Wpisy oznaczone tagiem "przypadki wariatki" (165)  

belle
 
Belle: Najpierw długo, długo nic, a teraz rzyga robotą. Maraton czas zacząć!
 

belle
 
Belle: Żyję w kraju który dyma i okrada mnie na każdy możliwy sposób. Smutne to acz prawdziwe...
 

belle
 
Belle: To małe miasto, nawet licząc 3,5 mln mieszkańców. Kolejne spotkanie z serii mocno nieprzewidywalnych i zupełnie niespodziewanych. Miłe, zaskakujące i bardzo ciepłe, bo i człowiek ciekawy.

Każdy wyjazd utwierdza mnie w przekonaniu, że kocham to co robię. I pracę i pasje jakie mam. Bez nich jestem niekompletna. To dobra droga. Najlepsza możliwa.
 

belle
 
Belle: Właśnie zupełnie niechcący zaczęłam kurs tureckiego, a od następnej środy zaczynam rosyjski.
 

belle
 
Belle: Wróciłam.
Wylądowałam.
Nie wiem gdzie jestem, wciąż trzyma mnie szok na skutek zmiany otoczenia, strefy, klimatu, zakończenia pracy.

Bez środków nasennych się nie obejdzie.
  • awatar Ath: Dobra :) Gdzie mogę się zgłosić po numerek w kolejce do spotkania z Tobą ;)?
  • awatar Belle: Bezpośrednio do mnie. Tylko daj mi jeszcze ze 2 dni na ochłonięie :)
  • awatar Ath: Spoko ;) ja teraz wyjeżdżam 7-11.11, więc może jakoś po moim powrocie? Zwiedzisz wreszcie mi casa :D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

belle
 
Belle: Makaron z kurczakiem i pesto oraz zapiekanka z kurczakiem, ziemniaczkami i sosem serowym mmm... Trzy baby i jeden Fiołek. Taki chwilowy powrót do prowadzenia domu otwartego.
 

belle
 
Belle:

“Wiesz, jego to rusza. Nie lubi jak dostajesz. Przygląda się ale często odwraca głowę. Przejmuje się. Chociaż nie eksploatowałbym tego złoża za mocno.”



Jeden ex o drugim. W pakiecie mam ostatnio dwóch 2 razy w tygodniu. Życie płata figle.
 

belle
 
Belle: Sytuacja z praca jak na razie jest dupna i to bardziej niż bardzo. Do czerwca muszę znaleźć coś na ten czas bo inaczej będzie gorzej niż jest. W dodatku temat Londyn zaczyna się krystalizować. Tego jest tyle, że powinnam pisać książkę.
  • awatar Ath: Jaki Londyn? Emigrujesz??
  • awatar Belle: Być może za jakiś czas :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

belle
 
Belle: Aaa... mam bajka. Intensywną pracę na kondycję nóg i pośladów czas zacząć :D
 

belle
 
Belle: Migrena dobija mnie młoteczkiem od wczoraj. Położyłam egzamin, bo prawie się porzygałam z bólu. Następny termin we wrześniu. I jeszcze dziś ślub z weselem koleżanki, w towarzystwie byłego. Life is so funny...
 

belle
 
Belle: Znowu trasa, tym razem 3 dni. Potem 2 w domu i 2 kolejne. Atak pozytywnych wydarzeń i depresję szlag trafia. Czuję się jak superman.
 

belle
 
Belle: Znowu w trasie, nawet jeśli to mini trasa. Jutro zwiedzam podwarszawskie miejscowości wraz dziećmi ze szkoły podstawowej. Mogę mieć tylko cichą nadzieję, że nie dadzą tak popalić jak zeszłotygodniowi gimnazjaliści. W przyszłym tygodniu znowu trasa i transfer. Tak jak lubię.

Za to dziś dzień pełen wrażeń spędzony nad tłumaczeniem artykułów do licencjatu, oglądaniu wózka dziecięcego, i kilku innych zupełnie zaskakujących rzeczach.

Święta makrelo miej mnie w swojej opiece.
 

belle
 
Belle: Mieszkam w tak osławionej dzielnicy, że utarło się powiedzenie "Jestem z Pragi". I tak wczoraj wracałam, ze spotkania późną nocą, próbowałam przesiąść się między nocnymi i prawie się udało. Prawie, bo jakiś n******y matoł zaczął się rzucać do kierowcy autobusu, co to on nie jest, jak już "rok mieszka na Targówku" i mu pokaże. Oczywiście popatrzyłam jak drugi nocny odjeżdża w siną dal, beze mnie na pokładzie, a mój stoi jak stał na przystanku. Kiedy matoł w końcu usiadł, zaczął się pruć co to on nie jest, i w tym punkcie cierpliwość mi się skończyła. Byłam o krok, żeby nie poprzestać na słownym opierdolu, oddać na chwilę starszej pani torebkę i sprać go na kwaśne jabłko. A tak się składa, że bić potrafię nadzwyczaj dobrze.Przytomny okazał się kolega matoła, który kazał mu się zamknąć i długo mnie przepraszał za stracony autobus. Trzy przystanki i tak trzeba było przejść, omijając element pikietowo-parkowy. Czuję jednak, że nadejdzie kiedyś taki dzień, że "chamstwa nie zniese" i wkomponuję komuś nos trochę głębiej w paszcze. Wysyłajcie mi proszę wtedy paczki żywnościowe.
  • awatar Ath: O to to! Czasem zaczyna się od zwykłego "wypierdalaj!" :D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

belle
 
Belle: Mając w perspektywie rozstanie się, ze znaczną ilością pieniędzy w przyszłym miesiącu, a wykorzystując resztki lutowej wypłaty, zamówiłam trochę szczęścia z YR i spodenki. Powinnam skrócić inne spodnie, buty oddać do szewca i lepiej zaopatrzyć lodówkę ale czasu brakuje mi nawet na sprzątanie. A Diabeł się złości, że widujemy się coraz mniej. Chyba praca, studia, pisanie pracy pod obronę, treningi  i managowanie Diabłowi to za dużo. Ale teraz już muszę ciągnąć ten wózek.

Dopóki nie padnę.
  • awatar Ath: Chyba żem nie na bieżąco...
  • awatar Belle: ja czasami też ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

belle
 
Belle: W związku z nadchodząca wypłatą po cichutku robię listę rzeczy ważnych i potrzebnych. Oczywiście pilling YR jest absolutnie niezbędny. Nowy ciuch również, a najlepiej skafander ale to rodzice obiecali na urodziny.

Najtrudniej nadal zebrać się do wstawania wcześnie rano i nauki. Bo czy wspominałam, że chyba wróciłam na studia?
 

belle
 
Belle: Za mną:
- pierwszy dzień w nowej pracy,
- szampan,
- zderzenie ciężarówki i tramwaju,
- boski dzik Blondynki,
- pół butelki wina.

Amen.
  • awatar Ath: jednego dnia???
  • awatar Belle: Tak. Forma się mnie trzyma.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

belle
 
Belle: Znowu wyszłam na zagłodzone dziecko z Etiopii.
Ojciec Blondynki wręczył jej przy wyjściu pudełko z sałatką mówiąc: "Weź to dla V. ona taka drobna, a tak dużo je.". Ale sałatka jest boska, fakt :D
  • awatar Lotar King: Co cię nie zabije to cię wzmocni do następnego razu. Może wtedy im się uda postawić na swoim ? Masz rację: używaj kondona !
Pokaż wszystkie (1) ›
 

belle
 
Belle: Chandra, chandra.
Coś bym zmieniła ale nie wiem co.
Gdzieś poszła ale nie wiem gdzie.
I tak to trwa.
 

belle
 
Belle: Nie wiem jak ale udało mi się przez Święta schudnąć i to bez szczególnego odmawiania sobie przyjemności.
  • awatar Sąsiadka: sama nie jesteś ;)
  • awatar MałgorzaciŁobuz: Podobno najważniejsze, by jeść wszystko - wtedy organizm nie magazynuje na zapas, a my lepiej spalamy. :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

belle
 
Belle: Są kierowcy-bezmózgowcy. Wczoraj jeden taki stwierdził, że skręci sobie w lewo w miejscu do tego nie przeznaczonym. i nie ważne że w lewo był bus pas, autobus i tramwaj. Że w autobusie z 60 osób, że droga zakorkowana i nie za szeroka, że na przeciwnym pasie był wypadek z motocyklistą. Ważne, żeby przepuściła go komunikacja miejska, bo on ma taki kaprys. I tym sposobem on zajebał w autobus, który ledwo wyhamował. Ludzie w autobusie przywalili w wyposażenie albo siebie nawzajem. Tramwaj z naprzeciwka stanął z wrażenia.

Ja jestem obita. Starsza Pani zaliczyła głową kasownik. Kierowca busa w szoku. Palanta widać nie było.

Używajcie wyobraźni.
Proszę.
 

belle
 
Belle: Oh, jutro ruszamy w Wielkopolskę coby ręką i nogą miszczostwo zdobyć. Cały wyjazd ogarniam ja, zaś starty Diabeł. Żywię przekonanie, że mój misterny i szczegółowo dopracowany plan logistyczno-noclegowy wypali w 100%.

Tym samym musimy wrócić w niedzielę przed 16:00, żebym zdążyła ogarnąć się na spotkanie i wieczorny transfer.

Poniedziałek pod znakiem kolejnego transferu i podpisania umowy.

Wtorek przy upojnym czuwaniu na zmianę stanu konta w biurze.

Potem praca i prezenty, czyli wszystko to, co kociaki lubią najbardziej!
 

belle
 
Belle: Chłop doniósł, że pił już toasty za mój tyłek.

Były pił z obecnym za nasz związek aż mu wódka w gardle stanęła. Mi stanęły włosy dęba pacyfikując te jego próby nawiązania kontaktu. Pierdol się dupku, nie puszczę Ci płazem i psiapsiółkami nie będziemy. Niech Cię żal za głupotę w jajach ściska.

A ja dziękuję.
Dobrze żyję.
Nie narzekam.
  • awatar ciemna-blondynka: migrena pozwoliła wrócić do komputera - toteż Ci tylko "kocham Cię" napiszę :)
  • awatar Ath: ahahaha, co tam żalem, proponuję imadło zamiast >;D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

belle
 
Belle: Ciasto jabłkowe w piekarniku.
Stos rzeczy do prasowania leży i czeka.
A w kolejce ustawiają się rzeczy z pralki.

Idziemy w Diabłem na późny wieczorny seans do kina.

I po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że mój były to palant.
 

 

Kategorie blogów