Wpisy oznaczone tagiem "reenacting" (16)  

cosel
 
Nareszcie udało mi się zakończyć prace nad krajką w serduszka, a i tak nie jest to jeszcze to, co mogłabym nazwać ideałem. Najbardziej nie podobają mi się brzegi krajki, gdzie dość mocno zatraca się wzór. Przy najbliższej sposobności, będę musiała wziąć to pod uwagę.
Całość po zdjęciu z krosna prezentuje się następująco:

krajkaszwedzka05.jpg


Obecnie zasiadłam nad prostszym wzorem, żeby go w przyszłości przerobić na zgrabne paski do spodni. Kilku osobom już podarowałam takie elementy galanterii i - jak do tej pory - nikt nie zgłaszał zastrzeżeń. Chyba nie ze strachu?

W wolnych chwilach uczę się fingeloopów, bo gdzieś po drodze stwierdziłam, że do niczego mi się to to nie przyda, skoro umiem spleść kilometry sznurków na lucecie. Teraz jednak, w obliczu planów prowadzenia warsztatów rękodzielniczych, zdecydowanie muszę się tej techniki nauczyć do tego stopnia, by wykonywać ją bez zastanowienia tak, jak pracuję na lucecie: nawet przysypiając potrafię pleść równy sznurek.

No i przepraszam, że od tak długiego czasu nic tu nie napisałam, ale zawirowania życiowe trochę mnie odciągnęły od blogowania w ogóle...
Postaram się to naprawić.

***

Finally I was able to finalize the selvedges in hearts, and even so it is not yet what I could called an ideal. Most I do not like the selvedge edges, which pretty much is lost pattern. At the earliest opportunity, I have to take this into consideration.
Whole, when it removed from the loom, is as follows:

krajkaszwedzka05.jpg


Currently I sat down on a simpler model to redo it in the future on the slim trouser belts. I gave a few people have such items and accessories - as yet - no one reported the claims. You're not out of fear?

In my spare time I learn fingeloops, because somewhere along the way I realized that it is not useful to me, if I can weave km strings on my lucet. Now, however, in the face of plans to conduct craft workshops, I definitely need to learn this technique so much to do it without thinking as I work on lucet: even dozing can even weave cord.

Well, I'm sorry that for so long I did not write anything here, but the turmoil of life a little dragged me from blogging at all...
I will try to fix it.
 

cosel
 
Turniej w Książu uważam za zakończony.
Słońce paliło, było okrutnie duszno, ludzi garstka, turystów też nie za dużo. Za to miło było spotkać swoich znajomych, których nie widziałam od wieków. Ciężką pracę kramarki mogłam umilić rozmowami, dopóki nie rozpoczął swego występu zespół folkowy, który zagłuszał nawet moje własne myśli.
Skorzystaliśmy też z okazji, że uczestnicy turnieju mogą wejść na zamek za darmo i mimo wysysającego siły upału podreptaliśmy na wzgórze zamkowe.

ri.pinger.pl/(…)ksiaz01.JPG…
Rozpalony słońcem zamkowy dziedziniec.

Wystarczyło przejść ten rozpalony plac, by zanurzyć się w chłodną atmosferę zamku. Pozwiedzaliśmy, nałapaliśmy zimna i wylegliśmy na rozżarzone ogrody.

ri.pinger.pl/(…)ksiaz03.JPG…

Zmęczona i wyschnięta wróciłam na posterunek przy kramiku. A nasz kramik prezentował się tak:

ri.pinger.pl/(…)ksiaz02.JPG…

Nie za bogato może, bo gdzież nam do Medieval Market, ale każdy mógł tam znaleźć coś interesującego dla siebie.
W niedzielę wygnały nas spod zamku burzowe chmury, które wciąż od świtu straszyły ulewą i piorunami.
Jak na złość przez całą drogę lał się, ale żar z nieba. Wróciliśmy wykończeni. Dopiero dziś mam w miarę uzupełniony zapas energii.
Mimo tego upału i duchoty jestem zadowolona z wyjazdu. Pierwszego w tym roku.
Czas zatem wrócić do pracy z krosnem, haftem i lucetem...

***

The tournament in Ksiaz I finished.
The sun was burning, it was terribly stuffy, a handful of people, tourists, not too much. But it was nice to meet my friends, which I have not seen for ages. The hard work of seller I could while away our conversation, until the folk band began his performance, that drowned out even my own thoughts.
Also we took advantage of the fact that the tournament participants can enter the castle for free and despite the heat sucking out our forces we went to the castle hill.

ri.pinger.pl/(…)ksiaz01.JPG…
Blazing sun the castle courtyard.

It was enough to go through this blazing square, to plunge in the cool atmosphere of the castle.
We visited, we got cold and we went to the glowing gardens.

ri.pinger.pl/(…)ksiaz03.JPG…

I got tired and dried I went in place at the stall. And our stall presented like this:

ri.pinger.pl/(…)ksiaz02.JPG…

Not too rich, because where are we to Medieval Market, but everyone can find there something interesting for themselves.
On Sunday we drove out of the castle of storm clouds, which are still scared us from dawn rain and lightning. How to annoy all the way through it poured, but the fire from heaven. We came back exhausted. Only today I have completed as my energy reserve.
Despite the heat and stuffy I am happy with the trip. The first on this year.
So it is time to return to work with the looms, embroidery and lucet...
  • awatar Roxi na Wrzosowisku: Pięknie tam. Kramik uroczy - nie w ilości, ale w jakości siła ;)
  • awatar Gildia Cosel: @Roxi hand made: Co do jakości mogę ręczyć głową. I to nie są czcze przechwałki. Co i rusz widzimy nasze wyroby przy pasach i w kołczanach. I choć były robione parę lat temu, nadal wyglądają, jak kupione najdalej tydzień temu.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

cosel
 
Kilka dni pracy z igłą, nitką i nożyczkami i mam nowe nogawiczki. Stare się zużyły i nadają się tylko na ścierki.
Zrobiłam je z sukna. Poprzednie też były z niego zrobione i sprawdziły się rewelacyjnie. Jeszcze tylko podwiązki utkać i już mam wreszcie porządny komplet. Nie będzie mi zimno, ani gorąco. I kieca nie będzie mi nóg obcierać, jak wodą podczas deszczu nasiąknie.
A za chwilkę zabieram się za krojenie dubletu, bo poprzedni już się nieco zbiegł i moja lepsza połowa wygląda, jakby z niego wyrosła.

A tak prezentują się opisywane wyżej nogawiczki:

nogawiczki.JPG


***

A few days working with a needle, thread and scissors, and I have new stockings. Old run out and are only suitable for rubbers.
I made them with cloth. Previous one also were made of cloth, and proved to be great. Just to weave garters and now I finally have a decent set. I will not be cold or hot. And dress will not rubmy legs, when it will soak of water in the rain.
And for a second time to initiate the cutting of a doublet, because the former has a somewhat coincided and my better half looks as if it grew.

And as described above represent the stockings:

nogawiczki.JPG
  • awatar cojalookam: Łał,jestem pod wrażeniem,fajna pasja, fajny talent!!
  • awatar Gildia Cosel: @cojalookam: Dzięki wielkie :) Ale jak ma się gotowe wykroje, to szycie jest proste ;)
  • awatar cojalookam: @Gildia Cosel: Hah, chyba nie wiesz co piszesz,jak sie ma cztery lewe stopy to nie jest łatwo skarpety nawet zacerować:D:D
Pokaż wszystkie (8) ›
 

cosel
 
Prawie dziewięć dni obozowania pod historycznym namiotem mam już za sobą. Cztery dni stania na kramie... bardzo przyjemna rzecz. Mogłabym tak cały czas. Bo głównie chodzi tu o kontakt z ludźmi, o możliwość rozmowy, a sprzedaż - to swoją drogą. Też jest ważna, bo wszak z tego się żyje.
W nocy po obozowisku latały puszczyki, piszcząc w niebogłosy do bladego świtu. Świt za to witały grzywacze, sroki i sikory, więc nie można było narzekać na ciszę. Zwłaszcza, że obozowicze nie omieszkali się dobrze bawić każdej nocy.
Dni przelatywały szybko, za szybko.
Przez szpary w budzie kramowej mogłam pooglądać walki toczące się w szrankach. Ale tylko wtedy, gdy mało osób siedziało na widowni. W innym przypadku mogłam zobaczyć tylko buty i kostki lub głowy. Na nudę na kramie jednak nie mogę narzekać. Nie dość, że odwiedzających nasze stoisko było sporo, to jeszcze dzieliłam je z brązownikiem Vladem i jego przemiłą żoną Pati i córeczką Jagódką. Bardzo przyjemnie spędzało się czas w ich towarzystwie na rozmowie i żartach.
Dość dużym zaskoczeniem były odwiedziny Pana Premiera Donalda Tuska, który zatrzymał się na dłużej przy naszym kramie, by się przywitać i porozmawiać przez chwilkę.

uscisk.jpg


Dzięki temu zdjęciu, opublikowanemu w Gazecie Olsztyńskiej, nasza buda była najbardziej znana na całym Grunwaldzie.

Bardzo dziękuję wszystkim tym, którzy zdecydowali się zakupić nasze wyroby, a także dawnym klientom, przychodzącym się pochwalić, jak dobrze się mają używane przez nich rzeczy. Mieliśmy możliwość zobaczyć zatem cztero-, pięcioletnie sakwy wyglądające, jak dopiero co kupione. Było to dla nas nie lada zaskoczeniem.

Z grunwaldowych pól wróciłam z nowymi zamówieniami. Teraz siadam do krosna i ostro nadrabiam zaległości, by móc ruszyć dalej. Jeszcze tylko półtorej zaległego zamówienia i już mogę tkać na spokojnie.
Trzeba będzie dorobić też sakw, sakiewek, toreb pielgrzymich, strzał i innych rzeczy, by było na kolejne turnieje. Dużo pracy przed nami. Ale nie narzekam, bo lubię pracować.
No to idę tkać, nie marnuję więcej czasu przed komputerem.

***

Nearly nine days camping in a historical tent I've had behind me. Four days of sales on stall... very nice thing. I could do this all the time. Mainly because it is a contact with people, the possibility of talk about, and a sale - this, incidentally. Is also important, because after all  we must earn money.
All the night on the camp flew a tawnies, screaming to the high heavens to dawn. Dawn greeted by a pigeon, magpie and tits, so you could not complain about the silence. Especially the campers did not fail to have fun every night.
Days flew by quickly, too quickly.
Through cracks in the shack stalls I could watch fighting in the lists. But only when few people were sitting in the audience. Otherwise, I could only see the shoes and ankles or heads. But I can not complain on boredom on the stall. Not only that visitors to our booth was a lot, yet I shared it with bronze Vlad and his lovable wife Pati and and his daughter Jagodka. It was very nice to spend time in their company on the conversation and jokes.
Quite a big surprise was a visit of Prime Minister Donald Tusk, who stayed longer at our stall to say hello and talk for a moment.

uscisk.jpg


For this photograph, which was published in the Gazeta Olsztynska, our stall was the most well-known throughout the Grunwald.

Many thanks to all those who decided to buy our products, and old customers coming to boast how well they used their stuff. We were therefore able to see four, five years old bags that look like just bought. It was for us a real surprise.

From fields of Grunwald I returned with new orders. Now I sit down to the loom and sharply catching up to be able to move on. Just one and a half on backorder, and now I can weave on calmly.
We need to make some panniers, purses, pilgrimage bags, arrows and other things that we need for the next tournaments. A lot of work ahead of us. But I'm not complaining because I like to work.
Well, I'm going to weave, and do not wasting more time on the computer.
 

cosel
 
Długo nie mogłam się zebrać, żeby dopisać notkę o wyprawie do Międzyrzecza. Droga daleka - ok. pięć godzin jazdy w jedną stronę. Na szczęście autostrady nie są płatne i prędkość naszego metalowego rumaka była odpowiednia do tego, by podróżować bezpiecznie, ale też i nie powoli.
Oczywiście musiałam wystawić swój kram, bo jakże to tak? Bez pracy? Obijać się przez cały turniej?
Dobrze, że ustawiłam się pod rozłożystym drzewem na dziedzińcu, dzięki temu deszcz nie zmoczył towarów tak, jak mógłby to zrobić pod gołym niebem.

miedzyrzecz01.JPG


Drugiego dnia miałam już towarzystwo w postaci Vlada, Pati i ich biżuterii. I to ostatnie sprowadziło na nas nieszczęście. Zażądano od nas pieniędzy za wystawianie kramu. Całe 150 złotych.
Jestem pełna zrozumienia, że Muzeum też musi coś na imprezie zarobić, ale dlaczego Pan Dyrektor pierwszego dnia ani słowem o opłatach nie wspomniał, choć przychodził na mój stragan i oglądał rzeczy, które na nim są. A nie ukrywałam, że chcę sprzedać to, co na nim leży.
Cóż... przenieśliśmy się na zamek, pod mury.

miedzyrzecz02.JPG


Chociaż Organizatorzy zapowiedzieli, że za nas spokojnie zapłacą, ale... trochę to by było nie fair. Mogłoby nie starczyć dla innych. W końcu za 300 złotych można nakupić dużo prowiantu.
Koniec końców wylądowaliśmy za zamkową bramą. W klimacie. Bez drewnianych mieczyków, plastikowych hełmów i wiskozowych tunik.
I było naprawdę wspaniale.
Każdemu polecam turniej w Międzyrzeczu. Takiej atmosfery, jak tam, nie znajdzie się chyba nigdzie.

***

For a long time I could not gather, to add a note about a trip to Miedzyrzecz. Way away - about five hours one way. Fortunately, the highway are not paid and the speed of your metal steed was appropriate to ensure that travel safely, but also not slow.
Of course I had to put his stall, because how could I? Without a job? Hang around for the whole tournament? It is good, that I placed myself under a spreading tree in the courtyard, so that no rain soaked goods as he could do it outdoors.

miedzyrzecz01.JPG


On the second day I have had company in the form of Vlad, Pati, and their jewelry. And that last brought us misfortune. They demanded money from us for issuing stall. The whole 150 zloty. I am a full understanding that the museum must also earn something at the party, but why did the Director on the first day not say a word about the fees, though he came to my stall and looked at things that are on it. And I no hiding that I want to sell what is on it.
Well... We moved to the castle, under the walls.

miedzyrzecz02.JPG


Although the organizers announced that they will pay for us quietly, but ... it would be a little unfair. It might not be enough for others. Finally, for 300 zloty you can buy a lot a lot of food.
So, we landed behind the castle gate. In climates. Without wood gladioli, plastic helmets and tunics viscose.
And it was really great.
I recommend to every tournament in Międzyrzecz. Such an atmosphere, as there probably will not find anywhere else.
 

cosel
 
Mimo wielu przeciwności losu, nerwów, płaczu i zgrzytania zębów, jedziemy do Międzyrzecza k/Gorzowa Wielkopolskiego na V Turniej o Szarfę Pani Jeziora.
Miało nas jechać z początku całe osiem osób. Z powodu sesji, ilość ta stopniała do czterech, by ostatecznie pozostać na dwóch. Mam nadzieję, że już nic nie wyskoczy, że będzie już dobrze, że szczęśliwie zajedziemy na miejsce i się będziemy dobrze (jak zwykle) bawić.
Oczywiście nie zabraknie tam naszego kramu. Jeśli ktoś będzie w pobliżu - serdecznie zapraszam.

Zamek w Międzyrzeczu jest doprawdy wspaniale zachowany. Stało się to dzięki (jak głosi legenda) niezbyt oddanej obronie załodze. Ot, kiedy robiło się za ciepło, poddawali się.
Wokół samego zamku płynie zasilana rzeką fosa, w której wieczorami wesoło rechoczą żaby. Teren poza fosą jest soczyście zielony, pełen życia: ptactwa, gryzoni, owadów (w szczególności mrówek i komarów). Dla samego spaceru warto się tam wybrać i poddać urokowi tamtego miejsca.

535.JPG


***

Despite many adversities, nerves, tears and gnashing of teeth, we're going to Międzyrzecz nera Gorzow Wielkopolski on V Tournament of Scarf Lady of the Lake.
We had a go at the beginning of all the eight people. Because of the session, this number dwindled to four, and finally left at two. I hope nothing pops up, it will already be a good thing that will get lucky to get to the order and we will (as usual) have fun.
Of course, you will find our stall. If someone will be nearby - most welcome.

The castle in Miedzyrzecz is truly a wonderful preserved. This was due (according to legend) the crew not dedicated defense. Oh, when it was getting dangerously, they give up.
Around the castle flows moat, which is powered by the river, in which in the evenings merrily chuckling frogs. The area outside the moat is a lush green, full of life: birds, rodents, insects (especially ants and mosquitoes). For the walk is worth to go there and give the charm of that place.

535.JPG
 

cosel
 
Wreszcie doszłam do siebie po turnieju. Jak zwykle musiałam odchorować spanie na byle czym. Jeszcze teraz odczuwam solidne uderzenia bólu, ale już coraz bardziej sporadyczne.

Turniej udał się, jak zwykle. Wspaniali ludzie, piękna, słoneczna pogoda, dobre miejsce na obóz.
Tak wiele się działo, że nawet ze swojego dobrego miejsca obserwacyjnego, jakim okazał się być kram, nie byłam w stanie wyłapać każdej konkurencji turniejowej. Kto nie był, niech żałuje.
Nasz mały kramik, suto zastawiony, prezentował się doskonale:
raciborz-kram.JPG


Przez całą sobotę coś się działo: turnieje, gry i zabawy, a na koniec, pod wieczór, dwie drużyny: wczesnych i późnych, starły się ze sobą w bitwie o gród. Obrońcy tym razem wygrali.
Jeśli ktoś ma ochotę na fotorelację, polecam strony internetowe:
www.raciborz.com.pl/Fotorelacje?id=1&id_galerii=1943
www.naszraciborz.pl/(…)1.html…
A na tej stronie kilka słów podsumowujących turniej:
www.raciborz.com.pl/art20287.html

W imieniu organizatorów zapraszam serdecznie za rok.

***

Finally, I get over after the tournament. As usual I must suffer sleeping on anything. Even now I feel a strong impact of pain, but more and more sporadic.

The tournament went on as usual. Great people, beautiful, sunny weather, a good place to camp. So much has happened, that even with good place for observation, which was a stall, I was not able to catch all tournament competition. Who was not, let him regret it.
Our little stall, a sumptuous, well-presented itself:
raciborz-kram.JPG


Throughout all Saturday, something has happened: tournaments, games, and finally, in the evening, two teams: early and late, clashed in a battle for the city. Defenders win this time.
If someone wants the photo relation, I recommend the websites:
www.raciborz.com.pl/Fotorelacje?id=1&id_galerii=1943
www.naszraciborz.pl/(…)1.html…
And on this website a few words summarizing the tournament (in polish):
www.raciborz.com.pl/art20287.html

On behalf of the organizers cordially invite you for a year.
 

cosel
 
Święta się skończyły, trzeba zakasać rękawy i zająć się czymś konstruktywnym.
Wrzuciłam osnowę na warsztat i tkam wzór z Birki. Jak to prosto się pisze... w rzeczywistości zanim w ogóle dogadałam się z tabliczkami, osnową i wątkiem, minęło sporo czasu. Ale teraz wzór wygląda tak, jak powinien.
Co prawda jest to próbna krajka. Musiałam przećwiczyć wzór, żeby już pewnie podejść do zamówienia.
A oto, jak się przedstawia moja krajka:

***

Christmas is over, so I roll up my sleeves and do something constructive.
I threw the warp into the workshop and I weave pattern of Birka.
How it is easy to spell... in fact, before I even teamed up with tiles, the warp and woof, it's take a long time. But now the pattern looks like it should.
It is true that this is a test strip. I had to practice a pattern that surely approaches to order.
Here is how to present my selvage:

krajkabirka01.jpg
  • awatar Gildia Cosel: @medieval project: Tak, są tutoriale, na You Tube też jest parę filmów pokazujących, jak się tka. Są też dostępne wzory i programy umożliwiające tworzenie własnych. Ale najlepiej się uczy mogąc kogoś poobserwować. Co prawda mnie przyszło się uczyć tylko z tego, co znalazłam w Intenecie. Jeśli już się pojmie ideę tkania, praca idzie łatwo i szybko.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

cosel
 
Lubię wyzwania.
Im większe, tym ciekawiej dla mnie.
Co prawda mnóstwo nerwów mi to "zżera", ale wolę to niż gnuśnienie i wciąż tę samą w kółko robotę.
Takim wyzwaniem jest dla mnie #krajka, nad którą aktualnie spędzam całe dnie i wieczory - póki światła, póty praca wre.
Co takiego niezwykłego w tej krajce? Jej rozmiar - ponad 10 cm szerokości, kiedy te, które dotychczas robiłam miały najdalej 3 cm.
Najgorszą czynnością jest sam początek - naciąganie osnowy, układanie tabliczek tak, żeby się nie rozjeżdżały i stały w miarę równym szeregu, co jednak nie jest im w smak. Przeżyłam już trzy rozsypki. I to takie, że nie było co naprawiać, tylko zaczynać wszystko od początku.
Trzydzieści sześć tabliczek i sto czterdzieści cztery nici okropnie ciężko upilnować. Ale się udało. W końcu.
A oto efekt tych starań:

krajka03.jpg


Tak wygląda splot z baaaardzo bliska:

krajka02.jpg


Zobaczymy, jak będzie wyglądała utkana w całości. Bardzo pilnuję, żeby brzegi były równe, a #krajka miała równą szerokość. I nie jest to takie łatwe, jak się może wydawać.
Im bliżej tabliczek, tym #krajka robi się szersza. Trzeba o tym cały czas pamiętać i sprawdzać, czy oko się nie myli, wciąż kontrować, kontrolować i mieć się na baczności. Mocno lub za słabo zaciągnięty wątek zaowocuje falistą, brzydką krawędzią. A komu się spodoba takie coś?
  • awatar ♥ ♡ ♥ londynka♥ ♡ ♥: też kiedyś tkałam takie makaty! tylko na starym poczciwym krośnie! świetna robota! :)
  • awatar Gildia Cosel: @♥ ♡ ♥ londynka♥ ♡ ♥: Dziękuję za pochwałę :) Staram się okrutnie, żeby krajka (a raczej tkany pas) wyszedł jak najlepiej. A do kupna krosna się wciąż przymierzam ;) Wtedy nie tylko krajki, czy pasy, ale i koce tkać będę mogła. Tylko gdzie ja taki klamot wcisnę w swoje malutkie mieszkanko? :P
Pokaż wszystkie (2) ›
 

cosel
 
Niestety, mimo najszczerszych chęci i wielu rozpaczliwych prób zmiany stanu rzeczy Grunwald w tym roku nie był miejscem, w którym się moglibyśmy pojawić.
Żałuję tego strasznie, bo zawsze miło się wspomina tydzień obozowania z dala od cywilizacji, jakby przeniesionym w zupełnie inną rzeczywistość.
Cóż, nie pierwszy Grunwald, który z racji istnienia Pecha i zrządzenia Losu, a także Siły Wyższej musieliśmy opuścić.

Za to od 23 do 25 lipca będziemy się bawić na turnieju w Węgierskiej Górce. Oczywiście wieczorem, bowiem za dnia czeka mnie praca (niekoniecznie ciężka) na straganie, który za pozwoleniem Organizatorów rozłożymy.
Zapraszam serdecznie do odwiedzenia tej malutkiej, ale malowniczej miejscowości w zbliżający się weekend.
 

cosel
 
Kolejny wyjazd przed nami. Tym razem - i jako rzemieślnicy, i jako najemnicy - zamierzamy odwiedzić warszawską dzielnicę Bródno.
Będzie tam organizowany XV (piętnasty) już Warszawski Turniej Rycerski.

turniej_rycerski_2010_02.jpg


Ma być mnóstwo atrakcji, zakończonych walną bitwą pomiędzy wojskami polskimi, wspieranymi przez husycką artylerię, a wojskami krzyżackimi. Coś, jak wprawka przed Inscenizacją Bitwy pod Grunwaldem.

Jeśli ktoś ma ochotę się wybrać na ów turniej, serdecznie (w imieniu organizatorów i gości) zapraszamy do bródnowskiego parku.
Jeżeli nie wiecie, jak się tam dostać, skierujcie się ku Domowi Kultury "Świt", a stamtąd na pewno już Was pokierują.
Zamieszczona poniżej mapa też zapewne się przyda w poszukiwaniach, lecz myślę wystarczy dobrze nasłuchiwać i uważnie patrzeć, a z łatwością się trafi w miejsce, gdzie czas cofnął się o 600 lat.
  • awatar Gildia Cosel: @Plrang: Niestety, w okolicach Wawy, to dopiero za rok (w następnym sezonie) będziemy, ale może Grunwald dasz radę nawiedzić w lipcu? Ewentualnie 19-20 czerwca będziemy w Raciborzu. Chyba że to za daleko...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

cosel
 
Przysiadłam i zrobiłam.
Zupełnie pierwszą, dziewiczą torbę pielgrzymią.

tp-sz01.jpg


Oczywiście nie obyło się bez pomyłek, bo to by było niemożliwe. Otóż przy zszywaniu pomyliły mi się strony i dziwnie wyglądała klapa zamykająca torbę. Chwila prucia i ponowne przeszycie poprawiło wygląd zdecydowanie.

tp-sz02.jpg


Starałam się bardzo, żeby wszystko było równiutko i porządnie, ale szycie po nocy, przy sztucznym świetle oczy szybko się męczą. Zwłaszcza moje ślepawce kaprawe, no i wyszło, jak wyszło. Pruć nie mam już siły.

tp-sz03.jpg


Druga torba na pewno będzie lepsza.
 

cosel
 
Uffff...
Po naprawdę dłuuugim czasie zakończyłam pracę nad dwukolorowym sznurkiem. Mam teraz dwa motki takich: niebiesko - czarny i czerwono czarny.

czerw-czar.jpg


nieb-czar.jpg


Teraz zaczynam kolejny dwukolorowy sznurek. Tym razem będzie żółto-brązowy.

braz-zol-pocz.jpg


Początki są okropnie trudne. Zwłaszcza przy dwukolorowych sznurkach, gdzie trzeba pilnować dwu włóczek, żeby dobrze zacisnąć pętelki, niczego nie zgubić i nie poplątać.
Przy rozpoczęciu tego nowego żółto-brązowego sznurka zdążyłam raz zerwać nić. Pętelka za mocno się zacisnęła i nie byłam w stanie przeciągnąć włóczki przez następne oczko. W konsekwencji nić się zerwała i musiałam wszystko zaczynać od początku.
Teraz pójdzie już zdecydowanie łatwiej. Ciekawe ile czasu mi zajmie zrobienie tego sznurka. Czerwono-czarny robiłam od turnieju w Grodźcu, czyli chyba coś koło roku. Cóż, żmudna to praca, ale całe 36 metrów z nawiązka jest już dostępne dla chętnych.
No to lecę pleść nowy sznureczek!
 

cosel
 
Jeśli ktoś chciałby zobaczyć "na żywo" nasze wyroby i się z nami osobiście spotkać, to pragnę powiadomić, iż w długi majowy weekend będziemy z naszym kramem w Byczynie Grodzie.
Gród ten jest położony w ślicznej lokacji z dala od miasta i wiosek, tuż obok malowniczego jeziora.
Zapraszam serdecznie choćby po to, żeby odetchnąć świeżym, nieskażonym spalinami powietrzem, posłuchać śpiewu rozlicznych ptaków lub "pomoczyć kij" nad jeziorkiem.
Jeśli potrzebujecie więcej informacji, zapraszam do odwiedzenia stron internetowych poświęconych grodowi:
www.grod.byczyna.pl i www.grod.pl.tl

W imieniu organizatorów Otwartego Pucharu Europy w Walkach Bojowych, Opolskiego Bractwa Rycerskiego i własnym serdecznie zapraszamy do odwiedzenia Grodu.
 

cosel
 
Jak bardzo sakiewki są przydatne, każdy chyba wie. Można w nich przechowywać wszystko, co tylko się w nich zmieści: pieniądze, krzesiwo... może i coś ze współczesnego drobnego wyposażenia rycerstwa.
Żeby zmieściło się w sakiewce jak najwięcej, musi być ona pojemna, ale nadal pozostać sakiewką.
Zatem najlepszym rozwiązaniem jest sakiewka z pełnego koła: pojemna, a jednak niewielka i zgrabna.
Zapraszam w krótką podróż, na której końcu cieszyć się będziemy z prześlicznej sakieweczki:
 

cosel
 
Nasza główna działalność, to oczywiście reenacting i wytwarzanie dóbr z wieków średnich.
Do nich należą też sakwy.
No bo cóż bez nich można by było zrobić podczas turniejów? Gdzie schować "merliny"* wszelakie? Gdzie pieniądze przenosić, wszak spodnie i nogawice w kieszenie nie są zasobne.
Problem ten rozwiązuje rzeczona sakwa.
Tę, którą tu zaprezentuję zwą potocznie "chłopskim zadem". Czemu? Nie mnie pytajcie.
Do jej stworzenia potrzebujemy porządnej skóry bydlęcej nie za twardej (w końcu to nie podeszwa buta) ani za miękkiej, by kształt w każdej chwili został zachowany.
Do szycia najlepszą jest mocna, lniana dratwa, woskiem jeszcze pociągnięta dla lepszej trwałości zapewnienia.
Zatem zapraszam na wycieczkę od ryciny, do gotowej sakwy.

*) czyli wszystko, co posiadamy, a w średniowieczu byśmy za to zostali co najmniej spaleni na stosie.
  • awatar Bogdan Wetzel: ooo. to mi się podoba, fajne:-)
  • awatar Gildia Cosel: @Bogdan Wetzel: Skórzane wyroby popełnia moja lepsza połowa :) Planujemy za jakiś czas wprowadzić nieco unowocześnione wzory dla niehistorycznych :)
  • awatar Bogdan Wetzel: cudny pomysł, :-)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Kategorie blogów