Wpisy oznaczone tagiem "sad" (582)  

raimund0
 
raimund0: jablko [70]
zupa pomidorowa [200]
kawa [20]
surowka z selera [30]
5 wafli ryzowych [100]
salatka <pomidor, ogorek, tofu> [100]
pare pomidorkow [20]
540/700
w sumie latwo mi juz nie jesc - nawet nie mysle o jedzeniu caly czas jak kiedys i nie boje sie wyjsc z kolezankami do kawiarni, bo wiem, ze mam nad soba samokontrole, i zamowie tylko zielona herbate.
w sobote/niedziele sie zwaze. boje sie, bo wiem, ze liczba bedzie wielka, ale za jakis czas, gdy ponownie stane na wage, satysfakcja jakiej doswiadcze bedzie nieziemska.
WDIT pol krokieta, 5 wafli, leczo. nawet tego nie slomentuje
940/700


IMG_8109.JPG
 

raimund0
 
raimund0: wiecie co najbardziej boli? kiedy bliska wam osoba otwarcie mowi, ze kiedys, bedac chudszym, wygladales lepiej.
plakalam. mocno.
bo I. nawet nie wyobraza sobie jakie katusze przechodze, zeby i tak ostatecznie wygladac jak wygladam. ale sie staram. licze kalorie jak nienormalna. tylko nic mi nie wychodzi.
(czy kiedys bede w stanie zjesc cos bez wyrzutow sumienia?)
3 pomidorki [10]
energetyk [10]
2 lyki kawy z mlekiem kokosowym [30]
zupa warzywna [200]
zupa warzywna [100]
3,5 wafla [70]
salatka <ogorek, pomidor, tofu> [70]
490/700
pewnie potem jeszcze zjem wafla, troche ogorka, wiec powiedzmy, ze bilans bedzie lekko ponad 500.
EDIT: pol wafla + pare gryzow jablka
520/700
boli mnie glowa.
nie potrafie sie uczyc.
jestem beznadziejna, im done.

IMG_8107.JPG


IMG_8106.JPG
 

raimund0
 
raimund0: nienawidze siebie.
czuje sie obrzydliwa.
mam pretensje do samej siebie, ze po mimo tylu staran nadal jestem odrazajacym grubasem. ze niektorzy nie robiac wiele wygladaja tak zadbanie.
od jutra max 700kcal, ale postaram sie dobijac tylko 600. chce umrzec. znowu.
 

raimund0
 
raimund0: chyba najbardziej zenujacym uczuciem na swiecie jest bycie przylapanym na podjadaniu w nocy.
niedobrze mi.
edit: jest 15 i 800 kcal juz za mna. czuje sie jak kupa gowna. zjem jeszcze wieczorem troche zupy dyniowej i biore tabsy przeczyszczajace.
  • awatar Bonum_Corporis: Też ostatnio miałam taką sytuację :/ Rozumiem co czujesz. Uważaj z tabletkami, bo potem może być trudno wrócić na właściwy tor. Ale co ja pierdzielę, przecież sama brałam.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

maly_wrazliwy_umysl
 
Little mind:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

raimund0
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
raimund0:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

sexychic
 
sexyChic: Troche dawno, troche długo mnie tu nie było ... Ogarniam życie, projekty, sesja, przygotowanie do wyjazdu ... od Lipca ruszam pełna para ... I hope so ... Mentalnie nieprzygotowana do przeprowadzki ... Najgorsza będzie rozłąka z NIM ...
.
.
.
No time for life :(
Inspi dla Was :*



tumblr_or8ynyESgS1v9apogo1_500.jpg


9368.jpg


tumblr_or8zapJLL91wq0tcro1_500.jpg


2820.jpg


tumblr_orbotrGdGB1w7zvqio1_500.jpg


tumblr_orcgc9i4d91u6evplo1_500.jpg


tumblr_orcowlG4fh1rko5gko1_500.jpg


tumblr_oralwtDLqb1u7nll5o1_500.jpg


tumblr_orcosjj7j31vegwr4o1_500.png


tumblr_orapdj6DFg1vht5t0o1_500.jpg


style.jpg


tumblr_o53xbsOGSn1ux3e6xo1_540.png


tumblr_or7796PNju1w1p6llo1_500.jpg


tumblr_oralpvjwag1qfahgfo1_500.jpg


tumblr_orcots9av41rko5gko1_500.jpg


tumblr_or95k71E8m1w3jusio1_500.jpg


tumblr_orapqtpbsH1vht5t0o1_500.jpg


tumblr_orbojjPxng1uusr3eo1_500.jpg


tumblr_orck83Oppp1wq9edbo1_500.jpg


tumblr_orbsrv9m1i1wrcrq6o1_500.jpg


tumblr_orbpwcrLV11wrct46o1_500.jpg


tumblr_orcb9t7uHE1u7nll5o1_500.jpg


tumblr_orcjr9WPBd1s377p6o1_500.jpg
  • awatar Sweety. ^: u mnie też sesja :* Trzymam kciuki żebyś sobie ze wszystkim poradziła :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

zwierzatka
 
jestemwrr:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

wendywho
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

angel989
 
To co było już nie wróci...
To już nie te czasy, nie ci ludzie i nie te miejsca...
Teraz żyjemy tylko nadzieją...ona umiera ostatnia...
  • awatar gość: Czekanie? Jakie czekanie! Przecież od początku zajeb..sta impreza trwa w najlepsze... Jakueś czekanie? Na co? Na jeszcze większą imprezę? W gromadzie ludzi, otoczona najbliższymi, nudzisz sie? Cierpisz? No niemożliwe... Co Ty znowu wygadujesz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

kropkanadokiem
 
Otaczajmy się ludzmi, przy których czujemy się dobrze, przy których możemy być sobą, przy których spędzany czas jest tylko przyjemnością.

Niech będą to ludzie, przy których nie musimy udawać, przy których nie jesteśmy "na siłę", ludzmi których kochamy, a oni kochają Nas.

I co najważniejsze, nie spotykajmy się z nimi tylko od święta. Niech staną się częścią naszej codzienności.

Odetnijmy się od wszystkich przy których czujemy się gorsi, od tych, którzy wprawiają nas w kompleksy.

Odetnijmy się od ludzi, którzy widzą tylko nasze wady.

Odetnijmy się od tych, z którymi każde spotkanie to zmuszanie się.

Bez względu na to czy to rodzice, bliski przyjaciel, czy sklepowa z supermarketu. KAŻDY. Bez wyjątku. Jeżeli czujesz się przy nim zle - bez znaczenia kto to jest, odetnij się jak najszybcjej. Im prędzej to zrobisz, tym lepiej. Pozniej będzie tylko ciężej.

Pozbądz się toksyny ze swojego życia i otaczaj się tylko ludzmi, którzy na Ciebie zasługują. :)
8f89a746-ea2d-46cd-ad9e-e0b1baebef00.jpg
 

kropkanadokiem
 
Dużo razy przejechałam się na swoich przyjaciołach. A raczej "przyjaciołach" w cudzysłowiu, bo okazali się parszywymi szujami ;*

Ale myślę, że to, że trafiałam na złych ludzi, i poznawałam kolejnych fałszywych przyjaciół uświadomiło mi na pewno- po pierwsze:

-jacy na pewno NIE POWINNI być ludzie, których nazywasz swoimi przyjaciółmi,

po drugie:

-jakie cechy powinni posiadać, jak powinni się zachowywać.



Ostatnio zdałam sobie sprawę z tego, że przyjazń to nie tylko świadomość, że możesz na tej osobie polegać, że będzie, kiedy wpadniesz w tarapaty... albo że nigdy Cię nie zawiedzie (a przynajmniej- nawet jeżeli zawiedzie to i tak wasza przyjazń to przetrwa ;) ).
Nie, nie. Zdałam sobie sprawę z czegoś innego.

Przyjazń to taka relacja, taki rodzaj kontaktu, o który trzeba zabiegać. Jeżeli macie okazję się spotkać, po prostu nic nie stoi na przeszkodzie i oboje macie czas i możliwości, to nie wybieracie kontaktu przez facebooka, ani nic z tych rzeczy, nie piszecie tygodniami, czy miesiącami smsów i nie spotykacie się bardzo rzadko. Mówię: jeśli macie czas i możliwości.

Myślę, że przyjazń powinno się traktować na równi ze związkiem, czy Twoją rodziną. A jeżeli nie na równi, to nadal na wysokim poziomie.

A nie, że czujesz się gorszy i nieważny, bo Twój rzekomo najlepszy przyjaciel Cię zaniedbuje. Zamiast tego woli się spotkać ze swoją nową dziewczyną, którą zna może 2 miesiące. I naprawdę to jest dziwne, że nie potafi znalezć jednej godziny tygodniowo dla Ciebie, podczas gdy dla innych poświęca kilkanaście dziennie.


Ja nie wiem czy to można nazwać przyjaznią.


Oj, bardzo dużo możnaby w tym temacie napisać. Może powstaną kolejne wpisy na ten temat.

Ten wpis jest odpowiedzią na to, co dzisiaj powstało na ten temat w mojej głowie.

Wczoraj był wpis o miłości, a dzisiaj dużo myślałam o przyjazni więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zrobić wpis o niej. :)

Pozdrawiam cieplutko :*


MYŚLĘ, ŻE ŻEBY PRZEKONAĆ SIĘ CZY KTOŚ JEST TWOIM PRAWDZIWYM PRZYJACIELEM, MUSI MINĄĆ WIELE, WIELE LAT, MOŻE NIE 5, MOŻE NAWET NIE 10. JESZCZE WIĘCEJ.
c54a54e9-c96a-4df2-8477-1bc1b06a57c2.jpg
 

k0924
 
  • awatar Tigram Ingrow: Życie to nie bajka, nie głaszcze Cię po jajkach XD
Pokaż wszystkie (1) ›
 

papash
 
Zastanawialiście się jak to jest w naszym chorym życiu, jeżeli chodzi o przeszłość? Mieliście tak, że dobrze się bawicie, a w następnej sekundzie dopada was najgorsze wspomnienie, i najchętniej chcecie zniknąć? Jak nie, to cieszcie się, bo ja mam tak co noc. Noc w noc przed snem przypomina mi się mimochodem to co zrobiłem, ale w tej zabawie najsmutniejsze jest to, iż poczucie winy potęguje moje błędy.

Ktoś może powiedzieć,stary nie przejmuj się, było minęło, teraz to teraz, uśmiechnij się. Nie moi drodzy, przeszłość, w szczególności ta zła ma to do siebie,że tylko była. Ona nie mija, zawsze wróci spotęgowana. Za błędy takie jak zranienie kogoś dotkliwie musimy po latach płacić, w szczególności, gdy to bliska nam osoba była. Na to nie ma rady, trzeba po prostu pogodzić, co jest bardzo trudne gdy ma się zaniżone poczucie wartości, albo poczucie winy które katuje nas za byle co

;----;
 

pauux3
 
Jestem w ciąży, dokładnie w 14tc+3dni.
Na początku bardzo się ucieszyłam lecz z czasem stało mi się to obojętne, a teraz? Nie chce tego dziecka. Można powiedzieć, że wręcz go nienawidzę za to ile teraz mam przez niego problemów. Pod koniec lipca straciłam prace, kilka dni później dowiedziałam się że jestem w ciąży. Pracy już nie szukałam dlaczego? Wtedy wydawało mi się wszystko łatwe, narzeczony dobrze zarabiał, mieszkaliśmy u teściowej. Póki miałam prace chciałam wrócić do dużego miasta w którym mieszkałam zanim zamieszkałam z narzeczonym. Niestety wtedy zeszło to na drugi plan, z teściową nawet w miarę dobrze zaczęło się żyć do czasu. Do czasu aż poczuła że jesteśmy tu uwięzieni. We wrześniu ze względu na sierpniowy urlop i trochę wydatków zaczęło brakować pieniędzy. Zaczęłam obwiniać siebie, a właściwie dziecko o to że nie mogę iść do pracy (zakaz od lekarza). Narzeczony pracuje po 12h z dojazdem do Poznania wychodzi na to że nie ma go w domu od 5 rano do godziny 21. Cały dzień sama, plus to że jeszcze dochodziły żale teściowej i pilnowanie na każdym kroku co robię czy jem ile jem, jak małe dziecko. Z czasem zaczęłam być swoim cieniem i nie umiałam sobie z tym poradzić. Rozmowa z narzeczonym bo w końcu coś zauważył nie była miła i czuje że cholernie go tym zraniłam przez co znienawidziłam to co we mnie jest jeszcze bardziej. Zapytał mnie wprost czy chce usunąć ciążę, nie będę kłamać bo jakiś czas o tym myślałam. Myślałam tylko o tym żeby się tego pozbyć i żeby życie wróciło do normy, co mu odpowiedziałam?  Ze łzami w oczach że nie, że nie przyszło mi to nigdy do głowy, a dlaczego tak powiedziałam? Bo widziałam jaki ból mu zadałem słowami że nienawidzę tego dziecka. Problem w tym, że myślałam iż po tej rozmowie coś się zmieni, że nie będę sama, że będzie mnie w tym wszystkim wspierał. Niestety nadal jestem z tym sama, a na dodatek teraz jeszcze doszły kłótnie pomiędzy nami i chęć odejścia od niego, wręcz ucieczka od tego wszystkiego i oddanie dziecka obcym ludziom..

Nienawidzę siebie... Nienawidzę wszystkiego...
  • awatar PingerowaChudzinka: tak czytam w miarę logicznie (jestem drugi dzień po szpitalu i z logiką jest różnie) słuchaj lekarza.. ciesz się, że masz tę małą Iskierkę w sobie! ja w poniedziałek przeszłam 4te poronienie.. rok po roku.. i może miałaś inne plany..chciałaś robić karierę..ale skoro wyszło, że będzie Dziecko tzn ,że tak miało być! Dziecko nie jest żadną karą,nic nie przekreśla! jedyne czego oczekuję to ogrom miłości i czekania na niego!. ciesz się, że jest w Tobię, i nigdy już nie mów ,że go nie chcesz..że nie nawidzisz! ..a jak chcesz po porodzie oddać ,daj znać! ps: ja nie pracuję od 4lat i nawet nie zamierzam!, chcę zrobić wszystko by zajść i urodzić szczęśliwie. pracuję mąż i rodzice. i każdy wie rozumie i mówi `dziecko nie musisz pracować,najważniejsze byś zaszła i urodziła, z głodu nie umrzemy` ..sa sprawy ważniejsze niż kasa..
  • awatar Paauux3: Ja chciałam tego dziecka ono było planowane tyle że nagła zmiana finansowa, nie daje rady psychicznie po prostu a do tego nie mam wsparcia w nikim. :(
Pokaż wszystkie (2) ›
 

pskonia
 
I co, znowu jesteś taka naiwna ?
I po co to robisz?
Dobrze wiesz, że takich jak on jest wielu.
Takich drani jak on możesz mieć na pęczki.
Ale ten jeden jest twój i dlatego taki wyjątkowy wiec przy nim trwasz.
Oj, głupia.
 

blackdaffodil
 
blackdaffodil: Nienawidze . Nienawidzę jej. Nienawidzę jej za to, że ona nienawidzi mnie. Daje mi o tym znać znowu. "Zejdź mi z oczu i mnie nie wyprowadzaj z równowagi." Proszę bardzo. Matka. Podobno powinno się ja kochać najbardziej na świecie. Podobno matka powinna kochać dziecko najbardziej na świecie. Bardziej niż wszystko. Taaa. Niech ktoś sprawi, że przestanę płakać.

Bilans z dziś: dwie kromki chleba ciemnego i odrobinka pasztetu, to ok 100 kcal, w pracy ciemna bulka i kielbaska drobiowa, mialam nie jesc, ale mi kazali. Dziś juz więcej nic.
 

dreamscometruue
 
bitchyy: CZESC HEJ SIEMA!
po roku i ośmiu miesiącach witam ponownie, jest tu ktos jeszcze z osób, które były w tamtym czasie?

zostawilam bloga wraz z zyskaniem mojej wymarzonej milosci, o której z tego co widzę było wspomniane w starych postach, a wraz z porzuceniem? jej wracam tu.

cos o co sie staralam przez 3 lata (1,5 roku temu jak wam o nim pisalam i ponad 1,5 roku bycia z tą osoba) okazalo sie idealnym srodkiem odchudzającym ahahaha, bedac z nim zlecialo ok 9 kg, fajnie co? ważę 44 kg przy wzroście 162. ii nie nie schudłam bo ćwiczyliśmy, bo jedliśmy zdrowo, schudłam z wykończenia psychicznego :) takze 2015 miał być rokiem szcześcia i fakt było kilka miesięcy szcześcia, które zmieniły sie w istny koszmar.

czego oczekuje teraz?
nie wiem sama.
chce tu z wami być, rozmawiać, naprawiać moje nastawienie do życia, ludzi i wszystkiego innego.

NOWE DZIEWCZYNY, KTORE AKTUALNIE SA TU WLASNIE W TEMACIE ODCHUDZANIA ZOSTAWCIE MI KOMENTARZ ALBO OBSERWACJE, BO CHCE WROCIC DO SWIATA 'ZYWYCH' !
  • awatar cel57: no hej, chudziutka jesteś, to co teraz planujesz względem swojej diety i wagi?
  • awatar bitchyy: @cel57: nie wiem, na razie jest mi ciezko, w ogole wstac z łozka w zwiazku z sytuacja z chlopakiem. taka waga zawsze byla moim marzeniem mimo tego ze nigdy do osob grubszych nie nalezalam, ale nie chcialam jej osiagac w taki sposob.. teraz mysle ze bedzie duuzo cwiczen i zdrowego jedzenia, zeby nie popasc w jakas chorobe, a aktywnosc pomoze mi poradzic sobie z bolem psychicznym...
  • awatar gość: Witaj! Mimo, że do płci pięknej się nie zaliczam, chętnie posłużę wsparciem w ciężkiej chwili. Piękna waga.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

zagazzowana
 
Heeej aniołki !

Przybywam, bo chcę dzielić się z kimś moimi refleksjami dotyczącymi życia, oraz innych spraw. Chcę opisywać moje życie, problemy, zdarzenia etc, ale również bardzo chciałabym pomagać Wam w różnych problemach, tak bardzo jak tylko będę mogła :) . W przyszłości chciałabym zostać psychologiem, stąd takie zainteresowanie. Już teraz staram się panować nad wszystkim, jednak jeszcze jestem dosyć młoda na poważniejsze plany, ale z drugiej strony - za plany i marzenia nikt nie kara :)

Zawsze nie przepadałam za pisaniem pierwszego postu, bo ciężko mi we wstępie opisać wszystko tak, jakbym chciała, żeby zachęcić Was do kontynuowania czytania. Popełniam błędy w blogowaniu, jednak z czasem - mam nadzieję - będzie coraz lepiej :)

Z każdym nowym postem dowiecie się czegoś o mnie, i postaram się w pełni z Wami integrować ;)

DSCF3846.JPG



Życzę Wam spokojnego, słonecznego i miłego dzionka, mam nadzieję, że post się spodoba i zostaniecie ze mną na dłużej ;) Pamiętajcie, aby w każdej sytuacji szukać pozytywów ! ☺♥
 

toperfectlife
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ladvarian
 


Pokochałam ten film. Piękna i smutna historia...
 

starvingly
 
16.06.16r., czwartek
Dzień zapowiadał się fatalnie. Rano byłam z ciocią na mieście, ponieważ potrzebowała paru rzeczy. Później, gdy wróciłam do domu...wzięłam moje oszczędności i poszłam do sklepu po słodycze. Nażarłam się, a później zwymiotowałam parę razy, bolał mnie żołądek tak, że aż płakałam. To mnie już przerasta. Tak chciałabym z tym skończyć...ale nie daję rady. Ciągle wracam do tych samych przyzwyczajeń. Potrzebuję pomocy, tylko nie mam żadnego wsparcia. Wszyscy mnie wspierają tylko, gdy są w pobliżu inni ludzie i mogą pokazać jacy to oni nie są opiekuńczy. Poznałam się już na rodzicach parę razy, szczególnie na matce. Mówiłam jej wszystko, a ona zamiast pomóc- rozgadała to koleżankom w pracy (pracuje w szkole do której chodzę...) pod pretekstem "szukania pomocy".
Sama nie dam rady. Gdy jestem sama słyszę głosy mówiące mi:
(pierwszy głos)-"Idź zjeść, kup dużo słodyczy i najedz się. Ana Ci nigdy nie pomoże, ja- Mia, jestem sto razy lepsza, bo przynajmniej nie tracisz sił, jesz ile chcesz, wymiotujesz- i po sprawie, nie będziesz gruba"
(drugi głos)-"Hej, nie jedz. Chcesz być gruba? Chcesz mieć dalej te wałki na brzuchu? Może zrobimy dietę? Dasz radę, skarbie! Nie słuchaj Mii, ona chce, byś była dalej taka tłusta jak jesteś"
Pomocy!!!
Chciałabym choć na chwilę odpocząć od tych głosów.
Później był komers...
Masakra. Przez cały wieczór udawałam szczęśliwą, uśmiechniętą. Tak naprawdę byłam tylko bombą zegarową która w każdej chwili mogła wybuchnąć płaczem. Na imprezie oczywiście zapomniałam o potwornym bólu brzucha z rana- zjadłam sałatkę i dwa ciastka...
Chłopak, który mi się podoba uległ kolegom i opił się. On również wpadł w złe towarzystwo, jak ja. Nawet nie chciał ze mną gadać. Przysiadłam się, a on wymyślił że idzie potańczyć...
Jestem okropna, nigdy nie będę chuda i ładna. Chcę umrzeć.
  • awatar nietak1: hej, ja zmagam się z komulsywnym objadaniem się, chciałabyś pogadać?
  • awatar Нoney: Te głosy są jakby wyjęte z mojej głowy. Mam dokładnie tak samo.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów