Wpisy oznaczone tagiem "psychiatria" (14)  

caligo
 
fabularium: Poezjoholiczka (wierszem "Przesłanie do Nadwrażliwych") przypomniała mi, że kiedyś czytałam sporo z psychologii/psychiatrii. Pewnie głównie po to, by samą siebie zdiagnozować. ;)
Szczególnie dwóch panów pomogło mi uspokoić się i zrozumieć. Może raczej na odwrót: zrozumieć, a potem oswoić to, co się we mnie kotłowało:
Kazimierz Dąbrowski i Antoni Kępiński.

O Dąbrowskim:
histmag.org/Kazimierz-Dabrowski-antypsychiatra-6625
O jego 'dezintegracji':
survival.infocentrum.com/(…)dezintegracja_pozytywna…

Trochę mnie rozbawiło, jak z 15 lat później, poznawszy swojego (drugiego) męża zajrzałam po raz pierwszy do jego biblioteczki i ujrzałam tam (na tzw. półkach medycznych) komplet książek z psychiatrii, wśród których królował Kępiński.

_ _ _
Trudno coś sensownego znaleźć w sieci... są np. fragmenty "Schizofrenii", ale nieco "rozsypane":
www.filozofia-moja.republika.pl/kempinski.pdf

Najlepiej udać się po prostu do biblioteki i czytać ich do poduszki. ;)
  • awatar LOU!: Wpiszę na listę książek do przeczytania.
  • awatar G.N.Luduk: Zapamiętam te nazwiska ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

caligo
 

“Szkoccy uczeni przeprowadzili doświadczenie, by ustalić, jak wielu z nas doświadcza łagodniejszych urojeń. Przebadano w sumie ponad tysiąc osób, pytając o aktualnie przekonania, złudzenia podobne do urojeń, zjawiska paranormalne, religijne, a także przekonania polityczne i społeczne. Okazało się, że zachowania przypominające urojenia miało aż 39 proc. uczestników. Najczęściej dotyczyły one zjawisk paranormalnych i przekonań religijnych. Gdzie jest granica prawdziwego urojenia i czegoś, co tylko je przypomina? Osoby mające urojenia są pewne, że to prawdziwe przekonania.”


Manekiny Ins.jpg
/foto: Caligo/

“(...) zwykle w wieku dwóch - czterech lat małe dzieci rozwijają pewne zachowania rytualne, np. związane z pójściem spać czy jedzeniem (zawsze ta sama sekwencja zdarzeń, te same naczynia do jedzenia itp.). Dzieci potrzebują rytuałów, bo pomagają im zrozumieć świat, nad którym mają niewielką kontrolę. W tym wieku potrzebujemy porządku, lubimy, gdy niewiele się zmienia. To pragnienie niektórych z nas nigdy do końca nie opuszcza.”



Cała rozmowa tutaj: wyborcza.pl/(…)choroby-psychiczne-wszyscy-jestesmy-…

Jeśli już, to mogłabym ewentualnie mieć 'zespół opóźnionej fazy snu'. :D
  • awatar Wędrowiec: Witaj. Bardzo pouczający artykuł. Można się z niego dowiedzieć np: Że jeżeli masz migawy przez dwa tygodnie to jest nic, dopiero jak się te migawy przeciągną do trzech tygodni to musisz szybko iść do gościa który też ma migawy, ale on jest psychiatrą i jego objawy są dozwolone przez DSM. Najlepiej to oddaje jego odpowiedź. Gdy wśród psychiatrów rozmnożyło się homo nie wiadomo, nagle zrodziła się potrzeba regulacji i wprowadzono do DSM poprawkę, że homo nie wiadomo jest normą. Szkoda że w artykule nie ma nic na temat służalczości psychiatrii wobec władzy, na użytek której z każdego można zrobić chorego psychicznie i nikt za to nie ponosi odpowiedzialności. Niedawno mieliśmy ujawniony przypadek u nas w Polsce gdy przez kilkanaście lat zatrzymywany był w psychiatryku człowiek zupełnie zdrowy. Ale sprawę uciszono i nie wiadomo jaki będzie finał. Pozdrawiam
  • awatar fabularium: @Wędrowiec: Oczywiście to wszystko jest labilne. Zresztą - czy może być inaczej? Psychika ludzka jest niezwykle skomplikowaną. Jakieś normy/ramy czasowe istnieją nie tylko przy chorobach czy zaburzeniach psychicznych, ale przy - nazwijmy to - pospolitych chorobach. Mnie to akurat nie dziwi. Co do służalczości psychiatrii wobec polityki - tu masz rację, i cały XX wiek jest na to dowodem. Ten pan, który osiem lat spędził ("za kradzież" kawy) w szpitalu, to wydaje mi się, że jednak z innych niż polityczne powodów. Zaryzykowałabym twierdzenie, że raczej z chęci bezkarnego eksperymentowania na człowieku (w ramach niby leczenia), a prawo (wyrok sądu) przyszedł tylko w sukurs psychiatrom.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

motylkowameba
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Motylkowameba:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

pcts
 
Psychoterapia długoterminowa ma na zamiarze mądre rozpoznanie, przeanalizowanie i uchwycenie swoich odczuć, historyjce, niepokojów, relacji życia. Przy pomocy psychoterapeuty moglibyśmy przybliżyć się w przyswajaniu i głębokim przetrwaniu dokuczliwych emocji, wyrażeniu zepchniętych intencjonalności, dokuczających trwóg. Długorterminowa posada zezwala na eksploatowanie dodatniej transformacje w graniami w żywocie i lepsze samopoczucie. Deficyt załatwionego upływu finalizowania takiej kuracji określa, że trwa ona aż obie strony rozpoznają (terapeuta i pacjent), że przewidziane zamiary pracy pozostały dojechane. (Proces może obstawać parę lat). www.pcts.pl/
Psychoterapia krótkoterminowa dedykowana jest jednostkom, które znajdowały się w konkretnej dokuczliwej sytuacji życiowej (np. rozpacz, zguba dokładnej osoby, dolegliwość lub inna obowiązująca zmiana życiowa). Hospitalizacja składa się z ustalonej na naradach ilości spotkań (od kilku do kilkudziesięciu - trwa zatem trzy, cztery miesiące) i ma z szczyty ustalony termin finalizowania.
 

kciuk-pl
 
Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatryczne ogłosiło, że usuwa z podręcznika o diagnozowaniu chorób termin zaburzenia tożsamości płci. Tylko do których toalet chodzić...

Link: www.kciuk.pl/Z-siusiakiem-w-damskiej-toalecie-To…
 

kciuk-pl
 
Mark O’Brien, amerykański dziennikarz i poeta, od dzieciństwa sparaliżowany od szyi w dół na skutek choroby Heinego-Medina, przez większość życia oddychał dzięki żelaznemu płucu. W 1988 roku zaczął też zmagać się z poważną depresją: miał 38 lat, wciąż był prawiczkiem i chciał wyzwolić się ze swej samotności. Desperacko pragnął miłości, ale relacja o charakterze seksualnym wydawała mu się zarówno fizycznie niemożliwa, jak i przerażająca.

Link: www.kciuk.pl/Prostytucja-czy-terapia-a108937
 

ligaswiata
 
Zobaczcie poniższy film. Widać na nim przemowę Pawła Grzesiowskiego, polskojęzycznego guru sceny wakcynologicznej, i głównego przedstawiciela frontu proszczepionkowego. Stwierdza on wprost, że osoby sprzeciwiające się szczepieniom popełniają “najzwyklejsze przestępstwo”. To pójście o krok dalej w tzw “mowie nienawiści” uprawianej przez kartel farmaceutyczny.
Moja odpowiedź jest taka:

-obowiązkiem lekarza jest informować o wszystkich działaniach niepożądanych i powoływać się na rzetelne badania naukowe. To, na co powołują się zwolennicy szczepień jest zwyczajną kpiną. Rodzic w gabinecie szczepień nigdy nie zobaczy ulotki dołączonej do opakowania szczepionki. A działania niepożądane są wyszczególnione nawet tam. Dociekliwi albo wahający się rodzice są zalewani socjotechnicznym bełkotem i stekiem bzdur, bo lekarze pediatrzy są indokrynowani zarówno na studiach medycznych, jak i na tzw “szkoleniach zawodowych”. Powyższe działania nie mają nic wspólnego ze sztuką medyczną, ba, są jej zaprzeczeniem. Dr Mengele jest zapewne dumny ze swoich wychowanków i z tego, że kartel farmaceutyczny powiązany z bankierami kontroluje wszystkie kraje na świecie.

-obowiązkiem rodzica jest zapewnienie bezpieczeństwa dziecku. Jeśli żaden lekarz w Polsce nie podpisze oświadczenia, że szczepionki są bezpieczne (a nie podpisze, żaden) to rodzic ma podstawy by twierdzić, że coś tu nie halo. Gdyby rzeczywiście szczepionki miały wszelkie niezbędne atesty i szeroki margines bezpieczeństwa, gdyby rtęć i inne toksyny w nich zawarte nie powodowały uszkodzeń neurologicznych – większość lekarzy takie zaświadczenie by podpisała.

-mowa nienawiści i dyskryminacja ze względu na: wyznawaną religię, poglądy, orientację seksualną, narodowość, płeć, niepełnosprawność itd – jest zakazana i podlega karze więzienia. Czym jest powyższe przemówienie dr Grzesiowskiego jak nie mową nienawiści ze względu na poglądy? Poza tym, niektóre religie, np Amiszów, zabraniają szczepień. Jak tylko wprowadzą obowiązek szczepień dla dorosłych – przechodzę do tej wspólnoty  Tak więc wypowiedź Grzesiowskiego jest też dyskryminacją religijną Amiszów. Wniosek jest jeden: trzeba zatrzymać tych żądnych pieniędzy i władzy zwyrodnialców, inaczej znów zapłoną stosy, inaczej znów zapłoną krematoria w obozach koncentracyjnych..
Mowa nienawiści i dyskryminacja np ze względu na poglądy są zabronione przez: Traktat Lizboński, kartę praw podstawowych, prawo europejskie, prawo polskie, i szereg innych traktatów międzynarodowych. Nie można pozwolić, by były one stosowane tylko wybiórczo, wobec grup posiadających specjalne przywileje, nadane przez neoliberalne reżimy. Muszą one chronić wszystkich obywateli.

-wyżej wymienione ustalenia międzynarodowe jasno i wyraźnie mówią, że nikt nie ma prawa poddać nas dowolnej procedurze medycznej bez naszej zgody. Jest to jedno z fundamentalnych praw człowieka, coś tak jasnego i oczywistego dla każdego człowieka na Ziemi, że niezmiernie trudno jest elitom wysuwać argumenty przeciw. Z tego powodu muszą wprowadzać coś takiego, jak coraz dalej idący przymus szczepień i wkrótce także przymus zażywania leków (psychotropów np), “dla naszego dobra”.
Procedurą medyczną są także szczepienia. Brakuje na leki, w niektórych szpitalach brakuje nawet na gips do opatrywania złamanych kończyn, ale miliardy dolarów na szczepionki zawsze się znajdzie.

Oto film z dr Pawłem Grzesiowskim:


A na koniec ciekawostka – zwróćcie uwagę na tembr głosu i intonację propagatorki szczepień z poniższego filmiku. Słowa wypowiada w intonujący i robotyczny sposób, jakby była świeżo po lobotomii mózgu. W sumie – to specyficzne, trwające lata pranie mózgu dokonywane przez uniwersytety, a potem – przez korporacje, można porównać do swego rodzaju mentalnej lobotomii..




Na deser – powtórzenie moich dwóch tekstów – o tym, czego naprawdę uczą na “akademiach medycznych”, i czy uzasadniony jest ostateczny argument eugeników: “lekarz jest po ciężkich studiach a Ty nie, baranie”. Otóż – nie jest:
-90% lub więcej interakcji między lekami, i jeszcze większy odsetek długofalowych skutków ubocznych, jest zupełnie nieznana i ukrywana już na samym etapie badań klinicznych nad danym lekiem. Ja biorąc lek przeciwdepresyjny nie mam żadnej gwarancji, czy np za 40 lat nie dostanę raka mózgu albo jakiejś nieznanej jeszcze, strasznej choroby. Tak samo jest z prawie że wszystkimi lekami;
-lekarz gastrolog ma marne pojęcie o lekach neurologicznych lub nie ma go wcale. Lekarz dentysta zaś w ogóle nie ma wiedzy na temat leków przeciwdepresyjnych – i można to wymieniać w nieskończoność. Ja sam, jak tylko jestem u dentysty, muszę tłumaczyć, że leki, które biorę mogą reagować ze znieczuleniem dentystycznym, np wywoływać komorowe zaburzenia rytmu serca. Lekarz dentysta może ogólną regułkę zna, ale gdy ja mówię konkretną nazwę chemiczną leku – on nie ma o tym pojęcia. Tak więc tłumaczyć muszę ja.

Cyt-”Niestety dzisiaj mamy patologiczną sytuację. Lekarzy bardzo długo i dogłębnie uczy się na studiach, jak diagnozować choroby. Natomiast prawie w ogóle nie potrafią oni leczyć, bo nie posiadają po studiach praktycznie żadnej wiedzy z dziedziny farmacji.
Jest to paradoksalne, że leczyć nie potrafi ktoś, kto zwie się lekarzem, ale taka jest nasza smutna rzeczywistość.
Panowie w białych kitlach nie wiedzą, jak stosować leki i w jakich dawkach je przepisywać. Uzupełniają później te braki w wykształceniu całkiem chałupniczo, podczas praktyki lekarskiej, eksperymentując na swoich pacjentach.
To dlatego lekarze w opisie choroby posługują się łaciną, aby pacjent nie wiedział, na co jest chory i żeby nie musieć pacjentowi tłumaczyć, co się psuje w jego organizmie. Jest to sprytny wytrych ukrywający lekarską niewiedzę, czyli niekompetencję. Przeciętny lekarz nie ma pojęcia, jak działa chemia organizmu, ponieważ ostatnie zajęcia z chemii miał jeszcze w liceum.

Do skutecznego leczenia ludzi nie wystarczy poznać schematy postępowania. Niestety takie właśnie schematy rzemiosła lekarskiego (nazywanie ich zawodu sztuką jest nieporozumieniem) wtłaczają do swoich głów na specjalizacjach. Zgodnie z metodyką – taka choroba, taka kolejność postępowania i stosowania kolejnych specyfików. Nie ma w takim nauczaniu żadnej głębszej refleksji, zrozumienia stanu chorobowego, jego przyczyn i możliwych dróg rozwiązania.
Nadmierne wypisywanie leków przez lekarzy jest wynikiem ich niedouczenia z zakresu farmacji oraz skorumpowania przez nagrody, jakie dostają oni od koncernów farmaceutycznych. Każdy lekarz musi nieustannie podnosić swoje kwalifikacje. Za to wszystko płacą firmy farmaceutyczne, których nadrzędnym i jedynym celem jest sprzedawanie leków. Będą więc one za pośrednictwem lekarzy wciskali ludziom nie tylko te dawki substancji, które leczą, lecz przede wszystkim te dawki, które szkodzą. Co więcej, ciągłe nakłanianie do stosowania przeróżnych leków i spełnienia oczekiwań firm farmaceutycznych powoduje coraz częstsze pojawianie się u klientów służby zdrowia lekowych interakcji.
Lekarze nie wiedzą prawie niczego o interakcjach, jest to bowiem wiedza chemiczna – farmakologiczna, której nikt nie wymagał od nich ani na studiach, ani w dalszej nauce na specjalizacjach.

Farmakologię, czyli naukę o lekach i o chemicznym leczeniu, przekazuje się przyszłemu lekarzowi zaledwie w ciągu dziesięciu miesięcy, z pięcioletniego okresu studiów. Co więcej, wiedzę tę wykłada się lekarzom w sposób okrojony i nieskuteczny. Polega on na suchym zapamiętywaniu formułek, ponieważ rozumowa i systemowa nauka o działaniu na człowieka leków wymagałaby wpierw zapoznania lekarza z wiedzą chemiczną.
Lekarzom na studiach w ogóle nie wykłada się chemii, przez co nie potrafią oni zrozumieć większości pojęć związanych z interakcjami chemicznymi substancji aktywnych, czyli zrozumieć podstawowych pojęć związanych z leczeniem człowieka lekami i działaniami tychże na ludzki organizm.
Zmusza się studentów do bezrozumowego zapamiętania najczęstszych interakcji fizjologicznych, nie ucząc ich niczego o interakcjach chemicznych. Ta wiedza szybko opuszcza ich głowy, bo czego się nie rozumie, a zapomni – nie można potem w umyśle odtworzyć. Potem świeżo upieczonych lekarzy wysyła się na „rynek ochrony zdrowia”, czyli propagacji i podtrzymywania stanu chorobowego. Jest on bowiem pełen specjalistów od marketingu firm farmaceutycznych i to z dostarczonych przez nich tendencyjnych materiałów, młodzi lekarze dowiadują się, jak powinni leczyć ludzi.”
oczyszerokozamkniete.wordpress.com/(…)koncerny-farm…

Teraz o tym, jak łatwo można zrobić pranie mózgu osobie z tytułami naukowymi – człowiek po takim czymś jest mentalną roślinką pozbawioną rozumowania logicznego i otwartego myślenia. Nie są to umysły ścisłe – są to umysły “ściśnięte”:

cyt. “Osoby z wyższym wykształceniem są bardziej skłonne wierzyć kłamstwom podawanym w oficjalnych mediach. Bo to wynika z kilku mniej czy bardziej racjonalnych powodów:

- tzw „uczeni” zaliczają się do struktur „elitarnych”, więc broniąc tych formalnych struktur bronią własnej pozycji, a de facto swojej osobowości;

- aby awansować musieli przejść przez tresurę poprawności politycznej, a to m.in. eliminuje zdolność do sprzeciwu;

- ta tresura po czasie upośledza również zdolność odróżniania prawdy od fałszu;

- dwa powyższe zjawiska są wzmocnione konformizmem, który w kręgach naukowych jest bardzo silnie rozwinięty;

- środowisko jest sfrustrowane wobec pauperyzacji i utraty autorytetu, oraz wobec dominującego poczucia niskiej przydatności dla społeczeństwa;

- pozycja osoby wykształconej – zwłaszcza gdy udało się jej wspiąć na szczebelki kariery – podnosi ambicje i wymusza potrzebę obrony swojej opinii, nawet wbrew obiektywnym okolicznościom;

- nawet na średnim szczeblu, czyli wśród tzw inteligencji i kadry technicznej, występuje blokada przed przyjęciem informacji spoza obiegu oficjalnego, bo zdobyta wiedza i doświadczenie życiowe nakłaniają do takiej właśnie postawy
- ja tam wiem swoje bo …

Powyższe zjawiska nakładają się na siebie, i zazwyczaj wzmacniają opór przed przyjęciem niewygodnej prawdy, bo przecież niemal każdy dąży do komfortu i tworzy swoje wyobrażenie o świecie jak mu/jej najbardziej pasuje, a nie jak jest na prawdę.

I rzeczywiście osoby proste, bez wiedzy uniwersyteckiej, mają więcej zachowanych zdolności do racjonalnego oceniania zjawisk – głównie w oparciu o własne obserwacje jak działa Natura, bez przesadnej fascynacji mediami, techniką czy farmakologią.

Wniosek:
prawdopodobnie upowszechnienie akcji eksterminacyjnej w oparciu o przymus szczepionkowy przyspieszy procesy selekcji „naturalnej”.

Jarek Kefir
 

kciuk-pl
 
Hipnoza wzbudza kontrowersje. Jedni uważają ją za głupotę i hak na naiwnych ludzi, inni wierzą w jej skuteczność.

Link: www.kciuk.pl/Hipnoza-XIX-wieczne-hokus-pokus-czy…
 

kciuk-pl
 
Specjalnie przygotowana przyczepa, w której umieszczono warty ponad 2 mln dolarów nowoczesny skaner przeznaczony do badań neurologicznych, objechała dziesiątki amerykańskich więzień. Badania, które w niej prowadzono miały dać odpowiedź na pytanie, co dzieje się w mózgu psychopaty?

Link: www.kciuk.pl/W-mozgu-psychopaty-a82040
 

horrors
 
W rolach głównych wystąpili Nicole Kidman i Daniel Craig.Nicole całkiem nieźle sprawdza się w thrillerach i horrorach,chociażby wspomnijmy jej udaną rolę w "Innych".Tutaj gra panią psychiatrę,która powoli zaczyna dostrzegać,że ludzie wokół niej zaczynaja się zmieniać.Co jest tego powodem?

Zobacz Światowe kino,wybór najciekawszych filmów do obejrzenia:
www.rafik786.pinger.pl/
 

kciuk-pl
 
Badania na uniwersytecie Vanderbilta pokazały, że problem może leżeć w systemie kontroli dopaminy. Mózg psychopaty będzie dążył do "nagrody" bez względu na konsekwencje. Osiągnięcie celu wyzwala w mózgu narkotyk i psychopata jest szczęśliwy. TXT

Link: www.kciuk.pl/Zobacz-jak-rodza-sie-psychopaci-a7668
 

 

Kategorie blogów