Wpisy oznaczone tagiem "piwo" (1000)  

keylaa858
 
Wpis tylko dla znajomych
MakeUpYourLife:

Wpis tylko dla znajomych

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jak ja uwielbiam letnie festiwale jedzeniowe!
W niedzielę 10 czerwca odbyła się kolejną edycja Najedzeni Fest.

35079072_1646910655356243_5237975233247313920_n.jpg

O festiwalu pisałam Wam już przy okazji Najedzeni Fest: Po ziemniaki.
Postanowiłam poświęcić temu festiwalowi drugi wpis ze względu na perełki, które odkryłam na edycji Piknik, Targi Dizajnu Kup Se.
Co to za perełki?
Po pierwsze lemoniada. Najpiękniejsza na świecie lemoniada z czarnego bzu z grejpfrutem za jedyne 7 zł.
Podana przez bardzo miłych panów pracujących
w foodtrucku Twój Zdrowy Słój.

35228028_1646911065356202_2936139355506343936_n.jpg

Jakby tego było mało to słoik możemy zabrać ze sobą i nawet dostaniemy pokrywkę do niego. Genialne!
Po drugie lody arbuzowe. Uwielbiam lody, uwielbiam arbuzy, nie znoszę sorbetów. Te lody sorbetem nie były. Miały mleczno- arbuzowy smak i biły na głowę towarzyszące im Oreo.

35235269_1646911422022833_353282822695288832_n.jpg

Skoro już jesteśmy w temacie Najedzeni Fest to wspomnę o mega dobrych i sycących gofrach na wytrawnie, które jadłam podczas edycji odbywającej się w Forum.

17102014_1216672828380030_220632075_n.jpg


17124415_1216672831713363_1755018250_n.jpg


17092247_1216672835046696_1812264194_n.jpg


17124811_1216672861713360_524048105_n.jpg

Przy okazji można było nabyć tam wiele osobliwych produktów jak piwo Dwa winne Misie, które smakuje jak wino. Oczywiście tanie nie było :(

17101685_1218037394910240_1250092529_n.jpg


17105584_1216672821713364_1569523186_n.jpg

Podsumowując polecam Wam Najedzeni Fest. Jeśli tylko będziecie mieli okazję to wybierzcie się na kolejną edycje.
Wszelkie info znajdziecie na Facebooku.
Ogólna ocena 10/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Spacer. Powolne zwiedzanie. Te pojęcia nie funkcjonują w moim słowniku. Zawsze biegałam po mieście z wywieszonym językiem, aby zobaczyć więcej. Po pewnym czasie uświadomiłam sobie, że to źle
i postanowiłam wprowadzić filozofię slow do moich podróży. Lwów idealnie nadawał się na pierwszy ogień.

33028597_1625038324210143_7943657832040103936_n.jpg

Lwów jest miastem ogromnej ilości pięknych uliczek
i zabytkowych kamienic. Centrum doskonale nadaje się do chodzenia “gdzie nas oczy poniosą”. Tak właśnie robiliśmy. Spacerowaliśmy Prospektem Swobody, lwowskim rynkiem ozdobionym klasycznym ratuszem oraz ślicznymi alejkami, podziwiając architekturę.

33308686_1625038814210094_4175108365225033728_n.jpg


33021992_1625038217543487_6749175741386063872_n.jpg

Niejednokrotne natknęliśmy się na prawdziwą perełkę jak na przykład poniższa kaplica Boimów lub piękne cerkwie czy kościoły.

33120763_1625038967543412_7878124980519567360_n.jpg

Podczas naszej lwowskiej majówki żar dosłownie lał się z nieba. Taka pogoda nie sprzyja city breakowi. Dlatego niezwykle często zatrzymywaliśmy się
w różnego rodzaju knajpkach na piwo, wino, kawę lub drobny posiłek.

33072855_1625038580876784_2130751267163602944_n.jpg


CORKS & CRUMBS

33037385_1625038434210132_5121998476166561792_n.jpg

Sporo czasu spędziliśmy w ogródku Corks & Crumbs. Byłam niezwykle zadowolona z orzeźwiającej frappe, którą tam piłam. Smak tej kawy już zawsze będzie mi się kojarzył z wakacjami. Ceny jak zawsze we Lwowie niskie, a kelnerka prawie mówiła po polsku. Uroku lokalowi dodawał fakt, że mieścił się na bardzo ładnej uliczce.
Ogólna ocena: 9/10.

33043217_1625038620876780_2449035024134045696_n.jpg


33036767_1625038734210102_1320494627232415744_n.jpg


PIZZERIA FELICITA

33027641_1625038400876802_4498354308365942784_n.jpg

Wieczorem po długich spacerach zapragnęliśmy, aby tradycji stało się zadość i poszukiwaliśmy pizzerii. Nie było to proste zadanie, ponieważ około 22 większość lokali we Lwowie się zamyka (strasznie wcześnie). Załapaliśmy się jednak jeszcze na całkiem smaczną pizzę na cienkim cieście i delikatną cielęcinę w restauracji Felicita.

33021464_1625038630876779_7968682768227893248_n.jpg

Wszystko w bajecznie niskich cenach i z obsługą mówiącą po polsku. Uwielbiam jadać w tym mieście!
Ogólna ocena: 8/10.

33036789_1625038290876813_5163112772162027520_n.jpg

Podsumowując mój plan powolnego zwiedzania Lwowa został zrealizowany, a pomysł przeplatania zabytków i restauracji jest najlepszą formą turystyki, jaką kiedykolwiek praktykowałam.
 

samzobacz
 

demotywatory 2.jpg


Podaję kolejny fragment screenów autorów na głównej. Do 6 strony, 21:35 13.04.2018. Myślicie może "a to przypadek"?
Weźmy więc pod lupę choćby kilku powtarzających się "autorów", którzy wrzucają nowe demoty i usuwają stare, żeby nie było powtórek...

MaciekMagik Demotywatorów na głównej: 5829
Wired Demotywatorów na głównej: 1899
Evandro Demotywatorów na głównej: 4184
Arnau Demotywatorów na głównej: 4118
Revel Demotywatorów na głównej: 2455
Tummler Demotywatorów na głównej: 1887
Borgman Demotywatorów na głównej: 2031
DawcaMocyWNocy Demotywatorów na głównej: 2323
Faydee Demotywatorów na głównej: 2470
wojtka Demotywatorów na głównej: 1966
Jese Demotywatorów na głównej: 1995
Caffa Demotywatorów na głównej: 3670
Fenin Demotywatorów na głównej: 2176
nia5757 Demotywatorów na głównej: 3091
vilakazi Demotywatorów na głównej: 3372

Powyżej żółte nicki. Tylko część.

Jednocześnie są one przeplatane z jakimiś białymi nickami, żeby nie było podejrzeń. Hm...

Kyrie Demotywatorów na głównej: 373 z 466 (konto od 29 maja 2017)
Howdy Demotywatorów na głównej: 349 z 452 (konto od 29 maja 2017)
ButelkaWhisky Demotywatorów na głównej: 734 z 1151 (konto od 30 czerwca 2015)

Ciekawostki, najistotniej ciekawe:

PiotrGringoire Demotywatorów na głównej: 277 z 367 (konto od 18 czerwca 2017); ostatnio na stronie 9 grudnia 2017... ostatnie demoty na głównej: 11 kwietnia 2018, 8 kwietnia 2018, 7 kwietnia 2018, 7 kwietnia 2018, 6 kwietnia 2018, 5 kwietnia 2018, 3 kwietnia 2018, 2 kwietnia 2018, 1 kwietnia 2018....

KanapaPorno Demotywatorów na głównej: 213 z 354 (konto od 12 listopada 2017); ostatnio na stronie 6 stycznia 2018... ostatnie demoty na głównej: 11 kwietnia 2018, 11 kwietnia 2018, 11 kwietnia 2018, 10 kwietnia 2018, 10 kwietnia 2018, 9 kwietnia 2018, 8 kwietnia 2018, 8 kwietnia 2018, 7 kwietnia 2018, 7 kwietnia 2018, 7 kwietnia 2018, 7 kwietnia 2018, 6 kwietnia 2018, 3 kwietnia 2018, 3 kwietnia 2018, 3 kwietnia 2018, 3 kwietnia 2018, 2 kwietnia 2018, 2 kwietnia 2018, 2 kwietnia 2018....

Druidka Demotywatorów na głównej: 563 z 866 (konto od 22 marca 2017); ostatnio na stronie 18 stycznia 2018... ostatnie demotyna głównej: 10 kwietnia 2018, 9 kwietnia 2018, 9 kwietnia 2018, 9 kwietnia 2018, 9 kwietnia 2018, 9 kwietnia 2018, 9 kwietnia 2018, 9 kwietnia 2018, 9 kwietnia, 9 kwietnia 2018, 9 kwietnia 2018, 9 kwietnia 2018, 8 kwietnia 2018, 7 kwietnia 2018, 7 kwietnia 2018, 7 kwietnia 2018, 6 kwietnia 2018, 3 kwietnia 2018, 3 kwietnia 2018, 25 marca 2018....

Przy Druidce nawet pokusiłem się do zajrzenia do archiwum. Ostatnie demoty dodane do archiwum: 2 kwietnia 2018, 5 lutego 2018... Jak widać ma skuteczność blisko 100%, zwłaszcza w ostatnim czasie...

Oh, Ah! Pranie mózgu, pranie mózgu.

Demotywatory miały być od ludzi dla ludzi, ale komuś poszło się w kasę...
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Niedawno wreszcie udało mi się znaleźć miejsce
w zazwyczaj obleganej przez turystów restauracji Gazdowo Kuźnia. Czy odkryłam, dlaczego ludzie walą tam drzwiami i oknami?

29634167_1571426292904680_1996122392_o.jpg

W sumie to nie. Wszystko było dobrze, nawet bardzo, ale brakowało tego “czegoś”.
Bardzo ładny i spójny góralski wystrój: drewno
i ławy. Na tle innych restauracji (które w Zakopcu wszystkie urządzone są podobnie) Gazdowo Kuźnia wyróżnia się kolekcją starych zegarów na ścianie
i humorystycznymi witrażykami.

29680716_1571426279571348_1297813203_o.jpg

Menu również nie mam nic do zarzucenia, szczególnie przypadł mi do gustu duży wybór piw i zamówiłam zestaw degustacyjny Grimbergena. Ponadto pozycje
w karcie są opisane w “góralskiej” gwarze, co ma swój urok.

29527600_1571426332904676_1614007198_o.jpg

Do jedzenia wzięłam drobiowe “zawijoki” z góralskim serem, ziołami i sosem czosnkowym. Po ludzku po prostu de volaille z oscypkiem. Muszę przyznać, że dawno nie jadłam tak dobrego  de volaille. Miękki
z idealną panierką, soczysty i dobrze przyprawiony. Idealny. Do tego poprosiłam o hałuski, ale te okazały się bez smaku i nie równały się z nazywanymi tak przez moją babcie kluseczki, które przyrządzała dla mnie, gdy byłam dzieckiem.

29634574_1571426316238011_161300117_o.jpg

Mój Luby zdecydował się na golonkę z frytkami. Pierwszy minus to golonka w kawałku. Nie lubię się
z nią szarpać i wolę, gdy podają pokrojoną. Smakiem też nie powalała, ale ostrości nadawał jej podany
w pakiecie chrzan i musztarda. Frytki, tak samo jak mój dodatek, bez smaku.

Obsługa Gazdowej Kuźni jest względnie miła, ale ceny wysokie. Za obiad zapłaciliśmy ponad 90 zł. Czy był tyle wart? Nie koniecznie. Gdyby wszystko było równie pyszne jak mój “zawijok” powiedziałabym, że tak.

29693163_1571426302904679_1409552843_o.jpg

Podsumowując nie dowiecie się, co to dobry de volaille póki nie zjecie tego w Gazdowej Kuźni. Poleca jednak tylko de volaille i piwo.
Ogólna ocena 7/10.
Adres: Zakopane ul. Krupówki
 

gdzietuwyjsckrakow
 

28537073_1548888468491796_1167580264_n.jpg

Do niedawna traktowałam Ambasadę Śledzia, jako miejsce do “dopicia” się. Tania wódka, tanie piwo, nic tylko iść, gdy stan upicia nie jest jeszcze satysfakcjonujący. To był błąd. W Ambasadzie Śledzia mają pysznego… śledzia.

28536743_1548888581825118_1218993889_n.jpg

Ostatnio zdarzyło mi się być w Ambasadzie Śledzia nie po to, aby upić się do spodu, ale na jedno góra dwa piwka. A co jest idealne do piwa? Burger śledziowy. Tak, dobrze przeczytaliście. Burger ze śledziem a piwnymi i winnymi akcentami oraz ogromną ilością sosu. Wyśmienite, niebanalne połączenie smaków, którego nie znalazłam nigdzie indziej za jedyne 15 zł. Burger był ogromny i oczywiście cała ubrudziłam się jedząc, ale warto było. Polecam wszystkim niedowiarkom, którzy twierdzą, że to nie może dobrze smakować. Fakt, nie smakuje dobrze. Smakuje rewelacyjnie.
Dla klientów, nieprzepadających za eksperymentami Ambasada Śledzia przygotowała śledziki w różnych sosach i z różnymi dodatkami.

28537671_1548888365158473_1742412820_n.jpg

Gdy pierwszy raz spojrzałam na wnętrze Ambasady trzeźwym wzrokiem dostrzegłam, że jest całkiem dobrze urządzona. Motyw przewodni to oczywiście śledź, a taka spójność zasługuje na uznanie. Najbardziej ujęła mnie kolorowa mozaika witraż- śledzik. Całość dopełniają industrialne, modne krzesła i stoły.

28536809_1548888385158471_809927329_n.jpg

W Ambasadzie Śledzia obowiązuje samoobsługa, ale to nawet pasuje do klimatu tego miejsca, który tworzą przemili barmani.
Podsumowując piwo i przekąska z przyjaciółmi- Ambasada Śledzia. “Dopicie” się do spodu- Ambasada Śledzia. To miejsce ma ogromny potencjał ;)
Ogólna ocena 9/10.
Adres: Kraków ul. Stolarska
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)czy_wasze_dzieci_sa_uczulone_na_…
Czy wasze dzieci są uczulone na jakieś potrawy? Jak objawia się alergia? Na piwo, bo po 7 zaczyna wymiotować i robi się czerwony na twarzy.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
WPIS PRZEZNACZONY DLA OSÓB PEŁNOLETNICH

W pewien środowy wieczór szukając godnej przystani na piwo trafiłyśmy z przyjaciółkami do Viva La Pinta. Wszędzie były tłumy ludzi, a tam czekało na nas wygodne miejsce na ploteczki.

26913801_1499564926757484_272144264_n.jpg

Siadając na sofach w pubie, którego ściany ozdabiają marynistyczne motywy (nie wiem dlaczego) stwierdziłyśmy, że jesteśmy głodne, więc szybko zdecydowałyśmy się na przekąskę do piwa.

26755485_1499564933424150_1717410002_n.jpg

Zamówiłam piwo z jednego z moich ulubionych browarów- Piwojad, każdy ich trunek jest wyśmienity. Do tego panini z kurczakiem, które okazało się bardzo dobre, sycące i długo trzymało ciepło. Chrupiące, podgrzane pieczywo i soczysty, mocno doprawiony kurczak okazały się idealnym kompanem dla jasnego Piwojada. Całość kosztowała 28 zł, czyli tanio jak na jedną z najdroższych krakowskich ulic.

Jak to zwykle w pubach bywa, obowiązuje samoobsługa. Miłym zaskoczeniem było podaniem nam dań do stolika przez bardzo uczynnego i sympatycznego pana z obsługi. Żałowałam, że nie mam gotówki na napiwek.

Ciekawostką jest, że w moich czasach studenckich
w tym samym miejscu, co aktualnie Viva La Pinta znajdował się bar z tanimi obiadami- Altero.

26856747_1499564956757481_860862509_n.jpg

Podsumowując, pomimo mirsz- marszu, który panuje
w Viva La Pinta: kotwica na ścianie, włoskie panini, pubowy klimat, gorąco polecam to miejsce na wypad z przyjaciółmi.
Ogólna ocena: 8/10.
Adres: ul. Floriańska Kraków.
 

jamniczek-pl
 
Od razu zaznaczyć muszę jedno: intencje nie są złe.

"W obecnym stanie prawnym rada gminy określając liczbę punktów sprzedaży alkoholu, nie uwzględnia w limicie piwa i alkoholu do 4,5 proc." - wiadomosci.onet.pl

Czyli, tak na mój chło... babski rozum, pan Kowalski bądź pani Kowalska zamiast kupić flaszkę wódki kupią iks piw. A to przyczyni się do wzrostu sprzedaży artykułów browarniczych.
popiwku.jpg

W sumie - czemu nie?

Ale.

"Polacy i tak kupią alkohol, tyle że w szarej strefie, bez kontroli tego, co tam sprzedają i bez opodatkowania." - Pan Mirosław Suchoń

Ludzie, których nie stać na zakup iluś tam piw, które mają maksymalnie do 4,5% (jeszcze nie wiadomo) zamiast butelki [czy ile tam zechcą] wódki będą człapać do kogoś, kto wysokoprocentowy alkohol im sprzeda.

Już tylko patrzeć co się będzie działo... odpukać. Naprawdę odpukać.
zatrucie.jpg


I nikt mi nie wmówi, że alkoholik i/lub pijak Robert albo Roberta alkoholiczka i/lub pijaczka, którzy od lat znęcają się nad najbliższymi i nie tylko otrzeźwieją i o godzinie 03:47 przeproszą za swoje zachowanie bo zabrakło im alkoholu.  
znec.jpeg


Nie. Nie jestem za tym, żeby im go udostępnić. Oczywiście.
Jestem za tym, żeby ich leczyć.
To brzmi ostro.
Jakby ich żywcem z domu, na golasa i pod prysznic... NIE!
Błagam, tylko nie to.
Chyba, że maltretowali.
A która osoba chora na alkoholizm nie maltretuje w taki czy inny sposób?

I tu mogłabym rozpocząć dyskusję...

... dlatego zamknę nim rozpocznę, ponieważ nie o tym jest ten wpis. Ten.

Zobaczcie, jak u nas jest. I zobaczcie, jak jest na zachodzie. Choćby pójście do psychologa. U nas: dlaczego? Tam: dlaczego nie?

Kontynuując. Żeby ich leczyć sami muszą tego chcieć.
Jeżeli nie chcą...? (Z reguły nie chcą.)

Ubezwłasnowolnienie nie jest takie proste. Do tego trzeba dużo nakładu sił. Psychicznych, przede wszystkim.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jesień sprzyja odwiedzaniu różnego rodzaju barów i pubów. Na ogródki jest już za zimno, ale jeszcze nie pizga złem do tego stopnia, aby nie chciało się człowiekowi z domu wychodzić. Dlatego ostatnio sporo czasu spędzam ze znajomymi w tego typu knajpach i podzielę się z Wami, tym gdzie warto pójść.

23584598_1445152132198764_376208658_n.jpg

WPIS PRZEZNACZONY DLA OSÓB PEŁNOLETNICH

Popularność Dolnych Młynów 10 nie słabnie. Dalej jest to najgorszy krakowski adres, przy którym codziennie od śniadania do rozchodniaczka odbywa się festiwal hipsterstwa.

Pomimo mojego ambiwalentnego stosunku do wszystkiego, co hipsterskie jestem przekonana, że lubię Weźże Krafta. Pod warunkiem, że nie jest zatłoczone, co zdarza się głównie w weekendy.

Mają naprawdę świetne piwa rzemieślnicze, ogromny wybór prawdziwych rarytasów. Chcemy spróbować wszystkich i… i możemy. W Weźże Krafta sprzedają piwo w trzech rozmiarach: na kieliszki- raczej tylko do degustacji, na szklaneczki i kufle. Wybierając średni rozmiar możemy posmakować kilku typów podczas każdego pobytu, przy czym nasz portfel nie będzie doszczętnie zrujnowany.

13649650_1031994486847866_2083076627_n.jpg

Obsługa jest miła i chętnie pomaga w wyborze browarka. Wystrój… cóż… Dopasowany do całego klimatu podwórka starej fabryki papierosów. Industrialny, minimalistyczny, raczej surowy, ale ma w sobie to coś, co sprawia, że przyjemnie spędza się tam czas. Może to za sprawą kanap, które może nie wyglądają na wygodne, ale takie są.

21209062_1381259058588072_1240025939_n.jpg

Podsumowując, w barową pogodę polecam wybrać się ze znajomymi na rzemieślnicze piwka do Weźże Krafta. Najlepiej w środku tygodnia, bo wtedy jest największe prawdopodobieństwo wolnych miejsc.
Ogólna ocena 8/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jedną z pierwszych informacji, jaką uzyskałam na temat stolicy Austrii było to, że jest tam ogromne wesołe miasteczko. Było to zapewne około 13 lat temu. Z miejsca zapragnęłam odwiedzić to miejsce. Drugą było, że Austriacy lubią jadać sznycle.


22237313_1409691535744824_92757345_n.jpg

Prater

Od tego czasu mój system wartości trochę się zmienił ;) Z postanowienia szalonej nastolatki, która chciała z każdej możliwej atrakcji Prateru zostało niewiele, ale jednak zostało.
Teraz zamiast wydawać pieniądze na wiedeńskie karuzele i rollercoastery wolę przeznaczyć je na muzea, jedzenie i pamiątki z podróży. To nie zmienia faktu, że nie mogłam sobie odmówić wizyty w parku rozrywki z nastoletnich marzeń. Tym bardziej, że przejażdżka na Diabelskim Kole była wliczona w koszt Vienna Pass (normalnie kosztuje 10 euro). Dodatkowo realizowała mój zamiar zobaczenia panoramy Wiednia
z wysoka.

22236397_1409691765744801_1452863591_n.jpg

Diabelski Młyn mierzy 65 metrów, a jego prędkość to 2,7 km/h. Został wybudowany w 1897 roku z okazji 50- tej rocznicy koronacji cesarza Franciszka Józefa. Koło znajduje się na liście „Skarbów europejskiej kultury filmowej”, ponieważ ma na swoim koncie ma “role” w kilku filmach między innymi w jednej
z części o przygodach Jamesa Bonda- “W obliczu śmierci” z moim ulubionym agentem 007, Timothym Daltonem.

22214913_1409691579078153_791354278_n.jpg

Przejażdżka trwała kilkadziesiąt minut, a widok zarówno na Wiedeń jak i na Prater był niesamowity. Byłam bardzo szczęśliwa wiedząc, że właśnie spełniam swoje marzenie.
Zaskoczeniem były dla mnie wagoniki restauracyjne
i klubowe, które można wynająć na romantyczna kolacje lub niesamowitą imprezę. Hmmm czyżby powstało nowe marzenie…
Ostrzegam, że kolejka do wagoników jest ogromna.

Kuchnia Wiedeńska

Dokładnie tak w dosłownym tłumaczeniu na język polski brzmiała nazwa restauracji, w której zjedliśmy nasz pierwszy austriacki obiad.

Lokal znajduje się w samym centrum Wiednia, tuż obok katedry świętego Szczepana przy jednej z urokliwych uliczek.

22236087_1409693399077971_52221614_n.jpg

Restauracja była elegancka, a przynajmniej aspirowała do miana takiej. Formalnie ubrany względnie miły (jak wszyscy w Wiedniu) kelner wskazał nam już nakryty stolik dla dwóch osób.

Wnętrze urządzone ładnie, choć miałam wrażenie, że panuje tam nieprzemyślany eklektyzm: tu jakieś antyczne wazony, tu obraz przedstawiający scenkę rodzajową szlachty, a tu drewniana beczka. No, ale byłam na wakacjach, więc przymknęłam oko na te drobne niedociągnięcia.

22236216_1409693522411292_852787857_n.jpg

Zamówiliśmy oczywiście tradycyjne dania miejscowej kuchni, z resztą, co innego można zamówić w restauracji o nazwie Kuchnia Wiedeńska. Postanowiłam spróbować miksu trzech różnych sznycli: wieprzowego, cielęcego oraz z kurczaka z sałatką z ziemniaków. Mój Luby postawił na jednego, dużego sznycla. Chyba nie ma potrawy bardziej austriackiej niż to danie.
O wersji z przepyszną sałatką ziemniaczaną czytałam nawet w przewodniku. Ogólnie rzecz ujmując nasz obiad był bardzo dobry, mięso przyrządzone perfekcyjnie i odpowiednio doprawione z chrupiącą panierką, która nie była nasiąknięta tłuszczem. Obie porcje (popite austriackim piwem) sprawiły, że najedliśmy się do syta i wydaliśmy całkiem sporo, bo około 40 euro, no, ale Wiedeń jest drogi.

22290540_1409693379077973_2017222940_n.jpg

Podsumowując nie wyobrażam sobie żeby być w Wiedniu i nie spróbować ich pysznego, najlepiej cielęcego, sznycla. Nie wyobrażam sobie również ominąć jedną
z najlepszych atrakcji tego miasta, jaką bez wątpienia jest Prater.
Ogólna ocena:
Prater- Diabelski Młyn: 10/10
Kuchnia Wiedeńska: 9/10

22214982_1409692875744690_639779228_n.jpg
 

 

Kategorie blogów