Wpisy oznaczone tagiem "przyjaciele" (1000)  

gusia
 
Zadzwoniła Teska mówiąc że się o mnie martwi. W sumie... - nie chciałam rozmawiać we wtorek ani nie chciałam aby przyjeżdżała na pogrzeb i tylko napisałam czy sie na mnie gniewa. A potem w trakcie rozmowy mówi że jest zaskoczona że tak racjonalnie do tego podchodzę.

Ten rok, jej problemy małżeńskie, moje jazdy i ojciec - bardzo nas to zbliżyło do siebie. Myślę że zwłaszcza ona przekonała się w pełni o moim charakterze. Ale też sama wiele mi pomogła. Pomaga. Odkąd się znamy. Ona, Aga, Gosia, Kate, Marta -fajnie mieć takich ludzi obok siebie
 

gusia
 
Będąc w październiku u Tereski mówiłam jej by nie wahała się pożyczać ode mnie kasy. Jakiś czas później rzeczywiście się odezwała. Mówiąc że z 5 minut o tym myślała. Do 10. Odpierdoliłam że tak długo myślała i kazałam się nie śpieszyć z oddawaniem. Potem napisała drugi raz. Następnego dnia mnie przeprasza. Znów ją odpierdoliła lm.  Przyjaźnimy się. To naturalne że jej pomogę. Wczoraj pisze że zrobiła przelew na część kasy. Zapytałam tylko czy aby na pewno może. Mama jak usłyszała kazała jej się nie wygłupiać i nie śpieszyć. Przyjaźnimy się my i nasze rodziny. Na dobre i złe
 

gusia
 
Dostałam zamówienie na pierniczki na święta od Teresy. I w tym momencie błogosławie sis że mi kupiła foremki bo dziewczyna chce je powiesić na choinkę i muszą być ładne
 

gusia
 
Wszystko zmierza ku temu że tegoroczne sylwestra znowu spędzę w Białymstoku. To się jeszcze sto razy może zmienić ale cieszę się że Teresa myśli o mnie i uwzględnia mnie w swoich planach. Do nich, do niej, pojadę w ciemno, zawsze, gdziekolwiek
 

gusia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ebook-dla-dzieci
 
Autor: Rick Riordan  

Magnus Chase, niegdyś bezdomny nastolatek, jest rezydentem hotelu Walhalla i jednym z wojowników Odyna. Jako syn Frejra, boga lata, płodności i zdrowia, Magnus nie ma wrodzonych skłonności do walki. Ma za to silnych i wiernych przyjaciół, między innymi elfa Hearthstone'a, krasnoluda Blitzena i walkirię Samirę, z którymi dokonał wielkich czynów – pokonali razem Wilka Fenrira i odebrali olbrzymom młot Thora, Mjöllnir. Teraz przed Magnusem najtrudniejsza próba.

Loki uwolnił sie z więzów. Z pomocą zastępów olbrzymów i zombi przygotowuje Naglfar, Statek Umarłych, do wyprawy przeciwko bogom Asgardu, która rozpocznie ostateczną bitwę, Ragnarök. Tylko Magnus i jego przyjaciele mogą powstrzymać Lokiego, ale najpierw muszą przepłynąć oceany Midgardu, Jötunheimu i Niflheimu i dotrzeć do Naglfara, zanim będzie gotowy wyruszyć w rejs. Po drodze spotkają zagniewane bóstwa morskie, nieprzyjaznych olbrzymów i złośliwego, ziejącego ogniem smoka. Ale największym wyzwaniem dla Magnusa okażą się jego własne demony. Czy ma w sobie to, czego potrzeba, by przechytrzyć podstępnego boga oszusta?


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)statek_umarlych_p130935.xml…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "dla dzieci i młodzieży", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-dla-dzieci-i-mlodziezy.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

gusia
 
Babcia zarządziła otwieranie wina i prezenty na Katarzynki już w piątek. Na lekkim rauszu robiłam potem sałatkę. O dziwo wyszła. W sobotę o 9 wstałam by dokończyć przygotowania i przed 10.30 wyszlam. Laura była pierwsza. Zdążyłyśmy na przyśpieszony pks w efekcie pokazałam jej kawałek Grójca. Marta przyjęła nas obiadem -  schabowy z ziemniakami i sałatka. Na deser sękacz. Potem graliśmy w wielbłądy w towarzystwie wina i chipsów. Oczywiście wszyscy mnie odgrywali. Obżarte wybrałyśmy się na spacer przy okazji kupując jeszcze jedno wino. Po powrocie karty i ciasto z winem. Gdy robiłam z Pawłem herbatę podpytałam się go co myśli o Laurze. Przypadła mu do gustu bo jest spokojna. Przy okazji wyszło że rozmowia mu się z nią równie dobrze jak ze mną od pierwszego spotkania i wspomnienał jak na urodzinach agaty zlapalismy temat wspólny. Miło mi było usłyszeć że mnie lubi. Marta tez pozytywnie na Laure. O dziwo mnie z nią bardzo dobrze spędzało się czas. Zadzwoniła Kate, Teresa,  ciocia Basia, sms od Sylwi. Źle soojrzalawna rozkład i pier nie zauważyłam autobusu o 19.15 a potem nie doczytałam że ten o 20 jest w dni powszednie. Pół godziny czekania wiec jeszcze do biedry. W domu przed 22 i jeszcze z ciocią winot- to był zły pomysł. Leki na sen i przeciwból (głowa) plus niewyspanie ostatnich dni a w rezultacie koło 23 spałam już a rano nie mogłam wstać. Ledwo koło 11 mi się udało i byłam do niego. Herbata i śniadanie po czym na siłę na zakupy z ciotką. Orzeźwiło mnie to i w dobrej formie obejrzałam mecz a po nim machnęłam blachę pierniczków. Podczas drugiego meczu zadzwoniła Beata. Ojciec ma grzybicze zapalenie płuc i infekcje nerek. Umówiłam się po pracy że pójdziemy do szpitala do ojca. Ona za lekarzami mówi że szanse są pół na pół, ale wierzy że z tego wyjdzie. Póki co jest nieprzytomny. Ja obawiam się że to pomału koniec. Hemoglobina 5 więc podają mu krew. Oczywiście mam stresa. Może wczoraj warto było wziąć xanaxs ale bałam się że rano nie wstanę. Będzie co ma być. Było za dobrze i zjebało się
 

gusia
 
Każdemu zdarza się nienawidzić życia. Po to są przyjaciele by pomóc przetrwać ten czas
 

gusia
 
Koleżanka chce mnie zabrać (zafundować) na jeden dzień do Londynu. Zgodziłam się. Totalnie szalone. Angielski znam słabo, Laura jest kiepskim przewodnikiem i generalnie mało z niej rozgarnięta osoba. Ale jeśli wszystko zorganizuje to pierwszy raz w życiu pojadę za granicę i to od razu samolotem. Wow
  • awatar What's up Megg: Ciesz się wyjazdem, chociaż przygotuj się na to, że Londyn może Cię mocno rozczarować... Ale olej to, korzystaj i ciesz się :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

lildead
 
Jest poniedziałek godzina 9:33 kiedy zaczynam tego posta.
Niestety dzisiejszy dzień spędzam w domu i to nie tak, że wolałbym być w szkole.
Wydaje mi się, że mam pewne lęki, fobie, depresję, oczywiście nikt tego nie stwierdzi.
Po pierwsze dla mojej mamy liczy się tylko to, żebym chodził do szkoły, nie obchodzi ją, że coś złego może się ze mną dziać.
Moje starsze siostry mają własne życie i własne zmartwienia, nie chcę zamęczać ich swoimi ''błahostkami'' chociaż według mnie niebo wali mi się na głowę.
Według nich nie potrzebuję pomocy psychologów czy psychiatrów bo to tylko wydawanie pieniędzy i marnowanie czasu.
Kocham moją mamę, jest bardzo dobrą kobietą ale często mówi mi dość przykre rzeczy. Wiem, że to moja wina ale po prostu boje się ryzykować chodząc do szkoły, boje się też psychologów i innych lekarzy ponieważ nie chcę być na lekach.
Jedna z moim koleżanek jest na psychotropach a jako, że w moim towarzystwie głównie się jara to niestety ostatnio kiedy nie wzięła leków i zapaliła miała kompletny zjazd.
Ogólnie nawet jeśli nie weźmie leków przez dwa dni to ma zjazdy psychiczne na trzeźwo.
Boje się wielu rzeczy, najbardziej tego, że będę uzależniony od narkotyków i samotności.
Przez wszystkie lęki, bycie ciężarem dla rodziny i znajomych coraz częściej myślę nad samobójstwem.
Boje się życia ale chyba zdecydowanie mniej boje się śmierci.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)mozecie_zostac_przyjaciolmi.html…
Jeśli potrafisz spędzić z kimś pół godziny w zupełnym milczeniu i nie czuć przy tym wcale skrępowania, ty i osoba ta możecie zostać przyjaciółmi.
 

gusia
 
Budzik nastawiony na 6.30 ale co z tego skoro nie zmieniłam ustawień z od poniedziałku do piątku. Śniło mi się ze się do Teski szykuje i sprawdziłam godzinę. 6:53 a o 7 wyjść z domu musiałam. Dobrze że byłam spakowana peawie. Ubierałam płaszcz w windzie. Zdążyłam z Boża pomocą i nawet trochę snu złapałam. W powrotnej podróży z Białorusinami w przedziale jechałam. Fajnie się gadało. Zwłaszcza jeden był taki sympatyczny. W przedziale mocno grzało a przez megafon bardzo głośno zapowiadała stacje na sen nie było mowy. Alw szybko minęła podróż. Oczywiście opóźnienie w Warszawie złapał pociąg i długo czekałam na autobus do domu. Wystawa lego super. Lepsza i większa niż w Warszawie na narodowym. Ale więcej rzeczy seryjnych niż realnych budowli choć płuca i serce, Titanic, lunapark, piłkarz, tenisistka czy kościotrup robiły wrażenie. Super było też się z Markiem spotkać. Widać że mu zależy. Też go lubię. Szybko zleciał czas. Niespodziewanie byłam w domu w łóżku i zaraz spać. A rano do pracy jakby nigdy nic. A ja wciąż byłam jeszcze u Tereski
 

gusia
 
Dzisiaj był light, jutro będzie hardkor. Nim się obejrzę będę w pociągu powrotnym. I tak ten dzień za szybko zleciał.  Na dobry wieczór zjedzona pszczoła lodowa a zamiast kolacji piżamaparty z chipsami i colą. Jutro w planach kościół, wystawa lego i frytki belgijskie.
 

gusia
 
Jestem u Tereski. Moje braki w ciszy i spokoju zostają uzupełnione. Dobrze mi
 

gusia
 
Beata a czy ktoś był na grobie mojej babci w święto zmarłych?

Tak byłam dlaczego ty nie byłaś! Mogłaś w zaduszki pójść! Jestem w pracy u ojca też bylam dziś trzyma się może ostatnie święta spędzi w domu.w moim domu bo jak go poznałam to już nie miał nic przebalował przepił przepalił wszystko.ubezpieczenie płaci za niego państwo nawet renty nie ma od 2 lat jest na moim  utrzymaniu.to cała prawda.dla mnie jest ważne żeby żył!to wszystko.


Ja mam po śmierci babci zostslam z jego schorowsnym samotnym ojczymem o którego przez 7 lat dbałam. 5 lst temu niestety po pochowałam go i dbam o grób. Byłam na brudnie w weekend i gdybym wtedy wiedziała to poszłabym i do babci. Jestem w stanie zrozumieć co przeżywasz i współczuję ci. Ojca też mi żal. Bez względu na to co mi zrobił. To wciąż jest mój ojciec i nigdy nie przestanie mi zależeć. Zanim mnie ocenisz zastanów się jednak jakie ja życie miałam. Bo póki co to ja muszę wszystkich rozumieć. Trzymaj się

Mogę zadzwonić

Zadzwoń

I zadzwoniła. Przeprosiła że tak na mnie naskoczyła. Prawie godzinę rozmawiałyśmy. Zapytała czemu mama zabroniła mu ze mną spotykać -  wyjaśniłam że to kłamstwo. Dziadek ma córkę. Tak ale babka go z nią skłuciła. Ja go widziałam jak miałam 7 csy 8 lat a potem 12 lat temu i to on nie pociągnął tego. Nawet mi o śmierci babci nie powiedział, ją okłamywał. Ona że ojciec jest przytomny, rozmawia, ale jest agresywny i wyrywa sobie kable więc jest w pasach. Glejak. Czeka na hist-pat czy złośliwy. Tak do 14 miesięcy życia z rurkami, pampersani itp,  Nie złośliwy 2-3 lata,  chemia, naświetlania, rehabilitacja.  Porażenie mięśni twarzy, słabo i niewyraźne mówi. Piedu pirdu ja co robię, ona jest szefem kuchni we własnej restauracji, synowie 24 i 27lat, wnuczka. Pies niespełna 2 letni sznaucer Drops. Ile masz lat, szok bo na zdjęciach na tyle nie wyglądam a ojciec jej nie powiedział, ciężko jej było o informacje o moim imieniu pierwszym i drugim i nazwisku. Oczywiście że po zdjęciu wiedziała że to ja, jestem bardzo podobna,  pisane smsy w stylu ojca. Ja że nie wybieram się odpowiedzialności, mimo tego zła to mój ojciec i jeśli chcesz się spotkać czy pogadać to jestem. Na razie nie pisz i nie dzwon jak ochłonie odezwie się. Ok tylko mnie informuj na bieżąco co się dzieje. Ona bije się z myślami w końcu mówi czy chce iść z nią i przez szybę zobaczyć na razie. Ja ze nie wiem do której pracuje a w weekend mnie nie ma. W końcu ze jak na sali będzie.  Chce się kiedyś spotkać ze mną i mamą, ja że mamy w to nie chce mieszać. Ok. Ale napisz czasem smsa bo ja nie zawsze chce tel odbierać. Sooko, przysle pozdrowienia. Jesteśmy w kontakcie. Dziękuję jej a ona twierdzi ze nic nie zrobiła. No to wyjaśniam jej jak te informacje są dla mnie ważne. Mówi ze ojciec jest dla niej dobry i ja kocha, ona z nim jest mimo że przed operacją był agresywny słownie i używał przemocy. Opieka dobra w szpitalu, zapłaciła pielęgniarką. Współczuję ci. Cieszę się że jesteś przy nim. Jak będziesz chciała to jestem. Jesteśmy w kontakcie.

Wydaje mi się sensowną kobietą. Zakochana. Miło mi się z nią rozmawiało. Intuicja gdy w grę wchodzą emocje idzie się jechać. Ja mam swoje do ojca ale jest chory i nie powiem mu ze jest gnojem i nienawiedzę go za to co mi zrobił. Życzę mu jak najlepiej. Nie chce aby ciepiał. Bez względu na wszystko to mój ojciec i ciesze się że ta kobieta jest przy nim. Chciałbym go jeszcze raz zobaczyć by moje ostatnie wspomnienie to nie było samotnym pobytem przy ojcu pod respiratorem. Cieszę się że z Beatą udało mi się złapać kontakt bo dostałam kupę informacji o ojcu i będę je miała dalej. A kiedy już będzie po wszystkim nie będę sama i będę bez walki mogła mieć wpływ gdzie pochowamy ojca. A może i ja tej dziewczynie pomogę? Tak czy siak będzie mi teraz trudniej bo codziennie myślę o ojcu. Ale mam leki i swoje fajne życie. Rodzinkę i przyjaciół. Dam radę. Weekend w. Białystoku się szykuje. Teska dzwoniła pytać jak się czuje i zaprosiła do siebie. A ja zawsze na tak
 

ebook-obyczajowe
 
Autor: Kirsty Moseley  

Kontynuacja historii najlepszego przyjaciela bohaterów powieści „Nic do stracenia”. Nate nie ma wątpliwości, że Rosie to ta jedyna. Niepostrzeżenie zmienia się z podrywacza w odpowiedzialnego mężczyznę. W ich związku robi się coraz bardziej poważnie, oboje już wiedzą, że to nie jest przelotny romans. Także synek Rosie, mały DJ, staje się dla Nate’a bardzo ważny. Rosie jednak wstrzymuje się od deklaracji. Trudno powiedzieć: „Kocham Cię”, kiedy przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. Czeka ich ciężka próba, w której stawką jest życie. Czy ją przetrwają?


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)zdobyc_rosie__czas_proby_p130467.xm…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z kategorii "obyczajowe", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-obyczajowe.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

gusia
 
Jej problemy, moje problemy i mamy gorącą linię. Co dziwne dzwoni zawsze wtedy kiedy ja wpadam w dołek głęboki. I już dzis nie zawsze wiedziałam czy dla mnie czy dla siebie dzwoni. Ale to dobrze że mnie naciska. Bo tego teraz potrzebuje. A przy okazji rozmowa z przed chwili skończyła się głupawką dwustronną - czymś co najbardziej kocham w tej relacji. A juz mnie tak strasznie nosiło i myślałam że nie dane mi sie bedzie śmiać. Ma tyle problemów a znajduje siły do mojego wewnętrznego dziecka które wychodzi ze mnie w obliczu ojca.

Dojrzałyśmy do tego co mamy. Od niemogących się dogadać dziewczyn do dorosłych, dojrzałych kobiet które zaufały i sie nie zawiodły. Jakiś w tym Był plan Boga.

Jaki jest w info o pobycie w szpitalu i chorobie ojca? Oprócz zburzenia wewnętrznego muru?
  • awatar gość: Dziękuję że Cię mam :-) przytulam mocno :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

gusia
 
Aga mnie namówiła bo dla niej to dziwne że pierw mnie ta kobieta znalazła a teraz milczy. Ma zadzwonić do szpitala i sprawdzić czy ojciec rzeczywiście jest tam pacjentem. A potem w razie czego może w niedziele pojedziemy. To kolejna po Teresie i mamie osoba która chce mi pomóc. Miłe
 

gusia
 
Wczoraj w rozmowie z Agą rzuciłam że coś się stało i wie Teska oraz moje rodzeństwo i koniecznie musimy się spotkać by pogadać. Trochę była zła. Oni wiedzą bo tutaj jest napisane, Teska bo akurat gdy sprawa ojca walnęła ona do mnie pisała. Skierowałam ją na bloga. Przeczytała i pisała na fb. I nie mała nic przeciwko że wolę osobiście rozmawiać. Chociaż dla mnie nie ma już o czym rozmawiać. Kobieta się nie odezwała, ja się prosić nie zamierzam. Mam tylko nadzieję że powie mi o jego śmierci
  • awatar Tooona: Nie przeszkadza im, że o nich tu piszesz?
  • awatar Gusia: @Tooona: komu?
  • awatar Tooona: @Gusia: znajomym, rodzinie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

gusia
 
Bóg czuwa. Teresa napisała ws problemów małżeńskich. Oddzwoniłam i rozpłakałam się w słuchawkę. Teraz gadamy na fb. Muszę czekać jak rozwinie się sytuacja. Teraz ruch tamtej kobiety. Ja jestem rozbita, rozwalona na łopatki. To jakis koszmar. Matix. Chce sie obudzić. Nie wiem nic. Boje sie że ojciec jest poważie chory lub że to podpucha. Cokolwiek to jest znów puszka pandory otwarta. Było za dobrze. To się jebie
 

gusia
 
Aga pyta co chce na imieniny. Książkę. Dzień później rozmowa. Ogląda planetę singli. Książkę w tym stylu poproszę. Dziewczyna załamana :P
 

 

Kategorie blogów