Wpisy oznaczone tagiem "pisarstwo" (36)  

ebooki24org
 
BIBLIA #SELF-PUBLISHINGu? Tak, a wydawcy chcieliby ją spalić!

Niezwykłe dzieło prekursora i weterana samodzielnego wydawania swoich książek w Polsce. Kompendium wiedzy dla każdego autora zamierzającego publikować swoje utwory bez wydawcy. Poradnik, który porusza większość zagadnień, jakich znajomość jest niezbędna do profesjonalnego wydania książki albo e-booka przez jego autora z sukcesem. Musisz mieć ten niezwykły poradnik.

www.ebooki24.org/(…)biblia-self-publishingu-nawet-n…


Biblia #SELF-PUBLISHINGu.jpg
 

caligo
 
fabularium: Rozbawiła mnie ta (fikcyjna) mowa Sienkiewicza. Z drugiej strony (jakom samarytanka), chciałam z miejsca zaprotestować takiej krzywdzie (czynionej pisarzowi) ;)
kulturaliberalna.pl/(…)malgorzata-mostek-kobiety-me…
assortment_of_vintage.jpg
 

wikipunk
 
Wiky the Metal-Punk!: Porządki sylwestrowe zrobione :D. Pokój mój i Harrego po tych porządkach wygląda jakoś inaczej jak przedtem xD. Wszystko fajnie, pięknie :). Ma być jakoś 16 osób u nas na Sylwku (łącznie z nami) :P. Ciekawa jestem jak będzie :D. Miejmy nadzieję, że fajnie ;). Jak się uda to powstawiam jakieś zdjęcia, ale nic nie obiecuję :).
A ja właśnie siedzę i maluję sobie paznokcie :P. Dziwne, nie? Dziewczyna, która nie znosi się malować właśnie maluje sobie paznokcie o 02;00 w nocy xD. Nie no ok, nie znoszę makijażu na twarzy. Denerwuje mnie jak mam coś na oczach, czy coś, jeszcze jakoś szminkę zniosę, ale to też średnio... Już nie chodzi mi o wygląd czy coś, ale o to, że nie czuję się z tym dobrze ;). A paznokcie to co innego. Te to mogę malować co chwilę na inny kolor czy wzór :D. Ostatnio miałam całe czarne, teraz maluję lakierem brokatowym Up Girls. Mama go kupiła za 3 zł w galerii :D. Podoba mi się :). Chyba pokupuję sobie jakieś lakiery :). Dawno nie malowałam paznokci, ze względu na moją pewną przypadłość, ale mam nadzieję, że już z tego wyszłam, choć bardzo długo się męczyłam :). Jutro jeszcze muszę iść rano sprawdzić, do której jest mięsny czynny. Spoko, trzeba będzie wstać i ruszyć dupsko, no chyba, że Harry pójdzie, to co innego xD. Fałka już śpi to jej zdjęć robić nie będę, bo się jeszcze na mnie obrazi, tak jak ja gdy byłam mała. Nie znosiłam jak ktoś mi robił zdjęcia kiedy spałam, no chyba, że miałam dobry humor xD. Teraz to co innego, bylebym się potem o tym dowiedziała, bo tak to trochę kijowo by było ;). Fałka postanowiła, że na Sylwka założy granatową spódniczkę, ta chyba najbardziej nadaje się na imprezę. Na razie nie ma z czego więcej wybierać niestety. Będę musiała wziąć igłę i nitkę i coś jej poszyć nowego ;). Tak jak już mówiłam, jakieś bluzki, bo tego nie ma wcale, a na pewno jej się przydadzą. Jutro (a właściwie dzisiaj) może znajdę troszkę czasu to coś wymyślę. Fałka ma o tyle fajnie, że nawet ubrań nie musi nosić jak nie chce, hehehe :D. Nikt jej o nic nie posądzi xD. Aparat trzeba będzie podładować jak mam robić zdjęcia :). Ostatnio tak sobie myślałam, czy by Fałce nie zrobić własnego pokoiku, tak dla prywatności (czyt. tak do jakiś fajnych sesji zdjęciowych). Tylko musiałabym skombinować karton czy coś w ten deseń, przegrzebać szafki i szuflady w poszukiwaniu jakichś moich starych zabawek z dzieciństwa (a już niewiele ich zostało. Część oddałam biednym dzieciom, a część mojemu młodszemu rodzeństwu, nie wiem czy coś z tego wyjdzie, a jak nie to jakieś krzesełka i stoliki najwyżej porobi się z innych rzeczy, które już nikomu nie będą potrzebne. Czasem trzeba mieć trochę wyobraźni, a ja zauważyłam, że mam jej chyba aż nazbyt xD). i już resztą bym się zajęła ;). Chyba mam głowę pełną pomysłów :D. Skąd to się bierze i gdzie ja to wszystko mieszczę? Aż sama się dziwię, że jeszcze mi głowa nie pękła, hahah :D.
Chyba właśnie udało mi się napisać wpis o wszystkim i o niczym, a jak mam być szczera, bardzo lubię pisać, cokolwiek miałoby to być, a blog jest jednym z moich bardzo lubianych zajęć pisarskich :D.
  • awatar Mian: W końcu ktoś kto podziela moje zdanie :D Nienawidzę mieć czegokolwiek na twarzy, a jak już mam to czuję się bardzo niekomfortowo, zawszę się rozmarzę. Zaś paznokcie to lubię sobie czasami wymalować, tylko drażni mnie to siedzenie i czekanie aż wyschnie i jak za często maluję to później mam problemy z płytką :P Udanego Sylwka życzę, a Fałka pewnie będzie tam błyszczeć, heh :D Miło, że sprawia Ci przyjemność prowadzenie pingerka, pisz jak najwięcej, bo fajnie Ci to wychodzi i czytam to z ogromną chęcią :)
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: @Mian: Widzę, że co do malowania się nie jestem sama :D. Noo pewnie i będzie :D. A co do bloga, bardzo mi to sprawia przyjemność i bardzo mnie też cieszy fakt, że ludzie to czytają i na domiar tego jeszcze im się to podoba, no to już w ogóle jestem w skowronkach :D. Jestem bardzo zadowolona i cieszę się, że Ci się podobają moje wpisy :D.
  • awatar RapFate97: Świetny blog ;) zajrzyj do mnie w wolnej chwili :D
Pokaż wszystkie (11) ›
 

wakacje15
 
Zapraszamy do przeczytania fabuły napisanej pierwszej przez nas powieści:

                                          Dziewczyny na literę E to Elita. Trzy rozpieszczone
nastolatki uważające się za pępek świata. Są one ładne, bogate i wredne. Dokuczają normalnym i utalentowanym dziewczynom. Pewnego dnia wszystko staje na głowie. Role się odwracają. Elita staje się nieco mniej sławna i zapomniana, a Artystki stają się popularne. Zakładają zespół   i robią karierę. Dostają najlepszy stolik w stołówce i są
faworyzowane przez nauczycieli. Dostają wszystko co
kiedyś miała Elita, a na dodatek chłopcy zakochują
się w  nich. Elita nie może tego znieść!
 

wendigo
 
wendigo: Hmm, ponieważ piszę właśnie RPF*, postanowiłem przeczytać sobie mój pierwszy RPF. Czytam i czytam i stwierdzam, że kurde całkiem dobrze mi to wyszło! :D Wysoko postawiłem poprzeczkę :P tym obecnym chyba jej nie przeskoczę ;) albo muszę się jeszcze baaardzo postarać ;)


*RPF - Real Person Fic
Pokaż wszystkie (6) ›
 

worthlesslady
 
Wohoho, właśnie się dowiedziałam, że wygrałam konkurs literacki w mojej szkole. A to wszystko dzięki temu, że zagrałam na emocjach. Chyba... Napisałam o swojej depresji. O tym co czułam i jakie piekło przeszłam. Jury chyba poszli na litość. Chociaż kto ich tam wie. Może faktycznie napisałam coś dobrego. Jako przyszła pisarka, muszę się gdzieś i jakoś "szkolić". Jak ktoś będzie chciał, to może to tutaj wstawię, żeby się podzielić.
  • awatar Sianetaa: Świetnie tutaj masz! :D Zapraszam do mnie :)
  • awatar Berenica: Koniecznie musisz wstawić tutaj tę pracę! Bardzo mnie zaciekawiłaś i oczywiście GRATULUJĘ!
  • awatar Anaya: przyszła pisarka?
Pokaż wszystkie (3) ›
 

samotnia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

neleli
 
Wena, ta dziwka, znowu nawiała. Wgapiam się całe popołudnie w monitor i zastanawiam się, o czym będzie kolejny rozdział. Bo taki właśnie mam styl pisania. Wystarczy mi dobry motyw, postać, a rozpoczynam opowiadanie. Nigdy nie wiem, jak się potoczy, bo każdy rozdział wymyślam na bieżąco. Wczoraj wieczorem wpadłam na genialny pomysł i wprowadziłam dwie urocze persony, którymi ładnie wypełniłam kolejny rozdział (pojawią się i dalej, myślę także nad osobną historią dla moich nowych pociech), teraz, gdy nadszedł czas powrócić do głównych bohaterów, mam zastój. Nie chcę za szybko wrzucać ich w wir najgorszych wydarzeń, mam dopiero 45 stron w Worldzie, pisanych czcionką Calibri 12. Niby dużo, ale mało. Moje ukończone opowiadanie, z którego jestem całkiem zadowolona (a kiedyś byłam szalenie dumna), ma trochę ponad 80.
W ramach odmóżdżania czytałam stare fanfiki, opka, jałojce (xD) i co chwila zaliczałam fejspalmy. Czy ja naprawdę kiedyś pisałam takie bzdury? Takim językiem? Szkoda, że nie mam dostępu do starego dysku z mojego postkomunijnego (komunijnego, że komunia, nie komuna) komputera. Miałam tam garść opowiadań, jedno potężne, liczące 150 stron, pisane w gimnazjum. Nerkę bym oddała, aby poczytać tego gniota :D
Ześlijcie mi natchnienie.
  • awatar ewa000: rejestrując się tu shinybox.pl/?ref=5ee0b68 otrzymacie darmowe zesaw5 kosmetyków
  • awatar Mroczna Wróżka: Można gdzieś poczytać Twoją tfurczość?! Mam wielką ochotę poczytać coś Twojego, bo sama piszę trochę do szuflady.
  • awatar NeleLi: @Women Without A Heart: Też raczej piszę do szuflady (czy raczej w odmęty dysku) i rzadko decyduje się na wrzucenie czegoś w Sieć:]
Pokaż wszystkie (5) ›
 

ebook-czytaj-nas
 
Autor: Małgorzata Zuber  

Przedmiotem interdyscyplinarnej dysertacji Małgorzaty Zuber jest zbadanie skali i charakteru wpływu koncepcji eurazjatyzmu na pisarstwo historyczne Lwa Gumilowa, żyjącego w latach 1912-1992 znanego także polskiemu czytelnikowi rosyjskiego historyka, geografa i orientalisty. Uważany jest on za jednego z teoretyków współczesnego rosyjskiego nacjonalizmu (obok Sołżenicyna i Szafarewicza). Eurazjatyzm jest koncepcją kulturologiczną, historiozoficzną i doktryną polityczną opracowaną teoretycznie w latach 20. XX wieku w gronie młodej emigracji rosyjskiej (ks. N.S. Trubieckoj, P. P. Sawicki i. in.) jako alternatywa wobec komunizmu sowieckiego (bolszewizmu). Centralną tezą koncepcji jest twierdzenie o eurazjatyckim charakterze Rosji (nieeuropejskim i nieazjatyckim), akcentujące wspólnotę historyczno-kulturową Rosji i Azji Centralnej.

W części pierwszej dysertacji podjęto poszukiwanie zróżnicowanych źródeł eurazjatyckiej koncepcji, wpływających na specyficzne umiejscowienie jej na mapie szeroko pojętej idei rosyjskiej. Dokonano również omówienia eurazjatyzmu w aspekcie kulturologicznym, historiozoficznym i politologicznym. Bazę źródłową stanowiły oryginalne teksty teoretyczne fundatorów koncepcji; monografiom i artykułom wyznaczono rolę drugorzędną.
Druga część pracy poświęcona została prezentacji metodologii badań Lwa Gumilowa i kontaktom historyka z innymi przedstawicielami doktryny eurazjatyckiej oraz tym poświadczonym faktom jego biografii, które jednoznacznie wskazują na zainteresowanie bohatera pracy koncepcją eurazjatycką. Następnie na przykładzie wybranych zagadnień badawczych podejmowanych przez Gumilowa podjęto próbę imiennego wskazania metodologicznych, tematycznych, i ideologicznych wpływów eurazjatyzmu. Postawienie problemu badawczego i próba udzielenia odpowiedzi na zawarte w nim pytanie miały za zadanie ukazać "życie" i kolejne wcielenia danej idei oraz stanowić punkt wyjściowy refleksji nad skalą zależności pracy historyka od wyznawanego przezeń światopoglądu oferującego konkretną propozycję historiozoficzną oraz metodą jego pracy rozpiętą między mechanicznym kolekcjonowaniem faktów a pisaniem syntez metahistorycznych.


Pobierz i przeczytaj darmowy fragment:
czytajnas.nextore.pl/(…)wplyw_koncepcji_eurazjatyzm…

Więcej ebooków i innych publikacji znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki.html
oraz tutaj:
czytajnas.nextore.pl/ebooki_c1015.xml

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Załóż konto w Nexto i oszczędzaj nawet do 80%.
czytajnas.nextore.pl/nexpressopremium.xml#lp_premium
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

steiner
 
Majne Boże...
Wyrzucam z siebie grafomańskie wymiociny, stukam w klawisze Zygfryda, aż się kurzy, ale to tylko bzdury, durnoty, które nigdy nie ujrzą światła dziennego, bo są tendencyjne, naiwne i najzwyczajniej w świecie głupie, pisane pod kaprys, "bo tak chcę, muszę zabić czas". Potrzebuję bodźca, czegoś, co pozwoli mi stworzyć dziełko, dopracowane i przemyślane, z którego mogłabym być dumna. Mam takie... powiedzimy, że dwa. Jedno jest krótkie, ale całkiem znośne, drugie dłuższe, całkiem wciągające i z masą ciekawych tekstów (och, co za skromność). Pisałam je, gdy miałam słabość do angelologii i demonologii. Marzy mi się napisanie czegoś dobrego i w miarę logicznego, bo przecież, do cholery jasnej, po coś na tą filologię polską poszłam. Chciałam dopracować warsztat. Lecz zamiast tego, wkuwam wiedzę, której nigdy w życiu nie użyję. Nie zamierzam gówniarzy uczyć w szkole, więc na co mi wiedzieć, jaka jest treść "Flisu" Klonowica, czy znać na pamieć rozkład słownika etymoglogicznego jakiegoś tam naukowca, o którym powinnam wiedzieć wszystko, łącznie z tym, ile razy do kibla chodził.
Pierwsze opowiadanie nakreśliłam w podstawówce. Jakoś zawsze to za mną chodziło, zawsze chciałam zostać... hmm... "pisarką". Pisanie sprawia mi przyjemność, a miło jest, gdy praca, prócz pieniędzy, daje też satysfakcję. Poza tym, nie wyobrażam sobie, aby mnie zaprzęgano do pracy po 12 godzin dziennie, abym w kółko robiła to samo, dzień w dzień, odliczając święta i weekendy.
Talentu najwyższych lotów nie posiadam. Nie jestem zadziwiająco elokwentna, nie posiadam głowy jak słownik języka polskiego. Nie cierpię zdań złożonych, mam tendencję do budowania krótkich zdań. Nie używam górnolotnych porównań, dostaję białej gorączki, gdy muszę napisać opis przyrody, przemiotu, miejsca, ect.
Ale lubię pisać i pisać będę, podobno trening czyni mistrza. Nigdy nie ustalam z góry tego, co się stanie w mojej historii, zaczynając opowiadanie nie wiem, jak się skończy. Wystarczy mi motyw lub postać, a zaczynam już coś skrobać. Może stąd ten mój słomiany zapał, sto rozpoczętych tekstó, pięć skończonych.

Zatem... Bodźca! Potrzebuje dobrego bodźca!

Ech... chciałabym dorwać stary zeszycik, gdzie pisałam moje pierwsze w życiu opowiadanie. Chciałabym dorwać zaginioną przed latt płytę CD z pierwszymi próbami literackimi pisanymi na komputerze. Chciałabym porównać styl i pośmiać się z durnym pomysłów.
  • awatar Dextella: no jestem ciekawa co to za teksty tam płodzisz radosne ;) jednak chyba beda sie nadawały do uzycia po jakiejs tam obróbce;d a studia ogłupiają i są chujowe :D ty masz talent od nowosci to sie ciesz, sa tacy ktorzy nigdy miec go nie beda
  • awatar Alex Steiner: @Dextella: Pitolisz z tym talentem xD Ale zgodze się ze studiami, katorga straszliwa, robiąca z mózgu owsianke :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

zloty50
 
Siedziałem dzisiaj znowu na dachu, wraz z butelką i rozmyślałem nad życiem. Doszedłem do wniosku że jestem kimś innym niż tłumy i kimś kogo bardzo trudno zrozumieć, wraz z tym jak słuchałem butelki, która mówiła że jeśli ją przyłoże do warg, pokaże mi głębsze zagadnienia na temat życia, wraz z tym jak wypalałem kolejnego papierosa który zabijał moje płuca coraz mocniej,  doszedłem do wniosku, że jako buntownik powoli zaczynam się rozmieniać na drobne, praca, która wymusiła na mnie to że zacisnąłem swoje usta na fiucie fiskusa i zacząłem ssać, nauczył mnie on też ssać jaja. Nie po to wybieramy życie osoby oryginalnej, by później z biegiem czasu, zauważyć że powoli zaczynamy się rozmijać ze swoim życiowym celem, który sam już jest zamglony jak pijak siedzący na dachu własnego domu, który w gwiazdach widzi to jak wraz z biegiem życia, zmienił się, bo zostało to na nim wymuszone, chyba muszę się spotkać z kobietą. Któraś miła pani chętna?
  • awatar SimBlair: torton.mondozoo.com
  • awatar Zloty: Narazie myślałem tylko nad spotkaniem :) nie chce związku, bo się w tych rzechach nie sprawdzam :)
  • awatar Zloty: Bardzo dobra forma spędzania czasu :) możę wyjdę na męską szowinistyczną świnie, ale uważam seks za jedną z podstawowych i przyjemnych potrzeb fizycznych i psychicznych człowieka
Pokaż wszystkie (9) ›
 

zloty50
 
Nareszcie jestem, niedawno wróciłem z Anglii która totalnie udowodniła mi, że mimo iż każdy wydaje się przyjacielski, dyma Cię w dupe bez mydła. Jednak można tam było znaleźć parę chętnych kobiet, które były piękne i na tyle mądre żeby zrozumieć kogoś takiego jak ja, kto w sumie nie wie czego chce od życia. Teraz siedzę i pije, bo jakoś jako muzyk i pisarz, nie potrafię znaleźć sobie miejsca w tym świecie, chyba muszę się wybrać na jakieś wakacje, bo moja praca jest na tyle odrażająca, że chciałbym poprostu z niej uciec, jednak musz mieć na narkotyki i alkohol. Niedługo będę zamieszczać krótkie fragmenty mojej pierwszej książki.
 

zloty50
 
Tak, z ostatnich dziwnych i zajebiście szalonych rzeczy w moim życiu postanowiłem że będę pisał moje życiowe wypociny w tym kurewsko modnym miejscu w którym nastolatki wylewają swoje żale "bo nie wiem po co chłopakom penisy". Ostatnio wiele się działo co jakimś cudem skłoniło mnie by dużo się zastanawiać nad życiem i okazuje się że mimo tego że czasami opuszczą Cię przyjaciele i dziewczyna, to życie ma zajebisty smak świeżo importowanej kokainy która powala na kolana. Mimo każdego wypalonego papierosa, każdej filiżanki kawy i środków przeciwbólowych oraz butelki tak znieczulającej gorzały i tak czuje się jak nowo narodzony, bo w sumie z chwilą gdy zostałem sam, uwolniłem się od tego całego "przyjacielskiego" syfu, kurwa... Teraz gdy słyszę mocne brzmienie gitary które zapewnia mi Black Sabbath, czuje się jak mocny skurwiel, który każdego kto stanie mu na drodze, bezwzględnie dyma w dupe bez wazeliny. Narodziłem się na nowo, dokładnie w moje urodziny kiedy zostałem sam, i kurwa z każdą butelką gorzały wypitą samotnie lub ze znajomymi, przysięgam że będę pisać jak szalony. Bez hipokryzji, kłamstwa i wazeliny.
  • awatar Zloty: Nie koniecznie totalnie bez przyjaciół, ale od tych dawnych trzeba się było odizolować :)
  • awatar Zloty: dziękuję za tak miłe dla ucha życzenia :) wystarczy żeby był jeden taki przyjaciel :)
  • awatar Zloty: Owszem, była to bardzo miła rozmowa :) całkiem niezły kawał filozofii :D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hankmoody
 
Multum ironii, i paradoksów w wypowiedziach ludzi, jak na przykład określenie swojej osoby jako elokwentnej w pizdu.Pomimo tego brnę po własne złote runo, odpychając z całych sił palantów, chujowych jak prezerwatywy.Widzę ludzi chorych, i pokrzywdzonych przez los, którzy pomimo "boskiego" kurewstwa, potrafią iść do celu.Dawać miłość.Równie dobrze można niczym ułomny Różewicz klęknąć przed śmietnikiem naszej cywilizacji, i zrobić zdjęcie, które poprzedza erę ideologi współczesnych nastolatek.Narzekać na swój los, i płakać jak pieprzony kutas, nad rozlanym mlekiem, które w procesie rozkładu już dawno skisło.

Musimy posiadać moc śmiania się z własnego bólu, może jestem niedojrzały ale tylko to daje mi się "podnieść".Ludzie pierdolą, i pierdolić będą, wkurwiają i tak pozostanie, jeżeli używamy stwierdzenia ,że kiedyś to się na nich zemści to nie mamy racji.Nie mamy jej ponieważ, w momencie każdego anormalnego czynu są karani, za każdym razem kiedy to zachowują się jak ostatnie szuje są nikim, niszczą siebie samych.Jesteśmy zwycięzcami do momentu kiedy przestaniemy walczyć.Pomimo nieświeżego kateringu pojebanych zdarzeń serwowanych przez los, warto jest śmiać się z tego co dzieje się wokoło nas. Na końcu nie ma już nic

Hank Moody
  • awatar Anela: Ktoś ostatnio pokazał mi, że jest coś dużo trudniejszego niż śmianie się z własnego bólu. Jest to uśmiechnięcie się do siebie bez poczucia tego bólu. Mnie przychodzi to znacznie trudniej.
  • awatar FasterKillPussycat: ostatni mój wpis tutaj - weź przeczytaj to wszystko jeszcze raz i pomyśl, że piszesz o sobie. Tak, jesteś pieprzonym kutasem chuja wartym. Zacznij zmieniać świat od samego siebie. Potem psuj krew innym wokoło. Kiedyś podobało mi się to, co tu czytałam ale zdałam sobie sprawę, że Twoje postękiwania nad bezmózgą ludzką komórką tylko i wyłącznie na tym się kończą. Mało tego, użalasz się nad "człowiekami" jak moherowa babcia nad młodzieżą. To do niczego nigdy nie doprowadzi. Wyjściem jest znalezienie promyka słońca w deszczowy dzień a nie wrzeszczenie na chmury wymachując dębową laską.
  • awatar HankMoody: Po obróceniu twoich słów mają one sens.Myślę ,że właśnie piszę o tym czego szukasz ;x, a tak a propos mam prawo pierdolić o wszystkim oficjalnie.Nie potrzebuje zrozumienia.Dlatego nigdy się nie zmienię
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hankmoody
 
Siedzę w klasycznych jeansach, na pięknej plaży widząc pomarańczowy wschód słońca.W prawej dłoni trzymam butelkę która emanuje procentami, szepcząc mi do ucha, iż każde obcowanie z nią może dać mi odpowiedź na temat naszego istnienia.Zatrzymałem czas, wschód słońca nie znika.Mimo obecnej flauty czuje na swych policzkach boski dotyk, i nie jestem w stanie jasno określić, czy śnię, czy może to co widzę jest jawą.

Czuję świat mocniej niż inni dlatego mówię do was "wy", ponieważ czasami przeciętność mnie nie dotyczy.Wybrałem taki oto los, życie buntownika, osoby której nie imają się wchody i zachody.Dla której okrągły połyskujący z widocznym kontrastem na tle smolistego nieba księżyc, nie jest oznaką przyłożenia głowy do poduszki.Normy są dla mnie śmiesznie.Nie uznaje ich ponieważ nic nie jest normalne.Pojęcie czegoś odstającego od ogółu nie istnieje.Jeżeli widzimy jakąś anomalie to jest ona realna, jest czymś normalnym jak kanapki z nutellą wpierdalane podczas każdego niedzielnego śniadania w naszych młodzieńczych domach.Jest czymś normalnym jak odśnieżanie pierdolonego samochodu, przed wyruszeniem na ośmiogodzinną batalię z czynnościami które zapewniają nam chleb.Zostawiłem to w tyle, pojazd którym się poruszam jest znacznie szybszy mimo tego ,iż stoi.Jeżeli jedziemy w swoim Bugatti po płaskich jak modelki niemieckich autostradach, czasem warto jest stanąć na poboczu.

Możemy na trasie swojej epickiej podróży spotkać zajazd, w którym miłość naszego życia będzie obciągała nam, podczas spożywania przez nas idealnego steku z przyrumienionymi frytkami.czasami myślę ,iż zatrzymanie czasu było by czymś genialnym, a zarazem bardziej konstruktywnym niż pieprzona teoria względności.Zaraz.Przecież czas zatrzymałem już dawno, może stworzyłem swój własny świat w którym na zawsze zostanę.

Hank Moody
  • awatar HankMoody: Bardzo dziękuję. Co do stóp to jestem ich fetyszystą, tak pocę się kurewsko aby te oto stękania nie były moją piętą achillesową, na tle twych piekielnie intelektualnych wywodów.
  • awatar HankMoody: Eeeeeeee, ile masz lat.Dziękuję ,że pod salwy mych słów zsyłani są tacy oto ludzie.W obydwu argumentach występuje tak zwany autodiss.Najpierw stwierdzasz ,iż jesteś na tyle głupia, że szukasz czegoś mądrzejszego od własnych słów, mimo niemożności zrozumienia tego.Hank Moody jest postacią wymyśloną.... zresztą dlaczego siedząc na złotym tronie mam zniżać się do tłumaczenia tych oto idiotycznych argumentów.Kochajmy się Hank Moody
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hankmoody
 
Po dniu w którym, spoglądając na ludzi, płacących raty za mikrofalówkę, swoją pensją oscylującą w zakresie tak zwanej średniej krajowej, postanowiłem, położyć na kartkach, dywanowym nalotem, kolejny napalm.Coraz bardziej dostrzegam u siebie tendencję do szczania na wszytko ciepłym, jak angielska profanacja zwana wódą, moczem.Ludziom podoba się, jak ktoś bezczelnie drwi ze wszystkiego, wsuwając delikatnie swojego penisa pod spódnicę naszych problemów.

Staram się dobierać przyjaciół pod względem osobowości.Tak aby ,przy moich ukochanych dialogach z ludźmi, cwaniaki w podróbkach D&G chowali się ze wstydu pod tapczan ,słysząc moje celne riposty odnośnie świata filmu, polityki, czy też pieprzonego turnieju czterech skoczni.I właśnie ,nie wiem dlaczego ludzie z którymi się spotykam mają na sercu pierdoloną bliznę wielkości kanionu kolorado.

Osoby bez przeżyć są plastikowe, kiedy mówią, zdaje mi się ,iż ich twarz ściśle opakowana jest foliowym workiem ,zza którego ni w chuj nic nie słyszę.Człowieka cechują przeżycia.Ludzie wybitni mają ich na karku tyle ,że sam Atlas dostałby skoliozy pod ich ciężarem.Co poniektórzy doprowadzili by do pojawienia się na nogach szanownego mitologicznego bohatera, sowitego haluksa, czyli jednym słowem ich przeżycia poszły by mu w przysłowiowe pięty.

Znam ludzi z rozbitych rodzin, ludzi z problemami.Jednakże ,są oni inteligentni i silni, dzięki czemu wyrwali się ,ze stoickim wręcz spokojem, adekwatnym do ucieczki z ruchomych piasków skurwiałego życia, z tego oto narodowego Sajgonu, zwanego zupą w czternastu smakach pieprzonej obłudy.Sądzę ,że klepiąc godzinami w klawiaturę komputera, i czytając o orgazmach naszego świata nie możemy dojść na szczyt.

Tylko wielkie upadki w postaci gwałtownych przeżyć otwierają nam oczy ,i wciskają zapałki między powieki.Kiedy budzisz się o wschodzie słońca, utytłany w błocie, bez pieniędzy i telefonu z najlepszym przyjacielem, i razem wędrujecie o wschodzie wakacyjnego słońca, w stronę ciepłego obiadu, dyskutując na temat "jaki samochód kupić w przyszłości" to jest, to coś pięknego.Kiedy wraz z ukochaną kobietą ,i drugą w kolejności butelką wysokogatunkowego trunku, oglądasz pomarańczowy zachód bałtyckiego słońca, to wiesz ,że życie jest czymś więcej niż plikiem pomiętych stuzłotówek.Tutaj liczy się coś jeszcze, pieniądze są tylko środkiem do realizowania marzeń.A nasze przeżycia stają się tym kim jesteśmy teraz.

Hank Moody
 

hankmoody
 
HankMoody: Znam historię człowieka, który od najmłodszych lat chciał zostać najlepszym piłkarzem na świecie.Wszyscy wróżyli mu świetlaną przyszłość, spędzoną w błysku fleszy największych boisk piłkarskich.Podczas okresu dorastania na jego głowie zaczęła tworzyć się pewnego rodzaju narośl.Z czasem wszyscy zaczęli mówić ,iż nie ma on szans na bycie gwiazdą, i ,że z taką twarzą nie może błyszczeć na niebie.Z wiekiem guz limfatyczny objął całą powierzchnię jego twarzy, uniemożliwiając mu normalne funkcjonowanie.Marzenia o Maracanie ,zostały zastąpione chęcią bezbolesnej konsumpcji obiadu.Dziś odsunięty na bruk społeczeństwa, niczym bezpański kundel którego życie nie ma żadnego większego celu, chciałby umrzeć.
Mówi ,że boga niema.

Znam historię człowieka, który ma wyrok 12lat za zabójstwo.Ludzie bez zmrużenia powieki, mówią na niego psychopato.Jedyną część ciała jaką mogli by zaabsorbować do okazania uczuć wobec tego człowieka, jest ich neroński kciuk którym skreślają go na amen.Dziwią się ,iż ma on czelność być na nich sowicie wkurwiony, jednakże szanuje mnie jako człowieka, i mówi ,że jestem jedyną osobą potrafiącą go zrozumieć.Kiedyś zgwałcono i zabito mu żonę oraz córkę, pomścił śmierć swoich najbliższych, aby nie popełnić samobójstwa, w geście rozpaczy.Niestety inni nie widzą ,że nie wszystko jest takie na jakie wygląda, wpajając swoje wszelakie pierdolenie, bezinteresownie mieląc paszczą własne gówno bezsensownych wypowiedzi.On również mówi ,że boga niema.

Znam historię człowieka, żyjącego w perfekcyjnym świecie.To jeden z tych którzy przechodząc ulicą wyznaczają trendy, nosząc na sobie spodnie które będą w produkcji dopiero za dwa miesiące, oraz srebrny zegarek omega z limitowanej serii.W jego szafie ze stuletniego dębu, białe poskładane wręcz od linijki koszule z włoską metką, leżą obok jedwabnych połyskujących w słońcu kremowych krawatów. Do pracy jeździ domem na kółkach ,rozmawiając drogą satelitarną z managerami japońskich korporacji. Ma piękną żonę, i dziecko.Posiada anonimową organizację do walki z ubóstwem.Mówi ,że boga niema
  • awatar ZłaZołza: Biedni... Bóg istnieje
  • awatar Anela: przez chwilę miałam ochotę streścić 'swoją historię'. Pycha. Jednak mówię, że Bóg jest - może się nazywać Jehowa, Allah lub Światowid, ale Jest.
  • awatar Maugorzat: A ja znam dwóch przyjaciół - jeden z nich jadł gotowane warzywa, a ten drugi nie. I ten drugi UMARŁ! Płytko!
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hankmoody
 
HankMoody: Reportaże, opowiadania, i oczywiście książka pisana po nocach na kolanie.Niestety musiałem przerzucić się, z notowania ręcznego, na komputerowy system zero jedynkowych korektorów moich wypowiedzi, ponieważ kartki płonęły żywym ogniem, od zapisywanych na nich słów.Nie muszę znać prawidłowego używania przerzutni, oraz składni, aby moje słowa doprowadzały ludzi do eksterioryzmu.Chyba powoli muszę zacząć wrzucać zdjęcia kolorowych pierścionków, i pudrów, aby zadowolić swoim blogiem niszę pseudointeligentów, niewidzących nic co mogło by być godne ,ich jakże zaszczytnej dla mnie uwagi.Wiem ,że dla większości osób każdy blog, jest ostrymi jak żyletki przemyśleniami, szesnastoletniego emo.I myślę czy siedzenie nocą nad białą kartką jest warte poświęcenia.Chciałbym odpocząć, lecz z drugiej strony myślę ,że każda rzecz o której mówię daje mi, rozwój we własnym zakresie.Widzę również, że pisanie to hardcore, pieprzony koncert Guns N' Rose przed którym to, garść ekstazy, zapijasz zgrzewką wódki, aby osiągnąć maksimum poświęcenia, wpadając w trans pozytywnych ,lecz nie zawsze dobrych w skutkach przeżyć.Jednakże chcę odczuć to wszystko namacalnie.Kocham imprezy po których zawartość moich kieszeni znika bezpowrotnie, a pamięć o przedmiotach, zastępują kuchenne rozmowy o życiu zatapiane w cudzych szklankach, na jakiejś bliżej nieokreślonej domówce.I czuję tą moc, kiedy stąpam gołymi stopami po szczycie olimpu, będąc niczym jeden z dziesięciu, dla powszednich zjadaczy chleba, w postaci wielomilionowych produkcji opierających się na szczęściu.Wybór należy do nas, możemy stanąć na pagórku i oglądać zachód słońca, lub zajrzeć do jaskini leżącej u jego stóp, i odnaleźć tam największy skarb.Dlatego chcę pozostawiać na kartkach słowa, pisane olimpijskim płomieniem, i śmiać się z komentarzy w których to jestem sukinsynem.Powiem jedno ,że "byle szczyle mogą wysłuchiwać twoich słów, bo są banalne, i nie ma w nich artyzmu, stek bandyckich wulgaryzmów".Nawet słowo kurwa w rękach odpowiedniego człowieka, może okazać się zjawiskiem, na miarę greckiej poezji.a więc zapraszam wszystkich mistrzów pióra na mój blog, ponieważ idiotyzm będzie tutaj utylizowany, niczym chujowe partie polityczne jednojajowych nieudaczników.I nie mam ku temu jakichś maksymalnie kosmicznych przesłanek, mimo tego iż mógłbym uderzać defiladami odłamków, niczym supernowa w ciała bezbronnych panów ,od bezsensownego komentowania, niezrozumiałych dla nich rzeczy.Będę robił to tylko i wyłącznie dlatego, że mam czas i ochotę.I ogień który płonie, piekielnym płomieniem w mych oczach.

Hank Moody
  • awatar FemmeFatale27: odnośnie ostatniego zdania...mówiąc prostym językiem...masz kurwiki w oczach, tak??:D bez lizania Szanownej-podoba mi się to, co piszesz. mam tylko jedno ale...ale myślę, że to i tak Cię nie zainteresuje. pozdrawiam
  • awatar FasterKillPussycat: byłoby miło gdybyś też od czasu do czasu podjął dyskusję..
  • awatar sashafierce18: czy wiesz, że taka brutalność wypowiedzi jest dla kobiet niezwykle pociągająca? jest jedno ale...kobieta musi znać swoją wartość i być równie inteligentna jak jej facet?? mam nadzieję, że Twoja partnerka to twarda sztuka. hmmm...trochę jej zazdroszczę.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hankmoody
 
Przepraszam za brak wpisów ale musiałem zgłosić pewną informację do programu Discovery.A mianowicie, moje ostatnie potyczki z narodowym trunkiem, uświadomiły mi fakt ,iż w Polsce występuje zjawisko nocy polarnej.Pomijając to ,że czuję się jak pieprzony Eskimos w półokrągłym iglo, który słońce może oglądać tylko w książkach, to ogólnie rzecz biorąc, ustający kac dał mi moc zamieniania wszystkiego czego dotknę w złoto.Ostatnio przez pozostałości mojego mózgu, przemknęła myśl o tym kim jestem.Dlaczego kocham polemikę, oraz wolę zapieprzać w łabakach na K2, przeciwstawiając się wszystkiemu co chore, mimo tego ,że mógłbym sowicie to olać ,i leżeć spokojnie na łące popijając mleko truskawkowe, patrząc na grupę karków która kijami baseballowymi, ukazuje swoje racje w starciu z emeryturą kulejącej babci.Myślę ,że ludzie z blokowisk, dostrzegający ich syf, ukazywany na wszelaki sposób, mają w sobie pieprzoną moc której nie pokona nawet kryptonit.Mimo otaczającej mnie społecznej degeneracji, osób z którymi porozmawianie o osiągnięciach kończy się zmianą tematu, zawsze marzyłem aby moja kultura osobista była wysoka jak Manute Bol. Myślę ,że kiedyś uda mi się cofnąć w czasie, i wrócić na osiedla swojego dzieciństwa, srebrnym deloreanem.Nie przeskoczymy tego co przeżyliśmy nawet jeżeli posiadamy wybicie niczym Artur Partyka.Powinniśmy chłonąć nauki przeszłości niczym stare chińskie przysłowia.Jedno z nich mówi ,jeżeli nie wiesz co powiedzieć, powiedz stare chińskie przysłowie.Wiedzmy jaką siłę mają momenty i chwile.Czasami zachód słońca w Las Palmas, może dać nam większą pewność siebie niż nowe porsche stojące na podjeździe naszej perłowej willi.Wyjmijmy z naszego serca pieprzony ekskalibur złych wspomnień, i czerpmy to co najlepsze z własnych przeżyć.

Hank Moody
  • awatar FemmeFatale27: ile Ty masz lat?
  • awatar HankMoody: Niestety wiek w dzisiejszych czasach jest pojęciem względnym. Wypowiadam się jak dziecko ;d ??
  • awatar FasterKillPussycat: Człowiek, ktorego kultura osobista "jest wysoka jak Manute Bol" obserwuje, wyciąga wnioski i czerpie naukę z życia. Niech więc ten "pieprzony ekskalibur" pozostanie na swoim miejscu i działa jak wytrawiacz rdzy zatwardziałego serca.
Pokaż wszystkie (9) ›
 

hankmoody
 
Zawsze , niezależnie od tego czy przed moimi oczami stałby dwumetrowy hogan ,podjął bym heroiczną walkę.Jeżeli jakaś osoba chce, przejść na skróty wydeptując ścieżkę na pięknej połaci zieleni, oblewam swój biały fartuch farbą i kładę się przed tym oto skurwysynem, niczym członek greenpeace. Na swojej drodze spotykamy wielu chamów, ale czy w rzeczywistości zmienia to cokolwiek.Wiem jedno,że ludzie mogą mnie nienawidzić lub kochać, na pewno nie przejdą obok tych słów obojętnie.Nie mam już piętnastu lat aby wkurwiać się na błaznów, którzy opierają swoje dobre samopoczucie na moich porażkach.Powiem więcej, widzę przyszłość, będę jak medium, i właśnie teraz patrzę na połyskujące okładki mojej książki w miejscowym empiku.Liczne felietony powiewające dumnie, niczym ojczysta flaga, na tle białych kartek polskiej prasy.Wielki całus dla tych którzy życzą mi źle, osobiście nie mam nic, z tego ,że ty masz mniej.Dlatego pamiętaj ,iż ciesząc się z mych potknięć, jesteś zwykłym majtkiem czyszczącym podłogę na pokładzie moich przemyśleń.Ważne aby iść na konfro, i pod prąd jeżeli tylko tak podpowiada nam serce.Walka trwa, podejmiesz wyzwanie manifestowania tego co czujesz?.Organizuje pielgrzymkę do ziemi obiecanej zwanej, tym co kochamy.Może nie uda mi się przeskoczyć wodospadu, lecz będę próbował do końca.Ponieważ nie chodzi o to by trzymać coś w dłoniach, lecz by gonić to.

Hank Moody
  • awatar nutriaa: Dobra puenta. *** Też myślę,że wręczenie koperty byłoby wielce niestosowne.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hankmoody
 
Moje Ki osiągnęło maksymalny stopień skumulowania.Spróbuj przystawić palec do własnego brzucha, i rozróżnić uczucie dotykania, od bycia dotykanym.Spróbuj rozdzielić dwa różne stany które w tej chwili odczuwasz.Spróbuj w jednym momencie znaleźć punkt gdzie twoje kości stykają się z mięśniami.Właśnie tak się teraz czuję.Nie zależy mi na niczym, jestem wszystkim.Wszystkim co ujrzałem, zobaczyłem, i przeżyłem.Nie masz prawa zadać mi ran ponieważ, nie jesteś w stanie tego zrobić.Jestem każdą chwilą i sytuacją którą zobaczyłem, skumulowaną w jednym ciele.Nie możesz być tego pewien, ale przysięgam ci ,iż jestem wszystkim co znam.Każdą częścią swojego losu, oraz twojego istnienia, w tym oto momencie.Czuję epicentrum wszechświata na własnych pokiereszowanych dłoniach.Czy czuję się lepszy?Czuję się nikim kiedy to pijany w sztok, piszę ten tekst.Lecz wiem ,że mam moc niczym Wietnam, i kiedy patrzysz na me piekielne płomienie w oku, staję się tylko cieniem, siejąc spustoszenie wokół.Chcesz odczytać co drzemie we mnie w środku?.Powiem ci jedno życie jest obozem, możesz kłaść dachówki w spokoju, lub tak jak ja nakładać majtki na głowy niemców ,i zginąć w chwale jak Leonidas.Możesz być nikim, lub kimś.Mieć to co kochasz kiedy chcesz ,wykonując minimum wysiłku, który będzie dla ciebie tylko formalnością niczym zasiłek dla bezrobotnego.Właśnie w tej oto chwili, wyciągnąłem wnioski.Marzenie jest blisko, więc marzę, ponieważ przychodzi mi to łatwo.Swoje gdybania popieram czynami, i mój najlepszy przyjaciel, postawiony jest na baczność, niczym żołnierz chińskich legionów, nad którego to honorem ciąży piętno harakiri.Właśnie umiejscowiłem się w tyłku, Amber Heard, i spokojnie popijając szkocką, myślę jak przecinam swoim porsche polskie autostrady.Wszystko to jest fatamorganą, lecz stopniowo moje ręce budują z niej, obraz realny niczym prawdy mistrza Yody.Ponieważ ważne jest to co znasz ,nie to czego dotkniesz


Hank Moody
  • awatar FasterKillPussycat: Przyjdzie jutro i znowu będziesz jednym z nas. Jakie to smutne..
  • awatar HankMoody: to znaczy ??
  • awatar HankMoody: zawsze jestem taki sam, niezależnie od tego gdzie, się znajduje.zawsze robię to samo i tak samo, więc bycie jednym z "was" jest dziwnym stwierdzeniem.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Kategorie blogów