Wpisy oznaczone tagiem "początki" (88)  

badattitude
 
Są w życiu takie początki, które zwyczajnie nas męczą i opróżniają lodówkę/portfel/paczkę papierosów szybciej, niż byśmy tego chcieli.

Witam Was ciepło w pierwszym wpisie na nowiutkim blogu. Jestem weteranem pingerowego blogowania, ale wiele wyleciało mi z głowy przez te... 5, 6 lat?

*Dlaczego taka nazwa, dlatego taka strona?*

Psychedelic Queen to określenie, które ciągnie się za mną od paru dobrych lat w różnych miejscach internetu i niekoniecznie kojarzy się z pozytywnymi latami mojego życia, ale stwierdziłam, że pasuje. :)
InviDec powstało na spontanie z tego względu, że pełna nazwa była za długa. Zresztą, ta jest całkiem tajemnicza, co mi nawet odpowiada.

*Co będę robić na tym blogu?*

Pisać o życiu, ludziach, wylewać gorzkie żale, polecać/krytykować. Postaram się również wprowadzić coś, dzięki czemu będę mogła w jakiś sposób komuś pomóc (poradniki?). Na razie nie obiecuję niczego konkretnego, ale ogólny zarys pomysłów mam i zrealizuję go w swoim czasie.

Co do czasu...

Matura coraz bliżej. Coraz częściej odczuwam absurdalność mojego jestestwa. Po części jest to pozytywna myśl, bo kiedy przychodziłam do tej szkoły jako zagubiona, znerwicowana 16-latka, skupiona byłam wyłącznie na swoim zdrowiu. Nauka (a raczej jej brak) była myślą drugorzędną. Z perspektywy czasu uważam, że każdą nowość przeżywam ciężko, ale doświadczenie uczy mnie odporności na coraz to potężniejsze nowości każdego unikalnego dnia. W końcu to wszystko mija, prawda? :)

Mam ogromną nadzieję, że zadomowię się tu i wyrobię sobie pewną rutynę w blogowaniu. Będę musiała nazwać jakoś swoje serie (recenzje, problemy społeczne etc.) Jakieś pomysły? :D

girl-843076_1280.jpg
 

tamira
 
Zaczynam pisać tą notkę już drugi raz. Raz w pracy, ale niestety skasowała mi się przypadkiem. Praca najwidoczniej to nie miejsce na opisywanie swojego życia i swojej historii. Także siadam do pisania dziś. W środku nocy. Bo tylko wtedy mam chwilę by zebrać myśli i przypomnieć sobie sam początek. Na co dzień staram się nie myśleć i nie żyć NIM. Bo bym nie była chyba w stanie funkcjonować. Tak jak to było zaraz po rozstaniu... Ale wszystko po kolei.

Ja kojarzyłam go jeszcze za Jego czasów cywilnych. A czy on mnie? Na pewnie gdzieś tam mnie widział w Kościele, bo parafia nie duża, więc na pewno gdzieś nasze spojrzenia się skrzyżowały.


Po paru ładnych latach nasze drogi na nowo się skrzyżowały.
Zaczęło się od spotkania "służbowego" tak to nazwijmy. Parę godzin spędzonych razem. Ale to zapoczątkowało wszystko. Wszystko co było nam pisane przez ten krótki czas.


Pamiętam jak mu się przyglądałam. Jak On patrzył w moją stronę. Zerkaliśmy na siebie nie dając nic po sobie poznać że robimy to specjalnie. Jeszcze nie wiedzieliśmy że zaczynamy coś co zupełnie zmieni moje i Jego życie.
Jest bardzo przystojnym facetem, ma miłą buzię i uroczy uśmiech. Nie będę opisywać go z wyglądu. Bo... bo chyba to nie ma sensu.

Te krótkie chwile razem, ale nie sam na sam bo z masą ludzi wokoło.
Na koniec tego dnia wiedziałam że będzie wyjeżdżał, dlatego poprosiłam Go o wieczorne spotkanie. Zgodził się bez zastanowienia.Spędziliśmy czas w parku, na rozmowie o wszystkim i o niczym konkretnym. Nie pamiętam jak wyglądało nasze pożegnanie. Możliwe że był to uścisk ręki a możliwe że buziak w policzek.
Mam chwilowe zaćmienie jeśli chodzi o tę sytuację. Jeśli tylko mi się przypomni. Na pewno o tym wspomnę.



Czy ktoś to czyta, czy piszę w przestrzeń?

Tamira
 

badbunny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Bad Bunny:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

prawie_motylek6654
 
Hej...
To mój pierwszy wpis. Troszkę się denerwuje bo z nikim nie dzieliłam się swoimi przeżyciami. Czy jest to trudne? Jasne, że tak. Tym bardziej jak już nie raz zostałaś/eś skrytykowany/odrzucony... Chciałabym wam opowiedzieć jak zaczęła się u mnie przygoda z depresją niby niewinnie a jednak doprowadziła mnie nawet do próby samobójczej i to nawet trzy razy. Postaram się opisywać każdą sytuacje która do tego doprowadziła, co wtedy zrobiłam a co zrobiłabym teraz będąc w takiej sytuacji. Zapraszam do komentowania/ czytania oraz jak macie jakieś problemy to piszcie a spróbuję się wam pomóc.
 

stay_motivated
 
Kolejny dzień na siłce, kolejny sukces. <3

Kocham to jak z każdymi zajęciami czuję się coraz pewniejsza, szczęśliwsza...

Oby tak dalej.



bbfitinpiracje(969).jpg


bbfitinpiracje(1364).jpg


bbfitinpiracje(1160).jpg


bbfitinpiracje(963).jpg


bbfitinpiracje(1430).jpg


bbfitinpiracje(1835).jpg


bfit(270).jpg


3.png
 

stay_motivated
 
Kolejny dzień diety minął bez większych trudności :)

Rano szybki spacer z koleżanką po cudne komplety bielizny <3 Później wykłady, obiadek i siłownia. Lubię takie dni. W których nie skupiam się na tym, że "o matko jestem na diecie jak ja to przeżyję?!",  tylko żyję sobie spokojnie. Oby było więcej takich dni, w których nie mam czasu na zbędne rozmyślanie, tylko idę i robię co trzeba.

Bilans:
Ś: Bułka owsiana z jajkami, szynką i pomidorkiem
II Ś: Banan
O: Makaron ze szpinakiem i serkiem topionym
K: Bułka fitness z jajkiem, szynką, pomidorkami cherry i kiełkami rzodkiewki
P: Galaretka truskawkowa na osłodzenie dnia :)

W sumie: 1562 kcal

Godzinne marszobiegi: -500 kcal

Buźka ;)


tumblr_o2zx3biNDC1tvp6a2o1_500.png


tumblr_oafnhjdkdh1ulbmito1_500.jpg


tumblr_oe9q6r8SQ31riqqeqo1_500.jpg


tumblr_odgsphYxq21ulbmito1_500.jpg


tumblr_ol73xpxmcP1w0pq4mo1_500.jpg


tumblr_ola5q70xC01tcd9wro1_500.jpg


tumblr_ojop5dxPqe1riqqeqo1_500.png


tumblr_ol5udr71rY1vpn0vvo1_500.jpg


tumblr_od1ozrrRbH1u415joo1_540.jpg


tumblr_om3wxkqJ8R1w3rvpoo1_500.jpg
 

mondoviko01
 
Hej wszystkim ! Jestem Wiktoria i mam 15 lat :D
Ale to już chyba wiecie z opisu :p
Nie jestem tutaj tak do końca nowa, bo prowadziłam już kiedyś bloga, ale nie chcę o tym wspominać ;p
Tak czy inaczej poznamy się lepiej z czasem, a jak na razie to chciałabym Wam powiedzieć, co zamierzam zamieszczać na tym miniblogu ;d
Otóż tak, od dłuższego czasu się nad tym zastanawiałam i stwierdziłam, że to dobry pomysł
Będę dodawała tutaj moje opowiadania :D
Piszę je dla siebie od jakiegoś czasu, lecz teraz chcę, aby ktoś mógł je przeczytać, ocenić, żebym wiedziała czy iść dalej w tym kierunku :D
Bez dalszego przedłużania i zanudzania Was powiem tylko jeszcze, że postaram się dodawać opowiadania jak najczęściej tylko będę mogła, a zbliżają się ferie, więc mam nadzieję, że to wypali :D
Okej, to chyba byłoby na tyle, a już niedługo (jeszcze dziś) dodam pierwszą część, pierwszy rozdział mojego opowiadania.. Więc czekajcie !
A to ja :D
ja.jpg


//Mondo_Viko
 

jeszczegruba
 
Tak wchodzę dziś na bloga i patrzę,że odwiedziło mnie 5600 osób :) to cudowne:) dziękuję !

Dzień miną dobrze -> trochę się podłamałam ilością materiału do sesji ale wierze ,że przez weekend ogarnę bardzo dużo. Tak bo już zaczynam weekend :) wolne piątki  to zbawienie. waga pokazuje 64,kg (niby 65 a już blisko do 64;3) Jakoś tak podchodzę do tego na luzie (Jak pisała mi Jedna z Was). Jem zdrowo, liczę kalorię, do słodyczy mnie nie ciągnie A dziś miną 3 tydzień. było 3 dni upadku ale takich w normie. Liczę za "Czerwony"dzień który np był zdrowy a np wieczorem zjadłam kawałek ciasta albo kilka frytek ale nie były to dni gdzie np miałam napad głodu i zjadłam tyś kcl. Wszystko zamykało się max 1300 wiec jestem z siebie dumna. Tak naprawdę przez 3 tyg schudłam 3 kg wiec kilogram na tydzień - myślę ,że jest Dobrze. A może pokażę wam swoją tabelkę ? po co tak sobie wyobrażać. Nie ćwiczę na razie. Raz,że sesja a dwa,że stwierdziłam ,że zacznę ćwiczyć jak dojdę do 59kg. *(Nie wiem czy to dobry sposób ale takim sposobem nie chce rozbudowywać mięśni więc stwierdziłam,że pierwsze zrzucę trochę a dopiero później zacznę pracować nad jędrnością ciała). Jeśli chodzi o mierzenie to nie zmierzyłam się. Zrobię również to dopiero przy 59kg :) Wszystko spokojnie

Bo ja naprawdę lubię swoje ciało - możne dlatego ,że mam chłopaka, który mnie kocha i to czuje. Czuje ,że jestem dla niego atrakcyjna. To bardzo pomaga :)

Haha miałam opisać dzień bo mam trochę czasu, a tak naprawdę rozpisałam się o mojej drodze po wymarzoną sylwetkę;)
  • awatar JeszczeGruba: @Civil: mieszkam sama i wisi nad biurkiem :) Chłopak wie o wszystkim więc o nim tez ;) czasem mówi " nie możemy iść do MCa bo juz zaznaczyłaś zielony"
  • awatar Jackie: Dzięki właściwemu połaczeniu treningu siłowego i kardio można spalać tkankę tluszczową bez rozbudowywania mięśniowej :)
  • awatar JeszczeGruba: @Jackie: na pewno ale nie jestem ekspertem wieś robię to na spokojnie
Pokaż wszystkie (4) ›
 

compellinggirll
 
Hejoo, Dopiero zaczynam moją "blogową histryjkę" jeszcze nie wiem jak będę go prowadzić nie wiem o czym :D ale to się zobaczy :D
 

jessiex
 
Witam, nie wiem który to już raz zaczynam z blogiem wszystko od początku, ale dziś postanowiłam, że wezmę się za to konkretnie, bo czemu nie spróbować ? Przecież nie ważne ile razy się upada, ważne ile razy się wstaje, wstaje się jeszcze silniejszym.
Mam 20 lat, jestem zafascynowana sportem, zdrowym stylem życia i dążę do ulepszania swojej sylwetki.

Jutro nowy dzień, nowe wyzwania i cele. Siłą i determinacją można osiągnąć wiele, nie wymówkami. A więc do dzieła! ;)

maxresdefault.jpg
 

malezycie
 
Dopiero zaczęłam prowadzić mój mały blog, a już pojawiają się komentarze, wiadomości itp.
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, bo nie myślałam, że odpowiedź ze strony czytelników nadejdzie tak szybko. Choć w dużej mierze założyłam ten blog dla siebie, a nie dla dużej liczby wyświetleń, czy komentarzy, to jest mi niezmiernie miło, że jednak ktoś to czyta xD

Zazwyczaj blogerzy i blogerki piszą, że każdy komentarz, wiadomość ich bardzo motywuje do dalszej pracy. Taka kwestia pojawia się dość często i w sumie byłam trochę zdziwiona, że każdy ją powtarza. Jednak teraz wiem, że odzew czytelników bardzo wpływa na motywację i chęci osób piszących.

Także czuję się podekscytowana i zmotywowana do dodawania kolejnych wpisów.

A teraz, o co chodzi z tymi tytułowymi liczbami?
Pragnę polecić Wam pewną książkę, pt.: ,,Niezwykłe liczby profesora Stewarta". Wiem, jak bardzo niezachęcająco brzmi jej nazwa, jednak, proszę, mimo to wytrwajcie do końca tej krótkiej recenzji.

Niezwykle.liczby2.jpg


Książkę tę dostałam na koniec roku i na początku byłam do niej dość sceptycznie nastawiona. Lecz w pewnym przypływie chęci, stwierdziłam "Nic mi nie zaszkodzi, jeśli przeczytam kawałek". Jak pomyślałam, tak też zrobiłam xD

I całkowicie odmieniło się moje zdanie o tej książce. Co się przyczyniło do zmiany mojej opinii? Przede wszystkim to, że jest napisana jasnym, zrozumiałym językiem. Wszystkie bardziej naukowe terminy są wytłumaczone. Ale największym plusem tej lektury jest to, że, mimo bardziej ambitnej treści, lekko się ją czyta.

Informacje zawarte w książce podzielone są na rozdziały, które z kolei dzielą się na mniejsze działy, co bardzo mi przypadło do gust, ponieważ bardzo lubię, jak wszystko jest posegregowane. Nad niektórymi poruszanymi tematami trzeba się bardziej zastanowić, usiąść w spokoju i je przeanalizować, natomiast występuje też dużo bardzo luźnych kwestii, dlatego książkę można czytać w pociągu, autobusie, na wakacyjnym wyjeździe bez żadnych ograniczeń. W zrozumieniu treści pomagają ilustracje, dzięki którym czytelnik łatwiej może wyobrazić sobie opisywane zagadnienia (jej, są obrazki xD).

Książka jest przeznaczona dla uczniów liceów, jednak uważam, że gimnazjaliści zainteresowani liczbami również mieli trudności z jej przeczytaniem. I tu dochodzimy do pewnej kwestii - czy trzeba interesować się matematyką, aby czytać tę lekturę? Myślę, że nie. Książka niewątpliwie jest napisana z myślą o wszystkich, nawet tych mniej "matematycznych", jednakże wiadomo, że osoba zupełnie nie przepadająca za liczbami po nią nie sięgnie.

Podsumowując, czytając tę książkę, spotkało mnie bardzo pozytywne zaskoczenie i polecam ją każdemu, kto choć trochę interesuje się matematyką.
Moja ocena: 5,5/7
 

velvet.heart
 
Witaj wirtualny świecie!

Witaj nierealny świecie, który może zniknąć w mgnieniu oka jednym kliknięciem myszki. To tutaj właśnie postanawiam przelać swoje emocje na klawisze komputera, komórki.

Kim jestem? Stopniowo mnie poznacie, nie dam się Wam poznać tak od razu, nie odkryję wszystkich kart, nie opowiem Wam od razu historii mojego życia. Do wszystkiego potrzeba czasu, do wszystkiego potrzeba dojrzałości, mojej również. Określiłam siebie jako osobę niespełna dojrzałą, gdyż z pewnością tak jest. Jako osoba dorosła, a przynajmniej mój wiek by na to wskazywał zamierzam poruszać tutaj również tematykę związane z erotyką, dlatego ustawiłam widoczność tego bloga dla osób pełnoletnich. Nie chcę tu nikogo deprawować, a słodkim aniołku tkwi demon i Sukkub, gdyby on chwilo mną zawładnął i podpowiedział bym opublikowała coś...niestosownego, nie chcę zdeprawować tym młodzieży.

Lubicie blogi o zabarwieniu psychologicznym? Lubicie czytać o czyiś poglądach, lubicie dyskusje, spory? Erotyka nie jest dla Was tematem tabu? Jeżeli tak, będziecie czuć się tu dobrze :) Będę pisać o tym co mnie otacza, o mnie. Człowiek składa się ze sfery duchowej i cielesnej, więc będą poruszane takowe tematy.

Nie bójcie się nie zgadzać, ani komentować, ani nawet krytykować. Mówcie to, co myślicie, SZCZERZE to jedyne, o co proszę.

“Udawanie kogoś innego jest marnowaniem osoby, którą się jest”

 

vvgaiavv
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

malwinajka
 
Na przekór wszystkiemu i wszystkim: Zaczęło się chyba jak zawsze.Najpierw się widujemy.Znamy się ale nie Tak dobrze. Potem zaczynamy spotykać się w gronie znajomych na tzw."melanżach".Super okazja do spędzenia miło czasu,czy po prostu do schlania się.Korzystanie z okazji! Świetny czas zawsze wspominam go z uśmiechem na twarzy... W tym czasie poznaliśmy się na tyle by się bardzo polubić (alkohol też zrobił swoje).Były tzw."zaloty" czy "bajerowanie się" . Aż w końcu nadszedł ten czas który zmienił moje życie ... Przyjechał i zabrał mnie na spacer wieczorem dokladnie 12 września. I powiedział to!Wyznał w końcu że zakochał się!Boże jaka byłam szczęśliwa!
 

wera_200
 
GREY-GIRL:
l_43a6eb00-6828-11e1-8386-a7731eb00001.jpg

Hejo biszkopciki! Dzisiaj trochę pogadanki na temat mojego odchudzania. Więc jestem na diecie od prawie 4 tygodni w tym prawie 2 tak na poważnie, ponieważ poprzednio to sobie trochę olewałam moje zakazy.. Dzisiaj mogę Wam powiedzieć, że już 4 kg mniej. Wydaje mi się, że  to całkiem dużo jak na 12 dni ; D Czuję się naprawdę bardzo dobrze, może trochę zmęczona, ale warto, ponieważ znów mam chęci do życia. Już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła się pochwalić dziesięciokilogramowym spadkiem wagi. Trzymajcie kciuki!
  • awatar American Apparel.: Ooo gratulacje, świetnie Ci idzie! :) Życzę powodzenia w dążeniu do celu. Świetny blog i zapraszam do mnie ;)
  • awatar FatSecret: Gratuluję i życzę wytrwałości :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

uzaleznionaodcukru
 
Dzień 3. Sobota. Nie było źle. Mama, jak to zawsze w soboty bywa, przywiozła ciasto. Skusiłam się na mały kawałek. Stwierdziłam, że to będzie mój mały cotygodniowy  CHEAT. Oczywiście wszystko wliczyłam do kalorii i jestem z siebie zadowolona. Po treningu idę się myć i idę oglądać film. Miłego sobotniego wieczoru :* Oto bilans:

Dieta: około 1300 kcal - nie jestem w stanie określić ile ciasto miało kalorii. Przypuściłam, że około 200 kcal.
(3 dni bez słodkości)

Ćwiczenia:
- a6w
- 20 minut tabaty
 

wera_200
 
tumblr_m0bwq8VC1T1rnhkp1o1_500_la.jpg


Hejo biszkopciki! W końcu chyba zebrałam się w sobie i postanawiam wprowadzić w życie operację "EKSTREMALNA ZMIANA". Otóż nie od dziś wiadomo, że należę do drużyny motylków (czytaj puszystych). I próbowałam się pogodzić z swoją sylwetką i wagę, ale nie da rady. Moja waga i samopoczucie codziennie próbuje mnie zniszczyć. A ja mówię ENOUGH! DOSYĆ! Za długo żyję w cieniu z powodu moich zbędnych kilogramów. To wszystko się zmieni. Chcę udowodnić, że potrafię i że pokonam mojego największego wroga, którym jestem ja sama. Od jutra zmieniam swoje życie. Wiem, że to tylko gadanie ale od czegoś trzeba zacząć. Wierzę, że ten blog mi w tym pomoże i Wasze wsparcie. Mam do zrzucenia ponad 20 kg, to nie lada wzywanie, ale wiem że jeżeli mi się uda to moje życie się zmieni na lepsze i wierzę w to mocno. Więc trzymajcie kciuki <3
  • awatar zota: Czekaj, czekaj... Szczerze to nie przeczytałam twojego wpisu JESZCZE ;D Zaraz się za to zabiorę. Po prostu kiedy zerknęłam na twój awatar automatycznie w tempie ekspresowym weszłam i zaczęłam pławić się w szczęściu, że znalazłam nieznajomą osobę, która przeczytała tę książkę. Czytałaś może Eleonora&Park? Znasz serię John'a Green'a? :D Co do postu. Dąż do satysfakcjonującego udoskonalenia siebie. Wygrana walka sama ze sobą - to jest godne podziwu. Też mam w planach powrót do ćwiczeń. Dobrą metodą jest kończenie ostatniego posiłku w okolicach 16-18. Uczucie przy efektach - bezcenne. Powodzenia.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

jakwytresowacsmoka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

yumiland
 
Mamy 20 kwietnia 2015 roku. Jest poniedziałek.
Założyłam magiczny zeszyt. Zaczęłam zapisywać tam demotywujące teksty i rysować depresyjne rysunki. Może otworzę to za 10 lat, kiedy (miejmy nadzieję) będę szczęśliwa i wolna od tego gówna. I poprawię sobie humor myśląc "dobrze, że to za mną".
Planowanie swojego życia za 10 lat jest głupie.
Ale cóż...
W szkole wciąż chciało mi się beczeć. Do tego rano obudziłam się ze spuchniętymi oczami przez wczorajszy płacz. Ale jasny krem BB jakoś sobie z tym poradził. Taką mam nadzieję...
Zmieniłam się od wakacji. Zewnętrznie i wewnętrznie.
Wszystko zaczęło się sypać pod koniec marca tamtego roku. Kiedy to zakochałam się. Pierwsze głodzenia, stres, załamanie... Ale to minęło. Bo tamta osoba nie zasługuje na żadne uczucia.
Na zakończeniu roku przeżyłam zupełne załamanie. Pożegnanie ze wspaniałymi osobami... To było trudne. W wakacje zaczęły się pierwsze głodzenia.
Natomiast we wrześniu... Wszystko stało się jeszcze cięższe. Nowa klasa, brak zrozumienia...
I tak właśnie jest do dzisiaj.

  • awatar gość: Zapraszam ! zostaw po sobie ślad, odw się ! http://www.hook-story.blogspot.com/
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nevermindkurwa
 
INDEteen: Od czego się zaczęło moje zamiłowanie do muzyki? Pisałam nie dawno na blackmemory, ale tu rozwinę wypowiedź.
Zaczęło się ogólnie od tego, że waliłam w garnki mamy i chciałam być perkusistką (Miałam 3-4 lata.)  xD Od kiedy się urodziłam tata zawsze puszczał Depeche Mode i miłość do nich została mi do dziś.
W 2006 pojawił się serial Hannah Montana i wtedy zaczęłam śpiewać.


Od tamtej pory bardzo mi się zmienił głos. Wiadomo bo 9 lat śpiewania, ale było warto. Dziś mogę śpiewać nadnaturalnie (falsetem) i wykształcił mi się dość ładny naturalny :) Jestem zadowolona z efektów :)
W 2011 pojawił się film "Lemoniada gada".

No i pierwszy występ w podstawówce. Dziś mam z tego występu bekę, bo nie znałam słów piosenki i zaśpiewałam ze słuchu XD
Rok 2013 i lekcje muzyki w gimnazjum.
Pan od muzyki zachęcił nas (jako całą klasę) do "muzykowania". No i w 2014 kontynuowałam śpiewanie.
W drugiej połowie 2013 roku zaczęłam uczęszczać na lekcje gry na elektryku.
W drugiej połowie 2014 zaczęłam grać trochę na perkusji i zaczęłam grać na basie. Na pewnej lekcji zaśpiewałam piosenkę Tatu - Running Blind falsetem.

No i przełom nastąpił w tym roku. (2015)
Na pewnej lekcji (około 2-3 tyg. temu) zagrałam na gitarze pierwszą własną piosenkę. Później drugą i zdobyły obie uznanie pana.
:D
 

maygee
 
Maygee: Hejka ;)
Nazywam się O***** pseudo May. Na pinger.pl jestem nowa. Chętnie przyjmę rady doświadczonych blogerek/blogerów. Jeśli chodzi o blog, to jeszcze nie wiem co będę na nim pisała ;) Jakieś pomysły? Czekam na wasze komentarze.
~~May
Pokaż wszystkie (7) ›
 

perfbody
 
#Dieta  #odchudzanie  #motywacja  #ćwiczenia  #uśmiech  #jedzenie  #początki  #ciało   #determinacja  #pozytywnie

Ok zaczynamy:
Z Pro aną borykałam się od kilku lat i szczęśliwie z niej wyszłam. TAK DA SIĘ Z TEGO WYJŚĆ. Miałam kilkanaście blogów, ale każdy usuwałam po kilku miesiącach. Możecie mnie z nać z bloga (perfskinny, który nie został usunięty, ale nie jest też używany. Pozbyłam się również myśli samobójczych i depresji. Żadnego głodzenia się, cięcia niczego. Szerzej mówiąc : uporządkowałam swoje życie i zaczęłam od nowa. Nie było łatwo, nie przyszło  z dnia na dzień, ale się udało. Chcę dążyć do swojego wymarzonego ciała, ale jak już wiadomo - z głową na karku i ogromną dawką pozytywizmu (:. Zaczynam od jutra NIE DIETĘ, ALE ZMIANĘ STYLU ŻYCIA I NAWYKI ŻYWIENIOWE. Są wakacje mam mnóstwo czasu na bieganie i wszelkiego rodzaju ćwiczenia oraz przygotowywanie zdrowych zbilansowanych posiłków. Blog zakładam nie tylko dla siebie, ale i dla was jako motywacja, pozytywne myślenie i pomoc, wsparcie i wspólną zabawę. Od razu mówię, że możecie do mnie pisać, proponować tematyczne posty o dietach, pomocach, urodzie, życiu - o wszystkim DOSŁOWNIE O WSZYSTKIM. Zapraszam do siebie :*
 

plywaniejachtem
 
To był wspaniały start rejsu. Dojechaliśmy autokarem do Trogiru, gdzie przyjęła nas doskonała chorwacka pogoda. Słońce grzało niezwykle mocno. Na niebie nie było żadnej chmurki. Wszyscy wokoło nas się przyjaźnie uśmiechali. Wypakowaliśmy bagaże i przeszliśmy do mariny. Spacer trwał nie więcej aniżeli 5 minut. Przeszliśmy przez most i skręciliśmy w prawo. Tam mieściła sie nasza marina. Andrzej ruszył od razu do biura firmy, w której zamówiliśmy czarter jachtu i załatwiał formalności. Oczekiwał nas odbiór jachtu, który niezmiennie jest najmniej miłą częścią rejsu. Trwa on zwykle pół dnia i po kolei zlustrować trzeba wszelkie części jachtu i składniki wyposażenia. Weryfikacja obejmuje każdą część - czy działa, czy jest w miarę nowa, czy stan jachtu zgadza się z listą wyposażenia. Zazwyczaj tą dziedziną zajmuje się właśnie Andrzej, który jest naszym skipperem. Wybiera sobie do pomocy jedną osobę, a pozostała część załogi zajmuje się innymi obowiązkami. Owe obowiązki to zakupy na cały rejs: lokalny przepyszny chleb w pokaźnej ilości, świeże warzywa , słodkie pomarańcze. Niewątpliwie potrzebujemy też kupić porządny zapas wędlin oraz wspaniałych chorwackich serów. Oraz wiele innych rzeczy spośród ewidencji wcześniej dokonanej przez Magdę. Istotne są też znaczne ilości wody pitnej. Do ich transportowania zaangażowani są wszyscy wolni mężczyźni. Należy to zrealizować raz na cały rejs, wsadzić do odległych bakist i mieć niniejszy temat po prostu z głowy. Zwykle w czasie, kiedy inni odbierają jacht i robią zakupy to dwie albo trzy osoby w tym czasie biorą prysznic. Później dwie wykąpane osoby wypełniają część innych obowiązków, a drugie osoby się odświeżają. Więc ów całkiem sprytny System wachtowy rozpoczyna funkcjonować już obecnie. Dla tych, którzy na morze wyruszają po raz pierwszy, ów System to nowość, dla nas, zaprawionych weteranów morskich, którzy w Chorwacji byli już kilka razy, to już wiadomy temat. Po przejęciu jachtu, odświeżeniu i uczynieniu zakupów wchodzimy na jacht. Tutaj każdy się rozpakowuje, rozstawiamy również nasze zakupy w różnych zakamarkach jachtu. Niebawem przechodzimy niedlugie szkolenie dotyczące obsługi żagli, urządzeń na jachcie. Wieczorem spożywamy wyśmienitą biesiadę w knajpie położonej blisko naszego jachtu. Kelner jest cały czas uśmiechnięty oraz miły. Kolacja jest pyszna, pachnąca, pachnąca. Oczywiście do tego bierzemy po lampce wina, i potem wracamy na jacht. To był dzień pełen doznań, a jutro rankiem musimy wypłynąć, więc trzeba się porządnie wyspać. Jacht kolebie się rytmicznie, przeto usypianie idzie nam bardzo łatwo. Śnimy już o jutrzejszych przygodach.
 

 

Kategorie blogów