Wpisy oznaczone tagiem "recenzja" (1000)  

damn.good.film
 
David Lynch cieszy się sławą jednego z najbardziej kontrowersyjnych reżyserów, jacy kiedykolwiek działali w świecie kina. Jego nazwisko przywodzi na myśl chociażby takie filmy jak "Mulholland Drive", "Zagubiona autostrada" czy "Blue velvet" albo kultowy serial, obecnie wznowiony po 27 latach "Miasteczko Twin Peaks".
Jego filmy dzielą widownię - jedyni oglądają je z zachwytem, uważają za swego rodzaju arcydzieła w sztuce filmowej, snują coraz to ciekawsze i bardziej skomplikowane teorie tłumaczące, o co tak naprawdę chodziło. Drudzy omijają je szerokim łukiem, mówią o nich jako o czymś za bardzo poplątanym czy czasami nawet obrzydliwym (jak na przykład mówi się czasem o "Głowie do wycierania" ).
Czego by jednak o Lynchu nie mówić, nie można powiedzieć, że nie jest reżyserem wszechstronnym. Obok filmów najbardziej kojarzonych z jego nazwiskiem tworzy też dzieła, na które jego przeciwnicy nie powinni narzekać - takie jak na przykład oparty na prawdziwej historii czarno-biały "Człowiek słoń", ekranizacja powieści Franka Herberta "Diuna" czy właśnie "Prosta historia".

7190226.3.jpg


Polskie tłumaczenie nie do końca oddaje sens tytułu. W oryginale brzmi on "The Straight Story", czyli nie tylko "prosta historia" ale też "historia Straightów".
Mimo to wciąż on pasuje, bo właśnie tym jest ten film - teoretycznie prostą, spokojną historią, która jednak okazuje się niezwykle piękna, wzruszająca i poruszająca kwestie, które zawsze pozostaną ponadczasowe i uniwersalne - miłość, więzi rodzinne i przebaczenie.
Film oparty jest na prawdziwej historii. Głównym bohaterem jest Alvin Straight, starszy mężczyzna, który wiedzie ciche i spokojne życie wraz ze swoją niepełnosprawną córką Rose. Pewnego dnia dowiaduje się, że jego brat Lyle, z którym pokłócił się wiele lat temu jest ciężko chory. Mimo swojego wieku decyduje się wyruszyć w podróż z Iowa do oddalonego 600 kilometrów Wisconsin, by tam pojednać się z bratem. Podróżuje w jedyny sposób, na który może sobie pozwolić - małym traktorem z przyczepą.


straight-story-header.jpg


Można spokojnie powiedzieć, że jest to film drogi. Przez prawie cały czas Alvin jedzie traktorem zatrzymując się gdzieś co jakiś czas, poznając wiele interesujących osób i odbywając różne ciekawe rozmowy. Dużym plusem tego dzieła są zdjęcia - oglądanie widoków dodatkowo umila nam seans.
Mocną stroną są również postacie - zaczynając od samego Alvina, przez Rose i Lyle'a, kończąc na wielu bohaterach, których spotyka po drodze, nawet jeśli pojawiają się ledwie na jedną czy dwie sceny. Z każdym z nich główny bohater rozmawia na różne tematy, poznajemy ich historię i problemy, a to, co doradza im staruszek możemy czasem porównać do naszego własnego życia.

RTEmagicC_The_Straight_Story_07_kl.jpg


Postaci nie dałoby się w pełni dobrze wykreować, gdyby nie dobra gra aktorska, która tutaj również pełni istotną rolę.
W Alvina Straighta wciela się Richard Farnsworth, który gra naprawdę wspaniale, a dodatkowo świetnie wyczuwa tego bohatera i doskonale pasuje do tej roli. Jest sympatyczny  i ciepły, ufamy mu, a słowa wypowiadane przez Alvina brzmią w jego ustach prawdziwie. To w głównej mierze dzięki temu trafnemu dopasowaniu aktora do roli aż tak bardzo zależy nam na losie tej postaci i chcemy, by ostatecznie wszystko się dla niego ułożyło.
Również świetnie gra Harry Dean Stanton, który zagrał Lyle'a Starighta. Stanton znany m.in. z filmów Lyncha "Twin Peaks: Fire Walk With Me", "Wild at Heart" czy "Inland Empire" oraz z takich produkcji jak kultowy film akcji "Escape from New York", klasyk z Paulem Newmanem "Cool Hand Luke" czy słynny dramat "Zielona mila" jest aktorem naprawdę znakomitym i tutaj jak zawsze spisał się celująco.
Poza tym w filmie możemy zobaczyć świetne kreacje aktorów takich jak Sissy Spacek (znana z "JFK", "Carrie" ) czy Everett McGill ("Miasteczko Twin Peaks", "Wzgórze rozdartych serc" ).


straightstory6.jpg


Nie można pominąć tutaj fenomenalnej muzyki stworzonej przez genialnego kompozytora Angelo Badalamentiego, który z Lynchem współpracował już wcześniej przy takich produkcjach jak na przykład "Miasteczko Twin Peaks", "Mulholland Drive", "Zagubiona autostrada" czy "Dzikość serca".

straight-story-deer-1024x434.png


Jest to film przyjemny, wzruszający i piękny. Nie znajdziemy tutaj dużo akcji czy napięcia, wszystko jest wyciszone i powolne. Mamy dużo czasu, żeby zastanowić się nad tym, co widzimy na ekranie i żeby skupić się na akcji i przeżyć ją razem z bohaterem. Znajdzie się też kilka wzruszających momentów, na których można uronić łzę, ale też humor. Ogląda się go naprawdę lekko.
Jest to dzieło, którym Lynch udowadnia, jak dobrym jest reżyserem, który potrafi nakręcić naprawdę dużo.
  • awatar Alex Spring: Zdaje sie, że kiedyś go oglądałam, ale za wiele nie pamiętam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

wybieramlaptopa
 
Recenzja laptopa Asusa R558UQ-DM871T z kartą graficzną NVIDIA GeForce 940MX i procesorem Intel Core i7-7500U.

www.wybieramlaptopa.pl/(…)1709-recenzja-przyjaznego…
 

ksiazkoholiczka6
 

“Zapytałam kiedyś zupełnie idiotycznie, dlaczego nie może być tak samo bez przytruwania się prochami. Odpowiedzieli mi wtedy, że to głupie pytanie. Jak inaczej wyłączyć się z tego bagna, jakie mamy na co dzień?”



To nie jest kolejna młodzieżówka którą czyta się lekko łatwo i przyjemnie. Książka ta zostawia po sobie ślad który przez długi czas nie chce zniknąć. To właśnie robi z czytelnikami książka "My, dzieci z dworca ZOO"

Jest to historia nastoletniej Christiane F. która podejmuje decyzje które nie koniecznie zawsze są dobre. To powieść o walce z nałogiem i jego konsekwencjami.

Świat który przedstawia nam książka nie ma nic wspólnego z ideałem. Jest to świat pełen bólu, przemocy, narkotyków, śmierć. Książka pokazuję nam życie którego nie którzy z nas nie znają a które jak najbardziej istnieje dokoła nas.
 Brutalność książki wyrywa nas z ogarniającej społeczeństwo znieczulicy, szokująco przedstawia nam ten  świat, o którego istnieniu zapominamy.
W utworze tym nie znajdziecie sztucznej wrażliwości, a dużo szarej rzeczywistości, z którą trudno czasem jest się pogodzić i która bardzo rani.
 Bohaterowie tej powieść zmagają się z problemami podobnymi do naszych lub ludzi których znamy.
Książkę tę będzie się czytać dobrze nie tylko młodzieży ale również i dorosłym. Daje ona dużo do przemyślenia każe się zastanowić co jest w twoim życiu ważne i przede wszystkim jakie życie ty chcesz wieść.

Minusem tej książki jest to że nie wiem czy nasza bohaterka żyje i jak potoczyły się jej dalsze losy.
Uważam że książkę tą powinien przeczytać każdy przynajmniej raz.
Proszę was również o to że jeśli przeczytaliście tą książkę albo macie zamiar ją przeczytać to zastanówcie się (po lekturze) czy nie warto w waszym życiu czegoś pozmieniać, naprawić jakieś błędy lub docenić kogoś kto starał się wam pomóc.
 "My, dzieci z dworca ZOO" jest historią która budzi wiele przeróżnych emocji i uczy nie tylko młodego czytelnika ale również starszego do czego mogą doprowadzić narkotyki, i jakich błędów nie popełniać jako człowiek.
Zapraszam również do obejrzenia filmu:
www.cda.pl/video/256181cb

Podzielcie się swoją opinią na temat tej książki?
 

ksiazkoholiczka6
 
"- Cather...
- Co?
- Co o tym myślisz?"
 
Kolejna powieść z molem książkowym jako główną bohaterką. Dzisiaj powiem wam o książce Rainbow Rowell "Fangirl"

20562706_1621876051187440_389463979_n.jpg


Bliźniaczki podobne do siebie z wyglądu jednak różniące się charakterem.
Idą razem do jednego College. Wern starsza siostra radzi sobie świetnie ma mnóstwo przyjaciół czuje się tam  jak w domu. Lecz jej druga bliźniaczka Cath ciągle czuje się jakby od nowa zaczynał się jej pierwszy dzień tam. Chciała by zamknąć się w pokoju i pisać swoje  Fan fiction. Nie pomaga jej na dodatek to że zamiast mieszkać w akademiku ze swoją siostrą została przydzielona do szalonej dziewczyny którą wiecznie odwiedza non stop uśmiechnięty chłopak. Cath czuję się tam zagubiona.

"Fangirl" jest słodką opowieścią o dziewczynie która kocha swoje książki, swój blog i spokojne życie bez niespodzianek które do tej pory prowadziła. Historia ta w  lekki przyjemny sposób opowiada o przyjaźni, miłość, rodzinie i szkole.
Głównej bohaterki nie da się nie lubić ponieważ ona równie jak i miłośnicy książek kocha literaturę i bohaterów swojej opowieść. Jest to typowa bohaterka którą można nazwać miłośniczką książek.
Autorka świetnie wykreowała bohaterów więc można poznać ich i utożsamić się z nimi. Jesteśmy wstanie im kibicować, lubić lub wręcz przeciwnie. Język tej książki jest prosty co sprawia, że łatwo się czyta.
Uważam że jest to jedna z lepszych książek tej autorki!

A wy co sądzicie o tej pozycji? Czytaliście już jeśli tak mam nadzieję że podzielicie się swoimi przemyśleniami. Jednak jeśli nie czytaliście mam nadzieję, że zajrzycie to tej książki. :)
 

ksiazkoholiczka6
 
Jestem szybki.
Skupienie, szybkość.
Jestem Zygzak, jestem piorun, jestem syn burzy.

Przychodzę dzisiaj do was z recenzją bajki animowanej "Auta 3".

Zygzak McQueen powraca.

pl_cars_mgp_r_abf80bcf.jpg




Zygzak znów musi udowodnić, że jest najlepszy i nikt nie stanie mu na drodze do zwycięstwa. Jednak tym razem ma mocnego przeciwnika, który ma unowocześnienia jakich McQueen nie posiada. Nie jest to jedyna niedogodność nasz bohater musi pokonać swoje ograniczenia które narzuca mu już wiek i nie wie jak ma pokonać rywali którzy są od niego młodsi.

Jest to kolejny film o Zygzaku McQueen. Tym razem bajka nie opowiada nam tylko jak spełnić marzenia i je gonić. W tej historii pokazane jest, że każda historie, każde zdarzenie wszystko co robimy kiedyś się kończy. Nie musi to jednak oznaczać nic złego. Ponieważ każdy zakończony etap życia otwiera nową historie do przeżycia.
Na tym filmie możemy się pośmiać, wzruszyć. Jest to na pewno film który nie nudzi.
Uważam, że bajka ta spodoba się każdemu dziecku, dorosłym również może się spodobać.
Serdecznie polecam każdemu kto ma dzieci, rodzeństwo, kuzynostwo lub jakieś dziecko wokół siebie może włączyć mu tą bajkę lub zabrać do kina jeśli u waz też jeszcze w kinach to grają.
 

ksiazkoholiczka6
 
Jak znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego twoja siostra nie żyje, jak wybaczyć sobie, że nie udało się jej uratować?
Pytania te codziennie zadaje sobie Lauren która pragnie uzyskać odpowiedzi. Chce dowiedzieć się czy mogła zrobić coś więcej by uratować swoją siostrę.
Swój żal i pytania które w sobie nosi przekłada na listy które adresuję do nieżyjących już idoli swojej siostry.
Po przez te listy znajduje ukojenie, odkrywa prawdę a przede wszystkim znajduje miłość i wybaczenie dla samej siebie.
 
20370837_1613231178718594_1036925868_n.jpg


Ava Dellaira w swojej książce w sposób lekki przedstawia problem nie radzenia sobie ze śmiercią najbliższych nam osób.
Ukazuje ona nam,że nie zawsze jesteśmy w stanie pomóc drugiemu człowiekowi i czasami ludzie nie chcą naszej pomocy.
Książka ta jest powieścią która wzrusza pobudza nasze umysły do przemyśleń byśmy bardziej doceniali ludzi którzy znajdują się blisko nas bo nie wiemy ile czasu jest nam z nimi dane.
Historia ta w bardzo ładny sposób pokazuje nam, że w tęsknieniu za utraconą osobą nie ma nic złego, ale tęsknota ta nie może nam utrudnić dalszego życia.

Uważam , że jest to książka warta przeczytania.Nie czyta się jej trudno a na pewno daje również wiele do zastanowienia.
 

wikipunk
 
Wiky the Metal-Punk!: Hejo! (To już 300. wpis!)
W końcu wypróbowałam nowe kredki portretowe! Efekt widoczny poniżej :).
4.jpg

Długo zastanawiałam się "na kim" wypróbować nowe kredki. Koniec końców, padło na Marinette :P. Nowy nabytek sprawdza się idealnie! Raczej nie mam żadnych zastrzeżeń ;). Kolory są intensywne, a na pewno intensywniejsze niż na poprzednich portretach :D. Mam wrażenie, że kredki mają twardszy grafit od kredek akwarelowych (myślę, że to normalne, bo kredki akwarelowe mają grafit przystosowany do rozpuszczania pod wpływem wody), jednak problemu mi to nie sprawia :). Nie wiem co napisać o rozcieraniu... Moim zdaniem, jest w porządku - kolory mieszają się dobrze, tworząc łagodne przejścia między sobą. Jestem zadowolona z zakupu i wiem, że nie wyrzuciłam pieniędzy w błoto :). Myślę też, że kredki starczą mi na baaaardzo długo, ponieważ (przy moim rysowaniu) mało ich schodzi. Podczas rysowania Marinette, nie temperowałam ani razu żadnej z kredek, ale przy takim rysunku ciężko by było zetrzeć do końca rysik którejś z kredek :P. No chyba, że potrzebowałabym akurat dobrze naostrzonego grafitu, to wtedy bym musiała temperować, ale to już inna bajka :D.
Pokaż wszystkie (8) ›
 

damn.good.film
 
Nowy York w filmach, a szczególnie w blockbusterach czy innych produkcjach, których odbiorcą jest szersza widownia często ukazywany jest jako miasto, w którym nie brakuje możliwości, nadziei na przyszłość i pełne życia i radości. W czasie oglądania takiego filmu z zazdrością obserwujemy bohaterów, którym przyszło żyć w tak wspaniałej okolicy i marzy nam się, by pewnego dnia samemu wybrać się w podróż, której celem będzie Nowy York czy jakiekolwiek inne popularne miasto w Stanach Zjednoczonych.
Wiele filmów jednak funduje nam zgoła inny obraz Nowego Yorku, jego ciemną stronę. Pokazuje, że w nawet w takim mieście w niektórych uliczkach lepiej dwa razy spojrzeć za siebie i przedstawia bohaterów, którzy już dawno stracili nadzieję na lepszą przyszłość i są już wszystkim zwyczajnie zmęczeni.
Takim filmem jest “Bringing Out the Dead”, u nas całkiem trafnie przetłumaczone jako “Ciemna strona miasta”.
bringing_out_the_dead-421218901-large.jpg



“Ciemna strona miasta” z 1999r. jest jednym z mniej znanych filmów jednego z najpopularniejszych działających obecnie reżyserów, Martina Scorsese. Scenariusz napisał Paul Schrader, z którym Scorsese współpracował wcześniej przy dziełach takich jak “Taksówkarz”, “Wściekły byk” i “Ostatnie kuszenie Chrystusa”. “Ciemna strona miasta” przywodzi na myśl właśnie ten pierwszy - mamy tutaj długie przejażdżki samochodem po Nowym Yorku nocą, bohaterów, dla których los nie był łaskawy i którzy pragną na różne, ale pewnie jedyne sobie znane sposoby zmienić, przynajmniej w małym stopniu, świat i bohaterki kobiece, które protagoniści chcą uratować - jednak w ostateczności to one ratują ich.
Z “Taksówkarzem” kojarzą się tu też zdjęcia, oświetlenie czy myśli bohaterów zza kadru, jednak nie jest to absolutnie wada. Film jest do niego podobny, ale nie wychodzi mu to na złe.

bringing-out-dead-pic-1_758_426_81_s_c1.jpg



Głównym bohaterem jest Frank Pierce, sanitariusz pogotowia ratunkowego, który w nocy jeździ karetką. Męczą go wyrzuty sumienia i myśli o ludziach, których nie udało mu się uratować. Ma zwidy, w których ci, którym nie dał rady pomóc pokazują mu się na każdym kroku i obwiniają go za swoją śmierć. Nie pomagają mu współpracownicy, którzy nie rozumieją jego cierpienia ani nikt bliski, bo zwyczajnie takich osób nie ma. Pomoc nadchodzi dopiero ze strony córki jednego z jego pacjentów, Mary Burke, która stopniowo pomaga mu odzyskać równowagę.


bringing_out_the_dead_8401_medium.jpg


Film jest wspaniale nakręcony. Świetnie wypadają zbliżenia na zmęczoną twarz głównego bohatera, którego rewelacyjnie gra Nicolas Cage. W tych zbliżeniach widać całe jego zmęczenie, cierpienie i ból, co oprócz charakteryzacji w ogromnym stopniu jest zasługą wspaniałej gry Cage’a.
Oprócz niego świetnie gra Patricia Arquette, która tworzy z Mary bohaterkę, która nie jest nam obojętna i po której również widać, że dużo przeszła.
Gdy są na ekranie razem, wyglądają rewelacyjnie. Ujęcia, na których właśnie ta dwójka jest na pierwszym planie wypadają naprawdę dobrze.
Nie gorzej grają role drugoplanowe John Goodman, Ving Rhames i Tom Sizemore, którzy wcielają się w współpracowników Franka.

bringing-out-the-dead.jpg



To film o cierpieniu i bólu, ale też o radzeniu sobie z nim. Doskonale współgrają ze sobą sceny, kiedy Frank jest sam i nie potrafi sobie poradzić ze swoim bólem i kiedy jest z Mary, kiedy jego świat powoli zaczyna wracać do normalności. Podświadomie i my jako widzowie zaczynamy odczuwać pewien spokój, kiedy Frank przystaje na chwilę i nie pędzi już karetką po mieście, a stoi w spokoju i rozmawiając z Mary zdaje się mniej nerwowy.
“Ciemna strona miasta” jest filmem zdecydowanie godnym uwagi, bo porusza kwestie, które nie są nam obojętne i pokazuje bohaterów, w których wierzymy i którym potrafimy naprawdę współczuć.
  • awatar Alex Spring: W każdym zakątku świata jednym żyje się bardzo dobrze , a drugim wręcz odwrotnie, nieważne czy to Nowy Jork, czy Radom :P Wiadomo od lat tv serwuje nam w filmach american dream, więc już przywyklismy do tego obrazu. Niedawno oglądałam ten film rzeczywiście jest godny polecenia.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

damn.good.film
 
Chwilę się zastanawiałam, który film powinnam wybrać na moją pierwszą recenzję na tym blogu, ale po dłuższym wahaniu zdecydowałam się na coś świeżego. Zresztą, trudno mi oceniać stare filmy, bo większość uwielbiam i wpisy na ich temat będą raczej analizami/notkami, niż klasycznymi recenzjami. Ale mniejsza o to - przejdźmy do recenzji.


Baby_Driver_poster.jpg


"Baby Driver" opowiada historię młodego mężczyzny, który przedstawia się jako Baby. Zarabia on na życie będąc kierowcą, jednak nie jest to zbyt typowa praca. Zawozi on przestępców w miejsca, w których mają wykonać robotę, a następnie gwarantuje bezpieczny powrót.
Jak jednak często bywa w fabule tego typu, chłopak chce zerwać z kryminalnym światkiem, a żeby to zrobić, musi wykonać swoją ostatnią robotę.


Baby-Driver-movie-cast.jpg


Co należy zaznaczyć, jest to film sensacyjny i to w najlepszym tego słowa znaczeniu. Nie znajdziemy tu raczej filozoficznych rozmyśleń czy wielu szczególnie dramatycznych scen (chociaż i takich kilka się tu znalazło), a pościgi, strzelaniny i mnóstwo akcji. To wychodzi filmowi zdecydowanie na plus.W tej kwestii wszystko jest dopięte na ostatni guzik, a sceny akcji ogląda się niesamowicie..
Scenariusz, napisany przez Edgara Wrighta, który zajął się również rewelacyjną reżyserią jest bardzo dobry. W "Baby Driver" nie brakuje też zabawnych momentów, a bohaterowie w większości są wykreowani bardzo ciekawie.

baby-driver-image-1.jpg


W ten sposób przechodzimy więc do aktorów. Obsada dobrana została naprawdę fajnie. Ansel Elgort, dotychczas kojarzony z młodzieżowymi produkcjami takimi jak "The Fault in Our Stars" czy "Divergent" gra zaskakująco dobrze, świetnie wyczuwając postać głównego bohatera. Lily James, która wciela się w Deborę, ukochaną Baby'ego jest w tej roli niezwykle urocza i też nie można jej wiele zarzucić. Mi osobiście przywodziła na myśl Mädchen Amick jako Shelly Johnson w "Miasteczku Twin Peaks". Jak zawsze bardzo dobry jest też Kevin Spacey, który wykreował wspaniałego bohatera, który mimo, że początkowo wydaje się dość typową postacią, bardzo ciekawie rozwija się w dalszej części filmu. Oklaski należą się też Jonowi Hammowi i Jamie'mu Foxxowi, których bohaterowie interesująco się dopełniają, a ich charaktery niebanalnie popychają akcję do przodu.
Trochę gorzej wypada Eiza Gonzalez, która dość typową bohaterkę gra dość typowo i bez rewelacji, mimo to udało jej się wpasować w klimat filmu i mimo, że fabuła nic specjalnego na jej bohaterce nie zyskuje, nic też nie traci.
Trochę żal zupełnie niewykorzystanego Jona Bernthala, który pojawia się zaledwie na początku filmu.

Baby3.jpg


Co oczywiście trzeba wspomnieć jako największy atut tego filmu to montaż i muzyka.
Eksperymentowanie z montażem rzadko wychodzi dobrze, a przykładem mogłoby być na przykład "Wall Street. Money Never Sleeps", ale jeśli już wychodzi dobrze... to wychodzi bardzo dobrze, przy czym można by wspomnieć rewelacyjne filmy Guya Ritchie'go takie jak "Przekręt" czy "Porachunki".
"Baby Driver" zdecydowanie na montażu zyskuje. Film prawie w całości jest zmontowany pod muzykę i soundtrack, co jest ciekawym i oryginalnym pomysłem.
Sam soundtrack jest trafnie dobrany do filmu, każda scena z piosenką na pierwszym tle wypada udanie.

baby-driver.jpg


Jest to film bardzo dobry, moim zdaniem jak na razie jeden z lepszych tego roku. Zasługuje na uwagę, a szczególnie efektownie wypada w kinie.
Jestem też zakochana w jego plakacie - coś pięknego.

Dziękuję bardzo za przeczytanie i mam nadzieję, że recenzja jest w porządku. Z góry dziękuję za komentarze!
 

jeszcze5minut
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

malgorzata.g1
 
*Co prawda mamy dopiero połowę miesiąca a ja już dodaję wpis pt." czerwcowi ulubieńcy." W sumie mogłam napisać tytuł "moje pewniaki", bo dzisiejszy wpis będzie o kosmetykach, które znam, lubię i większość z nich używam już od dłuższego czasu.
*Zapachy*
zapachy (1).jpg
*Jeśli chodzi o sezon wakacyjny, to moim numerem jeden jest woda toaletowa *Naturelle* Yves Rocher. Pierwsze wrażenie zapachowe to świeża nuta owoców cytrusowych. Przewodnim akordem jest fascynujący i tajemniczy zapach jaśminu oraz subtelny i delikatny zapach kwiatu brzoskwini. Dopełnieniem jest czarująca i otulająca ambra, piżmo i cedr. Nuta głowy: cytryna kalifornijska, bergamota włoska, zielone jabłko, aksamitka Nuta serca: absolut jaśminu, kwiat brzoskwini Nuta głębi: ambra, piżmo, cedr.
*Drugim zapachem, który do najtrwalszych może i nie należy, ale za to czaruje i przywołuje na myśl wakacje jest również woda toaletowa YR z limitowanej, wakacyjnej edycji. Orzeźwiający, lekki zapach musującego koktajlu cytrusów i dojrzewających w słońcu letnich owoców połączony ze świeżością mięty. Cudowny!
*Makijaż*
makijaz.jpg
*Wciąż jestem zakochana w Rimmel London 9w1 SPF15 Krem do twarzy BB, który jakiś czas temu recenzowałam na blogu. Sprawdza się fantastycznie, jest super wydajny i kryje drobne niedoskonałości.
*W kwestii pudrów do twarzy, to od kilku miesięcy jestem wierna Bell HYPOAllergenic. Matuje, zapobiega błyszczeniu się skóry i zapewnia perfekcyjne wykończenie makijażu. Kosztuje około 17 zł,więc jest to cena przystępna dla większości kieszeni.
*Róż-eksperymentowałam z różnymi, przetestowałam wiele firm i w końcu trafiłam na dobrze napigmentowany z YR.
*Kredki do oczu- od lat moim numerem jeden jest kredka z Avonu. Jest wręcz doskonała, nie rozmazuje się, nie odbija, nie wymaga poprawek w ciągu dnia i kosztuje tylko 10 zł. Do linii wodnej oka używam kredki firmy Manhattan. Jest miękka i ma bardzo dobrą jakość.
*Usta*
pomadki.jpg
*Rouge Laque- Bourjois to lakier do ust, który wygląda bardzo efektownie na ustach. *Intensywna pomadka Grand Rouge ma trwał kolor i dobrze nawilża wargi.
*Ciało*
ciało.jpg
*Przez całą ciążę dużą uwagę poświęcam odpowiedniemu nawilżaniu skóry brzuszka. Stosuję kosmetyki Mama ream 4 your baby (na bazie różnych olejów) a także masło shea i olej kokosowy. Jak na razie (odpukać) nie mam ani jednego rozstępa, więc smarowanie przynosi pozytywne efekty.
*Ciało,włosy,twarz,zęby*
olej.jpg
Olej kokosowy to moim zdaniem płynne złoto. Ostatnio pisałam Wam o ssaniu oleju i jego zdrowotnych właściwościach. Dziś podsumuje go krótko- smaruje nim twarz, włosy, skórę. Pachnie obłędnie, doskonale nawilża i odżywia. Polecam ten nierafinowany witalny.pl/(…)110-olej-kokosowy-nierafinoway-bio-my…
  • awatar viqen: Bourjois ma super kosmetyki :)
  • awatar Kashmirkaa: Moja cera uwielbia olej kokosowy :)
  • awatar Tłiter: Jestem bardzo ciekawa jak pachną te wody z YR :)
Pokaż wszystkie (25) ›
 

pufal
 
Obrońca skarbów. Karol Estreicher – w poszukiwaniu zagrabionych dzieł sztuki Marta Grzywacz Recenzja
www.abibliofobia.pl/obronca-skarbow-karol-estrei…
Mnóstwo ludzi marzy o poszukiwaniu skarbów. Ten człowiek nie marzył o tym, wiedział, że musi to zrobić. Scenariusz na świetny film!
#recenzja #recenzje
Obronca skarbow.jpg
 

goodbookread
 

14857881371711589-jpg-gallery.big-iext47929310.jpg

Tytuł:P.S I like you
Autor:Kasie West
Fabuła: Nastoletnia Lily jest zwykłą dziewczyną. Uwielbia muzykę, ma przyjaciółkę i rodzinę. Pewnego razu na ławce zapisuje wers swojej ukochanej piosenki. Następnego dnia otrzymuje odpowiedź w postaci dalszego ciągu. Tak zaczyna się ta niecodzienna przyjaźń.
 Moja ocena:4,5/5
 Moja opinia:Mimo,że zakończenie i samą postać,z którą Lily wymienia listy,przewidziałam praktycznie na początku to nie odebrało mi to wcale radości z czytania. Jest to idealna książka na lato. Styl autorki jest lekki i przyjemny jak i sama książka. Na pewno przeczytam jeszcze jakąś książkę tej autorki.Książkę pochłonęłam dosłownie w kilka godzin. Przesłanie książki mówi,że nie należy oceniać żadnej osoby po pozorach.  
Plusy: Największym plusem jest moim zdaniem styl autorki i nawiązania do muzyki. Dodatkowo kocham związek pomiędzy Lily,a osobą piszącą listy.
Minusy: Ta książka nie ma zbyt wielu minusów,więc napiszę po prostu,że jest przewidywalna,a przynajmniej dla mnie.
 

kimib
 
CySFVDrWQAEUGef.jpg


Obejrzałam i takie mam mieszane uczucia, bo fabuła serialu "Belfer" wciąga, ciekawość rośnie z odcinka na odcinek.
Natomist rola Stuhra-Sztura żadna, jest jakby znudzony i w każdej scenie pali papierosy, może to była ukryta reklama?
Aktor bardzo przypomina swojego ojca, który zawsze wyglądał staro i obleśnie. Jeżeli zmieniliby odtwórcę głównego bohatera, serial nic by nie stracił a nawet by zyskał.
Bardzo spodobała mi się rola Fabiańskiego który był kiedyś nijaki aktorsko, a teraz przekonuje mnie coraz bardziej swoimi rolami, w których jest bardzo wiarygodny.

689601_1.1.jpg
  • awatar tease: Oglądałam serial, oceniam całkiem nieźle. Do Stuhra nic nie mam, ale faktycznie, gdyby kto inny grał główną rolę, serial mógłby wiele zyskać. Co do Fabijańskiego - totalnie nie trawię gościa. Irytuje mnie bardzo ,a jego role wszystkie na jedno kopyto, twardziel, niegrzeczny chłopiec. W wywiadach zgrywa wielkiego macho i za każdym razem deklaruje, że nie będzie grał w komediach romantycznych.
  • awatar Keyla20: Syn Stuhra kiedyś wyglądał lepiej, ale poszedł w geny ojca. Natomiast jego wystąpienie na jakiejś tam gali, to była porażka.
  • awatar Mi ki <3: Papierosy nie potrzebują reklamy xd są wystarczająco uzależniające
Pokaż wszystkie (6) ›
 

ulenkaa
 
Posiadaczkom takiej cery jak moja-mieszanej, a teraz jeszcze leczonej retynoidą nie jest łatwo znaleźć odpowiedni płyn do demakijażu.

Długo błądziłam muszę przyznać i czasem wydawałam horrendalne pieniądze w Douglasie i aptekach na płyny do demakijażu.

Jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie.

Mój pewniak?

20170522_164056.jpg


Evree różany płyn micelarny.

Cena w drogeriach to ok. 14 zł za 300 ml.


20170522_164101.jpg


Skład jest całkiem fajny, możnaby by się przyczepić do tych pegów,ale krzywdy nie robią,więc im odpuszczę :D

Dla mnie jest ideałem.
Bo
-nie podrażnia
-nie zapycha
-nie uczula
-jest wydajny jak na płyn micelarny
-zostawia skórę nawilżoną, ale nie tłustą; oczyszczoną, ale NIE ŚCIĄGNIĘTĄ
-ma przystępną cenę
-skutecznie usuwa makijaż bez konieczności ,,tarcia" skóry.

Więcej grzechów nie pamiętam :)

Polecam wszystkim, które jeszcze nie próbowały, bo warto :)

PS. Boję się tylko,że go wycofują z produkcji, bo w Hebe na promocji go nie było, dziś w Naturze też go nie mieli :( Please no!

Miałyście? Jakie jest Wasze zdanie? :)
  • awatar little_my: Nie miałam, ja używam płyn micelarny z #biedry za 5 zyla i też sie u mnie sprawdził :)
  • awatar st.anger: :)Muszę zanotować, bo nigdy nie wiem,jaki płyn kupić.
  • awatar Wiedźma1: Nigdy go nie miałam
Pokaż wszystkie (5) ›
 

meg281
 
Hej kochani:) Dziś przychodzę z recenzją a już niedługo będzie porównanie z podobnym produktem do twarzy. Mowa o  nawilżającym olejku do kąpieli i pod prysznic Biodermy.
P4230048.JPG


*Opis producenta*
Kremowy olejek marki Bioderma z serii Atoderm delikatnie oczyszcza skórę, intensywnie odżywia i nawilża (24h) formuła składająca się w 33% z lipidów otula skórę płaszczem ochronnym przez co skóra nie wymaga smarowania kremem, trwale odbudowuje i tworzy ochronną barierę skóry oraz powstrzymuje dostęp alergenów reguluje florę saprofityczną skóry, nie szczypie w oczy,hipoalergiczny, bez parabenów, formuła delikatnie perfumowana

*Skład*
Aqua/Water/Eau, Glycerin, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Sodium Cocoamphoacetate, Lauryl Glucoside, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Citric Acid, Peg-90 Glyceryl Isostearate, Fragrance (Parfum), Mannitol, Polysorbate 20, Xylitol, Laureth-2, Rhamnose, Niacinamide, Fructooligosaccharides, Tocopherol, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Lecithin, Ascorbyl Palmitate


*Moja opinia*
Produkt można stosować do każdego rodzaju skóry niezależnie od wieku, nawet od pierwszego dnia życia. Jest hipoalergiczny, pozbawiony parabenów oraz delikatnie perfumowany. Może być stosowany do twarzy oraz demakijażu, ponieważ nie podrażnia oczu. Bardzo dobrze natłuszcza, sprawia, że skóra jest miękka i miła w dotyku. Dzięki niemu zostaje ukojona, a jej uczucie komfortu przywrócone. Jednak jego działanie natłuszczające i pielęgnujące jest dużo lepsze niż oczyszczające. Dlatego najlepiej stosować go w duecie z żelem oczyszczającym. Olejek ani razu mnie nie podrażnił, nie zapchał i nie wywołał alergii.Myślę, że sprawdzi się u osób z wrażliwą, suchą i delikatną skórą, którym zależy na przywróceniu jej równowagi .

Znacie ten olejek?
 

ulenkaa
 
.. czyli o tym jak znalazłam puder idealny za grosze.

Zdarzało mi się kupować naprawdę różne pudry. Jako posiadaczka cery mieszanej przykładam dużą wagę do matowego wykończenia makijażu. Ciężko jednak było mi znaleźć puder, który matowiłby idealnie, nie zapychał, nie zmieniał koloru podkładu i nie kosztował fortuny...

Aż natrafiłam na bambusowy puder z firmy Ecocera.

20170522_173222.jpg


20170522_173229.jpg


Puder zamówiłam przez internet. Za 8 g trzeba zapłacić ok. 19 zł.

Niech nie zmyli Was waga pudru-to 8 gramów, ale pudru jest bardzo, bardzo dużo. Starcza też na niewyobrażalnie długi okres czasu.

Puder ma biały kolor, jest zamknięty w zakręcanym pudełku z sitkiem.

20170513_082710.jpg


20170513_082720.jpg


Jest raczej dosyć ,,miałki".
20170513_082739.jpg



Puder ma dołączoną gąbeczkę do używania, jednak mi ona nie odpowiadała więc zmieniłam ją na puszek od Kryolana.


20170513_082805.jpg


Dlaczego go lubię?

Bo nie ma wad. Żadnych. Absolutny ideał.

Nie zapycha, nie uczula, nie wysusza, nie zmienia koloru podkładu, nie kosztuje majątku... Mogłabym tak w nieskończoność.
Matuje na cały dzień.
I daje cudowne, aksamitne wykończenie, cera jest miła w dotyku.


Polecam.

Czy kupię ponownie? Na pewno, moje opakowanie właśnie się skończyło, więc lada dzień będę składać większe zamówienie w jakiejś drogerii internetowej :)

Miałyście? Jakie są Wasze odczucia?
Pokaż wszystkie (5) ›
 

meg281
 
Hej kochani :) Dziś przychodzę z recenzją kolejnego kremu do twarzy. Dziś zapraszam na recenzję Energetyzującego multiaktywnego koktajlu 35+ marki Bandi.
P4230050.JPG

Opis producenta:
Skoncentrowany preparat polecany dla kobiet narażonych na przyspieszone starzenie się skóry. Wysoka zawartość substancji wpływających na syntezę kolagenu, w krótkim czasie wygładza cerę i redukuje zmarszczki. Regularne stosowanie preparatu wzmacnia mechanizmy obronne skóry, redukuje destrukcyjny wpływ wolnych rodników na komórki oraz pomaga zachować odpowiednie nawodnienie.

Skład:
Aqua / Water, Cyclomethicone, Cyclopentasiloxane, Glyceryl Stearate, Propyle Glycol,Triticum Vulgare Gluten, Squalane, Dimethicone, Olive Oil PEG-7 Esters, Rice Oil Glycereth-8 Esters, Cetearyl Alcohol, Hydrolyzed Soy Protein, Dimethicone Crosspolymer, Ceteareth-20, Sodium Polyacrylate, Camelia Sinensis Leaf Extract, Ceteareth-12, Cetyl Palmitate, Alcohol Denat, Lecithin, Sodium Carboxymethyl Beta-Glucan, Disodium Rutinyl Disulfate, Hydroxyproline, Magnesium Ascorbyl Phosphate, Sorbitol, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Cyclohexasiloxane, Diethylhexyl Syringylidene Malonate, Caprylic / Capric Triglyceride, Disodium EDTA, Caprylhydroxamic Acid, Methylpropanediol, Peg-8,ascorbic Acid, Glyceryl Oleate, Citric Acid, Phenoxyethanol, Perfum / Fragrance, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Alpha-Isomethyl Oonone, Butylphenyl, Methylpropional, Citronnellol, Geraniol, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Linalol, CI 16255

Moja opinia:
Posiadałam wersję testową 15 ml.  Produkt zamknięty jest w plastikowej buteleczce z pompką, która ułatwia aplikację. Niestety, nie widać zużycia produktu. Jest to kosmetyk o delikatnej konsystencji i przyjemnym zapachu. Dobrze rozprowadza się na skórze, bardzo szybko się w nią wchłania i nie pozostawia lepkiej i tłustej warstwy. Bardzo dobrze nawilża i ujędrnia. Ciężko mi oceniać go pod względem redukcji zmarszczek, ponieważ pojemność była zbyt mała aby to ocenić. Po dłuższym stosowaniu skóra wygląda na świeżą i promienną. Nie zatyka porów. Efekty są dla mnie jak najbardziej zadowalające. Największą zaletą jest dla mnie fakt, że idealnie sprawdza się pod makijażem.
 

malgorzata.g1
 
lato eden.jpg
Małe co nieco dla miłośników książek. *10 maja 2017 roku odbyła się premiera książki wydawnictwa IUVI iuvi.pl/ „Lato Eden”.*

Ten dzień zaczął się normalnie. Wstałam, zrobiłam sobie kreski eyelinerem, naciągnęłam rękawy na tatuaże i poszłam do szkoły. Brzmi znajomo?

Wkrótce jednak okazało się, że to nie będzie zwykły dzień…

Nieśmiała gotka Jess i śliczna, uwielbiana przez wszystkich Eden są niemal nierozłączne. Wiedzą o sobie wszystko.

Nagle Eden znika, a Jess wie, że musi ją odnaleźć. Postanawia poszukać wskazówek, idąc śladami spędzonego wspólnie lata, podczas którego wiele się w życiu przyjaciółek zmieniło. Ta wycieczka w przeszłość zmusza Jess do przyjrzenia się z bliska wielu tajemnicom: sekretom, które Eden ukrywała przed nią, ale też sprawom, które sama zataiła przed Eden. Do Jess dociera, że chyba jednak nie znają się tak dobrze, jak jej się wydawało…

Przed Jess coraz więcej znaków zapytania, a zegar tyka – prawdopodobieństwo odnalezienia Eden żywej spada z minuty na minutę.

Czy zdąży na czas?
lato eden 1.jpg
Polecam przeczytać! Świetna pozycja od której ciężko się oderwać. Porusza ważne i trudne  tematy, takie jak przyjaźń, przemoc, bezwarunkowa miłość, przywiązanie. "Lato Eden" to lektura poruszająca, wzbudzająca emocje, dająca do myślenia. Pióro autorki Liz Flanagan jest naprawdę dobre.
Pokaż wszystkie (37) ›
 

malgorzata.g1
 
Rogue Lague.jpg
Słyszałyście o nowych pomadkach *Bourjois- Rouge Laque* ? Moim zdaniem to kolekcja bardziej trafiona niż Rouge Edition Velvet. Jestem posiadaczką odcienia 01 o nazwie Majes'pink.
lakier.jpg
Kolor pomadki jest intensywny. Rouge Laque- Bourjois świetnie rozprowadza się po ustach, jest bardzo plastyczny. Wykończenie nie jest ani matowe ani błyszczące. Usta wyglądają raczej na delikatnie nawilżone, satynowe. Nie są sklejone. Efekt jest rewelacyjny.Nie podkreśla u mnie żadnych linii na ustach ani suchych miejsc. Kolor trzyma się na wargach przez kilka godzin. Co ważne- nie trzeba nic poprawiać. W dobrej cenie można ją dostać w drogeriaestrella.pl/
estrella.jpg
Pokaż wszystkie (29) ›
 

 

Kategorie blogów