Wpisy oznaczone tagiem "sennik" (170)  

powiewoptymizmu
 
Noope:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

powiewoptymizmu
 
Noope:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

olena
 
Happy- Go- Lucky:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

powiewoptymizmu
 
Noope:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

powiewoptymizmu
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

amsisley
 
amsisley:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

niezauwazalna_kurwa
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

ebook-poradniki
 
Autor: Doreen Virtue   Melissa Virtue  

Sny są wrotami prowadzącymi do innych światów, czasów i wymiarów. To święte portale, przez które otrzymujemy wiadomości z samego Źródła, często pod postacią symboli przekazywanych przez naszych przewodników sennych i anioły.

W najnowszej książce Doreen Virtue i Melisa Virtue przedstawiają genezę snów, sposób ich interpretacji, rolę aniołów oraz charakteryzują istoty, które powinniśmy prosić o pomoc i przewodnictwo po świecie snów. Dzięki tej książce zdobędziesz narzędzia, które poprawią jakość Twoich nocnych podróży.

Znajdziesz tu między innymi techniki kreowania i przywoływania snów, rytuały i afirmacje oraz wskazówki pomagające w odpowiednim przygotowaniu przestrzeni, w której śpisz. Nauczysz się także rozróżniać rodzaje snów, a zawarte w książce prawdziwe historie i przykładowe interpretacje pomogą Ci rozszyfrować własne sny i odczytać przekazywane w nich wiadomości.

Wkrocz do magicznego świata snów!


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)anielski_sennik__odczytywanie_wiado…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "poradniki", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-poradniki.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

olena
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Happy- Go- Lucky:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

brakus.wenus
 
Żołnierze opuścili dom dziewczyny. Myśli jak szalone kłębiły się w głowie Elizy. Januszkiewicz nie wiedziała co ma robić. Zaczęła się, mimo woli po cichu modlić. Sama zdumiała się swoją reakcją na cały ten strach i stres. Szepcząc prośbę usłyszała szept dolatujący do jej uszu. Łagodny głos kazał jej ukryć się pod stołem. Eliza natychmiast posłuchała się tej bezcennej rady, chociaż wydawało się jej to bezsensowna kryjówka. Nie zaszkodziło jednak spróbować. Na szczęście dziewczyny, stół przykryty był długim obrusem. Po pięciu minutach do budynku ponownie zajrzeli żołnierze. Prawdopodobnie spodziewali się, że Eliza stanie przed nimi gotowa i chętna do drogi.
- Где она? ( tł. Gdzie ona jest?) - zaczęli mówić między sobą.
Przez chwilę stali w kompletnym bezruchu zastanawiając się co mają zrobić.
- И что теперь? Числа должны соответствовать!(tł.I co teraz ? Numery muszą się zgadzać! )- powiedział Iwan Siergiejew.
W obawie przed karą zaczęli powoli przechadzać się po pokoju. Eliza wstrzymała oddech. Jeden fałszywy ruch i natychmiast zostanie schwytana. Serce waliło jej jak oszalałe. Liza była niemal pewna, że to już koniec. Gdzie ten głos, który kazał jej się ukryć ?
- Oby tylko ta osoba się nie pomyliła. - pomyślała z przestrachem.
W końcu cierpliwość żołnierzy dobiegła końca. Szeregowy w napływie silnego gniewu chwycił karabin i zaczął strzelać gdzie popadnie. Najeźdźcy nie mogli już dłużej prowadzić przeszukanie, gdyż towarzysze zaczęli ich nawoływać. Dziewczyna odetchnęła z głęboką ulgą jednak nie odważyła się opuścić bezpiecznej kryjówki. Głos się nie omylił. Eliza siedziała skulona pod stołem jeszcze przez długie godziny. Nogi zaczęły jej drętwieć, ale z każdą minutą nabierała pewności, że nic jej nie grozi. Kiedy wyczołgała się z pod mebla od dawna panowała noc. Dziewczyna zaczęła zastanawiać się co należy teraz zrobić. Jedyny, słuszny, ale i ryzykowny plan polegał na wymknięciu się z mieszkania, odszukaniu rodziny oraz ucieczce z opanowanego kraju. Teraz nie były ważne buty, kosmetyki, czy jaki płaszcz powinna na siebie włożyć. Najważniejsza była wolność i rodzina. Po cichutku wyjrzała przez drzwi. Nikogo w zasięgu jej wzroku nie było widać. Eliza jak rażona piorunem pobiegła na oślep przed siebie, byle dalej od tej całej wojny i od tego cierpienia. Biegła, biegła i wciąż biegła, aż znalazła się w nieznanej części miasta. Oczy zaszły jej łzami. Czy już nic nie można zrobić ? Wtedy dotarło do niej jak wiele popełniała błędów i w jakim niekorzystnym otoczeniu przebywała. Przecież dla jej przyjaciół liczyło się tylko bogactwo. W obliczu nieszczęścia do dziewczyny dotarło, że źle czyniła.
- To moja wina. To wszystko jest przeze mnie. Gdybym się nie zmieniła, moja rodzina byłaby bezpieczna. - powiedziała z rozpaczy do siebie. - Ta chęć władzy oraz pożądanie... One mnie zniszczyły. Zniszczyły wszystko co posiadałam. A teraz nie mam nic. - rzekła przez łzy. - Gdybym tylko mogła cofnąć czas. Bardzo tego żałuję. Może dasz mi jakiś znak, abym mogła to naprawić ? - Eliza, mimo woli spojrzała w niebo, a na jej twarzy pojawił się uśmiech, pierwszy od wielu tygodni. Zmęczona skuliła się na pierwszym, lepszym worku i zasnęła kamiennym snem.
 

brakus.wenus
 
  Dawno, dawno temu, żyła młoda dziewczyna, Eliza Januszkiewicz. Niedawno jej rodzina wprowadziła się do wielkiego, mazurskiego miasta, tętniącego życiem, gdyż ojciec Lizy, szanowany architekt został przeniesiony do innego działu pracy. Po krótkim czasie wszyscy domownicy przyzwyczaili się do zaistniałej sytuacji, natomiast Eliza stała się bardzo popularna w nowej szkole. Od razu poznała grupę oddanych przyjaciół, którzy nie odstępowali jej ani na chwilę. Dziewczyna po kilku miesiącach zmieniła się nie do poznania. Stała się arogancka oraz egoistyczna, nie obchodziło jej nic poza własną osobą. Najważniejsze było to co mieli jej znajomi tzw. markowe ciuchy i gadżety. Co najmniej dwa razy w tygodniu wychodziła wraz z Seweryną oraz Gracją do pobliskiego centrum. Można po prostu rzec, że życie Elizy wywróciło się o 180 stopni. Taki sposób bytu zaimponował Lizie, dlatego nie chciała mieć już nic wspólnego z przeszłością, a co dopiero z tymi nudnymi ludźmi, pochodzącymi z jej dawnych stron. Pokochała miasto, w którym miała spędzić resztę swojego dzieciństwa. Wielkimi krokami zaczęła zbliżać się matura. Eliza nie przestraszyła się jej tak bardzo jak się tego spodziewała. Postanowiła nawet odłożyć całą naukę na bok, gdyż całe te regułki nie były jej do niczego potrzebne.
  Pewnego dnia siedząc przed laptopem, słuchając muzyki i piłując paznokcie zauważyła dziwną atmosferę panującą wokół. Szybko ściągnęła słuchawki, a wtem jej oczom ukazały się przylatujące z każdej strony samoloty oraz gigantyczne czołgi przejeżdżające ulicami. Eliza przetarła oczy. Nie mogła uwierzyć w to co widzi. Miała nadzieję, że znajduje się w koszmarze, z którego zaraz się obudzi. Równie dobrze to mógł być tylko głupi żart z okazji Prima Aprilis lub pokaz broni. Okoliczność wskazywały jednak na najgorszą wersję. Przerażona pobiegła po telefon. Drżącymi rękoma wystukała numer do matki, jednak nikt nie odbierał. Spróbowała skontaktować się z rodzeństwem, a na końcu z ojcem. Tylko tata odebrał. Okazało się, że jemu nic nie mogą zrobić, dzięki dobrze płatnę pracy, przynajmniej tak wynikało z jego wypowiedzi. W takim razie co stanie się z resztą rodziny ? Jaki los spotka jej mamę, będącą na utrzymaniu ojca oraz Wiesia z Józiem, którzy dopiero co zaczęli chodzić do szkoły. Jedno było pewne - w domu nic Januszkiewiczównej nie groziło. Chwilę później pozasłaniała wszystkie okna i pozamykała drzwi. Eliza miała nadzieję, że to wystarczy, aby najeźdźcy nie weszli do mieszkania. Zmęczona tą wyczerpującą "pracą" opadła na łóżko. Nie mogła sobie pojąć jak w tak dobrze rozwiniętym świcie, pełnym technologii i nowości jest miejsce na zbrojne konflikty. Przecież nic wczoraj na to nie wskazywało. Powinna nadal wsłuchiwać się w błogi głos Ariany ignorując wszystko inne. Nagle usłyszała pukanie do drzwi. Bez namysłu otworzyła je spodziewając się mamy z braćmi. Zamiast nich w wejściu stali dwaj żołnierze.
- У нас есть ордер на обыск дома. ( tł. Mamy nakaz przeszukania tego domu.) - warknął młodszy, mający stopień szeregowego.
- Вы узнаете очень быстро. ( tł. Szybko się uczysz.) - drugi poklepał kolegę po ramieniu, a następnie wtargnęli do korytarza.
Po jakimś czasie przeszukali całe mieszkanie Elizy.
- Собираться! У вас есть пять минут. (tł.Pakuj się! Masz 5 minut!) - wrzasnął jeden z Rosjan.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

brakus.wenus
 
Pewnego dnia w niewielkiej mieścinie, gdzieś nad Bałtykiem mieszkała szanowana i lubiana pani księgowa nie wielkiej i mało znaczącej firmy ,której właścicielem był jej przyjaciel z dzieciństwa. Mariusz( gdyż tak miał na imię) nie wywodził się z niezbyt bogatej rodziny, a jego dzieciństwo nie było bajką , w bardzo młodym wieku musiał  zająć się domem i chorą na depresję( po śmierci męża) matką, która zmarła jak miał 18 lat. Jakiś czas po śmierci jego matki Mariusz musiał wyjechać za granicę do pracy aby utrzymać chorą na raka siostrę. Tu drogi przyjaciół rozeszły się , aby móc przypadkiem spotkać się po kilku latach.Kiedy jego młodsza przyjaciółka ukończyła  27 lat, i świętowała swoje urodziny w lokalnym barze wraz ze swoimi przyjaciółkami ; Leną, Sylwią , Marianką , Justyną oraz Zytą , przypadkiem wpadła na dwudziestoośmioletniego mężczyznę o kruczoczarnych włosach i niebieskich oczach. Co prawda naszej głównej bohaterce - Gabrieli , wydawał się on skądś znajomy.Pozostało jej tylko znaleźć odpowiedź na pytanie skąd.Gabrysia będąc zbyt zajęta szukaniem odpowiedzi na to pytanie ,że nie powiedziała nic prócz zwykłego ,,przepraszam,,. To on zaczął rozmowę.
- Nie to ja przepraszam .Powinienem bardziej uważać. Tak w ogóle to jestem Mariusz.
Na to imię dziewczyna zaczęła mu się przyglądać, nie mogła uwierzyć ,że to może być on . Zarówno chłopak jak i przyjaciółki Gabi za wyjątkiem Marianki i  Leny , które znały się od piaskownicy, były zdziwione zachowaniem dwudziestosiedmiolatki. Justyna , Zyta i Sylwia mieszkały  tutaj zaledwie 6 lat. Zdezorientowany chłopak znów się odezwał.
- Coś się stało?Czemu mi się tak przyglądasz? Mam coś na twarzy?
- Nie , wszystko w porządku, no prawie. Czekaj mieszkałeś  tu już kiedyś? To znaczy 10 lat temu.- zaczęła plącząc się w swoich słowach.
- Tak , a coś się stało?Skąd wiedziałaś? A po za tym jak masz na imię?- zapytał nadal zdziwiony.
-Jestem Gabriela.-odpowiedziała w ramach wyjaśnień.
Teraz to on nie mógł uwierzyć jej słowom.Zdołał jednak otrząsnąć się z szoku i powiedzieć.
- Wszystkiego najlepszego Gabi! A wybacz za brak prezentu ,ale nie przypuszczałem ,że cię tu spotkam. Byłem święcie przekonany,że wyjechałaś z tej dziury.- odpowiedział z uśmiechem.
- Pamiętałeś?
- Zapominać o urodzinach najlepszej przyjaciółki z dzieciństwa? Chyba nie wypada? Jak uważasz?
- Zaraz! Chwila ! A my to co niewidzialne ?! Też tu jesteśmy!- krzyknęła Lenka.
-Lena!Daj spokój ! Nie widzieli się jakieś 10 lat !- odpowiedziała spokojnie Marianka.
- Moment! Maria , Lena ?!Kogo ja tu jeszcze spotkam?
- Już nikogo ze starych znajomych.No za wyjątkiem Antka.Tak w ogóle to są ; Sylwia, Justyna i Zyta.- przedstawiła koleżanki Gaba.
To właśnie to wydarzenie, to przypadkowe spotkanie po latach było zakończeniem spokojnego życia , absolwentki księgowość. Od spotkania minął już rok ,a teraz młoda księgowa spaceruje samotnie po parku, mając wrażenie ,że ktoś jednak samotny spacer jej nie wychodzi . Nie było to bezpodstawne uczucie , wręcz przeciwnie Gabriela w ostatnim czasie stała się  ofiarą głuchych telefonów i tajemniczych anonimów, krócej mówiąc stała się ofiarą stalkingu. Na samym początku zdarzało się to raz na miesiąc , sama księgowa myślała ,że to tylko głupie żarty miejscowej młodzieży. Później pojawiły się anonimy , które również przyjaciele poradzili jej uznać za żart, wyjątkiem był miejscowy proboszcz , mianowicie Antek .Ale  Antek nie które sprawy traktował za poważnie, nie stanowiło to jego wady, wręcz było zaletą , to właśnie ta cecha pozwoliła mu ukończyć Gdańskie Seminarium Duchowe z najlepszymi wynikami. Z czasem głuche telefony stały rutyną , Gabi (chodź tego nie okazywała) żyła w strachu. Wieczorami bała się wychodzić z domu , nocami nie spała bojąc się ,że prześladowca ,,złoży jej niezapowiedzianą wizytę,,. W ciągu dnia bała się nawet zostać sama w biurze czy wyjść do łazienki .Strach młodej księgowej potęgował się , gdy szła ulicą i miała wrażenie ,że ktoś idzie za nią. Co prawda , gdy się odwracała nikogo nie było, ale to sprawiło,że postanowiła odwiedzić dobrego psychologa w obawie o swoje zdrowie psychiczne.Wizyta nic jej nie dała , terapeuta stwierdził ,że jest całkowicie zdrowa.
Koniec cz.1
 

brakus.wenus
 
Była słoneczna sobota. Jak zwykle wstałam o dziewiątej, obudzona krzykami siostry Ali, który szykowała się na próbę. Niestety, nie mogłam ponownie udać się w ramiona Morfeusza, więc zostało mi tylko normalne przygotowanie do dnia. Zmieniając swój zwyczaj, założyłam lekkie, jasne ubrania jednak włosy, tradycyjnie spięłam w koński ogon. Pogoda zachęcała do wyjścia na dwór. Korzystając z tego, poszłam do ogrodu. Wzrok kusiły różnobarwne krokusy, żonkile, tulipany i kwiaty wyglądające jak mini irysy. Z uwagą wsłuchałam się w brzęczenie pszczół. Chcąc nie chcąc, położyłam się na chłodnej trawie oraz z rozkoszą zerknęłam na lazurowe niebo, po którym płynęły tylko pierzaste chmury. Oczami wyobraźni widziałam już siebie śmigającą po Kanałach na rowerze. Marzyłam tak jakiś czas, aż wreszcie dotarło do mnie, iż zbliża się pora obiadowa. Ruszyłam do domu, ale zatrzymało mnie coś dziwnego. W korytarzu pojawił się tunel. Ostrożnie, ale i z ciekawością zajrzałam do środka. Okazało się, że jest tam cała moja rodzina. Dopiero wtedy ujrzałam wielkie pole niebieskich i fioletowych irysów, tak cudnie pachnących. Miałam ochotę zanurkować w to morze i wyjść z niego z bukietami jednak zatrzymała mnie szyba. Widok przywodził na myśl Holandię, mimo iż jest to kraj tulipanów.
- Po co ta cała hodowla ? - spytała Ala.
- Jak to po co ? Przecież z tego będzie świetny biznes. - odparł tata. - Wiele osób kocha kwiaty. A ty co o tym sądzisz ? - zapytał Grzegorz, swojej żony, Ilony.
- Są śliczne. - rzekła lakonicznie mama.
Postanowiłam się nie odzywać. Czułam się jakbym dostała nagle moc niewidzialności jednak chwilę później mnie również spytano o zdanie. Cóż mogłam odrzeć ? Irysy były jednymi z moich ulubionych kwiatów, zaraz po niezapominajkach. Były piękne, jednak otworzenie kwiaciarni w domu niezbyt mi się podobało. Niedługo po obiedzie, Alicja udała się do swojej koleżanki, a ja z resztą rodzinki wybrałam się na tradycyjny spacer po Kanałach. Kocham chodzić tym miejscem. Tam dopada mnie najwięcej inspiracji. Ta zielono-modra woda, ta zielona trawa, gdzieniegdzie szarobrunatna. Wszędzie panował spokój, wodę co i raz łuskały białe łabędzie, kaczki oraz mewy. Tutaj powietrze było czystsze niż w innych częściach miasta. Widać nie tylko my wybraliśmy się na przechadzkę. W naszą stronę szli wujek Karol i ciocia Magda wraz z dwójką swoich synów. Co ciekawe, przeglądając wcześniej facebooka wyczytałam, że mój kuzyn Wojtek, nie mający jeszcze roku wyjechał do Szwajcarii w interesach. Do prawdy, nie chciałam w to wierzyć, ale widok Wojciecha jeszcze bardziej uświadomił mi, że się nie myliłam.
- Witaj Madziu! Cześć Lolek ! - przywitała się mama. - Co wy tu robicie ?
- Spacerujemy tu i tam, ale chyba poszliśmy za daleko. - odparła ciocia.
- Pierwszy raz jestem w tym miejscu. - dodał wujek.
- W takim razie zapraszamy do nas. - powiedziała Ilona.
- Nie, nie. Nie mamy czasu. - rzekła Magda.
- Naprawdę ? Szkoda... - odparł Grzegorz z nutką sarkazmu w głosie.  
- A słyszeliście o tych dziwnych plotkach na temat Wojtusia ? - spytała mama.
- Tak, ale to są bzdury. Jak można było coś takiego wymyślić ? Od razu wiadomo, że to kłamstwo. Powiem wam, że sąsiadka coś pomyliła podsłuchując naszą rozmowę. Tak naprawdę to mama wyjechała na urlop do Szwecji.
- Do Szwecji ? Nie za daleko ?
- Uparła się i już. Dla niej Szwecja jest pięknym państwem, w sam raz na odpoczynek. Musimy już lecieć. Pa ! - zakończyła swoją wypowiedź ciocia Magda.  
Już nic nie mogło mnie zaskoczyć!!! Babcia Danusia od tak opuściła Polskę bez żadnej wiadomości i wyleciała za granicę. Już sama nie wiem co jest bardziej realne ? Babcia za granicą czy kuzyn robiący interesy ?! Wszystko to wydawało się pozbawione najmniejszego sensu. Po powrocie do domu mama od razu zatelefonowała do babci, chcąc się upewnić, że informacja o wyjeździe jest jednak prawdziwa. Z powodu zżerającej mnie nudy poczytałam sobie książkę i wyszłam na podwórze. Pod drzwiami znalazłam niecodzienny prezent. Był to bukiet irysów, do którego ktoś przyczepił kartkę z napisem "Zgadnij od kogo ?". Kto to mógł być ? Do dziś zostanie to tajemnicą...
 

truskawka.2000
 
Miałam piękny sen xD Ale był on też trochę dziwny :D
1 A Więc Byłam grecką nimfą *u* I coś złego zaczęło się dziać z ziemią zaczęła rozrywać się na dwa kawalki ! I na ziemię zeszli z Góry Olimp Potomkowie sławnych (xD no raczej znanych) Bogów greckich. Między innymi zszedł taki  ładny Blondyn *U* Jak się okazało syn Zeusa xD A więc na świecie zapanował totalny chaos trąby powietrzne, silne wiatry, trzęsienia ziemi i ci potomkowie bogów mieli uratować ziemię I ten niezwykłej urody blondyn zaczął ciskać piorunami  i to pomagało podbiegłam do owego syna Zeusa aby mu jakoś pomóc nagle zaczął porywać mnie wiatr  stanęłam blisko ściany starej szopy i witr mnie zgniatał xD (DZIWNIE BRZMI) no i ten blondyn zaczął wymachiwać rękoma jakby rzycał jakiś czar czy coś i nagle wszystko się uspokoiło ja aż z radości podbiegłam do niego przytuliłam i dałam całusa w policho <3 Świetny sen
Aż mi się zachciało rysować greckich bogów xD HAHAH mam wenę tworczą biorę się do pracy :D
 

truskawka.2000
 
A więc Miałam nie dawno pewien ciekawy sen. Był on bardzo dziwny trochę straszny no i śmieszny :D A gościnnie wystąpiła w nim Ona:
images.jpg


Nie wiem jak ona sie nazywa zapomniałam ale wiem że występuje w serialu "Jessie" :D
A więc To było tak :

Byłam w jakimś mieście z moją przyjaciółką i Jakimś Chłopakiem nie znałam go xD Niewiedzieliśmy czemu jesteśmy w mieśćie ale wiedzieliśmy że goni nas Ona nazywaliśmy ją  "Psychopatką " Bo chciała nas zabić ;_; (ta na górze na zdj) Uciekliśmy więc do szpitala A tam spotkaliśmy pewnego starszego mężczyznę z dużym nosem i trzymającego pingwina. Usiedliśmy obok nie martwiąc się psychopatką gdyż ja zgubiliśmy. Zaczęliśmy rozmawiać z tym Panem Okazało się że odprowadza pingwiny z wszystkich zoo do ich naturalnego środowiska i że czeka na dawce do przeszczepu oczu gdyż podczas podróży stracił swoje oczy. Wzruszyła nas ta historia więc ja i ten chłopak zostaliśmy dawcami i poszliśmy na zabieg aby nam wyłożyli oczy z naszych oczodołów xD (o matko nie bolało xD :D) i włłożyli je do oczodołów starszego pana. Po zabiegu ja i ten chłopak wyszliśmy na korytarz gdzie miała czekać moja przyjaciółka. Zamiast jej ujrzałam psychopatke(oczywiście nie chce obrażac fanów tej na zdj) :D i uciekłam na zewnątrz tam spotkałam moją BFF skapłyśmy sie że w środku szpitala został nasz nowy znajomy (ten chłopak) i kiedy go spotkaliśmy poszliśmy na najwyższe pietro tego szpitala :D (podziwiam ludzi którym chce się to czytać ) :D i na tym ostatnim piętrze była Ona miała pas uzbrojony w bomby ! zaczęła biec w moją stronę ale potknęła się o wystającą płytkę na podłodze xD i rozsypała bomby wstała i zaczęla biegać po korytarzu rozrzucając te bomby xD i wtedy zaczełam krzyczeć do ludzi żeby uciekali i sie ratowali. Pobiegłam z tym chłopakiem na szpitalny balkon a ta psycho pobiegła za nami i na tym balkonie siedział ten starszy pan od pingwinów i podziwał widoki gdyż znów odzyskał wzrok (dzięki naszemu przeszczepowi) i ta psycho naskoczyła na mnie i tego chłopaka i wyrwała się barierka i spadlibyśmy wszyscy ale złapaliśmy się tej barierki a ta psycho trzymała nas za nogawki. Nagle ten chłopak powiedział: Słuchaj jeśli to koniec to musisz wiedzieć że cię kocham" a ja tak sie zdziwiłam (tak był ładny xD) i wtedy ten panwyciągnął sobie oczy (te nasze) ze swojej twarzy i włożył nam xD (aahaa?) Powiedział wtedy że nam bardziej przydadzą się te oczy niż jemu i poprostu rozpłynął się w powietrzu a psychopatki już nie było weszliśmy do środka i okazało sie że mam pięć dzieci ;_; Koniec :D Jeśli dotrwałeś/aś do końca to gratuluję xD Jak myślicie miał on jakiś sens ukryty? :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

my.mirror
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

rougestreet
 
Hej gwiazdy

Od dłuższego czasu czuje ze niedługo cos sie wydarzy , cos co wielu ludziom otworzy oczy...

Czasami mam rożne prorocze sny . One są dziwne bo są bardzo realistyczne . Często miałam sny związane z moja rodzina i potem to rzeczywiście sie wydarzyło .

Pierwszy raz cos takiego  sie zdarzyło ze miałam  3 razy ten sam sen !!  Sen o końcu swiata. Bardzo realistyczny !  Napisze wam o czym był...

Byłam w wielkiej metropolii , wydaje mi sie ze to był Nowy Jork.  Deszcz strasznie padał , wielka wichura . Ludzie przestareszni , uciekali przed czymś . Obserwowałam to wszystko z bardzo wielkiego wierzowca . To był wielki apartament na samej górze . Cały przeszklony .
Patrzyłam na dół , na ulice . Widziałam strach w oczach i zaskoczenie w ludzich którzy byli zdezorientowani . Woda wszędzie sie rozlewala . Dziwne było to ze ja sie tego nie bałam , chciałam nawet wyjść na ulice . Nagle podszedł do mnie starszy pan . Położył rękę na moim ramieniu i powiedział :
Jesteś u góry , możesz obserwować ale nie doznasz tego nieszczęścia tak jak ci inni ludzie którzy są w tym pomieszczeniu . W tym momencie odwrocilam sie i zauważyłam ze w tym apartamencie jest wiele ludzi , bardzo dużo rozpromienionych dzieci. Pomieszczenie udekorowane było antykami i pełno starych , bardzo starych książek . Wszyscy te książki czytali. Byłam zdziwiona , zapytałam sie dlaczego nam nic sie nie stanie ? On powiedział ze to jest stara biblioteka , miejsce w którym magazynowane są informacje. Takich książek poza tym apartamentem nie znajdziesz bo one były od ciebie i innych ludzi ukrywane. Ja sie zdziwiłam ponieważ wcześniej tych książek nie czytałam , on odpowiedział :
Ty odkrylas wiedzę która zakodowana jest w tobie jak i w każdym innym człowieku. To otworzyło tobie drzwi do tego apartamentu teraz możesz dalej siebie odkrywać ....

To był dziwny sen ponieważ na początku nie wiedziałam jak mogę go zinterpretować .
Coraz bardziej wydaje mi sie ze odkrywanie siebie jest bardzo ważne , wiedza moze nas uratować . Ta prawdziwa wiedza jest przed nami ukrywana abyśmy sie o czymś nie dowiedzieli. Są ludzie którzy " sie przebudzilii " zdają sobie sprawę jak to wszystko  na ziemi funkcjonuje . Nie są oślepienie dlatego odnajdą drogę .


Poczułam ze powinna o tym napisać .
image.jpg


image.jpg


image.jpg


image.jpg


image.jpg


image.jpg


image.jpg
  • awatar I ♥ Sardo: Dobrze ze o tym napisałas ;)
  • awatar klauducha124: oj długo Cię tutaj nie było, zaczynam tęsknić
  • awatar Natalie ♥: kochana gdzie jesteś ? brakuje mi tu Twoich wpisów ! masz może inny blog albo instagram gdzie można Cię śledzić ?
Pokaż wszystkie (4) ›
 

olena
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Happy- Go- Lucky:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

my.mirror
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów