Wpisy oznaczone tagiem "polecam" (843)  

gdzietuwyjsckrakow
 
Niepozorna i pyszna śniadaniownia.


47384287_300157643928009_2797820608048529408_n.jpg

To miejsce wymaga rozpromowania!
Mają tam wszystko, czego mi potrzeba do pełni zadowolenia z knajpy. Mają ładny, elegancki aczkolwiek nienachlany wystrój. Mają miła obsługę. Mają niskie ceny i duże porcje. Przede wszystkim mają przepyszne jedzenie!
Zamówiłam shakshukę i nie zawiodłam się. Co prawda nie był to smak tego dania, który pamiętam
z Izraela, ale niewiele brakowało do ideału. Ewentualne braki wypełnił ogromny kieliszek soku pomarańczowego, kosz z pieczywem i dodatki typu masło, dżem i serek topiony, które również są
w cenie śniadania. Za dwa takie zestawy zapłaciłam jedynie 35 zł.
Podsumowując, ludzie idźcie tam na śniadanie jak najczęściej, aby miejscówka nie upadła!

Ogólna ocena: 9/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Klimatyczna kawiarnia na granicy Narni i naszego świata.

40642309_322779438472431_7869592680093712384_n.jpg

Dlaczego na granicy? Ponieważ jak sama nazwa wskazuje siedzimy w szafach. I to, jakich szafach! Kolorowych, pięknie rzeźnianych oraz udekorowanych miękkimi poduchami. Wszystkie elementy wystroju lokalu tętnią feerią barw i niekonwencjonalnymi pomysłami:  ciekawe malunki na ścianach, tęczowe meble, specjalnie postarzane elementy. Świetnie czuję się w takim wnętrzu.

40920948_228983224465333_3877171302854819840_n.jpg

W Cafe Szafe mogłabym spędzić długie godziny na ploteczkach i popijaniu kawy. Długie godziny można również spędzić w oczekiwaniu aż barman pojawi się za barem… Na szczęście opieszałość obsługi rekompensują niskie ceny i piękny wystrój.

45872617_700049680365737_7953770899474219008_n.jpg

Podsumowując Cafe Szafe spodoba się wszystkim fanom eklektyzmu i kawiarnianego klimatu leniwego popołudnia.
Ogólna ocena: 8/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Spacerując po Krupówkach miniemy kilka kawiarni pod szyldem Góralskie Praliny. Zdominowały one kawiarniany rynek stolicy Tatr.

44750589_364627344278827_7753429465597739008_n.jpg

Skąd w ogóle taka nazwa? Ponieważ w kawiarni możemy kupić czekoladki w kształcie oscypka. Różnokolorowe i całkiem ładne, ale oszukane. To właściwie jest tylko pół oscypka... Pralinka nie jest okrągła tylko płaska, a płaci się za nią więcej niż za prawdziwego oscypka. Ładne, pyszne, ale drogie.

23316099_1436669609713683_525753667_n.jpg

Pralinki są ładne, ale wystrój lokalu już nie. Toporne, brzydkie i niewygodne krzesła okropnie szpecą miejsce z ogromnym potencjałem. Połączenie góralskich akcentów i czekolady aż się prosi
o piękne aranżacje.

23283336_1436669886380322_1872401357_n.jpg

Pomimo kosmicznie wysokich cen, ultra brzydkiego wnętrza i niemiłej obsługi wszystko, co jadłam
w Góralskich Pralinach było obłędnie dobre. Ogromne, ekstremalnie słodkie ciastka z maślanym kremem rozpływającym się w ustach popijane dużą ilością herbaty zimowej to przepis na udane popołudnie. I na udane spustoszenie portfela, bo taki zestaw kosztuje tyle, co obiad- 37 zł.
Ciężko się zdecydować na konkretne ciacho.

23226957_1436669553047022_2007776659_n.jpg

Podsumowując drogo, ale smacznie. Raz na jakiś czas, od święta można sobie pozwolić na taką przyjemność. Jeszcze przyjemniej byłoby gdyby zmienił się wystrój i obsługa. Kawiarnia zarabia dużo, więc mają kasę na modernizację.
Ogólna ocena 6/10.
Adres: Zakopane ul. Krupówki
  • awatar NoPerfectlive: Rzeczywiście wnętrze okropne , ciężkawe i bez polotu .Ale ciacha wyglądają pysznie
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Odkryliśmy, że Ustrzyki Dolne to doskonała baza wypadowa w Bieszczady!

45276229_169950317280647_7088604069031313408_n.jpg

W prawdzie z Ustrzyk Dolnych nie wychodzą żadne szlaki, ale jest wszędzie blisko, a miasteczko ma do zaoferowania kilka wspaniałych rzeczy. Jakich? Oto one:

Noclegi Sebastian w centrum Ustrzyk Dolnych
No bardziej w centrum się nie da. Spacer na malutki aczkolwiek urokliwy ryneczek miasteczka trwa 2 minuty. Ceny w hoteliku są bardzo niskie- za nocleg ze śniadaniem w bardzo ładnym pokoju dwuosobowym
z łazienką zapłaciliśmy 160 zł. Obsługa przemiła
i życzliwa. Na prawdę dawno nie spotkałam się z tak ciepłym przyjęciem w hotelu. Czułam się zaopiekowana jak u mamy. Jakby tego wszystkiego było mało to jeszcze przepyszne śniadanie. Polecam z całego serca! My pewnie za rok tam wrócimy.
Ogólna ocena: 10/10.

45351209_273553219961035_7494849452008538112_n.jpg


45389586_269901740391421_9221988116787625984_n.jpg


45527646_558350654603728_1564207899289321472_n.jpg

Restauracja Piwniczka
Również centrum miasteczka i pyszna kuchnia. Zjadłam najlepszy w życiu kapuśniak, będący specjalnością kuchni (ja nie lubię kapuśniaku) i przepyszne kotleciki mielone z dzika (za mielonymi również nie przepadam, ale dziczyznę uwielbiam). Co prawda za dwa piwa, dwa dania główne, frytki i zupę zapłaciliśmy ponad 100 zł, ale w końcu jesteśmy na wakacjach. Nie tylko my, bo na wakacjach była także obsługa Piwniczki. Mega długo czekaliśmy aż ktoś podejdzie po zamówienie, aż przyniosą nam dania, nawet na piwa czekaliśmy w nieskończoność. Pozostała garstka klientów również wyglądała na zniecierpliwionych. Na urlop wyjechał też zaopatrzeniowiec. Część pozycji z menu była niedostępna, ponieważ nie było składników. Do wystroju Piwniczki nie mam zarzutów.
Poprawnie i przytulnie z niewielkimi regionalnymi akcentami.
Ogólna ocena: 6/10.

45565124_707060202983947_5910714291740213248_n.jpg

Muzeum Młynarstwa

45554181_280159809277652_4754037959219478528_n.jpg

Na skraju Ustrzyk Górnych mieści się stary młyn,
w którym urządzona muzeum. Przybytek ma kilka pięter (wychodzimy aż na samą górę młyna), a bilet kosztuje 19,50 zł. Ekspozycja jest naprawdę ciekawa i dobrze opisana. Do tego na pierwszym piętrze stoi przyrząd, którym sami możemy ukręcić mąkę. Zdradzę, że nie jest to takie proste, bo trzeba użyć sporo siły, aby kamienne koło się kręciło. W tym samym budynku, co muzeum znajduje się również karczma- nasz cel na następny pobyt w Ustrzykach Górnych. Póki, co mogę polecić muzeum.
Ogólna ocena: 7/10.

45462764_775345876130953_1575277125227773952_n.jpg


45379038_2216380635277524_1962893998091665408_n.jpg


45370942_1230258447112965_2641914897226530816_n.jpg

Widzę, że mój tegoroczny, jesienny romans z Bieszczadami na szansę przerodzić się w długotrwałe uczucie.

45219020_372084436871414_7770321546203103232_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
45437264_178634376376631_3128030917969313792_n.jpg

Cellulit. Zmora większości kobiet i moja też. Atakowałam go na wszystkie sposoby: kremami, rękawicami do peelingu, domowymi miksturami
z pieprzu i kawy. Ciągle przegrywałam tą nierówną walkę.
Do czasu aż zostałam ambasadorką Sinial i miałam okazje przetestować ich serum antycellulitowe.
Już po 2 tygodniach stosowania zauważyłam zdecydowaną poprawę jędrności skóry na udach oraz pierwsze oznaki zmniejszenia cellulitu. Krem szybko się wchłania, ma żelową konsystencję, a co najważniejsze jest bardzo wydajny.
Liczę, że dalsze systematyczne stosowanie przyniesie jeszcze lepsze efekty.
Podsumowując zdecydowanie polecam serum Sinial wszystkimi kobietom, które pragną pozbyć się cellulitu.
Ogólna ocena: 10/10
sinial.pl/
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Bardzo polubiłam inicjatywę Restaurant Week i w tym roku znów wybrałam się na festiwalową kolację. Tym razem padło na restaurację Four.

44657118_1837218622992111_164505321975316480_n.jpg

Dla przypomnienia festiwalowy posiłek kosztuje 49 zł od osoby a w tej cenie mamy przystawkę, drugie danie, deser i drinka z tonikiem i Martini.
Wybieramy z puli restauracji, które zgłosiły chęć udziału w przedsięwzięciu.
Osobiście stawiam na lokale, do których nie wybrałbym się gdyby nie Restaurant Week, czyli takie z zaporowymi cenami. Tego roku znowu padło na restaurację hotelową
z wyszukanym menu i był nią Four.
Wystrój jest umiarkowanie elegancki i typowo hotelowy. Obsługa oczywiście miła i uczynna, ale nie przeskoczyła poprzeczki zawieszonej niebotycznie wysoko przez obsługę Impresji na zeszłorocznym Restaurant Week.
Festiwalowe menu w Four było jednym z bardziej wyszukanych i to właśnie z powodu potraw wybrałam ten lokal.
Na przystawkę wyśmienity i delikatny pasztet z gęsich wątróbek, czyli foie gras.

45410552_118702625678408_90379482141032448_n.jpg

Daniem głównym była perliczka w sosie dyniowym
z kasztanami i fasola szparagową. Pierwszy raz jadłam perliczkę i szczerze mówiąc jestem troszkę rozczarowana... Mięso jest niezwykle twarde, ale za to dyniowy mus, kasztany i fasolka były przepyszne
i niezwykle delikatne.

45269567_267730527218416_3729833570752004096_n.jpg

Deser przerósł najśmielsze oczekiwania. Świetne lody
w panierce oraz rozpływająca się w ustach gruszka czerwonym winie. Delicje! To był jeden z najlepszych deserów, jakie w życiu jadłam!

45347536_2048007025238232_314700130747940864_n.jpg

Podsumowując ponownie gorąco polecam udział w Restaurant Week. Restauracja Four również jest lokalem godnym polecania.
Ogólna ocena: 9/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Lubicie mieć wybór? Bardzo duży wybór. To idźcie do Szototo.

44951157_2033147150080265_3334023420705767424_n.jpg

W pasażu pomiędzy krakowskim Rynkiem Głównym, a Stolarską mieści się niepozorna, mała knajpka. Stolików jest tam niewiele, co sprawia, że raczej wchodzisz, zamawiasz, płacisz, pijesz i wychodzisz. Niby zwykły bar na szybkiego szota z miłym, ale mało integrującym się barmanem.
To tylko pozory. Szototo oferuje pierdyliard rodzajów szotów w śmiesznie niskich cenach (7 zł), dlatego podjęcie decyzji, którego/ które zamawiasz zajmuje więcej czasu niż w klasycznym barze “na szybkiego”. Banie są robione z prostych składników, ale łączonych
w kombinacje, z którymi do tej pory się nie spotkałam. Ogromnie polecam Ciasteczkowego Potwora i Trzech Muszkieterów. I ostrzegam: upić się tam łatwo, a potem będziecie rzygać tęczą.

45052633_2042902665730332_5902772772655857664_n.jpg

Podsumowując Szototo to ciekawsza alternatywa popularnych pijalni wódki, do której odwiedzenia zachęcam, gdy będziecie w trakcie pubo tripa.
Ogólna ocena: 6/10.
 

chiiii
 
Arvene:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Kupowanie pamiątek to jedna z moich ulubionych części każdego wyjazdu. Co kupiłam w Bośni?

39760577_248615319325290_5795714648309235712_n.jpg

1. Alkohol
Z racjo mojego barmańskiego hobby i kolekcjonowania alkoholi z każdej wycieczki przywożę jakieś trunki.
Jak Bałkany to oczywiście rakija. Oprócz tego duża ilość pysznego bośniackiego wina i piwo Sarajevsko. Kupiłam też przepyszne wyroby z granatu (który naturalnie występuje w Bośni): nalewkę i miód.

2. Standardowe pamiątki
Jak zawsze zaopatrzyłam siebie i znajomych
w magnesy, pocztówki i breloczki.

3. Orientalne gadżety
W Bośni i Hercegowinie bardzo widoczne są pozostałości po tureckim panowaniu. Można kupić różnego rodzaju pamiątki w orientalne wzory. Zainwestowałam w futerał na okulary i paszmin, czyli tradycyjną orientalną chustę.

4. Słodycze
No bez tego obejść sie u mnie nie mogło. Niestety trochę się zawiodłam. Bośniackie słodycze szału nie robią. Poza kilkoma wyjątkami: słodkim lokum, wyrobami firmy EuroCrem, czekoladami z ryżem i
o smaku makaroników. Po drodze udało mi się kupić kilka moich ulubionych słowackich słodyczy.

42450945_1730183390437450_3792083997811539968_n.jpg

5. Kawa i herbata
Z Bośni koniecznie należy przywieźć ich drugie dobro narodowe (pierwsza jest rakija), czyli kawę. Herbaty Bośniacy piją niewiele, a już na pewno nie czarną, więc kupiłam owocową i zieloną.

39880739_282667185671109_5180384923013349376_n.jpg

Przewodnik wydawnictwa Bezdroża

39939020_1793972330658096_6168308949637398528_n.jpg

Poszukiwań idealnego wydawnictwa przewodników ciąg dalszy.
Wydawnictwo Bezdroża doskonale opisało historię
i kulturę Bośni i Hercegowiny trochę zapominając
o zabytkach w tym cenach wstępów i mini mapkach
z zaznaczonymi atrakcjami turystycznymi. Na plus był obszerny spis różnego typu miejsc noclegowych
i potraw.

39934477_1861740200582505_3395661630242029568_n.jpg

To juz ostatni wpis poświęcony moim wakacjom w Bośni i Hercegowinie. Czy polecam? Tak. Czy każdemu? Nie. Bośnia i Hercegowina to miejsce dla osób lubiących podziwiać piękno przyrody, które będą liczyć się
z niemożnością odwiedzenia każdego zakątku tego kraju ze względu na zagrożenie minowe.

39878780_1897481893880740_5754192875881496576_n.jpg
  • awatar ღ ღ Tormenta ღ ღ: BiH ma wiele bardzo klimatycznych miejsc, mnie bardzo chwyciła za serce i mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę.
  • awatar Roxana 16: Jakie fajne pamiątki z tego 1 zdj :). No no zaszalałaś z tymi pamiątkami :D hehe. Ten zestaw z kawą jest super :)
  • awatar Hachie: Świetne pamiątki, a szczególnie Rakija :D Mam nadzieję odwiedzić Bośnię i Hercegowinę, bo podróżowanie świetnie ubogaca człowieka, bo przecież nie można mu zabrać czegoś, co już zobaczył :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Dzień bez wodospadu dniem straconym!

42406282_1118132861669297_5333592161717846016_n.jpg

Jak już wspominałam wojna domowa w Bośni przetrzebiła zabytki tego kraju. Bośnia
i Hercegowina to miejsce idealne dla fanów przepięknej przyrody i odkrywania dzieł natury np. wodospadów. My zobaczyliśmy ich całkiem spoko:

1.       Wodospad Skakavac
Blisko Sarajewa znajduje się przepiękny 90-cio metrowy wodospad. Jeśli postanowicie go zobaczyć przygotujcie się na niezapomniane wrażenia. Nie tylko estetyczne… Najpierw czeka Was przejażdżka samochodem po ekstremalnie wąskiej drodze
z najostrzejszymi zakrętami, jakie widziałam
w życiu. Po lewej przepaść, po prawej skalna ściana a naprzeciwko rozklekotane bośniackie auto, które chce wyminąć Waszego suwa z napędem na 4 i wysokim zawszeniem- innym strach tam jechać.
Jak już przeżyjecie tą przejażdżkę pójdziecie na 4 kilometrowy spacer do wodospadu. Jak wiadomo 4+4 =8 km w dwie strony po leśnej ścieżce.  Co kto lubi… Jeśli nie dla wodospadu to warto wybrać się tam dla najlepszego bośniackiego posiłku w najbardziej obskurnej miejscówce.

39753168_286543232131835_1371187945838477312_n.jpg

2.       Wodospad Kravica.
Pod Mostarem jest wodospad pełen turystów.
A właściwie kompleks wodospadów z pełna infrastrukturą: kąpieliskami, barami, sklepikami
z pamiątkami i przezabawnym gościem sprzedającym nalewki. Szczególnie polecam tą z granatu. Wejście do wodospadu kosztuje 10 marek, ale można otrzymać bilet od kogoś, kto właśnie wychodzi, ponieważ obsługa nie znakuje wejściówek ani ich nie sprawdza.

39938994_239140663460673_2443472921226641408_n.jpg

To miejsce zupełnie inne niż Skakavac. Ten pierwszy wodospad to sama natura i zero ludzi, a ten drugi to głośne zbiegowisko rodzin z dziećmi.

42387535_466557953865430_6738872711843414016_n.jpg

3.       Wodospady na Bunie w Blagaju.
O atrakcjach jedynego w swoim rodzaju Blagaju już pisałam, również o krasowym źródle rzeki Buny, na której również znajdują się małe wodospadziki.

42397474_316100252274174_8126195840495648768_n.jpg

4.       Wodospady w Jajce.
Oprócz twierdzy dawnych królów Jajce oferują swoim gościom również 60 metrowy przepiękny wodospad. Wstęp na platformę widokowa pod wodospadem kosztuje 4 KM.

39878780_1897481893880740_5754192875881496576_n.jpg


44455606_1144455059013012_8219577393107435520_n.jpg

5.       Bihac- wodospady, które widziałam i
z których spadałam.
W Bihaciu znajduje się park narodowy, w którym płynie rzeka Una. Nasz camping w tym mieście nazywał się, Una Kiro Rafiting i nie jest to przypadkowa nazwa… Obsługa pola zajmuje się również organizacja raftingu, czyli spływu pontonem po wodospadach. To jest genialna zabawa! Oczywiście bałam się, ale po zsunięciu się z pierwszego 6- metrowego wodospadu adrenalina i endorfiny wzięły górę. Spływ trwa kilka godzin. Największe atrakcje, czyli wodospady są głównie na początku i na końcu. Pozostała część wycieczki upływa na dość nużącym wiosłowaniu
i podziwianiu przyrody parku narodowego.
Taka przyjemność kosztuje 50 euro od osoby i jest całkowicie bezpieczna. Płynie się w 8 osobowych pontonach z instruktorem, który mówi, w która stronę należy się odchylać i kiedy wiosłować. Wszyscy uczestnicy dostają pianki dla nurków, kaski
i kapoki. Na dnie pontonu znajdują się liny, pod które wkładamy stopy, a na brzegach takie, których się przytrzymujemy, aby nie wypaść. Sugeruje ubrać buty do wody i zabrać ze sobą rzeczy na przebranie. Co prawda z pontonu nie wypadamy, ale podczas spływania z wodospadu woda oblewa wszystkich pasażerów.

Webp.net-resizeimage (1).jpg

Ogólnie polecam rafting, bo to niezapomniane przeżycie!
Polecam tez wszystkie wyżej wymienione bośniackie wodospady.
  • awatar Roxana 16: Jakie super , sama bym z chęcią zwiedziła :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
W poprzednim wpisie tłumaczyłam, dlaczego bośniacka kuchnia nie przypadła mi do gustu poza kilkoma drobnymi wyjątkami: burkiem, kawą i orgazmicznym obiadek pod Sarajewem.

39755243_297879927684743_9049327154428379136_n.jpg

Było to obok szlaku na wodospad Skakavac. Internet twierdził, że znajduje się tam restauracja. Cóż...
Przybytek na kształt górskiego schroniska zostałby zamknięty przez polski sanepid już od progu. Stosy brudnych naczyń, nad którymi latają muchy, garnki, które okala ogień z kaflowego pieca i na oko 60 letni Bośniak bez zębów, jako jedyny personel: kucharz, kelner i barman w jednym. Przywitał nas niezwykle serdeczne mówiąc, że nie jest terrorystom. Od razu poczuliśmy się lepiej... Taa.

39851668_943060565894661_4489683005618520064_n.jpg

Zapytamy o kartę dań powiedział, że nie ma menu, ale ma jedzenie. Bośniacko- angielskim wyjaśnił, że ma grzybowa (obawiałam się, z jakich grzybów ona jest), gulasz (uznałam to za resztki z ostatnich dni), kiełbasę (chyba najbezpieczniejsza opcja) i kilka innych dań o bośniackich nazwach. Zamówiłam kiełbasę. Czekając na podanie obserwowałam, co dostają inni klienci i popijam piwo, do którego dostałam ekstremalnie brudną szklankę. Chłopaki pili "specjalny napój" polecony przez barmana. Dobry nawet.

W pewnym momencie wyczaiłam pięknie wyglądające danie. Od razu podeszłam do naszego barmana nie- terrorysty i zapytałam, co to. Okazało się, że wypiekane przez niego bułeczki z pomidorami
i kajmakiem, czyli bośniackim serem. Zmieniłam zdanie i zamiast kiełbasy poprosiłam to właśnie danie. To była najlepsza decyzja ever! Było przepyszne! Delikatny ser, cudowne pomidory
i chrupiące z wierzchu a miękkie w środku bułeczki. Prawdziwy foodgazm!

39755243_297879927684743_9049327154428379136_n.jpg

Chłopaki natomiast jedli najlepszy gulasz w życiu. Cielęcina na czerwonym winie rozpływała się w ustach a kasza kuskus stanowiła doskonałe dopełnienie smaku.

Kto by pomyślał, że na takim zadupiu zjemy jedne
z najlepszych obiadów w życiu i to całość będzie kosztowała tylko 25 km.
Jeśli podejmiecie się wędrówki na wodospad Skakavac to koniecznie tam zjedzcie
Ogólna ocena: 10/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Po męczących zakupach przychodzi czas na chwilę odpoczynku i słuszny posiłek w Hanoi.

43546357_164104591201152_2910899958716563456_n.jpg

Zazwyczaj galeriane restauracje maja jedną zasadnicza wadę: są mało kameralne gdyż stoliki stoją na czymś w rodzaju korytarza.

W Hanoi jest inaczej. Wchodzimy do całkowicie oddzielnego pomieszczenia. Szkoda tylko, że orientalne akcenty mieszają się tam z krzesłami ukradzionymi z baru mlecznego i psychodelicznym snem budowlańca, który pomalował ściany na paskudny żółty.

Wystrój to jedyny minus Hanoi, ponieważ obsługa jest mega miła, a ceny dań przystępne. Same potrawy również zasługują na pochwałę. Mój ryż z wrzawami był przepyszny i wspaniale doprawiony, a porcja przeogromna.

Podsumowując Hanoi to dobra opcja na wielkiego kłoda po wielkich zakupach, gdy w brzuchu i w portfelu pustka.

Ogólna ocena: 7/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jajce to dawna siedziba królów Hercegowiny i kolejny punkt na naszej trasie zwiedzania Bośni
i Hercegowiny.

39869068_746543955737638_8599262294599270400_n.jpg

Dziś po twierdzy zamieszkiwanej przez królewską rodzinę pozostały jedynie ruiny lub aż ruiny. Wstęp kosztuje 2 marki, a widoki z ruin zamku są zachwycające.

39917942_314890949058949_2404116804453531648_n.jpg


42369898_231975324335776_7085753202884214784_n.jpg

Gdy już wdrapiemy się na twierdzę, a trochę schodów jest do pokonania, możemy przy okazji zwiedzić (a jakże) kolejne ruiny. Tym razem jest to stara cerkiew i klimatyczne katakumby. Wejście również 2 KM.

42563232_1971147829667385_64748891139997696_n.jpg


42484841_324809051408849_2726117035279908864_n.jpg


42482288_2297818237119037_2875644328825323520_n.jpg

Jestem pewna, że Jajce spodobają się wszystkim entuzjastom ruin. Uważam, że mogą one być równie zachwycające, a czasem nawet bardziej klimatyczne niż zabytki zachowane w całości.

42418604_1240779352731673_7213829565737598976_n.jpg


42447192_262395261081428_3749846791206469632_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jeśli będąc w Zakopanym zapragniecie wybrać się na kawę i ciastko istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że wylądujecie w Góralskich Pralinach lub w Cukierni Samanta, której filia znajduje się na prawie każdej ulicy w centrum.

14877264_1103135139733800_1164276848_n.jpg

Samanta to miejsce gdzie spotyka się tradycja (cukiernia działa od 1927) z nowoczesnością.
Widać to zarówno po wystroju jak i po menu oraz sposobie obsługi.

14885763_1103135099733804_1273235952_n.jpg

Część kawiarni wyglądem przypomina starą, polską cukiernię urządzoną w odcieniach brązu i beżu
z paniami w fartuszkach, jako obsługą. Możemy tam też kupić tradycyjne torty i ciasta, które zresztą są pyszne, niedrogie, a kawałki całkiem spore. Do tego ciepła herbatka w szklance i jest jak
u babci.

14872684_1103135199733794_148736923_n.jpg

Natomiast Samanta na dolnych Krupówkach to zupełnie inna bajka. Nowoczesna. Tam znajdziemy różowe, nowiutkie, miękkie fotele i system obsługi jak z Costa Coffee. W menu oprócz tradycyjnych, wspomnianych wyżej propozycji pojawiają się również nowości cukiernicze i wariacje na temat kawy czy herbaty. Niezmienne pozostają tylko ceny- przystępne.

44047265_715019802188720_8384695770124648448_n.jpg


21151089_1380642618649716_158189479_n.jpg

Podsumowując Samanta to drugi cukierniczy gigant na zakopiańskim rynku, który trafia w gusta starszych i młodszych klientów. Osobiście przekonuje mnie zmodernizowana odsłona kawiarni, ale Wam polecam poznać obie twarze Samanty.
Ogólna ocena: 8/10.

14885741_1103135096400471_1657190795_n.jpg


14875318_1103135133067134_657217697_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
W tym roku wyjątkowo rzadko jadłam lody, ale nie przeszkodziło mi to w odkryciu kilku perełek,
w tym Lodów Rzemieślniczych z Wiślnej 8.

43951173_282677032576110_6265105027019309056_n.jpg

Skąd taka (słaba) nazwa? Nie mam pojęcia. Budka
z lodami znajduje się na rogu Basztowej i Długiej, więc do Wiślnej jest kawałek.

43878394_314047322741011_1071177397811806208_n.jpg

Pracuje tam względnie mila pani, u której na niewielkie pieniądze kupimy spore porcje pysznych lodów. Mieszanka dwóch smaków wielkości 2 gałek kosztuje jedyne 4 zł.
Wszystkie warianty, które jadłam były pyszne, ale szczególnie polecam słony karmel i mascarpone
z malinami.
Podsumowując mam nadzieję, że za rok znowu będę mogła rozsmarować się w lodach rzemieślniczych
z Wiślnej 8. Do zobaczenia!
Ogólna ocena: 7/10.
 

chiiii
 
Arvene:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jeden z najpiękniejszych widoków i jedno
z najbardziej zatłoczonych miast.

39934477_1861740200582505_3395661630242029568_n.jpg

Mostar to jak sama nazwa wskazuje miasto słynące z... mostu.
Stary Most został wybudowany w drugiej połowie XVI wieku na zlecenie sułtana Sulejmana. Był symbolem pojednania Wschodu z Zachodem oraz islamu
z chrześcijaństwem.
Niestety wysadzono go podczas ostatniej wojny domowej, ale na szczęście przy wsparciu UNESCO
i Banku Światowego udało się go odbudować. Dziś stanowi główną atrakcje miasta.

Latem specjalnie przygotowywani skoczkowie startują w konkursie na Ikara Mostaru i skaczą z Starego Mostu do rzeki Neretwy. To spory wyczyn, ponieważ most liczy 24 metry. Przed skokiem proszą przechodniów o datki pieniężne na zachętę.

42509439_703579253362448_3893966819710468096_n.jpg

Na samym Starym Moście jest całe mnóstwo ludzi, więc najlepiej fotografować piękny, kamienny Mostar z... innego mostu. Miasto jest przepiękne, ale niezwykle zatłoczone. Jest ono tez najcieplejszym miejscem
w Bośni i Hercegowinie. Podczas naszej wizyty temperatura wynosiła 42 stopnie Celsjusza.

42366765_297679604156030_53893301169815552_n.jpg

Podsumowując Mostar jest piękny, gorący i tłoczny,
a Stary Most imponujący. To absolutny must see podczas wycieczki po Bośni i Hercegowinie. Chociaż osobiście radze przyjechać, zobaczyć i pojechać dalej.
  • awatar Hachie: Odwiedziłam już Bałkany i jest to naprawdę wspaniały region z wieloma pięknymi miejscami, które trzeba odwiedzić jak tylko ma się możliwość, coś cudownego! Bośnia i Hercegowina wciąż są na liście państw, które chcę odwiedzić i mam nadzieję, że w niejako bliskiej przyszłości mi się to uda! Wspaniały post z pięknymi fotografiami i kawałkiem historii ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Na jednym z blogów przeczytałam, że można kochać wiedeński ład lub bałkański burdel panujący
w Sarajewie. Ja pokochałam Sarajewo równie mocno jak kocham Wiedeń.

39745176_238106330233350_7471732112660365312_n.jpg

To miasto jest zachwycające! Mozaika kultur
i religii.

42412944_274956606463673_302404292214521856_n.jpg


39846785_285526158701019_8102691936910966784_n.jpg

Spacery po Sarajewie są czymś cudownym! Kolorowe, wąskie, kamienne uliczki okalają plac Bascsrsija, który zdobi przepiękna drewniana studnia.

39834960_276494942951747_480871530666917888_n.jpg


42482974_322798978277261_8211003023476916224_n.jpg

Niegdyś na placu znajdował się największy
i najstarszy bazar miejski. Dziś w niewielkich sklepikach można kupić całe mnóstwo przepięknych pamiątek, które swoim orientalnym wzornictwem przypominają o osmańskiej przeszłości miasta.

39760577_248615319325290_5795714648309235712_n.jpg


42486087_249703169061413_2987382962502238208_n.jpg

Nieopodal Bascarsija mieści się islamska wizytówka Sarajewa- przepiękny meczet Gazi Husrev-bega. Można go zwiedzać o wyznaczonych godzinach, a wstęp kosztuje 3 marki.

39814336_301115350469382_3021528034109816832_n.jpg


42379415_933349273542692_1701372924042149888_n.jpg


42350831_242269303121284_9113187451194572800_n.jpg

Spacerując po Sarajewie nie można pominąć Mostu Łacińskiego, na którym dokonano zamachu na austro- węgierskiego następcę tronu - Franciszka Ferdynanda oraz jego żonę Zofię. Wydarzenie to jest uznawane za bezpośrednią przyczynę wybuchu 1 Wojny Światowej.
Zawsze wyobrażałam sobie ten most, jako wielki metalowy moloch. Tymczasem to piękny, kamienny mostek.

39861857_295620701222062_9112950725482119168_n.jpg

Spacerując dalej widzimy sarajewski Ratusz. Zachwyca nie tylko neomauretańska stylistyka Ratusza, ale również jego zdobione sufity.

39973403_2139197042817615_3458723754580901888_n.jpg


39762462_704178349936469_5646041029523013632_n.jpg


39846630_673988602988356_3764353378256158720_n.jpg

Obok Ratusza stoi Przekorny Dom. Przenoszony
z miejsca na miejsce, ponieważ właściciel nie zgodził się na wyburzenie lokalu, gdy na tej działce miasto chciało postawić Ratusz.

39786357_1862363687217130_1328801553544380416_n.jpg


42419148_240579443283101_7833943708507570176_n.jpg

W Sarajewie spędziliśmy dwa dni i powiem szczerze, że to za mało. Chciałabym tam wrócić i ponownie poczuć magię tego miasta.

42574354_304826016978820_5241178638900002816_n.jpg

Wszystkim polecam wycieczkę do Sarajewa. Ludzie myślą, że miasto to nieciekawa betonowa kraina zniszczona wojną. Tymczasem Sarajewo to jedna
z najpiękniejszych stolic, w jakich byłam.
I tak właśnie podzieliłam swoje serca na dwa: Wiedeń i Sarajewo.

42497056_544970829279623_4040246761497821184_n.jpg
 

keylaa858
 
Wpis tylko dla znajomych
MakeUpYourLife:

Wpis tylko dla znajomych

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Co oznacza nazwa restauracji, która jest prawdziwym łamańcem językowym? Wręga to element konstrukcyjny kadłuba statku lub samolotu. Jak się to ma do samego lokalu? Nijak.

41992157_263830857592804_8298895320121606144_n.jpg

Nie znaczy to, że restauracja jest zła. Wręcz przeciwnie- bardzo mi się podobało.
Wręga posiada uroczy ogródek, na którym na pewno przyjemnie jadłoby się romantyczną kolację gdyby nie fakt, że wszystkie stoliki były zajęte. Usiedliśmy, więc w środku.

Wystrój, choć nie ma nic wspólnego z nazwą jest przytulny, interesujący, dobrze dobrany kolorystycznie i stylistycznie. Ogólnie zachęca do spędzenia w lokalu długiego wieczoru.
Zachęca do tego również świetna obsługa. Tak charyzmatycznego, miłego, elokwentnego i zabawnego kelnera dawno nie miałam.

42059401_525360211262660_2028549668496998400_n.jpg

Właściwie najsłabiej w Wrędze wypada jedzenie. Mój nadziewany kurczak z letniej oferty nie zwalił mnie z nóg ani nawet z krzesła. Owszem był dobry, ale bez fajerwerków. Tak samo drink z truskawkami, wytrawnym winem i rozmarynem. Brzmi jak eksplozja smaków, a było po prostu smaczne. Najlepiej wypadł delikatny i idealnie przyprawiony grillowany filet z kurczaka zamówiony przez mojego Lubego.
Całość obiadu: dwa dania główne, trzy piwa i jeden drink wyniosła mniej niż 100 zł, a więc bardzo korzystnie.

42104333_1804910936243879_2919122815338676224_n.jpg

Podsumowując pomimo braku spektakularnych doznań smakowych zachęcam do wybrania się do Wręgi. Może będziecie mieć szczęście i dorwiecie miejsce na ogródku.
Ogólna ocena 8/10.
 

zbieractwo
 
Źródło Agata:
Źródło Agata w Dusznikach Zdroju jest o tyle ciekawe, że umieszczone jest w cichej strefie uzdrowiska, w dość sporej odległości od głównej części Parku Zdrojowego.Trzeba się do niego przespacerować niewielkim deptakiem wśród starodrzewu. W alejce przeważają klony i kasztanowce. Wokół źródła jest ustawionych sporo ławek. Woda ze źródła Agata to szczawa wodorowęglanowo-sodowo- magnezowa. Ma bardzo charakterystyczne brązowe zabarwienie i zawiera CO2, czyli jest naturalnie lekko gazowana.Mimo brązowego koloru, woda ze Źródła Agata w Dusznikach nie wyróżnia się jakimś "dziwnym" oryginalnym smakiem. Jest bezzapachowa, a temperatura to 12 stopni C. Woda wydobywana jest z głębokości 20m.
[www.polskieszlaki.pl/zrodlo-agata-w-dusznikach-z…]

Pieniawa Chopina:
Źródło wody mineralnej Pieniawa Chopina w Dusznikach Zdroju, a właściwie ujęcie tejże wody znajduje się w Parku Zdrojowym, niedaleko Dworku Chopina i Pijalni Wód.To ujęcie jest bardzo nowoczesne w formie - przeszklone i zamknięte niby w ośmiokątnej szklanej kapsule. W środku mieści się aparatura z rurkami, która ma ujarzmić wodę mineralną.Jest to woda o temperaturze około 18 stopni Celsjusza, zawiera sporo mikropierwiastków.
[www.polskieszlaki.pl/pieniawa-chopina-w-dusznika…]
Zdrowia!
 

zbieractwo
 
Staropolanka:
041-e1427471123237.png


Cyranka:
cyranka_03.png

Smacznego! Zdrowia!
[Zdjęcia ze stron intentowych]
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Brak mięsa, humus, ciecierzyca, ryby, owoce morza
i najlepsze na świecie pomarańcze. Mój żołądek
i kubki smakowe mówią, że chcą przeprowadzić się do Izraela. Mój chłopak wręcz przeciwnie…

34693664_1642637315783577_8240764131771154432_n.jpg

Podczas pobytu w Izraelu jadaliśmy głównie w Hajfie, czyli mieście gdzie mieścił się nasz hotel, dlatego poniższe propozycje pochodzą właśnie stamtąd.

Burakas
Izraelski fast food. Jest to ciasto podobne do ciasta francuskiego podawane z grzybami lub szpinakiem oraz porcją warzyw: oliwkami, pomidorami, ogórkiem*, znienawidzoną przeze mnie cebulą i sosem pomidorowym.
Ta wariacja na temat drożdżówki czy zapiekanki bardzo mi smakowała i zdecydowanie ją Wam polecam. Szczególnie, jeśli macie mało czasu lub chcecie szybko zaspokoić głód w środku nocy- tak jak my.

*Moja przyjaciółka, którą odwiedzaliśmy w Hajfie nie rozumie połączenia pomidorów z ogórkami, które w Izraelu pojawia się bardzo często. W Polsce nie jest to popularne, ale pomimo to bardzo smaczne.

34700770_1642635809117061_2403991009156399104_n.jpg

Knafi
Od nienawiści tylko krok do miłości. Pierwszy raz, gdy Karolina (wspomniana wyżej przyjaciółka) zabrała nas na knafi stwierdziłam, że tłuste serowo- cukrowe ciasto jest tak ekstremalnie słodkie, że mi nie smakuje. Na koniec pobytu w Hajfie byłam w stanie jeść knafi w każdym bazarowym mini barze, w których są one sprzedawane. Tęsknie!

34725791_1642635589117083_1289693269269151744_n.jpg

Humus
Nigdy już żaden humus nie będzie tak dobrze smakował jak ten w niepozornej knajpce w Hajfie. Gdyby nie Karolina w życiu byśmy tam nie weszli. Mały budynek zaadaptowany na lokal gastronomiczny, w którym panuje totalny chaos.

34741168_1642637045783604_1479085581672644608_n.jpg

Nie wiadomo, kto jest kelnerem, bo nie mają uniformów, a jedzenie podają Wam różne osoby. Ledwo usiedliśmy, a już ktoś przyniósł nam zestaw chlebków pita. Po chwili inna osoba podała górę warzyw. Następnie jakiś pan podszedł zapytać, co zamawiamy, a potem miła pani postawiła przed nami wodę. Okazało się, że wszyscy są rodziną i wspólnie prowadzą biznes. Na spółkę z moim Lubym zamówiliśmy wielką miskę humusu z mięsem za 45 szekli (drogo, jak zawsze w Izraelu). To była jedyna mięsna potrawa, jaką udało mu się zjeść w Izraelu, nad czym bardzo ubolewał, bo jest zdeklarowanym mięsożercą. Humus był wyśmienity! Delikatny, dobrze przyprawiony, rozpływał się w ustach i doskonale komponował
z wyżej wymienionymi dodatkami, które mieliśmy
w cenie.

34813366_1642623979118244_7893279940127227904_n.jpg

Sałatka z serem halloumi i piwo w Iza Bar - Take it IZA
Ta miejscówka to najbardziej oblegany w Hajfie bar. Dlaczego? Bo mają najtańsze piwo w mieście- 20 szekli, czyli uwaga około 20 zł.

34755280_1642636339117008_6082536502821126144_n.jpg

Barmani są mili i mega przystojni, a wystrój całkiem ładny zwłaszcza, jeśli jest się przyzwyczajonym do widoku knajp, gdzie coś takiego jak dekoracje
i spójne urządzenie wnętrza nie występują- jak wspomniany wyżej lokal z humusem.

34758962_1642635332450442_1676268513779515392_n.jpg

Oprócz piwa zamówiłyśmy z Karolą również sałatkę z grillowanym serem halloumi i warzywami. Była pyszna. Zwłaszcza wyrazisty w smaku ser połączony, a jakże
z pomidorami i ogórkami. Pyszna i ma się rozumieć droga, ale po kilku dniach pobytu już nas to nie dziwiło.

34859141_1642637115783597_8364031660261376000_n.jpg

Pizza!
Nie mogło się obyć bez pizzy. W końcu próbujemy jej w każdym kraju, jaki odwiedzamy. W Izraelu zdecydowaliśmy się na pizzę na kawałki sprzedawaną przez Żyda o nieruchomym wyrazie twarzy w małym lokaliku otwartym nawet w szabat. Jedyne wolne miejsce było przy parapecie, ale to akurat nam nie przeszkadzało, bo parapet miał ładną mozaikę. Poza tym to był kolejny lokal typu “siada się gdzie się da”.

34726121_1642624415784867_3658214617429049344_n.jpg

Sama pizza była bardzo słodka. Nie tylko bataty, które pełniły rolę dodatków, ale również samo ciasto. Ciekawe doświadczenie smakowe, aczkolwiek nie wiem, czy chciałabym je powtórzyć.

34728550_1642631275784181_2719058746155204608_n.jpg

Śniadanie mistrzów
O naszym hotelu jeszcze Wam napiszę, ale dziś
o śniadaniu, które mieliśmy w cenie pobytu.
Do tej pory wspominam je z utęsknieniem. Ogromna ilość ryb oraz przepysznych serów. Najlepsze na świecie pomarańcze. Przepyszna sałatka z ciecierzycy, buraki po arabsku i ogromna ilość pieczywa w tym rogalików z ciasta przypominającego francuskie nadziewanych serem. No i oczywiście szakszuka, czyli jajka gotowane w czymś w rodzaju sosu pomidorowo- paprykowego. Raj dla mojego podniebienia! Dla mojego Lubego bezmięsna tragedia.
Było pysznie i pięknie, bo nasza jadalnia zachwycała wystrojem i widokami zza ogromnych okien. Obsługa również okazała się niezwykle profesjonalna.

34722875_1642636285783680_199741980996009984_n.jpg

Podsumowując zakochałam się w kuchni Izraelskiej. Najbardziej tęsknie właśnie za tymi wszystkimi pysznościami. No i za morzem oczywiście.

34712622_1642624455784863_9166650465360805888_n.jpg
 

 

Kategorie blogów