Wpisy oznaczone tagiem "refleksje" (1000)  

deergirl
 
No trochę mnie tu nie było, ale wyjaśnienie jest banalne i oczywiste - nie chciało mi się, nie miałam siły i chciałam umrzeć. To tyle jeśli chodzi o moją depresję, postępuje w szybkim tempie, bo... czemu nie.
Święta, święta i po, jak co roku tyle przygotowań, a wszystko to można sobie w dupę wsadzić, bo to i tak były tylko trzy dni, do których przygotowywaliśmy się jak na 3-miesięczną apokalipsę zombie lub wojnę atomową. Nienawidzę świąt. Nienawidzę ich co roku i co roku muszę to przeżyć, jak grypę. Kolacja jak kolacja, jedzonko dobre, chociaż babci barszcz nie wyszedł w tym roku. Znowu musiałam jechać do miejsca, którego nienawidzę najbardziej na świecie. Mam wrażenie, że mój organizm reaguje na to miasto wręcz alergicznie, bo nie miałam siły się nawet ruszyć z pokoju. Nic mi się nie chciało, leżałam, gapiąc się uparcie w sufit, bo nawet nie miałam siły się przekręcić na bok. I oczywiście mój zjebany mózg musiał wkręcać sobie różne fazy i nie mogłam tego wyłączyć. To były katusze, które sama sobie zadawałam i nie mogłam przestać. Wspomnienia doganiały mnie za każdym razem, gdy myślałam, że choć na chwilę mam spokój. Ci ludzie, to miasto, te plotki, te kłamstwa, ten gniew, ta miłość. Wszystko wróciło ze zdwojoną siłą, a moja mała główka i słaba psychika nie podołały temu. Bałam się zostać sama na dłużej, bo mogłam sobie coś zrobić, po prostu czułam, że nie mogę sobie ufać. Nikomu bym nie życzyła tego stanu, bo nienawidzę siebie jeszcze bardziej.
Mama postanowiła, że wracam na psychoterapię... znowu. Tym razem do kogoś innego, i tym razem chciałabym, by był to facet. Mam wrażenie, że męski umysł jest w stanie bardziej mi pomóc, o ile cokolwiek może mi pomóc. Tabletki przestały działać, więc muszę iść do psychiatry po nowe lub zwiększyć dawkę. Może znowu uda mi się zapomnieć o mojej chorobie i powrócić do mojej idealnej pętli "nicnieczucia", bo wtedy było chyba najlepiej.
5cb2bbd610081b30673e83a2a7091035.jpg
 

deergirl
 
No trochę mnie tu nie było, ale wyjaśnienie jest banalne i oczywiste - nie chciało mi się, nie miałam siły i chciałam umrzeć. To tyle jeśli chodzi o moją depresję, postępuje w szybkim tempie, bo... czemu nie.
Święta, święta i po, jak co roku tyle przygotowań, a wszystko to można sobie w dupę wsadzić, bo to i tak były tylko trzy dni, do których przygotowywaliśmy się jak na 3-miesięczną apokalipsę zombie lub wojnę atomową. Nienawidzę świąt. Nienawidzę ich co roku i co roku muszę to przeżyć, jak grypę. Kolacja jak kolacja, jedzonko dobre, chociaż babci barszcz nie wyszedł w tym roku. Znowu musiałam jechać do miejsca, którego nienawidzę najbardziej na świecie. Mam wrażenie, że mój organizm reaguje na to miasto wręcz alergicznie, bo nie miałam siły się nawet ruszyć z pokoju. Nic mi się nie chciało, leżałam, gapiąc się uparcie w sufit, bo nawet nie miałam siły się przekręcić na bok. I oczywiście mój zjebany mózg musiał wkręcać sobie różne fazy i nie mogłam tego wyłączyć. To były katusze, które sama sobie zadawałam i nie mogłam przestać. Wspomnienia doganiały mnie za każdym razem, gdy myślałam, że choć na chwilę mam spokój. Ci ludzie, to miasto, te plotki, te kłamstwa, ten gniew, ta miłość. Wszystko wróciło ze zdwojoną siłą, a moja mała główka i słaba psychika nie podołały temu. Bałam się zostać sama na dłużej, bo mogłam sobie coś zrobić, po prostu czułam, że nie mogę sobie ufać. Nikomu bym nie życzyła tego stanu, bo nienawidzę siebie jeszcze bardziej.
Mama postanowiła, że wracam na psychoterapię... znowu. Tym razem do kogoś innego, i tym razem chciałabym, by był to facet. Mam wrażenie, że męski umysł jest w stanie bardziej mi pomóc, o ile cokolwiek może mi pomóc. Tabletki przestały działać, więc muszę iść do psychiatry po nowe lub zwiększyć dawkę. Może znowu uda mi się zapomnieć o mojej chorobie i powrócić do mojej idealnej pętli "nicnieczucia", bo wtedy było chyba najlepiej.
5cb2bbd610081b30673e83a2a7091035.jpg
 

deergirl
 
W moim domu na jakiś czas zawitała radość, bo moja mama awansowała! Do tej pory była pielęgniarką "ósemkową", a teraz została oddziałową pielęgniarek! Jesteśmy z niej dumni, po 20 latach ciężkiej pracy została doceniona - będzie zarabiała dwa razy więcej niż wcześniej. Jeszcze trochę nie dowierza w swój sukces, ale od grudnia wszystko się zmieni. Kupiłam jej bombonierkę oraz kartkę z gratulacjami, uważam, że zostanę prorokiem,bo napisałam : "Zobaczysz, zostaniesz jeszcze szefową całego tego burdelu". Cieszę się, że nareszcie mama nie musi się stresować czy ją zwolnią czy awansują (bo nie było wcale to oczywiste, jeszcze trzy miesiące temu chcieli ją wywalić). Zasłużyła sobie na to jak nikt inny, ona po prostu ogarnie ten burdel (a jest on niemały). Są zawistni ludzie, którzy będą czekać na jej najmniejszy błąd i będą robić pod górkę, ale jestem pewna, że mama sobie z tym poradzi.
Wszystkiego Najlepszego Mamo!!
ccaefacbf7b4bbc33e2930e5b889bc90.jpg
 

deergirl
 
Dziewczyny z pracy zaprosiły mnie na imprezę u jednej z nich w domu i nie mogę się doczekać! Kiedy ja ostatnio byłam u kogoś znajomego w domu? Może trzy lata temu. U koleżanki? Yyyy... w pierwszej klasie gimnazjum. Nie mogę się pochwalić pokaźną sumą znajomych... w sumie liczba moich przyjaciół wynosi 0, a ludzi, z którymi gadam...5. No. Słabo. Dlatego ucieszyłam się, gdy zaprosiły mnie do siebie na noc, nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam koleżanki, ale było to bardzo dawno temu. Do tego będę z nimi nocować... wow. Mam nadzieję, że zaakceptują mnie także poza pracą i zyskam w końcu jakiś znajomych... Sarenko, błagam nie spierdol tego.
b75f3fb90859814c2589286b98b24583.jpg

1069affda12f2fe76b0f9557902c39bb.jpg

7a1efbf5b766f72ea215a7e4f95ae2bd.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

podpiszobrazek
 
  • awatar Hachie: Wiem coś o tym :D Zapraszam do mnie! ;)
  • awatar gość: No tak bo jak by wiemieniać jacy są ludzie to było by znacznie więcej rodzaji :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów