Wpisy oznaczone tagiem "pegazy" (2)  

laura.marano
 
        ^Heidi^
Z przerażeniem czekałam na śmierć. Ona jednak nie nadeszła. Oczekiwałam, aż kopyta białego konia nastąpią na mnie, łamiąc kręgosłup i kark. Ale to się nie zdarzyło. Poczułam wtedy silne ręce na swoich ramionach, które szybko wyciągnęły mnie z objęć śmierci. Wylądowałam w zaspie śnieżnej i z trudem oddychałam. Postanowiłam otworzyć oczy. Nade mną klęczała Sia, instruktor i jakiś chłopak. Była tam też Melanei, ale ona trzymała się z dala. Kilka amazonek pobiegło po pomoc, inne poskramiały oszalałego ogiera, kolejne odprowadzały swoje równie spłoszone i wyprowadzone z równowagi konie do boksów. Czułam się winna. Moje policzki pochłonął rumieniec.
- Nic Ci się nie stało? Coś Cię boli, coś złamałaś..? - zaczął młody chłopak, wyglądał na rok od mnie starszego. Zmarszczyłam brwi. Nie byłam dzieckiem, żeby mnie tak otaczali i żeby o to pytali, za każdym razem jak się potknę czy upadnę.
- Nie. - burknęłam, jak za każdym razem gdy mnie o o pytano. Sia i brunet wymienili rozbawione spojrzenia a ruda machnęła ręką z spojrzeniem "spoko, ona tak ma". Zmierzyłam ją chłodnym spojrzeniem, co też ją rozbawiło. Co w mnie jest takiego zabawnego?! Zaczęłam się denerwować. Usiłowałam wstać, ale kiedy nieudolnie podjęłam się wyślizgnięcia z śniegu w grubej, puchatej kurtce postanowiłam dać sobie spokój. Tylko się ośmieszę. Już pierwszego dnia musiałam sobie zwalić reputację. Pewnie teraz i konie i ludzie mnie nienawidzą.
- Dobra, dzieciaki, pomóżcie jej dojść do domku. Uważaj na siebie, i nie martw się, przecież nic się nie stało. - powiedział instruktor. Był wysokim blondynem, miał niebieskie oczy i był bardzo miłym człowiekiem. Zirytowało mnie określenie "dzieciaki" i to, że ktoś znów musi się mną zajmować, ale dałam spokój. Sia i James (tak miał na imię owy chłopiec, którego bawiło wszystko co robiłam.) wzięli mnie pod ręce, ale ja się wyrwałam i szłam trochę z przodu z uniesioną głową. Kiedy doszłam do domku, a oni się do niego dowlekli za mną Sia wpadła na genialny pomysł zaproszenia James'a na gorącą czekoladę. Przewróciłam oczami ale się zgodziłam, w końcu to ja byłam tutaj "tą nową, która nie ma nic do gadania". Pociągnęłam za klamkę, ściągnęłam buty, kurtkę, czapkę, szalik i rękawice po czym poszłam do kuchni i wsypałam do szklanek kakao w proszku, zalałam gorącą wodą i podałam kubki do rąk chłopaka i dziewczyny.
- Heidi, jeździłaś już kiedyś? - ciszę przerwał aksamitny głos James'a. Zmierzyłam go spojrzeniem.
- A wyglądam Ci na osobę doświadczoną w kontaktach z końmi? - mruknęłam i pociągnęłam łyk napoju. Otuliłam się kocem i usiadłam obok grzejnika. Był gorący, ale mi nadal było bardzo zimno.
- Głupio tak siedzieć w domu, co powiecie na przejażdżkę? - zaproponował a ja nawet nie dałam mu skończyć.
- Chyba sobie żartujesz. Do jutra się stąd nie ruszam. - odwarknęłam, choć reakcja Sii była bardzo pozytywna. Po długich namowach dałam się przekonać.
Pięć minut później miałam problem z osiodłaniem mojego kasztana.
- Ehm, dlaczego siodłasz nie swojego konia? - zapytał mnie James a ja spojrzałam na niego oszołomiona. Jak to nie mojego? Pokazał mi na tablicy nazwisko jakiejś holenderki. Kilka boksów dalej spostrzegłam swoje. Podziękowałam mu i się roześmiałam. Śnieżnobiały koń wpatrywał się w mnie ufnie. Fenix.
- Cześć, kochany.. - położyłam dłoń na jego chrapach. Zawsze tak witam się z końmi. Kolejny raz miałam problem z siodłaniem, ale James mi pomógł. Podziękowałam mu i w trójkę ruszyliśmy na przejażdżkę po ośnieżonych lasach. Z początku jechaliśmy równo, rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Sia ujeżdżała cudownego karego konia, Diamond'a. A James? James został daleko w tyle. Pędziłyśmy przed siebie z śmiechem. Z początku byłam wystraszona, od mojej ostatniej jazdy konno minęło parę lat, ale Fenix był idealnym koniem dla takiej osoby jak ja.

,,.jpg



Parę godzin później zaczęło się ściemniać, a James nas dogonił. Zaliczyłam dosyć bolesny upadek, ale na wylądowałam w zaspie. Nie jedyna upadłam, dlatego nie odczuwałam żadnego skrępowania. Moje włosy były pozlepiane śniegiem od ataków James'a.
- Wracajmy już, robi się ciemno. - zasugerowałam a przyjaciele się zgodzili. Już byliśmy przyjaciółmi, traktowałam ich jak najlepszych przyjaciół.



***************************************************
Dobra, lecę dodać wpis na bloga o Monster High. Jutro/dzisiaj dodam coś o koniach ;3 <3

  • awatar Kate - Writes: Przeczytałam pierwsze zdanie i wsiąkłam. Twoje opowiadanie jest cudowne. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

pinkusia8
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów