Wpisy oznaczone tagiem "prywata" (426)  

caligo
 
Powroty bywają ciężkie…
Jestem, żyję, mam się raczej lepiej niż gorzej. ;)
Tyle się wydarzyło od tamtego roku, że nie wiem, od czego zacząć.
Może się rozpiszę w najbliższym czasie, ale dziś skrótowo bardzo, wręcz hasłowo:

Nagłe pogorszenie się stanu zdrowia u mojego męża: bezwład obu nóg, brak czucia w prawej stopie, szpital, operacja.

Pożegnanie z Poczdamem — nowa praca na miejscu.

Mąż miast do domu, jedzie na niemal 2-miesięczną rehabilitację do Berlina.

Tarapaty finansowe.

Nowa praca okazuje się niewypałem. Tzn. nie odnajduję się w niej. :D

Mąż wraca, uradzamy nowe zarobkowe plany dla każdego z nas.

Realizujemy te plany — nach und nach.

I trwa to do dziś dnia.


Tyle w największym skrócie. A historię mężowskiej choroby oczywiście opiszę jeszcze — ku przestrodze.
 

caligo
 
fabularium: Co za dzień... i w ogóle ten tydzień.

Umarł mi podopieczny. Nie przy mnie, ale to ja go całkiem już zimnego znalazłam. Prawdopodobnie byłam też ostatnią osobą, która go żywego widziała.
Nie wychodził z domu - przynosiłam mu lekarstwa i czasem zakupy. Do kontaktu w razie W był jego brat André, ale sam rzadko go odwiedzał - słyszałam, jak policji mówił, że w ubiegły piątek tylko do niego dzwonił; ode mnie z Sozialstation - wiem to na pewno - nie było żadnego innego pracownika w tym tygodniu, więc wychodzi na to, że moja piątkowa wizyta była jego pożegnaniem z żywymi...

Po rozmowach z Rettungsdienst, policją i kimś w rodzaju koronera (czy patologa?) miałam dość. Rozbolała mnie głowa, a zawitać musiałam jeszcze do pewnego małżeństwa. Dzwonię do drzwi, a starsza pani otwiera i mówi, że męża nad ranem pogotowie zabrało... Wypiłyśmy na spokojnie (i na smutno) kawę, przy której opowiedziałam jej troszkę o mijającym Arbeitstagu. Ale tylko trochę, bez nadmiernych szczegółów.

Inna podopieczna z dnia na dzień (w ten poniedziałek) zdecydowała o przeniesieniu się do hospicjum. Widziałam jak gaśnie, ale nie przypuszczałam, że jest aż tak źle. Nie dawała rady z bólem. Po prostu. A taka przemiła i piękna kobieta...
Dziś po pracy dowiedziałam się, że jednak córka zdołała ją namówić na inne rozwiązanie. Chciałabym móc ją jeszcze spotkać. Lubię ją.

Za dużo widzę na co dzień nieszczęścia i smutku... a nie ma na to wszystko lekarstwa.
  • awatar ` Niezależna od innych <3: No szkoda, ze na wszystko nie ma lekarstwa. Ale taka równowaga musi być w życiu..
  • awatar fabularium: @` Niezależna od innych <3: Ja to rozumiem - nie ma nic badziej naturalnego/oczywistego dla nas niż życie, a ono musi mieć swój kres. Kres jako taki nie przeraża mnie - żródłem obaw jest dla mnie cierpienie go poprzedzające. Czasami trwające miesiącami czy wręcz latami.
  • awatar ` Niezależna od innych <3: @fabularium: Ja też nie potrafię patrzeć na cierpienie drugiego człowieka. A tym bardziej na starsze. Choroba dopada, one chciałby być samodzielne, ale nie potrafią, ból jest zbyt wielki. Zawsze jest ale, niestety. Ktoś lub coś nas takich stworzyło. Rodzimy się, dorastamy, a potem jest gorzej niż w dzieciństwie, siły nam opadają i nie ma na to wpływu ;/
Pokaż wszystkie (6) ›
 

czarny-motyl
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

caligo
 
fabularium: Boszsz... utonęłam w fejsbukowych życzeniach i telefonach... No, nie powiem, miłe to było tonięcie, bardzo... ;)

Rano, po wyjściu K. do pracy (to jego pierwszy dzień w nowym miejscu!), wzięłam do ręki katalog Ikei (od tygodnia przekładany z biurka na ławę i z powrotem), ale jakoś nic mnie szczególnie w nim nie zainteresowało.  

To zmieniłam klimat i sięgnęłam po Małego Księcia (pozyskanego oczywiście w ulubionym antykwariacie) - będę go czytać do poduszki (jedyna moja obietnica urodzinowa hi hi) i się wzruszać (w innym języku). K., mam nadzieję, będzie współuczestniczyć w tych wzruszeniach aktywnie.

Idę schłodzić winko...
  • awatar Persephone: Przegapiłam? Najlepszego!
  • awatar fabularium: @Persephone: A skąd :-) Bardzo Ci dziękuję za życzenia. To w zasadzie jedyny rodzaj świąt, które (wyobraź sobie, że wciąż) z przyjemnością obchodzę. :-D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

caligo
 
fabularium: Trudna dziś pogoda, ale po mojej pracy, to może sobie być trudna. ;)
Czarne chmury ciągnęły się za mną od Poczdamu (vide foto mojego przystanku: ja stoję w ostrym słońcu, a u wylotu ulicy prawie ciemno). Gdy dojechalam do domu, to one (wciąż te same chmurzyska, jestem tego pewna cha cha) w końcu pękły i na nasze miasto wylało się sporo wody. :D

Potsdamer_Himmel.jpg


A - zapomniałabym: szefowa dała mi w prezencie wolny piątek. :)
  • awatar amelia-1989: Pieknie tam :)
  • awatar fabularium: @amelia-1989: Piękna jest tylko ta gra kolorów (zero Ps, serio) :-) Akurat wokól przystanku jest tak sobie. Ale... mam w zanadrzu zdjęcia naprawdę pięknych i zielonych miejsc Poczdamu (np. Cecilienhof, Park Babelsberg) i jak znajdę czas choćby pomniejszyć je tylko (bo wielkie jak krowy są), to zamieszczę tu taki nieduży albumik. Wielu Polaków jeździ do Berlina, a omija Poczdam - nieslusznie. To kawal europejskiej historii, piękna architektura, mnóstwo zieleni i wody. Polecam.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

caligo
 
fabularium: Nachodzi mnie...


To już pojutrze. Z tej okazji zamówilam z Polski (po raz pierwszy odkąd tu mieszkam!) trzy torebki 'do biegania po mieście' (mialam na myśli wygodę przede wszystkim w pracy). W tym dwie z motywem kota :D
Zakupilam też już Barolo na piątek, drugie winko kupi K. (wedle uznania).
Nie mam pomyslów na to Wochenende, może K. mial i coś przygotowal. ;)


Packen.jpg
 /historyczny 'pakun' ;) /
  • awatar Poezjoholiczka: a gdzie zdjęcie torebek? :D
  • awatar fabularium: @Poezjoholiczka: No jak to? :-D Dobra, jutro strzelę jakąś fotę...
  • awatar fabularium: Obiecane zdjęcie:
    Katzentasche.jpg
    Druga jest calkowicie czarno-biala, graficzna, też z motywem kota, ale bardzo abstrakcyjnie potraktowanym... Trzecia to plecak z wilkiem. :-D
Pokaż wszystkie (4) ›
 

caligo
 
fabularium: Najprzyjemniejsze są chyba u nas niedziele.

Zasiadamy przy kawie, jeszcze bez śniadania, K. pije czarną, ja najczęściej z mleczkiem kokosowym. Pod ręką znajduje się zawsze jakaś książka, czy to zakupiona w mijającym tygodniu, czy czytana od jakiegoś czasu przez któreś z nas.
Książce poświęcamy ten poranny czas w całości, albo staje się ona pretekstem do szerszych rozważań – właściwie bez tematycznych ograniczeń.

To są te chwile, w których najwięcej czerpiemy z siebie wzajem: głębiej, mądrzej, bo i uważniej – w takim czujnym intelektualnie spokoju – aniżeli podczas piątkowych spotkań przy winie czy po prostu podczas dnia codziennego. Nic nas nie ponagla, nic nie determinuje, nic nie czyni z siebie niedzielnej niezbędności. Możemy nagle zerwać się z kanapy, by pobiec nad jezioro, możemy wrócić do sypialni i wyjść z niej po dwóch godzinach. Nie spieszno nam do niczego, prócz siebie…

K. mogłabym słuchać godzinami, bo u niego forma jest równie ważna jak treść – jednak nigdy nie próbuje jej przerosnąć. A na Jego dotyk jestem łasa jak na Jego słowo, może bardziej nawet.

Oboje kochamy od czasu do czasu pobyć sami, więc respektujemy tę naszą potrzebę z pełnym zrozumieniem. Ale w niedzielę nam się to nie udaje. ;) Niedziele lubimy wspólne i takimi się one nam (niemal) każdorazowo wyczarowują.
Wspólne i intensywne pod każdym względem, nawet jeśli trwamy w pozornym bezruchu. :D

A jeszcze… gdy nam obojgu uda się napisać choćby linijkę wiersza lub prozy… a jeszcze i kot muśnie stopy nasze ofutrzonym ruchem, to… sił i sensów na kolejne dni nie zabraknie nam z pewnością.




Ich liebe Dich.jpg
 /foto: Caligo/
  • awatar Poezjoholiczka: też bardzo lubiłam kawę z mleczkiem kokosowym, ale ostatnio zrobiło się głośno, że tłuszcz kokosowy jest rakotwórczy - rzetelne, czy nie, już się leczę onkologicznie z torbielami, to, co będę sobie jeszcze dokładać ;)
  • awatar fabularium: @Poezjoholiczka: O, nic do tej pory do mnie nie dotarlo. Podeślij, proszę, link do tych badań albo artykulu, jeśli możesz. Jutro spróbuję sama poszukać w sieci, bo dziś to już odpadam... Ja daję kapkę, to się tu Kokosmilch nazywa, gęste jak śmietana pochodzi i z upraw kontrolowanych biologicznie (takie akurat ja kupuję). Nadto olejek kokosowy jest polecany do pielęgnacji skóry, wlosów... więc tym bardziej ciekawa jestem najnowszych doniesień o jego szkodliwości.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

caligo
 
Gdzie nie pójdę w jakiś krzaczory w celu wyciszenia się lub pobłądzenia :D, lub tego wszystkiego naraz, to natrafiam na wodę.

See_2.jpg


See_1.jpg


Wasserstrasse.jpg

Po wczorajszym ogólnym narzekaniu tu, na Pingerze, na fatalny poniedziałek, wtorek zaliczam do bardzo udanych. Pogawędka z kaczkami nad jeziorem w pobliżu Kolonie Daheim i szklanego ostrosłupa (miniwersji tego paryskiego he he) poprawila mi znacząco humor, choć była dopiero ósma i ¾ dnia pracy wciąż przede mną.


Ente.jpg


Enten.jpg


Po pracy poszlam natomiast w rejony, które żywcem przypominają szczecińskie piękne Pogodno… Na pochmurnawe dotąd (choć bezdeszczowe) niebo z impetem wkroczylo słoneczko.

Jest jakiś film o wtorku? Albo może piosenka? ;)

Edit:
A... rzeczona szklana budowla :D

Spitzturm.jpg
  • awatar Persephone: Cieszę się, u mnie wt taki sobie.
  • awatar Wędrowiec: Witaj. Te ptaki na wodzie to nie kaczki, tylko Łyski. Pozdrawiam.
  • awatar fabularium: @Wędrowiec: Fajnie, że zwrócileś na to uwagę. Jednak druga z nich, zapewniam, to była krzyżówka. :-) Jak odwiedzę raz jeszcze to miejsce (czyli jezioro Arado), to i tej drugiej zrobię lepszą fotkę. Podobno to jezioro zamieszkują żółwie. Poza tym spotkać tam można czaple siwe, mandarynki i kormorany.
Pokaż wszystkie (7) ›
 

czarny-motyl
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

caligo
 
fabularium: Zaczynam jutro.

Mam takiego stracha (mimo, że dzień próbny za mną - mialam go w polowie czerwca), że polykam od tygodnia doslownie wszystko, co wg mnie dotyczyć może mojej nowej pracy.
W sumie to nie do końca znam zakres swoich obowiązków - dostalam info, że po okresie próbnym się zmieni, jak i wydluży dzień mojej pracy (na razie mam 3/4 etatu).

Najbardziej martwią mnie dojazdy... Muszę (jak dla mnie: zbyt) wcześnie wstawać. ;)

A tak szczerze, to się cieszę przeogromnie, bo mam wreszcie sensowną robotę. :)
  • awatar Persephone: Powodzenia!
  • awatar amelia-1989: super, dasz rade! :D
  • awatar fabularium: Dziękuję! Dałam radę i jestem przekonana, że to dzięki Wam, Kochani. Dzień udany wielce, nasycony pozytywną energią, pożytecznym działaniem i słońcem.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

czarny-motyl
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

zrzucamplaszcz
 
Wpis tylko dla znajomych
Zrzucam płaszcz tłuszczu:

Wpis tylko dla znajomych

 

caligo
 
fabularium: Takim niebem przywitał mnie poniedziałek, a zatem i cały tydzień :)
Sonnenaufgang_1.jpg

Po 15 minutach było jeszcze piękniej: złoto-niebieskie pasy kołysały się nad polami i lasem (bom wyjechała poza miasto) podkuszając mnie, bym obrała inny od pracy cel podróży. ;)
Dzień był radosny, twórczy, efektywny.
Fruwam!
  • awatar fabularium: @Arizona999: No fakt. Ale zimno zeszło na drugi plan. ;-) Dziś rano takiego nieba już nie miałam, bo zakryte było śnieżnymi chmurami. :-( A ja przecież tak niecierpliwie wiosny wypatruję...
  • awatar stormy wave of the sea: Świetny blog. Zapraszam do siebie. Jeżeli Ci się spodoba skomentuj moje ostanie wpisy. Liczą się dla mnie wasze opinie. Miłego blogowania, pozdrawiam.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

caligo
 
fabularium: Niespokojna, trudna noc.
Na FB u znajomych pojawiają się pierwsze oznaczenia: jestem bezpieczna, jestem bezpieczny. Ja się nie oznaczam, bo i Potsdam (stolica Brandenburgii), i moje L. leżą już poza granicą zagrożonego obszaru.
Do pracy mam na szóstą – zmiana, której Ablaufplanu dokładnie nie znam, bo idę na taką pierwszy raz. Zatem: stres.
Mąż spakował walizkę, bo na rano ma zaplanowany wyjazd w głąb Niemiec. Kot (przerażająco uzależniony ode mnie) dokazuje całą noc – myśli, że stojące w przedpokoju pakunki  są moje – ze zdenerwowania wymiotuje i hałasuje niemiłosiernie…  
Nie chcąc niepotrzebnie budzić męża  o świcie, idę spać do dziennego na kanapę. A tam… aż do piątej nad ranem (na tę godzinę nastawiłam budzik) słyszę głośne rozmowy sąsiadów (tych od wyjącego pieska).  
W sumie śpię chyba niecałe dwie godziny…

Wstaję z piaskiem w oczach i od razu łapię za telefon. Włączam Wi-Fi i czytam najnowsze wiadomości o ataku na berliński Weihnachtsmarkt…
Nerwowa ta noc, rwana…
Telewizor mam ustawiony na N24 – Terroranschlag in Berlin: nieustająca relacja z miejsca ataku, rozmowa z panem Arielem Żurawskim z Gryfina, msza ekumeniczna w kościele Pamięci, wystąpienie kanclerz Merkel, kolejne ustalenia.

I taka beznadzieja mnie ogarnęła, bo zdaję sobie sprawę, że nie ma sposobu na pozbycie się tego podłego wynalazku, jakim jest terroryzm.
Ludzie stosują go od zarania dziejów i nie ma niczego (bo niby co to miałoby być) co spowodowałoby, że zaprzestaliby tego. Tak jak nie zaprzestaną wojen.

Nie zamierzam drżeć. Nie chcę, by ta metoda zastraszania podziałała na mnie. Dawno temu (w 1993 r.), stojąc przed Galerią Uffizi dzień po wybuchu bomby, obiecałam sobie nie ulegać panice i czarnowidzeniu. Wówczas myślałam raczej o szczęśliwym zbiegu okoliczności, bo przyjechać do Florencji mogliśmy równie dobrze dzień wcześniej.  


_ _ _

Na złe zbiegi okoliczności nie jesteśmy nigdy (dość) przygotowani.
Chyba po prostu nie chcemy być – inaczej byłoby tak, jakbyśmy ich oczekiwali.  



www.n24.de/n24/
  • awatar Persephone: Prawda.
  • awatar fabularium: "Meinen Hass bekommt ihr nicht." (Nie dostaniecie mojej nienawiści) – tak napisał francuski dziennikarz Antoine Leiris, który stracił żonę podczas zamachu w Paryżu, i tak również odpowiadają ludzie po ataku w Berlinie. Der Hass macht blind... Atakuje serca i umysły, żąda satysfakcji, zemsty. Vicious circle.
  • awatar Persephone: W dziwnych czasach przyszło nam żyć.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

caligo
 
fabularium: Dla cierpiących na 'polityczną depresję' (tak, Janku, również dla Ciebie):
www.periscope.tv/w/1OyJAAXlWLMJb


I nieco a propos nagrania - ciekawe, co potem o sobie myśleli ludzie z obrazka poniżej:

Syjoniści _wypad.jpg
 

caligo
 
fabularium: Taki cytacik z Gide`a na jutrzejszy i następne dni...

Betrachte den Abend,
als müsse der Tag mit ihm sterben;
und den Morgen,
als wenn alle Dinge mit ihm zum Leben erwachten.
Von Mal zu Mal erneuere sich dein Blick auf die Welt.
Weise ist, wer über alles staunt.
Zakrzywienie.jpg
 

caligo
 
fabularium: Zaglądam, a tu proszę:
Persephone (ma Cię w znajomych od 365 dni)

Stuknął nam roczek :)

Dziękuję za wszystkie dobre słowa od Ciebie:
serduszko_bee.jpg
  • awatar Persephone: Fabu, jakie to mile, ze poswiecilas mi wpis :) Za nastepne lata!
  • awatar fabularium: @Persephone: Za następne!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

caligo
 
fabularium: Dzień "odzyskiwania" czterech kocyków akrylowych, które – teoretycznie – chronią kanapę przed kotem.

Kocie_koce.jpg

Nie widzę większego sensu w rozpościeraniu tego typu: ochraniaczy" na kanapie, bo kot jak to kot: i tak rozłoży się gdzie mu się spodoba... a miękki kocyk kusi bardziej przecież niż goła kanapa. ;)
No, ale K. ma inne zdanie. :)
Kot_ateistyczny.jpg


Pytanko do posiadaczy kotów: jak często obcinacie pazurki Waszym kotom i czy robicie to sami?
:)

Kicia_3.jpg


Ostatnie chwile na kocyku (daję do archiwum!) :D

Pasiasty_kot.jpg
  • awatar doll_divine: Ja swojej obcinalam u weta bo się boję. Póki co tylko raz pięć miesięcy temu bodajże. Teraz ma dziewięć miesięcy i jeszcze nie obcinałam. Ale we wtorek z nią idę do weta to przy okazji poproszę o obcięcie.
  • awatar doll_divine: No i w przednich łapkach szybciej odrastaja a KiciKotka szybciutko je ostrzy :D Tylnie wolniej. Teraz mam porównanie przy dwóch kotach. Młodsza ma takie cieniutkie pazurki <3 i takie tyci tyci :)
  • awatar Oui Mais... Non: nie obcinam bo moj wychodzacy i sam je sobie "sciera" o drzewa i inne inszosci :)
Pokaż wszystkie (7) ›
 

ladygreen
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ladygreen
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

caligo
 
fabularium: Znalazłyście już w skrzynkach dodatek "Weihnachten mit IKEA"?
  • awatar Persephone: Nie :(
  • awatar fabularium: Ja wczoraj. Ale uspokajam: nic szczególnego nie widzę ;-) Spodobały mi się raptem dwie poduszki i jedna ze świec (bogata reprezentacja tychże, wiadomo). A i winem też kusili - ale to grzaniec, Glühwein, więc raczej odpada... :-)
  • awatar Persephone: @fabularium: :D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

caligo
 
fabularium:
Co mnie ostatnio rozśmieszyło?
Ten obrazek plus komentarze:

God`s favorite.jpg

Piotr: I najważniejsze jest dla niego to, żebyś się nie masturbował w tej galaktyce.
Jacek: I w piątki mięsa nie jadł...
  • awatar Louve: najważniejsze jest "przyjęcie" krzyża, z tego co wiem... a ja myślałam, że miłość...
  • awatar fabularium: @Louve: A przyjęcie krzyża możliwe dopiero od 2 tysięcy lat. ;-) Co do miłości, to jest wiele odmian grzesznych. Homo, z prezerwatywą albo tabletką itd.
  • awatar Louve: jedna wielka porażka ;-]
Pokaż wszystkie (11) ›
 

caligo
 
fabularium: Dziś piękna, choć nieduża rocznica:

Eheleute.jpg

Mamy pięć latek. :)

A tu w nowocześniejszej (choć nienajnowszej) odsłonie:
MyKlubowi.jpg


Zatem... bez randki się nie obejdzie dzisiejszego wieczoru. ;)
  • awatar Persephone: Dwa freaki :)
  • awatar Louve: Fajne pierwsze zdjęcie:-) gratulacje!
  • awatar fabularium: @Louve: O to pierwsze dziś marudziłam K., bo nie wiedziałam, gdzie 'leży' w komputerze, a tak je lubię. I choć w dniu ślubu miałam jasne włosy i chyba nic białego na sobie, to jest to jedno z moich ulubionych "przekłamań fotoszopowych", bo w nastrojach - w spojrzeniu i sercu - prawdziwe :-D
Pokaż wszystkie (10) ›
 

czarny-motyl
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów