Wpisy oznaczone tagiem "powroty" (117)  

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)gdy_cos_raz_sie_stlucze_nie_da_s…
Gdy coś raz się stłucze, nie da się tego z powrotem skleić, ponieważ gubią się gdzieś małe kawałeczki i krawędzie nie pasują do siebie, nawet gdyby chciały, cały kształt się zmienia.
 

voodocat
 
12-12-2017

"
Zamykam oczy.
Widzę go..
Jego obraz krąży gdzieś obok mnie,
Przepocony szaleniec,
Drąży wzrokiem mój mózg,
Jego ręce dosięgają mnie,
Łapią za gardło.
Przez cały czas coś mamrocze...
...mamrocze prawdę
Prawda jest jak przykrótki koc, pod którym marzną stopy,
Naciągasz go, rozciągasz, kopiesz i szarpiesz,
Ale nigdy go nie starcza,
Wściekasz się... i bijesz w koc i kopiesz,
Ale jest go ciągle mało,
Nigdy nas nie przykryje.
Ani jak płacząc się pojawiamy,
Ani jak umierając znikamy,
Przykryje tylko twarz,
Gdy drżysz i łkasz.
Kiedy zaczynamy płakać w złości,
Kiedy bliska śmierć zagości,
Koc przykrywa tylko głowę,
A ty płaczesz, krzyczysz, kwilisz,
W końcu tracisz myśl i mowę.
"

Stowarzyszenie Umarłych Poetów (związanie pisemną pętlą dwóch tłumaczeń, z książki oraz ekranizacji)

IMG_3728.JPG

IMG_3729.GIF

IMG_3730.JPG

IMG_3731.JPG


Leżę na twardej wersalce. Przykryta kocem i dość cienką kołdrą staram się wrócić do codzienności. Minęła niewidzialna granica dzieląca listopad od grudnia, spadł pierwszy śnieg. Małe kocię wyciąga się na mnie, mruczy. Nagrzewa się ciepłem ludzkiego ciała. Czuję się ostatnio jakbym stała obok siebie i patrzyła  co robię.
Wczoraj, w trakcie ostatnich zajęć z psychologii wykładowca wszczął pewną deskusję. Przenieśmy się. Jest wczesny wieczór, koło osiemnastej. Uczelniane okna przepuszczają pojedyncze przebłyski świateł lamp ulicznych i sygnały przejeżdżających karetek. Projektor rzuca na ścianę bladoniebieskie tło i niewyraźne pojęcia. Otaczają mnie głośne szepty, nabrzmiewające donośnie dzwony, szelesty radia, dźwięk gniecionego papieru. W sali panuje kompletna cisza. Trwa to może kilka sekund, powtarza się tego wieczora jeszcze dwa razy.

IMG_3603.JPG

IMG_3695.JPG

IMG_3697.JPG

IMG_3698.JPG

IMG_3699.JPG


Wigilia. Coś czego fenomen rozumiem lecz nie zamierzam brać w nim aktywnego udziału. Mam nadzieję, że nie muszę przywoływać przykładów, które udowadniają, że cała ta aura sztuczności i wzajemnej współadoracji są niczym innym jak przyzwyczajeniem kulturowym czy czasem spędzanym w gronie niebliskich-bliskich. Ma swoje zalety, jest ich również sporo, jednak ...może przeanalizujemy to dokładniej innym razem? Wracając do Wigilii.. mając zaburzenia odżywienia.. W dwóch słowach ?
Droga krzyżowa.

IMG_3700.JPG


IMG_2611.JPG


IMG_2617.JPG


14-12-2017

Najbardziej wiarygodny i sensowny pomysl pojawił mi się przed nosem jakiś czas temu, ale w sposób bierny, nie narzucał się pozostając jedynie w podświadomości. W święta bożego narodzenia zazwyczaj dążymy do tego, by zjeść jak najmniej, a potem w razie potrzeby pozbyć się tego w conajmniej odpychający, niewymyślny sposób (jak kto sobie z tym radzi, na dziś dzień nie wnikam, bo to Wasza prywatność, prawda?). Przez te kilka.. bodajże 7 pełnych lat z ed stworzyłam kilka calkiem niezłych, autorskich sposobów na unikanie spożycia czegokolwiek w trakcie takich wydarzeń jak "święta", dlatego też zaskoczyło mnie to, jak ślepa bylam nie widząc ... no właśnie. Czego? Odpowiedź pojawiła się w najbardziej odpowiednim momencie, szkoda, że moim kosztem, ale z pewnością istnieje jakiś tego powód. Psychiatra. Zapisałam się na wtorek, dwunastego grudnia, godzina dziesiąta, Praga Północ. Nie aż tak dawno, bo bodajże niecały rok temu miałam przepisane 60mg seronilu (nie chodzilo o depresję, nie na nią wówczas chorowałam, byl to lek uciszający zaostrzającą się bulimię). Skutki uboczne trwające dwa niekończące się tygodnie objęły większość z listy wymienianych na tyle recepty. Tak. Mocno to przeżyłam. Ale schudłam wtedy 4 kilo, nagroda mnie zadowoliła. Potem efekty niepożądane minęły, a ja wróciłam do starych nawyków i ... to, że lek nie działał z biegiem mijającego czasu jak powinien, było wyłącznie moją winą, ponieważ jakoś po dwóch miesiącach moja regularność upadła na kolana, potem uciadła po turecku, popatrzyła na mnie chwilę i już nie wstała.
Tak. Zdaję sobie sprawę z beznadziejności istnienia tej spośród moich cech.
Skręcam papierosa, waniliowy. Muszę kupić maszynkę. Co się będę bez sensu babrać..

Potrzebuję recepty.. By pozbyć się raz na zawsze wieloletnietniego prześladowcy... tak usilnie naprzykrzając się, ma z pewnością jakiś cel i przyczynę działań, ale czas najwyższy to przerwać. Nie zarejestrowałam nawet kiedy drugi gość ściąga buty w moim przedsionku.

Potrzebuje recepty.. By poczuć skutki uboczne. Żeby realnie pozbawić chorobę możliwości napadu obżarstwa. To tylko biologia, psychologia.
W razie potrzeby w trakcie Wigilii wystarczy trochę posymulować, niewidocznie dla większości, tylko przy tych, którzy mają widzieć. W końcu co jak co, ale bardzo chętnie wypiję ciepły kompot z suszu i obejrzę Kevina. Bezsensem byłoby nieposiadanie z tego dnia żadnych profitów.

IMG_2603.JPG


IMG_2599.JPG


IMG_2600.JPG


IMG_2605.JPG


IMG_2606.JPG


IMG_2618.JPG
  • awatar gość: no źle żresz i mózg ci źle funkcjo nie łapiesz tego?
  • awatar ms moth: Uwielbiam Stowarzyszenie umarłych poetów! Pamiętam, że nawet po przeczytaniu książki zmieniłam sobie nick na pingerku nawiązując do niej. Zmobilizowałaś mnie do przypomnienia sobie książki i filmu. Druga część wpisu jest przecudowna. Mogłabyś książki pisać.
  • awatar dazegardener: Ignorowanie jest na to najlepszym wyjściem, ale po sposobie pisania widac ze to albo jakis dzieciak albo niepotrafiący sie komunikować czy wyrażać myśli dorosły @فراشة: i jednego i drugiego mi szkoda
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

inevermind
 
Tego właśnie potrzebowałam. Takiego komentarza, wsparcia, że jesteście, że mnie chcecie, że nie jestem tutaj sama ze sobą.
Dziękuję bardzo SkinnyTrouble, bo dzięki Tobie czuję jeszcze większą potrzebę i jeszcze więcej motywacji.

Wrócę! A tym czasem może pójdę poćwiczyć? :D

Jutro jadę do domu zważę się dokładnie.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

voodocat
 
Ostatnio szczególnie rzadko tu jestem, nic dziwnego, że potraciłam obserwujących. Bezsensem jest się dziwić, smucić czy w jakikolwiek sposób przejmować. Tak sobie teraz leżę i myślę, że nasze powroty nie zawsze powinny być majestatyczne. Wielkie wejście nie czyni nas kimś choć przy pierwszych spotkaniach warto postawić właśnie na tę kartę. Poznałam zdecydowanie zbyt mało ludzi w bieżącym miesiącu. W tej czynności jestem naprawdę niezła, ostatnio niestety trochę przygasłam w tej sferze. Narazie staram się zachować przy sobie zarówno starych i nowych znajomych, utrzymywać się w czołówce studentów by dostać stypendium, być dobrym pracownikiem (i narazie się nie zwalniać) i co zapewne bardziej interesujące, schudnąć. Od początku studiów jest mnie mniej o 6 kilo. Chce osiągnąć pierwszy cel do końca bieżącego roku. Jest wymagający więc sama do końca nie wiem czy mi się uda (tym razem poprzeczka jest dużo wyżej). Moje zniknięcie z tego forum mogę wyjaśnić jedynie tym, że anoreksja w trakcie intensywnej terapii ewoluowała z powrotem do ostrej wersji bulimii, moje przytycie również było skrajne. Znajomi prawie tego nie zauważyli, a raczej nieudolnie starali się mi to wmówić. Ale dzięki temu doszło do mnie, że teraz jest mi łatwiej, bo im więcej będę ważyć tym prościej można gubić zbędne kg. Żeby nie było, dzisiejszy tekst nie ma być pozytywnym wpisem o głębokim zrozumieniu swoich błędów z przeszłości. To nigdy nie były błędy. W każdym momencie swojego życia staramy się postępować tak, żeby było jak najlepiej dla nas lub dla kogoś na kim w danym momencie nam zależy. Nie uważam bym zrobiła coś źle. Faktem jest, że nie było pojedynczego dnia od 2011 żebym nie była na jakiejś diecie, w trakcie przechodzenia jakiejś formy restrykcji. Ale nie jestem w stanie nic z tym zrobić, po co się więc tym przejmować?
Planuję tu wrócić, nie liczę na gorące powitania, w końcu wrócił syn marnotrawny. Może nawet dziś dodam coś jeszcze, teraz po prostu spieszy mi się do pracy.

IMG_3138.JPG


IMG_3008.JPG


IMG_3007.JPG


IMG_3006.JPG


IMG_3005.JPG


IMG_3003.JPG
  • awatar wyrd: Też wróciłam. Smutne ile blogów powymierało. Trzymaj się tam.
  • awatar dazegardener: Milo, że tez wróciłaś @wyrd: dzięki, trzymać się będę, postaram się, żeby blog trochę odżył
  • awatar wyrd: Awokado pomaga mi bardzo. Awokado, orzechy, olej. Inaczej ciężko mi się najeść a jem w sumie raz na dzień.. Na razie nie daję sobie limitu, byle poniżej 1000, najlepiej później 800 kcal. Ale wiem, niedługo odpadnie awokado.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

voodocat
 

Mijam stacje. Dzień mruży powieki. Mija dziewiąta, słońce schodzi ze sceny, jeziorna woda marszczy się. Opuszczam stolicę. Bruk przystanków staje się chłodniejszy, cień stalowych lamp wydłuża się. Na niebie niknie purpura, zza burego puchu wychodzą różowe smugi.

Wagon piętnasty, miejsce 95. Mężczyzna z dwudniowym zarostem pomaga mi, wrzuca walizkę na metal barierek. Uśmiecha się. Przy drzwiach siedzi farbowana  blondynka z delikatnym ciemnym odrostem, w ciemnościach przedziału nie potrafię rozpoznać ich barwy. Usilnie próbuje pokazać, że obserwuje wszystkich. Od góry do dołu, z dołu do góry ..i z powrotem. Tak bardzo stara się ujawniać ze swojej strony dominację, że sama zaczynam zastanawiać się "czemu". Doszczętna obserwacja z pewnością dla wielu jest stresująca, może to ma na celu. Może stara się zrozumieć przez wygląd drugiego człowieka choć część jego charakteru. Możliwe, że ocenianie innych to ważna część jej dnia. Po jej prawej siedzi trzydziesto kilku latka wyraźnie niepewna w dzisiejszej sytuacji. Jest zmęczona. Ma skrzyżowane nogi w opuchniętych kostkach i ręce w łokciach oraz luźno spuszczone dłonie. Jest potężna. Zajmuje cały fotel w pociągu i ma drugi podbródek. Dzisiejszy przejazd pociągiem nie jest dla niej czymś codziennym, zwyczajnym. Z pewnością nie jest jej wygodnie i komfortowo. Robi to dla syna siedzącego naprzeciw mnie wpatrzonego w ekran telefonu. Co chwilę zerka na mnie z ciekawością obserwując  co robię. Nie zdaje sobie sprawy, że go widzę. Gra w jakąś grę.
Kuźwa. Zdrętwiały mi palce.
Podróż należy do przyjemnych, pasażerowie siedzą w ciszy. Okno jest w pełni otwarte mimo iż pociąg pędzi jak oszalały. Wiatr koi rozgrzane myśli, wybrakowane miesięcznym wyjazdem wyrazy wracają do mojego słownika.
Obawiam się powrotu. Boję się, że przytyłam cały tłuszcz, który schudłam. Zważyć mogę się dopiero rano. Przed jutrzejszym dentystą na 14 pójdę na siłownię. Postarał się być tam przez 3 godziny. W Tajlandii przecież ćwiczyłam i rozciągałam się, w Portugalii chodziłam dziennie po 20 km, w "leniwe" dnie po 11. Mieszkałyśmy na siedmiu wzgórzach, przy Alfamie, w Lizbonie. Idealny kraj na wyrobienie tyłka. Są tam tylko schody i wzgórza. Jeśli nie wiesz gdzie iść, idź w górę, a dojdziesz gdzie chciałeś. Zabawnie  to brzmi a jeszcze śmieszniejszym jest fakt, ze to prawda. I tak moglam sporo przytyć.
Jakaś dziewczyna napisała do mnie na privie, że choć mnie nie zna uwielbia mojego snapa, mój instagram jest inspirujący i czy możemy się spotkać skoro teoretycznie jesteśmy z jednego miasta.
No co jest.. Znów zdrętwiały.
Chcę spotkać się z K przed Jego wyjazdem zagranicę w poszukiwaniu pracy oraz moim na biwak i wooda. Czerwień świateł słupów stabilnie stojących na polu pulsuje przypominając tym ruch holtera. Bada EKG nocy.
Czy ktoś z Was zdaje sobie sprawę, z tego co dzieje się w Polsce? Pytam z pełną odpowiedzialnością za to pytanie. Nie wiem skąd jesteście, czy interesujecie się ustrojem, czy stoicie murem za politykami którejś partii. Nie wiem nawet czy to mnie w ogóle i interesuje. Po prostu.. czuję od rana kompletną bezsilność. Czy naprawdę chcemy utraty trój-podzielności władzy? Czy chcemy wrócić do układów za pokolenia lat 60' i 70' ? W porządku.. społeczeństwo często boi się wyrażać swoje poglądy polityczne szczególnie kiedy nie wie co je czeka, bądź co gorsza, nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia jakie na nie czycha. Czemu ja poruszałam taki temat.. Nie wiem nawet czy ktokolwiek zagląda na mojego bloga. Przy poprzednim poście - cisza. Momentami to przykre pisać do samej siebie, ale dopóki działa jako pamiętnik, (nawet taki, którego używa się raz na miesiąc) ,to wiem, że powinnam go kontynuować.
Cóż. Wydrukowano moją pierwszą książkę. Egzemplarzy niewiele, prywatny wydruk z okazji urodzin przyjaciółki. Tak, napisałam jej na urodziny powieść z nią w roli głównej w alternatywnej przyszłości jakiej nikomu nie życzę. Ten prezent ciężko będzie przebić pod względem włożonej w niego pracy.
Ziewam. Kleją mi się oczy. Mija dziesiąta dwadzieścia dziewięć. Mrużę powieki. Koncentracja schodzi ze sceny, czoło marszczy się. Opuszczam stadium świadomości. Przedział przeszył wieczorny wiatr. Do rodzinnego miasta mam dojechać planowo minutę przed północą. Czy tak będzie?
Po co ja zadaję te wszystkie pytania?

IMG_1459.JPG


IMG_1464.JPG


IMG_1364.JPG


IMG_1330.JPG


IMG_1416.JPG


IMG_1414.JPG
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/22554/zwiazki_i_rozstania.html
Mężczyźni szybciej odchodzą od kobiet, ale częściej do nich wracają. Kobiety potrzebują więcej czasu, żeby opuścić mężczyznę, ale jeżeli już odejdą, to na zawsze.
 

voodocat
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

krotkaja
 
bywało lepiej: Dziwaczne uczucie, kiedy wracasz po czterech latach na zapomniany portal, a przeglądarka dalej pamięta Twoje hasło.
Creepy stuff, Google.
  • awatar Perfectly perfect: Też jestem czasem w szoku, gdy wchodzę gdzieś, gdzie mnie dawno nie było, a tu się okazuje, że hasło nadal zapamiętane :D
  • awatar gość: Bo Cię pewnie kocha tak jak ja! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

malmat
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

sparkleshy
 
Po roku czasu pora na nowe..
Więc raz jeszcze się przywitam,
Jestem Agnieszka,
Szczęśliwa żona i zarazem pogrążona w żałobie córka
Zaczynając od początku...

Mamy wrzesień 2016
Miesiąc wcześniej sporo się zmieniło w moim życiu..
Spokojnie mogę powiedzieć że sierpień był najpiękniejszym i najgorszym zarazem miesiącem w moim życiu.
13.08.2016 zostałam żoną...
28.08.2016 zmarł mój Tata

Te wydarzenia są najważniejszymi w ubiegłym miesiącu.. jest też wiele innych ale nie tak ważnych..
Na pewno o nich opowiem, ale to nie teraz..

Pomimo że nic od roku się tu u mnie na pingerze nie dzieje oraz że zaangażowałam się w innych miejscach które przez ostatnie tygodnie też są zaniedbane postanowiłam tu wrócić..
Jakoś dobrze mi tu..

Spodziewajcie się mnie na wieczór lub jutro na pewno coś dodam..

Do zobaczenia Ci którzy jeszcze zostali..
Pozdrawiam
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)jesli_cos_bylo_prawdziwe_to_do_c…
Jeśli coś było prawdziwe to do Ciebie wróci. Za tydzień, miesiąc, rok, ale wróci. Prędzej czy później zatęskni i wszystko naprawicie. Jeśli tylko to było prawdziwe.
 

esse
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Guess who`s back?:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

mauve
 
Wpis tylko dla znajomych
Mauve:

Wpis tylko dla znajomych

 

youngfit
 
comment_OzfVW4hJ5d1YtYV7VWs2uw1F5PDvrU3k.jpg



Hej !
Wracam po prawie rocznej przerwie.
Sporo przez ten czas się wydarzyło,oj tak...
Nawet nie wiem od czego zacząć.
Może zacznę od tego ,ze tęsknie za blogowaniem.
Przymierzam się powoli do założenia swojego własnego bloga bez pośrednictwa takich stron jak ta.
Na pytanie dlaczego zniknęłam na tak długi czas mogę odpowiedzieć w sumie w jednym zdaniu,ale jeżeli mam się rozpisać,niestety zajmie to trochę czasu. Chyba pomimo to wybiorę tą 2 opcję! :)
Przede wszystkim w moim życiu, tak jak mówiłam, dużo się zmieniło. Sporo zawirowań,refleksji...
Podupadłam na zdrowiu. Niestety, ale mam na tyle poważne problemy z kręgosłupem (przepuklina lędźwiowa),że nie mogę kontynuować biegania oraz zabroniono mi wykonywać pewne ćwiczenia. Dlatego moja aktyność fizyczna zmniejszyła się znacznie.
Po rozmowie z lekarzem poczułam się jakbym dostała w twarz. Zostawiłam stronę, fanpage'a i stwierdziłam ,ze muszę sobie to wszystko poukładać w jedną całość,że teraz nie jestem w stanie dalej prowadzić strony. Niedawno dopadł mnie też wyrostek robaczkowy. Podobno dotyka od 7-8% populacji więc czuję się wyróżniona ! :D Przeszłam go bardzo źle niestety. Skończyło się operacją i rekonwalescencją ,która ciągnie się do tej pory. Powoli staram się wracać do codziennych obowiązków,ale jest ciężko. Nie ma co ukrywać, ale rana boli. Wydarzenia te nakłoniły mnie tak jak już wspomniałam do refleksji, nad tym co robię,gdzie zmierzam,jak wygląda moje życie. Tutaj nie będę się już bardzo mocno zagłębiać ,gdyż są to dość osobiste przemyślenia,ale zmieniły one bieg mojego życia i postrzegania ludzi oraz świata. Dlatego choć sam zamysł i przesłanie bloga ,może znacząco się nie zmieni,ale wprowadzę do niego coś nowego,mojego,wyjątkowego co będzie mnie z nim mocno utożsamiać. Co? Zobaczycie sami ! :)
No i to będzie na tyle,jeśli chodzi o dzisiejszy wpis.
Do zobaczenia kochani!
P.S. Warto zatrzymać się czasem i popatrzeć na siebie,na swoją sytuację życiową... Zastanowić się czy jesteśmy szczęśliwi ? Czy czujemy się dobrze sami ze sobą,z ludźmi ,z którymi żyjemy ?
Czy jest nam dobrze tak jak jest,a może coś byśmy zmienili ? I czy oby na pewno posuwamy się do przodu a nie tylko stoimy w miejscu ?
Zostawiam Cię z tymi pytaniami. Powodzenia!

“Życie jest jak morze... Czasem wzburzone,czasem spokojne.”

Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów