Wpisy oznaczone tagiem "sąsiad" (46)  

serdeleknadiecie
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

serdeleknadiecie
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

serdeleknadiecie
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

xdpedia
 
  • awatar sniperelf: a kto chciał taką żonę somsiada?
  • awatar Piotrdivine: @sniperelf: chłopaki z podwórka...
  • awatar sniperelf: @Piotrdivine: ciekawe czy wydała marketingowe zgody na publikację swego wizerunku na pingerze bo jak nie to kroi się ciekawy proces...
Pokaż wszystkie (3) ›
 

assmin
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Zenia&Emilia:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

assmin
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Zenia&Emilia:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

assmin
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Zenia&Emilia:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

sikam
 
z sąsiadami się najlepiej wychodzi do pracy
a nie żyje zaraz obok
pod nosem uwidaczniają się chamy
nie otwieraj się jak słoik
pleśń ci zeżre kompot
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

litai
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Litai:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

niepokornytv
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

niepokornytv
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

niepokornytv
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

jamniczek-pl
 
Po raz kolejny zaczepił mnie sąsiad.

Sąsiad kiedyś był fajnym facetem. Dawno temu.

Ale coś się z nim porobiło. Zaczął pić. Nie wiem kiedy. I nie wiem, czemu podczas tego spotkania nie wyczułam alkoholu - może pił w pracy, może z rana, może zmieszał coś z alkiem etc. Nie wiem. Staliśmy blisko siebie patrząc sobie w oczy. Miał charakterystyczne spojrzenie.

On wracał z pracy (tak twierdził), ja od Weterynarza. Przywitaliśmy się, wszystko OK. Nie, nie wszystko OK, widzę, że będzie "ciekawie".

On: - Co u Ciebie?
Ja: - W porządku, a u Ciebie?
O: - Też. Z pracy właśnie wracam. Laski i te sprawy.
Chwila ciszy.
O: - Żartowałem oczywiście.
J: - OK, spoko.
Przechodzimy przez ulicę.
J: - Dobra, ja w tę stronę, do zobaczenia.
O: - A gdzie idziesz?
(A co cię to.... obchodzi? - w głowie).
J: - Muszę jeszcze coś załatwić.
O: - Poczekaj chwilę. Możemy? (Wskazał miejsce, gdzie chciał, żebyśmy przystanęli.)
J: - OK
O: - To co u Ciebie?
J: - W porządku. Mówiłam.
O: - Widzę, że nie.
J: - Naprawdę w porządku.
O: - Uczysz się, pracujesz? (Podobne pytanie zadał mi, gdy był pod wpływem jakiś czas temu).
J: - Pracuję.
O: - A gdzie, jeżeli można spytać?
J: - Wiesz, nie za bardzo, to moja sprawa.
O: - Wiem, że nie jest z tobą dobrze...
J: - Ale z czego wnioskujesz? (Zaczęłam coraz bardziej nastawiać bycze rogi).
O: (Dotknął różnych sfer, wtrącił się wcześniej czy później w moje życie rodzinne, nie wytrzymałam.)
J: - Było w porządku, póki nie zacząłeś robić mi wywiadu środowiskowego wewnątrz mnie. I teraz się dobry humor spieprzył.

Chwilę jeszcze pogadaliśmy - z moim dawaniem znać, żeby mi dał spokój na tyle delikatnie, ale jednocześnie dobitnie, co by dotarło do człowieka pod wpływem czegoś.

Na szczęście poszedł.

Po jakimś czasie humor powrócił.

Ale on też powróci.

Jak nie jeden to drugi. Albo trzeci.

Ja "cierpię dole" - daliby mi spokój.........
  • awatar freudunia: Są i tacy ludzie. Mało kto lubi, gdy mu się zagląda w życie prywatne.
  • awatar Louve: no, ale chyba chcial pomoc, no bo co innego...
  • awatar jamnick: @freudunia: ja nie znoszę. Cholernie nie znoszę. Zaznaczyłam wyraźnie, w psychice, gdzie jest moje "poletko". Poza nie nie mają wstępu nawet dość bliskie osoby. NAWET DOŚĆ BLISKIE OSOBY. A co dopiero sąsiad widziany raz na miesiąc. ........... Louve: nie bierz tego do siebie, ale nie znasz sytuacji. Gdyby chciał cokolwiek pomóc to by się chociaż za ogród wziął a nie ja po raz kolejny zapier...niczałam z tym czymś do koszenia żywopłotów. Bo wcześniej zapierniczałam kosząc faktycznie żywopłot. I to duuużo wcześniej. W części, oczywiście, pomóc. Skoro tak mu zależy na moim, znaczy, w tym kontekście, na Naszym szczęściu. On po prostu miał coś we krwi, ja to widzę, i mu się znów na gadkę zebrało. Jeżeli po raz kolejny spotkam go w tym stanie i znowu, jak stwierdziłaś, "będzie chciał pomóc"... Nie wiem, nie uderzam ludzi, nie wrzeszczę na tak zwanej ulicy, ale.. naprawdę, jak mi coś strzeli...
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów