Wpisy oznaczone tagiem "samobójstwo" (329)  

samotnajow
 
Uderzyłam nogą w szafkę z całej siły. Znowu zapomniałam kluczyka. Tak szybko wychodziłam z domu, że zostawiłam go na stole u mnie w pokoju... Kopnęłam szafkę ze złością, jeszcze raz z całej siły, zamek odskoczył i wreszcie się otworzyła z okropnym i głośnym skrzypnięciem zardzewiałych zawiasów.

-Noo! - Zawołałam z triumfalnym okrzykiem
-Hej Jowita! Boooże....
Podskoczyłam na dźwięk jego głosu.
-O hej Steryd co tam? - Odwróciłam się w jego stronę. Rafał miał taką ksywę odkąd pamiętam. W sumie nie ma się czemu dziwić. Jest bardzo umięśniony. Ćwiczy codziennie na siłowni. Kiedy ktoś go spyta mówi, że nie bierze sterydów, ale aż ciężko uwierzyć, że mówi prawdę. Serio. Nie wiem czy mu wierzę. Nie dość, że jest wysoki to jeszcze te szerokie barki i wytrenowane mięśnie. W szkole nikt mu nie wchodzi w drogę. Sama aż mam dreszcze kiedy patrzę na jego posturę. W dodatku jest przystojny. Bardzo przystojny. Wszystkie dziewczyny sikają w majtki na jego widok. Czemu wybrał na przyjaciółkę akurat mnie? We mnie nie ma nic ciekawego. Jego błękitne oczy, patrzą na mnie z niedowierzaniem. Skrzywiłam się myśląc o tym jak beznadziejnie musiałam wyglądać.

- Nie wiedziałem, że jesteś taka ostra! -odpowiada śmiejąc się, w sumie zanosząc się od śmiechu i oczywiście teatralnie łapiąc się za brzuch- O matko- ociera udawane łzy rozbawienia.
-Miałam po prostu zły dzień ok?- rzucam i uciekam wzrokiem, z krzywym wymuszonym uśmiechem, poprawiam rękaw szarej bluzy chcąc ukryć siniak i zdejmuję buty opierając się o ścianę.

Mam nadzieję, że nikt nie przykleił do tej ściany gumy, w moim liceum to standard a ja mam takiego pecha, że zawsze albo wdepnę w jakieś gówno, albo usiądę na gumie i potem przez pół dnia paraduję z gumą na dupie po szkole, bo moje życzliwe koleż...

Mam nadzieję, że nikt nie przykleił do tej ściany gumy, w moim liceum to standard a ja mam takiego pecha, że zawsze albo wdepnę w jakieś gówno, albo usiądę na gumie i potem przez pół dnia paraduję z gumą na dupie po szkole, bo moje życzliwe koleżanki oczywiście nie zwrócą mi na to uwagi.
-Zły dzień?- prychnął- Bejbe jest 7:30, wow...- i dalej na mnie patrzy, zabawnie unosząc jedną brew i kiwając głową z politowaniem.
Co mam mu powiedzieć, że mam popieprzonych starych? Że moja matka wczoraj wróciła z nocnej zmiany, weszła do pokoju Ludwika i zobaczyła porozrzucane kredki i o 3 w nocy zerwała mnie z łóżka ciągnąc za włosy po dywanie. Następnie kazała wyciągnąć odkurzacz i poodkurzać całe piętro w domu za karę, że nie zrobiłam tego wcześniej? Co mam Ci powiedzieć, myślę zakładając moje brązowe brzydkie adidasy, że ojciec tak mnie wtedy pobił, że aż rozerwał na mnie podkoszulkę? Że nie mogę zrozumieć czemu moi rodzice tak mnie nienawidzą? Że każdy powód by mnie uderzyć jest dobry? Że chciałabym ze sobą skończyć albo zacząć się ciąć by mi ulżyło. Ale nie zrobię tego bo wiem, że moja ofiara poszłaby na marne a cięć i tak nikt by nie zauważył, a nawet jeśli to albo bili by mnie mocniej i bardziej zastraszali albo wyśmiewali i opowiedzieli wszystkim dookoła, że jestem psychicznie chora. Nie spałam normalnie od kilku dni a dzisiaj od trzeciej w nocy i ledwo widzę na oczy, bo do pierwszej uczyłam się do dzisiejszego testu z chemii...
- Nie gap się na mój tyłek -odpowiadam odkasłując, by nie brnąć w to dalej i uśmiecham się zaczepnie - jesteśmy tylko przyjaciółmi Steryd- odwieszam kurtkę na wieszak i zatrzaskuję szafkę.
- Pff. Wolę patrzeć na tyłek stuletniej szatniarki niż na twoją kościstą dupę, Jow.
- Umiesz na test z chemii? -Pytam śmiejąc się z jego oburzonej miny.
- Jak zawsze!
- Ja też.
Oboje wiemy jak jest naprawdę. Nienawidzę chemii. Ale chcę być lekarzem więc muszę się uczyć.. Steryd też nie lubi tego przedmiotu, on w przeciwieństwie do mnie ma kochająca rodzinę i lepsze warunki do nauki.. Wzdycham ciężko, moje rozmyślania przerywa mi jego głos..
- Dobra nie pierdol Bejbe bo spóźnimy się a ta stara rura Molenda nie da nam żyć i każe pisać ten sprawdzian przy biurku.
Śmiejąc się przeskakujemy po kilka schodków. Tak mi tu dobrze. Uwielbiam swoje liceum. Chciałabym tu zamieszkać i nie musieć wracać do tego domu, a właściwie więzienia..
Wpadamy do sali, wszyscy już siedzą na swoich miejscach. Pięknie kurwa. Jak zwykle.
- Jowita! Czy ty kiedyś przyjdziesz na lekcje na czas? - Stara nauczycielka podchodzi do mnie, łapie mnie za rękę i prowadzi za sobą, kątem oka dostrzegam, że Steryd korzystając z okazji zajął miejsce w ostatniej ławce, cały świat się na mnie uwziął! Krzywię się z niesmakiem. Nauczycielka zatrzymała się przy biurku.- Oto Twoje miejsce- Nie dziwi mnie to. Ta stara kobieta ma dziwny zwyczaj sadzania spóźnialskich przy biurku. Jakby to miało w czymś pomóc. A może to pomaga jej? Pewnie lubi się pastwić nad uczniami. Tak najłatwiej wylać żal i frustrację życiem. Mam wrażenie że to filozofia ktorą wyznają wszystkie nauczycielki stare panny. Zrzucam torbę i biorę krzesło. Wyciągam długopis. Klasa po cichu się śmieje, niektórzy pokazują na mnie palcami. Mam to gdzieś. To nic w porównaniu z tym co mam w domu. Pierwsze pytanie. Kurde jak to było? ...
Nagle wszystkie moje myśli i wszystko to czego się uczyłam gdzieś uleciało. Podpieram głowę ręką i tempo wpatruję się w pustą kartkę. Jestem cholernie zmęczona. Wróciłam myślami do niego. Czemu? Nawet nie wiem jak wygląda. Napisał mi na facebooku, że nie może się powstrzymać od patrzenia na mnie. Że kiedy idę i on może mnie obserwować, świat się dla niego zatrzymuje. Że chciałby za mną pójść na koniec świata i nigdy nie stracić mnie z oczu. Rumienie się na samo wspomnienie tych wiadomości. Mam nadzieję, że to nie psychol. Zawsze miałam dobrą intuicję i tym razem podpowiada mi ona, że z tego może wyjść coś ciekawego. Tak bym chciała poznać tego człowieka, ciekawe kto to.. Przyznam szczerze, że pierwszy raz ktoś mówił o mnie w ten sposób. Boże co ja myślę, przecież ja mam chłopaka.. eh. Czemu ja z nim jestem? Bo jest dla mnie dobry. Przymykam powieki... Jest jedyną osobą, która mnie w życiu nie skrzywdziła. Aż podskakuję na krześle kiedy słyszę głos nauczycielki.
- A panienka z okienka to zamierza coś w ogóle napisać ? - Krzyczy uderzając otwartą dłonią w biurko- Matury nie zdaje się dumaniem i rozmyślaniem o niebieskich migdalach- słyszę drwiący głos Molendy- jak tak dalej pójdzie to nie dopuszczę cię do matury moja panno, zresztą już jestem pewna że nie zdasz... - tego już było za wiele. Poczułam jak moje oczy robią się mokre. Nie mogę się rozpłakać. Nie mogę nie teraz! Usłyszałam drwiący śmiech który rozniósł się po sali. Uderzył w moje serce niczym milion małych szpilek. Miałam wrażenie że ten śmiech skanduje "gorsza, gorsza, gorsza". Córki lekarzy i synkowie prawników, aż zanosili się ze śmiechu. W tej klasie ja byłam najsłabszym ogniwem. Tylko ja nie miałam rodziców którzy byliby "kimś" a nawet mogłabym śmiało powiedzieć że są nikim. Wiec można było się że mnie bezkarnie naśmiewać nie zagrażając nikomu. Nie uwazałam że są nikim dlatego że nie mają budzącej respekt posady i dlatego że nie dają mi pieniędzy ani na korepetycje ani na ubrania ani nawet na jedzenie... Są potworami. Dlatego są dla mnie nikim. Sięgam po torbę i podnoszę ją z ziemi.
Odsunęłam krzesło, złapałam za kartkę. Nauczycielka wyrwała mi ją szybko. Była zupełnie pusta.
-Do widzenia- Powiedziałam patrząc jej w oczy i odwróciłam się w kierunku drzwi. W klasie zapanowała absolutna cisza. Słychać było tylko moje kroki i przyspieszony oddech. Słyszałam bicie własnego serca. Wyszłam na korytarz. Zatrzasnęłam za sobą drzwi. Koniec. Cisza. Nie zdałam. Będę miała problemy... Trudno. Do matury zostało tylko 100 dni. Teraz dopiero zrozumiałam co oznacza stuprocentowa zdawalność matury na kierunku lekarskim. Słabsze jednostki się eliminuje. Czy ja jestem słabą jednostką?
  • awatar W Życiu o Życiu: hym nie jesteś słabą osobą. Teraz dopiero jest czas by to przeczytać. jedno co mnie nurtuje czemu masz niską samoocenę...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)nie_przenos_sie_zbyt_wczesnie_do…
Nie rań siebie. Nie próbuj uciec. Nie przenoś się zbyt wcześnie do innego świata. Być może właśnie teraz jesteś dla kogoś najważniejszą osobą. Tak bardzo ważną, że bez Ciebie nie potrafi wykonać kolejnego oddechu.
 

porcelainange6l3
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/28960/nie_rob_sobie_krzywdy.html
Nie rób sobie krzywdy przez rzeczy na które nie masz wpływu. Bo depresja jak tyfus niszczy społeczeństwo. I niektórzy poddają się tej dziwce zbyt często....
 

dwiestronymedalu
 
Abominacja Istnienia:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

lildead
 
Jest poniedziałek godzina 9:33 kiedy zaczynam tego posta.
Niestety dzisiejszy dzień spędzam w domu i to nie tak, że wolałbym być w szkole.
Wydaje mi się, że mam pewne lęki, fobie, depresję, oczywiście nikt tego nie stwierdzi.
Po pierwsze dla mojej mamy liczy się tylko to, żebym chodził do szkoły, nie obchodzi ją, że coś złego może się ze mną dziać.
Moje starsze siostry mają własne życie i własne zmartwienia, nie chcę zamęczać ich swoimi ''błahostkami'' chociaż według mnie niebo wali mi się na głowę.
Według nich nie potrzebuję pomocy psychologów czy psychiatrów bo to tylko wydawanie pieniędzy i marnowanie czasu.
Kocham moją mamę, jest bardzo dobrą kobietą ale często mówi mi dość przykre rzeczy. Wiem, że to moja wina ale po prostu boje się ryzykować chodząc do szkoły, boje się też psychologów i innych lekarzy ponieważ nie chcę być na lekach.
Jedna z moim koleżanek jest na psychotropach a jako, że w moim towarzystwie głównie się jara to niestety ostatnio kiedy nie wzięła leków i zapaliła miała kompletny zjazd.
Ogólnie nawet jeśli nie weźmie leków przez dwa dni to ma zjazdy psychiczne na trzeźwo.
Boje się wielu rzeczy, najbardziej tego, że będę uzależniony od narkotyków i samotności.
Przez wszystkie lęki, bycie ciężarem dla rodziny i znajomych coraz częściej myślę nad samobójstwem.
Boje się życia ale chyba zdecydowanie mniej boje się śmierci.
 

annagrace
 
Dziś byłam na cmentarzu, na grobie mojego taty. Nie pisałam Wam jeszcze co się stało, że już go nie ma. Zmarł z powodu choroby serca. Był również narkomanem oraz pił i palił. Nie wyrażał zgody na podjęcie leczenia i dlatego nie ma go już z nami. Będąc na cmentarzu poszłam zapalić znicz na grób mojego kolegi, który popełnił samobójstwo dwa lata temu, mając 14 lat. Natknęłam się tam na jego mamę, która była zapłakana... Nie dziwię jej się i bardzo współczuję. Był świetnym, zabawnym, przystojnym, sympatycznym i inteligentnym chłopakiem. Sama też miałam łzy w oczach będąc tam.
Po wizycie na cmentarzu wraz z moimi opiekunami i babcią zostaliśmy zaproszeni na obiad do mojej ciotki. Szczerze? Nie przepadam za nią i wiem, że ona za mną też. Ciągle słyszę chamskie docinki w moją stronę, które niby miały być zabawne. Ciocia, która doskonale wiedziała, że jestem wegetarianką podłożyła mi cały talerz kotletów pod nos i pytała którego biorę. Jako iż mam jeszcze trochę rozumu, przemilczałam sprawę. Później stopniowo wszyscy zaczęli się włączać do upokarzania mnie. Czyli standardowo. Najbardziej zapadła mi w pamięci jak ciocia zapytała mojej opiekunki czy planują już zamknąć mnie w psychiatryku i, że im szybciej tym lepiej.
Dlaczego moja ciocia o to zapytała? Ponieważ moja opiekunka powiedziała jej, że znów nic nie jadłam. Jest to oczywiście wynik nerwicy. Kiedy mam stan lękowy miewam myśli, że się zadławię i uduszę, dlatego są momenty, kiedy nie jem jakiś czas. Cały ten obiad próbowałam być silna, ale kiedy tylko wyszliśmy i weszliśmy do samochodu, założyłam słuchawki i zaczęłam płakać. Nikt tego oczywiście nie widział. Może i lepiej.
Od czasu powrotu nie wyszłam ze swojego pokoju.
To chyba tyle na dziś. Mam nadzieję, że chociaż wy mieliście spokojny dzień.
Miłego wieczoru.
AnnaGrace
tumblr_ljrk08tQIa1qeubbbo1_500.jpeg
 

jamniczek-pl
 
badz_mezczyzna.jpg

“Blisko dwa miesiące temu powiedziano mi "bądź mężczyzną" i miesiąc temu znalazłem się w szpitalu po próbie odebrania sobie życia. Nie pieprzcie 'bądź mężczyzną'. Rozmawiajcie.”

  • awatar aeran: Jedyne pocieszenie, że pod tym względem świat idzie do przodu
  • awatar AngelsDream: Dziękuję. Cenne.
  • awatar jamnick: @AngelsDream: dziękuję Bogu, że żyje. Dziękuję Jemu za ten wpis. Dziękuję Tobie.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

annagrace
 
Pierwszy wpis, chyba najtrudniejszy. W każdym kolejnym będę przybliżać wam moją osobę i pisać o tym co się obecnie dzieje. Mam na imię Anna, chodzę do pierwszej klasy liceum i w tak młodym wieku mam dość życia. Są chwile, które są szczęśliwe, piękne i niezapomniane, ale w moim życiu dominuje smutek i ból. Jestem w rodzinie zastępczej, więc już od dziecka wiele przechodziłam. Matka stara się ze mną kontaktować, ale zazwyczaj kończy się to u mnie stanami lękowymi. Dlaczego? Zacznijmy od tego, że choruję na nerwicę lękową. Odczuwam wszystko dwa razy mocniej niż ludzie zdrowi, reaguję zbyt emocjonalnie, a podczas "ataku" nie jestem w stanie nad sobą zapanować i często się okaleczam lub krzyczę, że chcę umrzeć. Jakiś czas temu zdiagnozowano u mnie depresję i jestem po nieudanej próbie samobójczej. Mam najlepszą przyjaciółkę o imieniu Natalia, która jest jedną z dwóch najważniejszych dla mnie osób i dobrą koleżankę o imieniu Karolina. Do niedawna miałam jeszcze dwóch przyjaciół i jedną przyjaciółkę, ale o tym już kiedy indziej. Drugą najważniejszą dla mnie osobą jest pewna dorosła kobieta. Ma na imię Magda. Kocham ją całym serduszkiem. Wiele razy uratowała mnie od zrobienia różnych głupstw. Nie wiem czy to dobrze, ale dała mi tyle miłości... Jest dla mnie jak mama, której od zawsze tak bardzo potrzebowałam. Zastanawiacie się pewnie kim jest ta kobieta. Poznałam ją w mojej poprzedniej szkole, tyle chyba wystarczy. Jeśli miałabym coś dodać o mnie powiedziałabym, że jestem odważną dziewczyną, która idealnie potrafi maskować swoje problemy. Blizny to nieodłączny element moich nadgarstków. Są tam zarówno stare blizny jak i świeże rany.
Cóż, tyle chyba wystarczy jak na pierwszy raz. Trzymajcie się cieplutko.
AnnaGrace
 

jamniczek-pl
 



“To szaleństwo. Mam w środku kompletny cyrk. To dla mnie beznadziejne miejsce do przebywania sam na sam. I kiedy już tam jestem, całe moje życie się wywraca. Jeśli się tam znajdę to nie mówię sobie miłych rzeczy. W środku jest jakby inny Chester, który chce mnie załatwić.”



*Chodzi o to, że kiedy pozostaję na zewnątrz - wszystko gra, a jeśli wracam do środka - jest ze mną źle* , sypię się.

Jakbym czytała, słowo po słowie, o sobie.
Nie wiem, co przyniesie przyszłość, ale wiem, że będę trwać.
  • awatar sraczka: Chyba musisz znaleźć coś co bardzo Cię pochłonie i zaangażuje. Mam nadzieję że znajdziesz na to siłę.
  • awatar jamnick: @sraczka: tak, masz rację. Dziękuję.
  • awatar muu.: Właśnie, popieram tutaj sraczkę. Trwaj, Jamniczku, trzymam kciuki za Ciebie.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

prawie_motylek6654
 
Hej...
To mój pierwszy wpis. Troszkę się denerwuje bo z nikim nie dzieliłam się swoimi przeżyciami. Czy jest to trudne? Jasne, że tak. Tym bardziej jak już nie raz zostałaś/eś skrytykowany/odrzucony... Chciałabym wam opowiedzieć jak zaczęła się u mnie przygoda z depresją niby niewinnie a jednak doprowadziła mnie nawet do próby samobójczej i to nawet trzy razy. Postaram się opisywać każdą sytuacje która do tego doprowadziła, co wtedy zrobiłam a co zrobiłabym teraz będąc w takiej sytuacji. Zapraszam do komentowania/ czytania oraz jak macie jakieś problemy to piszcie a spróbuję się wam pomóc.
 

a013579
 

Witam.

Przez ostatni rok bardzo schudłam(ważyłam 67kg, a teraz? ważę może z 50kg, w sumie to nie wiem mama zabrała wagę), w sumie to nawet nie wiem czy przez narkotyki czy diety i głodówki.

Bardzo się stoczyłam krótko mówiąc..

Rodzice? Dalej myślą, że wszystko w porządku i niech tak zostanie. Nie chcę powtarzać tego wszystkiego co się działo przez mój stan 2 lata temu.

Do psychologa już nie chodzę, nie chcę, nie jest mi to potrzebne. Wiem co mam wiedzieć i sama sobie poradzę.

Adrian się zabił dzień przed moimi urodzinami. Na początku nie było mi przykro, w sumie to nic nie czułam wtedy, ale teraz jest całkiem inaczej.
Wszyscy mówią, że ktoś go zabił.

Zgadnijcie kto zna prawdę i kto wszystko wiedział..

Tak więc kończąc.. W sumie nie wiem jak to ma wyglądać, ale będę pisać to co mi siedzi w głowie, co się u mnie dzieje. Wiem, że to nikogo nie interesuje.

Jeśli ktoś chce link do mojego tumblr musi do mnie napisać, bo wstawiając go tutaj boję się, że mi go zablokują.

 

motena
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

idontknow999
 
Hej!
Zaczynam nowego bloga, ale chciałabym abyście wiedzieli, że miałam już niejeden blog na pingerze. Pierwszy mój blog miałam około 4 lata temu także jestem dość zżyta z pingerem. Ale teraz mój blog nie będzie głównie o odchudzaniu. Chciałam na początku opowiedzieć trochę o sobie. Ale trochę się boję.

Dobra, jak byłam dzieckiem to.. no, byłam dość grubym dzieckiem i śmiali się ze mnie, a rodzina także mi trochę dokuczała. Gdy miałam 10-11 lat zaczęły się kłopoty ze mną, że się odchudzałam itp. Dużo by opowiadać, ale od tego czasu mam zaburzenia odżywiania (a mam teraz 15 lat, rocznikowo 16). Tyle, że zauważyłam, że mam okresy w, których jem dużo, a mam okresy w, których w ogóle nie jem prawie, odizolowuje się od ludzi, boję się wychodzić, że mi coś dadzą jeść, zrywam kontakty, kłamię, że coś jadłam itp. Na razie jem normalnie, ale takie jakby powroty miałam już chyba 3 razy i czuję, że to się już zbliża, ale staram się o tym nie myśleć i żyć normalnie.

Kolejne rzeczy o mnie to to, że już w wieku 13 lat zaczęłam palić, nie tylko papierosy, no i pierwsza kreska. No i przez ten czas większość paliłam papierosy, ale też zielone i dopki, ale jeśli chodzi o białe to chyba 6 razy w życiu także nie jest źle. Czasem też lubię spożyć dużo alkoholu, niekiedy nawet piję sama.
Ale utworzyłam tego bloga po to..
bo chcę, żeby ktoś mi pomógł. Czuję się naprawdę źle, nie wiem co mi jest..

Cały czas czuję się jakby chora, osłabiona..
Naprawdę smutna.. moja mina przez 90 % życia jest jak z kamienia. Nie mam siły na naukę, nic mi nie wchodzi do głowy, dużo rzeczy jest mi obojętnych. Z jednej strony pragnę świętego spokoju, nie pokazuje jak się czuję, ale z drugiej chciałabym się czuć NORMALNIE i być szczęśliwa.
Nienawidzę siebie tak bardzo.. Jestem okropna, naprawdę. Czuję do siebie wstręt. Nie chcę być sobą.
Powiedziałam mamie jakiś czas temu, że źle się czuje to teraz ciągle wypytuje jak tam.. i to mnie denerwuje, ale mama powiedziała, że mnie umówi do psychiatry i w sumie chcę tam iść. Do psychologa chodzę już 2 lata jak nie więcej, ale boję się gadać cokolwiek. Nie wiem komu ufać.

Od listopada prowadzę taki pamiętnik i piszę w nim jak bardzo siebie nienawidzę itp. Ale szokujące jest to, że wtedy się tnę a krew daję jakby na ten tekst i już dośc duża część zeszytu jest wypisana i poplamiona krwią.
Zauważyłam, że nie umiem wytrzymać parę dni bez cięcią się.
Ja nie wiem jak się czuję, nie umiem tego opisac.. powiedźcie coś.
Mam też natrętne myśli, wydaje mi się, że urojenia, ale też nie mogę spać w nocy. Nieraz nie śpię do rana.

O i czy jak pójdę do tej pani psychiatry to mogę jej powiedzieć o używkach i o cięciu się z pewnością, że nie powie rodzicom? Nie wiem co bym zrobiła.
  • awatar Anax: psychiatra na pewno powiadomi rodziców bo wielokrotnie ja tak miałam
Pokaż wszystkie (1) ›
 

dodheimsgard
 
Wpis tylko dla znajomych
høst☾:

Wpis tylko dla znajomych

 

dodheimsgard
 
Ciało ludzkie zaczyna się rozkładać cztery minuty po śmierci. Coś co kiedyś było siedliskiem życia, przechodzi teraz ostatnią metamorfozę. Zaczyna trawić samo siebie. Komórki rozpuszczają się od środka. Tkanki zmieniają się w ciecz, potem w gaz. Już martwe, ciało staje się stołem biesiadnym dla innych organizmów. Najpierw dla bakterii, potem dla owadów. Dla much. Muchy składają jaja, z jaj wylegają się larwy. Larwy zjadają bogatą w składniki pokarmową pożywkę, następnie emigrują. Opuszczają ciało w składnym szyku, w zwartym pochodzie, który podąża zawsze na południe. Czasem na południowy wschód lub południowy zachód, ale nigdy nie na północ. Nikt nie wie dlaczego. Do tego czasu zawarte w mięśniach białko zdążyło się już rozłożyć, wytwarzając silnie stężony chemiczny roztwór. Zabójczy dla roślinności, niszczy trawę, w której pełzną larwy, tworząc swoistą pępowinę śmierci ciągnącą się aż do miejsca, skąd wyszły. W sprzyjających warunkach – na przykład w dni suche i gorące, bezdeszczowe – pępowina ta, ten pochód tłustych, żółtych, rozedrganych jak w tańcu czerwi, może mieć wiele metrów długości. Jest to widok ciekawy, a dla człowieka z natury ciekawskiego cóż może być bardziej naturalne niż chęć zbadania źródła tego zjawiska?
tumblr_ljrk08tQIa1qeubbbo1_500.jpg
 

palpitacja
 
Cześć wszystkim postanowiłam tak jak większość z Was dzielić się swoimi osiągnięciami,porażkami związanymi z utratą wagi.Obecnie ważę 58.5 kilogramów przy wzroście 167 cm. Moja idealna/wymarzona waga to całe 50 kilogramów,a więc trzeba się pozbyć 8 kilogramów. Mam zamiar przez pierwsze 3 dni nic nie jeść aby mój organizm trochę się oczyścił,a później jakaś dieta,myślałam nad dietą kefirową (7dniową) a może wy macie jakieś dobre i sprawdzone diety? Nie raz już próbowałam rzucić zbędne mi kilogramy,ale jakoś zawsze coś stało na drodze. Jestem osobą z zaburzeniami emocjonalnymi,po dwóch próbach samobójczych i dalej okaleczającą się,lecz uczęszczam do psychiatry jak i do psychologa,mam nadzieję,że to na nic nie wpłynie.Życzę wszystkim miłego wieczoru i czekam na jakieś sprawdzone diety! :)
/chuda-dziewczyna-likely-pl-e86dde.jpg
  • awatar emi1999: Witamy na pingerze, powodzenia :) P.S. Zapraszam do mnie :)
  • awatar Anax: Witaj na pingerze :) mój cel to też 50kilogramów
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nocnekoszmary
 
nocnekoszmary: Mam ochotę zniknąć. Nie, nie zabić się. Ale zniknąć. Z życia społecznego. Z pracy, szkoły, wyprowadzić się od K.
Bo tak. Ktoś nowy pojawił się w moim życiu. Jakieś niewiele ponad pół roku temu. Jest moją narzeczoną, mieszkamy razem. Podobno wszystko się układa, podobno jestem szczęśliwa, ale coś jest we mnie jakaś dziura której nie potrafię zapełnić. Mam kochającą partnerkę, mam pracę ale coś nie gra. Nawet biorę regularnie leki. Czuję się po nich podobno dobrze. Nawet nie piję alkoholu i nie biorę narkotyków. Staram się sprzątać w domu i dbać o siebie. Staję się powoli idealna. Ale coś jest nie tak, to chyba za szybko. Powoli się wypalam. Brakuję mi czegoś, potrzebuję odetchnąć. Moje życie towarzyskie ogranicz się do O. M. i N. Trzy osoby. No mogło by być gorzej, jednakże są to bardzo bardzo sporadyczne kontakty. Brakuje mi kogoś z kim mogłabym szczerze porozmawiać, tak jak kiedyś, kilkanaście znajomości anonimowych przez internet było spoko. Bo jednak ta świadomość że mogę napisać, zadzwonić, wygadać się, posłuchać, ale nigdy się nie spotkamy było spoko. Bo mam większą pewność, że te osoby nie skrzywdzą mnie tak jak "realni" ludzie. Brakuje mi tego. Ale nie tylko tego.
Nie mogę o tym wszystkim powiedzieć K. Czemu? Bo weźmie to za bardzo do siebie, uzna, że to jej wina, że za mało mi daje.
Nie jestem "sama", mam kochającą partnerkę i te parę osób  ale jestem Samotna. Mam ochotę płakać, ale nie mogę, powstrzymuję się. Bo Ona siedzi na łóżku. Powinnam ją przytulić czy coś ale jakoś nie mogę, nie mam ochoty. Najchętniej piłabym te cholerne energetyki paliła papierosy i pisała tu, ewentualnie z kimś, kimkolwiek.
Mam czasem te cholerno-cudne myśli żeby odebrać sobie życie, momentami ulotnie się pojawiają. Głosy są ciągle. Podpowiadają złe myśli.
Na razie to tyle, jeszcze dziś tu wrócę.
Zawsze wracam, prędzej czy później ale zawsze jak jest mi źle, a w najbliższym czasie się to nie zmieni.
Pozdrawiam
  • awatar gość: Złe życie = złe myśli, złe głosy. Napraw swoje życie, uporządkuj sprawy osobiste, a doznasz ulgi.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

littleladyxs
 
    Byłem normalny. Ubierałem się normalnie i otaczałem się szerokim gronem oddanych przyjaciół, kolegów i znajomych. Uwielbiałem grać w piłkę nożną, flirtować z dziewczynami , cieszyć się życiem. Uwielbiałem również wakacje z moimi rodzicami.
    Co roku spędzaliśmy je gdzie indziej, bo mogliśmy sobie na to pozwolić. Hiszpania, Bułgaria, Egipt, Włochy. Cały świat był nas i wyobraźcie sobie, że straciłem to wszystko w ciągu jednej godziny. Mama na przemian to krzyczała to płakała machając ojcu przed oczami jego telefonem, a dokładniej SMS-ami z jego sekretarką. Młodą, ładną i kompetentną, bo sama ją wybrała. Miał z nią romans.
    Na początku próbowałem sobie radzić. Pomagałem mamie, pocieszałem ją jednak ona jakby się „wyłączyła” zostawiając mnie samego sobie. Było to trzy lata temu i właśnie wtedy postanowiłem diametralnie zmienić mój styl. Z pokładanego, pilnego ucznia stałem się krnąbrnym, pełnym niechęci do życia przedstawicielem subkultury Emo.
    Uważam, że życie jest ciężkie i pełne przeszkód, a moi rodzice nie rozumieją mnie i moich poglądów. Mama woli zatracać się w swojej pracy, rekompensując sobie tym odejście taty, a on z kolei zabawia swoją nową, młodszą pannę...
    Wiem, że jestem odmienny, wiem, że wyróżniam się z tłumu, ale dobrze się z tym czuję. Czarne, asymetrycznie ścięte włosy, podarte spodnie, luźne, ciemne T-shirty, blada skóra, niezbyt duża masa ciała. To wszystko z czym się utożsamiam. Cały ja.
    Mam w sobie wiele emocji, a przede wszystkim ból i cierpienie. Nie wiem co mam z tym robić dlatego się tnę. To przynosi mi ulgę. Problemy jakby odchodzą razem z upływającą krwią... Matka nie interesuje się moim życiem, no chyba, że dzwoni dyrekcja i znów opowiada jak to się opuściłem w nauce, ale gadka zawsze jest ta sama więc ją zlewam. Ojciec z kolei wysyła mi pieniądze i myśli, że to rekompensuje fakt, iż ma moją osobę w głębokim poważaniu. Ludzie są naprawdę głupi...
    Moimi przyjaciółmi są słowa zapisywane na kartce. Robię to codziennie. Często wraz ze słowami płyną łzy. Łzy braku akceptacji, niezrozumienia i w końcu odrzucenia. W większości z nich pojawia się motyw samobójstwa, od jakiegoś tygodnia piszę o tym codziennie. Coraz bardziej skłaniam się ku temu rozwiązaniu. Przecież to takie proste. Kilka chwil i już cię nie ma. Bez zmartwień, bez łez. Ojciec oszczędzi pieniądze, a matka nie będzie już musiała odrywać się od pracy, żeby wygłosić mi kazanie.
    Kiedy idę w szkole korytarzem zawsze towarzyszą mi spojrzenia pełne pogardy, zdziwienia, że w ogóle odważyłem się tak pokazać publicznie. Nauczyciele ciągle odsyłają mnie do psychologa, najczęściej na religii, albo polskim, bo mam inne zdanie od wszystkich, bo moje poglądy są dla nich dziwne i straszne. „Nastolatek nie powinien tak myśleć” - te słowa słyszę notorycznie, nawet kiedy nikogo nie ma odbijają się echem w mojej głowie. Skoro nie powinienem tak myśleć, ale inaczej nie potrafię to chyba powinienem umrzeć... Wtedy moje myślenie przestałoby im przeszkadzać.
    Teraz już mam pewność, że jestem inny. Inny pod każdym względem. Inny czyli niepotrzebny, zbędny. Inny w najgorszym znaczeniu tego słowa. Niekochany i niezrozumiany. Zły „inny”. Czas najwyższy zakończyć tę farsę...
 

 

Kategorie blogów