Wpisy oznaczone tagiem "praca" (1000)  

ebook-obyczajowe
 
Autor: Jayne Ann Krentz  

Hollywood lat 30. Miasto marzeń, namiętności i zbrodni…


„Uciekaj!”
Te słowa widzi Anna na łóżku swojej martwej pracodawczyni. Napisane jej własną krwią...
Anna była sekretarką tej wpływowej kobiety. Znała jej sekrety… Jak widać, nie wszystkie. Takie jak zaszyfrowany notatnik, który zabiera, uciekając z Nowego Jorku.
Pod przybranym nazwiskiem Irene Glasson zaczyna pracę w plotkarskiej gazecie w Hollywood. Jest bezpieczna. Do chwili gdy w luksusowym hotelu gwiazd filmu znajduje piękną aktorkę na dnie basenu…
Oliver Ward, kiedyś iluzjonista światowej sławy, ma własne powody, by zdemaskować mordercę. Jako właściciel hotelu nie może pozwolić sobie na skandal. Nawet jeśli oznacza to, że będzie musiał zaufać Irene – fascynującej i tajemniczej kobiecie, która pojawiła się nie wiadomo skąd. Wspólne śledztwo poprowadzi ich w głąb mrocznych sekretów miasta snów...



Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)dziewczyna_ktora_wiedziala_za_duzo_…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z kategorii "obyczajowe", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-obyczajowe.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

blondeangel
 
Blonde Angel: DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ, POŁOWA CZERWCA.
Siedziałyśmy z Betką u mnie na śniadaniu. Przymusowym zresztą bo lada moment mieli włączyć prąd – podobno jakiś nowy sprzęt do cięcia płytek wywalił korki? Czy coś w tym stylu.
- Patrzyłaś po ofertach pracy? - zapytała nagle Beata.
- Nie, dlaczego? - zapytałam, udając zdziwienie. Oficjalnie przecież nic nie wiedziałam…
- A o zwolnionkach w firmie to szanowna koleżanka nie słyszała?
- Nie słyszała! - żachnęłam się, nie mogąc przy okazji wydać Anki, prosiła zresztą o to jakiś czas po naszej rozmowie – Jakie zwolnionka? Po cholerę by nas przyjmowali ledwo rok temu żeby teraz zwolnienia urządzać?
- Chociażby po to żeby się remont zwrócił.
- No rzeczywiście dobry powód! - roześmiałam się – Ty tak poważnie? Skąd masz taką wiedzę?
- Podsłuchuję czasami. - wzruszyła ramionami – Mam pokój obok księgowości. Jak radio nie gra to idzie trochę usłyszeć. Słyszałam jak Sandrę uprzedzali.
- Ale jaja. - patrzyłam z niedowierzaniem. Nie mogłam uwierzyć bardziej w uprzedzanie Sandry czy w podsłuchującą Beatę? Trudno stwierdzić, ale podłoga pomału zaczynała mi się palić pod stopami…
- Zebranie za piętnaście minut w sali obrad! - zawiadomiła jakaś głowa wsunięta do pokoju na dosłownie 5 sekund. Coś się stało?
O tak, stało się. Dowiedziałam się jeszcze przed salą, kiedy to dziewczyny z księgowości zamilkło na mój widok. „Jestem zwolniona, zajebiście” - to była pierwsza moja myśl. Niestety, aż tak łatwo i dobrze to nie było…
Zebranie było o nowym sporym projekcie, który trafił nam się, jak przysłowiowej ślepej kurze ziarno. Trochę wyluzowałam, z chęcią się nawet zgłosiłam do udziału w projekcie bo wydawał się być ciekawy. Zdziwiło mnie tylko, że do projektu od razu nie przydzielono, tylko „kto chętny”… co to, podstawówka? Mnie nie powiem, dosyć zainteresował temat. Będzie trochę pracy ale co z tego? Za obijanie się nikt nie zapłaci. W zleceniu był jednak haczyk – termin na za dwa tygodnie.


PÓŁTORA TYGODNIA PÓŹNIEJ.
Siedziałam właśnie nad projektem. Był typowo excelowski, z tabelkami, wykresami i innymi bajerami. Nie był szczególnie trudny, raczej czasochłonny. Ale podjęłam się to co, ja go nie zrobię? Przytrzymajcie mi kawę! Tymczasem do pokoju wpadła Anka. Nie, może wpadła to złe słowo, ale nie umiem Wam opisać co się stało – huragan to mało.
- Nie uwierzysz, kurwa, nie u-wie-rzysz! - powtarzała w kółko, latając mi od regału do ściany.
- Siadaj i mów a nie powtarzaj, uwierzę dziś we wszystko! - zamknęłam worda i dodałam – Co tym razem? Widziałaś moje wypowiedzenie czy jak?
- Lepiej. Widziałam kto wypowiedzenia NIE DOSTANIE.
- Jakim cudem? Umowę komuś przedłużyli?
- No można tak powiedzieć. Byłam w księgowości po zaświadczenie o zarobkach, wiesz, na ten kredyt. Byłam właśnie z panią Małgosią w tym sąsiednim pokoiku, tym bez okna, pełnym segregatorów. I wyobraź sobie, Sandra przyniosła zwolnienie lekarskie. Jest w ciąży.
- O ja pierdolę.
- Ładnie powiedziane. Na placu boju zostałaś Ty, Beata i Dorota...
  • awatar Blonde Angel: no i po raz kolejny dodany post okazuje się być niewidoczny na blogu. mam nadzieję, że po dodaniu komentarza się to zmieni... pozdrawiam Was ciepło, Ada.
  • awatar Obiezyswiatka: Widoczny jest dla nas, no to nieźle.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: Miałam dodać wpis wczoraj, ale pomimo, że po pracy siadłam na lapa to nie miałam siły skupić się na wpisie. W sumie to żałuję, że po prostu nie poszłam spać :/

Powiem Wam, nie jest łatwo - 20min dojście na siłownię, 1.5h treningu, zakupy, niesienie zakupów do domu przez 20min, przygotowanie (czyt. ważenie) posiłków, 25min z buta do pracy, 7h w pracy na nogach i znowu 25min powrotu. Chyba będę musiała wreszcie pomyśleć o prawie jazdy i samochodzie, bo to porażka :/

Wczorajszy bilans

Śniadanie:
♥ serek wiejski z pomidorami koktajlowymi i ogórkiem konserwowym - 194kcal
♥ kromka domowej roboty razowego chleba ze słonecznikiem i żurawiną (45g) - 104kcal
Drugie śniadanie (potreningowe):
♥ 40g odżywki białkowej z wodą - 167kcal
Obiad:
♥ makaron karbonara z bekonem i kurczakiem - 643kcal
Przekąska:
♥ sałatka z mixu sałat, ogórek, pomidor, kukurydza, krewetki, ser feta i sos z jogurtu naturalnego i przyprawy tzatziki - 246kcal
Kolacja:
♥ potrawka z kurczaka z ryżem - 638kcal
Woda:
2.6l - jest dobrze!

Podsumowanie: 1992/1900kcal (więcej kalorii, bo dużo spalone na treningu, więc who cares :D )

Jestem też zadowolona z tego, jak wyszło mi makro B31% T37% W32%.

Trening:
♥ 1.5h treningu
♥ ćwiczenia siłowe na plecy + bicka
♥ cardio na orbiterku
♥ spalonych 532kcal

Dzisiaj już rąk nie mogę wyprostować, tak mi siadły ćwiczenia na bicka :D
W ogóle to dopiero środa jest, a mi się już nic nie chce :P
keep moving.png
  • awatar Tigram Ingrow: Ćwiczenia na biceps uwielbiam. Mi czasem dłonie omdlewają po deskach, biegach w podporze i innych takich. Ale z hantelkami lubię ćwiczyć.
  • awatar CelestinDafne: tego zawszę nienawidziłam w siłowniach. Ja po pracy gnam do domu z wywieszonym jęzorem. Po takim maratonie wcale się nie dziwię że ci się nie chce. Nie lepiej ćwiczyć w domu. Na you tube są miliony filmików z ćwiczeniami, tańcem czy areobikiem. Po co wydawać forsę.
  • awatar Tigram Ingrow: @CelestinDafne: Mnie osobiście trener bardziej motywuje. Sama się nie zmotywuję do takiego wysiłku, jaki osiągam ćwicząc w grupie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

alwayssmiled
 
Wpis tylko dla znajomych
krytycznymokiem:

Wpis tylko dla znajomych

 

ebook-czytaj-nas
 
Autor: Megan Maxwell  

Była sekretarką magnata biznesu… Była jego narzeczoną. Poznała miłość i ekstazę. Poznała ból i rozczarowanie…

Judith zerwała z Erikiem i porzuciła pracę w jego korporacji. Chce o nim zapomnieć. Wyjeżdża z Madrytu i zaszywa się w domu swego ojca. Lecz Eric nie potrafi pogodzić się z jej odejściem.

Wciąż łączy ich pożądanie, a ich seksualne fantazje stają się coraz śmielsze. Tym razem jednak to Judith chce dyktować warunki. Eric będzie musiał je zaakceptować - jeśli naprawdę ją kocha…



Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)pros_mnie_o_co_chcesz__tom_3_raz_je…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków i innych publikacji znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

paulin
 
Wpis tylko dla znajomych
Paulin:

Wpis tylko dla znajomych

 

deergirl
 
Wczoraj stało się coś... niespodziewanego. Albowiem zadzwonił do mnie szef wszystkich szefów sieci komiksiarni (z której dwa dni temu się zwolniłam)- Ponczek. Patrzę o 20, a dzwoni do mnie jakiś nieznany numer. Nie było to dla mnie zaskoczenie, mam nowy telefon i zapisane w nim dwa kontakty. Odbieram i rzucam niechętnie "Tak, słucham", i nagle słyszę gruby, dobrze znany mi głos "Cześć, O... słuchaj, dzwonię, bo dowiedziałem się, że odeszłaś i nie ukrywam, że mnie to zdziwiło, bo przecież jeszcze w piątek rozmawialiśmy i pomogłem ci z tym raportem. Chciałbym znać powód tego". Ja stanęłam na baczność. Nie wierzyłam własnym uszom: dlaczego szef dzwoni do mnie? Serio tak się przejął moją sprawą? Na początku powiedziałam, że kierownictwo mi nie odpowiadało, a on ciągnął mnie za język, więc opowiedziałam mu wszystko po kolei - to, że kierowniczka mnie zwyzywała, przeklinała, groziła ciągłym zwolnieniem, po prostu wszystko powiedziałam, co mnie skłoniło do odejścia. Był miły, wysłuchał mnie do końca, nie przerwał mi ani razu. Powiedział, że jest zszokowany tym, co mówię  i coś z tym zrobi. Poprosił mnie o numer do Izy, bo chce usłyszeć także jej wersję. Dałam. Napisałam do niej, by ją uprzedzić, że szefo zadzwoni. Niestety jest już wtorek , godzina 18:55 i Iza mi pisze, że nie dzwoni... nawet nie wiem co powiedzieć. Narobiłam sobie złudnej nadziei, że tam wrócę. Był promyczek nadziei, że ją zwolni albo chociaż tak opierdoli, że sama złoży swoją rezygnację. A mnie znowu przyjmą. Wiem, że to głupie, ale ta optymistyczna część mnie (której nienawidzę) naopowiadała mi bajek, że tak będzie. A rzeczywistość jest inna i czuję tylko rozczarowanie. I na co mi to było? Nie wiem. Tak jest zawsze, a ja nigdy się nie uczę... Musiałam uruchomić moją barierę ochronną: apatia. Wyłączyłam emocje, nie czuję nic. Nic mi się także nie chce. Idzie mi to coraz lepiej, kiedyś bym zamknęła się w pokoju i płakała cały dzień i pisała komu popadnie, że rzuciłam pracę... a teraz? Nie robię nic. Nie czuję nic. Jest stabilnie.
f0c4fe60f5bc872804fc4d8bd271444d.jpg
 

wikipunk
 
Wiky the Metal-Punk!: Hejo :).
W piątek (08.12.2017 r.) pojechałam z mamą do pracy, ponieważ była potrzebna dodatkowa para rąk do pomocy ;). Jak wiadomo, Luna podróżuje ze mną wszędzie, więc i ona była w pracy ;). Nie obyło się bez zdjęć. W końcu fotograf (oraz technik fototechnik) to mój zawód, a fotografia jest jedną z moich pasji :P. Zdjęcia na kolana nie powalają, ale przecież nikt nie powiedział, że wszyscy fotografowie muszą każde swoje zdjęcie wypieścić i wygłaskać :P. Z resztą, moim zdaniem, przesadne dopieszczanie wszystkich zdjęć troszkę zalatuje amatorszczyzną :D. Niemniej jednak staram się obrabiać każde swoje zdjęcie, a te "domowe", "prywatne" tylko tak, aby wyglądały w miarę estetycznie. Pieszczenie fotografii zostawiam sobie na sesje fotograficzne, które określam już jako bardziej artystyczne :P. Dobra, koniec, teraz zdjęcia :D.
1.jpg

2.jpg

Ostatnio znów wzięła mnie wena na szycie ubranek dla Luny ;). Chcę teraz szyć trochę częściej, w miarę możliwości. Może się uda :D.
Wykroje przygotowane do szycia ;).
3.jpg

4.jpg

A tu, to co z nich powstało :).
5.jpg

W planach już mam kolejną koszulkę, a będzie ich jeszcze więcej, tylko trzeba dobrać odpowiednie materiały :D.
Pozdrawiam ^^.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: Zanim napiszę cokolwiek innego, powiem jedno - jestem mega wkurwiona. Ktoś w pracy (raczej wiem kto) wymyślił sobie historię, że wzięłam chorobowe, bo miałam urodziny i oczywiście co poniektóre osoby w to uwierzyły. Teraz przez to mam nieprzyjemności. Powiedziałam swojemu przełożonemu co o tym myślę i zastrzegłam, że w takim razie od teraz zawsze będę przynosiła notkę od lekarza, niezależnie ile dni nie będzie mnie w pracy (normalnie trzeba przynosić dopiero po tygodniu nieobecności), bo mam już tego wszystkiego dość. Ludzie to skończone szuje...

Szczęście w nieszczęściu jest takie, że dało mi to jeszcze większego kopa do tego, żeby skupić się nad pracą nad sobą. Nie można sobie pozwolić, żeby inni nami pomiatali, co nie? ;)

Dzisiejszy bilans

Śniadanie:
♥ serek wiejski z papryką, pomidorami koktajlowymi i ogórkiem konserwowym - 194kcal
♥ kromka domowej roboty razowego chleba ze słonecznikiem i żurawiną - 81kcal
♥ duże jabłko - 160kcal
Drugie śniadanie:
♥ omlet z dwóch jajek - 140kcal
Obiad:
♥ zupa pomidorowa z makaronem - 247kcal
Kolacja:
♥ 6 pełnoziarnistych krążków z miękkim półtłustym serkiem - 414kcal
Przekąski:
♥ 10g orzechów włoskich - 70kcal
♥ 10g orzechów laskowych - 67kcal
♥ 10g orzechów pekan - 71kcal
♥ kostka 90% gorzkiej czekolady - 59kcal
Woda:
1.6l (zdecydowanie za mało)

Podsumowanie: 1503/1900kcal
Za mało mi tego wszystkiego weszło, ale choroba robi swoje :/ Jutro będę podbijała. Rozkład makro też taki sobie B21% T41% W38%.

Odpiszę na Wasze komentarze jutro, bo muszę się wyspać, inaczej nie zrobie tego co sobie zaplanowałam.
Dobrej!
cow.jpg
  • awatar Tigram Ingrow: Rozkład makro to moja zmora. Nie umiem tego ogarnąć :(
  • awatar better me ♕: Ludzie... Zawsze będą kopać dołki, tylko właściwie po co? Chyba nigdy nie zrozumiem. :/ A gdzie pracujesz jeśli mogę spytać? Jaka skrupulatność w bilansie! Podziwiam :D Ja jestem zielona jeśli chodzi o kaloryczność, wagi produktów a co dopiero makro... Czarna magia, ale może kiedyś :) Zdrowia :*
  • awatar rzycie: po co się tłumaczyć, trzeba było zaśmiać im się w twarz i powiedzieć że urodziny udane i żeby żałowali że nie spróbowali tortu xd tylko z przełożonym porozmawiać jak z człowiekiem...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

shelle81
 
Master of Disaster:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

deergirl
 
Rzuciłam wczoraj pracę.
To, co zaczęła kierowniczka odwalać przechodzi ludzkie pojęcie. Chciała wyrzucić koleżankę bo ta nie przyszła na naszą imprezę w sklepie. Później zaczęła jej ubliżać, porównując ją do jej matki, która miała problemy z alkoholem. Nawet nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Ostatnio miała permanentnego focha. Wszystko jej nie pasowało, co robiłyśmy. Opierdalała mnie za to, że wypakowałam, sprawdziłam i spisałam dostawę i tylko ZMARNOWAŁAM CZAS. Nieważne, że miałam wokół siebie ponad 300 tytułów do policzenia, a jeden tytuł to średnio 10-15 tomów. Nie chciałam się pomylić w tym wszystkim, bym potem nie musiała wysłuchiwać, że "robię coś po chuju". Ale to, co odjebała przedwczoraj przelało szalę goryczy.
Nie będę się zagłębiać w szczegóły, więc w skrócie: wpisałam zły numer w system i wyszło, że jesteśmy na minusie 100 zł. Zadzwoniłam do niej, ona połączyła się z naszym pracowniczym laptopem i zauważyła ten błąd. Zaczęła się na mnie wydzierać, kląć, wyzywać. Później stwierdziła, że wszystkie raporty z grudnia są źle. I w kasie brakuje 50 zł. Później zadzwonił do mnie szef wszystkich szefów i powiedział, że mi pomoże i mam się nie martwić. Doszliśmy do tego, dlaczego brakowało tych pieniędzy... kierowniczka usunęła z tabelki "karta podarunkowa" kwotę właśnie na 50 zł. Od początku tej pracy wpisywałam te karty do tej rubryczki i jakoś zawsze było dobrze. Teraz nagle tego nie robimy... A najlepsze na koniec. Cały dzień koleżanka obsługiwała kasę, i kierowniczka każe jej oddać te pieniądze... Choć ja i sam szef mówił, że to jest za kartę podarunkową. Kierowniczka nie powiedziała mu, że Iza ma zapłacić, bo pewnie zorientowała się, że popełniła błąd, ale chciała, by wyszło na jej. Bo tak.
Od dwóch miesięcy mówiłam sobie, że będzie lepiej, że to święta ją stresują i tak dalej. No ale bez przesady, mój dzień pracy zależał od humoru kierowniki, która widoczne ma problemy emocjonalne i sobie z nimi nie radzi.
Nawet moja mama (a zna się bardzo dobrze na ludziach) powiedziała, że jest niezrównoważona i niesamowicie skupiona na sobie. Kierowniczka cały czas powtarza jaka  jest pokrzywdzona, biedna, że ma najgorzej na świecie itd. Ona nie pogada o tym pół godziny... ona cały dzień, przez cały czas pierdoliła o tym, jak jest jej ciężko ble ble ble. Nawet nie wiecie jak czasami musiałam się ugryźć w język, by nie powiedzieć: "Świat ma ciebie i twoje problemy w dupie". Ja rozumiem, ze wypadają jej włosy, ale nie przesadzajmy, to nie jest śmiertelna choroba. A ona dramatyzuje jakby miała zaraz umrzeć, albo do koca życia być warzywem przykutym do łóżka... A jak Iza miała jakiś problem natury zdrowotnej, albo Ewelinie zdechł pies, albo jak ja gorzej się czułam to słyszałyśmy jedno: No, ale ja mam gorzej, nie przesadzajcie, nie macie tak źle (Cytat dosłowny). No nie da się z nią wytrzymać.
A po tym jak mnie zwyzywała jak psa, powiedziałam sobie dość. Koniec z tym szarpaniem się z nią, tłumaczeniami i znoszeniem jej fochów i ciągłych lamentów. Wezwała mnie i Izę pół godziny przed otwarciem sklepu i wygłosiła nam tyradę pt.: "Wszystko robicie źle, oszukujecie, przekręcacie historie, nie wykonujecie moich poleceń". Powiedziała, że jeszcze raz zrobimy coś nie tak (czyli np. krzywo postawimy szczotkę), to nas zwolni. Chciała kontynuować swój monolog, ale jej przerwałam, bo po 15 minutach już mi się nie chciało jej słuchać. Wyjęłam pięknie napisane wypowiedzenie i jej wręczyłam. Przeczytała i tylko rzuciła "Możesz wyjść". I tak zrobiłam. Miałam na początku wyrzuty sumienia i zaczęłam myśleć, że faktycznie robiłam wszystko źle... ale mama mnie wyprowadziła z tego błędu, nieraz widziała jak pracuję, a te śmieszne "zasady" kierowniczki są bez sensu, bo ciągle ulegają zmianom, w zależności od jej humoru. Cała rodzina i M. mnie wsparli i sami mnie namawiali, bym rzuciła tę robotę. I dobrze zrobiłam.
Teraz czekam na odpowiedź od "Świata Książki", bo wysłałam wczoraj CV. Pewnie odezwą się po świętach...
2b646699639f79364e08b9f7ab65ce0b.jpg
 

ebook-fantastyka
 
Autor: Istvan Vizvary  

John Lennon ma sto dwadzieścia lat i komponuje piosenki wyłącznie dla bogatej, pięknej i szaleńczo w nim zakochanej kobiety. Alfred Ulver, psychiatra hochsztapler, utrzymuje się głównie z pracy swojego cyfrowego klona i sesji cochingowych. Lizę Trommer, skromną krawcową, odwiedza w domu dawno zmarły ojciec, który uciekł z Forever, wirtualnego świata spokojnej starości. Alskopp, dumny i potężny król smoków Drumloftu, wydał ostatnie tchnienie na londyńskiej Tottenham Court Road. Uderzenie skrzydeł motyla może zmienić losy świata. Upadek smoka zmienia, i to diametralnie! Rzeczywistość i światy wirtualne okazują się być połączone znacznie ściślej, niż się to dotąd wydawało i nie są tym, za co je uważano. Co jest prawdziwe, a co urojone? Kim jesteśmy, a kogo jedynie odgrywamy? Czy śmierć jest ostateczną granicą, a jeśli tak, to kto mieszka za nią? “Na pierwszym poziomie zanurzenia „Vivo” jest trzymającą w napięciu i dowcipną powieścią przygodową. Na drugim poziomie zanurzenia otrzymacie inteligentne science-fiction, stawiające pytania o odpowiedzialność człowieka względem światów, które sam stworzył. Na kolejnym poziomie zanurzenia… musicie się zastanowić, czy macie odwagę zejść tak głęboko.” Katarzyna Rupiewicz, autorka „Redlum”


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/ebooki/vivo_p131296.xml?pid=154355

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

shelle81
 
Wpis tylko dla znajomych
Master of Disaster:

Wpis tylko dla znajomych

 

paulin
 
Wpis tylko dla znajomych
Paulin:

Wpis tylko dla znajomych

 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/28504/twoja_praca_to_nie_ty.html
Twoja praca to nie ty. Ilość pieniędzy, jaką masz w banku to nie ty. Samochód jakim jeździsz, to też nie jesteś ty. Ani zawartość twojego portfela. Ani nawet twoje pieprzone portki.
 

deergirl
 
Minął już trzeci dzień grudnia, co jedynie mi przypomina, o nieubłaganie zbliżających się świętach... Jak ja ich nienawidzę, ludzie dostają jakiegoś pierdolca, zewsząd bombardują cię tymi choinkami, mikołajami, radością, szczęściem i ogólnie rzyganie tęczą. Już nie mówię nawet o tej całej "magii świąt", bo nie odczuwam jej już od podstawówki... Nienawidzę świąt. Jedyne, co jest fajne w ten dzień to jedzenie i prezenty, no może jeszcze świąteczne piosenki, ale zwykle w połowie grudnia już zbiera mi się na mdłości po pierwszych nutach.
Moje święta nigdy nie były w pełni rodzinne, bo rodzice często mieli dyżury 24 grudnia i ich po prostu nie było. Pamiętam jedne święta, gdzie mama i tata mieli dyżury na 20, zjedliśmy kolacje o 18, a oni już musieli jechać. Nie było tak źle, miałam dużo jedzenia, mogłam się nacieszyć prezentami... no ale trochę smutno.
W tym roku jedziemy do Świnoujścia do babci. Jak ja nienawidzę tego miejsca, chyba nieraz się tu wypowiadałam na ten temat, więc nie będę go poruszała.
Ale żeby nie było, że tylko narzekam, to dowiedziałam się, że już mi się skończyły wykłady z antyku w poniedziałki i zamiast kończyć o 17, kończę o 13:30. To mi się podoba, chociaż bardzo lubiłam te zajęcia. Wykładał profesor zwyczajny, co budziło ogromny respekt. Mam nadzieję, że jeszcze będziemy mieli z nim wykłady.
A druga dobra wiadomość dotyczy tatuaży, albowiem mój salon tatuażu urządza zbiórkę pieniędzy dla chorego chłopca, który wymaga operacji w Stanach, a u nas groziłoby mu amputowanie nogi, a w najlepszym wypadku wózek inwalidzki (jakby ktoś chciał przekazać symboliczną kwotę, na Lucka to zapraszam: www.siepomaga.pl/lucek). Z tej okazji jutro wszyscy tatuażyści będą robić małe tatuaże z 40%-ową zniżką. Ja sobie zrobię rybkę na nadgarstku. Skoro mogę komuś pomóc robiąc sobie tatuaż, to oczywiście to zrobię. Dodatkowo przekazałam Luckowi 20 zł na konto. Wiem, że to nic, ale każda kwota się liczy. Jest to piękny gest.
8f49462045f94a66ea7cb04167e8fe35.jpg
 

badbunny
 
Bad Bunny: Cały dzień spędziłam w łożku i jestem z tego dumna! :D Idę dzisiaj na nocną zmianę do pracy, a bardzo rzadko mi się to zdarza, więc pewnie będę miała 'kryzys egzystencjalny' o trzeciej nad ranem. Sama jednak tego chciałam. Gdybym nie wzięła nocek to inaczej całe swoje urodziny spędziłabym w pracy, a tego bym nie chciała.

Obiecałam sobie, że jeszcze do moich urodzin pójdę po namniejszej linii oporu tj. polenię się, pojem niezdrowych rzeczy, niczego nowego się nie nauczę ani nie przeczytam, zbytnio nie ogarnę chatki i tak dalej. Poźniej natomiast opracuję plan działania, którego postaram się trzymać, bo chciałabym wreszcie inaczej przeżyć swój kolejny rok. Dużo czasu nie zostało, już tylko trzy dni.

Wczoraj miałam taką ochotę zapalić zioło, że to była jakaś porażka. Zaznaczam, że nigdy w życiu niczego nie paliłam - nawet głupiego papierosa. I chyba to jedynie wstrzymuje mnie przed spróbowaniem - nie chcę niszczyć swojej 'czystości'. Nie wiem czemu mnie tak ostatnio do tego ciągnie, mam chyba jakiś okres buntownika :P

A Wy? Ktoś z Was próbował kiedyś zielska? Żałujecie swojej deyzji czy nie?

Poza tym dzięki za przywitanie i komentarze do mojego pierwszego wpisu! Miłego wieczorku :)

Ps. Ktoś mi może powiedzieć czemu już drugi z moich wpisów nie pojawia się na stronie głownej? :/
  • awatar CelestinDafne: Palę papierosy od gimnazjum. A zioło paliłam z 5 razy w życiu i ani jednego razu nie żałowałam. Człowiek się robi taki lekki. :D :D Choć nie zawsze jest śmiechawa czasem łapie się doła to zależy od nastawienia przed paleniem. Jednego razu się zjarałam i oglądałam kabarety. To było coś! :D :*
Pokaż wszystkie (1) ›
 

ebook-poradniki
 
Autor: Elaine Aron  

To głównie wychowanie decyduje o tym, czy wrażliwość będzie zaletą, czy też źródłem lęku.
prof. Elaine Aron

Wysoko wrażliwe dzieci stanowią od piętnastu do dwudziestu procent wszystkich dzieci. Urodziły się z bardzo czułym i szybko reagującym układem nerwowym, co niesie za sobą zarówno pozytywne, jak i negatywne konsekwencje. Takie dzieci cechują się kreatywnością, intuicją, zaskakującą mądrością i empatią, ale jednocześnie niezwykle łatwo je przytłoczyć nadmiarem bodźców, nagłymi zmianami, krytyką bądź nieszczęściami innych. W zależności od temperamentu niektóre wysoko wrażliwe dzieci są aktywne, emocjonalne i wymagające, inne zaś są spokojne i skryte oraz nie sprawiają większych problemów wychowawczych. Wszystkie jednak muszą być wychowywane ze zrozumieniem, aby mogły poznać swoją wyjątkowość i nauczyć się czerpać z niej korzyści w dorosłym życiu.


Niestety błędy wychowawcze dorosłych – wynikające z niezrozumienia i niewiedzy – łatwo mogą doprowadzić do wielu poważnych i negatywnych skutków, z którymi dziecku będzie niezwykle trudno sobie poradzić. Z takimi sytuacjami bardzo często spotykała się w swojej pracy Elaine Aron i dlatego – jako wybitna specjalistka i pionierka tej dziedziny – napisała praktyczny poradnik, który pomoże rodzicom, nauczycielom i opiekunom:


• zrozumieć wysoko wrażliwe dziecko i jego potrzeby;
• poradzić sobie z wyzwaniami związanymi z wychowywaniem takiego dziecka;
• wprowadzić w życie cztery podstawowe zasady mądrego i skutecznego rodzicielstwa;
• pomóc wysoko wrażliwemu dziecku funkcjonować w mało wrażliwym, a bardzo przytłaczającym świecie;
• zadbać o to, by nauka i kontakty z rówieśnikami sprawiały dziecku radość, a nie stanowiły źródło stresu;
• przystosować dziecko do zmian i radzenia sobie z nadmiernym pobudzeniem;
• uświadomić dziecku, że wysoka wrażliwość jest darem, a nie ograniczeniem;
• wychować dziecko na szczęśliwego, zdrowego i silnego – wysoko wrażliwego – dorosłego.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)wysoko_wrazliwe_dziecko__jak_je_zro…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "poradniki", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-poradniki.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-poradniki
 
Autor: Beata Pawlikowska  

Wychowałam się w slumsach Europy, czyli w komunistycznej Polsce, kiedy przez dwa tygodnie trzeba było stać w kolejce po buty. Powiesz, że to smutne? O nie! To była świetna szkoła  samodzielności, kreatywności i siły.

Bo wolność to przecież coś więcej niż brak zewnętrznych ograniczeń.

Wolność jest stanem umysłu.

To instynktowne przekonanie,  że wszystko jest możliwe.

W tej książce po raz pierwszy piszę o tym jak nie zarobiłam miliona dolarów, dlaczego piszę książki, skąd czerpię natchnienie i jak na imiona mają moje dzieci.

Opowiadam o kulisach pracy w radiu i w telewizji, o tym jak trenować swój umysł, czym jest pasja i jak zostać pisarzem. O moim domu rodzinnym, marzeniach i o tym jak zostałam szczęśliwym człowiekiem.



Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)zycie_jest_wolnoscia__autobiografia…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "poradniki", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-poradniki.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

mylavendersky
 

No i jestem już po kolacji, siedzę w swoim pokoju hotelowym i po napisaniu tej notki zamierzam odprężyć się w wannie. Tak, mam wannę! Nie dziwcie się mojej ekscytacji, ja po prostu w swoim mieszkaniu mam tylko kabinę prysznicową, więc, jak tylko mam okazję potaplać się w wannie, to jestem mega szczęśliwa :D

Jestem też mega zmęczona, ponieważ jestem już 2 dobę na nogach. Pytacie why? Wczoraj praca 8-16, później małe zakupy, pakowanie i przygotowywanie się do podróży, następnie autobus Kraków-Warszawa o 00.05, w Wawie byliśmy przed 5, na szczęście dojechaliśmy be opóźnień w sypiącym śniegu. Później taxa i na lotnisko. Wylecieliśmy o 7.35, na miejscu byliśmy około 9:30, autobus i do centrum aby zameldować się w hotelu i zostawić rzeczy. Muszę Wam powiedzieć, że szef przeszedł samego siebie, bo hotel mamy extra - zapewne były promocje XD 4 gwiazdki****, a nazywa się The grand at Trafalgar Square. Marmury, wszędzie marmury, czuję się światowo :D - zdjęcia dodam na koniec. Później już zwiedzanie, shopping i jedzonko. O i tak właśnie, po takich 2-óch intensywnych dniach padam.  

Pomału się żegnam, bo jutro kolejny intensywny dzień. Miłego wieczoru!

Żegnamy mokrą i śnieżną Wawę.
1.jpg

Witamy słoneczny Londyn!
2.jpg

3.jpg

Hotel *.*
4.jpg

5.jpg

Londyn - czas wolny ;)
6.jpg

7.jpg

8.jpg

9.jpg

10.jpg

11.jpg

12.jpg
  • awatar Hachie: Przepiękne zdjęcia! <3 Tylko pozazdrościć takich widoków! :) Zapraszam do mnie
Pokaż wszystkie (1) ›
 

siostraburzy
 
Wpis tylko dla znajomych
Jaskółka:

Wpis tylko dla znajomych

 

 

Kategorie blogów