Wpisy oznaczone tagiem "profesor" (52)  

wikipunk
 
Wiky the Metal-Punk!: Ho ho ho!
Takim mikołajowym powitaniem, postanowiłam zacząć dzisiejszy (06.12.2017 r.) wpis ;). W uczelni miałam mieć dzisiaj zajęcia ułożone w ten sposób: od 11;20 do 16;10 zajęcia i od 17;30 do 19;45 pierwsza pomoc. W przerwie między 16;10 a 17;30 miałyśmy z moją psiapsiółą (tą, od której mam Lunę) iść do McDonalda, ponieważ lokal znajduje się, rzut beretem od uczelni. Okazało się jednak, że pierwsza pomoc jest tylko dla II i III roku (o czym na stornie internetowej nie raczyli napisać, podana została tylko godzina i data), więc nas ominęła, a że dzisiaj są Mikołajki, to pan profesor puścił nas wcześniej. I takim oto sposobem zajęcia trwały od 11;20 do ok. 14;00 z hakiem. Nie zmieniło to faktu, że i tak poszłyśmy do McDonalda :D. (PS Przepraszam za średniki w godzinach zamiast dwukropków, ale ktoś wpadł na genialny pomysł zrobienia emotikony z dwukropka i zera).
1.jpg

2.jpg

Luna podjadała nam frytki :D.
3.jpg

4.jpg

Z racji tego, że dzisiaj są Mikołajki, to dostałam od psiapsiółki prezent w postaci słodyczy. Wiky oczywiście jest głupia i nie pomyślała żeby też zrobić prezent, więc trzeba będzie nadrobić zaległości jutro :D. Nawet Hana dostała prezent ;).
5.jpg

A tak swoją drogą, to dzisiaj mi i Harry'emu stuknęła trzecia rocznica związku :P. I pomyśleć, że nasza znajomość zaczęła się tak niewinnie – od przyjścia ze znajomymi w to samo miejsce. Związek również zaczął się niewinnie – od przyjścia na kawę ;).
Pozdrawiam!
  • awatar Piotrdivine: I piesek - sunia też szczęśliwa!
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: @Piotrdivine: Oczywiście! Jak wszyscy, to wszyscy ;).
  • awatar Kate - Writes: Jaka radość na tym ostatnim zdjęciu! Też bym poszła do Maca, ale niestety nigdzie w pobliżu nie ma, a jak w większym mieście jestem to zawsze jakoś nie po drodze...
Pokaż wszystkie (4) ›
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)na_egzamin_wchodzi_brzydka_stude…
Na egzamin wchodzi brzydka studentka. Profesor popatrzył się na nią z obrzydzeniem i mówi: Proszę stanąć za szafą, bym mógł panią obiektywnie ocenić.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/22453/profesor_u_fryzjera.html
Roztargniony profesor wchodzi do fryzjera i mówi: - Proszę mnie ostrzyc. - Z przyjemnością, panie profesorze, tylko proszę zdjąć kapelusz. - Och, bardzo przepraszam! Nie zauważyłem, że tu są damy!
 

taksi
 
1313 Zgłaszam się: Była środa ok. godziny 16. Pod wskazanym w zleceniu adresem wsiadł do mojej taksówki elegancko ubrany klient, pod krawatem, w garniturze i płaszczu. Przyjrzałem mu się i spostrzegłem, że gość jest nawalony w cztery dupy. No ale podał adres, ruszyliśmy.
Po drodze klient zażyczył sobie, żeby zatrzymać się pod delikatesami. Zatrzymałem się na parkingu, facet wysiadł, zatoczył się, a ułamek sekundy później widziałem we wstecznym lusterku jak runął jak długi na chodnik za moim samochodem. Przejeżdżający akurat obok samochód zatrzymał się i kierowca wskazał, że mi klient "wypadł" z auta. Wysiadłem, pomogłem facetowi wstać i wsiąść z powrotem do samochodu. Zrezygnował z zakupów.
-To studenci mnie upili- wyjaśnił mi klient, z czego wywnioskowałem, że pewnie to jakiś Profesor ;)
Ruszyliśmy w dalszą drogę. Gdy byliśmy już pod domem i Profesor zapłacił, wyraźnie ociągał się z wyjściem z auta.
-Chciałbym się z panem zapoznać bliżej. Ma pan żonę? - spytał klient.
-Nie mam.
-To dobrze. A przyjaciółkę?
-Też nie.
-A to niedobrze. - odrzekł Profesor, a ja tymczasem byłem już koło niego od strony drzwi pasażera. Widząc, że gość gra na zwłokę, bo pewnie obawia się, że wyjście z samochodu skończy się tak jak pod delikatesami, postanowiłem mu pomóc wysiąść. Udało mi się go wyciągnąć za rękę i postawić do pionu.
-Niech mi pan poda tę teczkę, tam są prace dyplomowe moich studentów - poprosił mnie, trzymając się otwartych drzwi, Profesor.
W tym momencie puściłem go i schyliłem się do auta po ową teczkę. I to był błąd, gdyż klient znów runął mi jak długi na chodnik, powalając przy tym zaparkowany tam skuter. Jako, że sporo sobie ważył, a w miarę upływu czasu alkohol działał na niego chyba coraz silniej, miałem poważny problem, żeby znów go postawić. Siłowałem się z nim, ale nie byłem w stanie go podnieść i tylko przejeżdżające co chwilę samochody zwalniały, a kierowcy przyglądali się temu dziwowisku. Na szczęście przejeżdżał też akurat sąsiad naszego Profesora, zatrzymał się i we dwóch daliśmy radę go podnieść i odprowadzić do bramy. Tam zadzwoniłem domofonem i po chwili wypadła żona klienta. Po bardzo krótkiej awanturze ("Po co mi pan tu przywozi tego pijaka?! Z nim tak codziennie!") zostawiłem sąsiada i Profesora pod dobrą (?) opieką i czym prędzej się stamtąd zmyłem :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

sprawaboga
 
Zdarza się coraz częściej, że nauka ma pewien problem z chrześcijaństwem. Przedstawmy tu przykład sytuacji, jaka wydarzyła się kilkadziesiąt lat temu. Pewien niewierzący profesor filozofii, stojąc w audytorium wypełnionym studentami, zadaje pytanie jednemu z nich [na końcu tego dialogu dowiesz się, kim był student nr 2]:

Profesor: Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?

Student nr 1: Tak, panie profesorze.

Profesor: Czyli wierzysz w Boga?

Student nr 1: Oczywiście.

Profesor: Czy Bóg jest dobry?

Student nr 1: Naturalnie, że jest dobry.

Profesor: A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?

Student nr 1: Tak.

Profesor: A Ty, jesteś dobry czy zły?

Student nr 1: Według Biblii jestem zły.


Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości: "Ach tak, Biblia!" (pomyślał profesor). A po chwili zastanowienia dodał:

“Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy, że znasz chorą i cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?”



Student nr 1: Oczywiście, panie profesorze.

Profesor: Więc jesteś dobry...!

Student nr 1: Myślę, że nie można tego tak ująć.

Profesor: Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeślibyś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła, ale Bóg nie...


Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej:

“Bóg nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa Chrystusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?”




Student nadal milczy, więc profesor dodaje: "Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda?". Aby dać studentowi chwilę zastanowienia, profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody:

“Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?”



Student nr 1: No tak... jest dobry.

Profesor: A czy szatan jest dobry?


Bez chwili wahania student odpowiada: "Nie".

Profesor: A od kogo pochodzi szatan?


Student aż drgnął: "Od Boga".

Profesor: No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu: Czy na świecie istnieje zło?

Student nr 1: Istnieje panie profesorze...

Profesor: Czyli zło obecne jest we wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył wszechświat, prawda?

Student nr 1: Prawda.

Profesor: Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.


Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi...

Profesor: A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?

Student drżącym głosem odpowiada: "Występują".

Profesor: A kto je stworzył?


W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie: "Kto je stworzył?"

Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli. "Powiedz mi... - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby - czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?"

Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:

Student nr 2: Tak, panie profesorze, wierzę.


Starszy człowiek zwraca się do studenta: "W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa Chrystusa?"

Student nr 2: Nie, panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.

Profesor: Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?

Student nr 2: Nie, panie profesorze.

Profesor: A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?

Student nr 2: Nie, panie profesorze. Niestety nie miałem takiego kontaktu.

Profesor: I nadal w Niego wierzysz?

Student nr 2: Tak.

Profesor: Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi, że Twój Bóg nie istnieje... Co Ty na to synu?

Student nr 2: Nic - pada w odpowiedzi - mam tylko swoją wiarę.

Profesor: Tak, wiarę... - powtarza profesor - i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.


Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie: "Panie profesorze, czy istnieje coś takiego jak ciepło?"

Profesor: Tak.

Student nr 2: A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?

Profesor: Tak, synu, zimno również istnieje.

Student nr 2: Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.


Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta. Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:

"Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła - nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15 st.C.

Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi, profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem".


W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.

Student nr 2: A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?

Profesor: Tak - profesor odpowiada bez wahania - czymże jest noc, jeśli nie ciemnością?

Student nr 2: Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?


Profesor uśmiecha się nieznacznie, patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr: "Co mi chcesz przez to powiedzieć, młody człowieku?".

Student nr 2: Zmierzam do tego, panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.


Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie: "Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?".

"Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie - wyjaśnia student. Twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem.
A teraz, panie profesorze, proszę mi odpowiedzieć: Czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?".

Profesor: Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.

Student nr 2: A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?


Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.

Student nr 2: Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych i nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji - zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją - nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?


W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie:

“Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład (student rozgląda się po sali): Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?”




Audytorium wybucha śmiechem.

Student nr 2: Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?


W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność, profesor wydusza z siebie: "Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę".

Student nr 2: A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej - stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?


Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi: "Oczywiście, że istnieje. Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy, obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.


Na to student odpowiada:

"Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła".


Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

Tym studentem był Albert Einstein.
--------------------------------------------------
Błogosławię w imieniu Jezusa Chrystusa

Kefas <>< :)
 

anlette
 
i serce ściska się w komorach, kiedy pomyślę jak bardzo pomogła mi Pani, jak pokazała prześwit między chmurami i wypchnęła w górę, aby wyrwać się z szarego szeregu, pełnego statystycznych ludzi, którym nos zasłania własne ambicje. Nie ma mnie tam, proszę Profesor, nie ma już mnie pośród ludzi, których nie znoszę. Ja, aspołeczna, ja, samotna, ja arogancka z paradoksem wymalowanym na ustach wyruszam w podróż po siebie. Pełna motyli w brzuchu kwitnę w czerwoną, ogromną różę. Nie mi być szarą ćmą, nie mnie leżeć i przegrywać. Wie Profesor? Teraz tylko nuci mi się:

“Wszyscy mamy źle w głowach, że żyjemy...”

 

yuki.1996
 
Panie profesorze może stoperan?
- Po co mi stoperan?
- Bo pana chyba posrało z tym sprawdzianem.
 

kciuk-pl
 
Stołeczna prokuratura sprawdza, czy wszcząć śledztwo w sprawie zakłócenia przez grupę zamaskowanych osób wykładu prof. Magdaleny Środy na Uniwersytecie Warszawskim.

Link: www.kciuk.pl/Jest-postepowanie-prokuratury-w-spr…
 

kciuk-pl
 
Błazen sceniczny, średni instrumentalista i wciąż aspirujący do grona celebrytów subiekt sprzedający gitary - tak o popularnym muzyku mówi prof. Aleksander Nalaskowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu

Link: www.kciuk.pl/Blazen-i-kiepski-muzyk-profesor-ata…
 

ebook-obyczajowe
 
Autor: Charlotte Brontë  

Pierwsza powieść Charlotte Brontë, w Anglii wydana dopiero po śmierci autorki. Głównym bohaterem i narratorem jest ambitny młody mężczyzna, który wszystko, do czego doszedł, zawdzięcza jedynie własnej pracy.

William Cromsworth odrzuca swe arystokratyczne dziedzictwo i wyrusza do Brukseli, by tam znaleźć szczęście. Zostaje nauczycielem języka angielskiego w szkole z internatem dla młodych panien, gdzie musi stawić czoła manipulacjom ze strony dyrektorki, Zoraïde Reuter, która, powodowana zazdrością, usiłuje zniszczyć miłość rodzącą się między nim a uczennicą, Frances Henri, równie jak William ambitną i energiczną młodą kobietą.

Niezwykła opowieść o miłości a zarazem krytyka relacji damsko-męskich, które w epoce wiktoriańskiej niejednokrotnie sprowadzały się do walki o dominację.

W książce tej znajdziemy wątki autobiograficzne. Charlotte Brontë, podobnie jak jej bohater William, uczyła angielskiego w szkole w Brukseli. I podobnie jak on doświadczała miłości. Jednak jej obiektem był żonaty właściciel szkoły, co nie mogło zakończyć się happy endem.


"Darmowy fragment" do pobrania, znajdziesz tutaj:
czytajnas.nextore.pl/ebooki/profesor_p35016.xml

Więcej ebooków z kategorii "obyczajowe", znajdziesz tutaj:
czytajnas.nextore.pl/ebooki/obyczajowe_c1034.xml
oraz tutaj:
masz24.pl/ebooki-obyczajowe.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Załóż konto w Nexto i oszczędzaj nawet do 80%.
czytajnas.nextore.pl/nexpressopremium.xml#lp_premium
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

stanislaw-cyb
 
www.kciuk.pl/Naukowcy-wynalezli-sztuczna-skore-k…
Naukowcy od dawna pracują nad wynalezieniem różnych "części zamiennych" dla ludzi. W ostatnich latach wiele trudu wkładają m.in. w badania nad wytworzeniem w laboratorium sztucznej skóry. Udało się to już wstępnie uczonym amerykańskim.
 

stanislaw-cyb
 
www.kciuk.pl/Krzeminski-Bedziemy-mieli-powrot-na…
Czy narodowcy podpalą albo czy mogą podpalić Polskę? Te pytania w ostatnich dniach, szczególnie w związku z wydarzeniami na ulicach Warszawy w Dzień Niepodległości (11 listopada 2012), często pojawiają się w rozmowach i dyskusjach polityków i naukowców.
 

epartnerzy
 
Profesor Wilczur. Sensacyjno – obyczajowa powieść z elementami melodramatycznymi.

Kontynuacja losów profesora Rafała Wilczura opisanych w powieści „Znachor”. Świetnie zbudowane postacie, barwna fabuła i to, co lubimy wszyscy: dobro tryumfuje, a człowiekowi przywrócona jest jego godność. Międzywojenna Polska dzięki aktorskiej interpretacji Antoniego Rota jawi się tu wyraziście i prawdziwie, a charakter każdego z bohaterów ciekawie i intrygująco.


Promocja tylko 29 lipca 2012 r. - sprawdź na stronie:
epartnerzy.com/okazja-dnia.xml

Poza promocją publikację znajdziesz na stronie:
epartnerzy.com/audiobooki/profesor_wilczur_p9114.xml

Posłuchaj fragmentu:
 

kciuk-pl
 
Dziewczyna wpada w szał, bo profesor nie odpowiedział na jej pytanie.

Link: www.kciuk.pl/Szalenstwo-na-wykladzie-a86763
 

ania-nuru
 
Ania Krzysan: W czwartek byłam u dietetyczki. Otworzyła mi bardzo miła Pani profesor z uniwersytetu poznańskiego. Po miłej rozmowie przystapiła do badania aby ustalic moja dietę abym mogła schudnąc 6 kilo do wakacji.
Co ciekawe nie mierzyla moich wymiarów tylko "mała maszynką ) zmierzyła mój poziom tłuszczu w organiźmie. Po godzinnym spotkaniu obiecała ze w ciagu 2 dni przesle na e-maila moja dietę.

po dwóch dniach otrzymałam na e-maila 12 stronnicową diete rozisana na każdy dzien tygodnia. wszystko jest ładnie opatrzone zdjęciami.
duzym plusem jest fakt ze dieta została skomponowana dla mnie na podstawie rozmowy która ze mna przeprowadziła. Propozycja Pani profesor diametralnie różni się od tego co jadłam ale... jest smaczna i porzywna a co najwazniejsze nie czuje głodu.

Polecam iść do sprawdzonego specjalisty a nie szukac diety cud w intrnecie, szkoda pieniedzy i zdrowia.

Za miesiąc czeka mnie wizyta weryfikacyjna :)
 

audiobook-dla-dzieci
 
Autor: Tadeusz Dołęga Mostowicz

Lektor: Antoni Rot  


Pakiet zawiera dwie powieści Tadeusza Dołęgi Mostowicza:

1. Znachor – Tadeusz Dołęga Mostowicz

2. Profesor Wilczur – Tadeusz Dołęga Mostowicz


„Znachor”

Świetnie zbudowane postacie. Wyborny portret międzywojennej Polski. Wartka fabuła.W interpretacji Antoniego Rota misterna sieć wątków jest jasna i przejrzysta, a osobowości bohaterów wyraziste i prawdziwie.


Na podstawie powieści zostały stworzone dwa filmy fabularne, pierwszy w 1937 r., drugi wyreżyserowany przez Jerzego Hoffmana w 1982 r. Sukces, jaki odniósł „Znachor”, przyczynił się do napisania przez Dołęgę Mostowicza powieści pt: „Profesor Wilczur”, która przedstawia dalsze losy głównego bohatera.

Autor: Tadeusz Dołęga Mostowicz

Czyta: Antoni Rot

Czas nagrania: 10 godz. 23 min.


„Profesor Wilczur”

Profesor Wilczur. Sensacyjno – obyczajowa powieść z elementami melodramatycznymi. Kontynuacja losów profesora Rafała Wilczura opisanych w powieści „Znachor”. Świetnie zbudowane postacie, barwna fabuła i to, co lubimy wszyscy: dobro tryumfuje, a człowiekowi przywrócona jest jego godność. Międzywojenna Polska dzięki aktorskiej interpretacji Antoniego Rota jawi się tu wyraziście i prawdziwie, a charakter każdego z bohaterów ciekawie i intrygująco.

Autor: Tadeusz Dołęga Mostowicz

Czyta: Antoni Rot

Czas nagrania: 12 godz. 51 min.

czytajnas.nextore.pl/(…)znachor_i_profesor_wilczur_…

Więcej audiobooków z działu "dla dzieci i młodzieży", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/audiobooki-dla-dzieci-i-mlodziezy.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Codziennie najnowsze czasopisma i gazety prosto na Twój komputer.
Sprawdź ile możesz zaoszczędzić kupując cyfrowe wydania:
masz24.pl/gazety-i-czasopisma-cyfrowe-wydania.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

naszemiastopl
 
naszemiasto.pl: Prof. Ida Kinalska została doktorem h.c. Uniwersytetu Medycznego rdir.pl/1lpk8x #profesor#Kinalska#
New-Bankruptcy-Student-Loan-Laws.jpg
 

 

Kategorie blogów