Wpisy oznaczone tagiem "plan filmowy" (36)  

banzajpl
 
Oglądając filmy często zachwycamy się scenami akcji. Wywołują one podziw dla aktorów i kaskaderów, którzy wykonali niebezpieczne sekwencje. Jednak zapominamy o tym, że ktoś musi nakręcić...
www.banzaj.pl/Zycie-kamerzysty-nie-jest-latwe-ex…
 

banzajpl
 
Praca na planie filmowym bywa niebezpieczna. Szczególnie jeżeli kręci się scenę efektownego wypadku samochodowego i coś pójdzie nie tak. Widoczni na filmie ludzie mieli niezwykłe szczęście...
www.banzaj.pl/Spektakularny-i-grozny-wypadek-na-…
 

banzajpl
 
Czy ktoś z was nie może się już doczekać "Godzilli"? Dla niecierpliwych, mamy coś smakowitego. W internecie pojawiły się materiały wideo z tzw. rolki B, która pozwala spojrzeć na...
www.kultura.banzaj.pl/Godzilla-materialy-z-planu…
 

banzajpl
 
Shia LaBeouf przyznał się publicznie, że zażył LSD na planie filmu „Charlie Countryman". Dlaczego? Aktor pragnął, by scena, w której zażywa ecstasy, wyglądała bardziej...
www.kultura.banzaj.pl/Shia-LaBeouf-wzial-LSD-na-…
 

banzajpl
 
  • awatar ffxiv power leveling: Darling appears to adore ffxiv power leveling http://www.ffxivgilstudio.com/
  • awatar final fantasy xiv gi: We tend to arrived a couple final fantasy xiv gil http://www.ffxiv-gil.org/ for the purpose of brusing. Many people exchanged these folks zero quesitons instructed. Remarkable client care.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

lagoonabluemh
 
Wiem ,że dawno nie pisałam. Jeśli chcecie sobie to wszystko poukładać radziłabym kliknąć na biały kwadracik na dole z "Tagami Shelly". Wiem ,że wszystkie rzeczy nastąpiły za szybko ale 12 rozdziale będzie trochę... rozrywkowo.
------------------------------------------------------

Zemdlałam. W trakcie tego głupiego zaklęcia pociemniało mi przed oczami. Dziwne ,że trzeźwo myślałam. Ciemność była chwilowa , chwilę po zamknięciu oczu otworzyłam je i nastąpiła jasność. Pauline i David stali nade mną, nad Davidem pochylała się Victoria szepcząc coś do niego. Pauline poruszała ustami jak ryba, David tak samo. Zmarszczyłam brwi. Dopiero zaczęłam się przyzwyczajać do jasności w pokoju lecz po chwili zauważyłam ,że stopniowo staje się zbyt jasno. Nienaturalnie. Chciałam coś powiedzieć. Głos wydobywający się z moich ust brzmiał nienaturalnie nisko, trzy osoby mówiły za mnie. Poczułam ,że się podnoszę. Pauline się odsunęła. Zaczęłam mówić. Równocześnie ze mną dwie inne osóbki.
- Nie próbujcie. Nie chcecie ich wezwać. Oni już was czują. Ona jest tylko kluczem. Otworzenie bramy będzie końcem dla drogi spowitej różami.
Pauline i Lauren chwyciły się za przeguby i szeptały słowa.
- Mówiłam głupia nie próbuj. - Odparłam... Ja?
Lauren szeptała, Pauline załamywał się głos. Wyciągnęłam rękę na całą szerkość. Pauline wylądowała na biblioteczce. Nie, Victoria chwyciła ją w locie. Chciałam siebie powstrzymać ale nie mogłam.
- To pierwsze ostrzeżenie. Masz dużo siły amazonko, lecz pamiętaj. Trzynasta bitwa, tylu poległych. Wieki temu. Pamiętasz. To samo stanie się niedługo jeśli mnie nie posłuchacie. Wcześniej ocalałaś królowo wojowniczek. Tym razem ocaleją władcy. Rodzeństwo. Jest szansa. Nic nie wiecie. No może oprócz ciebie królowo. Wnuczka Hipolity już nie ocaleje. Zginiesz. - Zwróciłam się do Lauren Holmes.
- Precz. - Odparła spokojnie dziewczyna lecz z pewną twardością. Skupiłam się jak mogłam i sama kazałam tej... dziwnej osobie zajmującej moje ciało wynosić się. Zamknęłam oczy. Chciałam je otworzyć. Nie mogłam. Teraz na serio zemdlałam.

Otworzyłam oczy. Słońce padało na moje łóżko. Przypomniałam sobie zdarzenia z ostatniej nocy. Poderwałam się. Rozejrzałam po pokoju i powiedziałam na głos, sama do siebie kilka dialogów z scenariusza. Głos brzmiał normalnie wszystko było ok. Zeszłam na dół.
- Obudziłaś się? - Pauline stała przed naszą mini kuchnią i smażyła naleśniki. Obok patelni leżała księga. Moja współlokatorka ciągle do niej zerkała.
- Która godzina?
- Jedynasta.
Upiłam łyk kawy i natychmiastowo się zakrztusiłam.
- Która?! Jestem spóźniona! - Chwyciłam scenariusz, termos, plecak i kilka innych rzeczy. W biegu zaczęłam się ubierać i myć zęby oraz czesać. Pauline zostawiła naleśniki i zagrodziła mi drogę. - Co robisz? Muszę iść!
- Spokojnie. Wiesz jaki dziś dzień? Sobota. Masz wolne.
Uspokoiłam się.
- Zapomniałam. Wiesz, wczoraj i w ogóle.
- Rozumiem. - Pokiwała głową. - Wpadnie do nas specjalistka od twojej... przypadłości.
Rozsiadłam się na kanapie. Coś zapukało w szybę. Pauline otworzyła okno. Upiłam znów łyk kawy i poszłam zobaczyć kto nam się włamuje do mieszkania. Po dwóch tygodniach w tym miejscu już nic nie mogło mnie zaskoczyć. Aż dziwnie się czułam robiąc przyziemne rzeczy i odwiedzając rodziców za którymi tęskniłam oraz odrabiać pracę domową i zanosić do szkoły. Przez okno weszła Victoria.
- Wchodź. - Zwróciła się do okna. Przynajmniej tak sądziłam. Moją pomyłkę rozwiało wejście przez to samo okno dziewczyny. Drobniutka szatynka z lekkimi piegami i uroczym uśmiechem. Miała delikatne rysy, równe zęby ale też zadziorne oczy, długie rzęsy. Wskoczyła tu jak zawodowa atletka, z gracją i bez wysiłku. Wciągnęła powietrze przez usta.
- Kawa? - Jej głos był urzekająco melodyjny choć twardy i czasami lekko zachrypnięty jakby była piosenkarką z rockowego zespołu. Ogólnie dużo szczebiotała i często się uśmiechała lub chichotała.
- Nina. - Wyciągnęła do mnie rękę. Już wiem skąd ją znałam. Dziewczyna z obsady. Odwzajemniłam uścisk ręki. - Słyszałam ,że jesteś silnym łapaczką. A raczej jej przeciwieństwem.
- Czym to się różni?
- Łapaczka jest wyspecjalizowana w łapaniu duchów w sensie rozmawiania z nimi. A ty jesteś przeciwieństwem bo duchy rozmawiają przez ciebie. Takie medium czy co.
Siadłyśmy przy kuchennym stole. Nina chwyciła mnie za ręce.
Zmarszczyłam brwi i bezdźwięcznie zapytałam Pauline co ona robi. Wiedźma uśmiechnęła się do mnie.

Znów zamknęła oczy. Zamroczyło mnie. Zemdlałam. Znów się obudziłam i znów zaczęłam rozmawiać.
- Głupie! Przywołujecie nas na swoją zgubę. Głupie! - Zaskrzeczałam. - Nie rozumiecie. Niedługo oni przyjdą. Zniszczą was jak robactwo, jak insekta. Gdzie królowa? Ona musi was powstrzymać. Głupie! Klucz i Brama! Brama zagłady.
I znów naprawdę zemdlałam. Deja vu. Znów się obudziłam. Znów wszystko było dobrze. Sobota, wieczór. Poszłam się umyć.
 

banzajpl
 
Podczas poprzedniej zimy w jednej z bułgarskich jaskiń kręcono zdjęcia do wielkiego hitu "Niezniszczalni 2" z Sylvestrem Stallonem, Arnoldem Schwarzeneggerem i Brucem Willisem w...
www.kultura.banzaj.pl/Niezniszczalni-2-zginelo-2…
 

lagoonabluemh
 
Jeszcze 4 dni i 4 wpisy a minie 300 dni i wpisów na moim bloogu.
--------------------------------------------------
Siedziałam na kanapie podczas gdy David,Lauren Holmes i Pauline szukali czegoś w księgach i ustawiali fiolki z zielonymi,żółtymi i fioletowymi płynami.Nigdy nie wchodziłam do pokoju Pauline ,ale teraz gdy widziałam ile wynoszą z tamtąd książek i manuskryptów mogłam podejrzewać ,że moja współlokatorka ma tam istną bibliotekę.
- Pauline? - zapytałam niepewnie.
- Tak?
- Czego szukacie?
- Wiadomości na temat pierwotnej krwi,medium i wilkołactwa.
- Wilkołactwa?! - Spjrzałam na Davida. - Nie jestem przecież wilkołakiem!?
- Nie,to tylko... - Przerwał pod presją spojrzenia Lauren Holmes. - Oj, no co? Daj mi spokój wiedźmo!
- Spadaj,nieczysty.
- Robi się trochę niemiło. - Zainterweniowała Pauline.
- Lauren co czytasz? - Spytałam się.
- Chodź tu demonico i zobacz. - Uśmiechnęła się.
Podeszłam. Lauren czytała chyba o jakichś runach.
- Co to niby jest?
- Stare przesłania o wilkołakach.
- Po co?
- Podejrzewamy ,że Ariadne i Saurice maczały palce w mieszańcach i czarnej magii.
- Kto?! - Ariadne,Saurice te imiona nic mi nie mówiły.
- Jedne z niewielu czarownic w twoim pokoleniu. Wyróżniały się tylko tym ,że należały do 13 ocalałych.
- Kto?! - Spojrzałam na Lauren.
- Sasha,Noah,Isabell,Daniel i jego siostra Elisabeth,Adriadne i Saurice - Prababcia i wnuczka,Lowel,Gabrielle,Reijo,Estella,Nicon i Manuellee.
- I co? Nieżyją i co?
- Żyją, wszyscy. Niektórzy zamknięci,inni zastygnęli dopóki nikt nie przełamie klątwy która ich trzyma.
- A więc kto żyje? W sensie ,że może z nami pogadać.
- Ariadne i Saurice zostały uwiężone w strefie cienia czyli tak zwanej pustce. Daniel i Elisabeth ciągle krążą po świecie od 213 lub 214 lat jako łowcy. Manuellee,Estella i Gabrielle mają klub pod chicago w którym ciągle giną osoby "w niewyjaśnionych wypadkach". Nie możemy ich zlokalizować. A nawet jeśli to nie nasza sprawa.
Przeraziła mnie obojętność Lauren.
- Mówiłaś o Auriadne i Saurice.
- Tak, są w pustce. A co?
- Czy... czy właśnie dlatatego nazywasz mnie demonicą?
- Tak... ,Demonico.
- Czyli jestem jedyną osobą mogącą uwolnić Saurice i Ariadne z pustki, ale jak?
- Za pomocą nieczystej krwi. - Odzywa się Pauline. - Krwi demona.
- Zacznijcie już. Niedługo będzie już po czasie.
- Po czasie? Jest już dawno po północy. Nie szkodzi mi to w końcu jutro weekend ale, czy już czas się nie skończył? - Zapytałam się.
Po moim zdaniu nastała cisza i nagle David i Pauline zaczęli się śmiać. Lauren pozwoliła sobie na uśmiech.
- Ej,co jest?! - Warknęłam na tą dwójkę spod łba.
- Nic,Czarownicom nie jest podrzebna północ tylko żywioły. Zauważyłaś ile tu świeczek,zapalonych świeczek z OGNIEM? Albo ile roślin,roślin z ZIEMIĄ!
- No,tak. - Bąknęłam naburmuszona. Pauline zachichotała jak dziecko a David uśmiechnął się.
- Dobra zaczynajmy, bierzmy się za tą demonicę. - Przerwała im Lauren.
- David... - Zwróciła się do niego Pauline.
- Już. - Odpowiedział gdy Pauline podsunęła mu płytką miseczkę a Lauren podała nóż.
Nagle zrozumiałam jaką rolę gra w tym David - dawca nieczystej krwi. Kurde ,czy to jakaś wampiryczna sekta czy co?
- Nie!- Spojrzałam na Davida.
- Nie martw się. To tylko chwilę poboli. Wampiry szybciej się leczą niż ludzie. - Spojrzał na mnie pustym wzrokiem.
- Przestańcie! To nie musi tak być. - Nie słucham go. Jak się chce poświęcać to bardzo prosze niech zapisze się do grupy chronieniącej zabytki przyrody.
- Właśnie ,że musi tak być. - Odpowiedziała chłodnym tonem Pauline. Pierwszy raz mówiła tak... obco. - Usiądź.
Spełniłam jej próśbę natychmiast. Spełniłam jej RZĄDANIE.
- David. - Łagodniej już Pauline zwróciła się do wampira.
Skinął głową.Wziął nóż do lewej ręki i powoli rozciął sobie wewnętrzną stronę dłoni.Jęknął a jego twarz wykrzywił grymas, miałam ochotę go przytulić. Cienki strumyk krwi polał się na miseczkę.
- I co teraz? - Dlaczego zachrypnął mi głos?!
Nagle drzwi z hukiem otworzyły się.
- Kto śmie zaczynać wszystko bezemnie ?! - Warknął damski głos. Ciarki mi przebiegły po plecach.
- Victoria! - Uśmiechnął się David.
- A kto inny? - Jej głos złagodniał.
Przytulili się, nagle zrozumiałam. Oni byli dla siebie rodzeństwem! Pewnie spędzili ze sobą 100 lat a może i więcej. Victoria była dla Davida powiernikiem wszystkich sekretów.
- Dobra zaczynamy! - Warknęła zirytowana już Lauren.
- Carolyn siądź na kanapie i Victoria, weź Carol za rękę. Tak, właśnie tak. David Chwyć zdrową ręką Carol z drugiej strony. - Ciepło rozeszło się mi po ciele. - Lauren trzymaj krew Davida.
W tej chwili Lauren zmarszczyła nos ale wzięła posłusznie miseczkę.
- Dobra,zaczynamy. - Lauren i Pauline zamknęły oczy i zaczęły coś mówić w niezrozumiałym dla mnie języku. Kot Pauline kręcił się koło nas.
- Psik Medinner! - Zasyczał na kota David.
Spojrzałam na dziewczyny.Obie otworzyły oczy. Wrażenie było natychmiastowe, jakby wylały mi na głowę lodowatą wodę.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

lagoonabluemh
 
- Dlaczego tu siedzisz ? tak... ,spokojnie. Prawie nie widać ,że cokolwiek cię boli. - Zapytałam się Davida. Siedzieliśmy w parku ,ja i on - wchłaniając promienie UV.
- Nic mnie nie boli. Zapewniam ,że też nie zacznę błyszczeć. - Parsknął śmiechem.
- Skąd ja mam wiedzieć co zrobisz ?!
- Nie wiesz, to dobrze. Nie chcesz zapytać dlaczego lub jak światło mnie nie parzy? Czy śpię w trumnie? Czy piję krew?
- no to może... Jak to możliwe ,że nic cię teraz nie boli?
- Chroni mnie magia. Przedmiot magiczny ,ściślej mówiąc.
- I wkładasz taką... Koszulę?
- Nie ,taka rzecz jest bardziej subtelna.Bransoletka,sygnet,okulary...
- A twoje spanie? Ty w ogóle śpisz?!
- Śpię choć nie muszę i mogę wytrzymać bardzo długo bez krwi i spania.
- A... Krew. Żywisz się ludźmi?
- Tylko ludzką krwią ,czasem też zwierzęcą. Nie jestem mordercą!
- No, uhm. Raczej nie.

- Pauline uważa ,że czas cię wypróbować.
- Wypróbować?!
- Twoje przodkinie w XVII,XVI i XV(17,16 i 15) wieku mogą się pochwalić największymi wówczas magicznymi zdolnościami. Pauline uważa ,że można obudzić w tobie geny.
- Jak Pauline to zrobi?! I kim są moje przodkinie?
- Pauline, Cat i Lauren Holmes są czarownicami. A twoje przodkinie to Ariadne,Helen,Saurice i ... Eh ,nieistotne. Pauline ci powie.
- W każdym razie jak Pauline zamierza to zrobić?!
- Użyje na tobie magii.
*DingDongDryńń* - David wyjął telefon.
- Halo? Tak. Już idziemy. Do widzenia.
- Stało się coś?
- Nie nic. - Zamyślił się. Z zadumy wyrwała nas hiszpanka.
- ¿Le gustaría responder a algunas preguntas simples. en nuestra encuesta. - Zaczepił nas mówiąc z silnym akcentem.
- no ,gracias. - Odpowiedział płynnie David. Kobieta stała jak wryta i patrzyła się na niego. Szarpnęłam Davida za rękaw ,pomachaliśmy tej pani która nadal tam stała i uśmiechała się. Co tak na nią podziałało?! Obejrzałam się po parku i zauważyłam ,że większość kobiet zauważając Davida... Opada szczęka! One chyba uważają ,że... - spojrzałam na Davida. - Miały rację! Te oczy miały w sobie coś męskiego,jego cera tak blada świetnie dopełniała połączenie jego blond gęstych włosów z oczami i delikatnymi rysami, teraz uśmiechnięty odsłaniał śnieżnobiałe i idealnie równe zęby.Miał na sobie zielony t-shirt,męski wisiorek jak z tego filmu "krokodyle z przedmieścia" i lekko porwane dżinsy.Gdyby jeszcze zwolnić światło by zauważyć każdy promień światła przedostający się przez jego postać,dać Ke$he - animal...
- Carolyn wszystko w porządku? - Pewnie wyglądam jak tamte kobiety.
- Oh, przepraszam. Zamyśliłam się.
Uśmiechnął się, chwycił mnie za rękę a moje tętno przyspieszyło.
- Chodź. - Pobiegliśmy do mojego mieszkania.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

lagoonabluemh
 
osób nie pamiętacie = patrzycie na rozdział 5
------------------------------------------------------
Siedziałam na łóżku i myślałam o sytuacji w jakiej się znalazłam. Cała reszta będzie się zachowywać jak gdyby nigdy nic.Nie powiedzą mi ,że wszystko co się zdarzyło tamtego wieczoru nie było prawdziwe ?! Ok, nieważne co się stanie muszę iść do studio i dowiedzieć się czy jeszcze żyję.Powlokłam się zrezygnowana do drzwi.
- Carolyn ,jeszcze śpi ?
- Tak, możemy gadać bez przeszkód, Lauren.
- Ma talent i dobre przodkinie. Szkoda by było zmarnować taki potencjał.
- Wiem ,ale już przed jej przybyciem badałam jej umysł. Myśli ,że to sobie ten sen wymyśliła. Trudno ją będzie wtajemniczyć, już ją zaatakowali !
Pauline gadała z kimś o mnie ! Wszyscy się mną interesują, planują co ze mną zrobić i ...
Nie chciałam już tam siedzieć i słyszeć jak ludzie o mnie plotkują. Weszłam jak gdyby nigdy nic wprawiając je w zakłopotanie. Oczywiście nie pokazały po sobie ,że przed chwilą o mnie plotkowały.
- Hej Pauline ,przedstawisz mi swoją koleżankę ?
- Lauren ,Carolyn Keisley. Carolyn ,Lauren Holmes.
- Cześć. - Uśmiechnęła się do mnie wysoka szatynka z bladą twarzą i zaróżowionymi policzkami.
- Cześć, miło cię poznać.
- Ciebie również.
- Pauline, wczoraj wieczorem wracałam do domu i spotkałam Roberta i Rebecce...
- Tak ? - No oczywiście ,że mi prosto w twarz nie powie ,że z Robertem jest coś nie tak.Kim on jest alkocholikiem ,ćpa czy co?!
- Robert zachowywał się dość dziwnie. Jakby ktoś mu coś zrobił. Był nieswój.
- Nie byłam przy tym ,ale David i Victoria chyba mogą ci to wytłumaczyć.
- Może ,pamiętam ,że chcieli bym zapomniała a nie wiedziała.
- Może.
- 12:30 niedługo musimy iść do studia. Przy okazji zapytam Davida o ten atak.
- ...
Wiedziałam ,że nie odpowie. Wszyscy głuchną jak do nich mówię o wzorajszym dniu.
- Cóż ,fajnie ,że się poznałyśmy Lauren.Idę wziąść prysznic.
- mhmm.
Oszuści, nie mogą mi powiedzieć wprost.Czy to takie trudne ?!

Dziś też jest tak zimno jak wczoraj wieczorem. Czy możliwe jest deja vu deja vu ?! Dochodzę już do studia. Wszystko wygarnę tym "różom" kłamstwo i ... ,idioci . Dlaczego w ogóle będę im cokolwiek mówić. Zarządam prawdy i tyle. Wchodzę na plan z 5 minut przed czasem - tyle mi wystarczy ,żeby z nimi pogadać. Dostrzegam Davida i Victorię rozmawiających i patrzących się na mnie. Victoria ma przy uchu telefon i rozmawia, David wygląda na podenerwowanego. Gdy podchodzę bliżej słyszę o czym się wykłóca z Victorią.
- Nie wiedziałem ,że ma verbenę ! Nie wyczułem jej przez tą krew wiedzmy. Skąd mam niby wiedziec jak zdobyła tą bransoletkę ?!
- Powinieneś się domyślić ,Pauline nas ostrzegała. Oczywiście musiałeś być taki ... nieogarnięty ?!
- ciszej ,jeszcze ktoś nas usłyszy. W dodatku ona się zbliża idzie do nas. musimy być cicho.
Reszty nie dosłyszałam. Victoria odeszła, wyglądała na bardzo złą. Złą i z rewolucyjnymi myślami.
- David ,hej . - Podeszłam do niego z sarkastycznym uśmieszkiem.
- Cześć Carolyn . - Jego uśmiech był o wiele bardziej spontaniczny i realistyczny ,ale ja wiedziałam swoje.
- Chciałabym wiedzieć co się stało tamtej nocy. O co chodzi z Robertem i Rebeccą. Kto mnie zaatakował i o co chodziło z tym czyszczenem pamięci !
- To nie jest dobry moment . - już się nie uśmiechał.
- A kiedy będzie dobry moment ?! Wtedy kiedy sobie po cichaczu wejdziecie do Pauline "kiedy ja śpię" !
- Powiem wszystko ale proszę ,ciszej. - Wyglądał tak... smutno.Nie zmieniało to ,że ... Czułam się jak wredna wiedźma .
- Ok , ale wrócimy do tej rozmowy . - uprzedziłam ,niech wie z kim zaczyna.
- To wszystko , co uważałaś za nieistniejące jest prawdziwe. Wiedźmy i ... wszystko inne. Byłaś o krok od śmierci. Masz szczęście ,że my tam byliśmy. - spojrzał w kąt.
- Melanie mogłabym uznać za złą czarownicę ,nie żartuj sobie !
Spojrzał na mnie wzrokiem nieznoszącym sprzeciwu i identycznym głosem wyszeptał.
- Nie żartuję sobie. - zamyślił się. - zobacz.
Uśmiechnął się i pokazał mi ostre jak brzytwa kły.
 

lagoonabluemh
 
jeśli nie pamiętacie osób patrzcie na rozdział 5 !

--------------------------------------------------

- Aj. - Jęknełam stawiając kakao na biurku. Zgłosiłam się na tego głupiego ochotnika! Nie no oczywiście musiałam spisywać dodatkowy scenariusz dla Li. Dobra ,ostatni werset - jest dobrze.
- Wreszcie do domu !
Ubrałam kurtkę i poszłam do hallu.
- Dowidzenia! - rzucił mi niechętnie ochroniarz.
- Dowidzenia.
Wyszłam na mroźne powietrze.Jest zimno a więc zapinam kurtkę.Brr, tylko kilka kroków do ulicy.Będę mogła wziąć taxi.
- O boże , jeszcze kilka kroków. - powiedziałam to
sama do siebie.W tej ciszy zabrzmiało to tak obco i złowróżbnie.
Coś nagle przemkneło mi za plecami.
- Jest tam kto ?! - z wrażenia głos podniósł mi się o 2 oktawy.
Szuuu. Znów coś poczułam za sobą.
- Kim jesteś ? - czułam się jak idotka uważając ,że coś tam jest. To pewnie dwa koty walczące ze sobą lub psy.

Poszłam dalej.Po prostu nie będę na to wszystko patrzeć.
- Przepraszam, nie ma pani zegarka ? - zapytała mnie niewysoka 50-latka zamykająca swój sklep z biżuterią.
- och ! - zdusiłam krzyk. - przestraszyłam się. Przykro mi ale nie mam.
- Nic nie szkodzi , w sklepie źle chodzi a nie wiem która godzina.
Spojrzałam bezwiednie na dłoń nieznajomej.
- Bardzo ładna bransoletka ,gdzie można taką kupić ? - zapytałam się. Bransoletka bardzo mi się podobała była prostym srebrnym łańcuszkiem z... "czymś". To "czymś" w rzeczywistości było małą okrągłą zawieszką z misternymi lekko florystycznymi wzorami.
- Mam jeszcze jedną, moja to oryginał i jeszcze jedna kopia. Mogę ci dać jeśli chcesz. - uśmiechneła się sprzedawczyni.
- och! Nie mogę jej wziąć za daarmo.W każdym razie, dziękuje.
- Zamierzam ich wyprodukować więcej, uznajmy ,że w cudzysłowiu "odpracujesz" tą bransoletkę ,nosząc ją.
- Dobrze! Dziękuje. - Uśmiechnęłam się do tej przemiłej pani.
- Prosze. - Wręczyła mi piękną prawie ,że identyczną bransoletkę tylko ,że różniła się od oryginału tym ,że miała wręcz niezauważalne złote akcenty.

- Dowidzenia! - Powiedziała do mnie sprzedawczyni.
- Dowidzenia. - Czułam się jak na głupim filmie gdzie deja vu poprzedza lub oznacza jakiś ważny i tajemniczy moment.
Szłam znów ścieżką gdzie niedługo powinna być ulica.Znów powiedziałam komuś "dowidzenia" . To zaczyna robiż się upiorne.
Szuuuu ,coś ZNÓW poruszyło się za moimi plecami.
- Jest tu ktoś ? - ZNÓW !
Widzę kogoś z małą dziewczynką za rączkę.
- Rebecca , pomożesz mi ? - zapytał. Widać ,że źle się czuł.
Zaraz ,Rebecca ? To chyba nie ktoś z planu ?! Mała słodka Rebecca już dawno musi spać!
- Zaprowadzimy cię do Pauline lub ... ,Melanie. - oznajmiła słodko dziewczynka.
- Wszystko byleby nie do tej zołzy, chodzmy do Pauline jak Carolyn uśnie.
Dość ,oni mówią o mnie ?! O Melanie,Pauline i innych. To oni , ale co tu robią ?!
- Aj ,czuję kogoś. - Jęknął Robert.
- Wytrzymaj ! - Powiedziała Rebecca.
Poszli sobie, dziwnie się zachowywali. Co Robert powiedział ?! Czuje CZŁOWIEKA ?!
- Achch ! - Prawie ,że wrzasnełam.
Coś chwyciło mnie za szyję ,przywarło do niej i ... zaczeło wysysać ze mnie życie.
Ostatkami sił pożegnałam się ze światem i nagle to coś oderwało się odemnie. Żelazny ręce chwyciły mnie od tyłu.
- Carolyn , słyszysz mnie ?! - zawołał David. Skąd on tu się wziął ? powinien uciekać ,jego też to może zabić !
- David, wszystko z nią dobrze ! - To Victoria nim potrząsała jak otłumianionym. - Trzeba jej wyczyścić pamięć !
- Carolyn , wszystko co się tu wydarzyło nie było naprawdę ! Nie pamiętasz.
- Tak. - sama nie wiem po co skłamałam.

Obudziłam się w swoim pokoju z wielkim bólem głowy. I tak tego nie zapomniałam.
  • awatar ★Uηвrσкєη Rєbєℓ ★: Co tam u ciebie? U mnie nic...jeszcze jutro i wolneee!Haha!A jutro halloween jak obchodzisz bo ja w weekend robie ipre u taty na dzialce.:)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

lagoonabluemh
 
Kochani jeśli nie zakumacie pewnych osób to popatzcie na niedaleki wpis . (czyli 5 rozdział :) . )
----------------------------------------
- Ty naprawdę uważasz ,że to miasto jest nawiedzone ? - po raz kolejny spytałam Davida. Miałam pewne problemy z opanowaniem scenariusza, ale ...
- Nie,nie,nie ! Powtarzamy ! - Wrzasnął Anthony. - Carolyn, postaraj się dodać tam trochę irytacjii .
- Tak ,irytacja. Rozumiem...
- Myślę ,że wszystkim przyda się 5 minut przerwy. - oznajmiła Melanie. - Będę na 1 piętrze , na kawie. Jeśli ktoś ma coś do mnie to wie gdzie mnie znaleźć.
- Chyba nikt zawracający jej głowę nie może dziś przebywać na 1 piętrze. - szepnął do mnie David. Przeszedł mnie dreszcz na myśl ,że  Melanie mogłaby to usłyszeć i ... ,że ktoś stoi koło mnie tak blisko. Nie ,nie jestem w nim zakochana. Po prostu mój instynkt samozachowawczy tak reaguje.
- pff. Masz rację.
- Hej David . Idziemy do Kawiarnii ? - Victoria patrzyła nieufnie tym swoim zakreślonymi czarną kredką do oczu i tuszem wzrokiem. Nie byłam pewna czy tak było bo ledwo co na nią popatrzyłam ,szybko odwróciła wzrok.
- Jasne ! - David chwycił Victorię pod rękę i odszedł z nią do Roberta i Niny.
- Hej ! Chodz ,oprowadzę cię po studio. - Odezwała się Pauline. Tym częściej słyszałam jej głos tym bardziej zapominałam o tym śnie. Stawał się on nierealny.
 Pauline pokazała mi gdzie kręcili "Twilight","Forrest Gump" i "Hunger Games".
- Wow !
- Zazdroszczę Melanie ! - oznajmiła Pauline tęsknym głosem.
- Dlaczego ? - Zapytałam.
- Ma zaproszenie na oficjalną premierę prawie wszystkich filmów i pokazy przed jakimikolwiek wyświetleniami w kinach. Wyobraź sobie spędzenie 2 godzin z obsadą BD2 !
- Em ..., Tak. Rzeczywiście.
- Uważaj trochę ! - Wpadłam na szatynkę z różową grzywką "na bok" i punkowymi ciuchami. Pikowaną spódniczką w fioletowe,fuksjowe i czarne szkockie kraty,czarną skórzaną kurtką motocyklisty,glany z zapinkami serduszkami i czarnymi rajstopami.
- Przepraszam.
- Ech , nic. Jak ci na imię ?  Jesteś nowa ? - Ciekawski ton Punkówki sprawił ,że odpowiedz sama popłyneła mi z ust.
- Tak, jestem tu nowa. Jestem Carolyn ,a ty ?
- Cathy. Dla ciebie Cat.
- Miło mi cię poznać .
- Carolyn , nasza przerwa ... ona się kończy ! - powiedziała Pauline - Pa Cat !
 

lagoonabluemh
 
wiem, długo nie pisałam ale nauka to katorga.
-------------------------------------------

- Sądzisz ,że byłabyś tu gdyby nie jakieś komplikujące wydarzenia ? Przez to ,że studio potrzebuje według właściciela "nowego powiewu talentu aktorskiego" musieliśmy wybrać się do szkół i wylosować ucznia lub uczennicę która będzie z nami nagrywać kilka odcinków. Jeśli się spodobasz to nawet 1 sezon...
- Poproszę koktajl truskawkowy. - przerwała swój monolog żeby złożyć zamówienie. - Bierzesz coś ?
- Poproszę drink z ananasa ,limonki i zielonego jabłka. - odpowiedziałam.
- Tak, na czym ja skończyłam ...? oczywiście, ... może nawet nagralibyście 1 sezon . Masz się wcielić w córkę Eddiego i Marcessy która właśnie wróciła ze szkoły z internatem. Zakochuje się w miejscowym chłopaku który jest wplątany w aferę międzyszkolną. Rozumiesz ?
- oczywiście. - ta kobieta była niezaprzeczalną profesjonalistką.
- Teraz idziesz ze mną. Masz się zapoznać z ekipą.
Zaraz co ona powiedziała? Z ekipą? Mam nadzieję ,że wyglądam jak człowiek. Ale co oni o mnie pomyślą?

10 minut potem jestem w studiu i Melanie przedstawia mi osoby.
- Anthony,nasz reżyser.Christopher : scenarzysta. Dominik,Alexandra,Marge,Li i Amber : asystenci. No i nasi aktorzy : Pauline, - dopiero teraz zauważyłam moją współlokatorkę. - Joseph,Kai,Luke i Ella którzy grają Marcesse i Eddiego, Nina, Robert, Madelinue, Victoria, Rebecca i David. - to ostatnie imię przykuło moją uwagę. spojrzałam na chłopaka ,niezauważalnie się uśmiechnął. Z 2 Davidami chodziłam na angielski i historię.
w każdym razie rozpoznawałam już każdego :

Pauline - jej nie muszę zapamiętywać

Joseph - Blondyn z rudawymi kosmykami i lekkim modnym zarostem, piwne oczy i jasna karnacja. około 30.

Kai - Szatynka z piegami i szmaragdowymi oczami.

Luke i Ella - tak naprawdę są bliskimi przyjaciółmi i luke to łysiejący brunet o piwnych oczach a Elle to ciemna blondynka z czarnymi kosmykami i pełnym uśmiechem.

Nina - najlepsza przyjaciółka Victorii.Ma ciemno brązowe włosy i wesołe oczy do których pasują jej piegi umieszczone gdzie się da na wiecznie uśmiechniętych policzkach. Zdradza czasami swoje Ruskie pochodzenie akcentem,ale zazwyczaj płynnie mówi po angielsku i ma świetnie dopasowaną wymowę.

Robert - Brunet o jasno zielonych kocich oczach. Wygląda ,że jest spokrewniony z Victorią. Ma lekki zarost i oliwkową karnację.

Madelinue - to pulchna ciemna blondynka z lekkimi zmarszczkami przy oczach od uśmiechania się.

Victoria - Ciemna blondynka o kasztanowo-rudawym odcieniu włosów. Ma zielono-żółto-stalowo niebieskie oczy o kocim kształcie, oliwkową karnację i jest trochę straszna. Ma dużo makabrycznych zapędów.

Rebecca - Ruda pięciolatka, siostra Davida. jest słodka jak cukiereczek.

David - Ciemny blondyn z zielonymi oczami i jasną karnacją. tworzy grupę przyjaciół z Victorią,Niną i Robertem. Nazywa się ich Roses Proelium. To chyba łacina.

ta grupa jest lekko oziębła ale myślę ,że będzie fajnie. Najwięcej pracować będę z "Roses..." i Pauliną :)
 

lagoonabluemh
 
sorry ,że taki krótki
-----------------------------
Minął jeden dzień. Jakoś udało mi się skłamać ,że te krokodyle łzy które wylałam w łazience są w rzeczywistości z tęsknoty i nerwów. Pomimo mojego talentu aktorskiego Pauline jednak się nie dała przekonać , przynajmniej nie do końca.
- Hej! Carolyn. Ktoś do ciebie. - krzykneła podnosząc telefon hotelowy. Przejęłam go natychmiast.
- Halo ?
- Tu Emeric Longeen. Pracuję w hotelu. Pani Evest chce przekazać ,że czeka w cafeterii "roses d'amour" o 13:10.
- coś jeszcze ? - zapytałam.
- nie.
- dziękuje. - rozłączył się.
Już 10 minut później byłam w taksówce i jechałam na spotkanie z Melanie.Włożyłam cytrynowe spodenki ,białą koszulę i żółte okulary przeciw słoneczne marki H&M. Nagle się zatrzymaliśmy. Wysiadłam na nagrzany słońcem chodnik. Poczułam ruch za plecami. Milisekundy dzieliły mnie od poznania tej osoby. Ona była szybsza. Obróciłam się ale nie zdążyłam jej zaskoczyć. Odezwała się pierwsza.
- Hej, Jestem Melanie. Musimy pogadać ...
 

lagoonabluemh
 
Mały komentarz :
pomyślałam ,że przełamię mojego wewnętrznego lenia i napiszę ten 3 rozdział.
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Z spokojnym sumieniem mogę powiedzieć ,że tylko mną wstrząsneło...
Co ja się oszukuję ! Jestem totalnie wstrząśnięta, to pozostawi trwały ślad w mojej psychice.Zaraz czy coś jest ze mną nie tak ? Jeśli się rozpłaczę tu i teraz to moja wspólokatorka może tak równie dobrze pomyśleć i zadzwonić po szpital psychiatryczny.Dobrze,jestem twarda i coś powiem.No dawaj ! Carolyn ,uda ci się.
- Ja...,jestem pewna ,że tak się stanie.Czy możesz mnie zaprowadzić do mojego pokoju ?
- Jasne ! - zaraz, ze mną jest coś nie tak ? to czyba moja współlokatorka zachowuje się jak naćpana.Ten jej uśmiech jest jakiś dziwny.Aż mam ochotę biegać po salonie i śpiewać pszczółkę maję,gdyby nie ten głos.Brrr... ,upiorne.
Dochodzimy do Limonkowych drzwi.Pauline wyjmuje klucz i wkłada mi go w rękę. Gestem zachęca mnie do otworzenia drzwi.Wchodzę do limonkowego wonderlandu.Tutaj prawie wszystko jest w odcieniach amarantu,bieli,fioletu,czerni i szczególnie limonki. Widać ,że ktoś zatrudnił prywatnego dekoratora wnętrz.
Mój pokój ma aż 2 piętra.W sensie ,że wchodzę sobie po metalowych schodkach na 1/3 szerokości piętra dolnego.Na "2 piętrze" znajdowało się łóżko wodne na 2 osoby,szafka wbudowana w ścianę,szafeczka nocna z lampą,dywan w frędzle,kilka poduch - amarantowa,czarna,limonkowa,biała i fioletowa ,biała mała kanapa i ściana na której namalowano pasy kolorów i odcieni.
Dolne piętro to po prostu mini salon + garderoba i łazienka.Salon to wielka kanapa w pasy jak wytapetowana ściana i 2 fotele "worki" pasujące wręcz bliźniaczo do kanapy + telewizor (z odtwarzaczem dvd i mp3) i kilka szaf wbudowanych w ścianę jak na piętrze 2,no i okna - drzwi z wyjściem na balkon.Chyba najbardziej podoba mi się łazienka : wielka wanna przypominająca jacuzzi z niezliczoną masą przycisków,lustro na całą ścianę ,kilka małych okien,białe szafki i kosz na brudne ubrania.Zauważyłam ,że podłoga we wszystkich pomieszczeniach to drewniane panele, jednak w łazience są to gorące kafelki w głównych odcieniach pokoju.
- To ja cię zostawię samą. - nadal nie mogę się przyzwyczaić do głosu Pauline.Momentalnie zbiera mi się na płacz.Już tylko resztkami sił powstrzymuje się od zaszlochania w poduszkę.
słyszę jak trzaskają drzwi. Już nie mogę wytrzymać. Czuję gorące łzy zmieszane z tuszem do rzęs które spływają mi po policzkach. Nie,nie jestem silna ...
Pokaż wszystkie (3) ›
 

lagoonabluemh
 
- Wow ! - tak jedynie dało się opisać limuzynę w której siedzę : fotele wyściełane aksamitem,mini barek (w którym dużo alkocholi ale biorę tylko dietetyczną cole),mały telewizor z wgranymi hitami kina tej dekady i oczywiście magazyny.hmm co by tu wziąść ? teen vogue ? nie. Chyba powinnam spokojnie poczekać do spotkania z Melanie . Nazwałam ją Melanie - CZAD !!! W zamyśleniu patrzę przez okno.
- przepraszam jak daleko jesteśmy od hollywood ? - pytam szofera ,ale nie dostaję odpowiedzi.- ehh
- ding ! - sms ? jaki ? od kogo ?

Od : MelanieE
Do : CarolynK
o 12 : 30 oczekuję ciebie w studio . Pauline ciebie zaprowadzi.

Jaka Pauline ? Grzebię w pamięci poszukując tego imienia lecz nie mogę sobie wyobrazić jedynej Pauline jaką znam ,że mieszka w hollywood. Pauline Rogers to chłopczyca o okropnych manierach , wiecznie próbuje się dopasować do grupy chuliganów którzy uczą się w naszej szkole.Taką osobę Melanie mogłaby zaprosić tylko w razie potrzeby zrównania studia z ziemią.
- jesteśmy na miejscu - odezwał się szofer. A już myślałam ,że nie umie mówić .
- czy jestem coś winna ? - pytam .
- nie . - burczy kierowca. eh mam nadzieję ,że spotkam milsze osoby . upiornego kierowce limuzyny mogę zaprosić jedynie na pogrzeb żeby odczytał jak lubiliśmy naszą wycieraczkę -,- .facet prawie ,że mnie wypchnął z samochodu.

Budynek przed którym stoję ma chyba z 20 pięter i zrobiony był z 45% betonu i 20% szkła.Cóż mieszkam na 11 piętrze ,to i tak jest wysoko a więc mam dobry widok na miasto gwiazd. na każdym piętrze jest z 10 mieszkań i nie ma od 1 - 200 ,od 1 piętra - 20 czy coś w tym stylu ale na każdym piętrze jest właśnie 10 mieszkań od 1 - 10.no ja mieszkam jak już wspominałam na 11 piętrze i w mieszkaniu 7.nie rozmyślając dłużej idę do recepcji i proszę o kluczyki.Melanie dała im namiary na mnie a więc nie muszę się martwić o pokazywanie dowodu czy inne ceregiele.

muzyka w windzie mnie uspokaja. nie martwię się czy przypadnę do gustu Melanie albo Pauline.Winda zatrzymuje się lekko i wysiadam. wolnym krokiem idę do pokoju.
- Ale piękne ! - przyzwyczaiłam się do pięknych rzeczy ale to zniewala. Wielki apartament z (po prawej) ścianą której tapeta to po prostu zdjęcie morza na jakiejś egzotycznej wyspie i (po lewej) balkonem długości limuzyny którą jechałam tylko ,że limuzyna nie zaginała się w lekki łuk ,no i nie była od zewnętrznej strony cała przeszklona. po środku też jest winda - czerwona i prawie całkowiecie przeszklona. Słyszę jak ktoś a raczej ktosia przywołuje windę z piętra na górze. Nie wiedziałam ,że jedno mieszkanie ma aż 2 piętra. Moja współlokatorka pewnie chce się zapoznać i jeszcze kilka sekund a ją zobaczę.

Bosch, ona wygląda całkiem inaczej niż sobie wyobrażałam. Krótkie nastroszone włosy sterczą jej na wszystkie strony. Ubrana jest w biały t-shirt z jakimś psem , okularami i napisem ,spódniczkę w zieloną kratkę szkocką choć ta spódnica jest z bawełny, Na głowę założyła okulary przeciwsłoneczne. Zauważam ,że jest lekko opalona a jej oczy to po prostu fiołki z wesołymi błyskami. Uważam ,że się z nią zaprzyjaźnię ale szybko sympatia na jej widok zmienia się w strach kiedy się odzywa :
- Hej , Jestem Pauline Wood's. Napewno zostaniemy przyjaciółkami. - mówi radośnie choć mi do jej entuzjazmu daleko. TEN GŁOS ! To głos kobiety z mojego snu . . .
Pokaż wszystkie (4) ›
 

lagoonabluemh
 
O 12:30 wreszcie zasnęłam .
Zaraz jak ... Co powiedzieć ...
- Ehmm , Gdzie jestem ? - zaraz po co ja to mówię ? Przecież tu ... jest ciemno i ... tu nikogo nie ma . Przez tą ciemność narastał we mnie strach .
- cii - zaszeptało coś za mną. - Ona cię obserwuje ,jest ciekawa jak się zachowasz.
- co ? jak ? - chciałam wrzeszczeć ale... coś mi zakazało.
- nie bój się , nie jestem groźna . - odezwał się kobiecy głos.Ten głos ,jest tak piękny ,że aż uwierzyłam ,że to prawda że, będę bezpieczna w tych spokojnych ciemnościach . - nie zrobię ci krzywdy . Po prostu ONA mi pozwoliła i chciałam poznać moją nową przyjació . . .
- cii , ona zakazała jej cokolwiek uświadamiać ! - przerwał jej szept. - wiesz ,że ona jest człowiekiem .
- Jest silna i ma zadatki. No i Ona i On mówią ,że może być i tym i tym.
- A co jeśli będzie mieszanką ? Czy to może być dla niej albo ich czy nas niebezpieczne ?
- kiedyś się z czymś takim spotkałam . To możliwe.
- Hej, Czy wy mówicie o mnie ? O co wam chodzi ? - zaczynam się irytować. przecież chodzi o mnie. nie mogą tu tak gadać jakby nigdy nic. Zaraz ... TO MÓJ SEN! - ej ,ja chcę się obudzić! Dlaczego tu jesteś ?
- nie martw się już mija czas . Tylko pamiętaj kiedy wylądujesz w Hollywood to kiedy zobaczysz coś co nie powinno ... Po prostu zostań tam choćbyś chcała uciekać lub powiadomić o wszystkim ...
- czas się kończy ! - upomniał ją szept.
-  Do widzenia Carolyn . - powiedziała.
- Hej ! Ale ! - miałam za dużo pytań. Ona nie mogła sobie pójść. - zosta ...

światło. Jestem w swoim pokoju.Zaraz jak ona się dostała do mojego umysłu.Nie ,nie . Ona się dostała do mojego snu. Zaraz to był tylko sen i był ... Sen to sen. To tylko moja podświadomość. To nie było naprawdę.Dobra Carolyn skup się na priorytetach :
1. JADĘ o 10:30 do HOLLYWOOD !
2. Będę brała UDZIAŁ w SERIALU .
3. MUSZĘ się skupić tylko na GRZE AKTORSKIEJ .

Która godzina ? 9:00 ! Ok ,w co ja mam się ubrać i muszę się uporządkować. Ten dzień jest niezwykły.
  • awatar Glimmer.: Ciekawe :)
  • awatar Kubiszon: Ciekawe. Z początku czułem się jak Carolyn, ponieważ nic, a nic nie rozumiałem i po przeczytaniu nadal nie rozumiem :D Ale znam już takie sytuacje. Wiele osób pisze u mnie na blogu, że nic nie rozumie, a ja piszę, że muszą poczekać na kolejny rozdział.
  • awatar Shelly<3: @Kubiszon: o to właśni chodzi żeby było to nie zrozumiałe
Pokaż wszystkie (7) ›
 

lagoonabluemh
 
- ♫♪♫ I love Rock'n'Roll.
So put another dime in the jukebox, baby .. .
I love Rock'n'Roll♫♪♫ - zaczełam szukać "na ślepaka" mojego Iphone'a . Cóż mój fon jakby wyparował >:| .
- Wrrrrr ! poddaje się . - wstaje by zobaczyć ,że wystarczyły 3 cm bym mogła wreszcie zakończyć te "tortury".
- Carolyn Gabrielle Keinsley !!! wyłącz tą muzykę ! - wrzeszczy mama jakbym to ja chciała wysłuchiwać muzyki o 7:40 .
- już no !!!
wyszczotkowałam włosy ,umyłam zęby i założyłam dżinsy,koszule w kratkę,czarną marynarkę i czerwoną opaskę z kokardą . Tak ubrana przejechałam po rzęsach maskarą i szminką po ustach . Do plecaka od quiksilvera (clapdown - master yellow) włożyłam książki od chemii,geografii,fizyki, matmy,angielskiego i francuskiego. I idę do szkoły.

kiedy wróciłam zrobiłam sobie sałatkę owocową. Pałaszuję a tu nagle :
- Drrrrrrńń ! - a meine Iphone .
- What The . . . ! - klnę w myślach.
Przeżuwając owoce poszłam do fona.
- Hallo , kto przy telefonie?
- Dzień dobry , Carolyn Keisley.
- tak ,tak . Melanie Evest , menager gwiazd.
- Och , w czym mogę pomóc ? - osz my godness ,ludzie trzymajcie mnie - Melanie Evest !!!
- Błędne pytanie - raczej w czym *ja* mogę ci pomóc.Tak , Potrzebuję GWIAZDY która zastąpi gorszą koleżankę po fachu.Twoje szefostwo dobrze o tobie mówi ,Carolyn Gabrielle .Tobie też przydzielimy i menager i asystentkę . . . i współlokatorkę.A teraz zadzwoniłam do twojej matki i ojca. Starzy są dosyć uparci i zabrało mi długo zanim zdążyłam wynegocjować cokolwiek ale w piątek masz nie iść do szkoły i o 10:30 przyjedzie po ciebie limuzyna i podstawi do Hollywood.Masz się pakować ,do widzenia !

po telefonie popędziłam do pokoju i zaczełam się pakować a kiedy wrócili rodzice zrobiłam sobie krótką przerwę na krakersy i ludzkie potrzeby w pomieszczeniu od spraw osobistych :P.Przestałam wybierać ciuchy i itp. dopiero o 12:00 w nocy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

no i jak ?
  • awatar Kubiszon: Fajny rozdział, ale musisz uważać, na parę spraw. Chodzi mi o duże litery, emotikony itp. To nie jest wpis na Gadu Gadu :D
  • awatar Shelly<3: @Kubiszon: wiem ale to czasami nadaje emocje no i czasami za szybko piszę i są takie wpadki
  • awatar Glimmer.: Fajne! pISZ DALEJ!
Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Kategorie blogów