Wpisy oznaczone tagiem "rodzinny galimatias" (17)  

happyblackness
 
améli:
Księciunio mówi:
- Czasem trzeba założyć rękawice i walczyć. Wchodzimy na ring.
Więc będziemy walczyć. Zejdziemy z ringu zwycięsko. Niepokonani. Silniejsi. Zejdziemy z niego razem.
 

happyblackness
 
améli:
Nowe zdanie mojego Dziadzia:
- Leję na to i podpalam!
 

happyblackness
 
améli:
Księciunia zaczęły ponownie boleć plecy. Znowu wszyscy się martwimy. Mama przede wszystkim. Oby się okazało, że tylko go przewiało. O to proszę i błagam...
  • awatar niiika: Nie może być inaczej. Na pewno przewiało. Na pewno.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

happyblackness
 
améli:
Żeby było śmiesznie, przyjmowałam dzisiaj księdza po kolędzie. Chociaż jeden pan w przychodni stwierdził, że nasz ksiądz po kolędzie nie chodzi, on po prostu zbiera pieniądze. No cóż... trudno mi było się z tym panem nie zgodzić, ale mniejsza o to. Jak co roku ksiądz w swoich ogłoszeniach parafialnych ogłosił, że dzisiejszego dnia kolędowanie rozpoczyna o godz.9 rano od nr 80 i idzie w dół. Kierując się słowami Bogusia (księdza)Tatinek stwierdził, że u nas będzie najpóźniej o 10 (bo przecież tylko 2 rodziny są przed nami), więc zadowolony wstał sobie z samego rana, posprzątał, co miał posprzątać, przygotował wszystko ładnie na przybycie proboszcza i czekał. Zaczął sie w końcu niecierpliwić. Godzina 11. a księdza dalej nie ma. Dzwoni więc do sąsiadki spod nr 80, gdzie dowiaduje się, że u nich proboszcza również nie ma. Ksiądz proboszcz postanowił sobie jednak, że zacznie od drugiej strony. Zdążyliśmy odwiedzi lekarza i wrócić do domu. Tatinek pojechał do miasta. A ja zostałam w domu sama z Filipkiem. O 14. wrócił Michał(12) ze szkoły. W takim o to towarzystwie doczekaliśmy się księdza.
Modlitwa zmówiona, ściany wodą ochlapane, gadu gadu... Ksiądz sięga do kieszeni i wyciąga lizaka (myślałam, że mi oczy ze zdziwienia z orbit wypadną)i wręcza go Filipowi, który do tej pory stał poważnie, nie wydając z siebie żadnego dźwięku. Na co Filip wielce oburzonym tonem dwuletniego szkraba
- "Niiiiiieeeee"
Nie wiedziałam, czy mam się śmiać, czy płakać. Ksiądz jeszcze raz przysuwa rękę, a Filip dalej uparcie "Nie". Po sekundzie zreflektowałam:
- Filipku powiedz dziękuję ładnie.
- Nie - odpowiada krótko, lecz treściwie.
- Filipku masz :)
Wzięłam od księdza lizaka i zakończyłam te bezbłędne przepychanki lizakowe :)
Wypytał ksiądz co, jak, gdzie i ile tata z mamą zarabiają (serio bez ściemy, wprost zapytał). Pomarudził, że w kościele nas nie widać. Zabrał kopertę i poszedł.
A co do tej koperty.....
To się ksiądz zdziwił jak ją otworzył. Ale mógł przyjść rano, Tatinek by się nie zdenerwował, pieniążków by nie wyciągnął i był by git, a tak.... jeden marny Mieszko :)
  • awatar pani-grafik-PRV: Piękna opowieść! :D :D :D Nasz nawet chlapać nie chciał, bo kropidła nie mieliśmy. To mu Duży gałązkę choinki podał. A my niestety 50 zł daliśmy, bo tylko tyle w domu było :/
  • awatar pani-grafik-PRV: @pani-grafik-PRV: Tylko w znaczeniu, że chciałam różowego banknota wsadzić :D
  • awatar eM..: Hah nie ma problemu, podam namiary ;) Ale na kolege mojego psychiatry, wiesz jakos nie preferuje trojkatow hehe :D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

happyblackness
 
améli:
Gdy przed Bożym Narodzeniem robiłam zakupy, potrafiłam stać przed regałem z galaretkami i artykułami do pieczenia 15 min i kminić, które galaretki i proszki do pieczenia opłaca się najbardziej kupić. Które wyjdą w miarę najtaniej. Przy zakupie każdego produktu zawsze miałam na uwadze kondycję finansową rodziców. Z resztą nawet jak kondycja ta ma się dobrze, to zawsze się staram kupować racjonalnie i uważam na ceny. Bo skoro mogę coś kupić taniej, to po co mam przepłacać.
Ale oczywiście w tej mojej rodzinie na takie drobnostki jak ceny, pieniądze, itp. tylko ja zwracam uwagę. Księciunio ma oczywiście wszystko w nosie. Jedzie na zakupy, ściąga z regałów jak leci, a że przy kasie zostawia majątek, no cóż... przecież to nie on musi zarobić na utrzymanie rodziny, przecież kupił, co miał kupić. W ogóle o co mi chodzi? A zwrócić mu uwagę? Jakim prawem ja w ogóle śmiem mu zwracać uwagę? Kim ja jestem, żebym mu uwagę zwracała? Przecież to obraza majestatu jaśnie szanownego i wspaniałego Księciunia jest.
Oczywiście Mamuśka się nie odezwie. Znowu wyszłam na najgorszą szmatę.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

happyblackness
 
améli:
Tatinek nie wraca na święta.
Mamuśka zła.
 

happyblackness
 
améli:
- Cholera - słyszę przyspieszone kroki po kuchni. - Widziałaś klucze od domu? - woła Tatine
- Nie ma na parapecie?
- Nie - odpowiada trochę poirytowany. - Asia, a Ty masz jakieś klucze?
- Tak.
- Gdzie?
- W torebce.
Słyszę dźwięk rozpinanego zamka od torebki, głośne westchnienie i....
- Boże, jak ja mam tutaj coś znaleźć? - mówi sam do siebie Tatinek.
- Mi się jakoś udaje :) - wołam.
 

happyblackness
 
améli:
Dzisiaj z pracy odebrał mnie Tatinek. Ale oczywiście droga powrotna nie mogła obejść się bez niespodzianek (zwanych inaczej małymi katastrofami).
Zbliżaliśmy się już powoli do L. Przed nami wlókł się jakiś samochód, więc Tatinek mało rozwaźnie postanowił go wyprzedzić. Fakt... jechał bardzo powoli, bo przy panujących warunakch inaczej nie da rady. Jednak samochód przed nami nie zamierzał zjechać troszeczkę w bok. Tak więc gdy byliśmy już prawie na jego wysokość (warto zaznaczyć iż niewielki zakręt to był) nasze auto wjechało w wielką koleinę, ściągając nas jednocześnie gwałtownie na pobocze... Moim oczom ukazał się słupek (dzięki Bogu plastikowy). Przykurzyliśmy w jeden słupek, a przed drugim się zatrzymaliśmy.
Pierwsza myśl jak mi przyszła do głowy: "No kur*** w rowie wylądujemy". Ale do rowu nie wjechaliśmy.
Tatinek próbował wycofać. Najpierw nie mógł wrzucić wstecznego. Później chciał wysiąść, okazało się że drzwi się zablokowały. Gdy już wyszedł od mojej strony, prawie że wpadł do rowu.
Pod nosem cały czas marudził:
- Stary wyga, a tak k***** głupio wpadł.
Szczęśliwie samochód który po jakiejś chwili przejeżdżał, zatrzymał się. Wyciągnęli nasze auto z tego śniegu. I pojechaliśmy....
Ale po pierwszym naciśnięciu hamulca zaczęło coś trzeć strasznie.... W sensie okazało sie później, że koło trze o błotnik z przodu....

PS.
- Tato, masz zakaz wyprzedzania! - pierwsze słowa jakie ode mnie usłyszał Tatinek.

PPS
Mamuśka nie zna całej prawdy o zdarzeniu, bo by nam chyba Tatinka zamordowała:)
  • awatar niiika: ...a to wszystko przez ten śnieg! Dobrze, ze nic Wam się nie stało. Ja się zastanawiam czy dzisiaj mi nasze kochane MPK przyjedzie przed 23, żebym z naszego cudnego molochu do domku mogła wrócić...:)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

happyblackness
 
améli:
Mama kazali, więc poszłam.
Odwiedziłam naszą panią Doktor.
- Zwolnienie?- pyta lekarka z zaskoczenia.
Patrzę na nią lekko zamulona.
- Na to przeziębienie, a nie na to...- tłumaczy mi, spoglądając na mnie znacząco.
- Aaa.... Jak pani doktor uważa.

Pani Doktor uważała, że zwolnienie do końca tygodnia będzie bardzo odpowiednie. Zasadniczo nie mam nic przeciwko.
Dodatkowo dostałam skierowanie na USG moich węzłów pachowych, gdyż nieoczekiwanie pojawiło się tam małe coś. Nie wiadomo co.
I znowu mama będzie panikować, bo miała nadzieję, że okaże się to coś tylko powiększonym węzłem chłonnym, ponieważ jestem przeziębiona.
  • awatar niiika: a spróbuj mi się wykręcać albo opóźniać pójście na to USG! Za uszy Cię tam zaciągnę!
  • awatar améli: @niiika: pfi... czy Ty mi grozisz w jakiś sposób? poza tym moimi konsultacjami medycznymi zajmie się Mamuśka, więc choćbym nie wiem jak bardzo próbowała się wykręcać, to i tak mi się nie uda.
  • awatar niiika: @améli: nie grożę! Ja o CB dbam! :P No i dzięki Bogu, że się zajmie.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

happyblackness
 
améli:
Filip wrócił. Nie do wiary, że ta mała istota wnosi tyle radości do życia :)

-Niuniek daj buziaka - wołam stojąc w drzwiach.
Popatrzył się na mnie tymi swoim wielkimi, niebieskimi oczętami. Odwrócił się w moim kierunku i biegnie, zarzucając pieluchą na każdą stronę. Wzięłam go na ręce.
- Dasz buziaka? - pytam z uśmiechem.
Złożył swoje małe usta w słodki dzióbek i dostałam wielkiego buziaka w policzek :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

happyblackness
 
améli:
Tatinek usilnie próbuje mnie przekonać jaki to Tomek fajny chłopak jest. Pracowity, inteligentny, sumienny, bla bla bla....

Jutro na 8.30 mam zajęcia. Ja nie chcę. Ja chcę się wyspać. A wolne będę mieć dopiero w następny weekend.
 

happyblackness
 
améli:
Mój jakże niezastąpiony i jedyny w swoim rodzaju tatinek poszukiwał sobie na własną rękę zięcia. Co najśmieszniejsze wydaje mu się, że go znalazł.

-Ty sobie wybij z głowy jakikolwiek wyjazd jutro do Ewki - burzy się Mamuśka do Księciunia. - Ty chory jesteś.
- Ewka przyjeżdża w przyszłą sobotę - wtrącam.
- A po co? - bezmyślnie* pyta Mamuśka.
- Koooobieto! - bezradnie kręcę głowa.- Będę ją uczyć piec ciasto - zacieszam jak małe dziecko.
Na co wrąca się Tatinek
- Asiuuuuu!....
Myślę sobie, że jak nic chce znowu coś ode mnie
- Co Ty znowu ode mnie chcesz? Przecież ja tym razem nic nie zrobiłam. Pieniędzy tez nie chce.- dodaję z uśmiechem.
- Musisz na poniedziałek upiec dobre ciasto. Najlepiej drożdżowe.
- Słucham?
- Tatinek sobie zięcia załatwia- śmieje się Mamuśka.
- No bo my w pracy mamy takiego Tomka. Taki fajny młody chłopak i on bardzo lubi ciasto drożdżowe. Ostatnio spóźnił się do pracy, bo musiał iść po ciasteczko dla siebie - ironizuje.- Ta starasz pani u której teraz pracujemy upiekła  drożdżowe. Wcinał aż mu się uszy trzęsły. starsza Pani stwierdziła, że Tomek musi sobie znaleźć dziewczynę, która piecze. Roman, który pracuje z nami mówi do mnie 'Heniek, a Ty masz córę, Prawda?'. To ja mu odpowiadam, ze no mam. 'A ile córa ma lat?'. To mu mówię ile. On na to, że to nieduża różnica wieku i że pasowalibyście do siebie.
- Boże, o czym Ty do mnie mówisz?
Patrzę na Tatinka jak na wariata. A on nawija jaki to Tomek jest fajny, pracowity uczynny. Mamuśka popuszcza, że będę mieć faceta, który całkiem dobrze zarabia. Księciunio dodaje, że więcej ode mnie. Siedzę sobie jak wryta, słucham tych wszystkich głupot, czuję się ja w "Ukrytej Kamerze".
- Chcesz nosić kolegom ciasto do pracy, to sobie piecz. Ja nie piekę. poza tym ja jestem kobieta niezależną. Sam na siebie zapracuję.
I grzecznie się oddaliła.

*bezmyślnie- bez zastanowienia wypowiada pewne słowa, które czasami mogą niektórych urazić.
 

happyblackness
 
améli:
Idiotyzm w czystej postaci: nagrzać grzałkę przenośną do czerwoności, żeby podpalić kawałek gazety, którą to odpala się następnie kuchenkę gazowa.
- Babciu, co to w ogóle było! To zachowanie gorsze niż dziecka. Dziecko nie zrobiłoby czegoś tak głupiego.
- Bo dziecko nie wiedziałoby jak.

Odpowiedź zdrowej na umyśle sześćdziesięciopięcioletniej kobiety. Boże, gdzie ja żyje? Przepraszam, czy mamy tutaj jakąś ukrytą kamerę? Czy jak?

- Babciu, czy Ty chcesz nas puścić z dymem?
- O to się nie martw.
- Kobieto, skończ już!

Jak ja mam żyć z tą kobietą pod jednym dachem? Nieodpowiedzialne to w ogóle. Mądrzejsze od telewizora. Kłamie, zmyśla, kręci. Własnemu dziecku życie uprzykrza. I jeszcze pretensje do wszystkich za to, że jej w życiu źle. Ale przecież za głupotę się płaci. A z za wybitną głupotę płaci się drożej.
 

happyblackness
 
améli:
Burza. Brak dostępu do sieci, brak interesującego programu w TV, zero ciekawych książek do czytania. Więc leżę sobie znudzona na fotelu w pozycji odwróconej (głowa na siedzeniu nogi zwisają z oparcia). Naglę słyszę od Księciunia:
- A ja mam Pepsi...
Długo na odpowiedź nie czkał. Zanim pomyślałam słowa same się wypowiedziały:
- A ja mam gówno w dupie.
Cisza... I nagle oboje wybuchamy obłędnym śmiechem. Księciunio próbuje się ze mną licytować, co kwituję:
- Ja byłam pierwsza i niczym mnie nie przebijesz.

Wyszedł. Po chwili przychodzi do pokoju z butelką pepsi. Odkręca ją. Słyszę ten zajebisty syk.
- Ja mam Pepsi, a Ty się zadowól swoim gównem w dupie... - i pianie ze mnie. I wypił ją sam.
 

happyblackness
 
améli:
-Puszczaj powoli sprzęgło i delikatnie dodawaj gaz.
Słychać dziki warkot silnika...
Ruszyłam powoli do przodu, ale miałam pewien opór przed wjechaniem na lekkie wzniesienie.
- Jak chcesz się zatrzymać to wciśnij sprzęgło i hamulec.
Kolejna próba... ten sam błąd... Chcę zatrzymać się... puszczam wszystkie pedała..
Widzę że Tatinek rusza niepewnym krokiem w moją stronę.... otwieram drzwi
- Dziecko drogie, żeby się zatrzymać musisz wcisnąć sprzęgło i hamulec
- przed chwilą tłumaczyłem jej to - informuje Księciunio (mój młodszy brat, który jest szczęśliwym posiadaczem prawka)
Oparta o kierownicę zaczęłam się śmiać z własnej niezdarności...

- Cholera jasna... delikatnie wciskaj ten hamulec a nie walisz całą stopą.... - krzyczy do mnie Księciunio po tym jak zahamowałam, tak że aż nas zarzuciło do przodu.... był to chyba 4 raz gdy wcisnęłam w końcu hamulec i sprzęgło.
- Noo dobra już, dobra... Dawaj jeszcze raz.

- Co Ty robisz? Chcesz zarysować samochód! Puść kierownicę!
Trzymam dalej.
- Puść ją do cholery!
Puściłam... Zabrała ręce tak jak robi to małe dziecko, gdy coś zbroi i próbuje wszystkich wkoło przekonać, ze to nie ono
Wysiadam z samochodu, na co Tatinek woła:
- Dziecko, na egzaminie też puścisz w ten sposób kierownicę (tutaj ładnie to zaprezentował), jak nie będziesz wiedzieć co robić?
- Ale to on mi kazał... Ja ją przecież chciałam trzymać.

Po jakichś 10 minutach, gdy Księciunio czyścił szyby, wołam do niego:
- Ej ale w Need for Speedzie ja korzystam tylko z gazu. Nie było nigdzie przecież sprzęgła, więc się nie dziw, że nie umiem go użyć!
- Powiedz to instruktorowi na kursie - woła ze śmiechem Księciunio
- Chcesz, żeby mnie z samochodu wypieprzył? - komentuję
- Głupek! - tyle usłyszałam w odpowiedzi.

Ale pierwszy raz za kółkiem mam już za sobą... a jak twierdzi Bartoszek... Pierwszy raz jest najgorszy... Potem jakoś już leci... :)
  • awatar niiika: Księciunio <hahaha> ...no toś Go porównała :D! P.S. ja Cię ruszać nauczę :D ;)
  • awatar Solange La More: Haha xD prawko będę robić dopiero za dwa lata jednak moja siostra też miała takie początki ;D Teraz jednak już nabrala wprawy ; )
Pokaż wszystkie (2) ›
 

happyblackness
 
améli:
Grzecznie zbieram się do kąpieli. Tata tymczasem:
- Jutro demoluję łazienkę...
Patrze na niego z tępym wyrazem twarzy, więc powtarza mi ponownie komunikat:
- jutro demoluję łazienkę...
- Ty chyba sobie jaja robisz - tak jakoś mi się wyrwało.
- Nie. Rozwalam murek pod wanną.
- Gdzie ja się będę myć?
- W misce. - widzę już, że tatinek ma niezły ubaw ze mnie.
- Ty chyba sobie kpisz ze mnie!

Remont w domu.... uwielbiam ten okres. Z jednej strony cieszę się, że łazienka będzie nareszcie skończona, z drugiej zaś.... ja potrzebuję mieć ciągły dostęp do tego pomieszczenia!
  • awatar Angeliq^^: ja mam tak samo... remont w łazience i jeszcze w kuchni, załamka, istny dom wariatów
Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów