Wpisy oznaczone tagiem "paradoks" (35)  

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)przez_te_przyjemne_wspomnienia.h…
Paradoksalne, że przez te przyjemne wspomnienia cierpimy najbardziej.

(Trwa ładowanie załączników…)

 

kaaalina
 
Wpis tylko dla znajomych
Kalina_:

Wpis tylko dla znajomych

 

szalona1312
 
CO_SŁYCHAĆ_ŚWIECIE:
"Niestety jestem typem osoby, którą możesz kopnąć w tyłek milion razy, a nadal będę dla Ciebie, jeśli byś czegoś potrzebował."

#SIMA


218592.jpg
 

szalona1312
 
CO_SŁYCHAĆ_ŚWIECIE:

“Żądza zwiększona dwa razy to Miłość, dwa razy większa zaś miłość to OBŁĘD. Paradoks.”


x.jpg

#Sima
 

odnowaana
 
Luciana: Właściwie nie wiem co tutaj znowu robię. Po 3 latach wracam na stare śmieci i nie wiem czy warto. Jestem ostrożniejsza ale też bardziej zdemoralizowana.
Wiem, że było mi z tym bardzo dobrze- zwłaszcza w ostatnie wakacje, 9 kg mniej w 6 tygodni. 4 z nich wróciły na nowo, a ja dalej nie wiem czy chcę w tym tkwic znowu. Bo stawka jest zbyt duża. Zbyt dużo niewiadomych napłynęło do mojego życia, jak krople napływają do rynien. Zupełnie niespodziewanie i gubią się w tłumie.
Wiem, że chcę byc chuda. To jedyna pewnośc, ale co dalej? Znowu jedna wielka niewiadoma mnie dopadła.
I zaczyna się we mnie zakorzeniac, bo im więcej wiem o sobie, tym samym mniej jestem pewna, czy moje wybory są dla mnie dobre. To chyba paradoks życia, takie skażenie na które skazani jesteśmy już od samych narodzin, coś czego przezwyciężyc nie możemy.

Jeżeli któraś z was chciałaby popisac to śmiało, zazwyczaj siedzę do nocy- 37032603.
thumb.jpg
  • awatar I will never be untrue ...: Witam w moim swiecie chodzenia po blednym kole. Wracania i uciekania, tycia i chudniecia.
  • awatar InsaneW: Tym razem zrobimy to raz, a dobrze. Musimy mieć nadzieję.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

epartnerzy
 
Chcesz tego czy nie – siedzi w Tobie Szympans. Za każdym razem, gdy emocje biorą górę nad rozsądkiem, a nieuzasadniony strach paraliżuje Twoje działania, to właśnie Szympans dochodzi do głosu. Im wcześniej zdasz sobie sprawę, jak dogadać się z niewygodnym towarzyszem, tym lepiej dla Ciebie.

Bestsellerowa książka prof. Steve’a Petersa to nieszablonowa instrukcja obsługi wewnętrznego Szympansa, który może być najlepszym przyjacielem albo największym wrogiem. Na tym polega paradoks Szympansa.
Skuteczność rewolucyjnego modelu zarządzania umysłem proponowanego przez prof. Petersa potwierdzają badania naukowe i sukcesy jego podopiecznych.

O autorze:
Prof. Steve Peters jest lekarzem psychiatrą z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem w zawodzie. Posiada tytuł magistra matematyki, medycyny i edukacji medycznej. Ukończył również studia podyplomowe z zakresu medycyny sportowej, edukacji oraz psychiatrii. Od 1994 roku prof. Peters pracuje jako starszy wykładowca na Shieffield University. Jest również dziekanem studium licencjackiego i członkiem komisji egzaminacyjnej w Royal College. Prof. Peters jest również znaną postacią w świcie sportu. Od 2001 roku współpracuje z Brytyjską Federacją Rowerową oraz drużyną Sky ProCycling. Skuteczność opracowanych przez niego technik zarządzania umysłem została potwierdzona wyśmienitym występem najlepszych brytyjskich kolarzy na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie, z których przywieźli łącznie 14 medali, w tym osiem złotych.

*wersja rozszerzona w stosunku do wydania książkowego z 2013 roku

Promocja tylko 06 stycznia 2015 r. - sprawdź na stronie:
epartnerzy.com/okazja-dnia.xml

Poza promocją publikację znajdziesz na stronie:
epartnerzy.com/(…)paradoks_szympansa__przelomowy_pr…

Książka w formacie EPUB (bez zabezpieczeń DRM) na PC, e-czytniki, smartfony i tablety. Możliwość pobrania innych formatów (np. MOBI) z poziomu Biblioteki (dla zarejestrowanych).
paradoks szympansa-przełomowy program zarządzania umysłem - ebook.jpg
 

kajszandoo
 
kajszandoo: Moje ciało:- Dawaj czekolady, tej która leży na blacie w kuchni
Mój umysł: - Spierdalaj!
Moje ciało: - To chociaż krakersika ! (sama robiłam)
Mój umysł: - Ok.

Zjadłam krakersiki i czekoladę :D Uwielbiam się :D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

egani
 
Arja Nubik: Miałam się uczyć, żeby za tydzień nie obudzić się z ręką w nocniku i "o Boże, czemu mam tyle zaległości?!"
Nie dam rady się uczyć - boli mnie noga
Biorę tabletkę - nie boli mnie noga
Kręci mi sie w głowie od przeciwbólówki - nie dam rady się uczyć.
Czekam aż przejdzie - zaczyna mnie boleć noga
Boli mnie noga - nie dam rady się uczyć

Po co zdawać? :P
 

egani
 
Arja Nubik: Jakie to okropne, że senes zaczyna działać dopiero, gdy sobie uświadomię, że nie chcę się wcale odchudzać!
Ostatnio zauważyłam, że jedna laska z naszej szkoły wpadła w pro-ana. Czerwona bransoletka, nawet na malarstwo robi thinspiracje (G. wyśmiewa, co dziewczynie raczej nie pomaga), obiady oddaje koledze. Nawet na szlugu, jak się spotkałyśmy to z koleżaneczkami coś gadała o odchudzaniu. A jest taka drobniutka! Zawsze jak widzę takie sytuacje, tak bardzo chciałabym pomóc. Ale przecież tak ni z gruchy ni z pietruchy nie powiem jej "nie głodź się, bo to jest głodzenie i to jest złe". Musiałabym się z nią zapoznać, ale to też bez sensu. Ale mam teraz ciśnienie żeby coś zrobić. Musze jakoś poratować tą małą.
  • awatar hypokalaemia: spróbuj z nią porozmawiać, wesprzesz ją, wiadomo, że od razu jej nie przetłumaczysz i nie zrozumie, ale spróbować warto, więc powodzenia! :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)praca_paradoks_dzisiejszych_czas…
Paradoks dzisiejszych czasów:
Nie pracujesz - nie ma za co żyć.
Pracujesz - nie ma kiedy żyć.
praca_paradoks_dzisiejszych_czasow_2013-12-05_22-28-29.jpg
 

szelkaa
 
Ahh..Zacznijmy od przyjaźni.Jest przyjaźń idealna,która według Arystotelesa jest wartością samą w sobie,ale jest także przyjaźń która ma spełniać cel czyli tzw.coś za coś.W wielu przypadkach to złudzenie związane z chęcią poprawy samooceny.Wierząc, że przyjaciołom zależy na nas, budujemy poczucie własnej wartości.Wspólny wróg bardzo skutecznie cementuje więzi między przyjaciółmi, a jednym z narzędzi służących do tego jest plotka. Przyjaciele mają tendencję do wyolbrzymiania negatywnych cech swych nieprzyjaciół i pomijania ich cech pozytywnych.Odróżniacie prawdziwą przyjaźń?To taka która jest bez względu na wszystko.Nie można nazwać przyjacielem kogoś kogo ledwo znamy.Jeżeli kogoś "oswoimy" jesteśmy za nich odpowiedzialni.Nie możemy ich zostawić dla kogoś innego kto nas ekscytuje świeżością.Mamy wiek XXI.NIC NIE MOŻNA BRAĆ DOSŁOWNIE!Moim zdaniem teraz słowa,które MIAŁY wielkie znaczenie,zaczęły tracić na wartości.Nie możemy ufać nikomu.Bycie zauważalnym jest teraz tak ważne,że każdy gada o "nowinkach" by zdobyć czyjąś uwagę.Nie warto!W skrócie: Przyjaźń jest pojęciem względnym.Przyjaciół mamy garstkę,czasem ich nie doceniamy,ale są przy nas w najmniej oczekiwanych chwilach.Są,byli i będą.Ci którzy odeszli nie mogą być nazwani przyjaciółmi.Najważniejsza jest szczerość.
3038060 (1).jpg
  • awatar Martyna: Cała prawda o przyjaźni dziękuję
Pokaż wszystkie (1) ›
 

egani
 
Arja Nubik: Mistrzostwo świata: "Jesteś wegetarianką? A to masz tu tylko kurczak jest"
Kocham te rodzinne spotkania <3
 

fame-fatale
 
jedyna.taka: Studentką UŁ jestem od 15.10, wtedy dostałam potwierdzenie o przyjęciu na studia i z tą datą napisałam w Urzędzie Pracy, że zaczęłam naukę, jednak wyszła z tego afera, bo nie mogłam wtedy zacząć i musiałam napisać sprostowanie, że studiuje od 01.10 (przyszło mi od nich pismo o toczącym się postępowaniu kiedy przestałam być bezrobotna). Albo ja jestem głupia albo chore są przepisy, przecież to antydatowanie dokumentów
  • awatar Queen Hearts: yyy co za dziwactwo o.O
  • awatar Kiedyś będzie nas więcej...: Uroki biurokracji
  • awatar spoxkler: to raczej przepisy są chore. Podobnie jak i w wielu innych sprawach. Nie bez powodu załatwianie spraw w urzędach jest dla człowieka udręką bardzo często. Ps. Przepraszam za spam,ale gdybyś miała chwilkę czasu i odrobinę chęci to zapraszam do mnie ;) Pozdrawiam
Pokaż wszystkie (4) ›
 

egani
 
Arja Nubik: Łódź Design Festival zaliczony! Szalenie podobało mi się rozwiązanie urzędu miejskiego w Kielcach, fajnie by było zobaczyć też coś takiego w innych dużych miastach.
Porta drzwi postawiło się (tyle darmowych naklejek), nawet fajnie ogarnęło swoją przestrzeń, ale baz szału. Projekty naklejek pochodziły z konkursu, więc właściwie projektanci Porty zbytnio się nie napracowali.
Rygalik tradycyjnie z fajnym akcentem, Ikea mnie nawet zaskoczyła swoim pokojem dziecięcym - przeuroczy.
Poruszyło mnie zestawienie zdjęć rodzin i ich tygodniowych zapasów żywności, Polska była po biedniejszej stronie, ale daleko nam do mieszkańców Ekwadoru ;)
I jeszcze jaskinia jakiejś firmy od lamp. Spoko pomysł na wystawienie się, ale same prototypy mogłyby być bardziej dopracowane, albo żeby chociaż było ich więcej...
Oczywiście zapomniałam o ekologicznych opakowaniach do jajek z chowu ekologicznego albo ściółkowego? (na zdj), projekcie taboretu z rączek lalek jakiegoś designera na lsd, a także największym paradoksie - wystawie książek których nie można było dotknąć, aby przejrzeć, a część leżała jedna na drugiej...
Sam festiwal, inspirujący, nieźle zorganizowany, chociaż plakat promujący mi się nie podobał. Denerwowała mnie również ciasna klatka schodowa, ale chyba mam klaustrofobię, więc się nie liczy ;)
Pozbierałam katalogi, plakaty, wszystkie naklejki, a wbiłam się za darmo na legitymację plastyka i formularz rejestracji :D Chyba i tak powinnam dychę zapłacić, ale koleś chyba pierwszy raz i nie ogarnął ;)
z14798693Q,Lodz-Design-Festival-2013.jpg


z14798693Q,Lodz-Design-Festival-2013.jpg


images.jpg

sss.jpg
 

agusia199718
 
"Pomyśl gdzie się obecnie znajdujesz,
jak z tym wszystkim dookoła się czujesz?
Na prawdę boli czy nad sobą się litujesz,
Do czego dążysz, czego tak na prawdę oczekujesz?"

Życie jest jednym wielkim paradoksem.
Każdy w jakiejś dziedzinie swojego życia będzie chciał "mieć mieć ciasto i zjeść ciastko".
Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że nasze myśli są bardzo sprzeczne i nikt nie wie o co nam chodzi, nawet my sami.
Są chwile, kiedy marzę, aby nikt mnie nie widział, chciałabym być niewidzialna, zniknąć na moment lub dłużej; Nie chce nikogo spotkać, nie chce być zauważona,
ale są też te inne-  marzę o tym, by być jak wszyscy, mieć znajomych, z każdym się dogadywać z lekkością, być wygadana, otwarta, bez cienia krępacji.

Chciałabym być z kimś, poczuć bliskość drugiego człowieka, te wszystkie dobre, silne emocje towarzyszące poważnej zażyłości,
Ale też jestem przesadną indywidualistką, nie potrafiłabym znieść stanu przynależności do kogoś, bo od zawsze jestem przyzwyczajona samotności i staram się na każdym kroku podkreślać swoją samodzielność.

Chciałbym być oczytana, bogatsza w wiedzę teoretyczną, mieć czas na 3 książki tygodniowo, na naukę nowych języków, ale nie chce opierać swojej egzystencji  na niewiadomej "może kiedyś się przyda".


“Życie potrafi być skąpe: mijają dni, tygodnie, miesiące, lata i nic się nie wydarza. A potem uchylamy jakieś drzwi (...) i nagle przez szczelinę wdziera się istna lawa. W jednej chwili nie mamy nic, a już w następnej aż tyle, że trudno sobie z tym poradzić.”




*formalności*
Wczoraj był nawet udany dzień, kalorycznie było w około 1300,
ucieszyłam się z nowego nabytku- Rowerek stacjonarny <3 Jest bajeczny, wieczorkiem wsiadłam na niecałą godzinkę,
kilkadziesiąt brzuszków i dużo rozciągania, mam nadzieję, że już niedługo uda mi się osiągnąć szpagat męski. Niewiele zostało.
Dostałam dziś motywacyjnego kopniaka, może wreszcie się uda coś osiągnąć. Tak mało czasu do wakacji, chciałabym się wyrwać z mojej psychicznej szklanej bańki.

Udanego Dnia Butterflies xxx
Nie zatrzymujcie się.

 

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

ligaswiata
 
Nieakceptowalne Paradoksy

Nie ma osób zadłużonych istnieją tylko osoby pokrzywdzone.

W Polsce jak i na całym świecie nie ma obecnie osób zadłużonych istnieją natomiast osoby okradzione i poszkodowane przez instytucje finansowe zwane bankami, giełdami, strukturami państwowymi, ubezpieczycielami i para bankami...

Głównym celem tych instytucji jest lichwa polegająca na manipulacji, która ma udawać działania pro społeczne będące faktycznie długoterminowym sposobem uzależnienia od środków finansowych (i ich pochodnych: akcje, obligacje...) zadłużających planowo kolejne warstwy społeczne za sprawa ciągle wzrastających kosztów utrzymania oraz systematycznie narzucanych podatków od każdego istotnego aspektu życia.

( tak, aby niewolnik - podatatnik zrozumiał wreszcie, iż pieniądz jest wykreowany tylko po to, aby płacić za jego pomocą za prawo do życia składając jednocześnie  hołd i ofiarę (z siebie m.in. poprzez dobrowolny udział w wojnie)  fałszywym bożkom min. mamonowi)

Ten sprytny system kreacji pieniądza został stworzony wraz z pieniądzem fiducjarnym a więc takim, którego wartość określana jest sztucznie poprzez spekulacje a nie fizyczna wartość nabywcza...  

Lichwa stała się produktem naczelnym w kreowaniu niewolnictwa poprzez fetysz, którego prawdziwą wartość leży w zależności użytkowników od jego kreatorów...

Zauważyć należy ,że słowo pieniądz jeszcze tak niedawno zastępowane było takimi pojęciami jak żeton kopalniany czy miarka ryżu.

Nie trzeba generalizować, aby poprzez logiczny ciąg rozumowania stwierdzić, że zostaliśmy niewolnikami przez coś, co miało zapewnić nam dobrobyt, bogactwo, niezależność i bliżej nieokreślona wolność...

Nieokreślona, ponieważ pieniądz nie jest potrzebny w kreowaniu i realizacji marzeń w społeczeństwie pozbawionym hierarchii i zależności od fetyszy, które tamują nasze marzenia i poczynania za sprawa nie logicznych praw i ograniczeń...

Sami założyliśmy sobie kajdany, sami wykreowaliśmy elitę, która żyje naszym kosztem, sami przyjęliśmy piętno fetyszu i jego pochodne, które coraz bardziej okrajają naszą wolność tworząc groteskę z życia, rozwoju i wolności.

Sami założyliśmy sobie pas, który elita zwiększając własne wydatki karze nam zaciskać...

Logicznym, więc jest rozumowanie, iż tylko system pozbawiony hierarchii nie wytwarza uzależnień i ograniczeń oraz samo ograniczeń opartych na prawie elit do szczęścia kosztem reszty społeczeństwa...

Trzeba być tępym, aby idąc polna drogą godzić się brać na barana kogoś, kto będzie nam rozkazywał, dokąd iść i co robić... Ten system został stworzony za pomocą następujących prostych chwytów: strach, określenie nierealnych korzyści, oraz natłoku informacji wskazujących iż kreacja człowieka jest formą stadnej i kontrolowalnej egzystencji...:

Oni mają dobrego króla, prezydenta, wodza, oni mają mądry rząd, oni są silna grupa, oni wiedzą jak dobrać wodza...
Te slogany były i są tworzone przez sama władze i elity uprzywilejowane czerpiące zyski z reszty społeczeństwa !

Zaczęto mówić o człowieku w liczbie mnogiej zapominając a później negując jego indywidualność upatrując siłę w jednostkach alpha posiadających niezwykłe cechy przywódcze... Uwierzyliście w powtarzane tak często kłamstwa, że stały się one prawdą i dla was...!

Jako wolna indywidualna jednostka człowiek nie może sobie pozwolić na balast wzięcia na plecy pasożyta w postaci: religi, monarchii, partii, instytucji finansowych i strukturalnych...

Człowiek może i musi reprezentować siebie poprzez nazwisko, myśli i poglądy  a nie poprzez przynależność  strukturalno hierarchiczną...

Człowiek może i musi reprezentować państwo poprzez logiczna współpracę w sferze edukacyjnej, zawodowej i społecznej wytwarzając naturalne sposoby rozwiązywania problemów bez tworzenia hierarchii i kręgów osób lepszych - ponieważ takich nie ma!!!

Pożyczając 1 złotówkę jesteś winien 1 złotówkę a nie jak stara się nam wmówić 1,01 czy 2 lub 5 złotych...

Chyba, że ten ktoś razem z tobą tworzy wartość pieniądza poprzez wspólna prace wtedy zysk należy podzielić sprawiedliwie pomiędzy wszystkie osoby uczestniczące w projekcie...

To jest logika, sprawiedliwość i bez hierarchiczny system prowadzenia państwa, ekonomii i biznesu...

Nie trzeba kończyć studiów i być ekonomista, aby zrozumieć, ze takowy kierunek i towarzyszące im pojęcia to manipulacja, kłamstwa mające poprzez bagno zawiłości i nieścisłości doprowadzić niezorientowane osoby do upadku i bankructwa  ...

Pamiętajcie oprócz lichwy jeszcze tylko zemsta się nie przedawnia i najlepiej smakuje na zimno...

Paradoksy to główny element niewolnictwa... Jest mnóstwo niewykorzystanych lub niewłaściwie wykorzystanych pieniędzy, ale nie korzystają z nich umierający z głodu, pragnienia i bezdomności...

Paradoks mieszkaniowy mamy nadmiar mieszkań oraz ogromna liczbę bezdomnych, którym można by zaproponować mieszkania w zamian za prace... Ale byłoby to nie dopuszczalne z punktu widzenia etyki biznesu ,dochodu ,interesu społecznego ...

Ta pseudo etyka to statystyka i zysk ponad dobrem i interesem społecznym !

Chciwość, demoralizacja, celowość ubóstwa to celowe dążenie do depopulacji i pogłębienia różnic kastowych, co szybko wpłynie na wytworzenie nowych form niewolnictwa na bazie paradoksów okultystycznych... Które gloryfikują ludobójstwo, niewolnictwo oraz satystyke ...

Bo statystyczny rząd i bank ma się dobrze ...
A Ty? Przecież statystycznie nie jest źle - jeśli Pan X zarabia 10 tysięcy a bezdomny Y- 0 złotych , to statystycznie istnieje równowaga, dobrobyt i wysoka średnia krajowa ...

Co najważniejsze 50% populacji z powyższej statystyki przeżyje zimę i wyda 20% więcej na święta niż w roku ubiegłym - napędzając spowolnioną po kryzysie gospodarkę ...

Żyjesz w świecie iluzji i paradoksów w ,którym Twoje życie jest statystyką podszytą nonsensem.

Wojciech Dydymus Dydymski
 

mimowolnie
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Zostaw mnie nie kuś nie wołaj!!:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

jamniczek-pl
 
...ale skoro wiele osób na wizytę u specjalisty może poczekać nie tylko tygodniami czy miesiącami, lecz (sic!) nawet latami: prawdopodobnie Polacy nie chorują tak, jak się choruje w innych krajach?

Mogą poczekać.

W aptekach półki uginają się od leków przeciwbólowych. Nic, tylko iść i jeść garściami. A co tam wątroba. Ona też poczeka.

Rosjanie i Polacy mogą wypić więcej niż osoby, powiedzmy, z USA czy z UK. Tak się organizm do alku "przystosował". Dawki śmiertelne nie obejmują smakoszy przeróżnych trunków w tych dwóch Państwach. Rekordy są odnotowywane.
Może tak samo jest ze zdrowiem? A właściwie jego brakiem.

nfzzagro.jpg


Wracając do zębów - w sensie jednego z wcześniejszych wątków.

U Polaków i Rosjan trwa "zabawa" na całego. Z reguły na obrzeżach miast, na wsiach (acz niekoniecznie) prezentują się osoby bez kilku zębów. I dotyczy to tak starszych, jak i młodszych.

Czy to dlatego, że ciężko "wydostać się" z tak zwanej wsi, wyjechać do miasta i zreperować sobie zęby u dobrego dentysty czy też dlatego, że skoro gibają się jak łódka na tafli wody to wiadome, że wcześniej czy później same wypadną i nikt z tego problemu nie robi?

Tam gdzie ironia była - odbierzecie ją.
Tam gdzie jest pytanie, które naprawdę ciekawi i jednocześnie martwi - również odnotujecie.

Teraz mamy gabinety z "rarytasami", ale trzeba mieć pieniądze lub ubezpieczenie. Jednakże to drugie niestety nie "pokrywa" wszystkich wspomnianych. Do któregoś tam zęba - coś, później - no cóż.

A jak było kiedyś?

“Stomatologia starożytnych Rzymian była dobrze rozwinięta. Przedstawiciel medycyny starożytnego Rzymu, wspomniany Cornelius Aulus Celsus (zmarły 48 roku p.n.e.), również zawarł w swoim dziele 'De medicina libri octo', jak należy usuwać zęby. Na początku trzeba było oskrobać je z dziąseł i poruszyć, powtarzając tę czynność dopóki ząb się nie obluzuje. Następnym krokiem było wyrwanie zęba ręką, a jeżeli nie udawało się to, wówczas należało użyć specjalnych cęgów. Pozostawienie korzenia w zębodole wymagało użycia kleszczy (rhizagra), którymi można było go usunąć. Za wskazania do usunięcia zębów przyjmował: gwałtowny ból, stan zapalny zębopochodny, przetokę dziąsłową, ropociek zębodołowy oraz ząb mleczny, który przeszkadzał w wyrzynaniu się zęba stałego. Przy ekstrakcji zębów z dużym ubytkiem próchnicowym, wypełniał je wcześniej ołowiem, aby nie nastąpiło rozkruszenie korony. Polecał też wkładać do ubytku ziarno pieprzu, jagodę bluszczu lub ałun, które miały ząb rozkruszyć. W tym samym calu stosował również okładanie zęba roztartą i rozprażoną ością ryby płaszczki zarobioną żywicą. Celsus uważał, podobnie jak Hipokrates, iż wyrywanie zębów mocno tkwiących w szczęce jest niebezpieczne.”



Za romanum.historicus.pl/medycyna_rzymska.html

Sięgnęłam po to jako po szybki przykład, ale w prasie - i to najpewniej w Angorze - czytałam o tym, że dawno, dawno te... ludzie przystosowywali ręce do wyrywania zębów poprzez wyrywanie - mam nadzieję, że się nie mylę, ale mogę - "kołków" z deski.
Po długich ćwiczeniach mieli tak oswojone ręce, że byli w stanie wyrwać ząb używszy wyłącznie palców.

“W starożytnym Rzymie, ze względu na duże zapotrzebowanie społeczne na zabiegi stomatologiczne i wiążące się z tym zyski, zęby zaczęli usuwać nie tylko lekarze. Część techników, którzy wcześniej przygotowywali tylko uzupełnienia protetyczne, zaczęła wyrywać zęby wprost na ulicach, czyniąc z tego sztukę jarmarczną.”



Jest to pasjonujące. Naprawdę.

To tak trochę jakby porównać możliwość zakupienia drogiej zabawki, pomarańczy, nie wiadomo czego tam jeszcze za granicą i przyjechać do kraju, gdzie tego nie było.

Aż pojawiło się. I człowiek oczom nie mógł uwierzyć, że ot tak, w sklepie, na straganie, leżą owoce, warzywa, cytrusy, zabawki wprost z zagranicy, jeansy - lub jak kto woli: dżinsy, koszule z metką...

Paradoks: były pieniądze - można było rezerwować kolejkę po mięso czy wodzić oczami po sklepie, gdzie był ocet. Nie ma pieniędzy: jest wszystko. Wszystko.

W sensie materialnym.
  • awatar Paulina83: ostatnie 4 zdania to cos z czyms bije sie juz od paru lat. Boli mnie ten stan, a wiem, ze jednostka ludzka (ta biedna, ktorej jest wiecej) "nic" (a i moze naprawde nic) z tym nie moze zrobic. Boli mnie, jak stoje w sklepie, mam wybor A produktu w 20 opakowaniach i cenach, a i tak wiem, ze mnie stac tylko na ta najtansza. Zawsze zastanawiam sie, dla kogo jest ta reszta :-(
  • awatar jamnick: @Nauczycielka na wakacjach: Ja sądzę, że to pewnego rodzaju "nawyk". Ojciec nie chodził, dziadek nie chodził - "czemu ja mam iść?" Rzecz jasna mogę się mylić, ale trochę mi to tak wygląda.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
Kiedy chodziłam jeszcze do klubu miałam wrażenie, mało, wiedziałam, że gej-kelner robi sobie ze mnie tak zwane jaja. Nigdy nie zapomnę pewnej wymiany zdań:
- A możesz mi podgrzać? (chodziło o piwo - dop. jamnikowa)
- Włóż między uda, będzie ciepłe.

Nie był przy tym zirytowany czy chamski, puścił oczko czy uśmiechnął się, nie pamiętam, ale do tej pory sytuację mam niemalże przed oczami... a minęło ponad dwanaście lat.

I gdzieś kiedyś mi się o ucho obiło, że geje nie przepadają za lesbijkami.

Jest to o tyle dziwne, że:
- jedziemy na tym samym wózku,
- nie stanowimy konkurencji dla gejów.


PS Pewien paradoks:
chca.jpg
 

 

Kategorie blogów