Wpisy oznaczone tagiem "przemyślenia" (1000)  

szalona1312
 
CO_SŁYCHAĆ_ŚWIECIE:
Nie jest łatwozaczynać wszystkiego od nowa...
kiedy brak stabilności w życiu...
zwłaszcza w kwsetii finansowej...
Mężczyzna którego kochasz mówi Ci...
Kocham i chcę mieć dzieci...
dla faceta to spełnienie męskości...
dla kobiety obowiązek zrezygnowania ze wszystkich swoich planów.Jak już spełni się oczekiwania to przestaje się być docenianym...
Kury domowe nie są na TOP-ie...
i kończysz bez pracy, bez pieniędzy i bez perspektyw...
Bo okazyje się że nie masz nikogo kto by Ci pomógł...
kiedy na prawdę potrzebujesz pomocy.
#Sima
pobrane.jpg
 

wampirzyca
 
Wszyscy myślimy, że mamy sporo czasu, że wypadki i inne zdarzenia nas nie dotyczą, dzieją się obok...

Jeszcze 2 godziny temu wściekałam się na znajomą, którą poleciłam do pracy, a która najwyraźniej w poleconej robocie się obija... by teraz po cichu (bo nadal w pracy) opłakiwać kolegę, którego córka ledwie miesiąc temu poszła do komunii...

www.zambrow.org/(…)strona.php…

Życie jednak jest krótkie, nie wiadomo ile nam go zostało... więc może niektóre rzeczy zamiast odkładać na potem jednak zróbmy teraz...
 

szalona1312
 
CO_SŁYCHAĆ_ŚWIECIE: Myślę, że to ważne: uświadomić sobie że możesz za czymś tęsknić i jednocześnie wcale nie chcieć tego z powrotem.


b4bf19d8001f71a050360a6a.jpg


#Sima
 

jakmasznaimie
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

mniejrzeczy
 
mniejrzeczy:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

mniejrzeczy
 
mniejrzeczy:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

bazylowa
 
Lubię góry. To trochę pokonywanie własnych słabości i wielka radość osiągniętego szczytu. Choć moje małe, cieszą jak wielkie.
Chodziłam po Beskidzkich szlakach z psem. Możecie mnie nie zrozumieć, ale nie ma nic przyjemniejszego niż dzika natura. Las, ptaki, szmery w drzewach i pies, który pilnuje i gotowy jest rzucić się na wszystko co potencjalnie może mnie chcieć zlikwidować.
Kiedy patrzę w dal - siedząc na samym szczycie - myślę o tym co już przeżyłam, a co jeszcze przede mną i jak stawić temu czoła.
Pies przytulony, a we mnie bije serce, wciąż jedno i to samo - od tylu lat.
18579379_1426319347411666_493133481_n.jpg
 

wiktoria21
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
★ DarkAngel ★:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

wiktoria21
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
★ DarkAngel ★:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

wiktoria21
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
★ DarkAngel ★:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

xoxocinderella
 
xo xo Cinderella: Postanowiłam odwiedzić swojego starego bloga siedząc w tym samym miejscu, co kilka lat temu. Te same cztery ściany, wieszak na ubrania stojący w kącie - tym razem zupełnie pusty... Lustro wiszące na ścianie pokazujące niby to samo, ale jednak zupełnie inne odbicie...
Schowana pod kocem w dziecięcym pokoju, ze starymi piosenkami Britney i zanurzona w lekturze zauważyłam, że życie jest bardziej zaskakujące niż Nam się wydaje..
Wypłakałam tu miliony łez wzdychając do "miłości" mojego życia, zanurzając się w marzeniach na temat przyszłości, licząc kalorie, wymiotując i objadając się na zmianę, wciągając kreski i spalając setki papierosów.. Jedyną stałą w moim życiu z tamtych czasów zostały tylko papierosy i pewność, że jestem wyjątkowa.. Reszta to przeszłość tak idealnie tworząca to kim teraz jestem. A kim jestem?
Niezdecydowana, rozkojarzona, wiecznie zagubiona dziewczynka, która jednak dzięki doświadczeniom nauczyła się funkcjonować w obłudnym świecie.
A marzenia? Prędzej czy później się spełniają, jednak nie zawsze w momencie kiedy jeszcze ich potrzebujemy..
Pierwsza i nieodwzajemniona miłość, którą wspominało się z uśmiechem pełnym sentymentu, nagle puka do twojego serca i prosi o zgodę na wejście.. Jak się zachować, kiedy tyle energii włożyło się w to, aby o niej zapomnieć? A co jeżeli otoczkę tworzyła własnie ta niedostępność, ten zakazany owoc? Kilka wiadomości, spotkanie po latach.. Jakim cudem te zdarzenia potrafią zamienić piękne uczucie wspomnień i pragnień w zwykłą rzeczywistość, tak daleko odbiegającą od wyobrażeń? Samoistnie nasuwa się myśl, że właśnie te miłostki są po to, żeby przygotować Nas do dorosłego życia. Uczą wytrwałości, zdeterminowania i cierpliwości..
W obecnej chwili moje nastoletnie marzenie stoi przede mną w zasięgu ręki, a ja nie wiem czy po nią sięgnąć.. Przewrotność życia nie przestanie mnie zadziwiać.
To czego chcemy, nie zawsze jest tym czego potrzebujemy.
 

deergirl
 
Zwykle mówię, że nienawidzę ludzi. Generalizuję. Ale moim hobby jest obserwowanie ludzi. W autobusie, na ulicy, w sklepie, w telewizji, wtedy na ten jeden moment o wszystkim zapominam i mówię po prostu, że ludzie są fascynujący.
bd2d44e15229844cc03c8ea95360b3c8.jpg


855dade299b14c48b15a97bfc79cdae2.jpg


0b3916c82c77b7e6530b1988ecdf4667.jpg


84f891e562dddab9b2d9c555c6487c9a.jpg


fd2102a42a1fb61f30f3d03c3b7c612c.jpg


b03932c9620e013feeab402d3e2304ce.jpg
 

deergirl
 
Pewien komentujący gość zainspirował mnie do napisania o religii, podejściu do niej, moralności etc. Od razu uprzedzam, że jeśli nie ma się do tych spraw dystansu to radzę nie czytać, bo jeszcze żyłka pęknie czy coś... A przede wszystkim nie chce narzucać nikomu moich poglądów i zachęcam do dyskusji.
(UWAGA UWAGA! ZACZYNAM)
Zacznijmy od tego, że jestem ateistką. I zanim napiszesz: "He he ale prezenty na święta to dostajesz i jajka święcić idziesz". Nie, ja nie obchodzę świąt pod względem duchowym czy tam religijnym. W tym okresie czas spędzamy w rodzinnym gronie i ograniczamy się tylko do jedzenia, bo to nam najlepiej wychodzi. Ja,  mama i wujek jesteśmy ateistami, mój tata wierzy w starożytnych kosmitów, reszta rodziny to faktycznie katolicy i tylko ze względu na nich odwiedzamy ich, ale nie w celu celebrowania zmartwychwstania czy nawet narodzin Mesjasza. Nie dostaję prezentów na Boże Narodzenie i Wielkanoc. Traktujemy to bardziej jako czas do spędzenia z rodziną. No skoro mój dom rodzinny mamy z głowy to przejdę do mnie.
Jak możecie zauważyć nie byłam wychowywana w wierze chrześcijańskiej ani innej. Gdy dorosłam do wieku poszukiwań, zaczęłam zgłębiać wiedzę o różnych religiach. Do tej pory mam książkę "Religia dla opornych" czy coś takiego. Tak zaczęła się moja przygoda z religioznastwem, bo muszę przyznać, że mnie to interesowało. Końcem końców nie uwierzyłam w nic. Nie znalazłam objawienia w żadnej z religii, które poznałam, ale ze wszystkich wyciągnęłam sporo wiedzy i wniosków. Gdy byłam już troszkę starsza sięgnęłam po "Boga urojonego" i "Największe kłamstwa Kościoła". I teraz uwaga. Nie uważam, że ludzie wierzący to ciemnogród itd. Ja ich wiarę szanuję i wręcz podziwiam. Ba! Uważam nawet, że wiara pomaga ludziom na wielu szczeblach życia. Czemu mam potępić coś, co nie robi mi krzywdy i pomaga innym ludziom?
3c571b4d950b5ee5469624b9df36afb6.jpg

Przecież jest tyle religii i ich odłamów, że nie można jednoznacznie stwierdzić, która jest prawdziwa. Dlatego istnieje coś takiego jak "tolerancja". Kiedyś musiałeś wierzyć w to, co ci państwo narzuciło i koniec. Chyba nie muszę opowiadać o religiach przez wieki, bo na to aż by miejsca zabrakło. Nie wyśmiewam niczyjej religii, ale wyśmiewam fanatyków, zaślepionych i narzucających swoje poglądy i wiarę. Ja ich nazywam słodziusio katonaziści albo po prostu katole. Przepraszam, że komuś mogę zniszczyć życie albo co najmniej zepsuć humor, ale Jezus urodził się w kwietniu i to trzy lata wcześniej niż wskazywałaby na to Biblia. To jest fakt. Chyba o wyprawach krzyżowych nie muszę wspominać. Nawet postrzeganie szatana zmieniało się przez wieki, bo pierwotnie był przedstawiany po lewicy Boga i karał grzeszników. Tak samo nikt nie zaprzeczy ewolucji. Mam wspomnieć o paleniu "czarownic"? Tak można by wymieniać w nieskończoność, ale nie o to chodzi. Bardziej chcę zwrócić uwagę na religię dzisiaj i jak ona wpływa na nas i całe społeczeństwo.
Teraz są to tematy popularne na naszym polskim podwórku: antykoncepcja, in vitro, aborcja, księża etc. (Tak przy okazji pragnę przypomnieć, że żyjemy w państwie świeckim). Pogadajmy o tych punktach z mojego ("szatańskiego") ateistycznego punktu widzenia:
Aborcja - nie uważam, że powinna być wszechdostępna i na życzenie. Jednak są sytuacje trudne, które wręcz tego wymagają (uszkodzony płód, gwałt) i chyba na tym polegał kompromis aborcyjny, który do tej pory obowiązywał (i mam nadzieję, że będzie obowiązywać dalej).Tylko tutaj jest ten problem moralny, a każdy moralność ma jednak inną, na to nic nie poradzimy.
Antykoncepcja - stosuję i nie uważam by było to coś złego. Jeśli jesteś powiedzmy katolikiem i seks uprawiasz tylko w celu powiększenia rodziny to twoja sprawa. Ale jeśli Kościół wpycha się w moje łóżko, to coś tu jest nie tak. Umówmy się - robią to wszyscy, a nie wszyscy chcą mieć dzieci, dlatego się zabezpieczają. O seksie nie ma co dużo dyskutować. Lubimy go i tyle.
In vitro - najpierw zadam pytanie: Czy gdybyś stanął z osobą z in vitro twarzą w twarz, powiedziałbyś, że powinno jej tu nie być? Albo, że ma jakąś "bruzdę" i czy coś tam pseudokatole mówią. To, że czegoś nie uznajesz, nie oznacza, że to zniknie. Na całym świecie stosuje się tą metodę i jest to alternatywa dla kobiet, które drogą naturalną nie mogą zajść w ciążę.  
Jeśli myślisz inaczej to mi to nie przeszkadza, ale jak teraz wyzwiesz mnie od "morderców", "ladacznic" czy "amoralnych dziwadeł" to zastanów się jeszcze raz, co chcesz tym osiągnąć. Żyj według własnych zasad i pozwól innym żyć według własnych. Ode mnie to chyba tyle. Dziękuję za komentarz, który mnie zainspirował do podzielenia się poglądami religijnymi i moralnymi. Zapraszam do dyskusji :*.
b5dcae9824bcc142c81a32dd2617cb20.jpg
  • awatar gość: Ubogie jest Twoje życie duchowe. Wolę ludzie bogatych duchowo, pięknych wewnętrznie bo po prostu można im ufać. Tym ubogim, ale bogatym w pieniądze, pięknym i stuningowanym fizycznie, tym wszystkim celebrytom, a nadto postępowym idiotom od lewackich poglądów, których charakteryzuje brak logiki i totalnym relatywizmem oraz marnością moralną, nigdy nie zaufam. I życzę sobie jak najmniej takich ludzi wokół mnie. Oni zawsze znajdą powód żeby zagłuszyć swoje sumienia. Zdradzić, oszukać, wyśmiać, potępić, potem się z tego wytłumaczyć w każdy sposb byle wyszło na ich korzyść. I tak będzie zawsze, choćbyś nie wiem jak się tu tłumaczyła, dlatego że nie żyjesz wg Boga a wg siebie. A Ty nie jesteś w żaden sposób doskonała jak doskonały jest Bóg. Taka prawda. I pisz te te swoje laboraty i przemyślenia, usprawiedliwiaj się i tłumacz sama przed sobą, a nic to nie zmienia, bo wiesz o Bogu i Go odrzucasz. Nigdy tak nie będziesz szczęśliwa, nigdy.
  • awatar LonelyDeer: @gość: wiem o Bogu? Wiem o religii stworzonej przez ludzi. Gdybyś chociaż gościu dał mi jakieś argumenty zamiast frazesów, którymi karmią się ludzie prości, bez wiedzy i zamknięci na wszystko. W sumie dużo piszesz na moim blogu, czyli w jakiś sposób jesteś ciekawy, co ja, uboga duchowo dziewczyna pisze. Jeśli odpowiesz na choć jeden z moich komentarzy tylko potwierdzisz moją teorię. A że bardzo lubię rozmawiać z osobami twojego pokroju to nie mogę się doczekać.
  • awatar gość: @LonelyDeer: tylko jeden argument? Przecież sama jesteś tym argumentem z kilkunastoma przyczynami, i to co tu wypisujesz. Biedne dziecko...
Pokaż wszystkie (4) ›
 

basiekk
 
baśkowa: Zaglądając tu od czasu do czasu, w końcu spojrzałam na datę dodania ostatniego wpisu. To niesamowite w pewnym sensie, bo kiedy go pisałam byłam tuż przed porodem, 15 kwietnia 2015 roku przyszedł na świat mój syn, a w tym momencie znów jestem ciężarną, znów z synem, tyle że tym razem rozwiązanie planowane jest na lipiec. Niby 2 lata minęły, zmieniło się wszystko (no, może oprócz partnera, choć teraz jest już mężem), a jednocześnie wygląda to tak jakby nie zmieniło się nic.

Tak podsumowując ten czas, to pierworodny niedługo kończy 2 lata, wyjazd za granicę się udał i aktualnie od ponad 6 miesięcy mieszkam w Anglii, jak wyżej wspomniałam jesteśmy również małżeństwem. Znalazłam przyjaźń przez internet i przez ten czas zastępowało mi to w pewien sposób dość ograniczony kontakt z rówieśnikami i życie towarzyskie, jednak po tym czasie doszłam do wniosku, że na dłuższą metę mi to nie wystarczy. Z przyjaźnią jak z miłością, jakiś czas da się być razem przez telefon, ale na stałe to nie wystarczy, to musi być karmione obecnością, bo inaczej zdechnie.

Tak więc póki co sobie żyję codziennością jako "typowa kura domowa", odnajduję się w gotowaniu, które sprawia mi ogromną przyjemność, dużo spaceruję z synem, póki jeszcze mogę i póki on jeszcze jest stale ze mną. Staram się być dobrą matką, ale nie najlepszą, bo nie o to chodzi.
  • awatar sprytnykociak: Gratuluję syneczka i życzę ponownego, udanego rozwiązania. A co do znajomości przez internet...to moja znajoma poznała swojego chłopaka przez internet i dosyć szybko się rozstali po wspólnym zamieszkaniu. Teraz ma kolejnego i na razie jest dobrze. Większość jej znajomych jest przez neta, ale mi się wydaje, że ona broni się tak przed rzeczywistoscią. Masę czasu spędza przed komputerem ostatnio.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

amareno
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

shelle81
 
Wpis tylko dla znajomych
Master of Disaster:

Wpis tylko dla znajomych

 

mniejrzeczy
 
mniejrzeczy:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

ladygreen
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

mniejrzeczy
 
mniejrzeczy:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

amareno
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

kropkanadokiem
 
Kiedy wszystko cichnie, kiedy coś ustaje, a Ty nie czujesz już, że idziesz dalej... kiedy jest bardzo cieżko...wtedy właśnie jest czas próby. Musisz być wtedy najsilniejszy i wykrzesać z siebie bardzo dużo mocy. Paradoks, prawda ?

Może coś nie idzie w sposób w jaki miało iść...
Może miało być inaczej...
Może Twoje oczekiwania nie zostały spełnione...
Może czujesz, że to bez sensu...
Nieważne co się w Twoim życiu dzieje, po prostu czujesz, że ta jedna rzecz niszczy wszystko.
I to właśnie tutaj jesteś przez życie sprawdzany.

Czy jesteś gotowy na porażki...
Czy naprawdę chcesz tego, co twierdzisz, że chcesz...
Ile jesteś w stanie znieść...
Co trzeba zmienić, żeby było inaczej...
Najważniejsze, by w tym właśnie momencie się nie zatrzymywać. Jeśli przechodzisz przez piekło, nie przestawaj iść dalej.
1a501de1-0148-4c93-ac44-756d63b0642a.jpg
 

kropkanadokiem
 
kropkanadokiem: Siedzę sobie w szkolnej ławce. Piątek, 24 luty, 2017 rok, godzina 13.05. Nie mogę się doczekać aż wyjdę w końcu ze szkoły i zacznę oficjalnie weekend.

W sumie gówno w tej szkole robię i nie zamierzam tego zmieniać. Moje obietnice o lepszej nauce trwały od 1 klasy gimnazjum, jak nie wcześniej. Zrezygnowałam z pustych obietnic. Nie chcę tego.

Tak trudno uwierzyć, że jeszcze 2 miesiące. Jebane 2 miesiące i już nigdy, przenigdy tu nie wrócę. Zacznę nowy etap w życiu. Boję się tego, ale jednocześnie podnieca mnie to.

Trudno jest wytrzymać na lekcjach. Czuję się zamknięta, bez możliwości wyjścia. Nazywam to miejsce więzieniem, piekłem, budą. Nienawidzę tego miejsca i ludzi, którzy tu są. Nie to, że nie ma pozytywów. SĄ! Ale... czasami tak czarno to widzę.

Boję się matury, boję się przyszłości, i wielu innych rzeczy. Zawsze w takich chwilach mówię sobie, że nie ja jedyna jestem (i byłam) w takiej sytuacji. Nie ja jedyna to przeżywam. I dam radę. A nawet jeśli coś się nie powiedzie po mojej myśli, to przecież nie koniec świata, prawda? Dostosuję się do tego co się wydarzy.

Przyszłość przeraża, szczególnie, jeżeli jest nieznana i nie wiesz czego możesz się spodziewać. Tak to jest, że ludzie boją się tego czego nie znają, z czym nie mieli do czynienia. Ale mocno wierzę w to, że będzie pięknie.

Dziękuję za przeczytanie i proszę o wyrażanie swojego zdania, albo chociażby " :) " w komentarzu ;)
d7d1d37c-027a-4f50-96b6-15cdf80e7cc8.jpg
  • awatar Sylwia Lisiewicz15: Uczę się się w technikum jako logistyk, poszłam tam, myślałam, że będę zadowolona. Jednak dopiero teraz w 3 klasie zdałam sobie sprawę że ten zawód nie jest dla mnie, że nie chce tego robić. Dotrwam do matury, zdam ją. A później.. nie wiem. Plan i marzenie jest otworzenie własnej kawiarni. Czy się uda ? Czas pokaże. Walczmy o swoje marzenia. I oto co kochamy robić. :) Zapraszam na mojego bloga
  • awatar londonandme: Przyszłość przeraża, ale też pozytywnie nakręca na działanie. Bo dla każdego z nas los coś przygotował. Chociaż...?
Pokaż wszystkie (2) ›
 

caryca93
 
CarycaNieKrólowa:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów