Wpisy oznaczone tagiem "przeszłość" (630)  

xdpedia
 
besty.com.pl/4602/rozpadlem_sie_na_kawalki.html
Ona była przeszłością, teraźniejszością, przyszłością. Chciałem jej odpowiedzieć, ale nie mogłem. Rozpadłem się na kawałki.
 

gusia
 
Czekam na telefon z pzp kiedy zwolni się miejsce u psychologa. Dziś w autobusie zastanawiałam się w sumie po co mi to. Aż do tej wiadomości że być może ten koleś jest moim krewnym. I rozleciałam się w drobny mak. Myślałam czasem o szukaniu krewnych ale drzewo genealogiczne nigdy nie pokazało mi dopasowań po stronie rodziny ojca. Nikt też nie pojawił się na pogrzebie ojca. A ja w rodzinie podobno funkcjonowałam jako jakaś córka tomka. Siostra babki gdy przedstawiłam się z imienia i nazwiska nie wiedziała kim jestem. Ja sama o pradziadkach czy rodzeństwie dziadków nie wiem nic. I w takim momencie gdy poznaje kogoś i mam mówić o rodzinie czuję się niekompletna. Czuję się jak czegoś poł. Mała byłam jak się rodzice rozstali, nie wiele wieksza gdy ojciec zniknął z mojego życia. Gdy miałam 19 lat spotkałam się z nim (nawet nie wiem jak to się stało) ale ta rozmowa przypominała rozmowę z dzieckiem (czyt ojcem po alkoholu). Żenada. Nic się nie zmieło po tym, nawet mi o śmierci babki nie powiedział.

Babka jak miałam 16 lat (po 10) spróbowała nawiązać kontakt ale choć wiedziałam kto dzwoni byłam zbyt zraniona po niedawnej śmierci ukochanej prababci że powiedziałam iż moja babcia nie żyje i odłożyłam słuchawkę. Gdy 3 lata później zadzwoniła by powiedzieć o śmierci swojej córki pogoniłam ją - zresztą i tak było już po pogrzebie ciotki - i tylko dzięki temu że powiedziałam o wszystkim mamie i rozmawiały wobec tego matka w święta zadzwoniła dowiedziałam się iż babka też nie żyje.

Teraz mam mieszane uczucia. Nie nadaje się do tego. Z jednej strony chce faceta zablokować, z drugiej poznać lepiej. Mam w sobie taką potrzebę - być może patologicznego rozdrapywania ran - że chciałbyś mu albo komukolwiek kto mnie nie zna opowiedzieć o tej pustce jaką mam w życiu. Chciałabym aby ktoś mnie wreszcie zrozumiał.

Psycholog. Jeśli trafię na kogoś sensownego byc może zerwe ten strup po raz ostatni. Bo tak naprawdę nigdy porządnie nie przepracowałam tematu ojca i jego rodziny. A czuję że tego potrzebuje i to nie z chorej potrzeby umartwiania sie i wzbudzenia litości ale by wreszcie poczuć się dobrze z samą sobą i nie rozlatywac się na każdą wzmiankę o przeszłości i rodzinie ojca która jest mi całkiem obca i to boli. Póki ten ból nie odejdzie nigdy nie będę w pełni sobą.
 

xdpedia
 
www.xdxd.pl/(…)zyjmy_terazniejszoscia_i_swoim_towar…
Nie warto myśleć o tym co było. Załatwiać się czymś co już nas nie dotyczy. Co działo się jakiś czas temu. Żyjmy teraźniejszością i swoim towarzystwem kochanie!!!
 

gusia
 
To jest wciąż powracający do mnie sen. Używając własnych kluczy których nie oddałam właścicielowi (prawda, to był mój pierwszy komplet który dostałam w wieku 10 lat) pojawiam się w swoim domu za plecami właściciela, albo mieszkam/y tam, spotykam z sąsiadami, sprawdzam skrzynkę.

Są takie chwile że ból jest wręcz niemożliwie nieznośny. Przeklęta ustawa uwłaszczeniowa. Byłam tam pierwsza! W tym domu wychowywała się moja mama i jej rodzeństwo. Wychowywałam się i ja w czasach kiedy im się nawet nie śniło że dostaną kamienicę. To był mój dom, moje miejsce, moje serce, moja ostoja. Nie chce być zgorzkniała jednak ta przeprowadzka walnęła we mnie mocno. Owszem, od lat żyłam ze świadomością że nie mam żadnego prawa do domu w którym sie urodziłam i sama doskonale zdawałam sobie sprawę że mając mieszkanie własnościowe po dziadku przeprowadzka jest najlepszym rozwiązaniem co nie umniejsza bólu straty

Ostatnio wpadła mi do głowy głupia myśl by poprosić właścicieli kamienicy by mnie tam na chwilę wpuścili pożegnać się. Ale to nie ma sensu. Zamknęłam drzwi jako ostatnia po raz ostatni, po czym ryczałam długie minuty kuzynowi w rękaw.

Trzeba iść do przodu. Z czasem i moje sny o tym sobie przypomną
 

gusia
 
Lubię takie wieczory gdy rozmawiamy z mamą o przeszłości i opowiada mi o babci, prababci etc. Czasami temat schodzi na rodzinę ojca i też dowiaduje się nowych rzeczy albo przypominam co zapomniałam. Babcia jeszcze póki co żyje i też opowiada. Ale rodzina ojca już mi.nic nie powie. Została mama.

Wczoraj rzuciłam hasło że szkoda że nie mogłam się skonfrontować z matką ojca jako dorosła kobieta. Ona żyje od ponad 10 lat, tak samo jak.siostra ojca. Dziś chyba byłabym gotowa z.nimi rozmawiać. Pytania dlaczego na zawsze pozostaną bez odpowiedzi
 

gusia
 
Korzystając ze mam później do pracy chciałam rano wstać i iść po truskawki. Niestety mama spała a wobec ciszy w domu i mnie nie chciało sie ruszać ale po 10 trochę się wystraszyłam że jeszcze śpi skoro zwykle wstaje o 8 i ją obudziłam. Lato jest piękne. Wystarczy założyć sukienkę i można wyjść. Dziś okazało się że to za późno i już było mega gorąco. Obróbka dwóch łubianek truskawek to dla mnie chwila a zarazem wspomnienie z dzieciństwa gdy u prababci na wsi to robiłam i gdy jeszcze u nas na działce było ich mnóstwo. Kompot ugotowany
 

gusia
 
W środe było zakończenie roku szkolnego. Do 14 r.ż zawsze na 24 jeździliśmy na wieś do prababci - imieniny Janiny - przez co nie zawsze bywałam. Pamiętam że czasem odbierała przyjaciółka. Mam takie jedno przykro-fajne wspomnienie. Miałam nieopłacony komitet rodzicielski wobec czego nie miałam podpisu na obiegówce i nie chcieli mi wydać świadectwa ukończenia gimnazjum. Odbierałam je potem, po aferze jaką w szkole zrobiła mama, że jako samotna matka jest z tej opłaty zwolniona, finału nie pamiętam ale jeszcze tego samego dnia wędrowałam drugi raz do szkoły tylko do wychowawczyni i po drodze spotkałam mojego przecudownego katechetę z którym chwilę rozmawiałam.

Noc z wtorku na środę wspominałam bardziej jednak prababcię i tę tradycję wyjazdów, pobyt tygodniowy na wsi, obowiązkowy rosół z jej własnej kury z domowymi kluskami. 8 grudnia minie 19 lat od jej śmierci. Kupa czasu. Wspomnienia jedne wyblakły, inne utrwaliły się na zawsze w pamięci. Od tamtej pory miałam myśli samobójcze.

Moja mama w przeciągu roku straciła obie babcie. O ile śmierć tej była bardzo przykrodla nas wszystkich ( do dziś pamiętam święta bożonarodzeniowe z postawionym i dla niej talerzem) bo choć umysł sprawny miała do końca to rak kości z przerzutami do nerek ją zżarł o tyle z drugą babcią mama nie miała dobrych relacji (zresztą nikt nie miał w rodzinie, taki wredny charakter). Jula zmarła w ośrodku, cierpiała na straszliwą demencję, była agresywna. Jej pogrzeb był pierwszym w moim życiu świadomym.

Będąc sobie na granicy jawy i snu wsponinałam tamte wydarzenia. Babci brat pojechał z nami. Zima, ślisko, drogi kręte. Wpadliśmy w poślizg mało nie wypadając na równoległy pas zderzając się z jadącym z naprzeciwka samochodem. Potem zasypiając widziałam w głowie 5 trumien. Prababcia która sama ciężko chora za jednym zamachem traci syna i córkę, dwie wnuczki i prawnuczkę. Nie mogłam się uwolnić od myśli co by się stało z nią a jeszcze bardziej czy tamten wypadek gdyby  był śmiertelny nie byłby dla mnie lepszy rozwiązaniem czy jednak moje życie jest na tyle cenne i warte że warto było dożyć do teraz. Z tego wszystkiego oczywiście nie weszłam bardzo długo w głęboką fazę snu a rano myśli powróciły i bardzo długo wychodziłam z tego szoku. Wspomnienie nadal mną telepie
  • awatar aquila: Mój dziadek pod koniec życia bardzo cierpiał i mimo to zawsze powtarzał "ja chcę żyć", mimo bólu, tej całej agonii. Ty jesteś młoda, życie przed Tobą. Bałaś się wypadku, czyli sama sobie odpowiedziałaś. W życiu trzeba się cieszyć wszystkim, każdą drobnostką. I zdecydowanie zostawić przeszłość za sobą.
  • awatar DARK TERRITORY: Te wspomnienia... czasem same pchają się do głowy. Nie chcę więcej słyszeć o żadnych myślach samobójczych. Pomyśl o innych, swoich bliskich zanim zrobisz coś czego nie da się odkręcić. Życie trzeba przeżyć najlepiej jak się da a nie siedzieć i myśleć jak je zakończyć.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Michał Winiarski live z Gdyńskiej plaży. Wchodzę i widzę molo w Orłowie. I radość. Bo byłam tam!
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gusia
 
Gdyby Marcin widział mnie teraz co by pomyślał? Czy nadal nazywałby mnie zagubioną sarenką?
 

 

Kategorie blogów