Wpisy oznaczone tagiem "piwo" (1000)  

jamniczek-pl
 
Od razu zaznaczyć muszę jedno: intencje nie są złe.

"W obecnym stanie prawnym rada gminy określając liczbę punktów sprzedaży alkoholu, nie uwzględnia w limicie piwa i alkoholu do 4,5 proc." - wiadomosci.onet.pl

Czyli, tak na mój chło... babski rozum, pan Kowalski bądź pani Kowalska zamiast kupić flaszkę wódki kupią iks piw. A to przyczyni się do wzrostu sprzedaży artykułów browarniczych.
popiwku.jpg

W sumie - czemu nie?

Ale.

"Polacy i tak kupią alkohol, tyle że w szarej strefie, bez kontroli tego, co tam sprzedają i bez opodatkowania." - Pan Mirosław Suchoń

Ludzie, których nie stać na zakup iluś tam piw, które mają maksymalnie do 4,5% (jeszcze nie wiadomo) zamiast butelki [czy ile tam zechcą] wódki będą człapać do kogoś, kto wysokoprocentowy alkohol im sprzeda.

Już tylko patrzeć co się będzie działo... odpukać. Naprawdę odpukać.
zatrucie.jpg


I nikt mi nie wmówi, że alkoholik i/lub pijak Robert albo Roberta alkoholiczka i/lub pijaczka, którzy od lat znęcają się nad najbliższymi i nie tylko otrzeźwieją i o godzinie 03:47 przeproszą za swoje zachowanie bo zabrakło im alkoholu.  
znec.jpeg


Nie. Nie jestem za tym, żeby im go udostępnić. Oczywiście.
Jestem za tym, żeby ich leczyć.
To brzmi ostro.
Jakby ich żywcem z domu, na golasa i pod prysznic... NIE!
Błagam, tylko nie to.
Chyba, że maltretowali.
A która osoba chora na alkoholizm nie maltretuje w taki czy inny sposób?

I tu mogłabym rozpocząć dyskusję...

... dlatego zamknę nim rozpocznę, ponieważ nie o tym jest ten wpis. Ten.

Zobaczcie, jak u nas jest. I zobaczcie, jak jest na zachodzie. Choćby pójście do psychologa. U nas: dlaczego? Tam: dlaczego nie?

Kontynuując. Żeby ich leczyć sami muszą tego chcieć.
Jeżeli nie chcą...? (Z reguły nie chcą.)

Ubezwłasnowolnienie nie jest takie proste. Do tego trzeba dużo nakładu sił. Psychicznych, przede wszystkim.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jesień sprzyja odwiedzaniu różnego rodzaju barów i pubów. Na ogródki jest już za zimno, ale jeszcze nie pizga złem do tego stopnia, aby nie chciało się człowiekowi z domu wychodzić. Dlatego ostatnio sporo czasu spędzam ze znajomymi w tego typu knajpach i podzielę się z Wami, tym gdzie warto pójść.

23584598_1445152132198764_376208658_n.jpg

WPIS PRZEZNACZONY DLA OSÓB PEŁNOLETNICH

Popularność Dolnych Młynów 10 nie słabnie. Dalej jest to najgorszy krakowski adres, przy którym codziennie od śniadania do rozchodniaczka odbywa się festiwal hipsterstwa.

Pomimo mojego ambiwalentnego stosunku do wszystkiego, co hipsterskie jestem przekonana, że lubię Weźże Krafta. Pod warunkiem, że nie jest zatłoczone, co zdarza się głównie w weekendy.

Mają naprawdę świetne piwa rzemieślnicze, ogromny wybór prawdziwych rarytasów. Chcemy spróbować wszystkich i… i możemy. W Weźże Krafta sprzedają piwo w trzech rozmiarach: na kieliszki- raczej tylko do degustacji, na szklaneczki i kufle. Wybierając średni rozmiar możemy posmakować kilku typów podczas każdego pobytu, przy czym nasz portfel nie będzie doszczętnie zrujnowany.

13649650_1031994486847866_2083076627_n.jpg

Obsługa jest miła i chętnie pomaga w wyborze browarka. Wystrój… cóż… Dopasowany do całego klimatu podwórka starej fabryki papierosów. Industrialny, minimalistyczny, raczej surowy, ale ma w sobie to coś, co sprawia, że przyjemnie spędza się tam czas. Może to za sprawą kanap, które może nie wyglądają na wygodne, ale takie są.

21209062_1381259058588072_1240025939_n.jpg

Podsumowując, w barową pogodę polecam wybrać się ze znajomymi na rzemieślnicze piwka do Weźże Krafta. Najlepiej w środku tygodnia, bo wtedy jest największe prawdopodobieństwo wolnych miejsc.
Ogólna ocena 8/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jedną z pierwszych informacji, jaką uzyskałam na temat stolicy Austrii było to, że jest tam ogromne wesołe miasteczko. Było to zapewne około 13 lat temu. Z miejsca zapragnęłam odwiedzić to miejsce. Drugą było, że Austriacy lubią jadać sznycle.


22237313_1409691535744824_92757345_n.jpg

Prater

Od tego czasu mój system wartości trochę się zmienił ;) Z postanowienia szalonej nastolatki, która chciała z każdej możliwej atrakcji Prateru zostało niewiele, ale jednak zostało.
Teraz zamiast wydawać pieniądze na wiedeńskie karuzele i rollercoastery wolę przeznaczyć je na muzea, jedzenie i pamiątki z podróży. To nie zmienia faktu, że nie mogłam sobie odmówić wizyty w parku rozrywki z nastoletnich marzeń. Tym bardziej, że przejażdżka na Diabelskim Kole była wliczona w koszt Vienna Pass (normalnie kosztuje 10 euro). Dodatkowo realizowała mój zamiar zobaczenia panoramy Wiednia
z wysoka.

22236397_1409691765744801_1452863591_n.jpg

Diabelski Młyn mierzy 65 metrów, a jego prędkość to 2,7 km/h. Został wybudowany w 1897 roku z okazji 50- tej rocznicy koronacji cesarza Franciszka Józefa. Koło znajduje się na liście „Skarbów europejskiej kultury filmowej”, ponieważ ma na swoim koncie ma “role” w kilku filmach między innymi w jednej
z części o przygodach Jamesa Bonda- “W obliczu śmierci” z moim ulubionym agentem 007, Timothym Daltonem.

22214913_1409691579078153_791354278_n.jpg

Przejażdżka trwała kilkadziesiąt minut, a widok zarówno na Wiedeń jak i na Prater był niesamowity. Byłam bardzo szczęśliwa wiedząc, że właśnie spełniam swoje marzenie.
Zaskoczeniem były dla mnie wagoniki restauracyjne
i klubowe, które można wynająć na romantyczna kolacje lub niesamowitą imprezę. Hmmm czyżby powstało nowe marzenie…
Ostrzegam, że kolejka do wagoników jest ogromna.

Kuchnia Wiedeńska

Dokładnie tak w dosłownym tłumaczeniu na język polski brzmiała nazwa restauracji, w której zjedliśmy nasz pierwszy austriacki obiad.

Lokal znajduje się w samym centrum Wiednia, tuż obok katedry świętego Szczepana przy jednej z urokliwych uliczek.

22236087_1409693399077971_52221614_n.jpg

Restauracja była elegancka, a przynajmniej aspirowała do miana takiej. Formalnie ubrany względnie miły (jak wszyscy w Wiedniu) kelner wskazał nam już nakryty stolik dla dwóch osób.

Wnętrze urządzone ładnie, choć miałam wrażenie, że panuje tam nieprzemyślany eklektyzm: tu jakieś antyczne wazony, tu obraz przedstawiający scenkę rodzajową szlachty, a tu drewniana beczka. No, ale byłam na wakacjach, więc przymknęłam oko na te drobne niedociągnięcia.

22236216_1409693522411292_852787857_n.jpg

Zamówiliśmy oczywiście tradycyjne dania miejscowej kuchni, z resztą, co innego można zamówić w restauracji o nazwie Kuchnia Wiedeńska. Postanowiłam spróbować miksu trzech różnych sznycli: wieprzowego, cielęcego oraz z kurczaka z sałatką z ziemniaków. Mój Luby postawił na jednego, dużego sznycla. Chyba nie ma potrawy bardziej austriackiej niż to danie.
O wersji z przepyszną sałatką ziemniaczaną czytałam nawet w przewodniku. Ogólnie rzecz ujmując nasz obiad był bardzo dobry, mięso przyrządzone perfekcyjnie i odpowiednio doprawione z chrupiącą panierką, która nie była nasiąknięta tłuszczem. Obie porcje (popite austriackim piwem) sprawiły, że najedliśmy się do syta i wydaliśmy całkiem sporo, bo około 40 euro, no, ale Wiedeń jest drogi.

22290540_1409693379077973_2017222940_n.jpg

Podsumowując nie wyobrażam sobie żeby być w Wiedniu i nie spróbować ich pysznego, najlepiej cielęcego, sznycla. Nie wyobrażam sobie również ominąć jedną
z najlepszych atrakcji tego miasta, jaką bez wątpienia jest Prater.
Ogólna ocena:
Prater- Diabelski Młyn: 10/10
Kuchnia Wiedeńska: 9/10

22214982_1409692875744690_639779228_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
W Bull Pubie siedziałam z prawdziwym bólem: głowy i złamanego serca. Dlaczego? Kac? Nie. Zawód miłosny? Nic podobnego.

Wpis przeznaczony dl osób pełnoletnich

21100816_1377341115646533_576885972_n.jpg

Jeśli już zdecydujecie się na wieczór w Bull Pubie niech Was nie zraża mnóstwo ludzi przed wejściem
i wypełniona po brzegi pierwsza sala- barowa. Zauważyłam, że Anglicy mają kiepską przypadłość pić przed pubem lub na stojąco przy barze utrudniając dopchanie się do niego, aby złożyć zamówienie i tworząc sztuczne wrażenie przepełnionego lokalu. Zapełniona jest tylko pierwsza sala, reszta świeci pustkami.

20751429_1366524773394834_1933518727_n.jpg

Ból serca

No właśnie jedna z pozostałych pustych sal to dawny ogródek mojego ukochanego klubu Ministerstwo. Miejsce to darzyłam szczególnym uczuciem, ponieważ to tam poznałam miłość mojego życia. Dziś już nie ma śladu po najlepszym krakowskim ogródku, jakim był ten należący do popularnego niegdyś Mini. Aby nie pogłębiać mego cierpienia usiadłyśmy z Guinnessami w sali obok- przystosowanej do pomieszczenia sporej liczby gości i urządzonej w pubowym klimacie, lecz schludnie. Cena piwa- standardowe dla Guinnessa 15 zł, co bardzo mnie cieszyło, ponieważ spodziewałam się podwyższonego kosztu ze względu na zagraniczną klientelę.

20751321_1366524760061502_72309341_n.jpg

Ból głowy

Tak jak wspomniałam, usiadłyśmy popijając piwko i… i musiałyśmy do siebie krzyczeć. Nieszczęśliwy traf chciał, że było karaoke. Na dodatek wieczór kawalerski jakiegoś angielskiego turysty. Niektórzy obywatele Zjednoczonego Królestwa odwiedzający Kraków zupełnie odbiegają od mojego wyobrażenia dystyngowanego lorda. Są głośni
i najczęściej pijani. Tacy właśnie panowie śpiewali na karaoke w Bull Pubie. Nawet świetna obsługa pomimo wszelkich starań miała problem, aby usłyszeć, co mówią klienci.
Na szczęście kawalerski szybko zmienił lokal
i nastała cisza w mikrofonie.

20751466_1366524776728167_676912898_n.jpg

Podsumowując, jeśli chcecie poczuć klimat pubu Wysp Brytyjskich i napić się dobrego Guinessa wybierzcie Bull Pub, tylko pamiętajcie, że możecie doznać lekkiego szoku kulturowego ;)

Ogólna ocena 8/10

20793332_1366524723394839_1290323806_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
W jednym z wpisów zachwycałam się olsztyńską plażą miejską nad jeziorem Ukiel. Minął rok od naszego pobytu w tym mieście, a ja dalej uważam to miejsce za jedno z najpiękniejszych, jakie widziałam. Co jeszcze podobało mi się na plaży? Czy wszystko
w Olsztynie zasługuje na medal?

14182424_1055827787797869_1126270207_n.jpg

Plankton
Jeśli plaża to oczywiście leżaczki i drineczki
z palemką oraz przybrzeżny bar jak z amerykańskich filmów.
Plankton sprawdza się tu idealnie. Ma stylowe
i ładnie urządzone wnętrze, hipsterskie leżaki zrobione z palet oraz wysokie ceny.
Jedynie mój drink z palemką był tak naprawdę… piwem ze słomką. I to piwem Specjał, które pierwszy raz widziałam w wersji lanej właśnie na plaży miejskiej w Olsztynie.
Jeśli plaża to oczywiście leżaczki i drineczki
z palemką oraz przybrzeżny bar jak z amerykańskich filmów.
Plankton sprawdza się tu idealnie. Ma stylowe
i ładnie urządzone wnętrze, hipsterskie leżaki zrobione z palet oraz wysokie ceny.
Jedynie mój drink z palemką był tak naprawdę… piwem ze słomką. I to piwem Specjał, które pierwszy raz widziałam w wersji lanej właśnie na plaży miejskiej w Olsztynie.

21397619_1387638244616820_1792329283_n.jpg


21397177_1387638297950148_1260709105_n.jpg

Muszę przyznać, że jestem zachwycona Planktonem
i gdybym nie mieszkała na drugim końcu Polski byłabym tam z pewnością stałym klientem. Atmosfera pozwalała mi się poczuć jak bohaterka serialu 90210 (kontynuacji kultowego Beverly Hills 90210), który uwielbiam.

21397454_1387638134616831_1026969179_n.jpg


21397436_1387638187950159_1726040650_n.jpg

Podsumowując Plankton to byłby perfekcyjny plażowy bar, gdyby nie te ceny.
Ogólna ocena 9/10.

Villa Pallas

21363106_1387633891283922_411159451_n.jpg

rzez ten cały czas doświadczania wspaniałości Olsztyna musieliśmy gdzieś mieszkać.
Padło na hotel Villa Pallas oddalony około 10-15 minut spacerem od centrum i kilka przystanków od dworca PKP. Jedynie wejście do hotelu ciężko było znaleźć.
Dobre położenie generowało dość wysoką cenę, ale jakoś  to przeboleliśmy.

21397637_1387637761283535_1765988951_n.jpg


21396918_1387638017950176_385000982_n.jpg


21443273_1387633981283913_630299611_n.jpg


21443285_1387637887950189_1509979476_n.jpg


Co prawda po wystroju pokoi oczekiwałam więcej niż późnych lat 90 i wczesnych 2000… Ogólnie powodów do narzekania raczej nie było. Dobry room serwis
i śniadania na wysokim poziomie z bardzo rozbudowanym szwedzkim stołem. Jadalnia wprawdzie jest troszkę nieustawna i lepiej nadaje się na wesela niż hotelowe śniadania, ale ich smak to rekompensował.


21397052_1387637837950194_23604313_n.jpg


21397626_1387634101283901_564846595_n.jpg


21442217_1387637984616846_1353607653_n.jpg

Dziwna i troszkę nieprzyjemna sytuacja miała miejsce zaraz przed naszym wyjazdem. Podczas wymeldowania
w pokoju, w którym spaliśmy włączył się alarm przeciwpożarowy. Pani z recepcji nie wyglądała na przekonaną, że to nie nasza wina, ale nie miała innego wyjścia jak tylko nam uwierzyć.
Podsumowując, niby wszystko spoko, ale pojawiła się parę rys na wizerunku Villa Pallas.
Ogólna ocena 7/10.

21443026_1387637934616851_1709009244_n.jpg

To już ostatni wpis z wspomnieniami z magicznego Olszyna. Czy wszystko mnie zachwyciło? Niemal wszystko, z drobnym wyjątkiem opisanym wyżej, który zły nie jest, ale na kolana mnie nie rzucił.

14193681_1055827711131210_1543175125_n.jpg

Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się odwiedzić Olsztyn i pójść do tych wszystkich knajp, do których nie miałam okazji.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
O co chodzi? O dwie krakowskie kawiarnie: Ciszę
i Spokój na ulicy Brackiej. Ciszę zamknięto, Spokój działa nadal.

21151132_1381149141932397_1789891191_n.jpg

Kiedyś, gdy nie było miejsca w jednej kawiarni od razu szło się do drugiej.

21175490_1381149145265730_2005915401_n.jpg


21175041_1381149451932366_300416189_n.jpg

Co nas spotka w Spokoju? No na pewno nie cisza
i spokój ;) Miejsce tętni życiem i jest bardzo popularne. Zapewne ze względu na swój hipsterski klimat tworzony przez już nieco zniszczone meble a’la lata 80 i psychodeliczne wzory na ścianach. Mnie ta estetyka nie do końca przekonuje, ale też nie odstrasza. Obsługa wygląda równie hipstersko, ale jest w porządku.

21208685_1381149131932398_1629887610_n.jpg


21175328_1381149155265729_752967526_n.jpg


21175966_1381149135265731_1893474977_n.jpg


21175368_1381149148599063_1766616295_n.jpg

Kolejnym powodem, dla którego studenci tłumnie odwiedzają Spokój są niskie ceny i szeroka oferta. Napijemy się zarówno piwa, herbaty jak i kakao. Muszę przyznać, że z wyżej wymienionych herbata zasługuje na szczególne uznanie. Był słodka sama
w sobie i miała przyjemny aromat dymu.

21175497_1381149138599064_740628919_n.jpg

Podsumowując w Ciszy już nie posiedzimy, ale Spokój pozostał i warto tam zawitać.
Na pożegnanie Ciszy mam dla Was kilka zdjęć tego lokalu.

21175997_1381149448599033_2120997082_n.jpg


21175407_1381149441932367_1636640172_n.jpg

Ogólna ocena: 6/10.

21244618_1381149161932395_448892945_n.jpg


21208588_1381149151932396_448209442_n.jpg


21175434_1381149018599076_472112488_n.jpg


21175144_1381149158599062_1943741374_n.jpg
  • awatar st.anger: Hmmm chyba poznaję tę antresolę. Czy tam przypadkiem nie było kiedyś takiego rockowego w stylu baru, Czarcie koło czy jakoś tak?
  • awatar Ruda Grażka: @st.anger: Całkiem możliwe :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
WPIS PRZEZNACZONY DLA OSÓB PEŁNOLETNICH

Czy taki zaginiony to ja nie wiem, ale na pewno trudny do znalezienia. Dlaczego?

21015192_1376071059106872_606241496_n.jpg

Co jest trudnego w odnalezieniu pubu Zaginiony Świat? Lokalizacja. Bar mieści się przy ul. Batorego, ale szyld jest niewielki i wisi nad innym klubem. Aby trafić do właściwego lokalu należy wejść na podwórko, przejść całe i zejść schodkami w dół. No, jesteśmy na miejscu
i dokonaliśmy prawdziwego odkrycia… archeologicznego.

13510449_1013823745331607_707822409_n.jpg

Dlaczego akurat archeologicznego? Przecież we wnętrzu są czerwone sofy i stary motor (który robi za kolejne miejsce do siedzenia- super!). Na pierwszy rzut oka pub niewiele ma wspólnego
z archeologią, prócz nazwy. Jednakże, gdy przyjrzymy się dekoracjom na ścianach zobaczymy zdjęcia
i gadżety wprost z wykopalisk. Gdyby zamienić te sofy na coś bardziej klimatycznego czulibyśmy się jak filmie o przygodach Indiany Jonesa.

16128371_1176189125761734_1611863008_n.jpg


16128758_1176189099095070_1383433362_n.jpg

W zaginionym świecie przyjaźni barmani sprzedadzą nam ciekawe smaki piwa: nie polecam Ataku Chmielu- jak sama nazwa wskazuje bardzo chmielowe, za bardzo. Za to uwielbiam Fortuny: wiśniową, śliwkową
i mirabelkę.
Do tego ceny prostych drinków z cyklu wódka + soft są bardzo przyjazne dla portfela, ponieważ taki trunek kosztuje jedyne 8 zł.

16143979_1176189132428400_2080348802_n.jpg

Ponadto uwielbiam organizować imprezy w Zaginionym Świecie. Miejsce jest mało znane, więc nie ma tłumów i spokojnie można się bawić w gronie znajomych oraz dostawiać kolejne stoliki, gdy gości przybywa.

Podsumowując polecam Zaginiony Świat na piwo
z przyjaciółmi bez okazji oraz na większą imprezę
z różnych okazji.
Ogólna ocena 8/10.
 

edyta123456
 
Rudy Anioł:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jedno z najbardziej kulturalnych, edukacyjnych
i hipsterskich miejsc na krakowskiej mapie knajpianej.

19046976_1311256362255009_765498762_n.jpg

Za co lubię Pauze?
Głównie za ciekawe eventy, które się tam odbywają. Można posłuchać porad jak rozwijać swoją firmę
w social media, zobaczyć alternatywny dokument, posłuchać ciekawej dyskusji lub wykładów grupy KrakWhiteHat, które sama organizuje.
Pauza jest jednym z krakowskich centrów kultury
i informacji. W bogatym kalendarzu wydarzeń każdy znajdzie coś dla siebie.
To wszystko w designersko i modnie urządzonym wnętrzu z mega wygodnymi fotelami- poduchami.

16117885_1176189165761730_139854605_n.jpg


16128034_1176189215761725_954589444_n.jpg

Miła obsługa zaoferuje nam standardowe kawiarniane propozycje: ciekawe sypane herbatki, kawę, piwo
i przepyszne wino grzane. A jeśli zgłodniejemy przyrządzą coś na ząb.
Ceny raczej spoko: herbata 7-8 zł.

16128950_1176189222428391_813271159_n.jpg

Podsumowując, Pauza in Garden= interesujący event przy dobrej herbacie w wygodnym fotelu.
Ogólna ocena: 7/10.

16118344_1176189142428399_2006399172_n.jpg
  • awatar Hachie: Wygląda bardzo interesująco, jak będę w Krakowie i wyrobię się w czasie to z chęcią tam się udam! :D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Wpis przeznaczony dla osób pełnoletnich.

W tym roku przez prawie miesiąc szukałam knajpy idealnej to wyprawienia imprezy urodzinowej. Odwiedziłam wiele miejsc, aż w końcu trafiłam na Cudowne Lata. Nazwa już mówi sama za siebie, ten lokal aż się prosił o świętowanie w nim moich cudownych 26 lat.

17821123_1252556874791625_800004672_n.jpg

Zacznę od początku. Pierwszy raz do pubo- kawiarni (bo tak można określić to miejsce) trafiłam
w Dzień Świętego Partyka, aby napić się zielonego piwa. Pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że
w Cudownych Latach mieli zielone piwo butelkowe,
a nie lane z dodatkiem syropu blue curacao, który barwi piwo na zielono. Kolejną miłą niespodziankę stanowiła cena- tylko 7 zł.

17410394_1232287046818608_1098750192_n.jpg

Wystrój typowo pubowy: piwnica, cegły, drewniane krzesła. I to jest całkiem spoko, bo meble były zadbane, a w środku było czysto, więc nie zalatywało mordownią. Tylko te babcine serwetki na stołach to mogliby sobie darować. No i zacinająca się damska toaleta stanowi delikatny problem... Na szczęście dziewczyny i tak chodzą parami do łazienki ;)

17440127_1232285126818800_471976315_n.jpg

Obsługa okazała się turbo miła i uczynna szczególnie podczas mojego przyjęcia urodzinowego. Przygotowali stoliki do mojej rezerwacji i na odchodne dostaliśmy jeszcze po bani wódki od barmana. Okazało się, że robienie imprezy
w Cudownych Latach jest niezwykle korzystne dla mojego portfela, ponieważ smakowa Soplica kosztuje tam jedyne 60 zł, a za dwie paczki orzeszków
i jedną paluszków zapłaciłam tylko 8 zł To bardzo przystępne ceny jak na knajpę. Gdyby tego było mało, to specjalnie dla amatorów tańców, jedna
z sal w weekendy zamienia się w parkiet. Muzyka nie zagłusza rozmów przy stolikach w innych salach, to duży plus.

17888348_1252580388122607_1008567346_n.jpg

Podsumowując Cudowne Lata to nie tylko pub
z dobrym piwem i kawiarnia z pysznym ciastem. To również cudowne miejsce na świętowanie kolejnych upływających nam lat.

18360931_1282340295146616_1445763165_n.jpg


FB: web.facebook.com/cudownelata/?fref=ts
Adres: ul. Garncarska Kraków
  • awatar BipolarBear: O, codziennie się dowiaduję czegoś nowego :D Jak na przykład istnienie zielonego piwa :P
  • awatar edertasuna1267: pierwszy raz widzę zielone piwo XD
Pokaż wszystkie (2) ›
 

wikipunk
 
Wiky the Metal-Punk!: Piwo z Harry'm ^^. Nie chciał dać sobie zrobić zdjęcia hehehe, a szkoda ;). Na zdjęciu ja i piwo :P.
Piwko.jpg

Oprócz piwa Harry zamówił sobie smażony ser (z Czech sprowadzany, a pierwszy raz smażony ser jadłam właśnie tam - w Czechach ^^). Za to ja zamówiłam sobie naleśnika a'la biszkopt z serkiem, bitą śmietaną i jagodami ^^. Już kiedyś go jadłam i z resztą wstawiałam tu jego zdjęcie. Boże, jakie to jest dobre! A w dodatku, nie dość, że duże porcje to jeszcze tanio! Rewelacja :D.
  • awatar Kate - Writes: Nigdy jeszcze nie jadłam smażonego sera, a chciałabym spróbować.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: @Kowalski, opcje!: Polecam, jest niesamowity! ^^.
  • awatar *Mordka*: Nie wiem czemu, ale jak przeczytałam to o naleśniku to zrobiłam się głodna :p
Pokaż wszystkie (6) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
WPIS PRZEZNACZONY DLA OSÓB PEŁNOLETNICH

14907799_1106251636088817_692980604_o.jpg

Ahoj! Zacumujemy dziś Pod Grotami. I bynajmniej (dla laików) nie chodzi o skalne groty, lecz
o grot, jako żagiel.
Taka nazwa nie jest przypadkowa. Wnętrze małego baru jest urządzone właśnie w żeglarskim stylu: hamaki, mapy, flagi pirackie, ster i mnóstwo innych świetnych detali. Wystrój bardzo przypadł mi do gustu. Uwielbiam taki klimat i antresole.

13453925_1010065779040737_1138066631_n.jpg


13472194_1010065825707399_1414290707_n.jpg

Załoga pubu jest równie wyjątkowa. Mili ludzie
z pasją. Jedna z barmanek prowadzi nawet bloga poświęconego rodzajom piwa (piwologia.wordpress.com).

13451026_1010065739040741_760765346_n.jpg

Skoro już o piwie mowa, to piraci z Pod Grotami pija właśnie ten złocisty trunek. I to nie takie zwykłe piwo, tylko to unikalne, którego nie dostaniemy w każdym sklepie czy barze. Ja szczególnie upodobałam sobie Miss Lata (tak, to nazwa piwa) z dość oryginalną etykietką. :P Taka przyjemność kosztuje troszkę więcej niż standardowo, bo 11 zł. No, ale czego się nie robi, aby rejs był udany. :)

13451239_1010065702374078_1700212640_n.jpg

Podsumowując, radzę dokonać abordażu na Pod Grotami.
Ogólna ocena 10/10.
Lokalizacja: Kraków ul. Szewska.

13473877_1010065869040728_911009853_n.jpg
 

 

Kategorie blogów