Wpisy oznaczone tagiem "prawa autorskie" (50)  

poyebka1
 
Grafika i napis jest mojego autorstwa, proszę NIE kopiować ! ;)


2016-08-23 12.35.21.png


//byMałaMi//
 

kolorowa115
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

panttera
 
Wtorek, 20 grudnia

Kładę, bezradnie ręce na stoliku. Sophie spogląda za okno. Staram się odgadnąć na co patrzy. Domyślam się, że jej wzrok spoczywa na wysokim mężczyźnie o ostrych rysach twarzy. Pod zimową warstwą ubrań z pewnością ma bogate , umięśnione ciało. Stoi po drugiej stronie ulicy z papierosem w ręce.
-Jest niezły - mówi, nie odrywając od niego wzroku. Zgadłam. Sophie zawsze miękły kolana na widok takich chłopaków. Podsycało ją ich zadziorne zachowanie i niebezpiecznie, ostry wygląd. Zawsze zastanawiało mnie czym się kierowała, gdy poznała Matta. On jest zupełnym przeciwieństwem jej obiektów westchnień - typowy mięczak.
Obie widzimy jak do „obiektu westchnień mojej siostry” podchodzi wysoka, koścista dziewczyna z długimi blond włosami. Ma krótką spódniczkę i puchate futerko. Typowy wygląd dla panienek, którymi interesują się tacy faceci. Wzdycham i kątem oka zauważam zazdrosne spojrzenie mojej siostry, która mocniej zaciska dłonie na kubku. Mimo jej niepozornego wyglądu mogłaby go zdobyć w ciągu kilku sekund. Taka jest właśnie Sophie.
-Rozmawiałaś z mamą? - pyta po dłuższej chwili ciszy. Bawię się kulką z serwetki, a potem spoglądam na moją siostrę i kręcę głową.
-Dobrze wiesz, że nie… - szepczę.
-Powinnaś - odpowiada natychmiast stanowczym głosem. Spuszczam wzrok i ponownie bawię się w milczeniu kulką. Słyszę jak głośno wypuszcza powietrze. - Porozmawiaj z nią, proszę.
-To nie ma sensu. Znów będziemy się kłócić. Będzie mi wypominać wszystko co zrobiłam nie tak, jak ona tego chciała. Będzie opowiadała brednie o ojcu. O tym, że najwyraźniej mało mu było wojny, bo wciąż prowadził ją z nami. Ale jego już nie ma i to nie ma głębszego znaczenia. Nie chcę rozmawiać z matką. Po prostu nie będę. Po co? Ona tego nie chce. Ja tego nie chcę. Nikt tego nie chce. Zrozum.
Milczymy obie. Nie patrzymy się na siebie. Być może siostra na mnie patrzy, ale ja na nią nie.
-Ona umiera, Orual - mówi cicho.
Przestaję się bawić papierową kuleczką i spoglądam na Sophie. W jej oczach widzę łzy, które chce przede mną ukryć. Biorę głęboki oddech. Przez moment nic nie słyszę i nie widzę, prócz mojej siostry naprzeciwko mnie.
-Co u niej? - pytam.
-Tak nagle cię to teraz interesuje? – szepcze. Mierzymy się długą chwilę wzrokiem, po czym ja odwracam spojrzenie, bijąc się z myślami. - Źle. Lekarze nie dają jej zbyt dużo czasu. Właściwie nawet nie wiem czy będzie mogła zobaczyć noworoczne fajerwerki. A przecież do sylwestra tak blisko. Nie wiem czy usłyszy moją relację z podróży. A przecież wyjeżdżam za trzy dni. Martwię się o nią, Orual. I pragnę, żebyś ty też się nią zainteresowała tak jak ja. W ostatnich dniach jej życia, kiedy ja wyjadę. Zrób to. Porozmawiaj z nią. Ona tego potrzebuje, Orual… - jej głos zniża się prawie do szeptu.
-Nie mogę - odpowiadam. Wpatruje się we mnie zmartwionym i rozżalonym wzrokiem. Wstaje i zakłada swój płaszcz. Robi to wolno, czekając na moją zmianę decyzji. Ale ja nie zmieniam zdania.
-Więc nawet nie możesz choćby tylko tyle zrobić dla nas, siostrzyczko… ? - Nachyla się nade mną i obejmuje moją głowę w swoje dłonie, szepcząc mi to do ucha, tak cicho, że ledwo słyszę jej słowa. Całuje mnie w czoło i odchodzi. Chwilę siedzę nieruchomo.
-Wszystko dobrze? - słyszę jakiś głos. Spoglądam na niskiego, łysiejącego starszego mężczyznę, nachylającego się w moim kierunku i patrzącym mi prosto w oczy. Czuję łzy w oczach i narastającą złość. Wybucham.
-Odwal się pan - wstaję szybko, chwytam płaszczyk i wybiegam na mroźne powietrze. Sama nie wiem dlaczego tak zareagowałam. Mam ochotę objąć teraz Oscara, co bardzo mnie szokuje i przeraża, bo nigdy przedtem nie myślałam w ten sposób. Nie wiem, czy powinnam tak myśleć. Czy to jest w porządku wobec niego? Wobec mnie samej? Nienawidzę uczucia, kiedy jestem bezradna i zagubiona. To mnie nie przeraża, to mnie  p a r a l i ż u j e !

12.jpg
  • awatar Katsa: Hmm.. O obrazku się nie wypowiem, bo już znasz moje zdanie :) Rozdział jest dający do myślenia. Ładny. Wręcz powiedziałabym, że na swój sposób magiczny. Mówi o tym, z czym spotykamy się na co dzień. Dlatego daję Ci ogromny +! :D Naprawdę nieźle się to czytało. :)
  • awatar Kaś i Głoguś. ♥: Świetne, takie, prawdziwe :) czekam na następny rozdział. :*
  • awatar I'm Lovatic: Wspaniałe <3 Bardzo życiowe :*
Pokaż wszystkie (13) ›
 

panttera
 
Wtorek, 20 grudnia

Zastanawiam się jak czują się ptaki. Ptaki, ptaki nic nie muszą. Mogą beztrosko szybować po niebie, między odległymi krańcami świata. Mogą wzbić się w stronę słońca, by poczuć wiatr w piórach i cudowne promienie słońca, a potem mogą odpocząć na gałęzi, gdy się już zmęczą i wtedy mogą przyjrzeć się ludziom, zapędzonych swoim trybem życia. Mogą wszystko, a jednocześnie tak niewiele. Czy są szczęśliwe? Czy odczuwają taki stan? Czy gdyby mogły to opowiedziałyby wszystkim o swoim szczęściu? A może tylko niektórym? Czy podziękowałyby dzieciom, które dokarmiały ich w zimie, za ich troskę? Czy ptaki są czegoś warte?
Spuszczam wzrok z nieba i wchodzę do ciepłej kawiarenki na St Sky. W przyciemnionym wnętrzu siedzi kilka osób, czytając gazety lub rozmawiając z drugą osobą. Siadam w moim ulubionym miejscu - przy stoliku przy samym oknie z którego widać całą ulicę i idących nią pospiesznie ludzi - zdejmuję płaszcz, wieszam go na oparciu krzesła i uśmiecham się pogodnie do kelnerki, zmierzającej w moim kierunku.
-Dzień dobry - zatrzymuje się obok mnie z malutkim notesikiem i długopisem w dłoni. Jest młoda, ma może dziewiętnaście lat. Jest średniego wzrostu, a jej krótko obstrzyżone włosy w kolorze jasnego blond, robią na mnie zawsze duże wrażenie. Zastanawiam się czy ja byłabym w stanie posunąć się do tego stopnia, by ściąć swoje włosy aż tak bardzo i odważyć się wyjść do ludzi. - Duża latte z pianą; to co zawsze, tak?
-Mhm. Plus jedna czarna kawa; dzięki.
Oddala się ode mnie i podchodzi do pozostałych stolików. Spoglądam na duży zegar, zawieszony po mojej prawej stronie - wskazuje czternastą dwanaście po południu. Sophie powinna tu zaraz być. Opieram głowę na ręce i wzdycham. Uśmiecham się do siebie na myśl o dzisiejszym śniadaniu z Oscarem. To miło z jego strony. Naprawdę bardzo miło.
-Siostrzyczko…! - mówi słodkim głosem Sophie i siada naprzeciwko mnie.
-Cześć. Jak tam?
Porusza brwiami i robi tajemniczą minę, chcąc mnie zaintrygować. Patrzę na nią pytająco.
-Matthew i ja jedziemy do Aten! Wspaniale, prawda?
-Naprawdę? To świetnie! Kiedy?
Myślę o tym, że tak dawno nigdzie nie byłam. Nie podróżowałam, nie zwiedzałam. Zastanawiam się czy dałoby mi to jakąś satysfakcję, czy by mnie umocniło? Czy rzeczywiście podróże uczą życia…? Spoglądam na siostrę i zauważam na jej twarzy nikły grymas.
-Dwudziestego czwartego.
-W Wigilię? - unoszę do góry moje brwi ze zdziwienia. W zasadzie to nawet się cieszę. Nie przepadam za Mttem, a czas spędzony z nim w jednym pokoju doprowadza mnie do szału. Potrafi mówić tylko i wyłącznie o sobie, co mnie irytuje.
-Mhm. Matthew kupił już bilety. Przepraszam, że tak wyszło. Gdybym tylko wiedziała wcześniej, nie pozwoliłabym mu na ten termin. Dobrze wiesz jak bardzo mi zależało na świętach spędzonych razem…
-Daj spokój, Sop. Przecież sobie poradzę.
Podchodzi kelnerka i stawia moje latte i kawę dla siostry.
-Nie chcę, żebyś była w Wigilię sama - mówi. Kręcę przecząco głową.
-Nie będę.
Widzę jej pytające spojrzenie. Wzruszam ramionami i cicho wzdycham. Powiedzieć jej o Oscarze?
-Poznałaś kogoś? - pyta.
-Coś w tym stylu - mruczę ledwo dosłyszalnie.
-Serio? Oh, Orual, spotykasz się z kimś? Tak się cieszę! - odsuwa głośno krzesło i nachylając się nad stolikiem, całuje mnie w czoło. Szybko się cofam i odpycham ją od siebie. Wszyscy klienci patrzą na nas zaciekawionym i lekko zażenowanym wzrokiem.
-Z nikim się nie spotykam! - odpowiadam lekko oburzona. Czekam aż siądzie z powrotem, by przestała tworzyć wokół nas widowisko.
-Kto to jest? - siada i patrzy na mnie wyczekująco. Ponownie wzruszam ramionami.
-Nikt taki - mówię. – Znajomy - spuszczam wzrok. Słyszę jak siostra bębni palcami o stolik.
-Długo go znasz? Jak ma na imię? - spoglądam na nią z irytacją.
-Czy to ważne? Liczy się jaki jest, a nie ile go znam.
- Orual, po prostu nie chcę, żebyś wplątała się w jakiś ogólno dostępny dla ciebie związek, tylko dlatego, że tak będzie najłatwiej lub z obawy, że nadal będziesz sama. Chcę, żeby to była świadoma decyzja… - Kątem oka widzę, że kliencie znów na nas zerkają.
-To nie jest mój chłopak! - przewracam oczami i głośno wzdycham.
- Chcę, żebyś miała pewność, że to ten jedyny. To, że radzisz sobie całkiem nieźle sama, nie znaczy, że możesz znieść tak samo czyjeś towarzystwo. Zwłaszcza, że od dawna z nikim nie byłaś,
-Wiem Sophie, ale to tylko dobry znajomy. Nikt więcej, okej?
Wzdycha i chwilę mierzy mnie wzrokiem. Kiwa głową i bierze do ręki kubek z kawą.
-Okej - odpowiada i upija łyk.
Spoglądam za okno i widzę młodą dziewczynę - mającą nie więcej niż siedemnaście lat- idącą z malutkim dzieckiem za rękę. W ustach trzyma papierosa, którego usiłuje podpalić. Dziecko się wyrywa. Jest przestraszone i na pewno zmarznięte w tej cieniutkiej kurteczce i najprawdopodobniej przemoczonych bucikach. Ściska mi się serce, kiedy widzę jak dziewczyna puszcza rękę dziecka i osłania długi, cienki papieros od wiatru, by móc go podpalić. Widzę jak idący pospiesznie mężczyzna, potrąca dziecko, nie odwracając się nawet za siebie. Czuję łzy w oczach. Zagryzam usta. Mam ochotę wybiec i złapać to dziecko na ręce, przytulić, pogłaskać po małej główce i pocieszyć.
-Spędzisz z nim święta?
Odwracam wzrok i spoglądam na siostrę, wzruszając ramionami. Oscar nic nie mówił na ten temat. Nie wiem czy ma rodzinę i jak bardzo pragnie spędzić z nimi ten świąteczny czas. Myślę o tym, że najbardziej wolałabym spędzić Wigilię z Lu. - Wszystko się ułoży, Orual. Zobaczysz. Jestem tego pewna - Czuję jak kładzie mi rękę na ramieniu i lekko mnie głaszcze. Robi mi się ciepło; nie tylko fizycznie, lecz i emocjonalnie.

11.jpg


*limitoflove.pinger.pl/  Polecam bardzo, warto zajrzeń. Świeżutkie opowiadanie na was czeka! :> Muszę przyznać, że autorka ma ogromny talent :)*
  • awatar ▲▼Nic na siłę, lecz z całych sił.▼▲: suuuper opowiadanie nie moge się oderwać od czytania ';) Zapraszam do komentowania nowego wpisu : kla1997.pinger.pl/m/20941317 Oczywiście zachęcam do obserwowania *.* Kl▲UDI▼
  • awatar Dream ...: To jest boskie opowiadanie , masz talent <3 . Tyle w nim bólu , ale też ciepła ; * . Ja chce by było coś więcej miedzy nimi ; *. I żeby święta spędziła z nim ;)
  • awatar Karaliene♥: Jestem ciekawa co będzie dalej. A to jak opisałaś tą scenę z dzieckiem i prawdopodobnie jego nieodpowiedzialną matką widziałam, tą akcje przed oczyma a wszystko ciężko sobie wyobrazić pod wspływem światła bijącego od monitora. Podsumowując ty przebijasz się przed to światło i działasz na wyobraźnię ;)
Pokaż wszystkie (12) ›
 

panttera
 
Wtorek, 20 grudnia

Mój nadgarstek nie daje za wygraną. Coraz silniej odczuwam ból, a intensywne szczypanie paraliżuje całe moje ciało. Potajemnie chwytam się za rękę, tak by nie dostrzegł mojego ruchu Oscar. Zagryzam mocno wargi.
-Jak długo ci z tym zejdzie? - pytam, by nie myśleć o bólu. Muszę przyznać, że czuję pewnego rodzaju dyskomfort, że ktokolwiek jest u mnie w mieszkaniu. Kiedy ostatnim razem ktoś mnie odwiedził? Nie pamiętam i chyba nie chcę pamiętać. Powinnam już dawno temu przestać spoglądać wstecz.
-Ze śniadaniem? Bardzo jesteś głodna? Hm, zaraz kończę…
Kiwam głową i uśmiecham się z wdzięcznością. Zastanawiam się czy mi wybaczył ten mały incydent.
A jak myślisz?
Orual?
Mhm.
Boże, wreszcie jesteś! Bałam się. Tak bardzo się bałam…
Niepotrzebnie; coś się dzieje?
Chciałabym wyjść z tych za ciasnych ram i stanąć ze sobą twarzą w twarz. Dlaczego nie mogę jakoś tego ułatwić, choć trochę?
Nie marnuj okazji, dopóki masz tego chłopaka.
Sądzisz, że ktoś kogo nie znam, da radę wyciągnąć mnie z własnych tarapatów?
Jasne, że tak - tylko w to uwierz!
-Oscar? - pytam, przerywając mój osobisty monolog ze sobą.
-Hm? - spogląda na mnie.
-Zaraz wrócę, dasz radę nie spalić mieszkania?
-Skoro prosisz… Jasne.
Idę do łazienki i siadam na brzegu wanny. Nie wiem już co robić. W moim mieszkaniu jest chłopak na którym mi od kilku minut tak bardzo zależy, w sercu czuję się bezsilna, bo jestem nadal sama, a może już nie?, czuję ból z nadgarstka, niedający mi racjonalnie myśleć i ten obłęd w głowie.
Odrywam bandaż i widzę wciąż sączącą się krew z otwartej rany. Boli. Boli coraz bardziej. Wstaję i sięgam po wodę utlenioną, następnie polewając ranę. Szczypie jeszcze mocniej niż przedtem. Biorę głęboki wdech i zamykam oczy. Ponownie siadam na brzegu wanny i widzę pustkę w głowie. Nie wiem co się ze mną dzieje. Czuję się osłabiona fizycznie, a przecież nigdy taka nie jestem. Zawsze psychicznie, lecz nie fizycznie. Czuję drżenie ciała. Wstaję i opieram się o umywalkę. Głęboko oddycham. Podnoszę zraniony nadgarstek na wysokość oczu i wpatruję się w cieknącą po mojej ręce krew. Strużka płynie szybko w dół do łokcia i skapuje do umywalki. Zamykam oczy. Nie chce mi się nic. Naprawdę nic.
-Orual? - słyszę pukanie do drzwi. Otwieram oczy i nie odpowiadam. Szybko wycieram zakrwawioną rękę i bandażuję ją na nowo. - Jesteś tam?
-Tak!
-Co się dzieje?
Otwieram drzwi i szeroko się uśmiecham. Oscar spogląda na mnie niepewnie. Poprawiam włosy i bluzkę.
-Co to? - wskazuje na mój nadgarstek, niedbale zawinięty bandażem. Zastygam na moment z ręką przy włosach.
-Skaleczyłam się. Jestem strasznie nieostrożna.
Chłopak stoi z poważną miną, uważnie obserwując mój każdy ruch. Odnoszę wrażenie, że mi nie wierzy. Nie ufa. I boi się, że zaraz zrobię coś cholernie idiotycznego.
-Przecież się nie tnę! - mówię wysokim głosem z rozbawieniem, chcąc rozładować napięcie, utworzone między nami. - Jak śniadanie?
-Orual…
-Jak śniadanie? - pytam ponownie, ignorując jego słowa.
-Chcę, żebyś wiedziała, że jestem tutaj i możesz na mnie liczyć. Zależy mi na tobie. Naprawdę, możesz mi zaufać.
-Co ze śniadaniem?
-Orual, proszę cię…
-Dobrze, rozumiem - kiwam głową. Patrzy mi prosto w oczy. Wciąż mi nie wierzy. Wzdycham. Czy  j a  mu wierzę? Muszę wytrwać. Nie powiem mu chyba, że czołgałam się po ciemku w nocy po mieszkaniu, przypadkiem natykając się na metalowe złączenie, nie?
-Jest już gotowe - mówi cicho i przepuszcza mnie w drzwiach. Spuszcza wzrok i czeka aż wyjdę z łazienki. Stoję, nie ruszając się z miejsca. Chcę mu coś powiedzieć. Żeby się nie martwił o mnie, że to nic takiego, że być może nie dam sobie sama rady, ale nie musi nic dla mnie robić i że dziękuję. Otwieram usta, gotowa na wypowiedzenie tych słów.
-Posłuchaj, to… - zaczynam, ale szybko urywam. Nie mogę. Nie dam rady. Spogląda na mnie, a ja zaciskam ręce w pięści, starając się by łzy nie wypłynęły z moich oczu.
-Poczekam – mówi. Zaskakuje mnie jego otwartość. Nie robi czegoś, czego bym oczekiwała. Widząc malujący się ból na mojej twarzy, nie udaje, że tego nie dostrzega. Jestem mile zaskoczona. To coraz częstszy obraz w moich myślach. Zaskoczenie. Zaskoczenie jakie szykuje dla mnie każdego dnia Oscar…
Wstrzymuję oddech najdłużej jak tylko się da.
-Poczekam, aż będziesz gotowa, by powiedzieć mi prawdę. By mi w pełni zaufać. Nie będę cię przecież zmuszał - parska zdenerwowanym, ale miłym śmiechem. - Mogę to dla ciebie zrobić, prawda? Czekać. Mogę czekać.
Kiwam powoli głową i uśmiecham się do niego wyrozumiale. Patrzymy na siebie przez dłuższą chwilę, obserwując rysy swoich twarzy. Tak bardzo pragnę go teraz przytulić, objąć i powiedzieć, że może czekać. Mrugam kilkakrotnie i widzę, jak idzie w stronę kuchni, a po chwili wychodzi z dużą tacką do krojenia chleba, na której leży ładnie przyrządzone śniadanie.
-Nie mogłem znaleźć tacy śniadaniowej w szafkach… - mówi z grymasem na twarzy. Uśmiecham się i zaczynam się śmiać. Nie tylko z niego, że zrobił śniadanie najlepiej jak mógł. Śmieję się z życia, że mam kogoś takiego obok siebie, kto zupełnie swobodnie sprawia, że śmieję się, zapominając o rzeczywistości. Tego potrzebuję. Wiem to tak bardzo doskonale. I to mnie cieszy.

10.jpg


Myślę, że to miłe zaskoczenie jeśli chodzi o Orual – zważając na poprzednie rozdziały, w których nie okazywała takiej sympatii do kogokolwiek, nawet siostry. Dlatego mimo, iż rozdziały nie bardzo mi wyszły, to jestem zadowolona z takiej akcji, która już wkrótce się rozkręci.
Pokaż wszystkie (13) ›
 

panttera
 
Wtorek, 20 grudnia

Jest dziewiąta rano. Stawiam bose stopy na podłodze i delikatnie - jakby uważając by nikogo nie zbudzić - idę do łazienki. Staję przed lustrem i widzę niską, lekko potarganą brunetkę z rozmazanymi pozostałościami po tuszu do rzęs. Opuszczam wzrok niżej i widzę mój brzoskwiniowy top. Nie lubię intensywnych kolorów, w szczególności neonów. Są bolesne dla oczu. Wolę matowe i kremowe odcienie. Odkręcam kurek z zimną wodą i ochlapuję nią twarz. Związuję włosy w wysokiego kucyka i przebieram się.
Idę do kuchni i robię sobie kawę. Czuję piekący ból w lewym nadgarstku. Przez chwilę spoglądam się na ranę ze zmarszczonym czołem, a po chwili uświadamiam sobie co się wydarzyło poprzedniego wieczoru. Biorę wdech i sięgam do szafki po bandaż. Opatruję nadgarstek. Wciąż czuję wewnętrzną pustkę z powodu braku kogokolwiek. Opuściła mnie nawet moja druga Orual. Dlaczego? Kiedy znów wróci do mojego serca? Tęsknię. Jest jedyną, którą mam. Oscar. Jest jeszcze Oscar. Czy mogę, czy  p o w i n n a m  go zaliczyć do potencjalnego członka osób mi towarzyszących?
Słyszę jakieś odgłosy i na chwilę zastygam z nieruchomym wzrokiem. Kot wchodzi dziarskim krokiem do kuchni. Zagryzam policzek od wewnątrz. Wskakuje na parapet, połączony z blatem kuchennym i siada przy samej szybie, obserwując latające za nią ptaki. Biorę łyk kawy. Znów słyszę jakiś odgłos, dobiegający z przedpokoju, jakby od drzwi. Spoglądam pytająco na Kota, ale ten siedzi niewzruszony, obserwując naturę za oknem, przemienioną na wysokie blokowiska. Widzę tylko pojedyncze strzygnięcia jego uszu. Odgłos się powtarza. Zeskakuję z blatu i po cichu idę w stronę drzwi.
Złodziej?
Natychmiastowo przeszukuję moją głowę w celu odnalezienia jakiegoś sposobu obrony, czy czegokolwiek. Co jeśli mnie zabije? Zostawi. Odejdzie. Czy będę umierała powolną czy szybką śmiercią…? Nagle drzwi się otwierają i w progu zauważam znajomego blondyna. Stoję między kuchnią a przedpokojem, wpatrując się w niego zdziwionym spojrzeniem.
-Co ty wyprawiasz? - pytam oburzona. Zamyka za sobą drzwi i szeroko się do mnie uśmiecha.
-Chcę cię przeprosić.
-Ty? - unoszę do góry moje brwi.
-Mhm.
-To ja cię powinnam przeprosić, Oscarze.
Wzdycha.
-To miała być niespodzianka. Spodziewałem się, że śpisz - mówi, wskazując kciukiem na drzwi za sobą.
-I chciałeś zrobić mi śniadanie do łóżka w ramach przeprosin, tak? - mówię z lekkim uśmiechem.
-Coś w tym stylu - odpowiada śmiejąc się. - Ale widzę, że mi nie wyszło…
-Jeszcze nic nie jadłam - mówię, zagryzając wargę, by nie zaśmiać się jak wariatka. Naprawdę cieszę się, że przyszedł. - Chodź! - Kiwam głową w stronę kuchni. – A, naprawdę cię przepraszam za to wszystko. Nie powinnam była działać tak pochopnie. To moja wina. Jestem niemądra, wiem… - mówię, odwracając się do niego. Chcę mu powiedzieć jeszcze o tym, co zadręcza moją głowę od kilku godzin. Że go nie kocham. Powinien to wiedzieć. Jednak on uśmiecha się i podchodzi do mnie, mocno mnie przytulając. Czuję jak moje serce szybko bije. Moje ręce, oplatające jego ramiona, drżą. Boję się, żeby tego nie zauważył. Ten moment trwa tak długo, że zaczynam się zastanawiać czy aby chłopak nie ma jakichś głębszych zamiarów. Szybko jednak karcę się w myślach za ten pomysł, dobrze wiedząc, że nie upłynęło jeszcze nawet pięciu sekund.
-Jasne - mówi i spogląda na mnie. Uśmiecham się niepewnie i spuszczam wzrok.
Prowadzę go do kuchni. Moje serce nadal bije w zaskakującym tempie. Splatam ręce na piersiach, starając się opanować ich drżenie. Czuję wewnętrzne ciepło i szczęście, że chłopak uczynił ten mały gest. Zamykam na chwilkę oczy i pozwalam sobie w myślach na to by skakać i piszczeć ze szczęścia z tego powodu. Czuliście kiedyś wewnętrzny brak? Nie wiedzieliście jak będzie wyglądało jutro? Nie chcieliście tego wiedzieć i w pewnym momencie przyszedł ktoś, kto was objął. Pocieszył, być może nieświadomie. Dał wam zarys nadziei. Przypominacie sobie ten szczególny gest w tym dniu? Zastanówcie się co wtedy czuliście i teraz pomyślcie o mnie. Jestem tak bardzo szczęśliwa! Czy jest coś piękniejszego od naturalnego, nic nie wymagającego gestu, który pomaga drugiej osobie?
-Więc dajesz mi wolną rękę bym zrobił ci śniadanie? - pyta upewniając się. Kiwam z uśmiechniętą miną i obserwuję jak zabiera się do pracy. Wyobrażam sobie wykwintne śniadanie, niesione na tacy, którą stawia mi na łóżku w którym śpię. Jak z filmu. Uśmiecham się jeszcze szerzej.
-Martwiłam się. Jest mi wciąż głupio po tym wszystkim..
-Nie myślmy o tym. Zacznijmy od nowa, hm? Jestem Oscar… Jestem Oscar i chcę być dla ciebie za wszelką cenę miły, dobry i życzliwy, bo uważam, że na to zasługujesz - mówi ze śmiechem w głosie. Kiwam głową. To dobry pomysł. Zacząć od początku. Czy nie to właśnie proponowała mi niedawno Sophie?
-Jestem Orual. Miło cię poznać, Oscarze.
-Masz wyjątkowe imię.
-Myślisz? - siadam na kuchennym blacie. Kątem oka widzę jak kiwa głową z pełną szacunku  dezaprobatą. - Nie lubię go. Jest staroświeckie i szorstkie.
-Niewątpliwie. Jednak kryje w sobie pewną magię, która nieźle intryguje.
-Powiedz szczerze - skąd wiedziałeś jak mam na imię? Wtedy, gdy mnie potkałeś po raz pierwszy…?  – pytam po chwili, obserwując go z powagą.
-Widziałem cię wcześniej parę razy to tu, to tam… Ktoś kiedyś się tak do ciebie zwrócił, więc pomyślałem - czemu nie ?
Utkwiłam w nim nieme spojrzenie. Dobra historyjka. Ale czy ja w nią wierzę? Czy powinnam? Przekręcam oczami. Zależy mi na nim, bo szczerze powiedziawszy nie wierzę w przypadki. Może Bóg wreszcie się nade mną ulitował i dał mi tu na ziemi kogoś, kto się mną zaopiekuje. Każdy na świecie powinien mieć prawo do jednego przyjaciela. Żeby nikt nie był sam. Nigdzie. Jest mi samej siebie żal. Zależy mi na naszej znajomości, lecz tak po prostu oceniam go od góry do dołu. Może mówi prawdę? Tylko jak to odkryć? Zaufać bez podstawień, na ślepo? Naprawdę?

9.jpeg


... mam dziś urodziny, hej! :>
  • awatar iloveslash: fajny ten Oscar : )
  • awatar Karaliene♥: STO LAT. STO LAT ! Wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń i abyś nadal tak pisała jak teraz ;) A co do rozdziału. Orual jest taka delikatna i skryta. Ma swój własny świat a Oskar za wszelką cenę pragnie do niego wejść. Tylko. . . Ile to będzie kosztować? Fajny chłopak, dobrze wykreowałaś bohaterów. Tobie to przychodzi z łatwością a ja się muszę nieźle natrudzić. Haha. No to tak Oskar = chłopak godny zaufania ;)
  • awatar My imaginary world♥: W dniu Twych Urodzin, w dniu pełnym radości, Życzę aby uśmiech na Twej twarzy gościł! Niech się spełni rychło każde Twe marzenie, A smutek i cierpienie idą w zapomnienie :3 Rozdział jest fantastyczny! No i ponownie pojawia się Oscar ^__^
Pokaż wszystkie (16) ›
 

panttera
 
Poniedziałek, 19 grudnia

Drżą mi dłonie. Ręce. Nogi. Drżę cała. Czuję jak przebiega mnie dreszcz u koniuszka kości ogonowej aż po samą szyję. Wzdrygam się. Jest zimno, cicho i ciemno. Kawałek mojego ciała, oświetla poświata z latarni za oknem. Nie słyszę nawet cykania zegara. Być może dlatego, że wszystko mnie przeraża. Lub po prostu nie słyszę zegarka, gdyż padła bateria. Nagle na kuchenny blat wskakuje kot i siada obok mnie. Podskakuje przestraszona, zeskakuję z blatu i staję w kącie, obok lodówki i zlewu. Czuję jak moje serce bije zawzięcie szybko. Przełykam ślinę, nie mogąc złapać oddechu. Staram się nabrać powietrza przez usta, ale i ta próba zdaje się na nic. Osuwam się na podłogę, czując łzy w oczach. Wiem, że nic nigdy nie będzie idealne w moim życiu, ale dlaczego to zawsze mnie spotyka coś nieprzyjemnego? Łapię się dłońmi za gardło i zaciskam mocno powieki. Otwieram ponownie usta i próbuję wciągnąć ile sił w płucach, powietrze. Udaje się. Kładę głowę na zimnej podłodze, czując łagodzący chłód na policzku. Zagryzam wargi i płaczę. Płaczę. Płaczę krótko i w ciszy.
Podnoszę się na łokciach i rozglądam po ciemnej kuchni. W mroku spoglądam na szarawą postać z błyszczącymi oczami, wpatrującymi się prosto we mnie. To Kot, siedzący wciąż na blacie. Słyszę jego ciche miauknięcie. Ignoruję je i odwracam głowę w stronę pokoju. Zaczynam się w tamtym kierunku czołgać na brzuchu. Sama nie wiem dlaczego po prostu nie wstanę. Jest mi gorąco. Nie, zimno. Nie, nie wiem. Jest mi gorąco, ale ciarki przeszywające moje ciało, sprawiają mi chłód. Czołgam się wolno i… zamykam oczy, zaciskam z całych sił pięści i jak najmocniej zagryzam wargi, żeby tylko nie krzyczeć z bólu. Opuszczam głowę w dół i jedną ręką łapię się za nadgarstek. Syczę z bólu. Otwieram oczy i zauważam krew na mojej dłoni. Mam rozcięty nadgarstek. Spoglądam na podłogę i widzę ostry, kawałek blaszki, wystającej z naderwanego łącza paneli i kafelków kuchennych. Głośno klnę i zaciskam dłoń na prawym nadgarstku. Czołgam się dalej. Przez moment mam wrażenie, że rozumiem te wszystkie dziewczyny, które się tną. Mam wrażenie, że wiem co one czują. Na początku paniczny ból, ale po chwili pewnego rodzaju satysfakcję, która przynosi ci spokój i łagodzi wszystko. Przez moment zapominasz o wszystkim innym. Myślisz intensywnie tylko o tym co sobie zrobiłaś. Mam wrażenie, że wiem jakie to jest niesamowite uczucie. Ale zaraz po chwili, zmieniam zdanie. To coś okropnego. Jak można niszczyć swoje ciało? Jak potem pokazać się wśród ludzi? Jak znieść ich pytające spojrzenia? To jeszcze gorsze niż krzywda wyrządzona samemu sobie.
Podciągam się do góry i otwieram drzwi balkonowe na oścież. Czując pod brzuchem chłodną podłogę, wychylam się i zanurzam lewą dłoń w śniegu, leżącym na malutkim balkoniku. Czuję przyjemne zimno, które łagodzi mój ból. Nabieram dłonią trochę śniegu i przykładam do okaleczonej ręki. Lekko szczypie i boli, ale po chwili jest o wiele lepiej. Śnieżnobiały śnieg, barwi się na czerwono. Ponownie sięgam po czystą garść i przykładam do policzka. Najpierw jednego, a potem drugiego. Zamykam oczy i wyobrażam sobie siebie idącą po zamarzniętym jeziorze. Nagle kra się łamie, a ja wpadam wprost pod lodowatą wodę, która mnie paraliżuje. Wyobrażam sobie, jak chcę wypłynąć na powierzchnię i nie mogę. Lekko rozchylam wargi i dotykam śniegu, trzymanego w dłoni. Rozsmarowuję go na ustach. Zanurzam obie dłonie w śnieżnobiałym śniegu i nabieram ogromną garść. Rozcieram ją na twarzy, potem na szyi i ramionach oraz na dekolcie. Przyszywa mnie lodowaty chłód. Śnieg topnieje na moim ciele, skapując wprost na moje piersi. Czuję przyjemne, otaczające mnie uczucie. Po raz pierwszy od bardzo długiego czasu, czuję, że naprawdę żyję. Że jestem kimś innym. Że mogę wszystko. Że powinnam wszystko. I że chcę robić wszystko co tylko zapragnę.
Otwieram oczy, widząc zakrwawiony śnieg. Przymykam drzwi balkonowe i kładę się na łóżku w skulonej pozycji. Wpatruję się przed siebie. Nie wiem co się ze mną dzieje. Co robię? I dlaczego? To trudne. Samotność zabiera mi życie. Samotność mnie dusi…
Chcę teraz porozmawiać z moją drugą Orual, ale jej nie ma. Nie słyszę jej. Nie widzę oczami wyobraźni, mimo iż tak bardzo tego pragnę. Głowę chowam między ramionami. Przez otwarte okno, wlatuje mroźne, zimowe powietrze, przeszywające mnie do szpiku kości. Moja zwiewna, krótka sukienka nocna, lekko się porusza na moim nagim ciele. Nabieram do płuc głębokiego oddechu, który szorstko ociera się po moim gardle. Przełykam ślinę i otwieram oczy. Przez chwilę mam wrażenie, że ktoś mnie uważnie obserwuje przez okno, ale nic nie zamierzam z tym robić, nawet jeśli miałoby to być wytwórnią mojej wyobraźni. Taka myśl daje mi trochę swobody na to, iż nie jestem do końca tutaj sama. Może powinnam zastanowić się nad tym głębiej, lecz na pewno nie w tym momencie. Oddycham z wyraźną ulgą. Jakimś cudem udało mi się pozbyć Chłopaka Z Metra z mojego mieszkania. Nie byłam dla niego ani trochę delikatna. Wyrzuciłam go w końcu, więc nie sądzę, by poczuł się z tym dobrze. Jednak nie miałam innego wyjścia. To znaczy miałam, owszem, w końcu zawsze jest jakieś inne rozwiązanie, lecz działałam jak zwykle zbyt impulsywnie.
Powinnam bardziej panować nad moimi gestami i słowami, kiedy jestem w takim stanie.
W jakim stanie?
Wzdycham. Nie wiem. Skąd mam t o wiedzieć. Może powinno się t o leczyć, a może powinno się zamykać na oddziały specjalne takie osoby jak ja. T o co czuję w chwili, gdy płaczę nie jest niczym szczególnym. Ot taki żal do świata, iż jestem samotna. Czy mam prawo płakać z tego powodu? W końcu są ludzie chorzy, upośledzeni, umierający, biedni i jeszcze bardziej zdesperowani niż ja. Więc co jest moim prawdziwym powodem codziennych histerii? Samotność? Samotność, której tak bardzo zawsze się obawiałam i która wreszcie mnie dopadła? Czy to w ogóle ma sens?
Sięgam po szklankę i podnoszę ją na wysokość oczu. Wpatrując się w przezroczystą w niej wodę, zastanawiam się co widzę. Szklankę do połowy pustą czy do połowy pełną? Marszczę czoło i wykrzywiam usta w dziwnym grymasie. Widzę po prostu szklankę z wodą. To bez sensu.
Biorę łyk i przez chwilę trzymam wodę w ustach, mając nadymane policzki. Łykam i pociągam nosem. Nie, nie płaczę. Nie musisz się o mnie martwić - choć i tak dobrze wiem, że tego nie robisz, mimo, że byłoby mi miło. Wstaję i ze szklanką wody, podchodzę do okna, by je zamknąć.
Przez moją głowę przenika nagła myśl, że powinnam dać szansę Oscarowi. Tylko szansę na co?
8.jpg


Dać szansę Oscarowi…
Myśl pocieszająca jest taka, że od teraz w każdym rozdziale będzie jeszcze ktoś prócz Orual. ;)


*expirion.tumblr.com/*
  • awatar Karaliene♥: PIERWSZA! HAAHHA. Powiem tyle, że próbowałam oddychać i udało mi się kiedy skończyłam to czytać. Jest tak perfekcyjnie napisane, jest nawet poruszony wątek dziewczyn samookalaczających się. Nie przeszkadza mi to, że czołga się po swoim mieszkaniu, gdyż uczucia są najlepiej oddane. Orual wydaje mi się dziewczyną skrytą w sobie, delikatną i kruchą. Jak motyl. Oskar doskonale się nią zaopiekuje ;)
  • awatar Life gives nothing, you must take it♥: Cudowny rozdział :3 Podoba mi się to w jaki sposób opisujesz wszystko : ) Mam nadzieję,że da Oskarowi szansę; ) Z wielką niecierpliwością czekam na kolejny rozdział *_*
  • awatar `Marzeniami sięgnąc nieba..: Kochana, nie rozpisuję się bo doskonale wiesz co o tym myslę :) Rozdział jak zawsze genialny :)
Pokaż wszystkie (15) ›
 

panttera
 
Niedziela, 18 grudnia

Po moim policzku spływa łza, wolno się tocząc w dół. Oblizuję wargi. Nasze głowy się stykają. Czuję na sobie jego oddech, a w buzi wciąż jego słodki smak ust. Siedzimy na zimnych kafelkach w kuchni. Obejmuje mnie jedną ręką, a drugą ociera łzę. Przełykam głośno ślinę. Moje całe ciało drży z chłodu i ze strachu. Kolejny raz się boję. Do moich uszu dociera jego cichy, słodki szept, że jest obok i zaopiekuje się mną. Nie pyta dlaczego płaczę, czy może to jego wina i co się dzieje. Płaczę w jego objęciach już po raz drugi, a mimo to nie jest mi nawet odrobinę wstyd. Czy łzy są czymś wstydliwym? Czy należy je ukrywać przed innymi? Czy istnieje zasada, mówiąca jasno, że nie należy płakać w towarzystwie innych? Czy jest taka beznadziejna zasada? Nie ma, bo przecież łzy nie są znakiem naszej słabości, a jedynie motywem ukazującym naszą wrażliwość na ten cały otaczający nas świat. Który na dobrą sprawę wcale nie uczy nas bycia silniejszymi i odporniejszymi na zło. Silnym trzeba się  u r o d z i ć. Nie można tego zwyczajnie  n a b y ć.
-Zostaw mnie samą - mówię, odsuwając się od niego i opierając się bokiem o ścianę. Przyciągam do klatki piersiowej kolana i mocno je obejmuję, płacząc. Nie jestem wciąż świadoma tego co zrobiłam. W gruncie rzeczy jestem zła na samą siebie. Nic, nic się nie wydarzyło, prócz zwykłych pocałunków. Więc czy mam prawo by teraz tak się zachowywać?
Widzi to. Widzi jak płaczę. Wbrew pozorom czuję się dzięki temu umocniona, chodź wiem, że to bez sensu. Ja jestem bez sensu.
-Nie zostawię cię tutaj samej - odpowiada głośno i przysuwa się do mnie, obejmując moje dłonie swoimi rękami. Odtrącam go, łykając słone łzy.
-Czego nie rozumiesz? Chcę b y ć sama. Z o s t a ć sama… - szepczę i widzę jak on kręci przecząco głową. Nachyla się leciusieńko w moją stronę i całuje mocno moje zmarznięte dłonie. –Proszę…
-Jeśli oswajamy coś, to jesteśmy zobowiązani o to dbać.
Dotyka moich włosów, przesuwa dłonią po moich mokrych policzkach. Robi to delikatnie, jakbym była drogocenną i jedyną na świecie wazą, którą można jednym zły dotknięciem zniszczyć.
-Oswoiłeś mnie? - pytam przez łzy i mocniej przyciskam do siebie kolana.
-Mhm.
-Nie wiem jak masz na imię.
-Naprawdę? - Kiwam głową. - Oscar.
Uśmiecha się do mnie i leciusieńko muska moją dłoń swoimi ustami. Czuję się jak mała dziewczynka. Jak wtedy w kawiarni kiedy spotkałam Lu. Chcę go odnaleźć. Żeby mieć go przy sobie. Znów słyszeć od niego te dwa słowa. Czuć jego usta na swoich. Być szczęśliwą. I nigdy już nie czuć się samotną. Nigdy.
-Jestem sama - szepczę z szeroko otwartymi oczami. Każde słowo wymawiam powoli i wyraźnie. Czuję mrowienie. Spoglądam przed siebie w niekonkretne miejsce. - Sama tutaj i sama na świecie. Sama w sercu i sama w głowie. Sama wszędzie przez cały czas, od kiedy pamiętam. Sama w rodzinie, sama z przyjaciółmi, sama w pokoju pełnym ludzi… Sama, kiedy się budzę, sama każdego koszmarnego dnia, sama kiedy w końcu nadchodzi ciemność. Jestem sam na sam z przerażeniem…*
Czuję jak oczy mi wysychają. Już nie płaczę. Czuje ból w sercu, który jest gorszy od wszystkiego. Oddycham spokojnie i zamykam oczy.
-Nie chcę być sama, nigdy nie chciałam, Oscarze - mówię, decydując się na powiedzenie mu prawdy. - Nienawidzę tego. Nienawidzę tego, że nie mam nikogo, kto potrzyma mnie za rękę, przytuli mnie i powie mi, że wszystko będzie w porządku. Nienawidzę tego, że nie mam nikogo kto by usłyszał mój krzyk, i nie mam nikogo kto pomógłby mi nauczyć się, jak przestać krzyczeć.* Brakuje mi tego tak bardzo.
-Orual…- słyszę głos chłopaka. Spoglądam na niego i w tym momencie czuję mocny uścisk jego dłoni na moich. – Jestem tutaj i nie pozwolę byś tak się czuła. Jestem tu. Nie jesteś sama. Nie będziesz - spogląda mi w oczy. - Jeśli tylko zechcesz, to zawsze będę cię trzymał za rękę, przytulał i mówił, że wszystko będzie w porządku - mówi. - Pomogę ci nauczyć się jak przestać krzyczeć.
Wyrywam mu się, ale on chwyta moje ręce i mocno je obejmuje. Robi to delikatnie, ale zarazem tak szorstko. Nie wiem dlaczego to robię. Czy to oznacza, że jestem tak bardzo nie dojrzała? Czy jedynie gestem, najprostszym z najprostszych, tak bardzo banalnym, można nabyć czyjeś zaufanie? Czy można mu pomóc, sprawić by poczuł się lepiej?
Chcę mu powiedzieć, że go nie kocham, że nic do niego nie czuję. Że niepotrzebnie się stara, jednak nie chcę go ranić. Nie mogę. Po tym wszystkim co mi powiedział. Nauczy mnie przestać krzyczeć. Tak bardzo tego potrzebuję. Potrzebuję jego. Ale go nie kocham.

*Fragmenty książki M. Hłasko „Następny do raju”

7.jpg
  • awatar Demonologia: cudowny tytuł *.*
  • awatar ☆LoversGonnaLove♥: o kurwa mać <3 Kocham To, Kocham, Kocham ! Kochana Jesteś genialna . Wszystko takie realistyczne ;* Ciepłe szczere pozdrowienia i buziaki :* ☆LoversGonnaLove♥
  • awatar Dream ...: cudny rozdział ; ** ten Oskar jest taki opiekuńczy <3oo pasowaliby do siebie jak dwie krople wody ; ))
Pokaż wszystkie (20) ›
 

panttera
 
Niedziela, 18 grudnia

Siadam na brzegu nie zaścielonego łóżka i biorę na kolana kota. Nerwowo drapię go za uchem, wpatrując się przed siebie. Siedzę w krótkich spodenkach i białym topie. Czuję dreszcz na nagich ramionach. Ilustruję wzrokiem książki od taty, stojące na półce naprzeciwko. Jest ich tak wiele! Zastanawiam się na którą mam dziś ochotę. Może „Dopóki mamy twarze” C.S. Lewisa? Lub coś z kolekcji Alice Kuipers? Wzdycham, stawiam kota na podłodze (który automatycznie wskakuje na parapet) i podchodzę do wysokiego regału, sięgającego pod sam sufit. Staję na brzegu dolnej szafki i sięgam po książkę Emily Giffin, stojącej na najwyższej półce. Dzwoni dzwonek do drzwi. Lekko tracę równowagę i upadam na podłogę. Teraz słychać pukanie. Podciągam kolana pod brodę i rozmasowuję uderzoną nogę. Ponownie rozlega się pukanie, dzwonienie, pukanie i dzwonienie. I tak przez kilka minut na zmianę. Podciągam się i idę lekko kulejąc do drzwi. Nie cierpię mojego życia. Jest tak bardzo trudne.
-Nic ci nie jest? - widzę Chłopaka Z Metra na progu moich drzwi.
-Co? - marszczę czoło.
-Przewróciłaś się?
-Być może - odpowiadam chłodno. Nie mam najmniejszej ochoty teraz na jego odwiedziny. I tak nigdzie z nim nie pójdę. Na j a k ą k o l w i e k  kawę.
-Daj spokój, Or. Przecież widzę - wskazuje palcem na czerwoną plamę na mojej lewej nodze, która powoli zaczyna robić się bordowa. - Kiedy to było? Masz lód? Trzeba to szybko obłożyć lodem… - mówi ciepłym i przyjemnym głosem, robiąc krok w moją stronę. Ja robię krok w tył, spoglądając mu w oczy. Nic nie mówię. - Chodź, pomogę ci.
Wchodzi do mojego mieszkania, a ja bez słowa poddaję się jego terapii. Siadam na kuchennym krześle i w milczeniu obserwuję jak chłopak klęcząc obok mnie, delikatnie przykłada lód do mojej nogi. Nie boli mnie. Czuję się dobrze. On mnie nie pociąga, jednak mimo to mogę teraz mu się uważnie przyjrzeć. Oddycha spokojnie, a jego tors powoli podnosi się i opada. Niemal mam wrażenie, że słyszę jego głośne bicie serca. Hmm to chyba moje serce. Moje serce bije aż tak głośno? Uśmiecham się lekko do siebie, spoglądając na swoją klatkę piersiową. Podnosi się i opada w szybkim tempie. Dotykam prawą dłonią serca i natychmiast wyczuwam jego szybkie bicie. Chłopak podnosi do góry głowę i spogląda najpierw na moją rękę, leżącą na sercu, a potem na moją twarz. Widzę u niego cień zawahania i niepewności. Uśmiecham się do niego.
-Źle się czujesz?
-Nie - odpowiadam z lekkim uśmiechem, a widząc jego pytającą minę, kontynuuję - Przyjemnie bije. W tak szybkim tempie. Spójrz - chwytam jego dłoń i przykładam na piersi, tam gdzie czuć serce. Mój oddech jest nie równy. Uważnie obserwuję jego twarz i wpatrujące się jego oczy w moją klatkę piersiową. Zastanawiam się o czym teraz myśli. Co chce. Czego pragnie. Czy mu się podobam. Czy jestem w jego oczach atrakcyjna i seksowna? Odchylam głowę lekko do tyłu i zamykam oczy. Czuję delikatne muskanie warg chłopaka na mojej dłoni, a potem na piersiach i obojczykach, czy mi się tylko wydaje? Nie chce teraz tego wiedzieć. Chcę trwać w tym jak najdłużej. Czuję ciepło, którego tak nienawidzę. Ale dobrze mi jest tak. Zatapiam ręce w jego zmierzwionych włosach, czując jak pieści mnie wokół ramion. Zapominam o mojej nodze i o tym, że miał mi ją schłodzić lodem.  Nachylam się w jego stronę i obejmuję za szyję. Całuje mnie lekko po nagich ramionach i dekolcie. Czuję pulsującą szybko krew w moich żyłach. Jest mi gorąco. Palą mnie miejsca, gdzie mnie całuje. Jego ręce dotykają moich gołych nóg, przesuwając się po wewnętrznych stronach ud. Podnosi moją koszulkę, dotykając zachłannie mojego brzucha. Całuje go, wędruje ustami w dół, muskając moje ciało kończące się przy zamku od krótkich spodenek. Oboje balansujemy na granicy, wiedząc, że wystarczy tak niewiele. Ściąga ze mnie ubranie i całuje po nagim ciele. Brakuje mi. Brakuje mi. Brakuje mi czegoś więcej. Zsuwam się szybko z krzesła na chłodną podłogę. Nachylam się nad nim i przywieram do jego ciała, swoim. Chwytam jego twarz w objęcie i mocno całuję w usta. Czuję słodki smak, który staje się dla mnie natychmiast pożądaniem. Chcę więcej. Pragnę więcej. Muszę mieć więcej. Zdobędę więcej. Całuję go nie zważając na nic. Nie obchodzi mnie moje życie i otaczający mnie świat. Pragnę teraz tylko jego. Chłopaka Z Metra, którego na dobrą sprawę nawet nie znam. Lecz liczy się teraz coś więcej. Co zaspokaja moje myśli. Znam jego ciało. I mam je przy sobie. Tutaj. Obok. Jego ciało jest teraz połączone wyjątkową mocą z moim- pożądającym i jego rozpalonym.
Czy nadal jestem samotna?

6.jpg


Nie wypowiadam się co do dzisiejszego rozdziału, czekam na wasze opinie.
Kolejny rozdział -> imię blondyna.
Tak bardzo fajnie, jest nanananananana.  :>

tumblr_lwgp0y4Nf61r71exgo1_500_large.jpg


Życzę Wam wszystkim pięknych i najlepiej spędzonych świąt, które będziecie pamiętać jeszcze na długo, jak mam nadzieję z radosnych powodów. ;* I aby nowy rok był pełen miłości i spełnionych marzeń i żeby każdy z was dotrzymał postanowień! ;)
Duuuużo dobrych imprez życzę, piękne!
Na ten świąteczny czas mam dla was pewną sentencję:
„Bo jeżeli miłość ma być treścią naszego życia, to trzeba pokochać. Wszystko.” Ks. M. Maliński

tumblr_mx34xwxFM01qcxdeho1_500.jpg
  • awatar *Etta*: Jeju świetne. Dziękuje za życzenia i nawzajem. Mam nadzieje, że następny jak najszybciej :)
  • awatar My imaginary world♥: WoW! Całkowicie mnie zaskoczyłaś O.O Rozdział jest cudowny! ;3 Dziękuję za życzenia i życzę Ci tego samego <3
  • awatar I'm Lovatic: Oo super. Nareszcie dowiem się jak ma na imię blondyn. Dziękuję za życzenia, życzę Ci tak samo radosnych świąt oraz szczęśliwego Nowego 2014 Roku <3
Pokaż wszystkie (25) ›
 

panttera
 
Niedziela, 18 grudnia

Wchodzę przez ogromne drzwi do budynku, a następnie idę dobrze mi znanym korytarzem w lewo. Ściany są tutaj pomalowane na migdałowy kolor, a podłoga jest ułożona z brązowo pomarańczowych płytek ceramicznych. Po obu stronach na ścianach wisi dużo kolorowych zdjęć, przedstawiających małych podopiecznych Publicznego Domu Dziecka. Kiedy jestem już na drugim piętrze, zatrzymuję się przed pokojem numer trzydzieści dziewięć w którym mieszkają bliźniaki. Pukam i otwieram drzwi, a po chwili czuję mocny ucisk na sobie przez niską blond-włosą dziewczynkę.
-Cześć Kaja! - mówię radośnie, lekko ją czochrając. -Hej Jo! - spoglądam na chłopaka, stojącego obok. Jest już wysoki i dość przystojny. Ciekawe jak będzie wyglądał za kilka lat. Pewnie będzie miał już dziewczynę i będzie najszczęśliwszy na świecie. Wszystko byleby tylko nie był samotny.
-Hej! - wita się szerokim uśmiechem.
-Mam dla was świąteczny prezent - mówię ciepłym głosem i podaję każdemu z nich oddzielną torebeczkę w której znajduje się po jednej figurce słonika, czekoladzie, kilku garściach cukierków, u Josua płyta jego ulubionego zespołu hiphopowego, a u Kai złote kolczyki i pierścionek. Stoję obok i obserwuję ich reakcję. Na ich twarzach widnieją coraz to szersze uśmiechy. Josua zdążył już rozpakować jednego cukierka i wepchnąć go do buzi, a Kaja dostrzegła swoje nowe kolczyki i teraz ogląda je z wielką intrygacji w oczach. Nagle słyszę wielkie „Łał” ze strony Jo, który odnalazł w swojej torebce płytę hiphopową, którą udało mi się znaleźć i kupić dziś po południu w drodze tutaj.
-Orual, jesteś niesamowita! - słyszę głośny pisk Kai, która mnie mocno obejmuje. Josua spogląda na mnie uradowany.
-Chodź - zachęcam go by podszedł do mnie tak jak Kaja. Kręci głową. Uśmiecham się. Jest taki uroczy.
-Podoba wam się?
-Taaak ! - Kaja głośno odkrzykuje. Śmieję się i siadam na łóżku obok chłopaka.
-A jak tam twój prezent? Fajny?
-Tak. Dziękuję. Jest super - kiwa głową.

Po półtorej godzinie wychodzę na mroźne, zimowe powietrze. Wkładam ręce do kieszeni i idę przed siebie. Jestem szczęśliwa zawsze, ilekroć odwiedzę tę dwójkę. To niesamowite uczucie, móc sprawić komuś radość. Jestem szczęśliwa! To dobrze, że im się spodobało. Odetchnęłam z ulgą. Chodź Josua wydawał się być znowu przygnębiony. Czasami zastanawiam się dlaczego.
Nagle zauważam Chłopaka Z Metra, siedzącego na ławce obok. Odwracam wzrok, by udać, że go nie zauważyła, lecz ten już na mnie spojrzał i nie mogę się nijak wykręcić.
-Orual! Orual, cześć! - zamykam na chwilę oczy i biorę głębszy wdech, nie zwalniając kroku. Po chwili chłopak idzie obok mnie.
-Oh, hej. Hm, śledzisz mnie? - spoglądam na niego kątem oka.
-Nie. Mogę zapytać cię o to samo - odpowiada łagodnie. W jego głosie nie słychać sarkazmu czy opryskliwości.
-Więc co tu robisz?
-Czekam na Maję.
-Maję? - unoszę do góry swoje brwi.
-Mhm.
-Okej.
Zapada milczenie, które jest przerywane cichym skrzypieniem śniegu pod butami.
-Chyba nie jesteś zazdrosna? - pyta z lekkim uśmiechem.
-Zazdrosna? O co?
-O Maję.
-Dlaczego?
-Skąd mam wiedzieć? - uśmiecha się do mnie. Kątem oka widzę jak na mnie spogląda. – Maja to moja kuzynka, robi pracę magisterską i...
-Słuchaj. My się w ogóle znamy? - zatrzymują się i spoglądam na niego. Widzę jak unosi do góry swoje brwi, a na jego twarzy wciąż widnieje uśmiech. Naprawdę nie mam pojęcia jak z nim rozmawiać, skoro nawet nie wiem kim jest.
-Spotkaliśmy się wczoraj w metrze.
-Nie pytam o spotkanie. Tylko o to czy się znamy.
-Hmm wychodzi na to, że tak.
-Nie przedstawiałam ci się wczoraj…
-Wiem-uśmiecha się, co doprowadza mnie do szału. Czy ta rozmowa ma w ogóle jakiś sens?
-To skąd pewność, że mam na imię Orual? - mówię z wyrzutem w głosie.
-Słuchaj, przepraszam. Muszę lecieć, bo Maja już czeka - wskazuje głową w bok. Spoglądam w tamtym kierunku i widzę tylko jedną dziewczynę w żółtym płaszczyku. Mrużę oczy, ale nie rozpoznaję twarzy. - Kawa?
-Co?- pytam zdziwiona.
-Bądź gotowa, dzisiaj o osiemnastej. Do zobaczenia! - odpowiada, ruszając z przepraszającą miną w stronę Mai. Mrugam kilkakrotnie. Co? Kawa? Osiemnasta? Dzisiaj?
Zaraz. Czy ja się zgodziłam?
Spoglądam w dal za chłopakiem, który idzie szybkim krokiem obok obcej mi dziewczyny. Czuję, że wzbiera we mnie furia. Nie zapytał się mnie o zgodę. Nie ma mowy, żebym z nim gdzieś poszła. To przekracza moje wszystkie granice. Nie. Stanowcze  n i e.

5.jpg


Hej,
cóż nagła zmiana wydarzeń w moim życiu. Kolejny rozdział również zmieni akcję o 180 stopni. Jeszcze nie wiem czy to dobrze, czy nie xD
  • awatar Tranquility.: Och, świetne, te dzieci są takie pocieszne, radosne, ale ten chłopczyk raczej spokojny. Podoba mi się ta parka i to jak! Ten tajemniczy chłopak jest po prostu niesamowity, och kręci mnie i mam na niego chrapkę, ale to tylko opowiadanie : < Zmiana piękna, zawsze mi się podoba twoje opo, więc teraz oczywiście też. Och no i twoje rady przez internety, szkoda, że my tak nie mozemy się spotkać przy kawie i pogadać ; / Dobra, świetne opowiadanie <3 Czekam na następny rozdział! Cudowne <3
  • awatar ☆LoversGonnaLove♥: Mrrrr . ciekawie się robi. Co ten Jo taki smutny ? ;<<< Pewnie musi być zajebiście przystojny *.* hihih . Kolejną część wyczekuję ;3 :*
  • awatar I'm Lovatic: Każdy rozdział mnie zaskakuje. I to pozytywnie! Rozdział fantastyczny <3 Czekam na kolejny :*
Pokaż wszystkie (14) ›
 

panttera
 
Sobota, 17 grudnia

Dłonie pieką mnie od gorącego kubka, ale nie mam ochoty go odstawiać na bok. Chcę jak najdłużej obejmować go i czuć jak moje zmarznięte ręce, ogrzewają się.
Spoglądam za okno, chwilę obserwując ludzi, idących w pośpiechu między wirującymi w powietrzu płatkami śniegu. Mają na głowach kaptury, zasłaniające im prawie całkowicie oczy. Zastanawiam się do jakiego typu mogłabym ich zaliczyć. Na świecie bowiem istnieją dwa typy ludzi: beznadziejni romantycy i realiści. Realiści widzą twarz przypadkowej osoby i porównują ją ze swoją. Szukają bez sensownych detali, zachwycają się ładniejszymi oczami, kształtnym nosem czy dużymi ustami. Beznadziejni romantycy przekonują natomiast sami siebie, że Bóg powierzył im jedną osobę. Nie wiem do którego typu ja się zaliczam.
Biorę łyk gorącego latte i obejmuję wzrokiem klientów kawiarenki. Prawie wszystkich znam z widzenia - wiem co zamawiają codziennie po południu i jak długo tu przebywają. Jestem tutaj jedną z wielu osób, które codziennie lub prawie codziennie przesiadują przy swojej ulubionej kawie i ciasteczkach, rozmyślając o życiu. Bywam tu naprawdę często od długiego czasu, a mimo to nie dostałam jakiejkolwiek karty stałego klienta. Zdaję sobie sprawę, że uprzejme kelnerki znają mnie na pamięć i wiedzą co mi podać, jednak brakuje mi tego dowodu na małej prostokątnej karteczce z moim imieniem i nazwiskiem. Być może całkowicie niepotrzebnie tego chcę.
Mrugam kilkakrotnie, wracając do rzeczywistości. Za witryną kawiarenki, widzę uśmiechniętą twarz mojej siostry, która energicznie do mnie macha. Obserwuję przez chwilę jak niecierpliwie czeka na przejściu dla pieszych aż zapali się małe, głupie, zielone światełko, pozwalające jej przejść. Biorąc ostatni łyk chłodnej kawy, zauważam kątem oka jak siostra dziarskim i dumnym krokiem wchodzi na jezdnię, nie zwracając uwagi na głośno hamujące samochody obok. Wzdycham ciężko i kręcę głową. Zawsze była nieroztropna i zbyt lekkomyślna. Chwilę później drzwi kawiarenki otwierają się na oścież, wpuszczając do ciepłego wnętrza, mroźny podmuch wiatru.
-Hej siostro !-Podchodzi do mnie i mnie obejmuje. Jest wysoka, tylko dzięki obcasom; ma idealnie zgrabne nogi i długie rudoblond włosy.
-Cześć Sophie- całuję ją w policzek, uśmiechając się. Obserwuję jak zdejmuje zimowy płaszczyk w kolorze khaki, następnie wieszając go na oparciu hebanowego krzesła.- Jak świąteczne przygotowania ?
-Cudownie ! Mam już dla nas wszystkich prezenty - maluchom kupiłam takie śliczne różowe skarpetki.
-Jakim maluchom ?
-Twoim. A czyim ?-pyta oburzona, podciągając wyżej rękawy żółtego sweterka.
-Masz na myśli Josuę i Kaję ?
To dwójka bliźniaków z domu dziecka, których staram się odwiedzać co najmniej dwa razy w miesiącu. Mają po dziesięć lat i są bardzo dojrzali jak na ten wiek. Powiedziałam im ostatnio, że wpadnę do nich na święta z prezentami. Kaja objęła mnie wtedy i powiedziała, że jestem najlepsza, a Josua stał obok i uśmiechał się promiennie. Za bardzo się wstydził by podejść i mnie przytulić. W końcu jestem dla nich obca, mimo, że odwiedzam ich systematycznie od ponad dwóch lat. Czasami zastanawiam się jakby to było gdybym mogła im stworzyć prawdziwą rodzinę. Byłabym ich mamą. Dobrą i kochającą i…
-Jasne, że tak. Chyba, że chcesz mnie o czymś poinformować, bo nie wszystko wiem…?- wyrywa mnie z zamyślenia jej ćwierkający głosik. Jej wzrok kieruje się na mój brzuch, a ja wędruję za jej spojrzeniem i lekko poprawiam bluzkę w talii.
-Daj spokój…
-Czyli nie ?-pyta z udawanym zażenowaniem w głosie.- W takim razie przytyłaś. A święta jeszcze dobrze się nie zaczęły !-uśmiecha się zadziornie. Jak ja jej nienawidzę. Właśnie teraz i w tym momencie. Wypuszczam głośno powietrze z płuc i kładę ręce na stoliku.
-Coś jeszcze ?
Sophie kręci przecząco głową z rozbawieniem na twarzy. Zakrywa usta dłonią i stara się stłumić śmiech.
-Powinnaś przejść metamorfozę- zmienia temat. Chcę zapytać dlaczego kupiła te ohydne skarpetki dla bliźniaków, ale powstrzymuję się i odpowiadam na jej pytanie.
-Nie wiem…- kręcę głową, a na mojej twarzy pojawia się grymas niezdecydowania. Sophie wzdycha.
-Powinnaś zacząć wszystko od nowa. Najlepiej w sylwester. Nowy rok, nowe postanowienia. To dobry pomysł, nie sądzisz ?
-Co miałabym zmieniać ?-spoglądam na moje dłonie. Doskonale znam odpowiedź na to pytanie. Jest tyle spraw, które ciągnę bez celu. Nie mam odwagi zrezygnować.
-Dobrze wiesz, że on nie przyjdzie. Nie możesz tu ciągle na niego czekać. Wyjdź na świat, zobacz jaki jest piękny. Orual !

1379848_610457492325949_2122083068_n.jpg


Mało ciekawie. Jest to bardziej wprowadzenie, żebyście wiedzieli co nieco. Lecz obiecajcie mi coś – zostaniecie ze mną teraz i poczekacie na drugi rozdział, który będzie o niebo lepszy, gdyż pojawi się intrygujący bohater, nie odstępujący na krok od naszej bohaterki. To jak, obiecujecie?
  • awatar *Etta*: Obiecuję ;) wcale nie jest to strasznie nudne. Jest tu wątek o jej siostrze i "przybranych dzieciach". Wiadomo, że czasem musi być taki rozdział by potem zaskoczyć akcją.
  • awatar Madzia...♥: Ładne!
  • awatar Girl Power ♥: Więc z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy :)
Pokaż wszystkie (22) ›
 

panttera
 
"Głęboki oddech" to powieść tocząca się spokojnym trybem. W rozdziałach opisane będzie codzienne życie młodej Orual, która musi się zmagać z na pozór błahymi sprawami. Nie zawsze będzie akcja. W końcu to tylko zwykłe życie...  Z nutą humoru ukazane są myśli głównej bohaterki, która jest uzależniona od konwersacji samej ze sobą. Jej druga "ja" podpowiada jej  i jednocześnie uczy ją, jak żyć. Na początku opowiadania, poznajemy młodego chłopaka, który miesza lekko los Orual. Z czasem pojawiają się też inni bohaterowie, dzięki którym powieść nabiera tempa i zawrotnych momentów. To historia ukazująca tajniki życia dwudziestoletniej dziewczyny.  Myślę, że "Głęboki oddech" to lekka odmiana w moim wykonaniu i dobry sposób pozwalający mi na oderwanie się od szarego życia.

głęboki oddech.jpg


Fragment „Głębokiego oddechu” :

Przyciągam do klatki piersiowej kolana i mocno je obejmuję, płacząc. Widzi to. Widzi jak płaczę. Wbrew pozorom czuję się dzięki temu umocniona, chodź wiem, że to bez sensu. Ja jestem bez sensu.
-Nie zostawię cię tutaj samej-odpowiada głośno i przysuwa się do mnie, obejmując moje dłonie swoimi rękami. Odtrącam go, łykając słone łzy.
-Czego nie rozumiesz ? Chcę b y ć sama. Z o s t a ć sama… -szepczę i widzę jak on kręci przecząco głową. Nachyla się leciusieńko w moją stronę i całuje mocno moje zmarznięte dłonie. –Proszę…
-Jeśli oswajamy coś, to jesteśmy zobowiązani o to dbać.
Dotyka moich włosów, przesuwa dłonią po moich mokrych policzkach. Robi to delikatnie, jakbym była drogocenną i jedyną na świecie wazą, którą można jednym zły dotknięciem zniszczyć. […] Czuje ból w sercu, który jest gorszy od wszystkiego. Oddycham spokojnie i zamykam oczy.
-Nie chcę być sama, nigdy nie chciałam […] –mówię decydując się na powiedzenie mu prawdy. -Nienawidzę tego. Nienawidzę tego, że nie mam nikogo, kto potrzyma mnie za rękę, przytuli mnie i powie mi, że wszystko będzie w porządku. Nienawidzę tego, że nie mam nikogo kto by usłyszał mój krzyk, i nie ma nikogo kto pomógłby mi nauczyć się, jak przestać krzyczeć. Brakuje mi tego tak bardzo. […]
Uśmiecha się do mnie i leciusieńko muska moją dłoń swoimi ustami. Czuję się jak mała dziewczynka. Jak wtedy w kawiarni kiedy spotkałam Lu. Chcę go odnaleźć. Żeby mieć go przy sobie. Znów słyszeć od niego te dwa słowa. Czuć jego usta na swoich. Być szczęśliwą. I nigdy już nie czuć się samotną. Nigdy.


Kilkanaście lat wcześniej

Nie pamiętam jak wtedy wyglądał, bo nie wiedziałam, że będzie to miało teraz jakiś istotny sens. Na Boga, miałam wtedy tylko niecałe osiem lat !
Zapytał jak mam na imię i dlaczego siedzę tutaj sama. Odpowiedziałam wtedy, że jestem Orual i chcę być kochana.
-Jestem Lu. Mogę cię pokochać.
Utkwiłam w nim wzrok. Pamiętam jak odpowiedział bez namysłu, ciepłym i miłym głosem. Jego zielone oczy, wpatrywały się spokojnie w moją rozgrzaną twarz. Czułam, że moje serce niemiłosiernie szybko bije.
-Wiesz, powinno istnieć prawo zabraniające ludziom spotykać się tylko w przelocie -szepnęłam.
-Powinno-skinął głową.-Chcę cię pokochać.
-Dlaczego ?-Bałam się wtedy. Bałam się, że żartuje i zaraz zacznie się ze mnie głośno śmiać. Albo, że odejdzie i mnie zostawi bez odpowiedzi. Ale on siedział nadal spokojnie, obserwując mnie z uwagą. Aż w końcu odpowiedział:
-To najwspanialsze uczucie. Mogę dać ci cząstkę jego. Chcesz ?-pokiwałam głową, czując, że nie jestem w stanie wypowiedzieć ani jednego słowa. On bez zawahania wyciągnął swoje ręce i dotknął nimi, moich dłoni. Spojrzałam na nasze splecione ręce i przełknęłam ślinę. Było mi duszno.-To jest niesamowite, prawda ?- A następnie wychylił się przez stoli i dotknął swoimi ustami moich warg. Przez chwilę nic nie słyszałam i nic nie widziałam. Myślałam nawet, że zemdlałam i od razu się tym przeraziłam. Jednak po chwili wróciłam do rzeczywistości i zobaczyłam twarz Lu blisko siebie. Jego zielone oczy wpatrywały się głęboko w moje, szaroniebieskie. Chwyciłam go wtedy mocno za ręce, ale nie byłam nic w stanie zrobić. On odszedł. Wstał i odszedł. Wtedy poczułam niesamowitą radość i szczęście, że go spotkałam. Ale to uczucie szybko zostało wymazane innym- gorszym i straszniejszym. Poczułam silny ból w sercu i złość. I wtedy znienawidziłam go i zapragnęłam by nigdy więcej nie pojawił się w moim życiu.
Jednak w głębi duszy tak bardzo chcę go teraz odnaleźć…



Mały wątek z przed kilkunastu lat. Zaczynamy „Głęboki oddech”, witam ;)
  • awatar Karaliene♥: Jezu jakie to piękne! Bardzo mi się podoba! Czuję jakbym czytała prawdziwą powieść. A ta zapowiedź omomom! Jej imię mnie intyguje ;)
  • awatar Only you :*: *-*
  • awatar ♛ ѕateenkaari ❤: Wow! Zahipnotyzowałaś mnie ;o Czekam na ciąg dalszy ♥
Pokaż wszystkie (47) ›
 

adrijah
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nightfirefly
 
Wczoraj zgłaszaliście mi info o kolejnym kopiującym moje jak i wasze zdjęcia trollu. Sprawa jest prostsza niż wam się wydaje - autorom zdjęć przysługuje wiele praw i gdy ktoś bez waszej zgody je narusza, macie pełne prawa do pozwania go do sądu. Oto niektóre z nich:

"Jeżeli autor/właściciel praw autorskich do tych zdjęć nie wyraził zgody na ich rozpowszechnianie to działanie takie jest przestępstwem zagrożonym kara grzywny i pozbawienia wolności.
Znajdzie tutaj zastosowanie Art. 116., a także Art. 115. ustawy o prawie autorskim i PP.
Dodatkowo autor/właściciel praw autorskich może żądać zadośćuczynienia."

"W/w przestępstwa są ścigane na wniosek poszkodowanego.
Jeżeli rozpowszechniane bez pozwolenia są Twoje zdjęcia, to możesz zgłosić sprawę na policję, a ta zajmie się ustaleniem danych sprawców."

“- Zgodnie z art. 78 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, w przypadku zagrożenia autorskich praw osobistych cudzym działaniem twórca może żądać zaniechania tego działania. W razie dokonanego naruszenia można żądać aby osoba, która dokonała naruszenia usunęła jego skutki, w szczególności aby złożyła publiczne oświadczenie w tym zakresie. Zatem możemy żądać aby na portalu zostało umieszczone oświadczenie wraz z przeprosinami za naruszenie naszych praw autorskich (w naszym żądaniu wskazujemy proponowaną treść oświadczenia). W przypadku stwierdzenia, iż naruszenie było zawinione, sąd może przyznać nam odpowiednią sumę pieniężną tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę lub zobowiązać sprawcę, aby uiścił odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez nas cel społeczny. Naruszenie osobistych praw autorskich skutkuje również odpowiedzialnością karną. Zgodnie z art. 115 ust. 1 prawa autorskiego kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Takiej samej karze podlega, kto rozpowszechnia bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie albo publicznie zniekształca taki utwór, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie (art. 115 ust. 2).”



"Jak udowodnić wykorzystanie zdjęcia?
- Przede wszystkim należy zebrać dowody. W przypadku wykorzystania zdjęcia na stronach internetowych dowodami będzie: „zrzut ekranu”, zapisana strona internetowa oraz dowód z zeznań świadków – stronę należy pokazać najlepiej dwóm „niespokrewnionym” osobom, które w przypadku ewentualnego procesu potwierdzą, iż widziały zdjęcie autora na danym portalu."

Tak się składa, że w rodzinie mam prawników i jestem zorientowana w temacie ;) Co możecie zrobić: róbcie zrzuty ekranu, zdjęcia stron takich kopiujących delikwentów, poszukajcie świadków, którzy potwierdzą, że wasze foty były kopiowane oraz wystąpcie do portalu o poświadczenie, że taka osoba dopuściła się kradzieży waszych zdjęć. Oprócz tego sprawę zgłaszajcie na policję ze wskazaniem adresu strony (oni zajmą się odszukaniem pozwanego) i..dalej do sądu. Możecie dostać bardzo duże odszkodowanie, a niektóre sprawy kończą się dla internetowych złodziei nawet więzieniem! Poczytajcie ile ludzi zostało pozwanych za kopiowaniu cudzych zdjęć i jak fatalnie na tym wyszli.

Tak więc już wiecie co robić, gdy ktoś naruszy wasze prawa autorskie. Pozdrawiam!

Ps. Ten wpis możecie śmiało skopiować na swojego Pingera, może niektóre dzieciaki to coś nauczy i doedukuje, że swoimi głupimi i z pozoru niewinnymi zabawami w kopiowanie, mogą się narazić na całkiem poważne konsekwencje (lub swoich rodziców - jeśli są niepełnoletni).

Ps2. Do osób, które chcą zamieścić cudze zdjęcie na swoim blogu: przede wszystkim musicie pamiętać, że nie wolno robić tego w celach obraźliwych, nie wolno też w żaden sposób modyfikować zdjęcia, które nie należy do nas. Zawsze gdy dodajecie zdjęcie, podajcie autora lub źródło. Jeżeli ciężko wam je znaleźć, bo zdjęcie od jakiegoś czasu "krąży" po necie i nie macie pojęcia kto je zrobił - wtedy jako źródło piszecie "internet", co automatycznie daje info, że zdjęcie nie jest wasze i w żaden sposób nie chcecie go przywłaszczyć.
 

zetka28
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kciuk-pl
 
Blokada dostępu do sieci będzie najbardziej dotkliwą konsekwencją naruszeń praw autorskich. Na przygotowanie się zostały niespełna cztery miesiące.

Link: www.kciuk.pl/Amerykanow-zaczna-niedlugo-odcinac-…
 

rates
 
RATES PRODUCENT FARTUCHÓW MEDYCZNYCH tel.513737979
e-mail:rates1@wp.pl U NAS KUPUJESZ KIEDY MASZ OCHOTĘ (BEZ REJESTRACJI .BEZ ZOBOWIĄZAŃ.) Nie prowadzimy baz danych klientów. Nie stosujemy kampanii mailingowych .To klienci do nas dzwonią wtedy kiedy coś potrzebują kupić. ZAPRASZAMY
    *TU CENNIK*
www.rates.com.pl
www.fartuszki.waw.pl
www.rates.com.pl/rates.com.pl/
www.fartuszki.strefa.pl/
rates.szablon.pl/index.php?p=1_84_FARTUCHY-BAWELNIANE
rates.szablon.pl/index.php?p=1_46_FARTUCHY-SKLEPOWE
rates.szablon.pl/index.php?p=1_48_FARTUCHY-PODOMKI
rates.szablon.pl/index.php?p=1_68_FARTUCHY-STYLONOWE
rates.szablon.pl/index.php?p=1_73_ODZIEZ-MEDYCZNA
rates.szablon.pl/index.php?p=1_73_ODZIEZ-MEDYCZNA
rates.szablon.pl/index.php?p=1_49_OBUWIE-MEDYCZNE
*FARTUCHY DLA HANDLARZY Z ŁODZI SZYJEMY W ŁUKOWIE W FIRMIE RATES* Dlaczego odbiorcy z Łodzi wybierają fartuchy firmy RATES? Dlatego ,że są lepiej skrojone i solidnie wykonane. Łodzianki twierdzą ,że niby ktoś tam w Łodzi produkuje fartuchy ale jest to niskiej jakości produkcja chałupnicza. *NATOMIAST FARTUCHY FIRMY RATES TO MARKA ZNANA Z WYROBÓW WYSOKIEJ JAKOŚCI*
MODNE FARTUCHY nie tylko na pokaz.jpg

FARTUCHY LABORATORYJNE,,,.jpg
 
UWAGA! Wszystkie zamieszczone fotografie są własnością firmy Odzieżowej Rates. Kopiowanie bez naszej zgody i publikowanie w cudzych katalogach jest zabronione.
CENY FARTUCHÓW od 8,00 zł.netto
Czapki kucharskie cena netto od 2,50 zł.
NAJWIĘKSZY W POLSCE WYBÓR ODZIEŻY ROBOCZEJ I MEDYCZNEJ *ZAKŁADY ODZIEŻOWE RATES*
ZAOPATRZENIE FIRM *U NAS NIE MUSISZ PRZEPŁACAĆ*
*WYSOKA JAKOŚĆ*
*U NAS NIE MUSISZ PRZEPŁACAĆ*
odzież robocza warszawa i okolice.jpg

PRODUKUJEMY Z NAJLEPSZYCH TKANIN W EUROPIE
ZAOPATRUJEMY FIRMY W WARSZAWIE,ŁODZI,KIELCACH,WROCŁAWIU,GDAŃSKU.SZCZECINIE,OPOLU,KATOWICACH,NOWYM-TARGU,NOWYM SĄCZY,BIAŁYMSTOKU,POZNANIU,JĘDRZEJOWIE,TORUNIU,OLSZTYNIE,POZNANIU oraz wielu innych miastach.
ODZIEZ DO PRACY.jpg


Odziez medyczna producent RATES.jpg


ZAPASKI KELNERSKIE RATES,,.jpg

*W FIRMIE RATES NAJWIĘKSZY WYBÓR TOWARÓW*
WŁASNA PRODUKCJA-MAGAZYN KILKA TYSIĘCY GOTOWYCH WYROBÓW. KRAWCY MODELARZE PROFESJONALNY PARK MASZYNOWY ponad 30 specjalistycznych maszyn.2 hektarowe tereny.

warszawa-odziez-medyczna-firmy-rates-tel513737979-cena-47-zl netto.jpg


UBRANIA MEDYCZNE PRODUCENT.jpg


ubrania robocze warszawa.jpg

MARYNARKA PIEKARSKA.JPG




Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979

ubrania robocze warszawa.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
 
 
Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
SPECJALISTYCZNA KURTKA ROBOCZA B2K-WOD CZERWONOCZARNA RATES.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
WSZYWKA RATES.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
PELERYNY FRYZJERSKIE RATES.jpg


PRODUKCJA ODZIEŻY ROBOCZEJ-.jpg


Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979

ZAOPATRZENIE PIEKARNI I CUKIERNI.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
SPODNIE MASARSKIE EB.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
spodnie ROBOCZE Wodoodporne  czarne A5-wod.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
SZWALNIA RATES-.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979

ZAPASKI KELNERSKIE ZK-86.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979

PRODUK~2.JPG

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
producent fartuszków,.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
ODZIEŻ ROBOCZA DOSTAWA DO FIRM,,.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
PRODUCENT FARTUCHÓW LEKARSKICH.jpg


Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979

KAMIZELKA ODBLASKOWA-RATES.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
TUNIKI A-EB.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
spodnie_robocze_rates.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979

ZK-62-95.jpg


ZAPASKA KELNERSKA ZK 37-70 MINI,.,.jpg


OCIEPLACZ MASARSKI WODOODPORNY,.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
SPODNIE KUCHARSKIE.JPG


FARTUCH 0165EB.jpg


koszule RATES.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
ODZIEŻ ROBOCZA WARSZAWA.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
spodnie_robocze_a5-wod,,.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
PRODUCENT KURTEK ROBOCZYCH ZIMOWYCH RATES,.jpg


SZYCIE CZEPKÓW U-3 RATES-.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
SPODNIE BERMUDY.jpg


logo_rates..jpg


SPODNIE PIEKARSKIE.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
ZAPASKI KELNERSKIE RATES,,.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
tunika-a_eb_004.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
PROJEKTOWANIE ODZIEŻY ROBOCZEJ.jpg


UBRANIE ROBOCZE RATES,.jpg


FARTUSZKI SKLEPOWE RATES,.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
ZAPASKA MASARSKA.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
szwalnia odzieży roboczej rates.jpg


SPODNIE ROBOCZE Z PASAM IODBL.jpg


PRODUCENT KURTEK ROBOCZYCH RATES.jpg


rekawice%20robocze%20OBLEWANE%20Czerwonym%20PCV.jpg


LOGO RATES PRODUCENT ODZIEŻY ZAWODOWEJ.jpg

Rates Producent Odzieży Medycznej tel.513737979
SZWALNIA ODZIEŻY MEDYCZNEJ.jpg


UBRANIE PIEKARSKIE 0080,.jpg


PRODUCENT FARTUCHÓW SKLEPOWYCH +.jpg


ŚNIEGOWCE OCIEPLANE.jpg


SPODNIE DEKARSKIE RATES.jpg


PRODUCENT ODZIEŻY MEDYCZNEJ-RATES-KRAWIECTWO.jpg


SZORTY PIEKARSKIE.jpg


klapki_damskie_medyczne_.jpg


PRODUCENT FARTUCHÓW,.,.jpg


SPODNIE ROBOCZE OGRODNICZKI RATES,,.jpg


UBRANIA PIEKARSKIE 3.jpg


FARTUCHY MEDYCZNE.jpg


spodnie ROBOCZE ZIMOWE.jpg


ODZIEŻ ROBOCZA PRODUCENT,.jpg

DOSTAWA TOWARU DO KLIENTA.jpg


MARYNARKA PIEKARSKA.JPG


CZEPKI SIATKOWE RATES-tel-513737979-producent.jpg


infolinia,,.jpg


fartuch_stylon_0167_.jpg


FARTUCHY REKLAMOWE KOLOROWE.jpg


LOGO%20RATES__.jpg


logo rates  szwalnia odzieży roboczej.jpg


FARTUCHY SKLEPOWE.JPG


KRAJARKI.jpg


FARTUCH BEZ RĘKAWÓW  PD-EB1 NIEBIESKI.jpg


SZWALNIA ODZIEŻY MEDYCZNEJ.jpg


FARTUSZKI SKLEPOWE RATES.jpg


LOGO RATES PRODUCENT CZAPEK KUCHARSKICH,.jpg


KROJOWNIA ODZIEZY.jpg


KROJENIE TKANIN RATES-.jpg


PRODUCENT ODZIEŻY ROBOCZEJ LOGO.jpg


FARTUCHY MEDYCZNE.jpg


FARTUCHY ROBOCZE KOLOROWE_.jpg


ODZIEZ ROBOCZA RATES.jpg


ODZIEŻ OCHRONNA PRODUCENT (1).jpg


FARTUCHY FD-5.jpg


FARTUCH FR-KREB1 na suwak.jpg


koszule RATES.jpg


logo rates  szwalnia odzieży roboczej.jpg


PRODUCENT ODZIEŻY MEDYCZNEJ-RATES-,.jpg


producent fartuszków,.jpg


LOGO RATES PRODUCENT ODZIEŻY ZAWODOWEJ,.jpg


ODZIEŻ ROBOCZA dostawa PRODUCENT.jpg


FR-34 RATES.jpg


FARTUCHY FIRMY RATES.jpg


LOGO RATES PRODUCENT ODZIEŻY.jpg


FARTUSZKI SKLEPOWE TUNIKA A-EB RATES.jpg


spodnie_robocze_rates.jpg


PRODUCENT FARTUCHÓW SKLEPOWYCH +.jpg


PRODUCENT ODZIEŻY MEDYCZNEJ,.,.jpg


producent fartuch ów.jpg


PRODUCENT FARTUCHÓW-RATES,.jpg


PRODUCENT ODZIEŻY MEDYCZNEJ-RATES-,.jpg


ubrania_robocze_dostawa.jpg


PRODUCENT ODZIEŻY MEDYCZNEJ-RATES-KRAWIECTWO.jpg


FARTUSZKI WIĄZANE.jpg


PRODUCENT ODZIEŻY ROBOCZEJ,,.jpg


SZWALNIA ODZIEZY.jpg


KRAJARKI.jpg


PRODUCENT KURTEK ROBOCZYCH ZIMOWYCH RATES,.jpg


spodnie_robocze_rates.jpg


SZYCIE FARTUCHÓW RATES-.jpg


SZYCIE ODZIEŻY ROBOCZEJ.jpg


ZAPASKI KELNERSKIE CZARNE.jpg


FARTUCH POLIESTROWY BIAŁY FR-34.jpg


PRODUCENT FARTUCHÓW SKLEPOWYCH +.jpg

odzież robocza warszawa i okolice.jpg

PRODUCENT ODZIEŻY MEDYCZNEJ-RATES-,.jpg


SZWALNIA ODZIEŻY,,.jpg


ODZIEŻ MEDYCZNA RATES ZAOPATRZENIE.jpg


spodnie_piekarskie.jpg


FARTUSZKI SKLEPOWE RATES.jpg


uniformik.jpg


czapka_furazerka.jpg


CZEPEK SIATECZKOWY RATES  U-6.jpg


czapka_u-1.jpg


FARTUCHY REKLAMOWE KOLOROWE.jpg


GALUS+1.jpg


CZAPKA SIATECZKOWA U-7,.jpg


koszule RATES.jpg


CZAPKI ROBOCZE PRODUCENT.jpg


fartuchy_elanobawlniane_010.jpg


peleryny_fryzjerskie_004.jpg


FARTUCH TUNIKA A-S.jpg


ODZIEŻ ROBOCZA RATES SAMOCHODY DOSTAWCZE.jpg


SPODNIE ROBOCZE OGRODNICZKI RATES.jpg


FARTUSZKI MOTYLKI RATES.jpg


KAMIZELKI ORGANIZACYJNE,,.jpg


PRODUKCJA ODZIEŻY ROBOCZEJ RATES,.jpg


ODZIEŻ ROBOCZA,,.jpg


PODOMKA W KROPKI.jpg


PRODUCENT FARTUCHÓW-LOGO,.jpg


TRZEWIKI ROBOCZE TW-40s.jpg


PRODUCENT FARTUCHÓW RATES.jpg


zapaski barmanskie 90-110.jpg


ODZIEŻ ROBOCZA ZAOPATRZENIE FIRM.jpg


FARTUSZKI SKLEPOWE RATES.jpg


KAMIZELKA ODBLASKOWA-RATES.jpg


OCIEPLACZ MASARSKI.jpg


ZAPASKA MASARSKA z karczkiem,.jpg


moje uniformy.jpg


FARTUSZEK TUNIKA ZIELONA,.jpg


OCIEPLACZ%20DRELICHOWY%20RATES.jpg


kitle.jpg


spodnie_robocze_a5-wod,,.jpg


GALUS 1,.jpg


PRODUCENT FARTUCHÓW.,.jpg


FARTUCH STYLONOWY BIAŁY FR-34,.jpg


SPODNIE ROBOCZE DLA SPAWACZY.jpg


SZWALNIA ODZIEŻY RATES,.jpg


PODOMKA-PD-EB1.jpg


ZAPASKI KELNERSKIE FIRMOWE.jpg


SZWALNIA RATES,,.jpg


KURTKA-ROBOCZA-Z-KAPTUREM-RATES.jpg


producent fartuszków,.jpg


LOGO RATES PRODUCENT ODZIEŻY ZAWODOWEJ,.jpg


PRODUCENT ODZIEŻY MEDYCZNEJ RATES-SZWALNIA WARSZAWA.jpg


CZAPKA KUCHARSKA BUDYNIÓWKA.jpg


PRODUCENT FARTUCHÓW-LOGO,.jpg


spodnie_robocze_krotkie%20CZERWONE..jpg


PRODUCENT ODZIEŻY,.jpg


RĘKAWICE ROBOCZE RATES.jpg


KAMIZELKI ORGANIZACYJNE,,.jpg


SPODNIE DEKARSKIE RATES.jpg


SPODNIE DEKARSKIE TYLNE WZMOCNIENIA.jpg


PROMOCJA,.jpg


OCIEPLACZ ROBOCZY ISKROODPORNY.jpg


SZORTY PIEKARSKIE.jpg

CZEPKI KUCHARSKIE  SIATKOWE RATES-tel-513737979-producent.jpg


DOSTAWA TOWARU DO KLIENTA.jpg


infolinia,,.jpg


SZYCIE BLUZY PIEKARSKIEJ.jpg


WSZYWKA RATES.jpg


logo rates  szwalnia odzieży roboczej.jpg


ubrania_robocze_dostawa DO FIRM.jpg


SZWALNIA WARSZAWA.jpg


spodnie_robocze_rates.jpg


PRODUCENT FARTUCHÓW-LOGO,.jpg


SPODNIE ROBOCZE DLA SPAWACZY.jpg


SPODNIE MEDYCZNE BERMUDY.jpg


ODZIEŻ OCHRONNA PRODUCENT.jpg


PRODUCENT ODZIEŻY WODOODPORNEJ.jpg


UBRANIA ROBOCZE RATES.jpg


ZAPASKI KELNERSKIE RATES zk-68d-.jpg


warszawa-odziez-medyczna-firmy-rates-tel513737979-cena-47-zl netto.jpg


UBRANIA MEDYCZNE PRODUCENT.jpg

odzież ochronna warszawa.jpg


TUNIKI A-EB.jpg


klapki_damskie_medyczne_.jpg


SPODNI PIEKARSKIE BAWEŁNIANE.jpg


KURTKi robocze zimowe B2K-WOD-OL.jpg


FARTUCH.PL.jpg


PRODUCENT FARTUCHÓW LEKARSKICH.jpg


ODZIEŻ ROBOCZA SPECJALISTYCZNA RATES.jpg


SPODNIE MASARSKIE EB,.jpg


SANDAŁY MEDYCZNE DAMSKIE.jpg


SANDAŁY MEDYCZNE RATES.jpg


KURTKI ROBOCZE ZIMOWE B2K-WOD-OL.RATES.jpg


KAMIZELKI ORGANIZACYJNE,,.jpg


ODZIEŻ BHP RATES.jpg


FARTUCHY SKLEPOWE CZERWONE.JPG


ODZIEŻ ROBOCZA POLSKI PRODUCENT.jpg


FARTUCHY FD-5 RATES .jpg


logo rates  szwalnia odzieży roboczej.jpg


GRABARKA KLASZTOR.jpg


FARTUCH STYLONOWY RATES FR-34.jpg


MARYNARKA MEDYCZNA damska 0161EB,.jpg


e-fartuchy DOSTAWA TOWARU DO KLIENTA.jpg


KAMIZELKA ODBLASKOWA RATES.jpg


marynarka medyczna męska eb,.jpg


RATES.,.jpg


PODKOSZULKI BIAŁE RATES.,.jpg


FARTUCH ROBOCZY PODOMKA+PD-EB1.jpg


koszule RATES.jpg


MARYNARKA LEKARSKA.JPG


ODZIEŻ ROBOCZA RATES-,.jpg


ODZIEŻ OCHRONNA RATES PRODUCENT.jpg


ZAPASKA MASARSKA Z KARCZKIEM RATES.jpg


fartuchy_sklepowe_fr-34eb1.jpg


KITLE KUCHARSKIE.,.jpg


PRODUCENT ODZIEŻY ROBOCZEJ-RATES,.jpg


FARTUCHY MEDYCZNE.jpg


SANDAŁY MEDYCZNE DAMSKIE.jpg


LOGO RATES PRODUCENT ODZIEŻY ZAWODOWEJ-.jpg


SPODNIE ROBOCZE DLA SPAWACZY.jpg


OCIEPLACZ%20DRELICHOWY%20RATES.jpg


FARTUSZKI WIĄZANE.jpg


ODZIEŻ SPECJALISTYCZNA RATES.jpg


ODZIEŻ ROBOCZA,,-.jpg


GALUS+1.jpg


FARTUCHY POLSKIE PRODUCENT RATES (2).jpg


BLUZY MASARSKIE -RATES BM-BP.jpg


FARTUCH DAMSKI FD-5KR.jpg


PODKOSZULKI BIAŁE RATES.,.jpg


FIRMA RATES infolinia,,.jpg

fartuchy fryzjerskie_zzk-ort,.jpg


fartuchy_sklepowe_rates_fd-5.jpg


FARTUCH DAMSKI FD-5 RATES.jpg


FARTUCH FRYZJERSKI RATES,.jpg


FARTUCHY PRODUCENT -tel.515514800.jpg


FARTUSZEK GOSPOSI Z ŁUKOWA.jpg


fartuchy i fartuszki.jpg


FARTUCH PODOMKA CHABER -4.jpg


fartuch_medyczny_fd6-kr_rates.jpg



FARTUSZEK TUNIKA A-S.p.jpg


FARTUCHY KELNERSKIE 3.jpg


KAZIMIERZ OBRAZY NA PŁOCIE.JPG


SAMA.JPG


SAM_2287.JPG


TUNIKI RATES,,.jpg


Zdjęcie0023.jpg


FARTUCHYmwiszimasz.jpg


Fartuszek gosposi Rates.JPG


Ja na wycieczce. w Liw.jpg


DSC_0049.JPG


FARTUCH gosposia z Łukowa-.JPG


FARTUCHY PIELĘGNIARSKIE.jpg



PRODUCENT FARTUCHÓW-RATES U NAS MÓWISZ I MASZ.JPG


Jezioro Białe Okuninka.jpg


FARTUCHY robocze cennik Odzieży.jpg


ARMATA.jpg


PRODUCENT UBRAŃ RPBOCZYCH RATES.jpg


ubrania robocze- WARSZAWA.jpg


ODZIEŻ MEDYCZNA PRODUCENT-tel.513737979.jpg


ODZIEŻ ROBOCZA i MEDYCZNA DOSTAWA DO FIRM-tel.513737979.jpg


OBUWIE MEDYCZNE damskie   CENA netto 36 zł..jpg


ubraniemedyczneniebieskie_rates.jpg


MARYNARKA MED 0161EB RATES.jpg


szycie ubrań piekarskich RATES.jpg


TKANINA RATES PRODUCENT ODZIEŻY.jpg


PODOMKANIEBIESKA.jpg


SPODNIEPIEKARSKIeWPEPITKEEB (1).jpg


Odzież spożywczo przemysłowa producent RATES.jpg


UBRANIE MEDYCZNE ,.jpg



obuwiemedycznemeskieRates (1).jpg


ODZIEŻ DLA GASTRONOMII,.jpg


UBRANIE MEDYCZNE ,.jpg


UBRANIA PIEKARSKIE dla wojska.jpg


SPODNIPIEKARSKIE BAWENIANE.jpg


producent fartuchów dla Łodzianek.jpg


SPODNIEROBOCZEOGRODNICZKIBIAE_.jpg


ubrania robocze zaopatrujemy całą polskę.jpg


ODZIEŻ ROBOCZA RATES 1 KARTON.jpg


fartuszki_tunika_a-eb.t.jpg


Produkcja czepków kucharskich.jpg


ODZIEZ ROBOCZA I MEDYCZNA RATES.jpg


odziemedycznaproducentRatestel.jpg


producent fartuchów sklepowych.jpg


PRODUCENTFARTUCHW-RATES.jpg


OBUWIE i ODZIEZ MEDYCZNA PRODUCENT,.jpg


polo.jpg


odziezdopracy.jpg


fartuszek kelnerki Z lamówką.jpg


spodnie_robocze_rates.jpg


ODZIEŻ ROBOCZA FIRMY RATES SAMOCHODY FIRMOWE CAŁY KRAJ.jpg


ODZIEZ ROBOCZA RATES DOSTAWA DO FIRM.jpg


krojenie odzieży rates,.jpg


KROJOWNIA SZWALNIA ODZIEY RATES.jpg


tunika_a-eb_biała.jpg


zapaski kelnerskie mini czarne.jpg


ODZIEŻ DLA WETERYNARII.jpg


PRODUKCJACZAPEK.jpg


fartuszek_pokoj_wki_rates.jpg


Fartuszki TUNIKA A-EB niebieska i zielona.jpg


rczniki frotte R-50-100.jpg


SZYCIEODZIEYROBOCZEJ RATES.jpg


Nabijanie nap.jpg


SPODNIE ROBOCZE DLA SPAWACZY.jpg


zapaski Kelnerskie z karczkiem czerwone ZZK-EB2.jpg


obuwie medyczne damskie i męskie producent Rates.jpg


OSTATNI CZAPNIK PRODUKCJA CZAPEK KUCHARSKICH.jpg


Odziezmedycznaproducent.jpg


ODŚNIEŻANIE RATES.jpg


odzież robocza grodzisk mazowiecki.jpg


odzież robocza rates Grodzisk Mazowiecki.jpg


MAZOWIECKIECENTRUMZAOPATRZENIABHP.jpg


fartuchy hurt producent.jpg


klapkimedyczneskorzanedamskieRATE.jpg


zapaska_barmanska_czarna_003.jpg


PRODUCENTFARTUCHW-LOGO.jpg


FARTUCHYLABORATORYJNERATES (1).jpg


spodnie medyczne zielone.jpg


RKAWICEDZIANENAKRAPIANE.jpg


ODZIEŻ ROBOCZA FIRMY RATES SAMOCHODY FIRMOWE CAŁY KRAJ.jpg


Fartuchy bez rękawów podomki.jpg


FARTUCH ROBOCZY fr-kr.eb1.jpg


CENTRUM ZAOPATRZENIA BHP w Łodzi.jpg


fartuchyKELNERSKIE-RATES.jpg


FARTUCHY i MARYNARKI FIRMY RATES tel. 513737979.jpg


fartuchy bez rękawów dla firm sprzątających.jpg


fartuchy z polski na eksport.jpg


FARTUCH NIEBIESKI  0165EB.jpg


INFOLINIA RATES.jpg


firma odzieżowa rates.jpg


ODZIEZ MEDYCZNA U NAS MÓWISZ I MASZ USZYTE.jpg


NOWE UBRANIE TANIEJ NIŻ PRANIE.jpg


ODZIEZ REKLAMOWA WARSZAWA.jpg


fartuchydlafirmsprztajcych,.jpg


fartuchy zapinane z tkanin.jpg


producent odzieży bawełnianej.jpg


kurtka robocza zimowa rates.jpg


ODZIEZ ROBOCZA TYCHY,.jpg


MARYNARKA LEKARSKA PRODUCENT.jpg


ODZIEZ MEDYCZNA KUPUJ TANIEJ.jpg


MODNEFARTUCHY.jpg


fartuszek kelnerki Z lamówką.jpg


SZWALNIA ODZIEŻY RATES,.jpg


producent fartuszkow stylonowych RATES,.jpg


produkcjaodzieyrates.jpg


FARTUCHY DAMSKIE DO PRACY.jpg


FARTUCHYLABORATORYJNERATES (1).jpg


POLECAM SZWALNIĘ ODZIEŻY.jpg


ODZIEZ DO PRACY.jpg


Produkcja odzieży roboczej i medycznej.jpg


produkcja odzieży bawełnianej.jpg


LOGORATESPRODUCENTODZIEY.jpg


ODZIEŻ ROBOCZA ZAOPATRUJEMY KONIN.jpg


PRODUCENTFARTUCHW-RATES (1).jpg


SPODNIE OGRODNICZKI ROBOCZE RATES.jpg


FARTUCHY20SKLEPOWE.jpg


producent wyrobów bawełnianych.jpg


obuwiemedycznemeskieRates.jpg


ODZIEOCHRONNAPRODUCENTRATES.jpg


producent fartuchow stylonowych.jpg


NAJLEPSZE CZEPKI KUCHARSKIE.jpg


NICI kupujemy w ARIADNEJ.jpg


OdziereklamowafirmyRates.jpg


OCIEPLACZ DRELICHOWY RATES.jpg


NIEMUSISZWYGLDAJAKMANEKIN,.jpg


PODOMKA STYLONOWA BIAŁA.jpg


klapki_damskie_medyczne_rates_.jpg


odzież robocza kutno.jpg


obuwie dla piekarzy.jpg


ODZIEŻ ROBOCZA FIRMY RATES SAMOCHODY FIRMOWE CAŁY KRAJ.jpg


LOGORATESPRODUCENTODZIEY — kopia.jpg


ODZIEZ OCHRONNA RATES PRODUCENT.jpg


producent fartuchów Rates ,,.jpg


SPODNIE DO PRACY PRODUCENT.jpg


Odzież spożywczo przemysłowa producent RATES.jpg


szwalniaodzieyroboczejrates.jpg


Fartuchy podomki RATES Producent.jpg


KROJOWNIASZWALNIAODZIEY RATES.jpg


OBUWIE i ODZIEZ MEDYCZNA PRODUCENT RATES.jpg


odzież medyczna rates producent.JPG


SZYCIE DASZKÓW REKLAMOWYCH RATES.jpg


odzież robocza widawa.jpg


UBRANIA PIEKARSKIE 0080.jpg


KASKI-RATES.jpg


ODZIEŻ ROBOCZA RATES, (1).jpg


odzież robocza kutno.jpg


fartuszki uniwersalne zawiązywane.jpg


ZAPASKAKELNERSKAZK70-100RATES.jpg


RATESWORKWEAR (1).jpg


spodnie robocze rates tel.515514800.jpg


producent wyrobów bawełnianych.jpg


ODZIEŻ ROBOCZA CZOSNÓW.jpg


POKROWCE NA KOSZYCZKI DO GAROWANIA CHLEBA.jpg


rates workwear Poland,.jpg


producent_fartuch_w-prasowanie.jpg


MARYNARKIMEDYCZNE.jpg


zapaski Kelnerskie z karczkiem czerwone ZZK-EB2.jpg


fartuszki firmy rates.jpg


PRODUCENTFARTUCHWiPODOMEK (1).jpg


UBRANIA%20ROBOCZE%20RATES,.jpg


NIEMUSISZWYGLDAJAKMANEKIN.jpg


TKANINA RATES PRODUCENT ODZIEŻY ROBOCZEJ.jpg


produkcjaodzieyrates.jpg


KURTKI RATES.jpg


Fartuchysklepoweproducentrates.jpg


szorty + bluza piekarskie baweniane.jpg


CZAPKA KUCHARZA.jpg


fartuszek_kuchenny__czerwony_z-6___.jpg


Nabijanie nap.jpg


SPODNIE DEKARSKIE TYLNE WZMOCNIENIA.jpg


FURAŻERKA W PEPITKĘ RATES.jpg


ODZIEŻ ROBOCZA RATES PRODUKCJA WŁASNA.jpg


fartuchystylonoweproducentRates.jpg


PRODUCENT ODZIEŻY ROBOCZEJ DOSTAWA DO FIRM,.jpg


SZWALNIA.jpg


szwalnia-odziezy-roboczej-tel513737979-rates,.jpg


producent_odzie_y_medycznej-rates_.jpg


ratesworkwearoriginal-.jpg


PRODUCENT FARTUCHÓW REKLAMOWYCH RATES.jpg


ZAOPATRUJEMY FIRMY W CAŁEJ POLSCE.jpg


Produkcja czepków kucharskich RATES.jpg


ubrania dla piekarzy producent,.jpg


UBRANIA ROBOCZE DLA.jpg


TKANINY RATES.jpg


SPODNIE ROBOCZE OGRODNICZKI ZOLTE,.jpg


Bluzy medyczne EB RATES,.jpg


CZAPKA Z SIATKĄ,.jpg


Odzież spożywczo przemysłowa producent RATES.jpg


FARTUCHPODOMKA.jpg


POLSKI CZAPNIK.jpg


PRODUKCJA ODZIEZY ROBOCZEJ RATES.JPG


SZYCIEBLUZYPIEKARSKIEJ.jpg


Fartuchysklepoweproducentrates.jpg


czepek_bawełniany.jpg


ODZIEROBOCZAMADEINPOLAND.jpg


odpoczynek w parku.jpg


producent fartuchów roboczych,.jpg


Fartuchy laboratoryjne producent.jpg


UBRANIA DLA PIEKARZY,.jpg


obuwie medyczne damskie i męskie producent Rates.jpg


ZAPASKIKELNERSKEBRZOWERNE.jpg


odzież robocza producent.jpg


obuwie medyczne producent Rates,.jpg


podomka,,.jpg


ubrania robocze warszawa.jpg


fartuszek czerwony RATES producent.jpg


fartuszki.pl.jpg


Fartuszki firmy Rates,,.jpg


PRODUCENTFARTUCHWRATES.jpg


FIRMA RATES SIEDZIBA W MILANÓWKU oddział w Łukowie.jpg

Fartuchy medyczne zaopatrzenie Łódź.jpg

FartuchyPolskie fartuchy polskie.jpg


odzież robocza warszawa i okolice.jpg


OBUWIE MEDYCZNE LEGIONOWO.jpg


Fartuchy medyczne zaopatrzenie Łódź.jpg
 

mmbydgoszcz
 
Może i Wam się przyda taka informacja. Ostatnio na naszym portalu sporo użytkowników zgłaszała problemy związane z bezprawnym użytkowaniem ich zdjęć. Postanowiliśmy zapytać prawnika o szczegóły i konsekwencje takich zachowań.

Prawnik odpowiada m.in na pytania:

Czy można skutecznie zabezpieczyć zdjęcie przed kradzieżą? Czy należy nanieść znak wodny? Czy konieczny jest dopisek "Wszelkie prawa zastrzeżone"? Czy wystarczy regulamin Portalu, który chroni prawa autora?

Czy mamy do czynienia z kradzieżą zdjęcia, jeżeli "złodziej" podał źródło i autora?

Jak udowodnić wykorzystanie zdjęcia?
Jaka należy się zachować w sytuacji gdy odnajdziemy nasze zdjęcie zamieszczone bez naszej zgody? Poprosić o usunięcie zdjęcia czy walczyć o odszkodowanie? Jakie mamy szanse i czy warto? Jak się zabrać do walki o odszkodowanie, jak się przygotować, do kogo się zwrócić?

Czym różnią się osobiste prawa autorskie od majątkowych praw autorskich?
Jak więc postępować - w obydwu przypadkach?

www.mmbydgoszcz.pl/(…)prawa-autorskie-fotografa-kra…
 

tabasko
 
blog.riccovpn.pl/pirate-bay-cichy-proces-apelacyjny/

17 kwietnia 2009 roku skazano The Pirate Bay – twórców serwisu, gdzie pobiera się torenty i programu do ochrony anonimowości w sieci IPREDator, na rok więzienia i karę dla każdego z członków o wysokości 905,000$. Od 28 września do 15 października trwają rozprawy, w których piracka czwórka walczy o odwołanie się od wyroku.
 

epartnerzy
 
Na rynku wydawniczym wśród pozycji z zakresu prawa autorskiego brak było dotychczas kompleksowego opracowania poświęconego wyłącznie umowom.
Tymczasem podstawowe problemy konstrukcyjne obrotu majątkowymi prawami autorskimi, mimo upływu ponad 15 lat od wejścia w życie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, ciągle budzą kontrowersje i wywołują rozbieżności w orzecznictwie.

Prezentowana publikacja została podzielona na dwie części. W pierwszej z nich poddano analizie ograniczenia swobody umów w prawie autorskim oraz zakres zastosowania przepisów kodeksu cywilnego o zobowiązaniach do umów prawnoautorskich. W drugiej części przedstawiono umowy o eksploatację utworów najczęściej występujące w obrocie prawnym, koncentrując się na wykształconych w praktyce modelach tych umów. W pracy omówiono również najważniejsze zagadnienia zbiorowego zarządu, uwzględniając zasady powierzania praw w zarząd oraz podstawy reprezentowania przez organizacje zbiorowego zarządu określonego repertuaru. Ze względu na ogromne znaczenie obrotu międzynarodowego w prawie autorskim w książce znalazł się także rozdział poświęcony określeniu prawa właściwego dla stosunków kontraktowych z zakresu prawa autorskiego.

darmowy fragment:
www.aspiracja.com/(…)umowy_o_eksploatacje_utworow_w…

pełna wersja:
epartnerzy.com/(…)umowy_o_eksploatacje_utworow_w_pr…


**********
Salon Cyfrowych Publikacji ePartnerzy.com - zapewnia Ci GWARANCJĘ 100% SATYSFAKCJI, a także gwarancję najniższej ceny
 

 

Kategorie blogów