Wpisy oznaczone tagiem "paullina simons" (11)  

pingerowyklubksiazki
 
„Red Leaves” Paulliny Simmons traktuje trochę po macoszemu: najpierw długo czekała na półce, na swoją kolejkę do przeczytania, a potem znów oczekiwanie na pisanie recenzji. Z tą recenzją to tak wyszło, bo szczerze nie wiedziałam, jak się do niej zabrać. „Czerwone liście” to dziwna książka. Mam mocno mieszane uczucia i nawet nie do końca jestem pewna, czy mi się podobała. To nie pierwszy raz w przypadku P. Simons.  Może jak wam o niej napiszę, to uda mi się zebrać myśli i uczucia do kupy i ostatecznie się zdecydować.
www.goodreads.com/book/show/83137.Red_Leaves
lubimyczytac.pl/ksiazka/231919/czerwone-liscie
Mamy dwie pary -  czwórkę przyjaciół, studentów Uniwersytetu Dartmouth w New Hampshire: Kristina i Jim, Connie i Albert. Główną bohaterką, jest 21-letnia gwiazda uniwersyteckiej drużyny koszykówki, Kristina Kim. To wokół niej skupia się narracja i przebieg wydarzeń. Przez pierwsze sto stron będziemy świadkami rozmów Kim z Howardem, z którym uzgadnia ich rozwód (nikt z jej znajomych nie wie, że jest mężatką), ze Spencerem, policjantem, którego właśnie poznała, a któremu udało się namówić ją na kawę w pobliskiej kawiarni, oraz nocna rozmowa z Albertem, w tajemnicy przed Jimem i Connie. Rozmowy są nudne do tego stopnia, że miałam ochotę odłożyć książkę i już do niej nie wracać. Zdaje się, że miały jedynie na celu „opowiedzenie” o tym, jaka jest K. Kim i nic poza tym. Według mnie można to było zrobić krócej i w mniej nużącej formie, ale cóż… przecież to nie ja jestem pisarką…

Jak się pewnie domyślacie, Kim jest “wspaniała”. Posiada mnóstwo cech, za które da się ją kochać. To znaczy, tylko w wypadku, gdy jesteś mężczyzną. Jeśli jesteś kobietą, masz prawo jej nienawidzić, za to, że jest piękna i powabna, wysportowana, tajemnicza i że bez wysiłku z jej strony, potrafi opleść sobie dowolnego mężczyznę wokół małego palca.

Doprawdy, Paullina Simons ma wielki talent do tworzenia najbardziej irytujących postaci. Zrobiła to w “Bronze Hoseman” i powtórzyła w “Tully”. Zaczynając czytać “Red leaves”, miałam nadzieję, że skończyła jej się pula wykurzających charakterów. Ach, jakże się myliłam.

Posłuchajcie:
- Kristina ma psa Aristotele, ale prawie nigdy go nie wyprowadza. Zawsze robi to za nią ktoś inny. (Zresztą, nie wiedziałam, że w akademikach można trzymać zwierzęta.)
- Ma chłopaka, kochanka i właśnie podpisała rozwód, a teraz myśli o wdaniu się w romans z policjantem. A w tym wszystkim to ONA jest poszkodowana.
- Może uznacie, że czepiam się szczegółów, ale pani Simons stworzyła brudasa!
Zaczyna się od rozgrywki sportowej z przyjaciółmi, więc nie ma szans, żeby się nie spocić. Zaraz potem Kristina idzie na lunch z Howardem, potem na zakupy, następnie na kawę ze Spencerem, nosząc te same sportowe ciuchy, wraca do akademika, a tam mała imprezka z okazji urodzin Alberta. Potem wskakuje do z nim do lóżka, kochają się, a ona wstaje rano, ubiera te same ciuchy i leci na koszykówki i dopiero tam, po treningu, bierze prysznic. Fuj! I jeszcze ma psa, którego sierść przecież do wszystkiego się przylepia.
- Jest jej zawsze ciepło. W środku mroźnej zimy, gdy inni ubierają czapki i kożuchy, ona chodzi w adidasach, koszulce i spodenkach sportowych. I ledwie drgnie, gdy wiatr zawieje.
- Lubi wypić sobie likier Southern Comfort, a potem łazić nago na krawędzi mostu. W śniegu!

Po tym jak już pogodzimy się z tym, że główna bohaterka jest idiotką, ale postanawiamy dać jej szanse w dalszej części książki, odnajdujemy ją pod śniegiem, nagą i martwą. Leżała już tam parę dni, a nikt nie zgłosił jej zaginięcia. Jej troje najbliższych przyjaciół jest podejrzanych o zabójstwo, a dochodzenie prowadzi nie kto inny, jak zakochany w niej irlandzki policjant, Spencer Patrick O’Malley. Właściwie, gdyby nie pan inspektor (mimo, że zakochany w nieboszczce), to odłożyłabym książkę właśnie w tym momencie. Bo co to za żarty z czytelnika? Przebrnęłam przez 150 stron nudnych rozmów, mających na celu przybliżenie postaci głównej bohaterki, tylko po to, żeby potem ją zabić?


Paradoksalnie, dopiero w momencie pojawienia się trupa, powieść nagle ożywa. Główny wątek przejmuje ten całkiem sympatyczny Irlandczyk, który poprzysiągł sobie odnaleźć mordercę. Akcja nabiera tempa i okazuje się, że pani Simons potrafi tkać interesujące zagadki, ma tylko problem z interesującym wprowadzeniem do tematu.

Reasumując: jeśli nie szkoda ci czasu, który stracisz czytając pierwsza część książki, a lubisz trochę pogłówkować nad prawdziwym przebiegiem wydarzeń, to polecam Ci “Red leaves”.

DSC00996a.jpg

W mojej kolekcji posiadam jeszcze „Eleven hours”. Ciekawe, co zgotuje nam autorka. A może dla odmiany napisze o kimś, kogo da się lubić?
Lolanta
  • awatar Pollyanne: Jak ja nie cierpię książek z takimi Mary Sue w roli głównej :( Fakt, że ona w końcu umiera jest oczywiście pewnym złamaniem schematu, ale chyba nie przebrnęłabym przez te 150 stron w takim razie :P
  • awatar Pingerowy Klub Książki: @Pollyanne: Na poczatku bylo ciezko, ale pamietam, ale pamietalam, ze w przypadku innych ksiazek autorki bylo podobnie, wiec sie zmusialam. Ale malo brakowalo ;) :D Lolanta
Pokaż wszystkie (2) ›
 

pingerowyklubksiazki
 
Nadal nie jestem pewna, czy ta książka była nudna, ciekawa, wkurzająca czy po prostu trudna do zapomnienia.
Tak, przeczytałam wszystkie 615 stron, po angielsku*, myśląc, że książka właściwie jest trochę nudnawa, ale nadal nie będąc, co do tego w stu procentach przekonana. Więc, po co przebrnęłam aż do samego końca? Tylko po to, żeby się przekonać, co się stanie? Chyba nie. Tam musiało być coś więcej niż zwykła ciekawość z przebiegu wydarzeń.
Ale zacznijmy od początku…
                  ***
Jest sobie dziewczyna. Dziwna trochę. Jej instynkt samozachowawczy w temacie seksu jest mocno zachwiany. Czuje się podle, zbrukana, kiedy raz zatańczyła topless dla pieniędzy, co z kolei nie przeszkadza jej „bzykać się” na prawo i lewo, nie pamiętając nawet imion chłopaków, kiedy już jest „po wszystkim”.
Przez długi czas nie wiemy, co sprawiło, że Tully taka jest. Nie lubi mówić o swoim życiu, przeszłości, rodzinie. Jej ojciec odszedł, a matka… cóż, nigdy nie była wzorowa matka.
Istnieją jednak dwa życiowe aspekty, na których jej zależy: przyjaciele z dzieciństwa i taniec. To one pozwalają jej jakoś funkcjonować. Aż tu nagle traci jeden z nich: najlepszą przyjaciółkę. Nic dziwnego, ze stała się jeszcze bardziej wycofana.
Właśnie! Chyba odkryłam, dlaczego przeczytałam tę powieść do końca. Chyba chciałam się dowiedzieć, jak Tully poradzi sobie bez przyjaciółki, bez osoby, która ją samą trzymała przy życiu. Miałam niedawno podobne doświadczenie i wiem jak ciężko jest radzić sobie z tymi emocjami i rzeczywistością bez ukochanej osoby. Pewnie właśnie, dlatego doczytałam, chciałam sprawdzić, na ile nasze odczucia są podobne. A może też liczyłam na jakąś radę od Tully?
                 ***
Czy można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie? Tak się tylko zastanawiam…, ale chyba można. Ale uprawiać seks z jednym i drugim, na zmianę, przez wiele miesięcy, nawet lat? Nie! Zdecydowanie nie potrafiłabym. A Tully potrafiła. Nie, nie uważała, że to idealne rozwiązanie, ale nie umiała zrezygnować z jednego z nich. A może tylko nie chciała. Na szczęście miała na tyle rozumu w głowie, żeby trzymać ich z dala od siebie, żeby ich nie zranić. Nie mi sądzić jej zachowanie, ale też nie mam zamiaru jej obwiniać. Wydarzenia z dzieciństwa złamały ją na tyle, że była zupełnie niezdolna do podejmowania decyzji. Zostawiała sprawy własnemu biegowi, poddawała się im i tylko obserwowała, z miernym zainteresowaniem.
Życie wybrało za nią.
                 ***
Nawet trochę polubilam Tully, ale jednocześnie strasznie mnie irytowała. W drugiej połowie powieści, coraz częściej miałam ochotę zwyczajnie strzelić ją w twarz, żeby się opamiętała.
Tak, wiem, zabrzmiało to jakbym była jedną z pielęgniarek w szpitalu, kiedy Tully rodziła swoje drugie dziecko, ale nic na to nie poradzę. Chyba jestem zbyt konserwatywna. Mimo wszystko, kolejna rzecz, z która absolutnie się nie zgadzam z Tully: nie ważne, jak bardzo kochałabym mężczyznę, nie zostawiłabym dla niego swojego dziecka.
Ale jak już powiedziałam, Tully była dziwna, jej psychika zniszczona przez własną rodzinę. I smutne jest to, że wiedząc, jak bardzo oni skrzywdzili ją, podążyła podobną ścieżka.

Co potrafię zrozumieć, jeśli chodzi o psychikę i zachowanie Tully:
- Jej nienawiść do matki, to że Tully okropnie ją traktowała w późniejszych latach. Ja mam cudowną mamę, więc nie porównuję tutaj do siebie. To raczej empatia. Bo ja matki Tully też nie znosiłam. To była zła kobieta i zasłużyła sobie na paskudne traktowanie.
- Żałobę po przyjaciółce.
- Moje ulubione fragmenty to te o rodzinach adopcyjnych, o pracy Tully w opiece społecznej. Tu miała pole do popisu i wydaje mi się, że tylko tutaj była naprawdę sobą i oddawała się zupełnie tej pracy.
                 ***
I Boomer. Uwielbiałam Boomera. Nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego jego matka zostawiała go na wiele godzin i szła spotkać się z kochankiem, zamiast zająć się dzieckiem.
Jack. Nie cierpiałam go na początku, ale zaczęłam lubić coraz bardziej, kiedy Tully zaczęła się w nim zakochiwać. Ale… czy naprawdę musiał? A może to był tylko jego kaprys?
Robin. Bardzo lubiłam Robina. Czy pokochałam? Może. Ale przez większość czasu zwyczajnie było mi go żal. I jeszcze byłam na niego wściekła, bo był tak samo niezdecydowany jak Tully. Ale tutaj przynajmniej mamy wytłumaczenie: prawdziwa, silna miłość. A czy Tully go kochała? Pewnie tak, ale na pewno nie tak mocno jak on ją.
Myślę, że jedyną osobą, którą naprawdę kochała była Jennifer. Nie potrzebowała męża ani dziecka. Wszystko, czego potrzebowała to przyjaciółka, która pomogła jej przetrwać najgorsze chwile w życiu, a potem sama ją zostawiła…

tully.jpg


www.goodreads.com/book/show/83146.Tully?ac=1
lubimyczytac.pl/ksiazka/74030/tully

Lolanta




* Tę recenzję napisałam kiedyś z rozmachu po angielsku, ale że nie jestem, aż tak biegła w tym języku i nigdy nie publikowałam swoich tekstów po angielsku, trzeba było przerobić. Muszę przyznać, że nie łatwo jest przetłumaczyć własne wypociny, tak, żeby oddawały sens pierwotnej myśli (i chyba nie do końca mi się to udało – szczerze podziwiam tłumaczy cudzych tekstów).
  • awatar Bafka: Bardzo fajna recenzja.
  • awatar Bafka: To pewnie obciachowe, iż tego nie wiem, ale co to jest spojler? To słowo mi sie kojarzy jedynie z częścia w samolocie albo aucie :P. Odn. recenzji nie wiem co to znaczy.
  • awatar Bafka: Acha juz wiem: Spoiler to też informacja, która zdradza fabułę, zakończenie lub jakąś inną istotną część książki, filmu, gry No to jestem o jedno słowo mądrzejsza.
Pokaż wszystkie (9) ›
 

pingerowyklubksiazki
 

i-jezdziec-miedziany (1).jpg


Przyznam, że początek mnie w ogóle nie zainteresował. Nużyły mnie początki znajomości Tatiany i Aleksandra, irytowały jej rozterki. Zauważyłam kilka nieścisłości historycznych, więc od tego momentu traktowałam powieść całkowicie jako fikcję literacką. Opisy mieszkania i rodziny Tatiany dawały wrażenie ciasnoty, smutku i brudu. Nie jestem pruderyjna, ale nie podobała mi się także w niej erotyka. Historia o miłości napisana z rozmachem, mnie jednak nie zachwyciła. Jestem ciekawa, jak dalej potoczyły się ich losy, ale nie jest to moja ulubiona para zakochanych bohaterów.

miss attitude

***

Pierwsze moje podejście było bardzo nieudane. Historia wydłla mi się bardzo naiwna i nieciekawie napisana. Nuda. I jeszcze ten żołnierz, który nowo poznanej dziewce zdradza tajemnice wojskowe.  No ludzie!

Przebrnęłam przez 70 stron, tylko dlatego, że to książka wybrana przez PKK.



Ale to nie koniec. Tydzień później, jak zwykle podczas zakupów wstąpiłam do Charity Shop. A tam, jakby na mnie czekała! Grube tomisko z blondwłosą dziewoją na okładce. Wzięłam.  A co mi tam, 2 funty to nie majątek, a zawsze potem można komuś oddać. Otworzyłam książkę w tym samym miejscu, gdzie skończyłam polskie tłumaczenie i zaczęłam czytać już na przystanku autobusowym. O dziwo, czytało się o wiele lepiej. Nadal nie uważam, żeby to był szczyt literacki, ale z przyjemnością wgłębiałam się w historię.

I kilka myśli:

- Ona buduje czołgi, on ma bronić miasta przy ich pomocy.

- Okropna, wstrętna, obrzydliwa rodzina.

- Tania to ofiara losu. Typowy kozioł ofiarny, który na dodatek broni swoich oprawców. Disgusting!

- Nie mogłam się powstrzymać od porównań do „Pokuty” Iana McEwana. Jednak „Pokuta” to chyba jednak wyższa półka.

- Najciekawszy z całej książki był motyw nie romantyczny, a historyczny. Przyznaję, że z zapartym tchem czytałam o oblężeniu i o tym, w jak niewyobrażalnie trudnych warunkach radzili sobie mieszkańcy Leningradu.

- Niekoniecznie ukryte przesłanie od Amerykanów: myjcie się, wy brudni Rosjanie ;)

- Dawno mi się nie zdarzyło, żebym tak bardzo chciała śmierci dwójki drugoplanowych bohaterów (Dasha i Dmitri). Pod koniec to już klęłam na głos z powodu Dmitri.

Generalnie na plus, chociaż po pierwszych stronach po polsku dałam „Jeźdźcowi” bardzo niską ocenę. Do tego stopnia, że już poluję na kolejne części, ciekawa, jak dalej potoczą się losy Tatiany i Aleksandra.

Lolanta
  • awatar Małgoo: Jeździec miedziany mnie porwał. Nie chodzi o historię miłosną, ale o historię Rosji, całkiem odmienną perspektywę od tej, którą znam. Dodatkowo wyrosłam w rodzinie, w której Rosjanie wchodząc na terytoria Polski w bestialski sposób zabili pradziadka i ten czyn rzutował na późniejsze losy całej rodziny. Czytając tę książkę miałam przed oczami opowieści prababci. Od razu podrzuciłam Jeźdźca mojej mamie, a sama kupiłam i przeczytałam drugą i trzecią część.
  • awatar Małgoo: @Lolantaa: niestety nie, dwójka jeszcze ujdzie, ale trójka jest tak naciągana, że się umęczyłam, jedynka najlepsza
  • awatar miły kot jak garfield: ja jestem pasjonatką historii szczególnie Rosji, przeczytałam wiele powieści z tym wątkiem w tle i dla mnie jest to jedna z lepszych. część erotyczna średnio mi się podobała, ale te wzmianki o miłości, początkach, zakochaniu bardzo. Kiedy czytałam początek jeźdźca po raz pierwszy miałam 17 lat i nie mogłam się oderwać :) ogólnie ta książka to jedna z moich ulubionych, podszedł mi język i styl pisania Simons, przy okazji potrafi budować napięcie. Czytałam też jej inne książki i wszystkie na plus.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

audiobooki-mp3
 
Wojna i miłość, bohaterowie i zdrajcy, fascynujące postaci i ich losy, które zostaną na długo w pamięci. Wybucha II wojna. Siedemnastoletnia Tatiana błyskawicznie staje się dorosła. Podczas blokady Leningradu jest podporą dla całej rodziny. Wielką miłością do Aleksandra, młodego oficera, nie ma kiedy się nacieszyć. Gdy chłopak, skrywający politycznie niebezpieczną tajemnicę, nagle znika, Tatiana jest w ciąży i udaje się w głąb Rosji, by odnaleźć ukochanego.

Wspaniała historia uczucia, które pozwoliło przetrwać wojenny koszmar.

Lektor: Dominika Ostałowska

Audiobook do pobrania na stronie:
epartnerzy.com/(…)jezdziec_miedziany_p13052.xml…

 

ebook-obyczajowe
 
Opis:

Część pierwsza. Wybucha II wojna. Siedemnastoletnia Tatiana błyskawicznie staje się dorosła. Podczas blokady Leningradu jest podporą dla całej rodziny. Wielką miłością do Aleksandra, młodego oficera, nie ma kiedy się nacieszyć. Gdy chłopak, skrywający politycznie niebezpieczną tajemnicę, nagle znika, Tatiana jest w ciąży i udaje się w głąb Rosji, by odnaleźć ukochanego. Wspaniała historia uczucia, które pozwoliło przetrwać wojenny koszmar.

Paullina Simons, urodzona w Leningradzie w 1963 roku, w latach 70. razem z rodzicami wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych i jest dziś wziętą pisarka amerykańską. Studiowała nauki polityczne. Mieszka w Nowym Jorku. Pierwszą powieść "Tully" opublikowała w 1994 roku. Pomysł trylogii o Tatianie i Aleksandrze zaczerpnęła z rodzinnych opowieści, w których ważne miejsce zajmowała blokada Leningradu.

Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)jezdziec_miedziany_p40933.xml…

Więcej ebooków z kategorii "obyczajowe", znajdziesz tutaj:
czytajnas.nextore.pl/ebooki/obyczajowe_c1034.xml
oraz tutaj:
masz24.pl/ebooki-obyczajowe.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Codziennie najnowsze czasopisma i gazety prosto na Twój komputer.
Sprawdź ile możesz zaoszczędzić kupując cyfrowe wydania:
masz24.pl/gazety-i-czasopisma-cyfrowe-wydania.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

audiobooki
 
Jeździec Miedziany - Paullina Simons - audiobook

Wojna i miłość, bohaterowie i zdrajcy, fascynujące postaci i ich losy, które zostaną na długo w pamięci. Wybucha II wojna. Siedemnastoletnia Tatiana błyskawicznie staje się dorosła. Podczas blokady Leningradu jest podporą dla całej rodziny. Wielką miłością do Aleksandra, młodego oficera, nie ma kiedy się nacieszyć. Gdy chłopak, skrywający politycznie niebezpieczną tajemnicę, nagle znika, Tatiana jest w ciąży i udaje się w głąb Rosji, by odnaleźć ukochanego.

Audiobook do pobrania na stronie:
e-booksweb.pl/(…)jezdziec_miedziany_p13052.xml…

 

epartnerzy
 
Wojna i miłość, bohaterowie i zdrajcy, fascynujące postaci i ich losy, które zostaną na długo w pamięci. Wybucha II wojna. Siedemnastoletnia Tatiana błyskawicznie staje się dorosła. Podczas blokady Leningradu jest podporą dla całej rodziny. Wielką miłością do Aleksandra, młodego oficera, nie ma kiedy się nacieszyć. Gdy chłopak, skrywający politycznie niebezpieczną tajemnicę, nagle znika, Tatiana jest w ciąży i udaje się w głąb Rosji, by odnaleźć ukochanego.


Wspaniała historia uczucia, które pozwoliło przetrwać wojenny koszmar.

Lektor: Dominika Ostałowska
Długość nagrania: 31:19:00

POBIERZ Pełną Wersję Książki Audio na Mp3:
epartnerzy.com/(…)jezdziec_miedziany_-_audiobook_p1…

**********
Salon Cyfrowych Publikacji ePartnerzy.com - zapewnia Ci GWARANCJĘ 100% SATYSFAKCJI, a także gwarancję najniższej ceny
 

 

Kategorie blogów