Wpisy oznaczone tagiem "przejadanie się" (5)  

sevensperfection
 
Sevens perfection:

Fatalny dzień. Dziś już nie wytrzymałam. Przesadziłam z jedzeniem i to uczucie w żołądku było nie do zniesienia. Powstrzymywałam się jak długo tylko mogłam i w końcu się złamałam. Sama papka - przez zwlekanie. Poczułam się chwilowo lepiej, a potem nawet gorzej od tego jak się czułam przed wymiotowaniem - mentalnie oczywiście. Zjebałam sobie humor na resztę dnia... :(

Po takich incydentach mam ochotę na mega rygorystyczną dietę, ale wiem, że to błędne koło. Muszę myśleć racjonalnie.

Miałam wstawić bilanse z całego tygodnia, ale sądzę, że nie ma to większego sensu, bo nie odchudzałam się przez ten czas, tylko starałam się  przyzwyczaić organizm do normalnych porcji jedzenia. Przeliczyłam kalorie i jadłam średnio 2000 kcal dziennie. Raz mniej, raz więcej. Częściej mniej.
Coś to dało. To dziwne, że tyle jadłam, a brzuch miałam płaski - w sensie metabolizm mi się chyba poprawił. Jadłam 5-6 posiłków co 2-3 godziny. Oczywiście, zdarzały się mini napady, ale jakoś dawałam radę. Nie wymiotowałam od zeszłego piątku chyba i przez cały ten czas nawet nie miałam na to ochoty. Dopiero wczoraj po południu i cały wieczór miałam takie czarne myśli, żeby zjeść coś obficiej i wszystko zwrócić, ale jakoś się ogarnęłam. No i dziś!!! Nie wytrzymałam. Czuję, że to przez wczorajszy wieczorny trening i dzisiejsze słabe śniadanie. Muszę się pilnować z tym na przyszłość.

Dobra! Koniec tego dobrego.
Mój plan:
24 luty - 02 marzec  -  1000 kcal/dzień
03 marzec - 09 marzec  -  900 kcal/dzień
10 marzec - 16 marzec  -  800 kcal/dzień
17 marzec - 23 marzec  -  700 kcal/dzień
24 marzec - 27 marzec  -  600 kcal/dzień

Później znów chyba 1000 przez święta. A bilanse będę umieszczała w każdą niedzielę z całego tygodnia. Muszę się zdyscyplinować. Jeść mniej węglowodanów, a więcej warzyw i białka.

Chciałabym jeść codziennie ryby, sałatę i wodę, jak rozkazuje Osmin, ale to nie realne. Nie mam kasy na świeże, zdrowe i chude rybki. A taka prosta dieta by mi chyba odpowiadała, bo nie jest skomplikowana i nie trzeba się dużo głowić. Przy liczeniu kalorii ciągle się zastanawiam co sobie uszykować, jednocześnie żeby było zdrowo, szybko i jeszcze żeby zmieścić się w limicie. Masakra. Męczy mnie to już.
Ubóstwiam Osmina i to jak inspiruje do ćwiczeń. Po obejrzeniu jednego odcinka mam ochotę wyjść na dwór nawet na deszcz i biegać ile sił w nogach. A potem patrzę, a tu ulubiony serial leci... i stwierdzam, że jutro jednak pójdę pobiegać. Gdzie teraz w tym deszczu!? haha -.- no i tak do wiosny pewnie...
  • awatar Gwiazda21: Kurcze kochana nawet nie wiem co mam Ci poradzic.No jeśli sama z tym nie zawalczysz to i moje gadanie nic nie da. Jestes dzielna i dasz rade ;*
  • awatar Sevens perfection: @Gwiazda21: wiem, że sama muszę się z tym uporać. dobrze, że jestem chociaż pewna, że chcę z tym skończyć. staram się być silna i zauważyłam, że wszystko można w sobie wytrenować - zmienić złe przyzwyczajenia na lepsze, zdrowsze :) dziękuję ci pomimo wszystko :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

sevensperfection
 
Sevens perfection:

5 dzień bez bulimii za mną :)

Czuję, że teraz właśnie nadszedł najwyższy czas z nią skończyć. Przestała mi pomagać w chudnięciu, ponieważ to ona zaczęła mnie kontrolować, a nie ja ją. Sprawiła, że wpadłam w obsesję.
Tym, które chcą też z tym skończyć, radzę (jeżeli znają j. angielski w miarę) to pooglądać filmiki dziewczyn bulimiczek na You Tubie. Opowiadają o tym, jak się u nich zaczęło, co robią, czym się objadają, o ich emocjach, uczuciach, skutkach zdrowotnych. O wszystkim.

Oto jedna z nich.


Ja z tym kończę.
Robiąc to dzień w dzień, czasem po parę razy wciągu dnia, czułam się strasznie. Nie chciałam się spotykać z ludźmi, siedziałam w domu, najchętniej sama w domu. A gdy już spotkałam się ze znajomymi, to nie wiedziałam jak z nimi gadać, żeby sprawiać pozory, że u mnie wszystko dobrze. Czasami przesadzałam z reakcjami, swoim ogólnym zachowaniem. Byłam nienaturalna. Mając ciągle przed oczami wymiociny z przed paru godzin, udawałam szczęśliwą i towarzyską. Tak na prawdę miałam ochotę uciec do pustego domu, znów się objeść i wszytko wyrzygać. Wtedy poczułabym ulgę, emocje by opadły, razem z moimi ciężkimi po wymiotowaniu powiekami. Obudziłabym się następnego dnia udając, że to był tylko zły sen.  
Ale, gdy to się dzieje codziennie, masz już tego dość. Tak się nie da żyć, a ja chcę żyć. Chcę żyć już od wielu lat i nadal nie potrafię się odnaleźć  w tym świecie, choć codziennie próbuję. Popadam powoli w rozpacz. Brak mi wiary w siebie i nie tylko w siebie. Jednego dnia jestem pełna nadziei i mam wrażenie, że wszystko jest właściwie w porządku, a następnego dnia mam gigantycznego doła i chęć natychmiastowej autodestrukcji. Dobija mnie to. Te moje wahania nastrojów. Chciałabym móc to kontrolować, ale emocje biorą górę. Nie wiem jak je okiełznać. Czuję się przez to bezsilna, sfrustrowana i nienawidzę siebie, a bulimia jeszcze to wszystko bardziej pogłębiła.
  • awatar Gwiazda21: Kochana oby tak dalej,3mam za Ciebie kciuki ;*
  • awatar martwa dziewczyna: DZIĘKUJĘ ! Racja. To klucz do tego, by ruszyć w dobrą stronę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

sevensperfection
 
Sevens perfection: Bilans na dziś:
09:00  -  czarna kawa bez cukru, kanapki: 2 kromki chleba F. S. ze śliwką, 2 plastry polędwicy, 2 plastry pomidora (170 kcal)
12:00  -  1 jajko na twardo, pół pomidora, kawałek ogórka, 1 łyżeczka oliwy z oliwek (140 kcal)
15:00  -  ryż biały, troszkę mięsa z gotowanego kurczaka (dosłownie parę kęsów), trochę warzyw z rosołu (130 kcal)
18:00  -  owsianka z kaszą manną i cynamonem (215 kcal)
20:30  -  szklanka rosołu, trochę białego ryżu, pół pomidora, kawałek ogórka, 2 plastry polędwicy (220 kcal)
+ 3 zielone herbaty, woda
razem ---> 875/1000 kcal
ćwiczenia: 0

dziś mi nie wyszło i miałam napad, zjadłam z 6 kawałków placka (piernik czekoladowy), trochę białego ryżu i popijałam rosołem i wodą... wszystko zaraz potem zwróciłam. jestem tak na siebie zła!!! ;( przecież tak dobrze mi szło. zawsze w weekend nie mogę wytrzymać jak coś jest w domu i jak zostaję sama. wtedy się siebie najbardziej boję, że stracę kontrolę. z resztą od rana dziś się bałam, byłam strasznie smutna, jakbym wiedziała, że będę postawiona przed wyzwaniem, żeby się nie objeść. no i stało się. było by lepiej jakby ktoś oprócz mojego brata, który cały czas nic nie robi tylko gra, był w domu. może wtedy bym się nie odważyła.. :(
czasem marzę, żeby był ktoś kto mnie wyzwie, nakrzyczy na mnie, żebym się opanowała, ogarnęła jakoś... a ja mam wrażenie, że wszyscy się mnie boją, boją się mi zwrócić uwagę, albo po prostu im na mnie nie zależy, nie obchodzę ich w ogóle. FUCK!!!!!! ;(
  • awatar Gwiazda21: Mmm ale ciasteczka :D jak zjadłaś 6 takich to można Ci wybaczyć :) A teraz tak na poważnie... zwróciłaś? a co mówiłaś?że czego nie będziesz robić? ja wczoraj też się obżarłam jak świnia i nie zwymiotowałam,bo za to dzisiaj się pogłodzę. Zawiodłam się na Tobie :(
  • awatar ~psychosomatic addict-insane: I tak według mnie jest bardzo ładnie. Trzymaj się. :)
  • awatar Sevens perfection: @Gwiazda21: wiem, ale przeraziła mnie myśl, że to wszystko mi się odłoży i znowu będę musiała zaczynać od nowa :( też bym na pewno dzisiaj się przez to głodziła. i uwierz mi, że ja też się na sobie zawiodłam i za każdym razem tak jest jak tak robię. no ale cóż, muszę ze sobą jakoś żyć i "przełykać" moje wybryki. przepraszam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

sevensperfection
 
Sevens perfection: bilans już teraz. nic więcej dziś nie zjem

11:00  -  kanapki: 2 kromki chleba Fitness Style z musli i owocami, 2 plastry twarogu półtłustego, 4 czarne oliwki, pieprz (266 kcal)
14:00  -  1 surowa marchewka (13 kcal)
16:30  -  1 jajko na twardo, 1 mały pomidor, 1 łyżeczka oliwy, pieprz (136 kcal)
17:30  -  paczka prażynek 50 g (285 kcal)
+ 1 gorzka czarna kawa, 2 herbaty zielone
razem -----> 700 kcal

jak zjadłam te prażynki, to myślałam, że zwymiotuję. okropnie się po nich czułam, a wciągnęłam je jak odkurzacz. szkoda gadać.

od paru dni nie ćwiczę bo okres mi się zaczął. dziś próbowałam, ale jak zaczęłam, to tak poleciało, że nie mogłam kontynuować. dlatego też między innym się nie zważyłam, chyba zrobię to w sobotę za tydzień. oby waga spadła, bo jak nie to się zacznę ostro głodzić.
 

sevensperfection
 
Sevens perfection: jutro ważenie. coś czuję, że nic nie zrzuciłam. dodam bilans już teraz bo nie mam zamiaru nic więcej dzisiaj jeść. przesadziłam z jednym posiłkiem, niby nic wielkiego jak dla mnie, ale czuję się po nim tak pełna, że zaraz pęknę. dwa ostatnie dni ogarniałam, ale dzisiaj się poddałam. dlatego nic już dziś nie zjem.

bilans:
09:00  -  1 jajko na twardo, 5 czarnych oliwek, kawałek chleba razowego (173 kcal)
12:00  -  7 suszonych śliwek, 1 plaster mielonki (167 kcal)
15:00  -  kanapka: kromka chleba razowego (duża!), 4 plastry mielonki, dwa plastry sera żółtego, 1 mały pomidor (436 kcal)
razem ----> 776 kcal
+ 1 czarna kawa, 1 zielona herbata (jeszcze z trzy kubki zielonej dziś pewnie wypiję)

masakra, wiem. starsza zrobiła duże zakupy dzisiaj. ja je wszystkie rozpakowywałam i poprostuuuuu... nie mogłam wytrzymać. za dużo się na to żarcie gapiłam, to przez to. a poza tym ciągle mi coś proponowała do jedzenia: a może to ci zrobić, a może tamto.. aaaaa!!!!!!!!!
grześka, którego mi kupiła na razie schowałam do swojej szuflady, ale chyba go wyrzucę, albo oddam bratu.
słodyczom stanowcze "nie"!
  • awatar decadent: myślę, że wcale nie masakra :) i dużo zdrowych rzeczy, więc nie masz się czym martwić
  • awatar Sevens perfection: @decadent: dzięki :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów