Wpisy oznaczone tagiem "porcelanowe" (41)  

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: data: 18.08.2019
aktualna waga: 55,2kg
bilans: 0kg (8,4kg)
________________

7A1B4FBA-E4BA-4030-8297-1EC4B47E9AB5.jpeg

________________
n i e  w i e r z ę  w ł a s n y m  o c z o m.
ostatni tydzień nie należał do zbyt chlubnych- jadłam niezdrowe i wysokokaloryczne przekąski, makarony, smażeninę, piłam energetyki i alkohol (za to wody prawie wcale...) a mimo to, nic nie przybrałam na wadze, na której z niedowierzania, stawałam kilka razy.
niewystarczająca ilość snu, stres, przemierzone kilometry na piechotę oraz prace remontowe najwidoczniej zrobiły swoje i dały niezły efekt.
w zeszłą sobotę, po odebraniu kluczy i zamknięciu za sobą drzwi, rozpłakałam się. choć na pierwszy rzut oka, wszystko wyglądało w porządku, to po dotknięciu ścian, przyjrzeniu się oknom, kuchence, czy po otwarciu drzwi łazienki i dotknięciu zamydlonych płytek, czuło się niewyobrażalny brud na palcach.
tydzień urlopu, na doprowadzenie mieszkania do stanu używalności, to zdecydowanie za mało. jednak po odmalowaniu ścian, wstawieniu nowego łóżka, wymianie kuchenki gazowej na nieużywaną, wylaniu całej butelki domestosu i cif’a i potraktowaniu wszystkich możliwych powierzchni karcherem, dziś mogę spokojnie powiedzieć- mamy to!
ze spraw remontowo-naprawczych zostało tylko dzisiaj poprawić sufit, który miejscami został dotknięty pędzlem z szarą farbą oraz wymienić zawór przy kuchence, który jest chyba starszy ode mnie (wolałabym nie wylecieć w powietrze szykując sobie obiad do pracy ;)) i została najprzyjemniejsza część zabawy- z a k u p y!
choć nie dysponujemy zbyt dużym budżetem (wyszły przy okazji inne nadprogramowe wydatki) to i tak się cieszę na ten moment.
wszystkie najpotrzebniejsze przybory do łazienki, począwszy od kosza na pranie, przez przybory do sprzątania/czyszczenia, koszyczki na przybory toaletowe a skończywszy na haczykach ręcznikowych, kupiłam w pepco, dziękując losowi, za niskie ceny, dobrą jakość i duży sklep 20min piechotą od domu.
kuchnię obkupię w dajarze, gdy tylko podratuję budżet i jednocześnie kupię kilka rzeczy do salonu.
na dzień dzisiejszy muszę poszukać niedrogiej firmy przeprowadzkowej, która zabierze moje kartony z ciuchami, książkami i wszystkimi innymi pierdołami do nowego mieszkania. na szczęście, mebli nie zabieram, a przed samym pakowaniem zrobię jeszcze radykalne porządki,  wyrzucając 1/3 zawartości szaf...

wczorajszy dzień w centrum handlowym, był dobrym momentem, by w natłoku obowiązków spędzić trochę czasu z mamą. mamy podobny gust, więc mogłam liczyć na jej opinię chociażby przy wyborze koloru szczotki toaletowej (sic!). tradycyjnie skończyło się to odpoczynkiem w kawiarnii, z latte na chudym mleku dla mnie i udziwnioną kawą smakową dla niej, gdzie i tak picie zaczynamy od ‚masz, spróbuj’.
obładowane torbami, kierowałyśmy się już w stronę domu, kiedy przy wyjściu, w witrynie h&m mama wypatrzyła manekina w czerwonej, dzianinowej sukience typu bodycon z długim rękawem i półgolfem, mówiąc: ‚zobacz, to coś dla Ciebie. wyglądałabyś w niej świetnie’.
wczoraj, będąc przed ważeniem, mając świadomość co jadłam przez ostatni tydzień, nie czułam się gotowa na jakiekolwiek przymiarki, a co dopiero tak dopasowanej sukienki.
weszłam w rozm. S.
leżała idealnie.
była może nawet trochę luźniejsza, ale rozm.XS na dzień dzisiejszy byłby przesadą...
‚jaka Ty jesteś chudzinka, zobacz, jak ta sukienka to podkreśla. musisz ją kupić!’
faktycznie, w lustrze nie było widać brzucha czy brzydko odstających ud, lecz ledwo dostrzegalne zaznaczenie kości miednicy i obojczyki.
pierwszy raz podobało mi się to, co widzę.
byłam zadowolona.
kupiłam pierwszą czerwoną sukienkę w swoim życiu.
symbol mojego nowego życia.
  • awatar tease: Same dobre wiadomości. Oby się wszystko dalej układało :)
  • awatar happy bae: jesteś chudzinką, a czerwone sukienki najładniej podkreślają miednicę i obojczyki <3
  • awatar LittlePlan: Zgadzam się, cudowne wiadomości, pomimo takiego jedzenia :D uwielbiam kolor czerwony, wszelkie dodatki, buty, torebki, swetry, bluzy :D zazdroszczę Ci takiego wyniku :D powodzeni w dalszych sukcesach i osiągnięciu 50 kg :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: nie ważę się.
nie zapisuję kalorii.
od rana do wieczora żyję remontem, sprzątaniem i zakupami.
niemniej- w niedzielę podsumowanie tygodnia i wtedy postaram się napisać coś więcej od siebie.
dziś padam na japę.
dosłownie.
  • awatar tease: Sprzatanie i remont = duzo spalonych kcal ;)
  • awatar LittlePlan: Będzie super :D Jeśli tak pochłania Cię remont i oczywiście mało jesz :D Czekam na podsumowanie :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: data: 11.08.2019
aktualna waga: 55,2kg
bilans: -0,7kg (8,4kg)
________________

B55091E1-CE7C-47B3-B3F8-C8D7725FB407.jpeg

________________
drugi miesiąc diety za mną.
choć utrata wagi nie była tak spektakularna jak w poprzednim miesiącu, to i tak łączna suma robi wrażenie. napady i głodówki dodatkowo rozchwiały organizm, dlatego cieszę się nawet z najmniejszego sukcesu.
w ostatnim tygodniu odpuściłam też półprzysiady, czego domagał się już mój organizm, a nie chciałam tego robić za wszelką cenę... od poniedziałku znów wracam do treningów.

dietę kończę za trzy tygodnie i dopiero teraz zauważyłam, jak szybko to wszystko zleciało...
jednak zakończę ją parę dni wcześniej, z kilku powodów:
-79/80dzień wypada 2-3.09 czyli w dni trzydniowej głodówki
-78dzień wypada w niedzielę, czyli dzień cotygodniowego podsumowania ważenia
-jestem na etapie tworzenia kolejnej diety, z wyższą kalorycznością, która zostanie wprowadzona w czwartek, zaraz po głodówce tj. 04.09

jeśli przez ten czas, waga będzie spokojnie spadać i osiągnę pierwotny cel (który s e r i o- nadal jest w moim zasięgu) 52/53kg, to dalsze chudnięcie może odbywać się o wiele wolniej. choć obiady składające się z gotowanych warzyw, kasz i mięsa nadal pozostaną w moim codziennym menu, to kalorycznie będę mogła sobie pozwolić na makaron od czasu do czasu czy zjedzenie czegoś na mieście, bez wyrzutów sumienia. zdrowych owsianek na śniadanie czy lekkich kolacji w tygodniu, też nie zabraknie!

teraz jeszcze przede mną ostatnia prosta.
klucze od mieszkania już odebrane- resztę weekendu i przyszłotygodniowy urlop spędzę jak prawdziwy polak- na remontowaniu i doszorowywaniu wszystkich powierzchni. już widzę oczami wyobraźni te wszystkie spalone kalorie...
  • awatar LittlePlan: Wynik super :D w 2 miesiące ponad 8 kg, to jest świetny rezultat. :D Nawet nie pamiętam kiedy tyle ważyłam, chyba w podstawówce. Już tak blisko celu jesteś, raz dwa i za miesiąc już osiągniesz pierwsze cele :) Super, że już klucze odebrane, teraz dużo pracy, to dużo spalonych kalorii :D Jakiej marki używasz taśmy do ćwiczeń?
  • awatar tease: Nowe miejsce, oby ci przynioslo duzo nowych dobrych wspomnien. A spadek ogolny faktycznie robi wrazenie. Gratuluje ;)
  • awatar krucha_perfekcja: @LittlePlan: kupiłam na stronie Alicji Janowicz (to jej autorski projekt) :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: dzień 53.
-warzywa na patelnię z przyprawą orientalną (300g)- 108kcal
-quinoa (30g)- 100kcal
-borówki (200g)- 114kcal
razem: 322/400kcal
woda: 1,5l
squat: 500 (8000)
________________

9D8ED5AD-9DFB-464F-A095-9BF7C7AACE9A.jpeg
  • awatar zjawisko dyfuzjii: ale idealnie<3
  • awatar LittlePlan: Idealny brzuch na tym zdjęciu. Chciałabym taki :( Pięknie, ten miesiąc będzie rewelacyjny dla Ciebie, borówki pyszota :D
  • awatar krucha_perfekcja: @LittlePlan: jak ja tak leżę to mi się wszystko bardziej zapada i żebra odstają niemiłosiernie, ale to raczej przez budowę ciała niż chudość, niestety... :(
Pokaż wszystkie (3) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: dzień 50.
-makaron (30g)- 104kcal
-gotowana pierś kurczaka (100g)- 151kcal
-sos śmietanowy (50g)- 46kcal
-ciasto czekoladowe (40g)- 161kcal
-redbull sugarfree (500ml)- 16kcal
razem: 432/500kcal
woda: 2l
  • awatar Indira: 500 kalorii na dzień? Dobrze, że masz siłę jeszcze oddychać.
  • awatar krucha_perfekcja: @Indira: nadal oddycham- na złość światu. :)
  • awatar LittlePlan: Uwielbiam wszelkiej maści energole, ale muszę się trzymać od nich z daleka, o w pewnym momencie nie mogłam funkcjonować w ciągu dnia :/ Super bilans, obiad brzmi naprawdę smacznie :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: data: 02.08.2019
aktualna waga: 55,9kg
bilans: -0,6kg (7,7kg)
________________

CA855A72-922E-4A78-8554-5E267018BDA5.jpeg

________________
dzień 46/47/48
-garść rodzynek (30g)- 90kcal
-herbata ziołowa miętowo-pokrzywowa (1l)- 1kcal
razem: 91/400/300/400kcal
woda: 2,5l
squat: 500/500/500 (5850)
________________
dziś stanęłam na wadze.
nie wytrzymałam.
waga pokazała -0,6kg a mimo to, nie skakałam ze szczęścia. radość i satysfakcja pojawiły się dosłownie na sekundę.
blada i zmarnowana spojrzałam na siebie w lustrze i czułam, że uśmiech triumfu wcale nie jest ‚mój’. a przecież waga pokazuje poniżej 56kg! dziewczyno! pobudka!
po ostatnich doświadczeniach- rodzinnym spotkaniu, napadzie i głodówce, wiem, że jestem do tego zdolna. umiem wytrzymać prawie nic nie jedząc i nawet o tym nie myśleć, jednak na początku mojego odchudzania, nie chciałam do tego dopuszczać i chyba to odebrało mi całą radość...
póki co, koniec z tym. teraz skupię się na jednym posiłku dziennie, wg poprzednich założeń  tj.
*warzywa (<500g)
*skrobia tj. kasze/ziemniaki/ryże (<50g)
*białko tj. kurczak/ryby (gotowane lub pieczone), warzywa strączkowe (<50g)
-raz w tygodniu (do wyboru):
*nabiał tj. jajka/sery/jogurty/serki naturalne
*węglowodany tj. placki,naleśniki,pierogi
-posiłek ma się zamykać w dziennym limicie kalorycznym

-raz w miesiącu trzydniowa głodówka: pierwszy poniedziałek-środa każdego miesiąca(ale sierpień z wiadomych powodów odpuszczam)

przez najbliższy tydzień będę odmierzać i dokładnie wyliczać kalorie, jednak muszę w tym czasie nauczyć się liczyć ‚na oko’, by w czasie przeprowadzki i na początku zadomawiania się w nowym mieszkaniu nie wpadać w panikę.

jeśli chodzi o przysiady- pocę się jak świnia, jednak daję radę!
jest moc!
  • awatar LittlePlan: Super :) Znowu spadek, to jest ważne, chciałaby mieć taką wagę jak ty teraz, moje marzenie skryte, chociaż 53kg to mój cel :(
  • awatar krucha_perfekcja: @LittlePlan: Kochana, obie dojdziemy do wyznaczonych sobie celów, zobaczysz. daj sobie czas. <3
  • awatar Indira: Głodówką rujnujesz wszystko, głównie metabolizm.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: miała być głodówka.
skończyło się dwoma dniami napadów i wymiotów.
czuję tak silną potrzebę wzięcia tabletek na przeczyszczenie, że głowa mała.
wiem, że nie mogę.
mam bana na przeczyszczacze, bo ostatnim razem prawie zeszłam z tego świata z ich powodu...
nie wolno mi.
wywoływanie torsji poszło jak z płatka- nie wyszłam z wprawy grzebania paluchami w gardle.
wszystko wyszło.
prawie.
jestem na siebie zła i zdołowana, a jak patrzę na tego bloga, chce mi się płakać jeszcze bardziej.
cele, których osiągnięcie z każdym dniem się oddala, a ja nie jestem w stanie nadgonić gubienia kilogramów.
pierwszym i najważniejszym celem było dla mnie osiągnięcie wagi 58kg, więc dlaczego nagle zaczęłam tak się spieszyć do tych 52-53kg?

za niecałe dwa tygodnie wyprowadzam się z domu rodzinnego i idę na swoje.
oczywiście, nie sama.
chyba przeraża mnie fakt, że przy partnerze będę musiała jeść (a już na pewno będę musiała zapomnieć o głodówkach) i nie schudnę do wymarzonej wagi.
kocham go najmocniej na świecie i nie chcę go okłamywać w tak ważnej dla mnie sprawie, jak jedzenie i waga.
u rodziców już od wielu lat mam wszystko obcykane i nikt nie zwraca uwagi na mój talerz lub jego absolutny brak, a w nowym otoczeniu i nowej dla mnie sytuacji wszystko to się zmieni.
wyjdę ze strefy komfortu...
muszę się ukarać trzema dniami głodówki.
nie mogę jeść.
nie mogę jeść.
nic.
potem chcę wrócić do jednego ciepłego posiłku składającego się z gotowanych warzyw/kasz/mięsa oraz herbat i ziół.
ponieważ podczas przeprowadzki jak i jakiś czas po niej, nie będę miała wagi kuchennej i (o zgrozo!) łazienkowej, będę musiała wszystko wyliczać na łyżki i przysłowiowe ‚oko’. tabele kaloryczne i kalkulatory mam w głowie, ale muszę przede wszystkim myśleć o zdrowiu.
chciałabym chudnąć kilogram tygodniowo, ale jeśli będę to robić wolniej, np. 0,5kg, to też dam radę, prawda?
chciałabym, aby ktoś mnie teraz przytulił i powiedział ‚rozumiem Cię’, ale wokół mnie, niema nikogo z takim problemem...
c h a o s .
s ł o w o t o k .
p u s t k a .
  • awatar LittlePlan: Nie każ się głodówką, znowu będzie napad i wymioty, a tego nie chcemy ;) brzydko pachnie z buzi i zęby się od tego mogą psuć. Ustal sobie wagę 52 kg niżej nie schodź :) dasz radę, jestem z Tobą <3
  • awatar tease: Zgadzam się z LittlePlan i dodatkowo absolutnie nie bierz tabletek! Trzymaj się kochana, no i pamiętaj, że żeby chudnąć trzeba jeść :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

krucha_perfekcja
 
  • awatar zjawisko dyfuzjii: pieknie
  • awatar LittlePlan: Zajebiście :D 7 kg w dół to już sporo kg :D Po pierwszej piątce ciężej się pozostałe kilogramy zrzuca :D
  • awatar tease: Świetny wynik :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: dzień 39/40/41
-dwie kromki domowego pieczywa jasnego bezglutenowego (ok.60g)- 140kcal
-czerwona herbata ze słodzikiem (1l)- 1kcal
razem: 141/450/500/600kcal
woda: 2l
squat: 245/250/260 (3800)
________________
chyba już nie odczuwam głodu.
a przynajmniej nie mam takiego ssania w żołądku i myśli o jedzeniu.
przez ostatnie trzy dni jadłam pieczywo, ale głównie po to, by móc przyjąć suplementy (na pusty żołądek robiło mi się niedobrze i słabo, więc wybrałam ‚mniejsze zło’).
moja mama piecze dla mnie pyszne chleby, ale gdyby nie tabletki, nie wiem czy w ogóle bym coś zjadła...
w sobotę impreza, w niedzielę pewnie zjem omlet, by jakoś dojść do siebie, a od poniedziałku powtórka z rozrywki, ale tym razem 5dni.
zastanawiam się, czy przy tabletkach również zostać przy pieczywie, czy zastąpić je np. owocami? waflami ryżowymi? choć nie ukrywam- chleb (jeszcze taki mamusiny) dobrze zapycha.
zamiast zważyć się w niedzielę, zważę się w jutro i w przyszłą sobotę.
jeśli za tydzień waga będzie satysfakcjonująca (czyli w okolicach 55,2-55,7kg) to wrócę do limitu kalorycznego z diety.
domyślam się, że waga może na moment wtedy podskoczyć, ale nie przekraczając limitu 500kcal nadal jest deficyt i w ciągu tygodnia wszystko powinno wrócić do normy.
byle przerwać jutro!
  • awatar tease: Ja bym raczej zostala przy chlebie ;)
  • awatar krucha_perfekcja: @tease: zwłaszcza, że to d o m o w y ;)
  • awatar zjawisko dyfuzjii: ten chlebek to ja bym z chęcią zjadła <3 na pewno lepszy on niż jakieś wafle ryżoweXD zazdro w sumie z tym nieodczuwaniem glodu no i oczywiscie chyba kazdych tabletek nie wolno na pusty zoladek bo podraznisz:(
Pokaż wszystkie (4) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: dziś wypada 30.dzień mojego przysiadowego wyzwania.
250 półprzysiadów w klęku z taśmą oporową + kilogramowymi obciążeniami na nagarstach.
w tej chwili wykorzystuję wszystkie posiadane taśmy w treningu, przez co pod koniec czuję przyjemne pieczenie w udach i pupie.
działa.
ewidentnie.
moje ciało zmienia kształty i to dokładnie w tym kierunku, który zamierzyłam- pupa się zaokrągliła, ramiona wysmukliły, obojczyki i żebra przyjemnie zarysowały, a całe ciało ujędrniło i bez cellulitu (w końcu!)
choć treningi zaczynają mi sprawiać trudność, bo uda i pupa pieką od oporu taśm, a ramiona bolą od obciążeń, to codziennie po pracy przepieram się w legginsy/dres i cisnę. nawet jak mam dzień przerwy, to zaczynam czuć się jak leń...
jeszcze tylko miesiąc wyzwania.
chciałabym potem utrzymać te 500przysiadów dziennie (6x w tyg) i dorzucić coś na brzuch (deskę/przysiady/etc.) ale jeszcze nie mam planu w głowie.
________________

E5B5F51E-1314-4998-82B4-A07DC0ADF1EF.jpeg

________________
jutro podsumuję trzy dni głodówki.
w sobotę ważenie.
oby było warto.
  • awatar LittlePlan: Taśmy niby takie niepozorne :P a tu proszę, dają niezły opór :P ja zaczęłam od spaceru, 1h tylko, a nogi bolą, ewidentnie brak kondycji i ruchu
  • awatar tease: Wow, ale masz dużo wytrwałości i samozaparcia. Podziwiam :)
  • awatar krucha_perfekcja: @tease: dziękuję. <3 @LittlePlan: taśmy oporowe są wykorzystywane również przy rehabilitacjach i nie są tak kontuzjogenne jak hantelki- polecam. ;) spacer to również aktywność fizyczna! super, bo od tego właśnie się zaczyna. ;)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: dzień 36.
-placki jaglane- 330kcal*
-jogurt naturalny (90g)- 51kcal
razem: 381/500kcal
woda: 3l
squat: 225 (2575)

dzień 37.
-kasza jaglana (30g)- 105kcal
-kurczak pieczony w ziołach (50g)- 134kcal
-warzywa na patelnię z suszonymi pomidorami (100g)- 61kcal
-nektarynka (115g)- 58kcal
razem: 358/400kcal
woda: 3l
squat: 230 (2805)

dzień 38.
-kasza jaglana (30g)- 105kcal
-kurczak pieczony w ziołach (50g)- 134kcal
-warzywa na patelnię z suszonymi pomidorami (100g)- 61kcal
-nektarynka (115g)- 58kcal
razem: 358/450kcal
woda: 3l
squat: 240 (3045)
________________
nie mogę przestać myśleć o tym, że waga stanęła.
powinnam ważyć już 56kg.
f u c k !
oczywiście wiem, pamiętam- waga staje, to normalne, tak musi być, nie ma co panikować... no ale k u r w a .
czuję potrzebę ‚oczyszczenia’ i ‚przyciśnięcia’, ale sobotni wyjazd do rodziny krzyżuje plany i nie jestem w stanie tego przeskoczyć.
nie będę wtedy chciała pić alkoholu, ale przynajmniej lampkę wina/cydru będę musiała.
na obiad będzie pomidorowa z ryżem i gotowanym mięsem (to przeżyję).
wywinę się od śniadania (nie wiem jeszcze jak), ale cokolwiek będę musiała zjeść na kolację- pewnie kanapki z jakimś twarogiem...
b o s z e .
chce mi się płakać.
od jutra chcę zrobić głodówkę na trzy dni.
przetrwać sobotę/niedzielny poranek i wrócić do domu.
zrobić głodówkę przez kolejne pięć dni.
na s a m e j wodzie i herbatkach.
efekt?
obym podgoniła cel (jak do 05.08 schudnę 3kg to będzie cud).
byle nie było napadu...
byle nie było napadu...
byle nie było napadu...
________________

5B8CFF40-8441-4A32-A116-323EAC40568A.jpeg

________________
pamiętacie hak w niedzielę biadoliłam, że nikt nie widzi, że schudłam?
moja szefowa w poniedziałek: ‚dzieciaku, jaka z Ciebie chudzinka!’
było mi miło.
przez chwilę.
  • awatar tease: Czyli jednak ktoś zauważył :) Ah też myślę o jakiejś jednodniowej głodówce oczyszczającej, a później do końca tygodnia głównie zupy, warzywa. Jak już będziesz musiała wypić to może lepiej wino, przynajmniej na trawienie dobre :) eh zastoje są mega dołujące. Ale może mimo braku spadku wagi centymetry lecą w dół :) Trzymaj się!
  • awatar LittlePlan: Ja bym głodówki nie robiła, ponieważ jesz i tak bardzo mało :) A pech sprawia, że zatrzymanie wagi może trwać nawet kilka tygodni :( Do kitu. Jesteś silna, zmotywowana i nie będzie żadnego napadu. W internecie na pewno jest mnóstwo sztuczek na to, żebyś nie jadła śniadania i kolacji. :)
  • awatar Brunette })i({: Życzę ci powodzenia i trzymam kciuki, żeby nie było napadu. <3
Pokaż wszystkie (6) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: data: 21.07.2019
aktualna waga: 57,3kg
bilans: -0,1kg (6,3kg)
________________
TA DAM!
waga oficjalnie stanęła!
owacje na stojąco!
bijmy jej brawo!

nadszedł ten najbardziej wkurwiający moment, czyli oczekiwanie, kiedy waga znowu ruszy w dół.
tydzień minął mimo wszystko gładko, bez większych potknięć, kaloryczność była niska i... waga postanowiła się zatrzymać.
dodatkowo, jakby tego było mało, jestem przed okresem tj. na wkurwie, jęcząco-marudząca z zatrzymywaniem wody w organizmie gratis.
w przyszłą sobotę jadę do rodziny i nie będę miała możliwości zważyć się w niedzielę, dlatego zrobię to w sobotę lub dopiero w poniedziałek.
za tydzień powinnam ważyć 55,2kg czyli mam tydzień by zrzucić 2,1kg. heh, o ironio!
nie wiem jeszcze jak to zrobię, ale nie chcę popadać w panikę...
dobija mnie dodatkowo fakt, że nikt, z wyjątkiem mojego partnera, nie zauważył mojego spadku wagi.
serio?
ponad 6kg przy mojej wadze początkowej, która nadal była w normie, to sporo, a przynajmniej na tyle dużo, że można to dostrzec.
wyszczuplił mi się brzuch, dzięki czemu żebra są coraz bardziej zarysowane, podobnie jak kości miednicy, które przy dotknięciu są już wyczuwalne.
jednak najbardziej widać to po mojej twarzy i obojczykach, które coraz bardziej przypominają solniczki.
jednak widzi to tylko mój facet, który codziennie obsypuje mnie komplementami, a najbardziej zachwyca się pupą, która nie spada, a nabiera pięknego, brzoskwiniowego kształtu (tak, tak- robię to z myślą o nim).
jednak moi rodzice, koledzy w pracy, bliscy znajomi... nic. kompletnie nic.
ciekawe, czy jak zejdę do tych 52,7kg (czyli jeszcze niecałe 5kg) to czy ktoś coś powie...
siedzę cicho i robię swoje.
jebać ich wszystkich.
________________

DCC4CECA-3EC8-41AB-BD9D-D1624A319C7B.jpeg
  • awatar LittlePlan: Myślę, że często ludzie nie zauważają takich rzeczy, dopiero jak drastycznie schudniesz. U mnie zaobserwowali dopiero jak schudłam 10kg i przestałam ubierać aż tak szerokie rzeczy. 3mam kciuki za Ciebie :) Waga niedługo uszy :)
  • awatar tease: Dużo wytrwałości podczas zastoju :) Ja też czasem nie widzę kiedy inni chudną. Hmm odchudzanie się dla faceta to troche wątpliwa motywacja. Ale skoro działa to dobrze :)
  • awatar krucha_perfekcja: @tease: odchudzam się dla siebie, ale „z myślą o Nim” trenuję pupę i tutaj tak- jest dla mnie ogromną motywacją. ;) w jego oczach jestem idealna i powtarza mi to codziennie. :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: dzień 34.
-gołąbek (344g)- 372kcal
-ogórek kiszony (236kcal)- 28kcal
razem: 400/350kcal + 50kcal więcej
woda: 3,5l
squat: 220 (2350)

dzień 35.
-śliwki (300g)- 147kcal
-piwo somersby (400ml)- 200kcal
-wafle ryżowe (5szt.)- 80kcal
razem: 427/450kcal
woda: 1,5l
  • awatar LittlePlan: Lubię ogórki kiszone, zdecydowanie za rzadko je jem :( Super bilanse ;)
  • awatar krucha_perfekcja: @LittlePlan: można się nimi zapchać, s e r i o ! :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: dzień 31.
-marchewka z groszkiem (420g)- 197kcal
razem: 197/200kcal
woda: 3,5l
squat: 180 (1755)

dzień 32.
-chińszczyzna* - 252kcal
-nektarynka (230g)- 115kcal
razem: 367/500kcal
woda: 4l
squat: 185 (1940)

dzień 33.
-chińszczyzna* - 252kcal
-piwo somersby (400ml)- 200kcal
-redbull sugarfree (250ml)- 8kcal
razem: 460/600kcal
woda: 1,5l
squat: 190 (2130)

*chińszczyzna (2 porcje):
-warzywa na patelnię z przyprawą orientalną (400g)- 144kcal
-ryż brązowy (100g)- 324kcal
-sos słodko-kwaśny (100g)- 36kcal
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: dzień 29.
-omlet (2 jajka rozm. XL)- 199kcal
-pomidorki koktajlowe (190g)- 36kcal
-koperek (8g)- 3kcal
-jabłko (180g)- 90kcal
razem: 328/400kcal
woda: 3l
squat: 160 (1575)

dzień 30.
-brokuł (350g)- 102kcal
-kasza jaglana (50g)- 174kcal
razem: 276/300kcal
woda: 3,5l
  • awatar LittlePlan: Ja się ostatnio nie mogę ogarnąć :( Super bilanse :) Efekty będą świetne :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja:
7B2E88A3-ABFC-4D77-B9BA-E8F0C14FAE99.jpeg

________________
oczyść me myśli brudne.
ochroń mnie, Pani,
przed żywota klątwą.
pragnę żyć Tobą- jesteś mą siłą.
me usta sine
szepcą Twe imię.
Ana bądź przy mnie...

wyciągam swe ręce
sił ostatkiem,
by Twego oblicza sięgnąć,
ogrzać się w chłodzie Twego spojrzenia.
odrzucasz mnie,
bom zgrzeszyła.
lecz bądź przy mnie Ano...

me serce chłodem bije,
od Twego nauczone.
jakże ulepić mam skrzydeł postać,
gdy płomień łaknienia wśród lodu niknie?
jak Ikar knuję,
sprzeciwiam się Tobie, a Ty znów powracasz.
i bądź przy mnie Ana.

gdzie mnie prowadzić chcesz,
prowadź o Pani.
gdzie me drogi powiodą,
tylko Twa w tym wola.
czy to będą piekielne wrota,
czy złote raju bramy,
życie składam w Twe ręce.
pozostań Ana.
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: dzień 26.
-kasza jaglana (50g)- 174kcal
-kalafior (500g)- 135kcal
-kisiel ‚fit’ delecta- 97kcal
razem: 406/450kcal
woda: 3l + elektrolity

dzień 27.
-budyń jaglany malinowy ‚delecta’- 122kcal
-pierogi z jagodami (150g)- 293kcal
razem: 415/500kcal
woda: 3,5l + elektrolity
squat: 150 (1260)

dzień 28.
-śliwki (275g)- 135kcal
-nektarynka (115g)- 58kcal
-snickers- 246kcal*
razem: 439/600
woda: 2,5l + elektrolity
squat: 155 (1415)

*snickers o godz.23:30 smakuje zajebiście dobrze. polecam.
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: dzień 23.
-kasza jaglana (30g)- 105kcal
-kurczak pieczony w ziołach (50g)- 134kcal
-warzywa na patelnię z suszonymi pomidorami (100g)- 61kcal
-nektarynka (115g)- 58kcal
razem: 358/400kcal
woda: 3l + elektrolity
squat: 130 (835)

dzień 24.
-koktajl:
-jagody (153g)- 78kcal
-kefir (300ml)- 129kcal
-budyń jaglany malinowy ‚delecta’- 122kcal
razem: 329/550kcal
woda: 3l + elektrolity
squat: 135 (970)

dzień 25.
-koktajl:
-czerwona pożeczka (150g)- 69kcal
-maślanka (300ml)- 147kcal
-brzoskwinia (85g)- 43kcal
razem: 259/300kcal
woda: 3l + elektrolity
squat: 140 (1110)
________________

F3DBF7FE-E41B-401E-A73C-861733C783DA.jpeg
  • awatar LittlePlan: Pozazdrościć takich bilansów ;) Super Ci idzie :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: dzień 21.
-czereśnie (200g)- 126kcal
-redbull sugarfree (250ml)- 8kcal
-kartofelki (mcdonald’s)- 350kcal
-kabanos ‚tarczyński’ (30g)- 162kcal
razem: 646/350kcal + 296kcal więcej
woda: 2l + elektrolity
squat: 110 (705)

dzień 22.
-naleśniki gryczane (2szt.)- 253kcal*
-serek do naleśników- 100kcal**
-budyń jaglany delecta- 122kcal***
razem: 475/650kcal
woda: 3l + elektrolity

*naleśniki gryczane (4szt.):
-mąka gryczana (125g)
-mleko kokosowe (125ml)
-jajko
-nasiona babki płesznik (5g)
-olej kokosowy (3g)

**serek do naleśników (2szt.):
-serek bieluch ‚lekki’ (75g)
-dżem truskawkowy niskosłodzony (5g)
-przyprawa piernikowa/do kawy (szczypta)
-słodzik

***budyń jaglany ‚delecta’:
-budyń w proszku (53g)
-mleko kokosowe (200ml)
-słodzik
  • awatar LittlePlan: Gratulacje za osiągnięty wynik :D W tym 21 dniu to mcdonald Cię zaskoczył, ale ogólnie to i tak bardzo mało :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: dzień 17.
-colon c (10g)- 21kcal
-kefir bez laktozy (400ml)- 172kcal
-zupa szczawiowa (400ml)- 92kcal
-kisiel fit ‚delecta’-  98kcal
razem: 383/500kcal
woda: 4l + elektrolity
squat: 80 (390)

dzień 18.
-colon c (10g)- 21kcal
-marchew (300g)- 99kcal
-jabłko (150g)- 75kcal
-siemię lniane (10g)- 50kcal
razem: 245/400kcal
woda: 3,5l + elektrolity

dzień 19.
-ogórek szklarniowy (500g)- 70kcal
-jogurt naturalny (180g)- 101kcal
-koperek (8g)- 3kcal
razem: 174/200kcal
woda: 3l + elektrolity
squat: 100 (490)

dzień 20.
-placki jaglane- 330kcal*
-jogurt naturalny (90g)- 51kcal
razem: 381/500kcal
woda: 3l + elektrolity
squat: 105 (595)

*placki jaglane: mąka jaglana (3łyżki), banan (70g), siemię lniane (5g), jajko, olej kokosowy (łyżeczka do smażenia)
________________
to był dla mnie ciężki tydzień.
przez pierwsze dni czułam się słabo, więc w poniedziałek skończyło się słodyczami.
w poniedziałek były słodycze, więc przez resztę tygodnia tak ucięłam kalorie, przed obawą o ważenie, że łącznie zjadłam ok. 2000kcal w ciągu pięciu dni (nie będę nawet wspominać, że to równowartość dziennej normy dla kobiety).
nie byłam w toalecie od niedzieli.
colon c, kefir, jogurt, warzywa... nic nie pomogło... mój brzuch jest wewnętrznie nabrzmiały, a ja się czuję zwyczajnie w świecie ciężko.
nie chcę brać środków przeczyszczających, bo już raz kiepsko się to dla mnie skończyło, ale jednocześnie wkurwia mnie sam fakt ilości jedzenia zalegającego w moich jelitach.
jutro wyjątkowo ważenie.
w niedzielę rano nie będę miała jak.
jestem ciekawa, czy waga stoi (a takie mam przeczucie) czy jednak coś ruszy... chociaż 0,5kg. o 1kg nawet nie śnię prosić...
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja:
ACD4748A-2863-49F3-9B1E-D3F2E7D216FD.jpeg

________________
ETAPY UTRATY WAGI

1. przez pierwsze trzy dni tracimy:
70% wody; 5% białka; 25% tłuszczu
2. do trzynastego dnia tracimy:
19% wody; 12% białka; 69% tłuszczu
3. do dwudziestego-czwartego dnia tracimy:
15% białka; 85% tłuszczu
4. od dwudziestego-czwartego dnia tracimy:
25% białka; 75% tłuszczu

-WAGA LEKKO SPADA
przy ograniczeniu ilości pożywienia, przewód pokarmowy oczyszcza się, co natychmiast odczuwalne jest w postaci znacznego spadku masy ciała- z reguły 2-4kg
-WAGA STOI W MIEJSCU
organizm dostosowuje swój metabolizm do mniejszej ilości kalorii, przestawia się na tryb oszczędny. towarzyszy temu niepohamowane uczucie głodu.
-WAGA SPADA
organizm zaczyna wykorzystywać pierwsze podstawowe źródło zapasowej energii-glikogen-wraz z nim następuje utrata wody z organizmu. spalanie 1kg glikogenu wiąże się z utratą 3-5l wody.
-WAGA STOI W MIEJSCU
organizm przestawia się na oszczędniejsze wykorzystywanie dostarczanej energii. obniża swój poziom zapotrzebowania energetycznego i zaczyna wreszcie korzystać z rezerw tłuszczowych. jednocześnie, organizm ponownie ulega nawodnieniu.
-WAGA POWOLI SIĘ OBNIŻA
organizm zaakceptował kryzysową sytuację i czerpie zapasy z magazynu, czyli tkanki tłuszczowej. w trakcie odchudzania, chudną jedynie tkanki tłuszczowe- nie zmniejsza się ich ilość, a jedynie wielkość i masa. proces ten jest powolny, ponieważ organizm „nie wie” jak długo taki stan będzie miał miejsce i chce, by zapasów starczyło na jak najdłuższy okres. cykl powtarza się i powinien być utrzymany do osiągnięcia należnej masy ciała.
waga stabilizuje się.
  • awatar tease: Nie wiedzialam o tym przydatne info ;)
  • awatar krucha_perfekcja: @tease: polecam wracać do tego wpisu, kiedy waga stanie i pojawią się nerwy, złość i chęć rezygnacji. :) trzeba przetrwać kryzys!
  • awatar Łapy precz.!: Bardzo przydatne informacje. Będę wracać w chwilach frustracji, że nic nie spada :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: dzień 15.
-colon c (10g)- 21kcal
-serek 0% skyr (150g)- 100kcal
-kakao (5g)- 16kcal
-lodowa latte na mleku migdałowym- 94kcal
-budyń delecta-154kcal
razem: 385/450kcal
woda: 3,5l + elektolity
squat: 70 (235)

dzień 16.
-colon c (10g)- 21kcal
-omlet (2 jajka rozm. XL)- 199kcal
-pomidorki koktajlowe (150g)- 29kcal
-pieczywo- 100kcal
-zupa ogórkowa (400ml)- 64kcal
-wafle kukurydziane z kremem (18g)- 97kcal*
razem: 510/600kcal
woda: 4l + elektrolity
squat: 75 (310)
________________
dziś mam kryzys.
jeśli będąc pod prysznicem, myję zęby na siedząco, to nie jest dobrze.
cały dzień czułam się słabo, kręciło mi się w głowie i myślałam, że zaraz polecę...
zniosę wszystko, ale nie mogę dopuścić do omdlenia, bo dopiero zwrócę na siebie uwagę wszystkich.
wróciłam do domu, wypiłam kawę i zjadłam dwa wafelki z czekoladą (*-w dzisiejszym bilansie). zrobiło mi się lepiej, teraz leżę i odpoczywam, ale mimo wszystko mam jakieś poczucie winy... wiem, że n a d a l mieszę się w dzisiejszym limicie, a poranny omlet uratował mi dzień, ale mimo wszystko.
mogłam zjeść coś innego.
zdrowszego.
mniej kalorycznego.
ale czułam, że m u s z ę szybko dostarczyć sobie cukru, bo inaczej zejdę w jedną chwilę.
teraz kilogramy będą spadać coraz wolniej.
muszę się pilnować.
zacisnąć pasa.
  • awatar zjawisko dyfuzjii: najwazzniejsze jest zeby nie dopuscic do zaslabniecia czy do takiego kryzysu gldoowego bo jak sie zaczną napady to.. :( a jesz i tak malo wiec sie nie martw
  • awatar LittlePlan: Ja bym zamiast tych wafli zjadła owoce słodkie, truskawki, maliny, czereśnie, arbuz, melon :D Mnie w pewnym momencie wkurza, że waga stoi i stoi nawet miesiąc :/
  • awatar krucha_perfekcja: @LittlePlan: wierz mi, że są momenty, kiedy potrzebujesz szybkiego zastrzyku cukru- nawet łyżeczka cukru rozpuszczona w szklance wody szybciej podziała niż owoc, którego fruktoza jest uwalniana stopniowo. poza tym, w tamtej chwili zupełnie nie myślałam o zdrowszych zamiennikach. na każdym etapie diety, są momenty spadku i zatrzymania wagi- ja czuję, że chyba też jestem lub zaraz będę na etapie braku postępów... ale to właśnie wtedy nie można się poddawać. :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Kategorie blogów