Wpisy oznaczone tagiem "przyjaciele" (1000)  

czarna15
 
Wpis tylko dla znajomych
xredds:

Wpis tylko dla znajomych

 

gusia
 
Wyszłam z domu o 7 a wróciłam na 21. Do Grójca zamiast 1:10 jechałam 1:30, co chwila się zatrzymywał na przystanku, dwa razy gasł silnik. Autobus mały i pełny. Sam koniec i ze 3 razy zmieniały się osoby siędzące obok mnie. Z teściową Marty do Mszczonowa, basen-termy z ciepłą wodą coś genualnego. Ale dwie godziny to stanowczo za mało. Wracamy. Lody, obiad (niestety pizza), do teściowej. przychodzi Marcin, brat Pawła, i bardzo ciepło się wita uściskiem - to miłe. Fajnie się rozmawia. Jedziemy do Iska. Kupuje pojemnik na rzeczy bo stary mi się rozwalił. Wracamy do ich domu. Chwila odpoczynku i jedziemy do Jasieńca. Cudowne uczucie powrotu na stare śmieci. Jestem w niebie. I jestem znowu na tym malutkim wiejskim cmentarzu. Mój pradziadek i ukochana prababcia. Modle się zapalam znicze, sprzątam.  Przy babci trudno ukryć smutek i wzruszenie. Ale fantastycznie że Paweł zgodził się mnie zabrać. Gdy się żegnamy mówi mi że zawsze chętnie pomoże. I on i Marta są cudownymi ludźmi. Marta nie ma za wiele koleżanek i dobrze czuje się w jej towarzystwie, to bardzo inteligetna i wrażliwa dziewczyna. A od Pawła po prostu czuje że mnie lubi. Fajna sprawa
 

gusia
 
No dobra. Bo się ktoś obrazi a moi bliscy to czytają. Sama mam wyrzuty sumienia i boję się że ktoś mnie źle zrozumie. Kolejność Alfabetyczna.

Aga, Białostocka rodzina, Rodzeństwo Cioteczne i dzieciaki. A gdzieś tam jeszcze Grójec i Laurka. Mam szczęście do ludzi. Wspaniałych, Troskliwych i Wyrozumiałych. Na których moje kryzysy nie robią wrażenia. Są. Na dobre i na złe.

Jednak od czasu Dolnej nie czułam się tak zaopiekowana przez lekarza jak na Nowowiejskiej. Niby w mswia miałam fajnych lekarzy i fajną psycholog. I lubiłam tam chodzić. Przyzwyczaiłam się. Ale mam wrażenie że jednak trochę walczyłam sama z systemem. Tu lekarka mnie znowu za rączkę prowadzi. Kontroluje krew, załatwia wizyty u niej i psychologa. I czuję że się przejmuje a do tego m środki i zaparcie by mi pomóc pokonać moje demony.

Dzięki wsparciu przyjaciół w ogóle tutaj jestem. Dzięki ich obecności nadal mam po co walczyć. Za mnie jednak nie przejdzie tej drogi nikt
 

gusia
 
Do pracy na popołudnie ale rano do lekarza. Strasznie nie chciało mi się wstać. Po czym okazało się w przychodni że lekarza mam jutro a trafiłam na jedyny dzień kiedy jej nie ma. Ale nie ma tego złego. Do lekarza poszła ze mną Aga, potem poszłyśmy do jej domu i spotkałam się z jej rodzicami. Na basen zajechałyśmy przed 10 i było jeszcze luźno. Po basenie każda w inną stronę. Spory kawałek już odeszłam gdy wydaje mi się ze słyszę wołanie. Aga leci za mną bo ma w portfelu moje pieniądze a w plecaku książkę. No to pojechała razem ze mną. Pisane nam było spędzić dziś trochę czasu razem. A lekarz jutro rani
 

purplelps
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)kocham_moich_pierdolnietych_przy…
Kocham moich pierdolniętych Przyjaciół. Tych, którzy nie raz mi wjebią bym sobie nie psuła życia. I Tych, którzy wysłuchają mnie, tak długo. I Tych, którzy będą się ze mną błaźnić na całego. I Tych, którzy po prostu SĄ. Kocham Ich, tacy jacy są. ;***
 

gusia
 
Jak to jest że najbiedniejsi dają najwięcej? Wiem jak cienko przędzie białystok i wiem też że jak przyjadę będą mnie karmić i nie zgodzą się bym coś kupiła. Nigdy nie odmówili mi gościny i o każde moje zakupy w ubiegłym roku mega drama dlaczego ja mam płacić skoro jestem ich gościem
  • awatar Rell: Im więcej masz tym bardziej jesteś samolubny, tak to jest :P Cudownie jest mieć kogoś kto nakarmi i przygarnie
  • awatar Tooona: Może przyjedź od razu z wałówką ;-)
  • awatar Gusia: @Tooona: nigdy z pustymi rękami nie przyjeżdżam, niestety oni również, na wyjazd chociaż kanapkę muszę zabrać ale nie jestem gorsza i też im dokładam na wyjazd coś
Pokaż wszystkie (7) ›
 

gusia
 
Jedziemy na wycieczke bierzemy misia w teczke a misiu fiku miku narobil w teczke sisiu a teczka byla mokra przykleil sie do okna a okno bylo duze wylecial na podworze na podworzu byla sloma przykleil sie do kociola a w kociole byla sloma i stal sie strachem na wroble :) :P
  • awatar dorothy: a zgadzam się na jeziorach jest wiele miejsc gdzie można zaszyć się bez ludzi ...... krzywe i tak straciło swój urok z poprzednich...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gusia
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

gusia
 
Nocne rozmowy z białostocką ekipą. Kocham! Szkoda że tego nie nagrałam. Materiał na dobry film. Gdyby słyszał nas psychiatra skończylibyśmy na oddziale zamkniętym w kaftanach :D  :P
 

gusia
 
Białystok wyjechał o 1 nad ranem. Z grojca jechaliśmy ostatnim autobusem. Pech chciał że dziś noc muzeów była.  Nocne niby czesto ale już z centrum lewo się zmieściłam. W domu bajzel. Kuchnia pizasłaniana i niewiele zrobione. Ogarnełam, odsłoniłam. Dochodziła 3 a ja nie śpię.  Ręka. Kolo5?? Zdecydowałam się jednak na środki przeciwbólowe. Po 6 jak udało mi się zasnąć.  Robotnika nie ma. Robota rozgrzebana. Dzwonię. Bedzie. Kiedy?  Ok 11. Wkurw. Co mam powiedzieć? Odwołałam dziś Anię.  Mama nieogarnia. Wczoraj obiadu nie było. Muszę tu być. Dziś mu przypomnieć że w tym domu się mieszka i z pomieszczeń korzysta. Białystok zameldował przyjazd i zdziwieni każde z osobna że nie śpię.  Fakt że po ich odmeldowaniu się zrobiłam się bardziej senna. Myślę o lekarzu. Jednak muszę szybko. Nie mogę być na tak silnych lekach długo biorąc leki.
 

gusia
 
Takie akcje tylko z ekipą z Białegostoku. Rano dzwonią do mnie że przyjadą na festyn. I umawiamy się.  Ale super. Laura musi sie uczyć i zrezygnowała. A ja zabieram przyjaciół w moje rodzinne strony
 

gusia
 
Aga zapada się w sobie. Wystawiła mnie znowu. Trudno się nie wkurzać. Mam nadzieję że zdecyduję się sobie pomóc i pójdzie w końcu do lekarza. Od dawna jej to mówię. Teraz wszystko w jej rękach. A ja zostałam sama. Oleje noc muzeów. Samej mi się nie chce. A sobotę spedzam i tak w Grójcu (Laura nie miała problemu by fryzjera odwołać i jechać ze mną) a w niedzielę widze sie z Anią. Zresztą na weekend wybywam bo remontu ciag dalszy. Chciałabym z Agą i Martą spędzić trochę czasu. Zresztą Aga względem niej nie zachowuję się ładnie i dziś jej to napisałam ale głową muru nie przebije.  Tydzień temu pierwsza wywinęła się ze spotkania i mimo że ją orosiłam by chociażby ze wzgledu na niewiedzącą Laurę nocowała i w niedzielę została z nią kiedy ja z Teską i Sylwią będę w kościele to mimo iz mówiła że jest fajnie to pojechała do domu. Czy ja też w okresach najgorszych taka byłam? Nie mam pojęcia. Wydaje mi się że nie. Ale to tylko wydaje. Dam jej czas. A ja jak zwykle poradzę sobie sama. Trochę mnie codzienność przytłacza i w spotkaniach tpwazyskich szukam ulgi jednak daje radę przetrwać i w domu. Jakoś to będzie. Musi. Powoli. Krik po kroku. W swoim czasie.
 

 

Kategorie blogów