Wpisy oznaczone tagiem "samookaleczanie" (61)  

annagrace
 
Spotkałam się z Panią Magdą, żeby porozmawiać. Nie była to w sumie miła rozmowa. Chciała za wszelką cenę dowiedzieć się co się ze mną dzieje. Nie jestem osobą, której mówienie o swoich problemach przychodzi z łatwością. Nie jestem też do końca przekonana, czy na pewno jej ufam, ale o tym napiszę wam w osobnym poście. Będąc u niej czułam się głupio, bardzo głupio. Spędziłyśmy razem 4 godziny i rozmawiałyśmy o wszystkim, a moje problemy starałam się omijać szerokim łukiem. Nic to jednak nie dało, ponieważ Pani wręcz zmuszała mnie do mówienia i nie było to fajne, ale nie mam jej tego za złe, bo wiem jak się martwi. Jest bardzo czuła. Niestety nie udało jej się zmusić mnie do mówienia. Nasmutniejszym dla mnie momentem był widok jak wzięła moją rękę, spojrzała na świeże rany na nadgarstku, głaskała je palcem i spojrzała na mnie takim smutnym wzrokiem pytając dlaczego to robię. Wtedy zrobiło mi się tak dziwnie, bo bardzo nie lubię jak ona jest smutna, a jej oczy mówiły same za siebie. Zapytała mnie też dlaczego z nią rozmawiam. Nie umiałam odpowiedzieć na to pytanie. Nie dlatego, że nie znam odpowiedzi, bo znam. Nie umiałam odpowiedzieć, ponieważ nie jestem na tyle odważna i nie umiem otwarcie mówić o uczuciach. Rozmawiam z nią dlatego, ponieważ jest dla mnie jak mama, której zawsze potrzebowałam. Potrafi wysłuchać, pomóc, doradzić, pocieszyć, rozbawić, a już najbardziej uwielbiam się do niej przytulać. Nie wiem jak ona to robi, ale jednym przytuleniem tak bardzo potrafi poprawić humor. To jest niesamowite. Pomogła mi w wielu rzeczach i zawsze mogłam na nią liczyć. Po prostu kocham ją tak, jakby była moją rodziną. Mogłabym się długo rozpisywać, poważnie. Wracając do tematu, nic konkretnego jej nie powiedziałam, bo nie umiałam. Coś się zmieniło. Wieczorem napisałam jeszcze do niej sms i uznałam, że może jej coś napiszę, no wiecie- o problemach. Tej nocy nie byłam w stanie, ale jeśli się przełamię, to spróbuję tej nocy.
Dlaczego w ogóle chcę do niej pisać i cokolwiek jej mówić? Bo wiem, że dałaby radę mi pomóc. Jest bardzo mądra i zaradna. Dawno nie spotkałam takiej osoby, dlatego myślę, że tak byłoby może lepiej. Już kiedyś rozmawiałyśmy o moich problemach, ale to było dość dawno. Wtedy robiła co mogła i przez jakiś czas było lepiej. Wiadomo, nie było super świetnie, ale nie było takiej tragedii. Warto spróbować jeszcze raz, ale nie wiem czy jestem na to gotowa.
Zobaczymy czy mi się uda. Będę na bieżąco dawać Wam znać, jak tylko coś do niej napiszę.
Trzymajcie się kochani. Życzę Wam spokojnego i pogodnego dnia.
AnnaGrace
the-saddest-moment-is-when-the-person-who-gave-you-28491650.png
 

annagrace
 
Wczoraj był jeden z dziwniejszych dla mnie dni. Jak każda głupia nastolatka sięgnęłam po papierosa elektrycznego po dość długiej przerwie. Mimo, że obiecałam Pani Magdzie, że więcej się do tego nie dotknę pokusa była zbyt silna. Nie nazwę tego jeszcze uzależnieniem, ale za dobrze też to nie wygląda. Po kilku minutach zaczęło mnie boleć serce i ciężko mi się oddychało. Tak często zaczynają się u mnie stany lękowe, więc pomyślałam, że to pewnie to. Nagle zaczęło mi się kręcić w głowie. To zjawisko jednak nie występuje w moich stanach lękowych, więc się zdziwiłam. Musiałam usiąść, bo jeszcze chwila i bym upadła. Położyłam się na łóżku i urwał mi się film na dosłownie 5 minut. Nie wiem, czy straciłam przytomność czy zasnęłam, ale wątpię, żebym tak nagle zasnęła na pięć minut. Nigdy mi się nie zdarza taka drzemka. Kiedy się obudziłam nadal nie mogłam swobodnie oddychać. Było mi duszno i czułam ucisk w gardle. Przeszło dopiero po godzinie. Tego dnia miałam jeszcze jeden stan lękowy. Skończył się on wbiciem igły do pobierania krwi w rękę. Cieszę się, że tym razem nie ucierpiał mój nadgarstek, bo i tak nie wygląda on dobrze. Na szczęście już się goi. Jest teraz taki szorstki, zrobiły się strupki (na drugim też). Zobaczymy jak to wszystko potoczy się dalej.
Miłego dnia kochani.
AnnaGrace
38cc142900236bf95152e4e1.jpg
 

annagrace
 
Dzisiejszy dzień minął wyjątkowo spokojnie. Nie poszłam do szkoły, ponieważ postanowiłam wybrać się z Natalią do kina na film pt. "Twój Vincent". Moim zdaniem był naprawdę bardzo fajny i gorąco polecam. Na tym filmie miała być również Pani Magda, ale nie pojawiła się. Cóż, można było się tego spodziewać. Troszkę się zawiodłam, bo jednak jakaś nadzieja była. Chciałam ją zobaczyć i przytulić. Macie taką osobę, której przytulenie daje wam ogromną siłę? Lub kiedy jedna rozmowa potrafi was tak bardzo zmotywować? Moją taką osobą jest właśnie Pani Magda. Spędziłam poza domem wiele godzin, co oznacza, że odwiedziłam wiele miejsc. Po woli przyzwyczajam się do wzroku ludzi, kiedy widzą moje nadgarstki. Kilka razy dziś, kiedy myłam ręce w toalecie miałam okazję widzieć miny w stylu "Boże co to jest", "jakaś nienormalna", "idiotka". To się dało wyczytać z twarzy. Ludzie nie wiedzą, że ich grymas jest widoczny na pierwszy rzut oka? A może chcą, żeby było widać ich obrzydzenie(?). Nie wiem i nie chcę się zagłębiać. Cóż, czego można się spodziewać po ludziach, którzy nie wiedzą jakie piekło przechodzą poszczególne osoby i jak wielkim wyzwaniem jest każdy kolejny dzień.
Stan lękowy jeszcze się nie odezwał. Cały dzień minął mi bez większych problemów. Lekkie duszności były, ale nie stało się nic gorszego i z tego powodu się bardzo cieszę.
Na dziś to chyba tyle. Życzę wszystkim miłej nocy i dobrego jutra.
AnnaGrace
IMG_7684.JPG
 

annagrace
 
Kolejna bezsenna noc. Nerwica nie ustępuje. Każdy tę chorobę przeżywa inaczej, dlatego zawsze osoby cierpiące na nią mają wiele do omawiania i wymieniają się swoimi doświadczeniami. Opowiem wam jak wyglądają moje stany lękowe, w tym ten, który wystąpił godzinę temu.
Wszystko zaczyna się od tego, że momentalnie zaczynam czuć coś w gardle, taki ucisk. Robi się on coraz mocniejszy, aż nagle zaczynam się dusić. Wtedy całkowicie tracę nad sobą kontrolę. Chodzi mi o to, że nie jestem w pełni świadoma tego co robię. Moim standardowym czynem jest sięganie po żyletkę i cięcie nadgarstka. Tak stało się i teraz. Kiedyś podczas stanu lękowego wybiegłam w nocy na ulicę, krzycząc, że chcę umrzeć, a innym razem rozcięłam sobie lekko brzuch nożem. Jeden z domowników nigdy nie chodzi wcześnie spać i widząc co się ze mną dzieję pomógł mi. Uratował mi życie. To co piszę może wydawać się straszne i uwierzcie mi, dla mnie jest to koszmar. Moje stany lękowe potrafią trwać od dziesięciu minut do godziny. Nadal nie rozpracowałam metody uniknięcia ataku. Wraz z Panią psycholog próbowałyśmy wielu metod, ale jak na razie bezskutecznie. Zazwyczaj, gdy kończy się stan lękowy i zaczynam kontaktować i rozumieć co się ze mną dzieje zaczynam płakać. Z bezsilności. Przemywam pociętą rękę i staram się udawać, że nic się nie stało. Nerwica nie jest chorobą, do której można się przyzwyczaić. Potrafi ona zrobić krzywdę.
Dzisiejszy stan lękowy dobiegł końca. Trwał mniej więcej dwadzieścia minut.
Niebawem opowiem Wam całą moją historię z nerwicą, jak się zaczęła, kiedy i ile już trwa.
Gdyby ktoś miał jakieś pytania, to śmiało można do mnie pisać wiadomości prywatne.
Życzę wszystkim dobrego dnia.
AnnaGrace
IMG_9608.JPG
 

prawie_motylek6654
 
Hej...
To mój pierwszy wpis. Troszkę się denerwuje bo z nikim nie dzieliłam się swoimi przeżyciami. Czy jest to trudne? Jasne, że tak. Tym bardziej jak już nie raz zostałaś/eś skrytykowany/odrzucony... Chciałabym wam opowiedzieć jak zaczęła się u mnie przygoda z depresją niby niewinnie a jednak doprowadziła mnie nawet do próby samobójczej i to nawet trzy razy. Postaram się opisywać każdą sytuacje która do tego doprowadziła, co wtedy zrobiłam a co zrobiłabym teraz będąc w takiej sytuacji. Zapraszam do komentowania/ czytania oraz jak macie jakieś problemy to piszcie a spróbuję się wam pomóc.
 

rennina
 
Chcialam nakreslic sytuacje, a raczej intencje bloga. Wszystko co tu napisze wydarzylo sie w moim zyciu. Mysle, ze jezeli napisze to publicznie to w koncu zamkne pewien rozdzial w moim zyciu, uporam sie z przeszloscia. Mowia, ze przy terapii nie trzeba wygrzebywac syfu, ale ja mysle ze jest mi to potrzebne. Obecnie jestem w szpitalu psychiatryczym. Moze udzielicie mi rozgrzeszenia, moze ktos cos wyniesie z mojej pisaniny, moze jest ktos kto tak jak ja nie moze zebrac sie do kupy. Nie naleze do pomocnych osob, tzn uwazam ze nie umiem pomagac, ale w razie czego czekam na prywatne wiadomosci. W kupie sila
https%3A%2F%2F41.media.tumblr.com%2F684d398e7fffc01cfab030baead9ab30%2Ftumblr_nsa5jpuEFG1s0u653o2_1280.jpg
 

littleladyxs
 
    Byłem normalny. Ubierałem się normalnie i otaczałem się szerokim gronem oddanych przyjaciół, kolegów i znajomych. Uwielbiałem grać w piłkę nożną, flirtować z dziewczynami , cieszyć się życiem. Uwielbiałem również wakacje z moimi rodzicami.
    Co roku spędzaliśmy je gdzie indziej, bo mogliśmy sobie na to pozwolić. Hiszpania, Bułgaria, Egipt, Włochy. Cały świat był nas i wyobraźcie sobie, że straciłem to wszystko w ciągu jednej godziny. Mama na przemian to krzyczała to płakała machając ojcu przed oczami jego telefonem, a dokładniej SMS-ami z jego sekretarką. Młodą, ładną i kompetentną, bo sama ją wybrała. Miał z nią romans.
    Na początku próbowałem sobie radzić. Pomagałem mamie, pocieszałem ją jednak ona jakby się „wyłączyła” zostawiając mnie samego sobie. Było to trzy lata temu i właśnie wtedy postanowiłem diametralnie zmienić mój styl. Z pokładanego, pilnego ucznia stałem się krnąbrnym, pełnym niechęci do życia przedstawicielem subkultury Emo.
    Uważam, że życie jest ciężkie i pełne przeszkód, a moi rodzice nie rozumieją mnie i moich poglądów. Mama woli zatracać się w swojej pracy, rekompensując sobie tym odejście taty, a on z kolei zabawia swoją nową, młodszą pannę...
    Wiem, że jestem odmienny, wiem, że wyróżniam się z tłumu, ale dobrze się z tym czuję. Czarne, asymetrycznie ścięte włosy, podarte spodnie, luźne, ciemne T-shirty, blada skóra, niezbyt duża masa ciała. To wszystko z czym się utożsamiam. Cały ja.
    Mam w sobie wiele emocji, a przede wszystkim ból i cierpienie. Nie wiem co mam z tym robić dlatego się tnę. To przynosi mi ulgę. Problemy jakby odchodzą razem z upływającą krwią... Matka nie interesuje się moim życiem, no chyba, że dzwoni dyrekcja i znów opowiada jak to się opuściłem w nauce, ale gadka zawsze jest ta sama więc ją zlewam. Ojciec z kolei wysyła mi pieniądze i myśli, że to rekompensuje fakt, iż ma moją osobę w głębokim poważaniu. Ludzie są naprawdę głupi...
    Moimi przyjaciółmi są słowa zapisywane na kartce. Robię to codziennie. Często wraz ze słowami płyną łzy. Łzy braku akceptacji, niezrozumienia i w końcu odrzucenia. W większości z nich pojawia się motyw samobójstwa, od jakiegoś tygodnia piszę o tym codziennie. Coraz bardziej skłaniam się ku temu rozwiązaniu. Przecież to takie proste. Kilka chwil i już cię nie ma. Bez zmartwień, bez łez. Ojciec oszczędzi pieniądze, a matka nie będzie już musiała odrywać się od pracy, żeby wygłosić mi kazanie.
    Kiedy idę w szkole korytarzem zawsze towarzyszą mi spojrzenia pełne pogardy, zdziwienia, że w ogóle odważyłem się tak pokazać publicznie. Nauczyciele ciągle odsyłają mnie do psychologa, najczęściej na religii, albo polskim, bo mam inne zdanie od wszystkich, bo moje poglądy są dla nich dziwne i straszne. „Nastolatek nie powinien tak myśleć” - te słowa słyszę notorycznie, nawet kiedy nikogo nie ma odbijają się echem w mojej głowie. Skoro nie powinienem tak myśleć, ale inaczej nie potrafię to chyba powinienem umrzeć... Wtedy moje myślenie przestałoby im przeszkadzać.
    Teraz już mam pewność, że jestem inny. Inny pod każdym względem. Inny czyli niepotrzebny, zbędny. Inny w najgorszym znaczeniu tego słowa. Niekochany i niezrozumiany. Zły „inny”. Czas najwyższy zakończyć tę farsę...
 

suicidalna
 
15 prób samobójczych...
13 hospitalizacji psychiatrycznych...
20 przeżytych lat...
TYLKO 1 ŻYCIE...

Jestem nikim.
Jestem osobą chorą psychicznie.
Mój obecny stan jest podtrzymywany.
Przy życiu trzyma mnie moja 4 MSC. córcia.
Tylko dla niej żyje.
Gdy myśl o śmierci przyjdzie mi na myśli, patrze na córkę, odchodzi... Mała jest dla mnie całym światem. Wyciągnęła mnie z dna. Przy niej potrafię się uśmiechać, wygłupiać.

Od 15 roku życia moim miejscem zamieszkania były szpitale psychiatryczne, żyłam od próby samobójczej do próby, okaleczałam się. Diagnozy różne... depresja/zespół stresu pourazowego/nerwica/schizofrenia a teraz BORDERLINE, zaburzenia osobowości. Przetestowałam tyle psychotropów... nie do wiary.

Żyje, dzięki Małej.
Kocham Cię córeczko!
  • awatar Zagubiona w szarej rzeczywistości: Ugh masz ogromny bagaż doświadczeń aż nie zazdroszczę... Nie jesteś nikim,dla swojej córci jesteś całym światem,bardzo dobrze,że żyjesz dla niej.Okaleczenia..Jak ja ten termin dobrze znam...Pozdrawiam i miłego dnia życzę :*
  • awatar Młoda mama: Mam podobnie do Ciebie. Też jestem mamą i uśmiech córeczki daje mi sił choć nawet przed zajściem w ciążę długo się nie okaleczalam ale znów mam ochotę to zrobić gdy wlasna matka mówi mi że jestem zła matka i że mojej córeczce byłoby lepiej w domu dziecka... Świat mi się wali gdy słyszę coś takiego. Tylko bycie mamą mnie trzyma na siłach ale skoro jestem zła matką to po co ja żyję? A staram się jak mogę, nie robię nic złego...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

girlwithscars
 
Coraz bardziej rozprzestrzenia się wśród szczególnie młodych ludzi samookaleczanie. Od razu wspomnę, że nie zamierzam takich ludzi krytykować. Nie mam prawa ich oceniać, ponieważ nie znam ich oraz powodu, przez który sięgnęły po żyletkę. Nie rozumiem jednak dlaczego to robią. Mam świadomość, że życie nie jest usłane różami i przychodzi taki czas, w którym jesteśmy zdani tylko na siebie. Wszystko się sypie, ludzie odchodzą i nagle zostaje się samemu. Sięgają wtedy po ostre przedmioty i przykładają do nadgarstka. Jedno pociągnięcie i płynie krew. Do czego to prowadzi? Nie mam pojęcia. Ból w niczym nie pomaga, krew kapiąca z nadgarstka również. Tylko, że ból fizyczny nie zagłuszy tego bólu psychicznego, który gnieździ się w naszym sercu. Na początku może się tak wydawać, ale to tylko pozory. Chwilowe ukojenie jest nieprawdziwe jak fatamorgana na pustyni. Mamy ochotę odsunąć się od pewnych spraw, jednocześnie pozostawiamy blizny, które do końca życia będą przypominały o przykrej sytuacji.

Osoby, które się tną bardzo wstydzą się tego co robią lub robiły. Ukrywają blizny, które nie są powodem do chluby. Przykro mi się robi, gdy widzę dziewczynki, które mają "kreski" na nadgarstkach i chwalą się tym, że się pocięły, bo rzucił je chłopak czy obraziła się przyjaciółka. Jest to bardzo głupi sposób zwrócenia na siebie uwagi.

Aniołki odłóżcie ostre przedmioty, najlepiej pozbądźcie się żyletek. Nie róbcie sobie krzywdy przez rzeczy, na które nie macie wpływu. Bądźcie silni i walczcie o każdy kolejny dzień. Jedno mocniejsze cięcie może skończyć Wasz żywot, a uwierzcie, że nie warto.

Girl with Scars

cut.jpg
 

pojebana_dama
 
Witajcie moje drogie aniołki!
Pamiętacie kiedy pierwszy raz siegneliście po coś ostrego i zrobiliście sobie pierwsze nacięcie na skórze?  A pamiętacie powód? Tak, wiem, to są bolesne wspomnienia.
Ja to pamiętam, to było rok temu. A powód? Mój był jeden z głupszych, nienawidził siebie bo go kochałam, tylko, a może nawet aż tyle? Od tamtego czasu tnę się, nie mogę powiedzieć, że regularnie, ale co jakiś czas to powraca. Czasami mam przerwę, którą robię dla kogoś na kim mi zależy i komu zależy na mnie. Tylko zwykle tej drugiej osobie zależy na mnie tylko przez jakiś czas, więc znowu staje się aniołkiem który ma poranione uda.
Jeśli się nie tniesz, a chcesz spróbować, bo w ten sposób "radzą" sobie inni, to tego nie rób.
Tego bagna można spróbować, ale nie da się z niego wyjść na próbę.
 

constans
 
Zuzu..: Tak było:
P1120144.JPG


Tak jest:
P1140588.JPG


P1140586.JPG


P1140587.JPG


I mimo, że stosuje cały czas maści i olejki na blizny i tak są dość widoczne. Myślę nad tatuażami, które by to zakryły, ale musiałabym wydać wszystkie swoje oszczędności
  • awatar cyanidee: W niektórych biedronkach jest cały czas, wiem. Niestety 'moja biedronka' ma jarmuż raz do roku. xD
  • awatar cyanidee: co do blizn, to ja się za swoją pogodziłam chociaż jest duża, na pół brzucha... ba, ja ją nawet polubiłam i w żaden sposób się jej nie wstydzę... może też kiedyś kiedyś pogodzisz się ze swoimi?
  • awatar lovespam: :(
Pokaż wszystkie (3) ›
 

ohupintheair
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

worthlesslady
 
Mój brat: "Masz dzisiaj pecha"
Ja: "Ja zawsze mam pecha. Cała jestem pechowa..."

Kto jak kto, ale mój tata ma talent. Jako jedyny potrafi mi zepsuć cały dzień w pieprzoną sekundę. Tak po prostu. Była sobie kłótnia, wyszedł, a ja się rozryczałam. Jednak nie o sam fakt sprzeczki chodziło. Po prostu zażartował z czegoś, z czego się nie żartuje. "Nie dramatyzuj, normalnie pociąć się, nic więcej". Kiedy, to usłyszałam wpadłam w histeryczny płacz. Nie wiem jak długo siedziałam na zimnej podłodze w kuchni i płakałam. Minuta, dziesięć? A może pół godziny. Nie wiem. Wiem tylko, że dawno nie płakałam i po prostu nie mogłam się uspokoić. Zapomniałam jak, to jest wpaść w histerię i mieć ochotę zedrzeć z siebie skórę i umrzeć. A tata nawet nie zareagował jak mnie zobaczył. Po prostu obszedł mnie, umył ręce i kazał się uspokoić, a następnie sprzątać tę pieprzoną kuchnię. Nie wiem czy to możliwe, ale zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Fakt faktem, zapytał co mi się stało. I przeprosił, bo nie wiedział, że mogę to tak odebrać. Ale chwilę później powiedział, cytuję "Mnie, to wkurza dwa razy bardziej, kiedy mówisz mi, że jesteś zajęta, że nie możesz nawet posprzątać. Uwierz, wkurza mnie, to bardziej niż Ciebie. Mam tak samo, ale ja nie beczę. Sprzątaj to"

Nie wiem jak udało mu się porównać chęć autodestrukcji, marzenie o śmierci, psychicznego bólu, którego nie potrafi się wytrzymać i cierpienia, gdzie samobójstwo wydaje się jedyną odpowiedzą, do lekkiego zirytowania, bo nie mam czasu sprzątać. Mój ojciec jest utalentowany. Nie dość, że porównuje rzeczy totalnie inne, to jeszcze potrafi zniszczyć mi dzień w parę sekund. Oklaski.

Ale będąc szczerą, to dawno nie czułam się tak podle. Gdyby nie fakt, że dwa dni temu z przyjaciółką wyrzuciłam żyletkę, to nie chcę nawet wiedzieć jak teraz bym wyglądała... Chociaż coraz częściej uświadamiam sobie, że to była najgłupsza rzecz jaką ostatnio zrobiłam. Wyrzucić coś, co było jedyną rzeczą, która potrafiła ukoić moje skołatane nerwy, poszarpane serce i wyjący z bólu umysł. Zamiast tego po prostu sobie wyobraziłam jak stoję w nicości i nagle zaczyna otaczać mnie bańka. Była ona moją tarczą ochronną przed światem. Po chwili jednak zamiast bańki, przybrało to formę dłoni. Dłoni ciepłych i kochających, jakich ostatnio potrzebuję. Dłoni, który pozwoliły mi poczuć akceptację, zrozumienie i tę cholerną miłość, której nigdy jeszcze nie czułam.

Bo czy, to nie zabawne, że mając dziewiętnaście lat nigdy się nie zakochałam? Tak prawdziwie, za całe życie. Może bardziej zabawny jest fakt, że zamiast namiętnej miłości i pożądania, ja wolę kogoś, kto schowa się ze mną pod łóżkiem, złapie za rękę, przytuli i powie, że będzie dobrze. Że mnie kocha i nie puści... Żałosne marzenia naiwnej blondyneczki.



1551683_457553731037512_216712080_n.jpg


10366319_647173708704862_4323340043174160990_n.png


tumblr_myz7fsx0id1qcaibmo1_400.jpg
  • awatar ColdHeart: Oni nigdy nas nie zrozujmieja. Nikt, kto nie jest taki jak my, nie pojmie jak bardzo może zranić jedno słowo. Ja mam tak z matka. Trzymaj się.
  • awatar Rozczarowana .. ;c: @Oprócz nadziei warto mieć jeszcze piwo.: mi się też tak zdaję ale o mnie . †
  • awatar Return to life: To, że się jeszcze nie zakochałaś świadczy tylko o Twoim rozsądku w dobieraniu partnerów. Nie bierzesz "pierwszego lepszego", lecz czekasz na tę jedyną prawdziwą miłośc. To piękne!
Pokaż wszystkie (5) ›
 

destrukcyjnamilosc
 
Smutno mi. Dlaczego? Bo teraz dotarło do mnie że mój wygląd nie odpowiada o sobie którą kocham, która twierdzi że kocha mnie. Chce się zabić. Jestem taka wściekła na mnie, na niego, na cały świat. Nie chce mi się żyć. Zaufałam komuś myśląc że ta osoba akceptuje mnie i kocha mnie. Myliłam się. Jak mogłam być taka głupia.. Głupia tępa dzida. Naiwna. To boli, taka głupota a boli. Kurwa.. lepiej było zająć się żeby wszystko w sobie wyłączyć i nie czuć nic. A teraz jedyne co mi pozostało to wziąć tą żyletkę i posłuchać jak krew kapie... Jest mi tak źle. Nienawidzę siebie znów. Nie będę ufać nikomu.
I co mam odpowiedzieć Panu Idealnemu że dlaczego to wszystko? Nigdy się nie dowie. Nigdy nie dowie się jak bardzo jestem nieszczęśliwa, jak bardzo chce zniknąć.

tumblr_n5rxmg6ydU1qicjb9o1_500.jpg
  • awatar Berenica: Słoneczko, nie wyrządzaj sobie krzywdy teraz, kiedy emocje są tak silne. Wtedy najprościej pociągnąć zbyt mocno, zbyt niebezpiecznie. Proszę.
  • awatar ๒เק๏lคг lค๔у: Po czym wywnioskowałaś, że nie odpowiada mu Twój wygląd? Ehh :C jesteś przekonana, że to jest miłość z jego strony? Nie obwiniaj się za obdarzenie zaufaniem, to wiąże się z uczuciem, a za uczucia nie należy przepraszać ;*
  • awatar Don't wake me up: @DTR81: nie potrafię nad tym panować gdy coś złego sie dzieje
Pokaż wszystkie (7) ›
 

destrukcyjnamilosc
 
Oto dzień w którym nic mi się nie chcę. Cały dzień spędziłam w książkach nie wliczając w to przerwy na śniadanie, obiad i fajkę. Mam wrażenie ,że nie uczę się tego co potrzeba, ale cóż takie uroki studiowania. Nikt nie mówił że będzie łatwo, a wręcz przeciwnie, każdy mówił że będzie ciężko. No dobra jakoś przeżyję może nawet i zaliczę. Eh... okaże się w środę. Oprócz tego że jestem totalnie wyczerpana czuję się dziś przez wszystkich olana. Poczynając od przyjaciół kończąc na chłopaku. Jedynie rodzice nie mogą mnie trochę olać i dać luz. Wracając do olewających osób.  Miałam iść z przyjaciółką na koncert pod warunkiem że praca pozwoli. Okazało się że ma wolne następnego dnia. No i co? Po tym jak się o tym dowiedziałam usłyszałam że ona nie ma czasu ogarnąć biletów bo musi iść do fryzjera i coś tam ogarnąć do szkoły.. serio kurwa? Ja mam do ogarnięcia 450 str, jakiejś dziwnej książki a ona mi mówi że ona nie może bo musi iść do fryzjera? Nosz.. no i szlag mnie trafił. Co jest jeszcze lepsze? Nie odzywa się.. od popołudnia się nie odzywa. Pierdole nie odzywam się też.  Trudno się mówi. Chłopak.. tak chłopak. Na pierwszy rzut oka nie olewa mnie ,ale czuję to jakoś inaczej. Nie ma o czym gadać nawet.

tumblr_mzi3j7PVC61rv7xkqo1_500.jpg


Czuję się dziwna przez to że świat okazuję się tak samo nieidealny i zepsuty jak ja. Z bezsilności się dziś pocięłam. Znów. Aczkolwiek nie tak mocno jak do nie tak dawno temu ale jednak. Nie panuję nad tym. No i co z tego. Czy kogoś to obchodzi? Niby tak ale nikt nie jest w stanie mi pomóc. Nawet ja nie jestem sobie w stanie pomóc. Ciągle popadam w sytuacje bez wyjścia. To mnie zaczyna już denerwować. Nie wiem czego chce.  Każdy stereotypowo gada "bo jesteś kobietą". No i co? Eh.. zaraz wkręci mi się że chce się na ten temat rozpisywać później dojdę do wniosku że w sumie to nie wiadomo jak z tym jest i chuj z tego wyjdzie.

tumblr_n33v4krmPA1sm5pxro1_500.jpg


Chyba zmęczenie źle na mnie wpływa bo znów mam ochotę się skrzywdzić.

tumblr_n3qw7spfJw1s6081qo1_500.jpg
 

blockmybody
 
4everfat:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

donteatplease
 
Hej kochane :*
Dzień zapowiada się świetnie , będą ćwiczenia i małooo jedzenia. Tak jak wczoraj , może bez tego jajka. Zobaczę.
Boję się niedzieli , wypada 300 kcal , a w niedziele jedziemy jak zawsze do babci na obiad ( rosół z makaronem + ziemniaki i surówka ). Powiem , że mnie gardło boli i zjem trochę surówki i ziemniaków. Potem przez cały dzień nic. Albo zostanę w domu i jak mi przywiozą to wywalę do kibla.
Serio nie wiem co mam zrobić.
Ostatnio moje szorty są na mnie za duże , poleciały 2-3 cm z ud , nie mogę tego zmarnować. Jeśli zaczęłam chudnąć to teraz z górki.
Planowane ćwiczenia :
- Mel B nogi
- 5 minut ćwiczeń na nogi
- rozgrzewka Mel B
- rozciąganie Mel B
- 30 brzuszków
- i te ćwiczenia Fitappy.
Minutowo wyjdzie jakieś 35-45 minut.
Planowany bilans na dziś :
- zupa jarzynowa ( około 100 kcal , nie zjem z niej makaronu )
- pieczywo wasa z małym pomidorkiem ( jakieś 50 kcal )
Plan na jutro :
- jakaś zupa
- pieczywo wasa z twarożkiem
Przepraszam ale musze to sobie zapisać , bo inaczej nie dotrzymam słowa.
Może kupię sobie Xenne na przeczyszczenie.
Czuję się gruba.
I przepraszam , dopiero za jakieś 40 minut dodam wpis ze zdjęciami i moimi wymiarami :)
Teraz tylko 1 <3
Pokaż wszystkie (1) ›
 

destrukcyjnamilosc
 
Dawno o niczym nie pisałam.. mam tyle myśli i chce o tak wielu rzeczach napisać. Muszę to pozbierać. Majówkę spędziłam z chłopakiem, sama jestem w szoku że moja rodzicielka mi na to pozwoliła. Teoretycznie było w porządku lecz nie mogę powiedzieć że dogadałam się z jego znajomymi. Cały czas próbuję sobie tłumaczyć że to oni byli dziwni, że to specyficzne towarzystwo, ale prawda jest inna. To ja jestem ta dziwna, zła. Nawet nie miałam ochoty na alkohol. Padało, było zimno. Dobrze że Pan Idealny był ze mną. Miło jest z nim spędzać czas. Szkoda że nie jest nam dane więcej, ale należy „cieszyć się” tym co się ma. Nie myślałam o tym do czego doszło jakiś czas temu. On się o tym nie dowie. Taka jest moja ostateczna decyzja. Dla mnie to nic nie znaczyło i prawie już o tym zapomniałam. To dziwne.. zdradziłam go a boję się że on mógłby zrobić mnie to samo. Ja pierdole… czemu muszę być taka dziwna. Nienawidzę siebie. Ostatnimi czasy co chwile jestem o niego zazdrosna, ale wydaje mi się że powody mam słuszne. No sory który normalny facet śpi w jednym łóżku z przyjaciółką(ostatecznie nie spał, powiedziałam co myślałam na ten temat)? Który normalny facet kupuje swojej dziewczynie na urodziny czekoladę, a dziewczynie przyjaciela torebkę? Który normalny facet mówi swojej dziewczynie jakie to ma piękne przyjaciółki i rzuca tekstem „ona to ma figurę” gdy jego dziewczyna ma figurę 3-drzwiowej szafy? No i jak mam nie być zazdrosna i się nie denerwować.

tumblr_n30qe4czNd1qcx8ixo1_500.jpg


Kilka razy w ruch poszła żyletka. Ostatnio gdy to zrobiła po kłótni z matką była taka cisza w domu. Słyszałam jak krople krwi z mojego uda kapią na podłogę. Gdy o tym myślę przeraża mnie to.  Nie umiem żyć inaczej, a to smutne.

tumblr_n1uqyeJEOH1sf9b1ko1_500.jpg


Wracając jeszcze do tematu mojej zazdrości, powiedziałam mu o tym że nie do końca mu ufam bo się boję. Chyba dobrze być szczerym c’nie? Zaczął mówić ,że on mnie nie zrani i że kocha. To co w tym jest najgorsze to fakt iż ja mu w to uwierzyłam. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego że on mnie olewa, rani, rzuca, zdradza. Zaufałam kolejnej osobie. Kolejny powód dla którego muszę żyć.

tumblr_my0obiF94L1sg3flio1_500.jpg


Ah no tak. Zapomniałabym dodać krótkiej notki o mężczyźnie który był dla mnie narkotykiem. Zgodnie z tym co zostało powiedziane, nie odzywa się do mnie ani ja do niego. Czy jest mi z tym źle? Nie jest ani trochę.

tumblr_n59q467Cgd1r4qi3to1_500.jpg


Dziś moja mama zaproponowała mi wspólny wyjazd. Wyjazd nad morze do hotelu z basenami, saunami i innymi luksusami. Odmówiłam. Niby jak miałabym się jej pokazać z taką nogą? To takie straszne ,że moi rodzice sądzą że jestem normalną przeciętną studentką, a tak na prawdę w mojej głowie jest burza, w życiu sobie nie radzę. Mam totalnie wszystkiego dość. Jak miałabym im o tym wszystkim powiedzieć? Co czułaby moja mama słysząc takie coś od swojej jedynej córki? Jestem beznadziejna. Często myślę że gdybym miała rodzeństwo byłoby lepiej. Nie czułabym takiej presji jako jedyne dziecko. Może rodzice nie byliby też aż tak nadopiekuńczy.

tumblr_n41htfYPPi1sjfmsso1_500.jpg
 

destrukcyjnamilosc
 
27 kwiecień 2014
Znów mam zły humor. Jestem smutna i czuję to niemiłe uczucie w sobie. Jakby coś mówiło mi ,że jestem beznadziejna.. że powinnam wziąć żyletkę i siebie ukarać. Jutro on widzi się z „przyjaciółką”, która jak sam stwierdził jest śliczna. Czuję uczucie niepokoju i smutku. Boję się że może mnie dla niej zostawić, w końcu znają się dłużej i mieszkają bliżej. Boję się tego i to wpędza mnie w stany depresyjne i budzi TO uczucie. Z drugiej jednak strony czuję że powinien mnie zostawić bo nie zasługuję na kogoś takiego jak on. On jest zbyt idealny a ja… ja to ta najgorsza. Tak bardzo siebie nienawidzę. Jutro się okaże. Nie wiem jak mam się zachowywać. Pewnie każdy by stwierdził normalnie, ale czym jest normalność? Ja nie wiem. Cały czas czuję się dziwna, inna, obca. Cały czas robię coś czego nie powinnam bo jest to nietaktowne, a przynajmniej mnie się tak wydaje.  Jaka jestem beznadziejna. Jestem zazdrosna o faceta którego zdradziłam i boję się że go stracę. To oczywiste że go stracę w ten czy inny sposób.. jestem tego świadoma a mimo to tak cierpię.. dlaczego? Bo cały czas czekam na ten moment aż ból będzie maksymalny. Odkąd uświadomiłam sobie to że on widzi się jutro z nią to czuję się mega zestresowana. To takie dziwne. Chce i nie chce by mnie dla niej zostawił. Tak czy siak to i tak będzie moja wina.. czegokolwiek bym nie uczyniła. Coś w stylu „Króla Edypa”. Cała fabuła mojego życia zmierza do katastrofy głównego bohatera, czyli mnie.

tumblr_midxydxQwX1rwiv0vo1_400.jpg


Zrobię to znów dziś czy nie? Jeżeli zrobię to za parę dni gdy to zobaczy będzie pytał się przez co.. o ile mnie zobaczy. Tak bardzo bym nie chciała bo wiem że nie powinnam ale czuję że muszę.

tumblr_n2wet8gffW1s7sqmso1_400.jpg
 

destrukcyjnamilosc
 
                                                 20 kwiecień 2014
Macie takie chwile w życiu że robicie coś.. coś złego.. i nie jesteście w stanie powiedzieć o tym nikomu? Boicie się że ktoś was oceni, powie wam w prost że to co zrobiliście jest złe. Ja właśnie dziś tak mam. Dlatego opiszę teraz wszystko tutaj. Czuję się strasznie.. najgorzej. Już od kilku dni czuję się taka pusta. Mam różne zawieszenia i nie wiem co się ze mną dzieje. Nie jestem w stanie się ogarnąć.  Ale nie o tym mowa. Dziś zdradziłam swojego chłopaka. Zdradziłam go ze zdesperowanym facetem. Podobał mi się jakieś pół roku temu, nawet zastanawiałam się nad tym że fajnie byłoby być razem. Później okazało się że jest strasznym draniem który szuka przygód. I uległam mu. Mam straszne wyrzuty sumienia.. Wiem, wiem zasłużyłam sobie na to. Jestem przekonana o tym ,że jak nie dziś to wkrótce sama siebie ukarze. Nie powiem chłopakowi co zrobiłam. Nie powiem najlepszej przyjaciółce, nie powiem kumplowi który nie zna ich. Nie powiem o tym nikomu. Jestem załamana przez to co zrobiłam. Jedynym powodem jest to ,że chciałam sprawdzić czy dojdę z kimś innym. Nie doszłam, co oznacz że to nie jest wina mojego faceta.

tumblr_n33rl3EsCO1s898dgo1_500.jpg


Tylko jak ja mam mu teraz spojrzeć w oczy. Co mam powiedzieć i jak zareagować na słowa „Kocham Cię”? Żałuję tego co uczyniłam mimo że mam nowe doświadczenie. A czy ten facet się odezwie czy nie, wszystko jedno. Nadal czuję jego zapach na sobie. Nadal widzę jego całego.  Ale nie żywię do niego żadnych uczuć. Gdy to robiliśmy powiedział że szkoda że jestem zajęta (tak on wiedział o Panu Idealnym) i że mam pamiętać że mogę zmienić chłopaka.  Byłam w lekkim szoku. Seks to seks po co on mi to powiedział skoro już mnie wówczas zdobył.

tumblr_mzhajoX5Si1qlv0v6o1_500.jpg


Nikt nigdy się nie dowie o tym do czego doszło. Ja też powinnam zapomnieć. I żyć tak jak żyję. Pewnie sobie coś dziś zrobię ale cóż, taka jestem.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

blockmybody
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

destrukcyjnamilosc
 
Jestem naiwna i głupia. Stałam się tym kim stać się nie chciałam, a co więcej jeszcze kilka miesięcy/lat temu nie pomyślałabym że tym kimś się stanę. Jestem kimś gorszym niż nikt. Byłam zakochana w mężczyźnie który potraktował mnie jak szmatę na jedną noc.. kochałam go przez ponad 3 lata. Co jest ze mną nie tak? Czuję się brudna, a mojego brudu nie zmyje woda. Czuję się wykorzystana i słaba. Nie mogę pozwolić tak siebie traktować bo niedługo uznam że nie zasługuję na to by żyć.

tumblr_n3yvjoBv4V1tnrqr0o1_500.jpg


Pan Idealny. Ostatnio mam najwięcej obaw związanych z nim. To jak ja się gubię we własnych myślach jest nie do pojęcia.. A więc boję się go stracić, mimo iż wiem że go stracę bo każdy (KAŻDY) odchodzi. Mimo iż mówi że nigdy nie zostawi, że będzie już zawsze, że pomoże. Boję się że on mnie zostawi przez to że jestem taka dziwna, że mam takie stany że jestem nie do pogadania i mam ochotę się ciąć. Ale z drugiej strony to dobry facet i zasługuję na kogoś lepszego niż ja, a o takiego kogoś nietrudno. Inna moja obawa to taka ,że on mnie jakoś oszukuje i nie mówi czegoś i zdradza z każdą i nie traktuje mnie poważnie. Sądzę tak mimo iż przyjechał do mnie z daleka, chce mnie przedstawić swoim rodzicom, planuje ze mną przyszłość, mówi że kocha. Może faktycznie coś sobie wkręciłam? Ale gdy pomyślę że jakaś inna go dotyka, jest blisko czuję w sobie coś strasznego. To taka mega MEGA zazdrość. Ale nie czuję jakiejś agresji że chciałabym zrobić krzywdę jemu czy takowej dziewczynie. Wiem że na pewno jest lepsza ode mnie. Czuję tą agresję wobec siebie i robię sobie to co robię.  Co do innych obaw związanych z nim to można powiedzieć że są bardziej "lajtowe". Typu poznawanie rodziców, znajomych, wyjazd samotny do zupełnie nieznanego mi miasta.

tumblr_n433gl2eBC1sj65pfo1_500.jpg


Jeżeli chodzi o naukę to nawet się ogarniam. Mam (moim zdaniem) dobrze rozłożone egzaminy. Jeżeli dobrze pójdzie to ostatni egzamin będę mieć 28 czerwca a potem do października błogie wakacje <3 I wymarzony wyjazd do Czech o którym może kiedyś napisze osobną notkę. Szkoda tylko że w święta muszę się uczyć. Nawet nie mogłam mamie pomóc w sprzątaniu i gotowaniu bo zawalona nauką jestem. To też mnie bardzo stresuje.

tumblr_n2v2fnzZps1rts9hwo1_500.jpg
 

destrukcyjnamilosc
 
Odezwał się ..po 90 dniach się odezwał. Tak jakby kurwa nigdy nic się odezwał. Jak gdyby między nami do niczego nie doszło. "siema". Nosz kurwa. Przeprosił za to że się nie odezwał. Jego wytłumaczenie dlaczego się nie odzywał? Ciągle odkładał na jutro aby się do mnie odezwać aż w końcu zapomniał. Po tych słowach serce mi pękło. Nigdy przez nikogo nie zostałam tak upokorzona. Nigdy. Czuję się jak ostatnia szmata. Potraktował mnie jak darmową dziwkę na raz. Ostatecznie wygarnęłam mu to co myślę o tej sytuacji. A on? On przeprosił i uznał że już nie będzie zawracał mi głowy. Dobrze że jeszcze wtedy zachowałam zimną krew i nie napisałam czegoś w stylu "nie kończmy tego" czy "zostań" czy inne farmazony.. Kazałam mu robić co chce. Może to i dobrze że to on zakończył znajomość. Może w końcu uwolnię się od tego całego syfu. Będę normalną dziewczyną.. dobra nie będę. Cały czas gdy o tym myślę mówię mam łzy w oczach. To tak zabolało. Dlaczego ktoś kogo kochałam 3 lata.. ponad 3 lata.. potraktował mnie jak zwykłą dziwkę? Ja też mam uczucia do cholery. Straciłam go. Na zawsze straciłam mój narkotyk. Zawsze jego wyczekiwałam a teraz? Teraz już go nigdy nie zobaczę, nie porozmawiam. Był człowiek nie ma człowieka. Ale on nie był dla mnie zwykłym człowiekiem. On był niespełnialnym marzeniem. Zakazanym owocem, zwał jak zwał. I teraz go nie ma. Odszedł i nie sądzę aby to wywarło na nim jakiekolwiek wrażenie. Teraz znów zaczynam się trząść płakać i doskonale wiem co zrobię. Nienawidzę siebie, nienawidzę mojego życia, a przede wszystkim NIENAWIDZĘ JEGO. Po prostu nienawidzę go za to że przez niego zmarnowałam 3 lata życie, że mam przez niego blizny i nie tylko te psychiczne. Czuję się fatalnie. Chce krzyczeć, coś zniszczyć.. a jedyne co teraz mogę to zniszczyć swoje ciało.

tumblr_n2r21nHnar1rg5wpjo1_500.jpg
 

destrukcyjnamilosc
 
I przyjechał on. Wyśniony książę z bajki w postaci Pana Idealnego. Początkowo myślałam że powinniśmy być jednak przyjaciółmi, lecz po jakiś 30 min przekonałam się że to na pewno coś więcej. On jest taki.. idealny. Nawet moim rodzicom się spodobał. Jest taki otwarty, kochany, wrażliwy ale pizdą nie jest. I jest silny, uparty i podoba mi się. Czuję się totalnie zadurzona w nim.. nie chce żeby to minęło. Nie chce żeby okazało się że jest kolejną próbą wyleczenia się z Ciebie. Swoją drogą nie odzywasz się już od 85 dni.. Straszne.. Ale nie żałuję. I nie chcę już Ciebie.. jakoś to brzmi znajomo. Nieważne nie chce teraz myśleć o tym. Dni spędzone z Panem Idealnym były prawdziwą odskocznią od mojego życia które krąży wokół egzaminów, zaliczeń i ciągłego czegoś zaliczania, zdawania, osiągania. To miłe czasami się od tak od tego odciąć. Z reguły jestem osobą małomówną. Wolę słuchać ,za to Pan Idealny to gaduła. Lubie słyszeć jego głos. A jego kocham. Oby to trwało jak najdłużej <3

d297eb570002167652f4e155.jpg


Pan Idealny kocha ciało którego ja nienawidzę.. nienawidzę swojego ciała. Nie umiem przez nie normalnie funkcjonować. Najgorsze jest to że czegokolwiek bym nie zmieniła i tak będę je nienawidzić. Dlaczego? Bo jest moje. Nienawidzę siebie. Nie wiem jak to zmienić. Wiem jedno że to się nie zmieni, bo tego zmienić się nie da. Lecz przy nim trochę o tej nienawiści do siebie zapomniałam. Na niczym innym się nie skupiłam. Tylko on. Może powinnam spróbować coś zmienić w swoim wyglądzie? Może to mi pomoże? Może..

tumblr_ms6ro5hPZB1rsd4d8o1_500.jpg


Obiecałam mu że nie będę robić sobie krzywdy gdy wyjdzie. A ja o niczym innym nie myślę jak o tym żeby wziąć żyletkę i.. Chyba to już takie uzależnienie.. chociaż nie. To jest bardziej jak natręctwo. Czuję że muszę to zrobić. Sprawia mi to jakąś ulgę. Co robić? Będę się widziała z nim pewnie dopiero za miesiąc więc może nie zauważy jak coś zrobię sobie teraz..

tumblr_n2wet8gffW1s7sqmso1_400.jpg
 

 

Kategorie blogów