Wpisy oznaczone tagiem "przebiśniegi" (17)  

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

damonowa
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

licho
 
To teraz standardowo coś na podniesienie nastrojów.

Wyszłam na swój tradycyjny "obchód". I cóż widzę? Wydry się wyprowadziły - być może w spokojniejsze miejsce, ale cośmy się ich naoglądali - to nasze. To dobrze, bo wreszcie będzie można przeprowadzić nad jeziorkiem pewne prace, z którymi musieliśmy zwlekać. Niby oficjalnie nie zgłosiliśmy tej naszej kałuży jako siedliska chronionego gatunku, ale... no sami powiedzcie, kto z was widział kiedyś na żywo wydrę w stanie dzikim? Właśnie. Toteż głupio byłoby te biedne maluchy straszyć. Zresztą, wydry były dla nas świetną informacją - oznaczało to, że nasze starania z powtórnym zarybieniem jeziorka wreszcie się udały.
Nie - nie jesteśmy wędkarzami. Po prostu wiem, że tam, gdzie są ryby, jezioro nie zarasta tak niemiłosiernie. Dotychczas co roku, po pierwszych roztopach, gdy rośliny zaczynały budzić się do życia, trzeba było czyścić wszystko ręcznie.

Ktoś ponoć kiedyś posadził jakąś jedną pałkę wodną na brzegu - bo to taka ładna roślinka. Z jednej ładnej roślinki rozrosło się tego bardzo dużo - więc rokrocznie trzeba wycinać tego tysiące by można było normalnie użytkować jezioro, i by przyjezdnym ukazywała się tafla wody a nie dżungla. Wydry się wyprowadziły, ale wprowadziły się kaczki. Wyglądają o wiele ładniej bo nie uciekają, gdy tylko zobaczą kogoś na brzegu.
Nawet planowałam zakup własnych kaczek, jako że bardzo fascynuje mnie biała kaczka i jej niedoceniona inteligencja - jednak w tamtym roku był duży pomór i nikt nie chciał sprzedawać. Najwyraźniej nie muszę już tego robić - kolorowe kaczki też są ładne.
Może to nawet i lepiej, że nie mam hodowlanych, ponieważ w tym roku wróciły również jastrzębie. Nie jeden, nie dwa, ale trzy jastrzębie bezustannie krążą nad domem.

Ciekawe co na to hodowcy wolnobiegających kur? No, ale nie o kurach miałam pisać.
Obchodząc ogród sprawdzałam, jak mają się różne roślinki, które właśnie wybijają się spod ziemii, nic sobie nie robiąc z chłodnych nocy.

A mają się świetnie. Podagrycznik z jakiegos powodu bardzo grzecznie rośnie na przygotowanym dla niego placu. Powoli wybijają się dookoła niego chwasty, ale to silna roślinka i na pewno je szybko zagłuszy.
Niegorzej miewa się mniszek lekarski - rośnie tam, gdzie rosnąć powinien, chociaż pozwala sobie na wchodzenie na "cudzy teren" - z czym przyjdzie mi długo i okrutnie walczyć.

Jaskółcze ziele świetnie sobie poczyna... Ale co ono robi w porzeczkach - tego nie wiem ani ja ani samo ziele. No cóż, skoro tak sobie wymyśliło... Porzeczek i tak nie lubię, traktuję je jak żywopłot. O wiele jednak bardziej podoba mi się jaskółcze ziele, do którego mam słabość od dzieciństwa.


sasanka_moja.jpg

Ale to nie koniec sygnałów wiosny. Przebiśniegi i sasanki postanowiły, że w tym roku jednak zakwitną... między barwinkiem. Ładnie to wygląda, szczególnie sasanki, które miałam okazję w tym roku podziwiać pierwszy raz w życiu. Trochę już tu mieszkam, ale nadal mnie to miejsce zaskakuje.
Na zdjęciu powyżej przecudowna samotna sasanka.

Ale to nie koniec! Nad samym jeziorem,  na przekopywanym do oporu placu, który dwa lata temu zmasakrowałam usuwając stamtąd pokrzywowisko - rośnie sobie wesoło naparstnica! I to BIAŁA NAPARSTNICA! Nie sądziłam, że się podniesie po naszych wojażach z łopatami i taczkami podczas usypywania grobli i zwożenia drewna. A jednak! Oczywiście, tak szybko nie zakwitnie, ale jak tylko to zrobi - zobaczycie zdjęcia, a jest co oglądać. Ale, pisać to sobie można... A naparstnica - rzadkość nad rzadkości. Toteż tutaj foto - na razie tylko listki.
naparstnica_moja.jpg




Nie mogę się doczekać, aż podagrycznik podrośnie. Zresztą, chyba jeszcze dzisiaj nieco przerzedzę jego kolonię i zrobię sobie zapas, jako że zebrany w tamtym roku nie doczekał nawet stycznia... A miał starczyć na rok.
Aż mi smak ucieka do d...rugiego pokoju!
Wszystkim zaskoczonym wyjaśnię - że ten pospolity, znany wszystkim z widzenia chwast, to jedna z najcenniejszych przypraw, jakie mogą się znaleźć w naszej kuchni. Ja stosuję go do zup, oraz dań z ryżu. Czasami, w ramach wyjątku, do ziemniaków.
Można go suszyć, można mrozić, i można dodawać posiekany surowy. Coś po prostu cudownego. Szybko zapomnicie o sztucznych przyprawach do zup.
Eh... gdyby ludzie wiedzieli, ile z tego, co tak radośnie wyrywają z własnych ogródków, po czym depczą, nie tylko nadaje się do jedzenia, ale nieraz smakowo bije na głowę znane przyprawy i warzywa... Nie tylko wiele by zaoszczędzili, ale także odkryliby świat "zaginionych smaków", które obecnie uzyskuje się niestety niezdrową chemią.

Każdy kto lubi posmak sosu sojowego lub vegety, a zapach typowej magi do zup - powinien spróbować zastosować zamiennie mieszankę podagrycznika i barszczu zwyczajnego. Ja tak zrobiłam jakiś czas temu. Obecnie, pomimo że uchodzę za mistrza zup, rosołów, dań ryżowych, i sosów - nie kupuję W OGÓLE i nie stosuję W OGÓLE sztucznych przypraw. W mojej kuchni nie znajdziecie produktów z glutaminianem sodu, sosów i przypraw w buteleczkach, zup i sosów insant, magi, kostek rosołowych, vegety, ani nic w podobie.
W zamian służą mi lubczyk, barszcz, podagrycznik, oraz cały zestaw przypraw tradycyjnych, z czego prym wiodą curry, kolendra, rozmaryn i gałka muszkatołowa.
Sądzę że niegłupim pomysłem byłoby opisywanie przeze mnie raz na jakiś czas którejś spośród rodzimych roślin, wraz ze sposobem jej przyrządzania. Podagrycznik jest na razie za mały - wtedy wygląda zupełnie inaczej więc na nic nikomu wstawianie jego zdjęcia,
ale żeby nie było tak całkiem nudno, dla osób, które w tym roku jeszcze nie widziały: BAZIE :)

pinger_bazie_moje.jpg


A teraz wiadomość o ostatniej chwili - od kilku dni obudziły się i szaleją nasze "pstrzoły". Próbowałam je sfotografować, ale są za szybkie i jest ich za dużo. Poza tym bliskie spotkania twarzą z ulem nie muszą być przyjemne. Jak się nieco uspokoją, to i one tu zagoszczą.
 

licho
 
Jako, że zasmuciłam swój blog wpisem o Księciu, postanowiłam nieco tutaj rozjaśnić, i pochwalić wam się prezentem, który dostałam od Kamila na Dzień Kobiet.

Cały ten prezent, pomimo, że jest robiony w CAŁOŚCI własnoręcznie, wygląda niczym z katalogu. Do tej pory Kamil nie chce mi zdradzić pochodzenia przebiśniegów. Najwyraźniej spodobało im się u mnie w domu, bo pomimo pory(zdjęcie robiłam o 21:00) pootwierały się i wyglądają bardzo zdrowo.


Nie zdradzę wam, z czego jest ta niezwykła kokardka, ale bardzo mnie ucieszyła.
8marca.jpg
 

milab
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panwilk
 
Okazuje się, że w moim ogródku już wiosna! Wczoraj zauważyłem w niewysokiej trawce trzy samotne przebiśniegi! A troszkę dalej małe krokusy! Codziennie będę do nich zaglądał! Kwiatki kwitną jak szalone! Dziś wyglądały zupełnie inaczej, zresztą sami zobaczcie na zdjęciach.

wczoraj:
przebisniegi.JPG

krokusy.JPG

dziś:
dzis.JPG
 

kremucha
 
W końcu wiosna zawitała do mojej wioski. Starzy ludzie powiadają, że jak zakwitną przebiśniegi to wiosna przyszła już na dobre, a na opady śniegu trzeba będzie jeszcze poczekać ;)

Dowód jaki znalazłam u siebie w ogródku (niestety tylko jeden, ale i tak musiałam się namęczyć żeby go znaleźć)
DSC06277.JPG


A oto więcej dowodów :)

DSC06455.JPG
  • awatar Mrs.SideBar: no, tylko szkoda, że te słoneczko za chmurami jest dzisaij. ;p
  • awatar KreMucha: może jurto zaświeci u ciebie tak, jak dziś świeciło w mojej okolicy... :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

podziomka
 
#wiosna #przebiśniegi  #handmade #inspiracje   #unikat #szydełko  #robótki  #motyle #motylki #motyl #motylek #szydełkowe

No i wreszcie przyszła do nas wiosna :)
Piękna, słoneczna, ciepła... Tylko szkoda, że ten wiatr tak mocno wieje...

U mnie w ogródku wiosna rozgościła się na całego... :P
Przebiśniegi kwitną jak oszalałe...
I nawet motyle przyleciały hehehe :P

Motylki co prawda szydełkowe, ale zawsze są ;)
Można je nabyć u mnie pojedynczo (na sztuki), bądź zabiglowane jako kolczyki.
Doskonały dodatek do wiosennej dekoracji...
A także do ubioru (spinki, opaski itp...)

Na zdjęciu: te takie żółte i zielone cuda to nie kwiatki :P to motylki szydełkowe hehehe :P

DOSTĘPNE, we wszystkich kombinacjach kolorów występujących na blogu (patrz: wcześniejsze wpisy)
  • awatar Ptasiowe twory: w pierwszej chwili nie zaskoczyłam, że te żółte to motylki :) Myślałam, że to kwiatki :P
  • awatar Artiris: A na w sumie jak tak patrzę to śmiało można było tak pomyśleć hiihi :P
  • awatar atena0099: śliczne motylki wydziergałaś
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów