Wpisy oznaczone tagiem "praca" (1000)  

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

lalkazombie
 
Lalka Zombie:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

lalkazombie
 
Lalka Zombie:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

insomniaa
 
Patrząc na to, co się teraz dzieje, z nostalgią wspominam czasy, kiedy jeszcze było dobrze...

...czyli np. ubiegłą niedzielę ;D
Spędziliśmy ją z Miśkiem, K. i I. w Dreźnie w Rosis.
Na początku nie chciałam jechać, bo wydawało mi się, że nie będę pasować do klimatu imprezy. Później wygrzebałam z szafy sukienkę w pepitkę, K. zrobiła mi zjawiskową fryzurę (dziękuję!) i do pełni szczęścia brakowało mi tylko znajomości kroków tanecznych, by impreza była w 100% udana. Co się tam pobujaliśmy po swojemu to nasze, ale stwierdziliśmy z Miśkiem, że trzeba się nauczyć tańczyć.

W środę pojechałam Smokiem w chyba jak do tej pory najdłuższą i najtrudniejszą trasę, tzn. do szpitala w JG. Nie wiem co było gorsze: wstawanie o 6 nad ranem, czy to, że cała wyprawa była na marne, bo szpital z powodu koronawirusa odwołał wszystkie planowane zabiegi.

W międzyczasie świętowaliśmy w psychiatryku Kromeczkowe urodziny ^^ ;*

I tak poleciał cały tydzień, zaczynający się pełnią Księżyca, potem zakończyła się retrogradacja Merkurego, a na koniec wisienka na torcie - piątek 13-go.


Wszystko byłoby ok, gdyby nie wirus...
WHO ogłosiło pandemię, co zaowocowało patologią w Biedronkach, paranoją i ogólnym paraliżem.

Planowanego wyjazdu do Pragi nie będzie, bo koncert odwołano, a granice zamknięto.
Służbowo mieliśmy taką zapaść, jakby wszyscy powymierali. W związku z najnowszym rozporządzeniem mamy przymusowy urlop.
Koronawirus najbardziej zaraził telewizję i fejsbuka. Wszędzie clickbaitowe nagłówki, wprowadzanie ludzi w błąd i sianie paniki. Znajomi udostępniają takie durne posty, z których wynika, że pora już spisać testament, zawinąć się w prześcieradło i powoli schodzić do piwnicy, bo ktoś na drugim końcu Polski zakasłał, a jego somsiad był w Chinach w '96 roku i wszyscy umrzemy. Kogo nie spotkam zaczyna rozmowę od koronawirusa. Jestem zmęczona tym wszystkim. Jak nigdy. Chciałabym choć jeden dzień nie spotykać debili, co wkoło o tym trąbią.

Zamiast siać panikę, zamęt, frement i smród padliny, lepiej skupić się na prewencji. Mycie rąk, dezynfekcja i wzmacnianie odporności są bardzo ważne.
ALE NAJWAŻNIEJSZE to kuźwa siedzieć na dupie w domu w czasie kwarantanny i nie łazić chuj wie gdzie i chuj wie po co! Gimby mają wolne od szkoły, a zamiast się izolować łażą stadami po galeriach (które na szczęście już się zamykają) by wymieniać się materiałem biologicznym. Rodzice prowadzają małe dzieci po marketach, bo to przecież najlepszy moment na zakup kurtki wiosennej. Tak, chyba do trumny. Na zjebów nieprzestrzegających zasad kwarantanny jest tylko jeden skuteczny sposób: dół z wapnem.

Ludzie! Próbujcie zachować zdrowy rozsądek i odnaleźć złoty środek pomiędzy wyjebką a paniką.
Bo zbytnie przejmowanie się sytuacją też nie jest dobre: im bardziej się stresujesz koronawirusem, tym bardziej jesteś na niego podatny, bo stres osłabia odporność.

3mcie się tam wszyscy nosiciele i wszelakie zarazy!


PS: w życiu trzeba umieć używać trzech magicznych słów: "proszę", "dziękuję" i "wypierdalaj". Tobie chyba wszystkie są obce, ale za to twoja lala opanowała to ostatnie do perfekcji i używa go w twoim imieniu. Zastosowałam się do wytycznych. Nie pozdrawiam.
 

insomniaa
 
Nie było mnie tu aż dwa tygodnie.
Jak je spędziłam?
Głównie na wyciu i zwijaniu się z bólu, ale to nie temat na wpis.

Dużo spraw popierdoliło się bezpowrotnie i nic już nie będzie takie jak kiedyś. Zawsze ciężko przychodziło mi godzenie się ze zmianami. Ten rok jest jakiś zjebany, a dopiero się marzec zaczął.

W psychiatryku wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie, a ja próbuję się przyzwyczaić i nie zwariować. Bywają dni, kiedy najchętniej bym tu bombę podłożyła...

Z rzeczy milszych: uświęciliśmy synkowe urodziny w patologicznym składzie. Najlepsze imprezy to te, kiedy goście ledwo mieszczą się na chacie ;D "Abba Ojcze!" xD
Zaliczyliśmy też piwko w Zagłobie z całą ekipką (M., K., K., D., R., K., N.).
Marzec zapowiada się ciekawie: najpierw Drezno, potem piąta rocznica z Misiołkiem <3, później domówka u A. i M. a dzień później Praga, w międzyczasie trzeba obalić z Braciakiem obiecaną halbę ajsówki.
Reset psychiczny w towarzystwie najważniejszych dla mnie ludzi - to coś, czego mi teraz bardzo potrzeba.

Przed tym jednak czeka mnie jeszcze kilka poważnych misji. Staram się robić wszystko od razu, bo gdy coś odłożę na później, to będzie mnie tylko coraz bardziej przytłaczać.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Nic tak nie niszczy człowieka jak to, kiedy daje z siebie wszystko, wypruwa sobie flaki, a w zamian słyszy, że nic nie robi i za słabo się stara.
Jednym z kłamstw tego świata jest to, że jeśli będziesz dobry dla ludzi, oni odwdzięczą się tym samym. To bzdura. Są tacy, którzy czerpią przyjemność z rujnowania innych.
Tak bardzo śmieszy mnie reakcja ludzi, gdy zaczynam traktować ich tak samo jak oni mnie. Nagle wszyscy wielce pokrzywdzeni. Żałuję, że było mi ich szkoda, kiedy powinno być mi szkoda czasu na nich.


                                                               And then I stood there
                                                               alone
                                                               feeling like
                                                               I was
                                                               nothing
_________________________________________________________
I just feel so fucking empty sometimes and it's so exhausting to feel nothing and everything at the same time...


Oh please, don't pretend like you actually care.
 

amelia1989
 
Wpis tylko dla znajomych
amelia-1989:

Wpis tylko dla znajomych

 

portrotterdam
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

poznajezycie
 
Poznaje życie:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

insomniaa
 
Wstawanie rano jest złe i grozi śmiercią lub kalectwem.
Dlaczego?
Już wyjaśniam.
Dzisiaj wstałam wcześnie, w dobrym nastroju i pomyślałam, że zrobię się na bóstwo. Los pokrzyżował moje plany - wybuchła mi prostownica. Nie koloryzuję, naprawdę wybuchła, aż się zakopciło. To znak, że piękno nie jest dla mnie.

Dobrze, że mnie prądem nie pizło. Czego się spodziewać po 10-letniej prostownicy, w której dawno temu pies ojebał kable (ale przecież naprawiłam!).
Kupiłam nową. Z wielkim bólem, głównie portfela. O dziwo łatwiej mi przychodzi kupić nowy alternator do Smoka niż coś dla siebie, nawet jeśli jest to coś niezbędne do życia.

A życie płynie po japońsku, czyli jako-tako i jak widać na powyższym przykładzie: gdy tylko myślę, że już będzie dobrze, to coś się musi spierdolić.

Służbowo anarchia się kończy. Może to i lepiej, bo już kurwicy idzie dostać. Np. wtedy, gdy za ukręcony kran miałam ochotę ukręcić dwa łby, o pielgrzymkach mnicha i trzymaniu szafki dziąsłem nie wspomnę -.-


Głupawek i zjebanych dialogów oczywiście nie brakuje:

-Dlaczego S. tak dziwnie wchodzi na zaplecze?
-Bo to jest jak w tym dowcipie: przychodzi garbata baba do lekarza, a lekarz pyta "co pani się tak skrada?" xD

-X. to moje 500+.
-A co to ten plus? Gdzie ta wartość dodana?
-80 kg czystego chuja gratis xD

-Mam w domu bitą śmietanę, ale K. nie chce poużywać, bo mówi, że nie może jeść cukru.
-Taa, bo jej nie pasuje do sera i cebuli xD
-O nie, mój łuj pachnie kwiatami!
-Taa, końwalią xD

-Pizda ci gwizda! A nie... To panu xD

Ale beka dnia to "PLUM!" (pozdro dla kumatych!)
No i "jad kiełbasiany".


Natomiast dzisiejszy wieczór sponsoruje samotność, odrzucenie i melanchujnia, ale kto by tam się przejmował piątym kołem u wozu.
Nie przeszkadzam więc.
Dobranoc się z państwem.
 

 

Kategorie blogów