Wpisy oznaczone tagiem "restauracja" (518)  

gdzietuwyjsckrakow
 
Hej

Niemal od miesiąca próbuje dodać tu wpis recenzujący restauracje Focha 42.
Niestety Pinger za każdym razem upiera się, że to spam. Drogi Pingerze, to nie spam, tylko recenzja! Ogarnijcie się!
Ponieważ nie mam innego wyjścia zostawiam Wam link do tejże recenzji na Blogspocie: gdzietuwyjsckrakow.blogspot.com/(…)obedna-pizza-w-f…
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Czyli gdzie zjeść i czy Pascal Lajt się popsuł?

33021438_1625038230876819_8167184783575613440_n.jpg

PRZEWODNIK PASCAL LAJT LWÓW

Podczas niedługiej podróży pociągiem przeczytałam przewodnik po Lwowie. Od tego typu pozycji wymagam, aby krótko opisały historię i kulturę miasta oraz podpowiedziały, co zobaczyć i gdzie zjeść. Szukam też informacji praktycznych, które przydadzą się, gdy widzę ciekawy obiekt takich jak mini mapki
z zaznaczonymi zabytkami oraz ich zdjęcia z podpisami. Doceniam też, gdy pod opisem muzeum znajdują się godziny jego otwarcia i ceny wstępu.
Gdy wyjeżdżałam do Pragi kupiłam przewodnik z serii Pascal Lajt i perfekcyjnie spełnił wszystkie powyższe wymagania. Dlatego teraz również postawiłam na to wydawnictwo. Niestety troszkę się zawiodłam. Owszem z przewodnika dowiedziałam się dużo o zwyczajach i historii miasta oraz o atrakcjach turystycznych, ale brakowało mi praktycznych informacji, które ułatwiłyby zwiedzanie. Zdarzały sytuacje, gdy staliśmy przed jakąś cerkwią, która była zaznaczona na mini mapce w przewodniku, ale nie było odnośnika, co to za cerkiew ani jej zdjęcia. Tak samo ze świeczką szukać w przewodniku informacji o godzinach otwarcia i cenach w muzeach.
Nie mogliśmy sprawdzić w Internecie, bo Ukraina to nie Unia Europejska i nie mamy tam darmowego przesyłu danych, a ja nawet zasięgu nie miałam.
Jedyna informacja  wyczytana w przewodniku, która naprawdę się przydała to polecenie restauracji Biały Lew.

33095507_1625039037543405_4501809725519691776_n.jpg

Podsumowując seria Pascal Lajt mnie nieco rozczarowała. Póki, co nie ma wydawnictwa, które sprostałoby moim oczekiwaniom w kwestii dobrego przewodnika.
Ogólna ocena: 5/10.

BIAŁY LEW

33028558_1625038457543463_5645212654885666816_n (1).jpg

Restauracja znajduje się w samym centrum i podaje specjały kuchni ukraińskiej. Zamówiliśmy kociołek pierogów i regionalne piwa. W kociołku był miks pierogów. Chcieliśmy porównać te ukraińskie
z polskimi. I jaki wynik?
z mięsem- identyczne
ruskie- polskie wygrywają ze względu na to, że oprócz ziemniaków mają jeszcze ser i cebulkę
z kapustą- ukraińska wersja z czerwonym sosem bije na głowę polską
Piwo, chociaż pszeniczne (innego nie mieli) to nawet mi smakowało.

33041371_1625038744210101_283656141492191232_n.jpg

Pani kelnerka doskonale mówiła po polsku. Na pochwałę zasługuje wystrój- drewno i zabawna scenka na ścianie przedstawiająca pijanego mnicha. W lokalu jest również sporo zdjęć przedstawiających (zapewne) właściciela wymachującego flagą z białym lwem podczas  licznych podróży.

33066074_1625039600876682_3245646875088388096_n.jpg

Podsumowując, polecam pierogi w Białym Lwie. Zaspokoicie nimi głód i nabierzecie sił do dalszego zwiedzania.
Ogólna ocena: 10/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Mięta to propozycja zdecydowanie wiosenno letnia. Dlaczego? Włoska kuchnia kojarząca się z słońcem
i ciepłem oraz jeden z lepszych ogródków przy restauracji.

32370395_1619866421394000_1559851367932100608_n.jpg

Muszę przyznać, że bardzo lubię Miętę i ich interpretacje włoskiej kuchni. Pizza na cienkim chrupiącym cieście z minimalną ilością dodatków nadaje się akurat dla jednej osoby, a makarony zachęcają swoim smakiem do kolejnych wizyt. Szczególnie przypadło mi do gustu wyśmienite orkiszowe penne z borowikami, kozim serem i szynką parmeńską.
Polecam również przepysznie maślane gniocchi zapiekane w sosie serowym z pomidorkami
i mozzarellą.
Do tego butelka ich domowego wina i prawdziwa, choć nie najtańsza, uczta gotowa.

32581629_1619866404727335_3355796959276302336_n.jpg

Obsługa jest bardzo miła, czasem jednak czas oczekiwania na kelnerkę jest dłuższy niż powinien.
Mięta urządzona jest elegancko, klasycznie i
z lekkim minimalizmem. Restauracja jest spora, dlatego z łatwością pomieści duże grupy na przykład podczas obiadów firmowych.

32623056_1619866388060670_6145282277048844288_n.jpg

Podsumowując Mięta to eleganckie miejsce z pysznymi daniami idealne na randkę lub biznesowy obiad. Polecam.
Ogólna ocena 8/10.
Adres: Kraków ul. Krupnicza

32679815_1619866384727337_722471781893406720_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Kraków to moje miasto, mój dom. Zakopane to mój charakter, moja dusza i dzieciństwo. Rzeszów natomiast to miasto, któremu oddałam serce.

18386511_1282184361828876_1823611960_n.jpg

Moją miłość Rzeszów odwzajemnia dając mi niezwykłe miejsca, przez co rozkochuje mnie w sobie jeszcze bardziej. Jednym z takich lokali jest pizzeria La Sueva na ul. 3 Maja.
Wszystko tam jest grzechu warte. Cudowne, fenomenalnie skomponowane i ekstremalnie pyszne pizze popijane orzeźwiającą lemoniadą sprawiają, że nie myślę o dodatkowych centymetrach, jakie przyjdzie mi spalić po zjedzeniu całej pizzy.

18360889_1282184381828874_1724756405_n.jpg

Restauracja jest urządzona w pięknym rustykalnym stylu, a przy stolikach w oknie można spędzać długie godziny pomimo natłoku obowiązków do wykonania, które ciągle odkłada się bliżej nieokreślone “później”.

18361608_1282184355162210_100640128_n.jpg

Miły kelner wcale nie wyrzuca gości, których uwiodły smaki i klimat La Sueva. Podchodzi do stolika i proponuje zamówienie jeszcze deseru, kawy, wina. Ceny są bardzo przystępne, więc wydaje się, że nie uszczuplają naszego budżetu. Póki nie otrzymamy rachunku zbiorczego z całego popołudnia ;)
Podsumowując polecam Wam pizzę w La Sueva
i odpoczynek po sytym lunchu na rustykalnych kanapach z lampką wina.
Ogólna ocena 10/10.
Adres: Rzeszów ul. 3 Maja
 

jarzebinowy
 
Ten artykuł z pewnością spodoba się parą, które nie chcą wydawać na weselę masę pieniędzy lub po prostu ich budżet weselny nie jest za duży. jarzebinowyogrod.pl/gdzie-szukac-oszczednosci-po…
wesela-oszczednosci-519x300.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Data 19 listopada to dla mnie wyjątkowy dzień. Wtedy razem z moim Lubym obchodzimy rocznicę naszego związku. Wiąże się z tym pewna tradycja,  a właściwie Tradycyja.

23782217_1450995344947776_1089562500_n.jpg

Co roku od 6 lat chodzimy do restauracji Tradycyja, aby uczcić naszą rocznice. Wybraliśmy ten lokal nieprzypadkowo. Jest niezwykle elegancki i doskonale nadaje się na wielkie okazje. Wystrój nawiązuje do śródziemnomorskich klimatów: obrusy w kratę, kolumny, aniołki namalowane na ścianach.
Jest również kilka nieoczekiwanych akcentów jak na przykład pikowany szezlong.

23772090_1450995518281092_42111481_n.jpg


23758427_1450995384947772_527975497_n.jpg

Obsługa reprezentuje bardzo wysoki poziom dopasowany to stylu restauracji. Jednakże w tym roku kelnerka wydała mi się zbyt nachalna.

23846136_1450995508281093_1178318495_n.jpg

Najlepsze w Tradycyji jest jedzenie. Znajdziemy tam niezwykłe i wysublimowane połączenia smakowe. W tym roku postawiłam na makaron  linguine z krewetkami, pomidorkami koktajlowymi, rozpływającym się w ustach serem oraz sosem winno-maślanym. Wino chardonnay idealnie dopełniło potrawę sprawiając, że rocznicowa kolacja smakowała wyśmienicie.

23805548_1450995374947773_451738902_n.jpg

Ceny w restauracji są mega wysokie, ale to wyjątkowa okazja, która warta jest kolacji dla dwóch osób za 114 zł.
Tradycyja nie jest jedyną tradycją tego dnia. Po kolacji chodzimy też na deser do Wedla. W tym roku zjadłam ekstremalnie słodką i pyszną bezę.

23782185_1450995364947774_1135744801_n.jpg

Podsumowując spędziliśmy w Tradycyji już 6 rocznic i mam nadzieję, że jeszcze wiele razy odwiedzimy ten lokal. Polecam go na eleganckie, romantyczne randki.

Ogólna ocena 9/10.
Adres: Kraków Rynek Główny.

23845102_1450995534947757_1347356713_n.jpg
  • awatar st.anger: Zycze, by każda rocznica była słodka i pikantna
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Ogólnie uwielbiam jedzenie. Mięsne czy bezmięsne - wszystko jedno. Aktualnie panuje moda na vege,
a tego typu knajpy rosną jak grzyby po deszczu, również w Krakowie. Postanowiłam zobaczyć, co ma do zaoferowania jedna z nich- Veganic.

22471744_1417133598333951_1849324163_n.jpg

Wybrałam się tam na kolację z przyjaciółką. Miejsce znajduje się w najpopularniejszej krakowskiej lokalizacji, czyli w starej fabryce papierosów na ulicy Dolnych Młynów. Aby nie odstawać od ogólnej konwencji wyglądu całego kompleksu wystrój Veganic ma industrialne elementy urozmaicone mnóstwem zieleni i warzywnych elementów. To miły dodatek do forsownych teraz wszędzie urbanistycznych trendów wnętrzarskich, które zaczynają mnie już trochę nudzić.

22472791_1417133611667283_922644302_n.jpg

Obsługę mogę ocenić, jako trochę nierozgarniętą. Najpierw dostałyśmy angielskie karty, pomimo, że mówiliśmy po polsku. Na szczęście, gdy poprosiłyśmy o polskie dostarczono nam je, ale niestety na raty. Po posiłku nie mogłyśmy się doczekać na kelnera, aby poprosić o rachunek. Przy czym ruch w restauracji wcale nie był duży.

Duże natomiast były ceny. Dwa dania i dwa koktajle kosztowały aż 79 zł. Gdybyśmy, chociaż były syte, to rozumiem taką cenę, ale to była bardzo leciutka kolacja.
Zamówiliśmy dwa zielone koktajle: ze szpinaku
i natki pietruszki. Bardziej przypadł mi do gustu pietruszkowy ze względu na orzeźwiającą nutę.
Gulasz z ciecierzycy z wędzoną papryką, cukinią, pomidorem i bakłażanem w cieście był umiarkowanie pikantny, co bardzo mi się podobało. Ciecierzyca nadawała mu niebanalnego smaku, a bakłażan w cieście, jako dodatek sprawił, że danie wyglądało intrygująco.
Gnocchi w wegańskim sosie serowym z jarmużem, rukolą i pieczoną papryką było wprawdzie bardziej gumowate od tradycyjnego, ale również dobre. Pewnie za sprawą wegańskiego parmezanu, który był dla mnie nowym doznaniem smakowym.

22472373_1417133618333949_627141862_n.jpg

Podsumowując, jest drogo, ale bardzo smacznie. Veganic to miejsce dla osób, które mają wystarczająco dużo pieniędzy, aby podążać za aktualnymi trendami. Osobiście chyba poszukam vege knajpki z cenami bardziej na moją kieszeń i
z porcjami na mój apetyt.
Ogólna ocena 7/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Gdy pierwszy raz byłam w Wiedniu spacerowałam ogrodami Belwederu. Potem w filmie “Niebezpieczna metoda” widziałam jak Freud i Jung przechadzają się tymi samymi alejkami. Zapamiętałam to miejsce, jako piękny ogród mający w sobie coś magicznego. Nie planowałam tam wracać, ale…

22278561_1409690415744936_818847411_n.jpg

Podczas poszukiwania informacji o atrakcjach turystycznych Wiednia dowiedziałam się, że
w galerii Górny Belweder mieści się obraz “Pocałunek” Gustawa Klimta, jedno
z najwybitniejszych secesyjnych dzieł. Od razu dopisałam powrót do Belwederu do planu wycieczki.

22359188_1413397515374226_1782563944_n.jpg

Belweder to kompleks dwóch barokowych pałaców (Górny i Dolny Belweder) oddzielonych ogrodem
w stylu francuskim ozdobionym posągami sfinksów. Wejście do ogrodu jest darmowe.

22215371_1409690245744953_757494306_n.jpg

Górny Belweder

Wstęp do galerii kosztuje 20 euro. My z racji wykupionych wcześniej Vienna Pass weszliśmy za darmo. W czasach cesarstwa astro- węgierskiego urządzano tu bankiety i już wtedy przechowywano dzieła sztuki należące do rodziny cesarskiej.
Na niższych piętrach muzeum prezentowany jest zbiór dzieł o tematyce sakralnej.

22236536_1409690372411607_120195978_n.jpg

Oprócz eksponatów warto zwrócić uwagę również na… sufity, a dokładnie widniejące na nich ogromne malowidła.

22264734_1409690339078277_861737617_n.jpg

Kuratorzy wystawy przeprowadzają nas przez całą galerię stopniując zachwyt. Podziwiamy obrazy Claude Moneta

22237435_1409690285744949_659976743_n.jpg

i Vincenta van Gogha

22278680_1409690295744948_321329301_n.jpg

By na końcu zaserwować nam wisienkę na torcie
w postaci ciemnej sali z jaśniejącym po środku  “Pocałunkiem” Gustawa Klimta. Każdy przystawał, aby zrobić sobie zdjęcie obok. Ja też mam :) Oczywiście z moim Lubym podczas pocałunku.

22236342_1409690235744954_1257478761_n.jpg

Paradoksalnie jednak nie “Pocałunek” zrobił na mnie największe wrażenie tylko “Napoleon przekraczający przełęcz świętego Bernarda”  namalowany przez mojego ulubionego malarza, kontrowersyjnego Jacques'a-Louisa Davida. Jego historia jest dość zawiła i pełna niegodziwości, ale jedno trzeba mu przyznać- umiał odnaleźć się
w każdej sytuacji. Potrafił dostosować się do otaczającej rzeczywistości, często zmieniał front i wiedział, z kim się przyjaźnić. Jednocześnie nie miał skrupułów, aby porzucić starych druhów. Jego obrazy w pełni oddają tą zmienność, głównie na gruncie politycznym.

22290556_1409690352411609_861502271_n.jpg

Po niezwykłych doznaniach w galerii sztuki przyszedł czas na krótki spacer po moich ukochanych ogrodach. Przy następnej wizycie
w Wiedniu może uda mi się odwiedzić Dolny Belweder.

22215204_1409690345744943_1842238641_n.jpg

Pizza po wiedeńsku

W każdym miejscu, które odwiedzamy jemy pizzę.
W ten sposób kolekcjonujemy jej smaki.
Niedaleko domu Freuda (który niestety był już zamknięty, gdy tam dotarliśmy. Kolejne marzenie do mojej listy) znaleźliśmy ładnie wyglądającą pizzerię.

Wystrój restauracji przypadł mi do gustu. Umiarkowanie elegancki, przytulny z nienachlanymi włoskimi akcentami. Kelner już mniej mi się podobał i nie chodzi tu o wygląd. Początkowo mówił po niemiecku, ale gdy w sali pojawił się właściciel nagle przypomniał sobie angielski. Domeną wiedeńskiej obsługi jest, bycie raczej szorstkim dla klienta. Po kilku dniach już się do tego przyzwyczaiłam.

22290238_1409690275744950_248009378_n.jpg

Zamówiliśmy dwie pizze oraz dwa piwa. Byliśmy epicko głodni i uznaliśmy, że jedną na spółkę się nie najemy. Za taki zestaw zapłaciliśmy około 20 euro, co okazało się najtańszym obiadem, jaki jedliśmy w Wiedniu.
Na czym polegała wyjątkowość tej pizzy? Cienkie, bardzo dobre ciasto, odpowiednio przyprawiona
z interesującymi połączeniami składników. Brzmi dobrze, ale nie wyróżnia się specjalnie. Otóż pierwszy raz dostałam pizzę, która W OGÓLE nie była pokrojona. Myślałam, że to błąd, ale po innych zamówieniach widziałam, że to najwyraźniej tradycja lokalu. Tak samo jak podanie na pizzy niedrylowanych oliwek i ogromnej ilości anchois. Dania były mega słone, ale też przepyszne
i niezwykle sycące. Do tego stopnia, że nie dojadłam swojej, a to zdarza mi się rzadko.
W sumie teraz jak o tym myślę to mogli zrezygnować z paru kawałków anchois.

23318642_1435798483134129_1068964198_n.jpg

Podsumowując zwiedzanie Górnego Belwederu
i ogrodów to moim zdaniem kolejny obowiązkowy punkt pobytu w Wiedniu. A pizzerię… cóż polecam tym, którzy poszukują niecodziennych doznań
i lubią słone dania.
Ogólna ocena
Ogrody Belwederu i Górny Belweder 10/10
Pizzeria 7/10

22331066_1413397472040897_1227226621_n.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jedną z pierwszych informacji, jaką uzyskałam na temat stolicy Austrii było to, że jest tam ogromne wesołe miasteczko. Było to zapewne około 13 lat temu. Z miejsca zapragnęłam odwiedzić to miejsce. Drugą było, że Austriacy lubią jadać sznycle.


22237313_1409691535744824_92757345_n.jpg

Prater

Od tego czasu mój system wartości trochę się zmienił ;) Z postanowienia szalonej nastolatki, która chciała z każdej możliwej atrakcji Prateru zostało niewiele, ale jednak zostało.
Teraz zamiast wydawać pieniądze na wiedeńskie karuzele i rollercoastery wolę przeznaczyć je na muzea, jedzenie i pamiątki z podróży. To nie zmienia faktu, że nie mogłam sobie odmówić wizyty w parku rozrywki z nastoletnich marzeń. Tym bardziej, że przejażdżka na Diabelskim Kole była wliczona w koszt Vienna Pass (normalnie kosztuje 10 euro). Dodatkowo realizowała mój zamiar zobaczenia panoramy Wiednia
z wysoka.

22236397_1409691765744801_1452863591_n.jpg

Diabelski Młyn mierzy 65 metrów, a jego prędkość to 2,7 km/h. Został wybudowany w 1897 roku z okazji 50- tej rocznicy koronacji cesarza Franciszka Józefa. Koło znajduje się na liście „Skarbów europejskiej kultury filmowej”, ponieważ ma na swoim koncie ma “role” w kilku filmach między innymi w jednej
z części o przygodach Jamesa Bonda- “W obliczu śmierci” z moim ulubionym agentem 007, Timothym Daltonem.

22214913_1409691579078153_791354278_n.jpg

Przejażdżka trwała kilkadziesiąt minut, a widok zarówno na Wiedeń jak i na Prater był niesamowity. Byłam bardzo szczęśliwa wiedząc, że właśnie spełniam swoje marzenie.
Zaskoczeniem były dla mnie wagoniki restauracyjne
i klubowe, które można wynająć na romantyczna kolacje lub niesamowitą imprezę. Hmmm czyżby powstało nowe marzenie…
Ostrzegam, że kolejka do wagoników jest ogromna.

Kuchnia Wiedeńska

Dokładnie tak w dosłownym tłumaczeniu na język polski brzmiała nazwa restauracji, w której zjedliśmy nasz pierwszy austriacki obiad.

Lokal znajduje się w samym centrum Wiednia, tuż obok katedry świętego Szczepana przy jednej z urokliwych uliczek.

22236087_1409693399077971_52221614_n.jpg

Restauracja była elegancka, a przynajmniej aspirowała do miana takiej. Formalnie ubrany względnie miły (jak wszyscy w Wiedniu) kelner wskazał nam już nakryty stolik dla dwóch osób.

Wnętrze urządzone ładnie, choć miałam wrażenie, że panuje tam nieprzemyślany eklektyzm: tu jakieś antyczne wazony, tu obraz przedstawiający scenkę rodzajową szlachty, a tu drewniana beczka. No, ale byłam na wakacjach, więc przymknęłam oko na te drobne niedociągnięcia.

22236216_1409693522411292_852787857_n.jpg

Zamówiliśmy oczywiście tradycyjne dania miejscowej kuchni, z resztą, co innego można zamówić w restauracji o nazwie Kuchnia Wiedeńska. Postanowiłam spróbować miksu trzech różnych sznycli: wieprzowego, cielęcego oraz z kurczaka z sałatką z ziemniaków. Mój Luby postawił na jednego, dużego sznycla. Chyba nie ma potrawy bardziej austriackiej niż to danie.
O wersji z przepyszną sałatką ziemniaczaną czytałam nawet w przewodniku. Ogólnie rzecz ujmując nasz obiad był bardzo dobry, mięso przyrządzone perfekcyjnie i odpowiednio doprawione z chrupiącą panierką, która nie była nasiąknięta tłuszczem. Obie porcje (popite austriackim piwem) sprawiły, że najedliśmy się do syta i wydaliśmy całkiem sporo, bo około 40 euro, no, ale Wiedeń jest drogi.

22290540_1409693379077973_2017222940_n.jpg

Podsumowując nie wyobrażam sobie żeby być w Wiedniu i nie spróbować ich pysznego, najlepiej cielęcego, sznycla. Nie wyobrażam sobie również ominąć jedną
z najlepszych atrakcji tego miasta, jaką bez wątpienia jest Prater.
Ogólna ocena:
Prater- Diabelski Młyn: 10/10
Kuchnia Wiedeńska: 9/10

22214982_1409692875744690_639779228_n.jpg
 

rmat
 
Rezerwacja sali weselnej to nie lada wyzwanie, większość z was powie co wy wygadujecie, przecież to zajmuje chwilę. Tak tylko ta chwila musi być minimum rok przed weselem a w niektórych lokalach nawet dwa lub więcej... restauracjamat.pl/(…)Wymarzona-sala-weselna-jak-wyb…

wesela-zabrze.jpg
 

rmat
 
W ostatnim czasie przyjęcia komunijne przybierają różne formy. Jedni decydują się na skromny obiad w gronie najbliższych, inni zaś wynajmują restaurację... restauracjamat.pl/(…)Jak-zorganizowac-komunie-dziec…

komunia-orzesze.jpg
 

rmat
 
Odpowiedź na to pytanie wydaje się być oczywiste, jednak istnieje jeszcze spora grupa osób, która tego nie robi. Zobacz czym może skutkować takie postępowanie... restauracjamat.pl/(…)Noclegi-w-hotelu-dlaczego-wart…

nocleg-slask-2.jpg
 

 

Kategorie blogów