Wpisy oznaczone tagiem "recenzja" (1000)  

gdzietuwyjsckrakow
 
Czyli gdzie zjeść i czy Pascal Lajt się popsuł?

33021438_1625038230876819_8167184783575613440_n.jpg

PRZEWODNIK PASCAL LAJT LWÓW

Podczas niedługiej podróży pociągiem przeczytałam przewodnik po Lwowie. Od tego typu pozycji wymagam, aby krótko opisały historię i kulturę miasta oraz podpowiedziały, co zobaczyć i gdzie zjeść. Szukam też informacji praktycznych, które przydadzą się, gdy widzę ciekawy obiekt takich jak mini mapki
z zaznaczonymi zabytkami oraz ich zdjęcia z podpisami. Doceniam też, gdy pod opisem muzeum znajdują się godziny jego otwarcia i ceny wstępu.
Gdy wyjeżdżałam do Pragi kupiłam przewodnik z serii Pascal Lajt i perfekcyjnie spełnił wszystkie powyższe wymagania. Dlatego teraz również postawiłam na to wydawnictwo. Niestety troszkę się zawiodłam. Owszem z przewodnika dowiedziałam się dużo o zwyczajach i historii miasta oraz o atrakcjach turystycznych, ale brakowało mi praktycznych informacji, które ułatwiłyby zwiedzanie. Zdarzały sytuacje, gdy staliśmy przed jakąś cerkwią, która była zaznaczona na mini mapce w przewodniku, ale nie było odnośnika, co to za cerkiew ani jej zdjęcia. Tak samo ze świeczką szukać w przewodniku informacji o godzinach otwarcia i cenach w muzeach.
Nie mogliśmy sprawdzić w Internecie, bo Ukraina to nie Unia Europejska i nie mamy tam darmowego przesyłu danych, a ja nawet zasięgu nie miałam.
Jedyna informacja  wyczytana w przewodniku, która naprawdę się przydała to polecenie restauracji Biały Lew.

33095507_1625039037543405_4501809725519691776_n.jpg

Podsumowując seria Pascal Lajt mnie nieco rozczarowała. Póki, co nie ma wydawnictwa, które sprostałoby moim oczekiwaniom w kwestii dobrego przewodnika.
Ogólna ocena: 5/10.

BIAŁY LEW

33028558_1625038457543463_5645212654885666816_n (1).jpg

Restauracja znajduje się w samym centrum i podaje specjały kuchni ukraińskiej. Zamówiliśmy kociołek pierogów i regionalne piwa. W kociołku był miks pierogów. Chcieliśmy porównać te ukraińskie
z polskimi. I jaki wynik?
z mięsem- identyczne
ruskie- polskie wygrywają ze względu na to, że oprócz ziemniaków mają jeszcze ser i cebulkę
z kapustą- ukraińska wersja z czerwonym sosem bije na głowę polską
Piwo, chociaż pszeniczne (innego nie mieli) to nawet mi smakowało.

33041371_1625038744210101_283656141492191232_n.jpg

Pani kelnerka doskonale mówiła po polsku. Na pochwałę zasługuje wystrój- drewno i zabawna scenka na ścianie przedstawiająca pijanego mnicha. W lokalu jest również sporo zdjęć przedstawiających (zapewne) właściciela wymachującego flagą z białym lwem podczas  licznych podróży.

33066074_1625039600876682_3245646875088388096_n.jpg

Podsumowując, polecam pierogi w Białym Lwie. Zaspokoicie nimi głód i nabierzecie sił do dalszego zwiedzania.
Ogólna ocena: 10/10.
 

moleksiazkowe
 
Przed 17-letnią Abby perspektywa lata spędzonego z jednym przyjacielem z paczki. Problem polega na tym że jest nim Cooper, któremu rok temu wyznała miłość. On jednak ją wyśmiał, do tego jej tata przebywa gdzieś daleko na misji. Pod jego nie obecność mama Abby prawie wogóle nie wychodzi z domu. Abby marzyła również o wystawie swoich obrazów w pobliskim muzeum- ale z braku głębi i dojrzałości artystycznej zostały odrzucone. W tej sytuacji postanawia spożądzić "LISTE SERCA" która pomoże jej szybko dojrzeć.Ale gdy ten miesiąc nieuchronnie mija, Abby zaczyna zdawać sobie sprawę, że aby zostać prawdziwą artystką, być może trzeba nie tylko wypełnić zaplanowane zadania, ale nawet… zmienić siebie. Czy poszukując prawdziwej siebie, znajdzie jednocześnie odwzajemnione uczucie?...
#ToYa
Ocena: 5/10

33956179_200791627227257_7095884141677248512_n.jpg
 

moleksiazkowe
 
Dla wszystkich czytelników najlepsze życzenia z okazji DNIA DZIECKA!!! W tym dniu pragniemy wam polecić książki dla każdego dziecka pragnącego zgłębić świat bajek, legęd i magicznych stworzeń. Czytając Brandon'a  Mull'a "BAŚNIOBÓR" można w każdym wieku przeżywać niesamowite przygody, jedną z nich jest ratowanie świata. Czy wam się to uda? A może to Gwiazda Poranna zwycięży? Z kim można się zaprzyjaźnić, a na kogo trzeba będzie uważać ? I czy to prawda że gosposia żyje dłużej od waszych dziadków ?? Na wszystkie pytania odpowiedz jest jedna. Przeczytajcie wszystkie 5 ksiąg "BAŚNIOBORU" a się dowiecie.
#ToYa
Ocena całej serii: 10/10
IMG_20180601_084752.png
 

amsisley
 
amsisley:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

moleksiazkowe
 
Friendzone to historia dwójki przyjaciół. Wydaje się że ich koleżeńskie stosunki przetrwają wszystko, ale czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa? Podczas balu maskowego na którym po mimo kłopotów z chłopakiem, Tatum pojawia się wraz ze swoją kuzynką Pagie. Gdy podczas tańca Griffin czuję z nieznajomą dziwną wieź, porywa ja na balkon i nie zważając na to że jego dziewczyna gra właśnie z orkiestrą, całuje nieznajomą. Gdy podczas pokazu sztucznych ogni ściągają maski ich przyjaźń jest poddana próbie. Czy ich przyjaźń przetrwa?
#ToYa

Ocena 7/10

IMG_20180527_114227.png
 

moleksiazkowe
 
Książka opowiada o preypetiach miłosnych głównej bohaterki, Lindy. Jest ona samotną matką, gdyż jej mąż odszedł do kochanki. Gdy z ciekawości zakłada konto na portalu randkowym jej życie zaczyna sie zmieniać, ale czy na lepsze. Poznje tam niejakiego Jakuba, dla którego jest wstanie zrobić wszystko. On jednak ma obawy przed ich uczuciem. Co wyniknie z tej znajomości?? Czy Linda pogodzi się z tym co przyniesie jej życie?? A może znajdzie się ktoś inny ?? By się tego dowiedzieć możecie przeczytać tą książkę lub obejrzeć film.

#ToYa
Ocena 5/10

31512847_793756350809038_2431829380851302400_n.jpg
 

moleksiazkowe
 
   Ta książka opowiada o kolejnych wcieleniach głównego bohatera, Mila, który po między kolejnymi wcieleniami na Ziemi, "żyje" w ZAŚWIATACH. Ma on dziewięć tysięcy szans na osiągnięcie DOSKONAŁOŚCI i stania się JEDNOŚCIĄ ze WSZYSTKIM. Jeśli mu się nie uda, zostanie zrzucony z chodnika w NICOŚĆ. Lecz jego jedynym celem jest spocząć na zawsze w ramionach Śmierci- albo Suzie, jak ją nazywa. Suzie nie jest dla niego tylko kochanką, ale głównym powodem dla którego chce żyć.
   Ta książka to coś więcej niż opowieść o Milu i Suzie. To historia w której każdy może znaleźć część siebie i swojej historii. Poczuć się jak Dusza, która żyje w kolejnym wcieleniu i dąży do DOSKONAŁOŚCI.
   Polecam serdecznie:
   #ToYa

Ocena:  9/10

IMG_20180430_134059.png
 

moleksiazkowe
 
            Jest to coś podobnego do poradnika, w którym Pani Bukowa, autorka i bohaterka, pokazuje jak być szczęśliwym, nie robiąc niczego. Wszystko ukazane jest w prześmiewczy sposób, który jednak nie przeszkadza w wyciąganu wniosków i życiowych porad.Dobry poprawiacz humoru. Łatwo się czyta, jednak jakiegoś szału nie ma.
#ToYa

Ocena: 6/10

30603865_515585168836672_2009260729852493824_n.jpg
 

wybieramlaptopa
 
Recenzja uniwersalnego Dell Inspiron 5570 z najnowszym procesorem Intel Core i5-8250U i kartą graficzną AMD Radeon 530.

www.wybieramlaptopa.pl/(…)1741-recenzja-uniwersalne…
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Wszystkiego dobrego na Wielkanoc drodzy Czytelnicy!
Te święta są dla mnie wyjątkowe. Do Gwiazdki nie mogłam sie przygotować ani celebrować jej
w sposób, jaki chciałam. Odbijam sobie na Wielkanoc.
W piątek wieczór pomalowałam pisanki. Nie robiłam tego od lat. Wybrałam modny wzór w wąsy i czerwony kolor zgodny z wróżbami, które opisywałam
w poprzednim poście. Do tego napis z cyklu "Keep Clam &..." do którego dodałam "Happy Easter". Trzecią pisankę pomalowałam na niebiesko
i spryskałam złotą farbą, co miało imitować gwiazdy na niebie.
Na moim wielkanocnym stole znalazły się 3 jajka,
a więc nie wyjdę w tym roku za mąż. Dobrze, bo nie chcę.

29852804_1576176535762989_1164321281_n.jpg

W sobotę pierwszy raz od lat poszłam
z koszyczkiem. Nie jestem wierząca, ale szanuję każdą religię i nie mam problemów żeby wejść do kościoła. Nie uczestniczę w obrzędach, lecz im się przyglądam. Tak też było w sobotę. Lubię zwyczaj święcenia pokarmów, chętnie idę wtedy do świątyni i obserwuje koszyczki innych ludzi.

29852823_1576176539096322_78055877_n.jpg

Niedziela i poniedziałek to czas wróżb
i celebracji. Uwielbiam dekorować stół z okazji świąt i innych wydarzeń. Tym razem również nie odmówiłam sobie tej przyjemności


29993841_1577764335604209_1219029985_o.jpg




29993707_1577765858937390_2117791043_o.jpg


29995469_1577765875604055_1082901262_o.jpg

Z równie wielką przyjemnością oglądam filmy. Istnieje mnóstwo gwiazdkowych filmów, ale tych wielkanocnych ze świecą szukać. Oczywiście nie mówię o religijnych filmach tylko takich z motywem Wielkanocy w życiu świeckich ludzi.
W tym roku ogarnęłam "Paradę wielkanocną"- musical z 1948 roku z Fredem Astairem.
Film opowiada historię tancerza, którego
w Wielkanoc porzuca partnerka (życiowa
i zawodowa), aby rozwijać solową karierę. Facet jest zdruzgotany i w przypływie pijackich emocji zakłada się z przyjacielem, że jest w stanie zrobić gwiazdę z każdej tancerki. Pada na pierwszą dziewczynę, która sie nawinie. Jak łatwo się domyśleć zakład wygrywa i przy okazji zakochuje się w nowej towarzyszce estradowej. Następną Wielkanoc spędza pod znakiem miłości.
Jak przystało na gatunek i filmy z tamtego okresu "Parada wielkanocna" jest nieco naiwna, ale dobrze zagrana i zaśpiewaną. Utwory w niej zaprezentowane wpadają w ucho i dobrze oddają wielkanocny nastrój.
Jedyne zastrzeżenie, jakie mam to segregacja rasowa występująca w filmie. Służącymi, lokajami, garderobianymi są osoby pochodzenia afrykańskiego, azjatyckiego i latynoskiego. Bardzo nie podoba mi się ten przekaz podprogowy, że inne rasy nadają się tylko do służenia białemu człowiekowi. Wiem, że to film z późnych lat czterdziestych, a wtedy świat wyglądał inaczej i również ludzie filmu byli mniej światłymi osobami. Pomimo tego rażącego minusa polecam Wam "Paradę wielkanocną" gdyż jest jednym z niewielu filmów na te święta, które nie traktują o "Biblii".

6990344.2.jpg

Zajączek
Postanowiłam wprowadzić w życie amerykańską tradycję, która mi się podoba. Chodzi o obdarowywanie się prezentami z okazji Wielkanocy. Umownie prezenty przynosi Zajączek w niedzielę wielkanocną i należy je znaleźć. Ja od mojego Lubego oraz rodziny otrzymałam mnóstwo słodyczy (wiedzą, że je uwielbiam) oraz sypaną herbatkę.

29852843_1576176575762985_643014143_n.jpg


29939434_1576176702429639_509769171_n.jpg


29943115_1577764338937542_1209433664_o.jpg

Mojemu Ukochanemu podarowałam czekoladowego zająca, kapcie oraz kosmetyczkę samolotową. Lubię dawać praktyczne prezenty nie zapominając przy tym o tematyce okazji.

29745892_1576176639096312_1002891634_n.jpg


29852515_1576176572429652_1594813436_n.jpg

Mama otrzymała ode mnie płyn micelarny do demakijażu, a dziadek syrop z agawy, który wzmacnia odporność i jest zdrowszym zamiennikiem cukru.

29938998_1576176642429645_1067387208_n.jpg

Życzę Wam mokrego Dyngusa :) Ja już zostałam delikatnie oblana wodą, co zwiastuje urodę
i powodzenie.
 

wybieramlaptopa
 
Lenovo IdeaPad 320 z wydajnymi podzespołami za 3000zł - procesor Intel Core i5-8250U i karta graficzna NVIDIA GeForce MX150.

www.wybieramlaptopa.pl/(…)1747-test-lenovo-ideapad-…
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Dlaczego romantyczne? Ponieważ byłam tam na walentynkowej randce.

28741591_1548888501825126_650679044_n.jpg

Wiem, że od Wakentynek minęło sporo czasu, ale ostatnio w moim życiu tyle się dzieje, że nie miałam czasu wcześniej napisać Wam o Umami Sushi. Mój nowy projekt opiszę w przyszłości.

28535604_1548888585158451_755368720_n.jpg

W Umami czeka na nas przytulne i eleganckie wnętrze urządzone w japońskim stylu oraz obsługa na bardzo wysokim poziomie. Zaskoczyło mnie, że kelnerzy chodzą w kimonach. To duży plus.
Zamieściliśmy zestaw 14 kawałków sushi za 43 zł. Było na prawdę smaczne, ale zaskoczył mnie brak sosu sojowego.

28535928_1548888541825122_68091595_n.jpg

Podsumowując atmosfera w Umami Sushi sprzyja romantycznemu patrzeniu sobie w oczy i randeczkom. Zjemy tam przyzwoite sushi i nie zbankrutujemy.
Ogólna ocena: 7/10.
Adres: Kraków ul. Karmelicka


28829384_1548888451825131_917218844_n.jpg

Oprócz kolacji we dwoje obowiązkowym punktem Walentynek jest też komedia romantyczna. Każdego roku próbuje znaleźć film, którego głównym motywem będą Walentynki, ale poza znanymi mi od dawna "Walentynkami" i "Nie cierpię Walentynek" nic nie znalazłam.
W tym roku oglądaliśmy "Kate i Leopold" przyjemny romans o miłości, silniejszej niż rozsądek, która połączyła kobietę z XX wieku z mężczyzną z XIX wieku, który przypadkiem trafił do jej świata.

27527_kate-leopold.jpg

Walentynki nie mogły sie odbyć oczywiście bez prezentów. Od mojego Lubego dostałam śliczną zawieszkę z Apartu.

28535924_1548888471825129_1095072524_n.jpg

Ja podarowałam jemu i sobie przy okazji, piżamy do pary z jakże życiowym hasłem "Oddawaj kołdrę".
koszulove.com/(…)852-pizamy-dla-pary-oddawaj-kordle…
Muszę przyznać, że uwielbiam świętować Walentynki
i zupełnie nie przejmuje się tekstami, że to niby komercyjne i amerykańskie święto.
 

wybieramlaptopa
 

Recenzja Asus ROG Strix GL702ZC-GC178T z bardzo mocnym procesorem AMD Ryzen 7 1700 i niezłą kartą graficzną AMD Radeon RX 580.

www.wybieramlaptopa.pl/(…)1740-recenzja-asus-rog-st…
 

greene69
 

Na moim kanale pojawił się nowy filmik z moja opina na temat pędzli chińskich. Jeśli jesteście ciekawi zapraszam do oglądania :)


 

wybieramlaptopa
 
Recenzja HP ProBook 470 G5 2UB61EA z dużym ekranem i z nowym procesorem czterordzeniowym Intel Core i7-8550U.

www.wybieramlaptopa.pl/(…)1736-recenzja-hp-probook-…
 

njn
 
Autor: Urszula Majdańska (ur. 1979)
Tytuł: „Metaforyka w tekstach rocka
gotyckiego i muzyki okołogotyckiej”
Rok wydania: 2006
Miejsce wydania: Męcina Mała
Wydawnictwo: Na Rzekach Art
Recenzent naukowy: Ewa Kołodziejek


Analiza językowa

„Metaforyka w tekstach rocka gotyckiego i muzyki okołogotyckiej” Urszuli Majdańskiej to niewielka objętościowo książka, która znajduje się w mojej domowej biblioteczce od jedenastu lat. Zażyczyłam ją sobie na Gwiazdkę od Rodziców, kiedy przeżywałam okres fascynacji subkulturą gotycką, a właściwie - twórczością kilku zespołów muzycznych spod znaku mrocznego rocka i metalu (chodzi tutaj głównie o formacje Lacrimosa i Closterkeller, jak również o grupę Within Temptation zaliczaną do nurtu rocka/metalu symfonicznego). Publikacja Majdańskiej ma charakter krótkiej rozprawy naukowej, przypomina pracę dyplomową lub dzieło będące rozwinięciem takiej pracy. Książka liczy ponad 150 stron, przy czym znaczną część jej zawartości stanowią „wypełniacze” typu zdjęcia, indeksy cytatów, wykazy skrótów itd. Zasadnicza treść publikacji to około 100 stron tekstu napisanego fachowym, aczkolwiek zrozumiałym dla przeciętnego czytelnika językiem (autorka jest absolwentką Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Zielonogórskiego, ukończyła filologię polską ze specjalnością dziennikarską). „Metaforyka...” to praca z zakresu szeroko pojętego językoznawstwa, dlatego nie koncentruje się na samej muzyce, tylko na tekstach piosenek kilku wybranych zespołów. Majdańska „wzięła na warsztat” utwory dziewięciu polskich grup: Artrosis, Batalion d’Amour, Closterkeller, Delight, Desdemona, Fading Colours, Lilith (z Poznania), Lilith (z Radomia) i Moonlight. Analizując metafory zawarte w zgromadzonym materiale źródłowym, podjęła próbę znalezienia cech wspólnych świadczących o istnieniu pewnego kodu (sub)kulturowego - zestawu znaczeń i symboli charakterystycznych dla społeczności polskich gotów. Przynajmniej tych aktywnych artystycznie.


Czym jest gothic?

W przedmowie „Od autorki” i we „Wstępie” Urszula Majdańska wyjaśnia ogólny zamysł swojej książki, a także usiłuje zdefiniować badane przez siebie zjawisko kulturowe. Uczciwie zaznacza, że „terminy ‘gotycki’ i ‘okołogotycki’, używane w rozprawie, mają charakter umowny i odnoszą się do pewnych gatunków muzycznych, które można określić jako mroczne”. Według Majdańskiej, nurt gotycki cechuje się wewnętrznym zróżnicowaniem. Formacje kojarzone z omawianą subkulturą nie unikają eksperymentów muzycznych, chętnie sięgają po różnorodne środki wyrazu (od operowego śpiewu aż po industrialne szmery). „Klasyczny gotyk” jest gatunkiem „opierającym się na gitarze basowej i melodyjnym refrenie”. „Metal gotycki” to muzyka zdominowana przez „pompatyczny śpiew i melancholijny nastrój utworów”, natomiast „dark electro” stanowi „połączenie elektronicznego rytmu techno ze stylem EBM”. Wspólnym mianownikiem spajającym różne odmiany gotyku jest swoisty romantyzm obecny w tekstach piosenek. Majdańska wprowadza termin „konwencja gotycka” i definiuje go jako „podejmowanie (…) określonej tematyki (m.in. problematyki śmierci, przemijania, cierpienia, nieszczęśliwej miłości), wykorzystywanie charakterystycznych symboli i motywów kulturowych (np. anioł, wampir, dusza, sen, zamek itp.), które mają na celu uczynić przekaz mrocznym, tajemniczym”. Zdaniem badaczki, gotyccy wokaliści nierzadko wykonują utwory „odnoszące się do praktyk tajemnych, okultystycznych, legend, mitologii greckiej, germańskiej, słowiańskiej, powieści i filmów grozy”. W gothic metalu występuje istna apoteoza „świata fantazji, magii, snów, uczuć itp”. Autorka „Metaforyki...” uważa, że subkulturę gotów „można nazwać neodekadencką”.


Korzenie (post)punkowe

Współcześnie gotyk często przyjmuje postać muzyki ambitnej, dojrzałej i trudnej w odbiorze. Znakomitym tego przykładem jest mój ulubiony duet Lacrimosa, który wielokrotnie nagrywał płyty z udziałem orkiestr symfonicznych, a w warstwie tekstowej nawiązywał do filozofii, chrześcijaństwa i literatury wysokiej (zwłaszcza do dzieł Franza Kafki). Dlatego dużym zaskoczeniem może być fakt, że historycznie muzyka gotycka wywodzi się z... punk rocka! Pisze o tym Urszula Majdańska, która dowodzi, że gothic jest spadkobiercą pesymistycznej muzyki cold wave, jaka powstała na gruzach ruchu punkowego. Istnieje bowiem termin „post-punk” obejmujący zespoły typu Bauhaus, Joy Division czy Siouxsie and The Banshees (lata 70. i 80. XX wieku). To właśnie te grupy uchodzą za protoplastów gotyku, chociaż nie są gotyckie w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Według Majdańskiej, kolejnym stadium ewolucji, bezpośrednio poprzedzającym narodziny subkultury gotyckiej, była działalność m.in. formacji The Sisters of Mercy, Fields of Nephilim, Clan of Xymox i Lacrimosa (Uwaga! Rozmawiamy o Lacrimosie z czasów, kiedy Tilo Wolff – mój idol, którego kocham za wszystko, choć niejednokrotnie opadały mi przez niego ręce – był jeszcze solistą!). W rozprawie Majdańskiej przydałoby się pojęcie „dark wave”, nazwa gatunku muzycznego będącego brakującym ogniwem między cold wave a gothic rockiem. Autorka „Metaforyki...” twierdzi, że niezwykła dbałość o wizerunek, jaka cechuje wykonawców gotyckich, wzięła się z podpatrywania gwiazd glam rocka. I chyba coś w tym jest. Krążek „Testimonium” Lacrimosy (premiera: 25 sierpnia 2017 roku) stanowi pośmiertny hołd złożony artystycznym autorytetom Tilo. Jeden z nich to David Bowie.


Dandysowska elegancja

Urszula Majdańska przekonuje, że gotycki ubiór pełni wielorakie funkcje. Jest widoczną oznaką przynależności do omawianej subkultury, pomaga człowiekowi wyrazić własną indywidualność, sprzyja roztaczaniu wokół siebie mrocznej atmosfery i bezpośrednio nawiązuje do pewnych archetypów. „Makijaż gotycki zazwyczaj przypomina teatralną maskę, którą nakładają zarówno kobiety, jak i mężczyźni, co wiąże się z androginicznym postrzeganiem przez gotów natury ludzkiej. (…) Bladość ponadto ma stwarzać pozór subtelnej wampiryczności, efemeryzmu i ujawnia fascynację gotów mitami o wampirach oraz stworach nocy. (…) Oczy podkreśla się czarnymi, rozmazanymi cieniami. Służy to wywołaniu efektu zapadniętych oczu niczym u nieboszczyka lub oczu zapłakanych, które symbolizują smutek i cierpienie. (…) Garderoba gotycka wzorowana jest na strojach średniowiecznych i romantycznych (np. powłóczyste, rozkloszowane suknie, rozszerzane rękawy, nakrycia głowy, wielowarstwowość strojów, płaszcze i peleryny itp.). W sferze mody pojawiają się również odwołania do schyłku XIX wieku. Kobiety noszą sznurowane gorsety, suknie na drutach, cylindry, rękawiczki, parasole, wachlarze, ozdobne broszki i żaboty. Do popularnych strojów męskich zaliczają się ubrania stylizowane na mnisze szaty, pseudorycerskie zbroje. Mężczyźni przywdziewają także peleryny z kapturami, sznurowane koszule, surduty, fraki, białe koszule z żabotami, cylindry, binokle, rękawiczki, płaszcze, peleryny i wysokie kołnierze. Niektórzy z nich preferują modę damską, czyli suknie, długie spódnice, a nawet gorsety” - opisuje badaczka. Potwierdzeniem jej słów są fotografie gotów zamieszczone na końcu książki. Do zdjęć pozowali uczestnicy bolkowskiego festiwalu Castle Party.


Umiłowanie literatury

Zdaniem Majdańskiej, członkowie subkultury gotyckiej często przejawiają zainteresowania literackie i poetyckie. Dowodem na to jest fakt, że na ich stronach internetowych pojawiają się fragmenty utworów Tadeusza Micińskiego, Rafała Wojaczka, Haliny Poświatowskiej, Charles’a Baudelaire’a, Arthura Rimbauda i Edgara Allana Poego. Zielonogórska filolog uznaje tę twórczość za fatalistyczną, wypełnioną tragizmem, niejednokrotnie sięgającą po elementy fantastyczne i makabryczne. Co ciekawe, sami goci również nie stronią od pisania poezji i prozy utrzymanej w podobnych klimatach. Kto nie wierzy, niech zajrzy do „Metaforyki...”, gdzie na stronach 30-32 znajdują się reprezentatywne przykłady „wypocin” publikowanych przez gotyckich Internautów. Urszula Majdańska odnotowuje, że w dziełach gotów nieustannie powracają te same tematy: „splin, motyw kwiatów zła i ciemności, turpistyczne wizje rozkładu ciała, otchłani, śmierci, przemijania” oraz „motywy dezintegracji osobowości, swoisty ból istnienia”. Takie właśnie zagadnienia dominują w tekstach gothic rockowych piosenek, którym autorka poświęciła całą drugą część swojej pracy (pierwsza ma charakter ogólny, teoretyczny). Majdańska wyraża się o badanej społeczności następująco: „Goci nie podważają wzorców kultury oficjalnej, ale wykorzystują je i przetwarzają. Obficie czerpią ze skarbnicy kultury i tradycji literackiej, ale są to najczęściej nawiązania powierzchowne i wybiórcze, ich fascynacja gotykiem odnosi się wyłącznie do sfery architektury, estetyki i na poły baśniowych, tajemnych realiów, a nie – gotyckiej filozofii”[1]. Absolwentka UZ dostrzega analogię między subkulturą gotycką a findesieclowymi dekadentami. Oba zjawiska narodziły się przecież u schyłku wieku (XIX/XX).


Co z tym językiem?

Urszula Majdańska poświęca dużo uwagi „stanowi badań nad tekstami rockowymi”. Raportuje, że utwory spod znaku mocnego uderzenia były w Polsce analizowane zarówno pod względem lingwistycznym, jak i merytorycznym. Formie rockowych piosenek przyglądali się językoznawcy i poloniści, a treści – kulturoznawcy i socjologowie. Majdańska nie neguje wartości tych badań, ale zarzuca swoim poprzednikom, że traktowali muzykę rockową w sposób holistyczny. Starsi badacze zdawali się nie dostrzegać, że rock to nie monolit, tylko spektrum obejmujące rozmaite gatunki i podgatunki muzyczne. Wokół niektórych odmian rocka wytworzyły się pełnoprawne subkultury młodzieżowe, które znacznie się od siebie różnią, np. wyznawanymi normami moralnymi. Odmienności światopoglądowe nie pozostają bez wpływu na teksty śpiewanych piosenek, dlatego błędem jest „wrzucanie do jednego worka” dzieł będących manifestami różnorakich środowisk. Upodobania estetyczne, przekonania filozoficzne i ustalone wzorce zachowań odciskają swoje piętno na problematyce wykonywanych utworów. Jakby tego było mało, znajdują odzwierciedlenie w stosowanym słownictwie i stylu wypowiedzi. Aby to udowodnić, Majdańska przytacza pełne treści trzech rockowych kawałków: punkowego, skinheadowskiego i gotyckiego. Ten pierwszy jest lewicowy, buntowniczy i wulgarny, ten drugi – rasistowski, tyrtejski i przeładowany terminologią militarną, a ten trzeci – poetycki, liryczny, emocjonalny, skupiony na uczuciach jednostki i wysoce zmetaforyzowany. Według twórczyni omawianej książki, piosenki gotyckie są antropocentryczne i głęboko osadzone w kulturze europejskiej. Koncentrują się na człowieku, jego rozterkach i próbach zrozumienia wszechrzeczy.


Metafora – trudne słowo!

Badawczą część swojej rozprawy Urszula Majdańska otwiera wyjaśnieniem, czym jest metafora i jakie rodzaje metafor wyróżniają kompetentni eksperci. Ten rozdział „Metaforyki...” jeszcze bardziej upodabnia publikację zielonogórzanki do standardowej pracy dyplomowej (obowiązkowa definicja analizowanego zagadnienia). Kobieta powołuje się m.in. na Arystotelesa, który miał uznawać przenośnię za „upatrywanie podobieństw w rzeczach niepodobnych”. Fragment, w którym Majdańska zgłębia tajemnicę metafory, ciągnie się całymi stronami. Nie będę go tutaj streszczać. Przepiszę za to kilka zdań wyłuszczających rolę przenośni w gothic rocku: „Zabiegi te mają na celu wzbogacenie przekazu, uatrakcyjnienie go, uczynienie oryginalnym. Jednocześnie realizują w tekstach piosenek określoną, gotycką konwencję. (…) Rock gotycki (…) nawiązuje do średniowiecznej filozofii dualizmu świata, natury człowieka, romantycznego cierpienia i niezrozumienia, modernistycznych motywów przemijania, dekadencji, a zwłaszcza obsesji śmierci, postrzeganej często jako wybawienie z chaosu świata, beznadziei codzienności. (…) Człowiek jawi się jako istota tragiczna, targana sprzecznościami. (…) Metaforyka w tekstach rocka gotyckiego służy ukazaniu sprzeczności tkwiących w człowieku. Odwołuje się do manichejskiej koncepcji walki dobra (duch, światło) ze złem (materia, ciemność) w świecie i we wnętrzu ludzkim. (…) Znaczenia przenośne eksponują katastroficzny wymiar ludzkiego losu, kruchość i niestałość uczuć, rzeczy i zjawisk. (…) Wyrazy przeciwstawne (…) odnoszą się do pojęcia zła, nocy, ciemności, śmierci, które dominują nad dobrem, dniem, światłem, życiem”. Pamiętajmy, że młoda filolog sprawdziła “ponad czterysta” różnych utworów gotyckich.


Kręgi leksykalno-semantyczne

W porządku, ale co dokładnie wyszło z tych szeroko zakrojonych badań? Otóż Majdańska odkryła, że metafory stosowane przez gothic rockowych tekściarzy zazwyczaj oscylują wokół kilkunastu głównych tematów. Przenośnie te – mniej lub bardziej dosłownie – nawiązują do pojęcia nocy (24%), snu (18%), krwi i duszy (10%), cienia (9%), kamienia (9%), światła (7%), lustra (6%), drogi (5%), tańca i gry (4%), wody (4%) oraz kwiatu (4%). O tym, jaki jest “procentowy udział poszczególnych kręgów leksykalno-semantycznych” w przeanalizowanych piosenkach, dowiadujemy się ze wstępu do omawianej książki. Urszula Majdańska poświęca każdemu z wymienionych zagadnień osobny, kilkustronicowy rozdzialik. Motyw krwi opisuje razem z motywem duszy, a motyw tańca – razem z motywem gry. Dlaczego? Według badaczki, krew i dusza odnoszą się do tego samego zjawiska, czyli do dychotomicznej koncepcji człowieka. Moim zdaniem, jest to błąd. Rzeczownik “dusza” wcale nie musi oznaczać duszy w sensie religijnym. Równie dobrze może on być określeniem ludzkiej psychiki (albo – z zaimkiem “moja” – synonimem słowa “ja”). Grecki wyraz “psyche”, który oznacza duszę, znalazł swoje miejsce w nazwach dwóch nowoczesnych dziedzin wiedzy – psychologii i psychiatrii. A przecież akademicka nauka i medycyna zwykle nie wykraczają poza wąskie ramy racjonalizmu[2]! Słowo “dusza” występuje nawet w utworach zespołu Closterkeller. Sęk w tym, że ich autorka, Anja Orthodox, to wojująca ateistka, która w kawałku “Miraż” śpiewa: “A dalej nie ma już nic”. OK, co z tańcem i grą? Majdańska postanowiła je połączyć, gdyż przypominają one znaną alegorię życia jako teatru, a ponadto “wspólna jest im (…) kategoria ludyczności”. Dyskusyjna decyzja.


W co się bawić?

Do kręgu leksykalno-semantycznego, jakim jest lustro, absolwentka Uniwersytetu Zielonogórskiego zalicza nie tylko same zwierciadła, lecz również lustrzane odbicia, sobowtóry i postacie noszące znamiona rzeczywistych bądź potencjalnych “alter ego” członków subkultury gotyckiej. Osoby, które układają teksty gothic rockowych piosenek, chętnie wskrzeszają w swoich dziełach znanych bohaterów literackich, ofiarowują nowe życie postaciom legendarnym i mitycznym. Takie zabiegi podsuwają słuchaczom pewien punkt zaczepienia. Ikony kultury, które odżywają w mrocznej muzyce, to nierzadko postacie tragiczne, z którymi da się jakoś utożsamić, a już na pewno można je przywoływać podczas rozważania trudnych tematów. Urszula Majdańska przypisuje gotom fascynację bohaterami demonicznymi, którzy przy bliższym poznaniu okazują się istotami skomplikowanymi, niejednoznacznymi, rozdartymi wewnętrznie (Lilith, Lorelei, Lady Makbet, Lucyfer, Faust i inni). W gotyku, tak jak w romantyzmie, jest miejsce na relatywizm i rewizjonizm. Postacie dwuznaczne są opiewane lub traktowane z zadziwiającą wyrozumiałością, a jednoznaczne – dekonstruowane, odbrązawiane. Autorzy utworów gotyckich namiętnie podważają siłę moralną aniołów. Przypominają, że demony to nie prymitywne bestie znikąd, tylko anioły upadłe, podobne w swoich słabościach do Homo sapiens. Wampiry w gothic rocku uchodzą za stwory niezwykle ludzkie, ale dotknięte straszliwą chorobą, która zmusza je do popełniania nieludzkich czynów. Często są również seksowne, gdyż wampiryzm bywa ukazywany jako rodzaj sadomasochizmu, posiadający nawet swój perwersyjny urok. Majdańska łączy wampiry z motywem krwi. Anioły i demony zostają przez nią skojarzone z motywem duszy.


Kwiat, cień, kamień

W analizowanej rozprawie bardzo trafna wydaje mi się interpretacja metafor roślinnych. Młoda filolog ma rację, twierdząc, że kwiat oznacza po prostu przemijanie. “Poszczególne etapy rozwoju kwiatu przypominają życie człowieka od momentu narodzin aż po jego śmierć” - konstatuje zielonogórzanka. Badaczka dostrzega, że sam człowiek ma wiele wspólnego z kwiatem. “Istota ludzka (…) jest nadwrażliwa, delikatna, wyjątkowa, piękna, ale z drugiej strony nietrwała, szybko przemija, łatwo ją zranić, zniszczyć” - czytamy w akapicie dotyczącym antropomorfizacji roślin. Majdańska poświęca odrobinę miejsca motywom ogrodu i róży, symbolizującym kolejno ludzką psychikę i uczucie miłości. Napomyka też o utrwalonej w naszej kulturze wymowie barw. Autorka “Metaforyki...” zapomina jednak odnotować, że w przypadku kobiety kwiaty mogą także oznaczać dziewictwo. “Wspominam, jak zabrałeś mi moje kwiaty” - melorecytuje Anja Orthodox w utworze “Cyan”. Jeśli chodzi o metafory cienia i kamienia, to refleksje Majdańskiej przekonują mnie tylko częściowo. Dla absolwentki UZ cień to przede wszystkim duch. Jest w tym ziarnko prawdy. Ale są też kawałki gotyckie, w których cień nie ma nic wspólnego z życiem pozagrobowym. „Jestem jak cień, który kiedyś był częścią ciebie” - słyszymy w piosence „Umbra” zespołu Moonlight. Rozdział dotyczący kamienia zawiera klasyczne naciąganie faktów pod tezę. Majdańska pragnie udowodnić, że twardość, chłód, lód i kamień (np. czarny/biały marmur) wiążą się ze śmiercią fizyczną i duchową. Dlatego sformułowania „zimny wzrok” (Batalion d’Amour), „dotyk zimnych rąk” (Closterkeller) i „serce takie czarne” (Moonlight) kojarzą jej się ze… stopniowym kamienieniem ludzkiego ciała! Bo osobnik robi się nieczuły, skamieniały.


Matrix nasz conocny

Sen pełni dla gotów taką funkcję, jaką pełniła wirtualna rzeczywistość dla Cyphera z filmu „Matrix” sióstr (eksbraci) Wachowskich[3]. Urszula Majdańska stwierdza: „W metaforyce rocka gotyckiego sen – marzenie jest czymś niesłychanie cennym i ważnym. (…) Przebudzenie bowiem ’jest źródłem bólu’. Sen daje ’nadzieję’, konotuje azyl, bezpieczeństwo, przynosi ukojenie, zabiera strach, niepokoje. (…) Sen – marzenie jest metaforą szczęścia, dobra, uczuć i spełnienia, a także niewinności i nieświadomości zła, jakie charakteryzuje dziecko”. Badaczka zaznacza jednak, że owo słodkie złudzenie często przeradza się w coś zgoła odmiennego. „Traciły kolor sny” - dramatyzuje Anja Orthodox w utworze „California”. Refleksje Majdańskiej wypadałoby uzupełnić spostrzeżeniem, że goci słowem „koszmar” chętnie określają jawę („W codzienności mdłej koszmarze zanurzasz twarz zmęczoną i bladą” - Artrosis). Prawdziwy koszmar zaczyna się więc w momencie przerwania onirycznej iluzji („Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły” - Closterkeller). W piosence „Imaginary” grupy Evanescence – amerykańskiej kapeli inspirującej się gotykiem – słyszymy wyraźnie: „Dobrze wiem, co leży poza moim sennym schronieniem. Koszmar. Zbudowałam swój własny świat, żeby uciec”. Cóż począć z taką eskapistką? „Nie mów jej, że tego nie ma, ona to widzi, ona wierzy w to. I nie mów jej i nie zabieraj tych resztek wiary, co się jeszcze tlą” (Closterkeller - „Alicja”). Dla zielonogórskiej filolog sen to również metafora śmierci. Dowodem na to mają być cytaty typu „Do snu kołysze cię powolna śmierć” (Batalion d’Amour). Utożsamienie tych dwóch pojęć jest w kulturze zachodniej dość banalne. Ale skoro sen ratuje śniącego przed rzeczywistością…!


Odwrotność dnia

Gotycka noc posiada wiele znaczeń. Zdaniem Urszuli Majdańskiej, wieloznaczność nocy ściśle koresponduje z niejednolitą naturą człowieka. Mroczna część doby może symbolizować lęk, poczucie zagrożenia i dezorientację istoty ludzkiej zmuszonej do egzystencji w chaotycznym świecie. Ciemność tradycyjnie kojarzy się ze złem, ponieważ to w jej realiach rozgrywają się opowieści o demonach, czarownicach itp. Twórczyni „Metaforyki...” łączy noc z pojęciem śmierci, a nawet sugeruje, że w gothic rocku zjawiska te bywają ze sobą tożsame. Aby wykazać, że istnieje coś w rodzaju triady noc-sen-śmierć, zielonogórzanka przytacza fragment „Ballady o dwóch siostrach” Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego: „Były dwie siostry – Noc i Śmierć/ Śmierć była większa a Noc mniejsza/ Noc była piękna jak sen a Śmierć.../ Śmierć była jeszcze piękniejsza”. Majdańska odnotowuje, że w utworach gotyckich występuje tendencja do ukazywania nocy, czyli śmierci jako kobiety. Zwraca uwagę na to, co odróżnia współczesny gotyk od tego starodawnego: „Różnica polega na tym, że średniowieczna śmierć była kostuchą, szkieletem, rozkładającym się ciałem. (…) Natomiast w tekstach gotyckich śmierć-kobieta przypomina bądź piękną opiekunkę, bądź matkę”. Absolwentka UZ przywołuje kilka piosenek, w których noc zostaje przedstawiona jako kryjówka, ostoja, wybawienie od udręki. Podkreśla jej ważną rolę w życiu zakochanych par. Do tych głębokich refleksji dołącza niezbyt mądre rozważania o ciszy. Według lubuskiej filolog, bezdźwięk może być synonimem nocy i śmierci. Szkoda tylko, że cytowane przez nią kawałki wcale na to nie wskazują. „I tak dobrze znam zapach mojej ciszy” (Closterkeller), „Cisza spływa we łzach” (Artrosis) – czy te urywki mówią o ciemności i umieraniu?


Pozostałe przenośnie

Światło. Do tego kręgu leksykalno-semantycznego Urszula Majdańska zalicza „ogień, słońce, gwiazdy”. Wedle jej interpretacji, płomień stanowi metaforę przemijania i śmierci, gdyż powoli trawi dany obiekt i doprowadza do jego unicestwienia. Kobieta zapomina jednak, że ogień może też oznaczać pożądanie („Coś na kształt ognia w twych oczach jest” - Closterkeller, „Senne macanki”) i cierpienie („Czy wiesz, jak pali, gdy zamieniasz moje serce w twardy kryształ?” - Closterkeller, „Dwa dni”). Gasnące słońce i spadające gwiazdy symbolizują – zdaniem młodej badaczki – nieszczęście i przygnębienie. Droga. Majdańska raportuje, że gotyccy tekściarze nagminnie przedstawiają ludzką egzystencję jako bolesną tułaczkę. Człowiek jest w życiu zagubiony, nie może odnaleźć celu swojego istnienia, niejednokrotnie „znajduje się na rozdrożu” i „traci grunt pod nogami”. Czasem nawet spada ku ziemi, w której „grzebie się zmarłych”. Woda. Według zielonogórzanki, przenośnia ta służy „zobrazowaniu motywu przemijania oraz chaosu w człowieku i w świecie”. Bohaterowie gothic rockowych piosenek zazwyczaj „toną” i „dryfują”, co raczej nie ma w polszczyźnie pozytywnej konotacji. Jakby tego było mało, opadają oni na dno, czyli zmierzają „ku śmierci, w głąb, w ciemność”. Taniec i gra. Zgodnie z tym, co pisze Majdańska, taniec wyraża nieład, szaleństwo, a także – jak niemal każda metafora gotycka – przemijanie i śmierć. W wyjątkowych przypadkach może on być tożsamy z „aktem miłosnym”. Gra aktorska (teatr, film) symbolizuje przypisaną człowiekowi rolę życiową oraz powszechną nieszczerość w relacjach interpersonalnych. Gra hazardowa (karty) oznacza bezradność i zniewolenie istoty ludzkiej. Człowieczy los tkwi bowiem w rękach siły wyższej, przeznaczenia.


Zakończenie

„Metaforyka w tekstach rocka gotyckiego i muzyki okołogotyckiej” to jedna z najcenniejszych książek, jakie przechowuję w swojej kolekcji. Nie tylko dlatego, że porusza ona temat, który mnie interesuje, ale również dlatego, iż jest istnym „białym krukiem”. Chociaż mam do tej publikacji ogromny sentyment, uważam ją za dzieło zdecydowanie niedoskonałe. Bardzo lubię teoretyczną część owej pracy. Urszula Majdańska krótko, ale treściwie (29 stron) opisuje w niej subkulturę gotycką na tle burzliwej historii rock&rolla. Autorka uzmysławia czytelnikom, że gothic – ze swoją rozwiniętą estetyką i filozofią – wyróżnia się spośród innych ruchów skupionych wokół muzyki mocnego uderzenia. Nurt ten posiada swoje niuanse, lecz funkcjonuje w szerszym kontekście, jakim jest euroatlantycka kultura młodzieżowa po II wojnie światowej. Badawcza część rozprawy (57 stron) wzbudza we mnie mieszane odczucia. Doceniam wysiłek Majdańskiej, gdyż niewątpliwie potrafi ona kojarzyć odległe fakty. Sądzę jednak, że niektóre z jej komentarzy wymagają uzupełnienia, a inne nadają się tylko do kosza na śmieci (bo są nadinterpretacjami). „Metaforyka...” wydaje mi się odrobinę przeintelektualizowana. Przyznam szczerze, że rozśmieszyła mnie końcówka rozdziału poświęconego światłu. Otóż absolwentka UZ stwierdziła, iż śmierć „działa zarówno na osi horyzontalnej, jak i wertykalnej”, ponieważ „płomienie pną się w górę, w prawo, w lewo”, a „słońce, gwiazdy (…) gasną, zachodzą, czyli kierują się w dół”. Absolutnie nie odpowiada mi fakt, że lubuska filolog ukazuje gotyk jako łagodną rozrywkę dla wrażliwych inteligentów, natomiast zamiata pod dywan jego ścisłe związki z ruchem BDSM. Te przecież istniały już w czasach postpunkowych. Dowód: prowokacyjne ubiory Siouxsie Sioux.


Natalia Julia Nowak,
powtórnie początkująca
wielbicielka gotyku


PS 1. Obecnie autorka „Metaforyki...” nosi nazwisko Urszula Majdańska-Wachowicz. Wciąż jest związana z Instytutem Filologii Polskiej działającym w obrębie Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Zielonogórskiego.

PS 2. Niektóre fragmenty gotyckich piosenek, zaprezentowane w powyższym artykule, znajdują się również w książce Majdańskiej. Są też i takie, które dodałam od siebie w toku publicystycznej dyskusji z twórczynią recenzowanej rozprawy.

PS 3. Jeśli Jan Paweł II miał rację, mówiąc, że współczesna cywilizacja jest Cywilizacją Śmierci, to subkultura gotycka stanowi jej idealne podsumowanie. Muzyka gothic rockowa brzmi jak westchnienie naszej epoki. Opisuje dzień dzisiejszy, wspomina czasy minione i przepowiada nieuchronną przyszłość. Dlatego nie ma sobie równych w całej popkulturze. Gotyk to muzyka cywilizacji tańczącej na własnym grobie. Viva la muerte – niech żyje śmierć!

PS 4. Niemcy są państwem, w którym subkultura gotycka jest szczególnie silna. Kraj ten dał ludzkości wiele znanych zespołów reprezentujących wszystkie odmiany tego nurtu. Nic więc dziwnego, że to właśnie tam odbywają się dwa największe na świecie festiwale gotyckie: Wave-Gotik-Treffen i M’era Luna. Według Majdańskiej, nasz zachodni sąsiad jest nazywany Gotlandią ze względu na swoje zasługi dla ruchu Dark Independent (termin-parasol określający szeroko pojętą „mroczną muzykę”). My, Polacy, możemy się poszczycić festiwalem Castle Party, najznamienitszą imprezą gotycką w Europie Środkowo-Wschodniej. Wydarzenie to jest organizowane każdego roku w Bolkowie – na Ziemiach Odzyskanych, niedaleko granicy z Czechami i Niemcami. Najwybitniejszą słowiańską kapelą gothic rockową jest prawdopodobnie XIII. Stoleti. Ta wspaniała formacja została założona w 1989 roku w czeskiej Igławie przez braci Petra i Pavla Stepanów. Zanim zostali oni gotami, byli gwiazdami czechosłowackiej sceny punkowej.

PS 5. Ze społeczności gotyckiej (goth) wyłoniła się społeczność „cyber-goth”, o której zresztą wzmiankuje autorka „Metaforyki...”. Jest to wąsko wyspecjalizowana subkultura koncentrująca się wyłącznie na elektronicznych odmianach gotyku. Zielonogórzanka pisze: „Cybergoci przypominają bardziej ekscentrycznych fanów techno i house. (…) Tradycyjna czerń ustępuje miejsca kolorom żywym, intensywnym, wręcz krzykliwym (np. różom, czerwieniom). We włosy wplata się druty, plastikowe pręty, rurki itp. Twarz niekiedy pokrywana jest grubą warstwą specjalnego wosku kosmetycznego, który ma nadać skórze wygląd nienaturalnego tworzywa, plastiku, gumy czy sztucznej skóry”. Uwaga! Ruchu gotyckiego i cybergotyckiego pod żadnym pozorem nie należy mylić z ruchem emo! A już absolutnie nie wolno ich utożsamiać ze wspólnotą heavymetalowców, bo to zupełnie inna gałąź ewolucji rock&rolla! Nie za bardzo wiem, jak zaklasyfikować amerykański nurt zwany death rockiem. Najprawdopodobniej jest on czymś w rodzaju „gotycyzującego odłamu subkultury punkowej”. Japońskie style „gothic lolita” i „visual kei” to jeszcze co innego. Nawet dalekowschodnia muzyka okołogotycka (Malice Mizer, Moi dix Mois – obydwa z Kraju Kwitnącej Wiśni) różni się od zachodniej.


PRZYPISY

[1] Postmodernizm (ponowoczesność) w czystej postaci.

[2] Chociaż psychoanaliza i psychologia głębi ocierają się czasem o New Age. Carl Gustav Jung, Erich Fromm, Wilhelm Reich... Oni akurat popadli w swoisty mistycyzm.

[3] Andy i Larry Wachowscy to obecnie Lilly i Lana Wachowskie.
 

wikipunk
 
Wiky the Metal-Punk!: Hejo :).
Wczoraj (27.12.2017 r.) Gwiazdor w postaci kuriera przyniósł mój prezent świąteczny ;). Prezentem jest elektroniczny czytnik e-booków Amazon Kindle Classic 5 ;). Jest to jeden ze starszych modeli, ale do czytania nadaje się znakomicie :). Postanowiłam trochę o nim napisać i podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na jego temat :).
Urządzenie przyszło do mnie zapakowane w proste ale zarazem eleganckie pudełko. Na wierzchu widnieje logo Amazonu.
1.jpg

Pozytywnie zaskoczył mnie pomysł na plombę. Jest to po prostu pasek, który trzeba oderwać aby dostać się do środka. Tak jak w pudełku, np. ciasteczek. Zdjęcie zrobiłam już po otwarciu.
2.jpg

Dzięki takiemu zabezpieczeniu mamy pewność, że nikt inny przed nami nie używał czytnika ;). Inaczej jest kiedy plombę stanowi na przykład jakaś naklejka. Takie zabezpieczenie z łatwością można zdjąć i zastąpić czymś innym, a użytkownik, który ma w rękach pudełko z urządzeniem pierwszy raz, może nie wiedzieć jak wygląda oryginalna plomba i nawet nie zauważy, że pudełko było już przez kogoś innego otwierane. Oczywiście, jeżeli opakowanie nie jest uszkodzone przez odrywanie naklejki, a jak wiadomo, naklejkę da się oderwać tak żeby nie było widać śladów.
Po otwarciu pudełka ukazuje się nam taki widok:
3.jpg

4.jpg

Mamy czytnik, który dodatkowo opakowany jest w folię. Pod spodem znajduje się kabel. Tak wyglądają wszystkie rzeczy, które znajdowały się w pudełku:
5.jpg

Jak widać, kabel jest zwinięty i spięty tekturką z logotypem czytnika. Mamy też kartę informacyjną. Może Was zdziwić brak instrukcji obsługi. Jest ona po prostu wgrana w urządzenie w formie elektronicznej.
Tak się prezentuje czytnik z przodu po wyjęciu z folii:
6.jpg

To co widzimy na ekranie nie jest naklejką. Jest to już wyświetlony obraz ;). Zniknął kiedy podłączyłam czytnik do ładowania i "wybudziłam go". Można powiedzieć, że czytnik był w jakiś sposób włączony, ale jednak wyłączony :P.
Z tyłu wygląda tak:
7.jpg

Po podłączeniu do ładowania świeci się pomarańczowa dioda, która zmienia kolor na zielony gdy urządzenie w pełni się naładuje.
8.jpg

Ekran podczas "karmienia" ;).
9.jpg

I ekran podczas pierwszego uruchamiania.
10.jpg

Po włączeniu czytnik prosi nas o wybranie języka. Niestety nie ma polskiego, więc wybieram angielski. Ten, którego używa się w Anglii (United Kingdom), nie w Ameryce (United States) :).
11.jpg

Po wybraniu języka wyświetla się okno powitalne. W tle możemy zauważyć drzewo, które było widoczne podczas ładowania oprogramowania. Dzieje się tak, ponieważ czytniki e-booków korzystają z technologii E-Ink, czyli elektronicznego papieru i tuszu. Ekran wypełniony jest w środku atramentem, który dzięki impulsom elektrycznym układa się w dane obrazy i teksty (poszczególne litery). Po przełączeniu na kolejną stronę resztki atramentu zostają na ekranie i dlatego są widoczne. W czytniku istnieje funkcja odświeżania ekranu, dzięki której cały ekran na ułamek sekundy wypełnia się atramentem i zbiera resztki tego co zostało po wyświetleniu poprzedniej strony ;).
12.jpg

Pierwszym krokiem jaki należy zrobić to podłączenie do sieci (chyba można to pominąć).
13.jpg

Wybieramy naszą sieć i wpisujemy hasło. W tym momencie pierwszy raz miałam szansę spotkać się z czytnikową klawiaturą :P. Warto zaznaczyć, że czytnik Kindle Classic 5 nie jest dotykowy, a skoro nie jest dotykowy i nie ma fizycznej klawiatury, to jak na nim pisać? Otóż klawiatura wyświetla się na ekranie, a my musimy poruszać się po niej kursorem :P. Nie jest to najwygodniejsze rozwiązanie, ale da się z tym żyć :P. Nowsze czytniki, jak np. Kindle 7 Touch, jak sama nazwa wskazuje, mają ekrany dotykowe, a starszy model Kindla, czyli Kindle Keyboard posiada klawiaturę fizyczną.
14.jpg

Po podłączeniu do internetu urządzenie prosi nas o zarejestrowanie czytnika. Nie musimy tego robić, ale dzięki temu można przesyłać e-booki e-mailem prosto na naszego Kindla, a także dostajemy dostęp do Kindle Store, z którego można pobrać darmowe książki. To nie wszystkie zalety rejestracji. Problem jest tylko jeden, od jakiegoś czasu rejestracja jest nie możliwa. Czytnik zarejestrować można było dzięki numerowi seryjnemu, który trzeba było wpisać na stronie Kindla (opcja już dawno niedostępna) lub dzięki koncie na stronie amazon.com (też już niedostępne z powodu nowych zabezpieczeń jakimi są nowe sposoby szyfrowania stron internetowych, czy jakoś tak). Aby można było zarejestrować czytnik, trzeba by było wgrać aktualizacje systemu (jak już wspominałam, Kindle Classic 5 jest starym modelem). Nie będzie to jednak dla nas w ogóle odczuwalne, jeżeli mamy zamiar wrzucać do czytnika książki przez kabel. Rejestracja jest nam wtedy do niczego nie potrzebna ;).
15.jpg

Warto wspomnieć, że urządzenie jest wyposażone w prostą przeglądarkę internetową. Jednak z powodu nowych zabezpieczeń, o których pisałam wyżej, nie można wchodzić na niektóre strony. Wyświetla się komunikat o niebezpiecznym połączeniu.
Fajnym dodatkiem do czytnika są wygaszacze ekranu, które pokazują się po uśpieniu czytnika. Aby uśpić Kindla, wystarczy przycisnąć przycisk zasilania (gdy go przytrzymamy, czytnik się wyłączy). Wygaszacze są związanie z tematyką książkową. Są to obrazki, które pokazują m. in. ołówki, pióra, litery itp. Poniżej wstawiam zdjęcie jednego z wygaszaczy:
16.jpg

W końcu możemy przejść do wyświetlania tego co najważniejsze, czyli tekstu ;). Tutaj mamy pokazane jak czytnik wyświetla tekst, z książki, która została skserowana (format PDF). Proszę się nie przejmować niewyraźnymi literami w niektórych miejscach, to wina złych ustawień aparatu. Przepraszam :P.
17.jpg

Natomiast tutaj widać tekst z książki nie skserowanej, a napisanej. Akurat w tym przypadku mamy format MOBI, ale PDF w takiej formie też mógłby być ;).
18.jpg

Teraz można powiedzieć trochę o wadach i zaletach urządzenia :P.
Zacznijmy od zalet:
- Czytniki e-booków nie emitują światła, dzięki czemu oczy się tak szybko nie męczą. Mamy wrażenie jakbyśmy czytali prawdziwą książkę. Poza tym, w przeciwieństwie do tabletów, tekst jest dobrze widoczny w pełnym słońcu.
- Małe rozmiary. Możemy mieć wiele książek przy sobie i to w jednym miejscu. Amazon Kindle Classic 5 ma 2 GB pamięci (w rzeczywistości jest jej trochę mniej, ponieważ część pamięci zajmuje system operacyjny).
- Długi czas pracy. Tego jeszcze u siebie nie sprawdziłam, ale ponoć czas pracy czytników elektronicznych liczy się w dniach, a naste i miesiącach w przeciwieństwie do tabletów, których czas działania ogranicza się zwykle do kilku godzin.
- Wi-Fi.

Wady:
- Akurat ten model nie ma slotu na pamięć zewnętrzną jaką są karty pamięci Micro SD.
- Niewygodna obsługa klawiatury.

Jak na razie chyba nic więcej nie mogę wypisać, ponieważ jeszcze nie używałam czytnika na dłuższą metę. Może kiedyś napiszę coś jeszcze :).
Oprócz mnie czytnikiem zainteresował się także ktoś inny. Oczywiście Luna, bo kto inny mógł to być :P.
19.jpg

20.jpg

Mam nadzieję, że choć trochę przybliżyłam Wam urządzenie jakim się elektroniczny czytnik e-booków Amazon Kindle Classic 5 ;). Uważam, że naprawdę warto wydać pieniądze na niego pieniądze :). Jeżeli macie ten lub jakiś inny czytnik, możecie podzielić się w komentarzach własnymi spostrzeżeniami na ich temat :).
Pozdrawiam :).
  • awatar Galadriel:
  • awatar Kate - Writes: Wygląda nieźle i Luna jak zwykle rozbrajająca, ale poprzysięgłam sobie, że czytnik e-booków będzie rzeczą, w którą przenigdy nie zainwestuję. Nie znoszę tego typu nowinek technologicznych i zdecydowanie wolę papierowe książki, nawet kiedy muszę na jakichś wyjazdach nosić je w plecaku (ale to taki przyjemny ciężar). W zeszłym roku na informatyce to się nawet kłóciłam z nauczycielem, który usiłował mi uświadomić wyższość e-booków nad książkami. Bojkotuję, tak samo jak kina sieciowe, ale mam nadzieję, że tobie będzie dobrze służył :D
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: @Kate - Writes: Oczywiście, że nic nie zastąpi książki papierowej, ale jednak na tym czyta się wygodniej niż na telefonie (brak emisji światła), a dość często zdarza się, że nie ma dostępu do tradycyjnej książki i trzeba siągnąć po e-booka. Poza tym to urządzenie jest bardzo wygodne :), Ze znajomym śmiałam się, że gdyby czytniki e-booków pachniały papierową książką to byłoby jeszcze lepiej :P.
Pokaż wszystkie (8) ›
 

wybieramlaptopa
 
Recenzja prestiżowego ultrabooka Lenovo Yoga 920 - 2w1 - w środku najnowszy procesor Intel Core i7 8550U.

www.wybieramlaptopa.pl/(…)1729-recenzja-prestiowego…
 

qandy
 
Witam was jeszcze przedświątecznie :)
Post pojawił się głównie z powodu dopowiedzenia paru rzeczy:
Pytania do Faktów o Mnie ZGŁASZAJCIE POD TYM I POPRZEDNIM POSTEM.

Top 10 modowych ,,perełek" pojawi się DOPIERO PO SKOŃCZENIU TOP 10 z PLL (muszę jeszcze zrobić zestawienie chłopaków)

DODAJĘ RECENZJE DO NASZEGO WYKAZU. (Books are life.)

DODAJĘ ,,QandyMusic" DO NASZEGO WYKAZU. Na czym to będzie polegać? W KOMENTARZACH POD TYM POSTEM I KAŻDYM OZNACZONYM TAGIEM QandyMusic DAJECIE LINKI DO PIOSENEK, KTÓRYCH MAM POSŁUCHAĆ, A JA JE OMAWIAM I OCENIAM.
..................................................
#cel000wyświetleń
Duże litery, to SKUPIENIE UWAGI, a nie krzyk.
Piosenka na dziś:

Taka delikatna refleksja nad Świętami i życiem.
  • awatar Lili33love: Ok, ocen o tą: m.youtube.com/watch?v=FITSPSA8gQs :D Fakty: - Jakie filmy lubisz? - Wolisz koty czy psy? - Czeszesz się szczotką czy grzebieniem? - Kiedy masz urodziny? - Masz zwierzęta w domu? - Ulubione jedzenie? - Masz rodzeństwo? - Jakieś twoje marzenie? No i wesołych świąt :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

malgorzata.g1
 
Pielęgnacja dziecka to dla mnie bardzo ważna sprawa. Wychodzę z założenia, że im mniej chemii tym lepiej. Sara od urodzenia kąpana jest w oleju z pestek winogrona. Nie stosuję żadnych emolientów. Dzięki temu jej skóra jest dobrze nawilżona, nie ma żadnych wysypek, wyprysków czy innych problemów skórnych. Dużą wagę przywiązuję również do składów żeli pielęgnacyjnych. Szukając dobrego produktu, trafiłam na stronę vena-sklep.pl/
vena.jpg
Kosmetyki z serii hipoalergicznej dla dzieci wyprodukowanej w firmie Vena, to idealna pielęgnacja delikatnej i wrażliwej skóry dziecka.Receptura żelu do mycia ciała została oparta na bardzo delikatnych składnikach myjących. Żel dodatkowo wzbogacony został o naturalne składniki poprawiające kondycję skóry oraz nadające jej uczucie jedwabistości i gładkości. Z powodzeniem może być stosowany do mycia całego ciała w tym również skóry głowy.
vena1.jpg
Żel jest bezbarwny, ma bardzo delikatny, przyjemny zapach. Kosmetyk nie zawiera alergenów, silikonów i konserwantów. W składzie posiada wyciąg z aloesu, hydrolizowane estry oleju jojoba i glicerynę. Niewielka ilość wystarczy na umycie całego, małego ciałka. Żel jest bardzo wydajny. Po jego użyciu skóra dzidziusia jest nawilżona, miękka i przyjemna w dotyku. Jestem zadowolona z tego żelu i z czystym sumieniem mogę go Wam polecić vena-sklep.pl/produkt/pielegnacyjny-zel-dla-dzieci/
 

malgorzata.g1
 
Co raz popularniejsza staje się moda na ekologiczne produkty. Mówimy nie tylko o zdrowej żywności, ekologicznych kosmetykach ale również o ekologicznych detergentach. Zresztą nie jest tajemnicą, że nasze babcie a także mamy miały swoje sposoby na sprzątanie domu bez użycia chemii. Nietoksyczne środki czyszczące oparte były na soli, cytrynie, occie a także sodzie oczyszczonej. My też możemy dbać o środowisko naturalne i wybierać skuteczne a jednocześnie ekologiczne produkty. Od kiedy jestem mamą, zwracam ogromną uwagę na składy wszelakich produktów. Szukając odpowiednich produktów do prania ubranek dla Sary, trafiłam na stronę celina.com.pl/ ,gdzie można kupić naturalne proszki do prania. Teraz piorę w nich wszystko, nie tylko ubranka dziecięce.
celina (1).jpg
Produkty Celina, są w 100% ekologiczne i nie obciążaj środowiska naturalnego. Produkty spełniają wszystkie wymagania jakościowe zachowane na poziomie procesu produkcji.W pełni biodegradowalne proszki, a właściwie soda piorąca, to produkty całkowicie bezpieczne. Składniki w nich zastosowane są całkowicie biodegradowalne. Pozbawione są groźnych fosforanów, alergenów, enzymów, barwników i konserwantów. 1 kilogram produktu to około 30 prań. Sody mają delikatną, bardzo przyjemną kompozycję zapachową. Koszt takiej sody to 35 zł. Mogę Wam ją polecić z czystym sumieniem. Pranie jest czyściutkie, soda nie uczula, nie niszczy ubrań, jest wydajna i przede wszystkim bezpieczna dla środowiska. W ofercie dostępna jest soda do białych oraz kolorowych ubrań.No i duży plus za świetne opakowania ❤
soda celina.jpg
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów