Wpisy oznaczone tagiem "rozmowa" (736)  

taksi
 
1313 Zgłaszam się: Pewnego pogodnego popołudnia na postoju do mojej taksówki wsiadło dwóch porządnie nawalonych Ruskich. Gdy tylko podali mi adres i ruszyłem, zaczęli mi śpiewać w samochodzie, ale od razu zwróciłem im uwagę, że tu śpiewać nie wolno, bo przeszkadza się kierowcy, więc przestali. Zamiast śpiewów włączyłem im radio.
Dalej w trakcie jazdy jeden z nich pytał mnie o jakieś szurki, szruki, szluki czy coś podobnego. Myślałem, że chce palić, to odpowiedziałem, że też nie wolno. Ale okazało się, że klientowi chodziło o prostytutki. I tu ciekawostka z komunikacji międzykulturowej: Ruscy na dziewczynki mówią Natasze. Wydaje mi się to trochę smutne, bo co teraz mają zrobić te, którym rodzice dali na imię Natasza? W Rosji to chyba dość popularne imię. :P
Akurat mieliśmy po drodze jedno miejsce, gdzie wiem, że oferują takie usługi, ale klient zrezygnował, bo okazało się, że on chciałby dziewczynę wziąć ze sobą, a tu oferowali tylko na miejscu. Także pojechaliśmy dalej.
Pod koniec kursu w radiu poleciała jakaś piosenka Queenu. I wtedy się zaczęło...
-O, Freddy. Freddy piedał!
-Freddy piderast!
A ja im na to:
-Dobry pedał
-Dobry piedał?- Tu zauważyłem rosnącą nienawiść w oczach klienta siedzącego obok mnie.
-Bo martwy.
Ależ panowie mieli wtedy radochę... ;)
  • awatar Z przymrużeniem oka: bo są takie imiona, które kojarzą się z takimi paniami. Dla mnie to Lena, Tania, Natasza i Swietłana.. A jakieś 3-4 lata temu był wysyp Len. Co druga dziewczynka tak była nazywana
  • awatar Haniya: ty to tak serio ?
  • awatar 1313 Zgłaszam się: @Z przymrużeniem oka: z tych, które wymieniłaś, jak dla mnie tylko Tania nasuwa skojarzenia :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

taksi
 
1313 Zgłaszam się: Z podsłuchanej rozmowy klientek:
-Ta Gośka* od Maryli się ze swoim rozeszła
-A dlaczego? Przecież taką byli fajną parą.
-A bo się go czepiała, w końcu nie wytrzymał i odszedł.
-A o co?
-Aa o wszystko.
-No ale przecież nie był alkoholikiem ani nic! Ale te młode dziewuchy teraz głupie... W ogóle młodzi teraz życia nie znają.

Wniosek jaki mi się z tej rozmowy nasunął jest prosty. Drogie Panie, jeśli Wasi mężowie nie są alkoholikami, to powinnyście się cieszyć :D
A drugie to zdziwienie: Skąd młodzi mieliby znać życie? Przecież są młodzi.

*Imiona fikcyjne
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)czy_moge_powiedziec_ci_czesc.htm…
Jeżeli zwykłe cześć może przerodzić się w rozmowę, rozmowa w dotyk, dotyk w pocałunek, pocałunek w seks, to czy mogę powiedzieć Ci cześć?
 

ebook-poradniki
 
Autor: Marek Hlebowicz  

Na modelarskich lotniskach bardzo często spotkać można przypadkowych widzów, którzy, zobaczywszy w powietrzu model, podchodzą do nas i zaczynają go oglądać. Spotkania takie zawsze kończą się rozmową i mnóstwem pytań – od czego zacząć, czym ten model jest napędzany, czy jest to trudne itd.? Początkujący modelarze również mają problem z dotarciem do usystematyzowanej wiedzy dotyczącej napędów, akumulatorów, regulatorów, regulacji silników spalinowych, czy programowania nadajników.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)abc_lotniczych_modeli_zdalnie_stero…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "poradniki", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-poradniki.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

taksi
 
1313 Zgłaszam się: Tej zimy miałem okazję wieźć Włoszki w liczbie czterech. Trzy z tyłu trajkotały coś między sobą, a ta z przodu, najstarsza, z braku towarzyszki postanowiła potrajkotać ze mną. Najpierw spytała czy mówię po włosku, no ale nie, niestety nie mówię. Trzeba było znowu kaleczyć angielski.
I tak od pani dowiedziałem się, że w Krakowie są po raz pierwszy, że bardzo im się podoba, że jest dużo drzew (ale to chyba już niedługo ;) ), że jest zimno itd. itp. Na co pani odparłem, żeby przyjechała w lecie, jest jeszcze ładniej. I tu wielce się zdziwiłem, bo okazało się, że klientka sądziła że w Polsce latem mamy temperatury rzędu 15 stopni. Wtedy dotarło do mnie, że dla Włochów musimy być chyba uznawani za jakiś kraj z dalekiej Północy, gdzieś niemalże z koła podbiegunowego.
Przypomniałem sobie wtedy, jak to niektórzy klienci chwalący się pobytem w Szwecji czy tam Norwegii wyprowadzali mnie z błędu i objaśnili mi, że tam latem jest podobna temperatura jak w Polsce, kiedy mi się zawsze wydawało, że tam jest najwyżej 20 stopni. Jak to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
  • awatar Haniya: w Norwegii to faktycznie temperatura najwyzsza w lato nie przekracza z reguły 20 stopni.. w szwecji chyba gdzies do 25 dochodzi, wiec do polskiego lata, gdzie potrafi byc po 35 stopni, bym tego nie porownala
  • awatar Z przymrużeniem oka: @Haniya: w Szwecji często mają po 35 stopni latem
  • awatar muu.: @Haniya: zależy gdzie, czasem odwiedzam rodzinę na południowym wybrzeżu Norwegii i rzadko kiedy latem było mniej niż 20 :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

taksi
 
1313 Zgłaszam się: Od pewnego czasu coraz bardziej odnoszę wrażenie, że wizyty w banku zaczynają przypominać coś w rodzaju randki w ciemno. Siedzę z jakąś nowopoznaną elegancko ubraną dziewczynką przy stoliku, rozmawiamy, ta mnie wypytuje: czy mam żonę, czy mam dzieci na utrzymaniu, jakie są moje dochody, na jaki samochód odkładam itp. A pewnego razu dziewczynka ze stolika obok nawet zapytała czy nie napiłbym się kawy. Tę miłą atmosferę chyba trochę zepsułem, kiedy przyszło do wyboru nagrody i wziąłem bon na zakupy do pewnej sieci sklepów, uzasadniając to tym, że mama tam kupuje karmę dla kotka ;)
  • awatar Wapń: czemu się nie napiłeś kawy z panią?
  • awatar .Edith.: @Wapń: pani nie zaproponowała kawy ze sobą tylko kawę z mlekiem i cukrem. ;) Na randce w ciemno masz szansę na dymanko w banku wydymają Cię napewno. ;)
  • awatar 1313 Zgłaszam się: @.Edith.: czyli jakieś dymanie będzie! @Wapń: generalnie nie lubię kawy :P
Pokaż wszystkie (3) ›
 

mondoviko01
 
*Zanim zaczniesz czytać, chciałabym Cię tylko poinformować, jak wygląda główna bohaterka mojego opowiadania, tutaj masz zdjęcie:
blondynka1.jpeg
(mam nadzieję, że się Wam podoba)
Resztę ważnych o niej rzeczy dowiesz się w opowiadaniu z czasem ;p No to miłego czytania !*
-------------------------------------------------
Obudziły mnie jasne promienie słońca, wpadające do mojego pokoju przez odsłonięte okno. Z niechęcią otworzyłam swoje zaspane oczy i spojrzałam na zegarek. No nieźle, była już 10.00, a ja jeszcze leżałam w łóżku. Gdybym obudziła się godzinę później, to całkowicie zaspałabym na śniadanie, a co gorsza na lekcje śpiewu. No nic, pora wstać i się ogarnąć, nikt za mnie tego nie zrobi - niestety.. Założyłam na stopy kapcie i ruszyłam w stronę łazienki. Przejrzałam się w lustrze i stwierdziłam, że wyglądam dziś wyjątkowo źle. Postanowiłam wziąć orzeźwiający, szybki prysznic. Gdy weszłam do kabiny i puściłam wodę, gorący strumień zmoczył moje ciało, było to takie przyjemne. No nic, nie mogę tak stać cały dzień, po umyciu włosów i ciała wyszłam i owinęłam się ręcznikiem, po czym ruszyłam w stronę mojego pokoju.
Stanęłam naprzeciwko wielkiej szafy z lustrem, w której miałam przyszykowane 4 ulubione zestawy ciuchów. Z racji, że dziś sobota i najprawdopodobniej nigdzie się nie wybieram, postawiłam na klasyczny, kremowy sweterek, czarne rurki i ulubione buty na obcasie
zestaw1.jpg

Dorzuciłam do tego jeszcze kilka bransoletek i gotowe, teraz czas na makijaż i włosy.
Śpiesząc się już, podeszłam do lustra w łazience i umyłam zęby, później przemyłam twarz wodą i nałożyłam na twarz matowy puder. Pomalowałam rzęsy, które już po chwili maksymalnie się podkręciły i zrobiłam brwi, usta nawilżyłam jedynie bezbarwną pomadką o smaku kokosa - mm, uwielbiam ten smak.
Twarz gotowa, od kiedy tylko pamiętam nie miałam większego problemu z moją cerą i wyglądem, można powiedzieć, że urody to mi Pan Bóg nie pożałował.
Pomimo swojego wyglądu, nie jestem i nigdy nie byłam zakochana w sobie, nie wywyższam się i nie czuję lepsza od innych, o co niektórzy mogą mnie posądzać.
Włosy postanowiłam zostawić rozpuszczone, jedynie je rozczesałam, lubiłam je takie, nie przepadałam zbytnio za kucykami czy upinaniem ich w koka.
Tak wyglądając, wzięłam ze swojego pokoju torbę i poszłam na dół.
Przy stole w jadalni już czekali na mnie rodzice.
Naszą tradycją było wspólne śniadanie, jednak ostatnio zaniedbywałam ten zwyczaj. Kiedy moja mama - Elena - mnie zobaczyła od razu na jej twarzy zagościł szczery uśmiech.
- Dzień dobry kochanie, nareszcie jesteś ! - powiedziała, podchodząc do mnie i dając mi buziaka w policzek.
- Susan, złotko ! Jak się spało ? - mój ojciec - Steven - spojrzał na mnie i posłał mi tylko szeroki uśmiech. - Dlaczego ostatnio się tak spóźniasz na śniadanie, hmm ? Czy wszystko w porządku ? - Dodał ze zmartwioną miną.
- Dzień dobry, dzień dobry. Spało się słabo, ale wszystko jest okej, po prosu muszę zacząć się wcześniej kłaść i będzie dobrze - posłałam im sztuczny uśmiech.
- No dobrze, córciu, ale teraz chodź i usiądź, zjedz śniadanie, a my z tatą zbieramy się już do pracy.
Aha i nie zapomnij o swoich lekcjach śpiewu, kochanie.
- Tak jest ! Nie zapomnę, miłego dnia !
Po moich słowach mama podeszła i dała mi jeszcze jednego całusa, a ojciec tylko pomachał do mnie ręką, stojąc przy drzwiach wyjściowych.
Kiedy rodzice w końcu wyszli z domu i zostałam sama, mogłam się wyciszyć i spokojnie zjeść śniadanie.
Ostatnio byli bardzo zapracowani i nie zauważyli, że tak naprawdę wiele między nami się zmieniło.
Byłam ich jedynym dzieckiem, więc mnie rozpieszczali od małego. Zawsze spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, ale od niedawna, gdy praca jest dla nich najważniejsza, a są ważnymi urzędnikami w porządnej firmie, to nasze kontakty się zepsuły.
Widzimy się tylko rano i wieczorem, to taka rutyna, śniadanie razem, potem cały dzień ich nie ma i na wieczór wracają zmęczeni, więc nawet nie mają siły na rozmowę.
No nic, jestem w stanie to zrozumieć, ale niech przestaną w końcu udawać, że jest okej, bo nie jest, a próbują zatuszować to nowymi ciuchami i kieszonkowymi, które mi wpychają.
Mam dość tej nudy i codzienności, która jest przytłaczająca, nie mogę narzekać na brak pieniędzy, ale nie jestem nawet dzięki nim szczęśliwa, chciałabym mieć rodziców blisko, a oni się tylko oddalają. Ostatnio często wyjeżdżają na delegacje i rzadko się widzimy. Mam tego wszystkiego serdecznie dość, mam już 18 lat i rozważam wyprowadzkę, choć im tego nie powiedziałam.
Teraz, gdy potrafię brać za siebie odpowiedzialność i czuję, że dam sobie sama radę, chce w końcu zacząć się rozwijać, na co nie pozwalają mi rodzice, którzy twierdzą, że nadal muszą mieć mnie na oku.
Oni tak naprawdę tylko udają, że się o mnie martwią, żeby sprawiać pozory dobrych rodziców.
Tylko że chyba nie zauważyli tego, że już dawno stracili swoją córkę. Nie pamiętam już, kiedy ostatnio coś wspólnie robiliśmy, więc nie widzę dalszego sensu mieszkania z nimi. Będąc tu tylko się męczę, dlatego postanowiłam, że dzisiaj, zanim znów wyjadą w sprawach służbowych powiem im o wszystkim, o moich planach wyprowadzenia się od nich. Boję się, jak na to zareagują, ale trudno, podjęłam już decyzję i jej nie zmienię. Zawsze robiłam to, czego oni chcieli, teraz nadeszła pora, żebym pokazała im, kim tak naprawdę jestem, a właściwie sama miałam się tego dzisiaj dowiedzieć.
Po długim rozmyślaniu i zjedzeniu śniadania, zaniosłam talerz po kanapkach i kubek po herbacie do zlewu. Spojrzałam na godzinę, było już 25 po 11, a o 11.30 zaczynały się moje lekcje śpiewu. Po chwili w całym mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka. Ruszyłam w kierunki drzwi i je otworzyłam, przede mną stała moja prywatna nauczycielka - Beatrice Holt - przywitałam się i wpuściłam ją do środka.
Beatrice była brunetką, miała 28 lat, to bardzo uprzejma i miła kobieta, lekcje z nią mijały naprawdę przyjemnie.
Po zaśpiewaniu paru piosenek, w tym mojej ulubionej - Selena Gomez - Stars Dance (
- postanowiłyśmy skończyć naukę na dziś i na ten tydzień, następna lekcja tradycyjnie miała odbyć się w następną sobotę.
Gdy odprowadzałam do wyjścia kobietę, ta odwróciła się w moją stronę i spojrzała w oczy.
- Susan, wszystko okej ? Byłaś dziś trochę spięta, jak śpiewałaś. Coś Cię martwi ? - zapytała marszcząc brwi.
- Ehh nie, dzięki, że pytasz, ale wszystko jest okej - zapewniałam ją, ale chyba mi nie uwierzyła, bo spojrzała na mnie podejrzliwie, postanowiłam, że powiem jej prawdę, bo nie mam powodu, by ją okłamywać - Umm, no dobra, masz mnie. Chodzi o to, że dziś muszę porozmawiać o czymś dość ważnym z moimi rodzicami i martwię się, jak oni na to zareagują. Podjęłam pewną decyzję i to dotyczy także ich..
- Mhhm, posłuchaj, nie będę wścibska i nie zapytam już, o co chodzi, bo widzę jak bardzo się denerwujesz, ale mogę Ci jedynie poradzić to, żebyś nie bała się tej rozmowy. Cokolwiek zdecydowałaś, napewno będzie dobrze, Twoi rodzice są wyrozumiali, więc myślę, że pójdzie okej i pamiętaj, nie bój się wyrażać własnego zdania, bo jesteś wolnym człowiekiem i masz do tego prawo. A teraz wybacz mi, ale muszę już uciekać, widzimy się za tydzień. Trzymaj się ! - objęła mnie, podnosząc mnie na duchu i wyszła.
Zmotywowała mnie do dalszego działania tymi słowami i teraz wiem, że napewno się nie cofnę, muszę z nimi o tym porozmawiać.
Reszta dnia zleciała mi dość szybko, czytałam książkę, ćwiczyłam trochę i nim się obejrzałam, była już 20.00. Zaraz powinni wrócić rodzice, no nie, teraz dopiero zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo się tym wszystkim stresuję, ale zdania nie zmienię.
Podczas gdy wszystko sobie analizowałam i szukałam dobrego sposobu, by im to powiedzieć, usłyszałam jak ktoś przekręca zamek w drzwiach. To oni, wrócili.
Jak zwykle zmęczeni, gdy mnie zobaczyli od razu się do mnie zwrócili.
- Kochanie, nawet nie wiesz, jaką dzisiaj mieliśmy harówę w pracy, padam z nóg. - powiedziała mama.
- Dokładnie, a Tobie jak minął dzień ? - dodał tata.
- Hej Wam, w sumie to całkiem dobrze, ale musimy porozmawiać. - widząc, że ojciec chce coś właśnie powiedzieć postanowiłam nie owijać w bawełne, nie chciałam przekładać tej rozmowy na jutro, bo byłam gotowa w 100% już dzisiaj, teraz - Zanim coś powiesz, zanim oboje pójdziecie się położyć, bo jesteście bardzo zmęczeni, to muszę wam coś oznajmić.. - spojrzeli na mnie i później na siebie, byli zakłopotani, ale słuchali dalej - No więc, rozumiem, że jesteście po ciężkim dniu, ale wysłuchajcie mnie i usiądźcie. - tak zrobili, nadal mając zdezorientowane miny - Sprawa polega na tym, że.. Długo nad tym myślałam i doszłam do wniosku, że powinnam.. No wiecie, nie wiem, jak mam to powiedzieć, to trudne.
- Powiedz prosto z mostu, o co chodzi, bo kompletnie nic z tego nie rozumiemy.. - rzuciła mama.
- No właśnie, coś się stało ? - dodał ojciec.
Teraz albo nigdy, to moja jedyna szansa, okej, powiem to..
- Chodzi o to, że ja.. Ja postanowiłam się wyprowadzić.
Powiedziałam to, poczułam, jak kamień spadł mi z serca, lecz po chwili, gdy spojrzałam na miny moich rodziców ponownie moje serce zaczęło bić, jak szalone.. Cisza, nic. Nikt nic nie mówił, miliony myśli w mojej głowie, jaką usłyszę zaraz odpowiedź ? Gdy chciałam już przerwać tą niekomfortową ciszę między nami, moja mama otworzyła usta, by coś powiedzieć..

Okej, to koniec pierwszej części, wiem, że słabe, ale to początek, a jak dla mnie początki zawsze są najgorsze xd
Ta część to jedynie początek całego opowiadania, tutaj dziewczyna stawia się rodzicom i postanawia pierwszy raz zrobić to, co mówi jej serce, a nie rodzice. W drugiej części zobaczycie odp rodziców na to, co powiedziała i jak potoczą sie jej losy dalej ;p Obiecuję, że będzie o wiele ciekawiej i część będzie dłuższa od tej. ;p
Musiałam najpierw Wam wszystko wyjaśnić, więc postanowiłam zrobić to od razu w 1 części, no nic, widzimy się w dalszych częściach, gdzie będzie się wiele działo, mam nadzieję, że nie uciekniecie xd
Nie wiem, kiedy wstawię 2 część, ale postaram się jak najszybciej :D
Miłego (mam nadzieję) czytania, jeżeli macie jakieś uwagi co to tekstu itp to piszcie w kom, tak samo oceniajcie, chętnie poczytam Wasze opinie :D
Miłej nocki (zapewne i tak większość już śpi, ale ok xd) ! :* :D

//Mondo_Viko
 

taksi
 
1313 Zgłaszam się: Moja znajomość angielskiego nie jest może na zbyt wysokim poziomie, ale na ogół z różnymi inastrańcami udaje mi się dogadać. Wyjątek stanowią Francuzi. I to nie dlatego, że według obiegowej opinii mówią tylko po francusku, bo to nieprawda. Po angielsku zwykle też mówią, ale tak, że nic nie idzie zrozumieć.
Przykładowo, pewnego razu wsiadło do mnie dwóch Francuzów i powiedziało, że chcą jechać do "Dekastol", tak mocno akcentując tę ostatnią sylabę "tol". Nie zrozumiałem o co im chodzi, zacząłem się zastanawiać czy to może jakiś nowy klub gdzieś otworzyli. Panowie postanowili się posiłkować mapką, wyjęli smartfona i wskazali mi gdzieś na okolice skrzyżowania Franciszkańskiej i Straszewskiego, ale nadal nie kojarzyłem o co im chodzi. Na całe szczęście, niedaleko od nas było widać Wawel, w końcu po prostu wskazali palcem, że to tam. Okazało się, że to na początku miało oznaczać "the Castle".
---------------------------------------------------------------
Zagadka rozwiązana. Nie chciało mi dodać wpisu, gdyż "wykryto spam". Kiedy wyciąłem nazwę popularnej firmy na literę G, która była autorem tej mapki, wpis został dodany.
  • awatar pushthebutton: O Jeżu, tak ! Francuzi mówiący po angielsku! Ale mnie to w sumie rozczula - taki mega mądry i na stanowisku gada ze mną w taki sposob, że czuję jakbym gadała z predszkolakiem :) a puci puci Francuziku przesłodki :)
  • awatar Oui Mais... Non: ostatnio mialam okazje rozmawiac po francusku z wlochem mieszkajacym w szwajcarii- bez komentarza :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

taksi
 
1313 Zgłaszam się: Pewnego razu wsiadł do mojej taksówki nasz stały klient, czyli dziadek z sygnetem z trupią czaszą. Po drodze odezwał się:
-Wie pan, miałem niedawno taką przygodę z waszą firmą: zamówiłem taksówkę i pan kierowca zawiózł mnie w to samo miejsce gdzie teraz jedziemy. Kiedy tam wysiadałem to przypieprzył się do nas patrol policji, że stoimy na zakazie. Ja im wtedy wyciągnąłem legitymację inwalidy, żeby się odpieprzyli, bo ja po to zamawiam taksówkę, żeby mnie podwiozła pod same drzwi, bo widzi pan że ja jestem o lasce... -I tu się zaczęła mała dygresja o tym, dlaczego pan jest lasce i jak to mu lekarze spieprzyli kolano (albo staw biodrowy- już nie pamiętam).
Kiedy wrócił do tematu zapytał mnie:
-I mam do takie pytanie: czy temu taksówkarzowi teraz coś grozi? Bo ci policjanci jak zobaczyli, że mam inwalidkę i nie mogą wlepić mandatu zaczęli się tego taksówkarza czepiać, czy światła sprawne, czy gaśnicę ma, czy coś tam ma itd. Bo ja bym nie chciał, żeby człowiek miał przeze mnie problemy.
-A znaleźli wtedy coś na niego? Dali mu tam na miejscu mandat?
-Nie.
-To nic mu nie grozi. Tak się pewnie zaczęli go czepiać, bo myśleli, że skoro za zatrzymanie na zakazie mu nie mogą dać mandatu, to może co innego znajdą.
Pan po takiej odpowiedzi odetchnął, a potem mi opowiadał o swoich planach napisania skargi do ministra spraw wewnętrznych na tych policjantów, których dane sobie zapisał.

Za jakiś tydzień, może dwa znów trafił mi się ten klient i ta sama trasa. I znowu zaczął to samo opowiadanie, z tym że zakończył je trochę inaczej:
-I jak ja im wyciągnąłem inwalidkę, żeby się odpieprzyli, to zaczęli się tego taksówkarza czepiać, czy światła ma sprawne, czy gaśnicę ma, czy to ma, czy tamto ma, bo wie pan, liczyli że jak za parkowanie mandatu nie mogą dać, to może za co innego mu wlepią!

Jaki pan się zrobił mądry ;)
Cytat z http://taksi.pinger.pl

Wiozłem ostatnio starszego pana. Ot, niepozorny, całkiem sympatyczny dziadek. I nic nie wydawało mi się niezwykłe, aż do momentu w

  • awatar .Edith.: Teraz to się dopierdalasz niepotrzebnie. Starszy pan sam pewnie nie pamiętał, że to usłyszał. Skoro ciebie nie poznał ...
  • awatar 1313 Zgłaszam się: @.Edith.: no i właśnie to dla mnie w tej historii jest zabawne, że starszy pan nie pamiętał, że już mi to opowiadał i że usłyszał to ode mnie ;)
  • awatar .Edith.: No bardzo, ale to bardzo śmieszne. Boki zrywać z tego, że starsi ludzie mają problemy z pamięcią. Powinieneś raczej pokłonić się nad tym, że troszczył go los tamtego taksówkarza.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/20883/czy_pan_jest_ostatni.html
Do lekarza przychodzi kobieta. W poczekalni zastaje mężczyznę. - Czy pan jest ostatni? - Zagaduje. - Nie proszę pani, taki ostatni to ja nie jestem! Widziałem gorszych! - Ale czeka pan w kolejce? - Nie, proszę pani, w poczekalni.... - Pytam, czy stoi pan na końcu. - Skąd pani to przyszło do głowy? Stoję na nogach! - Cham! - Woła zdenerwowana kobieta. - Niech mnie pan w dupę pocałuje! - Proszę pani... - Wzdycha mężczyzna. Ja tu przyszedłem po receptę dla żony, a nie żeby się z panią pieścić...
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/20878/uswiadamianie_dziecka.html
Pewnego dnia do Jasia przychodzi jego tato. -Jasiu - mówi - myślę, że najwyższy czas abym powiedział ci skąd się biorą dzieci. - Nie chcę! - woła Jasiu - Bo znowu wszystko zepsujesz! - Jak to? - Ano tak: jak miałem 4 lata to mi powiedziałeś, że nie ma Świętego Mikołaja, jak miałem 6 to pozbawiłeś mnie złudzeń co do Zająca Wielkanocnego, potem okazało się, że Batman nie istnieje, a całkiem niedawno powiedziałeś, że nie ma na świecie żadnego czarodzieja. A teraz co? Powiesz mi, że tak naprawdę ludzie się wcale nie pierdolą?!
 

taksi
 
1313 Zgłaszam się: Z podsłuchanej rozmowy klientów:
Co to jest wieczność? Kiedy cztery blondynki spotkają się na skrzyżowaniu.
 

taksi
 
1313 Zgłaszam się: Taksówkarski suchar:
-I wyrzuci mnie pan przed głównym wejściem... no dobra, sama wysiądę.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/20538/jaskra_analna.html
Kobieta z rana dzwoni do swojego szefa i mówi mu, że nie przyjdzie do pracy, bo jest chora. - A co pani jest ? - pyta szef. - Mam jaskrę analną. - Że co?! Czym to się objawia?! - Po prostu nie widzę dziś możliwości przytoczenia swojej dupy do pracy...
 

taksi
 
1313 Zgłaszam się: Jechała ze mną kiedyś klientka, która zajmowała się astrologią. Na podstawie mojej daty urodzin oznajmiła mi, że widzi u mnie partnerkę za około 4 lata i że będzie ciekawie. Uff, jeszcze 4 lata spokoju ;)

-------------------------------------------------------
Dziś z radia dowiedziałem się, że obchodzony jest Dzień Feministek (czy tam Dzień Feminizmu). Kontynuując mój tok myślenia z poprzedniego wpisu wychodziłoby na to, że nie tylko kobiety i kobiecość nie idą obecnie ze sobą w parze, ale również feminizm nic z kobietami (a z kobiecością tym bardziej!) nie ma wspólnego.
Cytat z http://taksi.pinger.pl

W Radiu Zet Gold obchodzili dziś Międzynarodowy Dzień Kobiecości. Dotychczas wiedziałem tylko o istnieniu Dnia Kobiet. Jeżeli Dzień Kobiet i

Pokaż wszystkie (10) ›
 

taksi
 
1313 Zgłaszam się: Pewnego razu wiozłem grupkę osób, które jak wywnioskowałem, były na jakimś wyjeździe służbowym. Jechały trzy osoby, klient i dwie klientki. Jedna z nich rozmawiała przez telefon, jak domniemywam z synkiem:
- A lekcje odrobiłeś? Tylko nie siedź do późna. Pamiętasz jak rano Cię ucałowałam? Na kolację zjedz kanapkę, a nie chipsy.
No i takie tam babskie gderanie.
Po chwili odezwała się druga klientka:
- Dlaczego moja rodzina nie odbiera ode mnie telefonu?
- Bo świetnie się bez ciebie bawią - odpowiedział jej klient. Powiedział to, co taksówkarzowi nie wypadało i mógł jedynie o tym pomyśleć. To był dobry klient. :)
 

 

Kategorie blogów