Wpisy oznaczone tagiem "przemyślenia" (1000)  

badbunny
 
Bad Bunny: Dobrze, że istnieją blogi. Potrzebuję miejsca na ogarnięcie siebie i swoich myśli. Mam wrażenie, jakbym od kilku lat kręciła się w miejscu - coś zaczynała, po jakimś czasie to odkładała, później znowu do tego wracała. Nie czuję się sobą. W zasadzie nie wiem kim chcę być - porządna czy nieprzyzwoita, chaotyczna czy uporządkowana, wyluzowana czy zorganizowana...

Chciałabym dużo w życiu osiągnąć, a z drugiej strony lubię ten swój światek, w którym cieszę się małymi rzeczami. Nie muszę latać jak pokręcona, próbując urzeczywistnić swoje marzenia.

Jest jedna rzecz, której jestem w 100% pewna - chcę być zawsze niezależna. A żeby być niezależnym jednak trzeba się trochę wysilić. Niezależność sprawia, że ma się kontrolę nad swoim życiem. Bo tak naprawdę w pełni można liczyć tylko na siebie.

Do założenia bloga skłonił mnie fakt, że zaraz znów przybędzie mi kolejnego roku i myślę, że najwyższy czas się ogarnąć. A poza tym lubię blogować :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

vampiro
 
Trochę pod wpływem porannej dyskusji z Adamem, gdy pokazałam mu jedną z informacji prasowych o zdjęciu lubianego przez niego serialu z lubianym przez nas oboje aktorem.

Z tego co wiemy, by doszło do takiej sytuacji wystarczyło jedno słowo kogoś mniej znanego (przynajmniej nam). Wydaje mi się, że teraz szalenie łatwo o pomówienie, do tego człowiek niewinny będzie miał szalenie utrudnione zadanie by z zarzutów się oczyścić. I nie mam na myśli tu bogatych i sławnych, tu wystarczy kasy na dobrych i światowych prawników by "poszło w pięty" pomawiającemu, ale sytuację o której słyszałam w autobusie; o to młody korposzczurek (na oko 26lat, ale wiadomo +/-5 jak to w antropologii mawiamy) w rozmowie z koleżanką stwierdził, że w sumie może donieść przełożonym na kolegę (starszego nie tylko wiekiem ale i stanowiskiem) bo ...ten położył jej rękę na ramieniu tłumacząc co ma poprawić w sprawozdaniu gdy nachylał się nad jej laptopem(!). Noż kurde, choćbym chciała nie widzę w tym molestowania ani innej napaści seksualnej, co z resztą stwierdziła jej równie młoda rozmówczyni...tyle, że ona jak twierdzi "poczuła się wtedy nieswojo"...i tylko jedno pytanie miałam do niej, z resztą nie tylko ja, bo Adam też, czy w jakikolwiek sposób dała mu do zrozumienia, że jej zdaniem przełożony przekracza granicę, bo z tego co zrozumieliśmy to nie...potraktowała to jak zwykły przejaw współpracy... to jak to jest?

Wracając do aktora, żeby nie było, nie usprawiedliwiam nikogo, i nie ma takiej ilości alkoholu która usprawiedliwiałaby gwałt czy próbę gwałtu której kolwiek ze stron zdarzenia. (Sama mam taki epizod za sobą i bynajmniej nie byłam wtedy pijana, za to pamiętam wyrywkowo walkę w kuchni znajomego zbity mną szklany stolik, zwichniętą rękę i nóż który był "tak blisko i tak daleko" oraz dwóch innych uczestników imprezy którzy za namową swoich dziewczyn ściągali ze mnie agresora a mojego chwała bogom ex'a). Nie mniej epizod z dzisiejszej podróży do pracy sprawił, że ... naprawdę dostrzegłam jak niewiele brakuje do pomówienia...


Umm-Yes-I-Have-A-Question.jpg
 

jucundum
 
Wracając ze sklepu z Alexem miałam głowę pełną weny. Pomysłów na całe swoje życie. Przemyśleń nad swoim istnieniem. Patrzyłam na tą małą istotkę śpiącą w wózku i czułam istny spokój.
Pewna osoba kiedyś w liście napisała mi: "Uwolnij się od łańcuchów które sama mocno trzymasz."
Im większą mam wiedzę na temat Życia tym bardziej rozumiem te słowa. No bo właśnie o to chodzi. To nie mój mąż, dzieci, dom, otoczenie czy rodzina... to ja.. ja sama wybrałam to życie. To ja trzymam łańcuchy by tylko nie wychylić się za daleko. Wciąż sprzątam w domu porozrzucane kawałki jedzenia, zabawki itp. Tylko po co? Zupełnie jakby to miało odzwierciedlać wszystko to czego bym chciała - spokoju. Tylko po co? Po co mi spokój kiedy to właśnie chaos tworzy prawdziwe życie.
Usilnie próbuje być idealna, tu się ogolić, tu wymalować żeby ludzie nie gadali. Dziecko przestań płakać bo co ludzie powiedzą? Idź zaraz przy nodze jak piesek bo powiedzą że nie daje rady i tak dalej. Ale ku*wa PO CO?
Tak bardzo chcę dać dzieciom życie a w konsekwencji odbieram im szanse bycia dzieckiem tylko dlatego że ludzie powiedzą. Najwyższy czas przestać o nich myśleć.
tumblr_nwstgsHn421urizqqo1_250.jpg
 

erin123
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

erin123
 
Erinxx:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

vampiro
 
Wszyscy myślimy, że mamy sporo czasu, że wypadki i inne zdarzenia nas nie dotyczą, dzieją się obok...

Dwa i pół miesiąca temu wściekałam się na znajomą, którą poleciłam do pracy, a która najwyraźniej w poleconej robocie się obija... by potem po cichu (bo nadal byłam w pracy) opłakiwać kolegę, którego córka ledwie miesiąc wcześiej poszła do komunii...

www.zambrow.org/(…)strona.php…

Wczoraj dla odmiany po raz kolejny towarzyszyła mi złość :
- na Tatę z moją chrzestną, że w dniu poprawin, czyniąc z mojego kuzyna temat nr 1 do rozmowy wywołali demona,
- na kuzyna, który był tematem, że znów doprowadził się do takiego a nie innego stanu...

Ale od rana towarzyszyła mi niesforna myśl, że go już nie ma (połączona z agresją)...myśl stała się faktem gdy koło 10:00 Tata napisał, że kuzyn koło północy zmarł... więc jednak ....

życie jest krótkie, nie wiadomo ile nam go zostało... więc może niektóre rzeczy zamiast odkładać na potem jednak zróbmy teraz...
 

jakmasznaimie
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

szalona1312
 
CO_SŁYCHAĆ_ŚWIECIE:
Nie jest łatwozaczynać wszystkiego od nowa...
kiedy brak stabilności w życiu...
zwłaszcza w kwsetii finansowej...
Mężczyzna którego kochasz mówi Ci...
Kocham i chcę mieć dzieci...
dla faceta to spełnienie męskości...
dla kobiety obowiązek zrezygnowania ze wszystkich swoich planów.Jak już spełni się oczekiwania to przestaje się być docenianym...
Kury domowe nie są na TOP-ie...
i kończysz bez pracy, bez pieniędzy i bez perspektyw...
Bo okazyje się że nie masz nikogo kto by Ci pomógł...
kiedy na prawdę potrzebujesz pomocy.
#Sima
pobrane.jpg
 

wampirzyca
 
Wszyscy myślimy, że mamy sporo czasu, że wypadki i inne zdarzenia nas nie dotyczą, dzieją się obok...

Jeszcze 2 godziny temu wściekałam się na znajomą, którą poleciłam do pracy, a która najwyraźniej w poleconej robocie się obija... by teraz po cichu (bo nadal w pracy) opłakiwać kolegę, którego córka ledwie miesiąc temu poszła do komunii...

www.zambrow.org/(…)strona.php…

Życie jednak jest krótkie, nie wiadomo ile nam go zostało... więc może niektóre rzeczy zamiast odkładać na potem jednak zróbmy teraz...
 

szalona1312
 
CO_SŁYCHAĆ_ŚWIECIE: Myślę, że to ważne: uświadomić sobie że możesz za czymś tęsknić i jednocześnie wcale nie chcieć tego z powrotem.


b4bf19d8001f71a050360a6a.jpg


#Sima
 

jakmasznaimie
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

mniejrzeczy
 
mniejrzeczy:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

mniejrzeczy
 
mniejrzeczy:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

bazylowa
 
Lubię góry. To trochę pokonywanie własnych słabości i wielka radość osiągniętego szczytu. Choć moje małe, cieszą jak wielkie.
Chodziłam po Beskidzkich szlakach z psem. Możecie mnie nie zrozumieć, ale nie ma nic przyjemniejszego niż dzika natura. Las, ptaki, szmery w drzewach i pies, który pilnuje i gotowy jest rzucić się na wszystko co potencjalnie może mnie chcieć zlikwidować.
Kiedy patrzę w dal - siedząc na samym szczycie - myślę o tym co już przeżyłam, a co jeszcze przede mną i jak stawić temu czoła.
Pies przytulony, a we mnie bije serce, wciąż jedno i to samo - od tylu lat.
18579379_1426319347411666_493133481_n.jpg
 

wiktoria21
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
★ DarkAngel ★:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

wiktoria21
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
★ DarkAngel ★:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

wiktoria21
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
★ DarkAngel ★:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

xoxocinderella
 
xo xo Cinderella: Postanowiłam odwiedzić swojego starego bloga siedząc w tym samym miejscu, co kilka lat temu. Te same cztery ściany, wieszak na ubrania stojący w kącie - tym razem zupełnie pusty... Lustro wiszące na ścianie pokazujące niby to samo, ale jednak zupełnie inne odbicie...
Schowana pod kocem w dziecięcym pokoju, ze starymi piosenkami Britney i zanurzona w lekturze zauważyłam, że życie jest bardziej zaskakujące niż Nam się wydaje..
Wypłakałam tu miliony łez wzdychając do "miłości" mojego życia, zanurzając się w marzeniach na temat przyszłości, licząc kalorie, wymiotując i objadając się na zmianę, wciągając kreski i spalając setki papierosów.. Jedyną stałą w moim życiu z tamtych czasów zostały tylko papierosy i pewność, że jestem wyjątkowa.. Reszta to przeszłość tak idealnie tworząca to kim teraz jestem. A kim jestem?
Niezdecydowana, rozkojarzona, wiecznie zagubiona dziewczynka, która jednak dzięki doświadczeniom nauczyła się funkcjonować w obłudnym świecie.
A marzenia? Prędzej czy później się spełniają, jednak nie zawsze w momencie kiedy jeszcze ich potrzebujemy..
Pierwsza i nieodwzajemniona miłość, którą wspominało się z uśmiechem pełnym sentymentu, nagle puka do twojego serca i prosi o zgodę na wejście.. Jak się zachować, kiedy tyle energii włożyło się w to, aby o niej zapomnieć? A co jeżeli otoczkę tworzyła własnie ta niedostępność, ten zakazany owoc? Kilka wiadomości, spotkanie po latach.. Jakim cudem te zdarzenia potrafią zamienić piękne uczucie wspomnień i pragnień w zwykłą rzeczywistość, tak daleko odbiegającą od wyobrażeń? Samoistnie nasuwa się myśl, że właśnie te miłostki są po to, żeby przygotować Nas do dorosłego życia. Uczą wytrwałości, zdeterminowania i cierpliwości..
W obecnej chwili moje nastoletnie marzenie stoi przede mną w zasięgu ręki, a ja nie wiem czy po nią sięgnąć.. Przewrotność życia nie przestanie mnie zadziwiać.
To czego chcemy, nie zawsze jest tym czego potrzebujemy.
 

deergirl
 
Zwykle mówię, że nienawidzę ludzi. Generalizuję. Ale moim hobby jest obserwowanie ludzi. W autobusie, na ulicy, w sklepie, w telewizji, wtedy na ten jeden moment o wszystkim zapominam i mówię po prostu, że ludzie są fascynujący.
bd2d44e15229844cc03c8ea95360b3c8.jpg


855dade299b14c48b15a97bfc79cdae2.jpg


0b3916c82c77b7e6530b1988ecdf4667.jpg


84f891e562dddab9b2d9c555c6487c9a.jpg


fd2102a42a1fb61f30f3d03c3b7c612c.jpg


b03932c9620e013feeab402d3e2304ce.jpg
 

deergirl
 
Pewien komentujący gość zainspirował mnie do napisania o religii, podejściu do niej, moralności etc. Od razu uprzedzam, że jeśli nie ma się do tych spraw dystansu to radzę nie czytać, bo jeszcze żyłka pęknie czy coś... A przede wszystkim nie chce narzucać nikomu moich poglądów i zachęcam do dyskusji.
(UWAGA UWAGA! ZACZYNAM)
Zacznijmy od tego, że jestem ateistką. I zanim napiszesz: "He he ale prezenty na święta to dostajesz i jajka święcić idziesz". Nie, ja nie obchodzę świąt pod względem duchowym czy tam religijnym. W tym okresie czas spędzamy w rodzinnym gronie i ograniczamy się tylko do jedzenia, bo to nam najlepiej wychodzi. Ja,  mama i wujek jesteśmy ateistami, mój tata wierzy w starożytnych kosmitów, reszta rodziny to faktycznie katolicy i tylko ze względu na nich odwiedzamy ich, ale nie w celu celebrowania zmartwychwstania czy nawet narodzin Mesjasza. Nie dostaję prezentów na Boże Narodzenie i Wielkanoc. Traktujemy to bardziej jako czas do spędzenia z rodziną. No skoro mój dom rodzinny mamy z głowy to przejdę do mnie.
Jak możecie zauważyć nie byłam wychowywana w wierze chrześcijańskiej ani innej. Gdy dorosłam do wieku poszukiwań, zaczęłam zgłębiać wiedzę o różnych religiach. Do tej pory mam książkę "Religia dla opornych" czy coś takiego. Tak zaczęła się moja przygoda z religioznastwem, bo muszę przyznać, że mnie to interesowało. Końcem końców nie uwierzyłam w nic. Nie znalazłam objawienia w żadnej z religii, które poznałam, ale ze wszystkich wyciągnęłam sporo wiedzy i wniosków. Gdy byłam już troszkę starsza sięgnęłam po "Boga urojonego" i "Największe kłamstwa Kościoła". I teraz uwaga. Nie uważam, że ludzie wierzący to ciemnogród itd. Ja ich wiarę szanuję i wręcz podziwiam. Ba! Uważam nawet, że wiara pomaga ludziom na wielu szczeblach życia. Czemu mam potępić coś, co nie robi mi krzywdy i pomaga innym ludziom?
3c571b4d950b5ee5469624b9df36afb6.jpg

Przecież jest tyle religii i ich odłamów, że nie można jednoznacznie stwierdzić, która jest prawdziwa. Dlatego istnieje coś takiego jak "tolerancja". Kiedyś musiałeś wierzyć w to, co ci państwo narzuciło i koniec. Chyba nie muszę opowiadać o religiach przez wieki, bo na to aż by miejsca zabrakło. Nie wyśmiewam niczyjej religii, ale wyśmiewam fanatyków, zaślepionych i narzucających swoje poglądy i wiarę. Ja ich nazywam słodziusio katonaziści albo po prostu katole. Przepraszam, że komuś mogę zniszczyć życie albo co najmniej zepsuć humor, ale Jezus urodził się w kwietniu i to trzy lata wcześniej niż wskazywałaby na to Biblia. To jest fakt. Chyba o wyprawach krzyżowych nie muszę wspominać. Nawet postrzeganie szatana zmieniało się przez wieki, bo pierwotnie był przedstawiany po lewicy Boga i karał grzeszników. Tak samo nikt nie zaprzeczy ewolucji. Mam wspomnieć o paleniu "czarownic"? Tak można by wymieniać w nieskończoność, ale nie o to chodzi. Bardziej chcę zwrócić uwagę na religię dzisiaj i jak ona wpływa na nas i całe społeczeństwo.
Teraz są to tematy popularne na naszym polskim podwórku: antykoncepcja, in vitro, aborcja, księża etc. (Tak przy okazji pragnę przypomnieć, że żyjemy w państwie świeckim). Pogadajmy o tych punktach z mojego ("szatańskiego") ateistycznego punktu widzenia:
Aborcja - nie uważam, że powinna być wszechdostępna i na życzenie. Jednak są sytuacje trudne, które wręcz tego wymagają (uszkodzony płód, gwałt) i chyba na tym polegał kompromis aborcyjny, który do tej pory obowiązywał (i mam nadzieję, że będzie obowiązywać dalej).Tylko tutaj jest ten problem moralny, a każdy moralność ma jednak inną, na to nic nie poradzimy.
Antykoncepcja - stosuję i nie uważam by było to coś złego. Jeśli jesteś powiedzmy katolikiem i seks uprawiasz tylko w celu powiększenia rodziny to twoja sprawa. Ale jeśli Kościół wpycha się w moje łóżko, to coś tu jest nie tak. Umówmy się - robią to wszyscy, a nie wszyscy chcą mieć dzieci, dlatego się zabezpieczają. O seksie nie ma co dużo dyskutować. Lubimy go i tyle.
In vitro - najpierw zadam pytanie: Czy gdybyś stanął z osobą z in vitro twarzą w twarz, powiedziałbyś, że powinno jej tu nie być? Albo, że ma jakąś "bruzdę" i czy coś tam pseudokatole mówią. To, że czegoś nie uznajesz, nie oznacza, że to zniknie. Na całym świecie stosuje się tą metodę i jest to alternatywa dla kobiet, które drogą naturalną nie mogą zajść w ciążę.  
Jeśli myślisz inaczej to mi to nie przeszkadza, ale jak teraz wyzwiesz mnie od "morderców", "ladacznic" czy "amoralnych dziwadeł" to zastanów się jeszcze raz, co chcesz tym osiągnąć. Żyj według własnych zasad i pozwól innym żyć według własnych. Ode mnie to chyba tyle. Dziękuję za komentarz, który mnie zainspirował do podzielenia się poglądami religijnymi i moralnymi. Zapraszam do dyskusji :*.
b5dcae9824bcc142c81a32dd2617cb20.jpg
  • awatar gość: Ubogie jest Twoje życie duchowe. Wolę ludzie bogatych duchowo, pięknych wewnętrznie bo po prostu można im ufać. Tym ubogim, ale bogatym w pieniądze, pięknym i stuningowanym fizycznie, tym wszystkim celebrytom, a nadto postępowym idiotom od lewackich poglądów, których charakteryzuje brak logiki i totalnym relatywizmem oraz marnością moralną, nigdy nie zaufam. I życzę sobie jak najmniej takich ludzi wokół mnie. Oni zawsze znajdą powód żeby zagłuszyć swoje sumienia. Zdradzić, oszukać, wyśmiać, potępić, potem się z tego wytłumaczyć w każdy sposb byle wyszło na ich korzyść. I tak będzie zawsze, choćbyś nie wiem jak się tu tłumaczyła, dlatego że nie żyjesz wg Boga a wg siebie. A Ty nie jesteś w żaden sposób doskonała jak doskonały jest Bóg. Taka prawda. I pisz te te swoje laboraty i przemyślenia, usprawiedliwiaj się i tłumacz sama przed sobą, a nic to nie zmienia, bo wiesz o Bogu i Go odrzucasz. Nigdy tak nie będziesz szczęśliwa, nigdy.
  • awatar LonelyDeer: @gość: wiem o Bogu? Wiem o religii stworzonej przez ludzi. Gdybyś chociaż gościu dał mi jakieś argumenty zamiast frazesów, którymi karmią się ludzie prości, bez wiedzy i zamknięci na wszystko. W sumie dużo piszesz na moim blogu, czyli w jakiś sposób jesteś ciekawy, co ja, uboga duchowo dziewczyna pisze. Jeśli odpowiesz na choć jeden z moich komentarzy tylko potwierdzisz moją teorię. A że bardzo lubię rozmawiać z osobami twojego pokroju to nie mogę się doczekać.
  • awatar gość: @LonelyDeer: tylko jeden argument? Przecież sama jesteś tym argumentem z kilkunastoma przyczynami, i to co tu wypisujesz. Biedne dziecko...
Pokaż wszystkie (4) ›
 

basiekk
 
baśkowa: Zaglądając tu od czasu do czasu, w końcu spojrzałam na datę dodania ostatniego wpisu. To niesamowite w pewnym sensie, bo kiedy go pisałam byłam tuż przed porodem, 15 kwietnia 2015 roku przyszedł na świat mój syn, a w tym momencie znów jestem ciężarną, znów z synem, tyle że tym razem rozwiązanie planowane jest na lipiec. Niby 2 lata minęły, zmieniło się wszystko (no, może oprócz partnera, choć teraz jest już mężem), a jednocześnie wygląda to tak jakby nie zmieniło się nic.

Tak podsumowując ten czas, to pierworodny niedługo kończy 2 lata, wyjazd za granicę się udał i aktualnie od ponad 6 miesięcy mieszkam w Anglii, jak wyżej wspomniałam jesteśmy również małżeństwem. Znalazłam przyjaźń przez internet i przez ten czas zastępowało mi to w pewien sposób dość ograniczony kontakt z rówieśnikami i życie towarzyskie, jednak po tym czasie doszłam do wniosku, że na dłuższą metę mi to nie wystarczy. Z przyjaźnią jak z miłością, jakiś czas da się być razem przez telefon, ale na stałe to nie wystarczy, to musi być karmione obecnością, bo inaczej zdechnie.

Tak więc póki co sobie żyję codziennością jako "typowa kura domowa", odnajduję się w gotowaniu, które sprawia mi ogromną przyjemność, dużo spaceruję z synem, póki jeszcze mogę i póki on jeszcze jest stale ze mną. Staram się być dobrą matką, ale nie najlepszą, bo nie o to chodzi.
  • awatar sprytnykociak: Gratuluję syneczka i życzę ponownego, udanego rozwiązania. A co do znajomości przez internet...to moja znajoma poznała swojego chłopaka przez internet i dosyć szybko się rozstali po wspólnym zamieszkaniu. Teraz ma kolejnego i na razie jest dobrze. Większość jej znajomych jest przez neta, ale mi się wydaje, że ona broni się tak przed rzeczywistoscią. Masę czasu spędza przed komputerem ostatnio.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

amareno
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów