Wpisy oznaczone tagiem "owf2015" (1)  

czokomorena
 
Uwielbiam niespodzianki, a szczególnie takie, gdy dostaję wiadomość, że wygrałam coś, co już dawno było na mojej liście marzeń do spełnienia! Powiadomienie o wygranym karnecie dla dwóch osób na *Orange Warsaw Festival* dostałam wieczorem w czwartek, kiedy do pierwszego koncertu nie zostało nawet 24 godziny! Na szczęście szybko udało mi się ogarnąć podróż do Warszawy i za kolejnych kilka godzin już siedziałam w pociągu w drodze na festiwal!
11334448_1604166903193585_1356014690_n.jpg

46g1.jpeg

Całe wydarzenie odbywało się na Torze Wyścigów Konnych na Służewcu w Warszawie, a już od przekroczenia bramek czuło się ten wspaniały, beztroski klimat, dzięki któremu można o wszystkim zapomnieć i skupić się na relaksowaniu przy muzyce! Festiwale to chyba najlepsza forma koncertów, bo oprócz swoich ulubionych gwiazd mamy możliwość poznać całkiem nowe, do tego możemy wybierać kogo będziemy słuchać z całej plejady artystów, ewentualnie latać od sceny do sceny (a na OWF były aż trzy) i zobaczyć wszystkie gwiazdy.
Swoją muzyczną przygodę zaczęłyśmy od koncertu *Hey* - jedynego polskiego akcentu, który przyciągnął naszą uwagę.
af5f1d36bbfb942fee39014065e9e73d.jpg

bcda779ab33c231248728d69822a1e3f.jpg

Nie wiadomo skąd nad Służewcem pojawiły się czarne chmury, przynosząc ze sobą ulewę i burzę, więc niezmiernie cieszyło nas, że zespół, na który czekałyśmy tego dnia najbardziej - Papa Roach, zagra na scenie pod dachem :) Chcąc zająć sobie jak najlepsze miejsca załapałyśmy się jeszcze na końcówkę występu *Three Days Grace* - dotąd nie miałam pojęcia o ich istnieniu i to był błąd! Za to występem *Papa Roach* jestem zachwycona, chyba nie było utworu, który by mi się nie podobał. Fajnie, że wokalista zauważył wypełniony po brzegi namiot i non stop utrzymywał kontakt z publicznością, nie wspomnę już o tym jak dobrze miał pierwszy rząd :)
8c6716408c1950d7e21423333bce0c2d.jpg

819f216eb8f347e677c70b342dc53328.jpg

78e518df834c5d98cdf7aa7cb04a4a92.jpg

895856921c270aef9e84b5cebb0b27a1.jpg

20150612-karo-lewandowska-papa-roach-135.jpg

eecd2a1f94c07102e6c913e799f1b304.jpg

Zarówno ulewa, jak i uroczystość na której musiałam się pojawić w Lublinie następnego dnia, sprawiła, że mogłyśmy zostać na koncercie *The Chemical Brothers* tylko chwilę, czego niesamowicie żałuję! Już od pierwszej minuty, wcale nie miałam ochoty stamtąd wychodzić, muzyka + wizualizacje na najwyższym poziomie!
11426720_10153479483653984_797407182000736621_n.jpg


Drugiego dnia zrobiłyśmy sobie dzień przerwy i nie pojawiłyśmy się w Warszawie, a moim skromnym zdaniem ten dzień był najsłabszy, nie zainteresowała mnie żadna z występujących gwiazd.

Za to trzeci dzień przeszedł moje oczekiwania... na terenie festiwalu pojawiłyśmy się dość późno, bo przed 19, ale widok był niesamowity: jeden wielki tłum! Zaczęło się od koncertu *Bastille* W każdej relacji z festiwalu czytam, że mieli najlepszy kontakt z publicznością - nie mogę się z tym nie zgodzić. Do tego takie z nich słodziaki! ♥ ( o ile można tak powiedzieć o artystach :)
11535836_10153484274613984_1384494315832694197_n.jpg

f462651e3389bab8844379198f0f56c2.jpg

2441524cc4b2dfd16d1660a2ad1aba76.jpg

20150614-karo-lewandowska-bastille-443.jpg

Potem przyszedł czas na gwiazdę zza oceanu - *Incubus* Był to ich pierwszy koncert w Polsce i choć przyznaję, że oprócz nazwy zespołu, która obiła mi się o uszy, to nie kojarzyłam ich twórczości, to przez cały koncert czułam się jak zahipnotyzowana muzyką, jestem pod wrażeniem wielu utworów, a co do wokalisty: niektórzy ludzie, to jednak są stworzeni żeby stać na scenie i być gwiazdami! :)
4cde4f4f6306b87b960c8d19a7e8e1b2.jpg

1554343_10153484345748984_2886748638232550392_n.jpg


Na koniec największa gwiazda festiwalu, czyli *Muse* Nagle wszyscy wpadli na ten sam pomysł żeby dostać się do pierwszych rzędów, więc po chwili wszystko się zablokowało i jeśli mam wyobrazić sobie ,,sardynki w puszce", to wyglądają dokładnie tak jak my na koncercie:D Na szczęście przejście kilka rzędów do tyłu, pozwoliło nam cieszyć się koncertem, jednocześnie oddychać i mieć możliwość ruszania rękami i nogami :D Nie wiem czemu, zespół kojarzył mi się wcześniej z nudnym brytyjskim rockiem (wybaczcie fani :) a tu nagle okazało się, że jest całkiem inaczej. Przed koncertem przeczytałam gdzieś, że to jeden z najlepszych zespołów świata. Teraz już wiem, że to wcale nie były puste słowa! Do tego ciągle coś się działo, raz zostaliśmy obsypani czerwono-białym konfetti, a potem pojawiły się nad nami ogromne piłki (?!) do odbijania.
20150614-karo-lewandowska-muse-958.jpg

20150614-karo-lewandowska-muse-1575.jpg

c4feb65700244dcc91e4802ff75fbfbe.jpg

cats.jpg

Gwiazdom też się chyba podobało, bo podziękowali fanom na Instagramie, z resztą publiczność zgromadzona na zdjęciach też robi wrażenie. Po lewej zdjęcie Bastille, po prawej Muse.


Jak mogę podsumować czas spędzony na *OWF 2015*? Było cudownie!
Gwiazdy spisały się na medal, wciąż nie mogę się uwolnić od kilku piosenek, a ,,depresja pokoncertowa" jeszcze się utrzymuje:) Do tego jestem pod wrażeniem, że mimo tłumu, ludzie byli kulturalni i szanowali się, a dzięki temu każdy miał odrobinę miejsca (*nie dotyczy koncertu Muse:) by bezpiecznie się bawić!

Tak, słyszałam o aferze z cenami biletów w przedsprzedaży, które potem magicznie się obniżyły, a w dniu koncertu można je było dostać za śmieszne pieniądze; czytałam wszelkie hejty na profilu wydarzenia, że niby kolejki do toalet kosmiczne (serio 5-10 minut czekania na masowej imprezie to dużo?!), że za dużo budek z jedzeniem (tu też nie wiem komu to przeszkadzało), zarówno obsługi wydarzenia i służb porządkowych było tak dużo, że sama byłam zdziwiona jak szybko przebiega wpuszczanie na teren. A już najbardziej śmieszą mnie te żale wylewane na Facebooku, że mieszkańcy pobliskich dzielnic nie mogli spać, że muzyka była za głośno, wibracje za duże, że dzwonili na policję i straż miejską, a oni nic z tym nie zrobili. No dziwne, przecież powinni nas wszystkich rozgonić, artystów zapakować do więzienia i zamknąć teren. I najlepiej gdyby w ogóle w Warszawie nic się nie działo, żadnych wydarzeń kulturalnych, przecież mogli nam dać słuchawki, zrobić ,,silent concert", a nie puszczać głośno muzykę. Może czas się jednak przeprowadzić na wieś i uciec z ,,głośnej" stolicy? :)

Wszyscy wszystko hejtują, a ja chciałam tylko pozdrowić *PKP* i podziękować za nowy ,,super" rozkład, dzięki któremu trasę Warszawa-Lublin musiałyśmy pokonać trzema pociągami ♥
11410502_570368063103706_1961597813_n.jpg
  • awatar Catkin ☆: Matko boska! Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę! Aż mi teraz serce pęka, bo uwielbiam Papa roach i Three Days Grace, jedne z moich ulubionych zespołów :)
  • awatar I NIE ZAPOMINAJCIE SIĘ UŚMIECHAĆ!: <3!!..DLACZEGO NIE ZABRAŁAŚ MNIE ZE SOBĄ!!? :D :D :(
  • awatar blog.carolicious: wow! Super wygrana :) świetnie spędziłaś czas :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Kategorie blogów