Wpisy oznaczone tagiem "powołanie" (7)  

letitrain
 
Hejka wam wszystkim :)

Dzisiejszy wpis będzie o mojej miłości do dzieci.
Po raz kolejny dziś miałam niezbity dowód na to, że moim przeznaczeniem jest praca z dziećmi, opieka nad nimi, zajmowanie się małymi człowieczkami i wszystko co z nimi związane :) W grę wchodzi również macierzyństwo.

Nie wyobrażam sobie siebie jako siostra zakonna :D
Po pierwsze że brak we mnie powołania do tego zawodu a po drugie to to, że wręcz marzą mi się moje własne dzieci..

Dzisiejsza sytuacja w krakowskim MPK.
Wchodzę do autobusu zmęczona po zajęciach, śpiąca i ogólnie taka zdołowana (chyba przez pogodę) i moja buzia od razu uśmiechnięta od ucha do ucha.

Powód? Dziecko w wózku :)
Nic tak nie sprawia mi radości jak dzieci.. <3
Oczywiście podeszłam bliżej, był to chłopczyk w wieku około 1,5 roku, który od razu odwzajemnił mój uśmiech.

Śliczny, czarujący uśmiech...

Na pierwszy rzut oka wydawał się być zdrowy. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że chłopczyk ten nie ma prawej rączki.

Tak sobie myślałam, że dzieci to najwspanialsze stworzenia boże na ziemi. Tylko one rozwalają szczerym uśmiechem i bijącą z nich radością życia i to tylko one dają mi moc i wewnętrzną motywację do działania i bycia szczęśliwym, mimo wielu niepowodzeń w dzisiejszych czasach i mimo wielu powodów do zmartwień.

Pożegnałam dziś swoje wątpliwości czy na pewno dzieci są mi przeznaczone..

Mogłabym nimi zajmować się codziennie, chodzić z nimi na spacery, cieszyć się każdą błahostką, która sprawia im radość, każdym krokiem, jaki one stawiają, każdym słowem przekręconym przez nie i każdym miłym gestem skierowanym do innych, co mogło by natychmiast poprawić nastrój wielu osobom.

Dzieci to wielki dar od Boga i trzeba być na nie na prawdę przygotowanym. Nie sztuką jest (że tak powiem bardzo brzydko) "zrobić" dziecko, ale sztuką jest je wychować i otoczyć prawdziwą miłością...

Szkoda, że nie każdy tak myśli. Bo przecież są takie matki, które wyrzucają swoje dzieci na śmietnik, zabijają czy nawet zakopują żywcem. Nie mówiąc już o dzieciach oddawanych do domu dziecka lub do okna życia, bo one mają szanse na znalezienie rodziny.

Trzeba się modlić za takie kobiety, którym przeszło przez myśl zabójstwo maluszka czy skrzywdzenie go w jakikolwiek sposób..


Tym akcentem kończę ten wpis i zabieram się do robienia prezentacji na socjologię środków masowego przekazu ;)

Trzymajcie się zdrowo :)
  • awatar Kefas84: To prawda. Dzieci są szczere w tym co robią dlatego obserwując je możemy się od nich często uczyć jak my mamy podchodzić do spraw duchowych. Jezus powiedział, że mamy przyjmować jak dzieci to co On ma dla nas. Dzieci są wspaniałe :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

rafaello23
 
apatia.jpg


Powiedzmy sobie wprost. Bardzo wielu ludzi nie jest zadowolonych ze swojego życia. Okazuje się, że tylko nieliczni mają prawdziwą motywację do pracy. Nie trudno się domyślić, że w tej całej układance brakuje pasji...

Co tu dużo mówić... ? To bolączka niejednego człowieka.

Gdy wszędzie dookoła słyszysz, że musisz "mieć" studia... Że musisz robić to i tamto, żeby być szczęśliwym...

Zaczynasz wierzyć, że nie ma innej drogi. Powoli "kupujesz" to co sprzedaje Ci świat i startujesz.

Media nieustannie napełniają Twoją głowę obrazami, które pozostają tam na długo. Dają Ci przynętę za którą masz płynąć jak głupiutka rybka. Efektem jest to, że zaczynasz pchać swój życiowy wózek, żeby dojechać do obiecanego "raju".

Przecież inni też tak czynią...

Nie dajesz rady, ale jeszcze się nie poddajesz... Pokusa jest większa.

I może sam o tym nie wiesz, ale kroczysz ślepą drogą frustracji, która Cię wyniszcza.

Realizujesz cele... Tyle, że nie swoje. Z czasem tracisz chęć do walki.

Nie widzisz już sensu... Bo przecież go straciłeś...

Poddajesz się, jednocześnie uznając, że nie było Ci pisane szczęśliwe życie.


Chciałoby się zapytać... O co w tym wszystkim do cholery chodzi ?

Widzisz... Każdy z nas nosi w sobie coś unikalnego. Coś dzięki czemu czuje się ważny i wyjątkowy. Mówiąc najogólniej - coś co jest mu pisane od urodzenia.

Możesz w to wierzyć lub nie, ale pewnie intuicyjnie to często odczuwasz...

Ludzie mówią, że możemy wszystko... I pewnie jest w tym pierwiastek prawdy. Mamy ambicje i narzędzia żeby się czegoś nauczyć i całkiem dobrze sobie z tym radzić... Tyle, że gdy nagle zaczyna brakować w tym "flow"...

Kiedy praca staje się jednym wielkim źródłem frustracji. Gdy wszystko przechodzi w czysto mechaniczne działanie - wykonywanane bardziej z musu niż z chcenia...

Pojawia się problem.

af1.jpg


Znajoma historia ?

A gdybym Ci zasugerował, że wielu z nas po prostu nie jest na właściwym miejscu i przez to właśnie cierpi ?

Niestety, niektórzy nigdy nie odkryli swojego prawdziwego powołania. Zakopali swój niepowtarzany dar głęboko w zapomnienie.

Życie płynie dalej, a serce pozostaje gdzieś daleko. Nie wiadomo czemu, nie daje się nasycić tanimi błyskotkami. Ciągle trwa w jakiejś obojętności.

Czy to nie daje do myślenia ?

Ostatnio dorwałem w swoje ręce piękną książkę tinyurl.com/7wsnte7. Chyba jedna z najlepszych jaką było mi dane przeczytać. Po tym jak ją skończyłem wiedziałem, że muszę się nią podzielić ze światem i właśnie teraz to czynię.

Jeśli stoisz na rozdrożu, ciągle Ci czegoś brakuje i nie możesz odnaleźć swojego miejsca na ziemi...

Cóż... Po prostu wierzę, że będzie dla Ciebie nadzieją. Bóg zsyła na ziemię jedynie oryginały. Nie jesteśmy "odgrzewanymi kotletami" albo jakimiś "seryjnymi produktami".

Stwórca przeznaczył każdego z nas do czegoś wyjątkowego. I właśnie to coś przynosi niespotykane szczęście. O tym niekoniecznie powiedzą Ci w telewizji.

Lektura nie tylko napełnia radością, ale pomaga odnaleźć swoje zapomniane zdolności poprzez konkretne pytania i sugestie. Kieruje do odkodowania swojego życia i swojej misji... Co może stać się później... Chyba nie muszę Ci tego przybliżać. Mówiąc  krótko...

Naprawdę warto się z nią zapoznać. Szczerze polecam

========> tinyurl.com/7wsnte7 <========


af2.jpg


Foto: www.flickr.com/(…)photostream…
  • awatar Rafaello23: @Dark Rider: Właśnie o to chodzi, że ludzie nie pozwalają jej wypłynąć na wierzch. Czasami najzwyczajniej ze strachu. Wiesz... "Bo trzeba zarabiać i się utrzymać". Nie ma czasu na myślenie o swoich pasjach. Niektórzy ludzie idą na studia nie dlatego, że chcą tam iść, lecz "muszą", bo wszyscy idą... Albo wierzą, że dzięki temu osiągną swój sukces. Tyle, że serca nie da się tak łatwo przechytrzyć i "zrobić w konia", bo ono ciągle przypomina o swoich tęsknotach. Ten wewnętrzny głos, to właśnie ta misja. To niepowtarzalne "coś". Tak myślę =) Dzięki bardzo =)
  • awatar Infinite ♥: a może nie wszyscy mogli odkryć to swojego powołania . nie każdy ma taką szansę . ; ) a tak wg to ciekawe . ; P
  • awatar Rafaello23: @pocałuj no ! ♥: Myślę, że szansę ma każdy. I to niejedną. Może to nie być od razu jasne, klarowne i łatwe... Ale najgorzej jest niczego nie próbować. Na pewno każdy czuje w czym mniej więcej jest dobry i co go kręci. Wątpię żeby chodziło tutaj o jeden konkretny "pisany" zawód. Wierzę, że można się "wpasować" w różne profesje i być szczęśliwym. Byle wykorzystywać w tym swoje mocne strony. Człowiek, który chce ciągle przebywać z ludźmi raczej nie będzie najszczęśliwszy pracując w ciszy przy biurku... W jakimś urzędzie na zapleczu. Powołanie to taki magnes, który Cię przyciąga w różne miejsca, do różnych książek i okoliczności. Ja tak bym to określił =)
Pokaż wszystkie (7) ›
 

amaliarosa
 
amaliarosa:

“Zadanie, które wyznaczył Ci Bóg, zawsze będzie poruszało Twoje serce i tylko ono da ci poczucie całkowitego spełnienia.”



J. Franklin "Uwierz, że możesz"
3350591527_b7fd739c9b.jpg
 

amaliarosa
 
amaliarosa:

“Kiedy będziesz z PASJĄ dążył do celu, jaki wyznaczył Ci Bóg, On wypełni cię MOCĄ potrzebną, aby ten CEL zrealizować.”



J. Franklin "Uwierz, że możesz" :)
 

grafoman
 
Jestem niemal w 100% pewnych, że 'nie' jednak czasami zastanawiam się czy jestem odosobnionym przypadkiem. No dajcie spokój. Tyle ludu na świecie i nie znajdzie się nikt komu co jakiś czas przychodziły różne natchnienia? Jeśli to czytasz znaczy to, że zastanawiasz się o co mi chodzi. Do rzeczy zatem.

Są takie okresy w moim życiu kiedy nagle czuję potrzebę stworzenia czegoś. Impulsem może być dowolne wydarzenie lub same okoliczności. Na przykład idę ulicą, wiatr zawieje a ja czuję silną potrzebę napisania jakiejś powieści. No, może nie jakiejś. Takiej, którą przeczyta wiele ludzi. Albo prostszy przykład. Oglądam film, który mi się podoba i ogarnia mnie chęć stworzenia czegoś samemu. Zawsze chęć stworzenia czegokolwiek ogranicza się w moim przypadku to kręgu zainteresowań (grafika,animacja, literatura). Nie ma również reguły co wpływa na co. Mówiąc prościej mogę oglądać film i najdzie mnie ochota coś narysować ale popchnąć mnie do tego może równie dobrze muzyka, pogoda bądź też osoba. Tak, to jest natchnienie. Jednak jak sugeruje tytuł miało być o powołaniu i tu pojawia się ten element magiczny. Może to czysty przypadek i raczej w jego kierunku się skłaniam. Jednak gdy tylko poczuję chęć na coś, ostatnio jest to pisanie, w moim otoczeniu zaczynam dostrzegać coś w rodzaju sygnałów.

W piątek zachciało mi się powieści a już w sobotę obejrzałem film, w którym jeden z bohaterów pisze książkę hobbystycznie. Drugi film był o dziennikarzu. Może ja to tylko tak odbieram, ktoś może też powiedzieć, że jeśli się czymś interesuje zwraca jednocześnie na to większą uwagę w otoczeniu. Ok. W moim przypadku jednak zastanawia mnie jakie jest prawdopodobieństwo, że dzień po tym jak postanowię coś napisać obejrzę film, w którym inżynier piszę powieść z gatunku fantasy? Zbieg okoliczności. Pewnie tak i to tylko ja chciałbym żeby było w tym coś więcej. Jeden problem. Te zbiegi okoliczności pojawiają się niemal za każdym razem kiedy chcę coś zrobić.
 

 

Kategorie blogów