Wpisy oznaczone tagiem "siłownia" (1000)  

badbunny
 
Bad Bunny: Myślałam, żeby nie dodawać bilansów, ale jednak wszystko lepiej mi idzie jak się tutaj rozpisuję ;)
-------------------------
03.04.2018

Śniadanie:
♥ 3 jajka na miękko i 4 krążki owsiane pełnoziarniste - 364kcal
♥ sałatka z mixu saład, pomidora, papryki, kukurydzy, 5ml oleju z dyni i przypraw - 45kcal (wliczam tylko olej)
♥ 18ml soku z cytryny z wodą - 5kcal
♥ 3 krople witaminy D3 z K2
Przedtreningowo:
♥ 5 tabletek BCAA
Potreningowo:
♥ 30g odżywki białkowej - 124kcal
♥ wrap kurczak-cezar - 470kcal
Obiad:
♥ 450g makaronu carbonara z kurczakiem i bekonem - 643kcal
♥ sałatka z mixu saład, pomidora, papryki, kukurydzy, 3ml oleju z dyni i przypraw - 27kcal (wliczam tylko olej)
Kolacja:
♥ 200g serka wiejskiego z papryką i kukurydzą - 194kcal

B27% T42% W31% - zjedzonych 1872kcal
2l wody

Aktywność:
♥ 1h 10min spaceru - 260kcal
♥ 1h 35min treningu na siłowni - 562kcal
 - 5min dynamicznej rozgrzewki
 - 5min rozgrzewki na orbiterku
 - 45min treningu siłowego (2min przerwy pomiędzy seriami)
   PLECY
   • ściąganie drążka wyciągu górnego do klatki nachwytem - 3 serie x 12 powtórzeń, 25kg
   • wiosłowanie sztangielką w oparciu o ławeczkę - 3 serie x 10 powtórzeń, 7kg
   • wiosłowanie kettlebell oburącz w opadzie tułowia - 3 serie x 10 powtórzeń, 6kg
   BICEPSY
   • uginanie przedramion ze sztangą prostą metodą matrix- 3 serie x 21 powtórzeń, 10kg
   • uginanie przedramion ze sztangą prostą - 3 serie x 15 powtórzeń, 10kg
   TUŁÓW
   • unoszenie nóg w pozycji leżącej - 3 serie x 10 powtórzeń
   • 2 x deska (30sek) i 2 x deska na boku (30sek)
  - 30min cardio na rowerku do spinningu (11.5km)
  - 10min rozciągania
-------------------------
how to be.jpg

how to be1.jpg

how to be 2.jpg

how to be 3.jpg
 

badbunny
 
Bad Bunny: Ale mnie to wolne cholernie rozleniwiło! Niby cieszyłam się, że mam aż 4 dni laby i nie muszę chodzić do roboty, a z drugiej strony to moja organizacja czasu była do dupy. Nie miałam jakiś tam wielkich planów, ale żałuję, że nie zrobiłam więcej rzeczy.

Teraz wsuwam śniadanie i w międzyczasie ustawiałam nową kłódkę na siłownię. W sumie nie jest już ona taka nowa, bo mam ją dobre kilka tygodni, ale jestem taka tępa, że nie potrafiłam jej ustawić tylko zawieszałam ją na szafce udając, że wszystko jest zamknięte :D
Dopiero teraz, geniuszka, skapnęłam się że szyfr ustawia się z boku, a nie z przodu kłódki lol :P

Cały zeszły tydzień padało i teraz ma padać kolejny. Jak nie urok to sraczka - najpier śnieg, zimno i pizga, a teraz ciągle leje. Bożeeeeeee!

Idę szykować się na siłkę! Buźka! :)

PS Chciałabym wygrać sporo kasy i móc bezproblemowo zabrać się w życiu za to, czego tak naprawdę chcę...
wiosna.jpg

wiosna2.jpg

wiosna3.jpg

wiosna4.jpg
  • awatar Ewel...: U nas na szczęście całkiem ładna pogoda przez całe święta :) Baw się dobrze na siłowni :) :) :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: Czas na podsumowanie marca!!! :) :) :)

♥ spędziłam 8h 40min na siłowni
♥ angielski:
 - 23h 8min nauki (łącznie 115h 6min)
 - 2402 powtórzonych słówek (łącznie 17791)
 - 152 dodanych słówek (łącznie 3332)
 - 166 wykonanych ćwiczeń z obrazkami (łącznie 1695)
 - 108 ćwiczeń z dyktowania (łącznie 313)
 - 80 krzyżówek (łącznie 118)
 - 184pkt z gry pamięć (łącznie 3958)
 - 265pkt z gry wisielec (łącznie 795)
 - 75 rozegranych gier WordSmith łącznie
♥ przesłuchałam cały audiobook po angielsku (9h 34min)
♥ byłam na konsultacji z chirurgiem
♥ uzbierałam razem £3000 na operację (zostało jeszcze około £1200)
♥ zmieniłam opcje swojego konta bankowego i założyłam konto oszczędnościowe

I to by było chyba na tyle z moich żałosnych osiągnięć.
Odkąd przyjechałam z Wawy praktycznie mało co ćwiczyłam i w niektóre dni jadłam gorzej niż powinnam. Trochę wina jest tego, że mam zalecone od chirurga, żeby utrzymać wagę i ogólnie pozostać w aktualnym stanie, przez co nie mam żadnych konkretnych celów pod względem ćwiczeń i diety. Trochę mnie to rozbija. Jednak muszę ogarnąć pałę, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Zdrowie na pierwszym miejscu!

Z angielskiego też nie jestem zadowolona. Zdecydowanie za mało czasu spędzam na nauce. Jeszcze do tego dorzucę fakt, że muszę więcej dbać zarówno o czystość w domu, jak i o siebie samą. Nic się za mnie nie zrobi.
hello april3.jpg

hello april2.jpg

hello april1.jpg

hello april4.jpg
 

badbunny
 
Bad Bunny: I wczorajszy bilans :)
-------------------------
Śniadanie:
♥ Omlet z dwóch jajek i 70g kiełbasy (dodana sól himalajska), smażony na 8ml zimnotłoczonego oleju rzepakowego - 391kcal
♥ 58g chleba z ziarnami - 162kcal
♥ sałatka z mixu sałat (rukola, szpinak itd.), pomidorki koktajlowe i 3ml oleju z dyni - 27kcal
♥ 3 krople witaminy D3 z K2
Przedtreningowo:
♥ 5 tabletek BCAA (jem do skończenia opakowania, a później przerzucam się na proszkowe, żeby syfu nie jeść :P )
Potreningowo:
♥ 40g odżywki białkowej - 165kcal
Obiad:
♥ 60g białego makaronu tagliatelle - 215
♥ 150g zupy pomidorowej z kurzym mięsem - 98kcal
♥ 60g batona proteinowego - 217kcal
Kolacja:
♥ 60g białego makaronu tagliatelle - 215kcal
♥ 260g gulaszu wieprzowego z warzywami - 476kcal
♥ 135g mixu warzyw - 55kcal

B26% T40% W34% - zjedzonych 2021kcal
2.1l wody

Aktywność:
♥ 1h 10min spaceru - 261kcal
♥ 1h 10min treningu na siłowni - 386kcal
 - trening siłowy na plecy i bicepsy
 - cardio na rowerku do spinningu (9.3km, 30min)
-------------------------
nice foodie.jpg
 

badbunny
 
Bad Bunny: Nadrobienie zaległości z bilansami
-------------------------
Piątek

Śniadanie:
♥ bułka panini, 40g masła orzechowego i 79g banana - 589kcal
Drugie śniadanie:
♥ 135g jogurtu naturalnego, 13g dżemu malinowego i 40g granoli - 389kcal
Obiad:
♥ 415g zapiekanki z łososiem - 477kcal
♥ 135g warzyw
Potreningówka:
♥ 40g odżywki białkowej - 165kcal
Kolacja:
♥ noga z kurczaka, 50g ryżu basmati, 135g warzyw - 413kcal

B24% T38% W38% - zjedzonych 2088kcal
2.4l wody

Aktywność:
♥ 1h 10min spaceru - 261kcal
♥ 1h 30min treningu na siłowni - 419kcal
 - ćwiczenia siłowe na barki i nogi
 - cardio na rowerku do spinningu (12.1km - 30min)
-------------------------
Sobota

Śniadanie:
♥ 89g wędzonej makreli, 50g ryżu basmati i 135g warzyw - 496kcal
Przekąska:
♥ 0.5l świeżego soku z jabłek, selera, ogórka i cytryny - 234kcal
Obiad:
♥ ramen (japońskie danie) z krewetkami, małżami, kurczakiem, wieprzowiną, chikuwa, dashi, undarią pierzastą (glon jadalny) pea shoots (cokolwiek to po polsku jest :P ) i makaronem - 556kcal
Kolacja:
♥ 275g twarogu półtłustego z 60g naturalnego jogurtu greckiego - 391kcal
♥ 60g batona proteinowego - 217kcal

B27% T32% W41% - zjedzonych 1894kcal
2.2l wody
-------------------------
Niedziela (czyli dziś ;) )

Śniadanie:
♥ 103g wędzonej makreli - 304kcal
♥ 150g zupy warzywnej - 105kcal
Przekąska:
♥ 60g batona proteinowego - 215kcal
Bardzo późne drugie śniadanie:
♥ 105g naturalnego jogurtu greckiego, 10g dżemu malinowego, 40g granoli, 79g banana, 62g malin, 124g truskawek i 14g masła orzechowego - 628kcal
Obiado-kolacja:
♥ 150g ugotowanego makaronu - 197kcal
♥ 300g kurczaka ze szpinakiem i pietruszką, w sosie jogurtowo-śmietanowym - 438kcal

B26% T42% W32% - zjedzonych 1887kcal
2l wody

Aktywność:
♥ 40min spaceru
-------------------------
green1.jpg

green2.jpg

green3.jpg

green4.jpg
 

badbunny
 
Bad Bunny: Jakim sposobem bezproblemowo przestałam jeść słodycze?

To taki mały temat na dziś :) I myślę, że dla wielu osób przydatny. Żeby jeszcze dodać smaczku powiem, że jestem osobą, która przez dobre kilka lat męczy się (a może to już czas przeszły?) z kompulsywnym jedzeniem, gdzie głównie są to problemy z ograniczeniem słodyczy.
Jest to rezultat bardzo złego odżywiania w wieku nastoletnim - a konkretnie głodzenia się.

Wracając do tematu. W poniedziałek będzie już trzeci tydzień, gdzie nie jem słodyczy. Wcześniej wytrzymanie bez nich nawet jednego dnia było rzeczą niewykonalną.

Więc jak to zrobiłam?
Po prostu zaczęłam właściwie jeść.
♥ Obliczyłam sobie ile kalorii dziennie powinnam spożywać, aby utrzymać wagę. Moim zdaniem bardzo ważne tutaj było to, że nie zdecydowałam się na chudnięcie, a na utrzymanie wagi. Dzięki temu mój organizm czuje, że dostaje wszystko to, co jest mu potrzebne i nie włączają mi się zachcianki.
♥ Ustaliłam sobie ile węglowodanów, tłuszczy i białka powinnam jeść dziennie. Moja dieta jest teraz bogata w dobre tłuszcze, dzięki którym czuję się syta. Nie mówię, że każdemu pasowałaby dieta z wysokimi tłuszczami - pamiętajcie, że każdy ma inny organizm i jednym służy więcej tłuszczy, a innym więcej węglowodanów.
♥ Regularnie spożywam posiłki, dzięki czemu nie mam czasu na odczuwanie mocnego głodu. W zależności czy ma dzień treningowy czy beztreningowy, raz tych posiłków jest więcej, a raz mniej. Jednak czas pomiędzy nimi przeważnie nie przekracza 3 godzin.
Wierzcie mi, regularne jedzenie bardzo pomaga.
Zauważyłam, że odczuwając głód przeważnie włączają mi się myśli na zjedzenie jakiegoś przetworzonego jedzenia.
♥ Nawiązując do poprzedniego podpunktu - łatwiej wyeliminować chęci na zjedzenie np. czekolady czy czipsów, kiedy stale dostarcza się organizmowi dobrych kalorii. Im więcej samemu przygotowuje się jedzenie, z jak najmniej przetworzonych produktów, tym lepiej.
♥ Nie zabraniam sobie jedzenia słodyczy! I to jest kolejny klucz do sukcesu. Nie stawiam swojemu mózgowi zakazów typu 'od dzisiaj żadnych słodyczy na zawsze' albo 'przez rok nie dotknę niczego z cukrem', bo to powoduje totalnie odwrotny efekt. Wtedy nasze myśli zaczynają krążyć wokół 'zakazanego owocu' i tym trudniej jest nam powstrzymać się przed czymś, czego robić nie chcemy.
Ja powiedziałam sobie, że jeżeli będę chciała zjeść coś słodkiego, to zjem i nie będę się przejmować. Po prostu wliczę sobie to w bilans i heja dalej :) Ale właśnie....nie mam chęci na słodkie :) Owszem, zjem sobie jogurt grecki z łyżką dżemu czy batona proteinowego, ale to nie ma porównania do zjedzenia tabliczki czekolady przy jednym posiedzeniu (co było dla mnie normą) czy całej, dużej paczki czipsów.

Tak więc okazuje się, że to, co kiedyś było dla mnie niewykonalne, okazuje się wykonalne :) Tak naprawdę poraz pierwszy w życiu zaczęłam czerpać prawdziwą przyjemność z nowego stylu życia. Ważenie jedzenia, wyliczanie makroskładników i trenowanie na siłowni sprawia mi teraz prawdziwą przyjemność. Mam konkretny cel, trzymam się go i dobrze się ze sobą czuję. I co najważniejsze - o jedzeniu myślę tylko, kiedy przychodzi na nie pora, a nie 24 godziny na dobę :D

Życzę wszystkim kobietom tu, jak i poza blogiem, żeby też znalazły tą drogę. Żebyście nie musiały męczyć się z ciągłymi myślami o jedzeniu i żebyście mogły jeść z uśmiechem na twarzy. Nie głodźcie się, nie jedzcie poniżej 1500kcal bo to w 99% doprowadza do kompulsów, prędzej czy później. A potem zaczyna się piekło. Nie róbcie tego, bo to nic nie daje, a jedynie przysparza problemów, czasami na lata. Chyba nie chcecie poświęcać całego swojego życia na walkę z napadami na jedzenie, he? :)
food.jpg
 

agnessia
 
Siłownia dzień 2
Dzisiaj katowałam ręce :D czuję, że są jak z waty - czyli było dobrze!
Jutro wracam do domu <3 więc 3 dni przerwy od siłki, ale postaram się cokolwiek zrobić, Mel B czy Tiffany albo chociaż brzuszki ;P

Dni bez alkoholu - 10
Dni bez słodyczy - 0 no muszę w końcu przestać wcinać te pyszności! Niby dzisiaj bardzo niewiele zjadłam, ale jednak się liczy
Dni bez fajek - 1 oj dosłownie wczoraj w nocy o północy koleżanka mnie na jednego zaciągnęła ;x i sądzę, że jak zjadę do domu to też zapalę ;/ ale bądźmy dobrej myśli :d


Ehh czy ja się kiedyś takiego ciałka dorobię ;x

fashion-calvin-klein-body-ripped-jeans-Favim.com-4146617.jpeg
 

agnessia
 
Jak ten czas szybko płynie ;o już marzec! Do wakacji coraz mniej czasu ;o
Chodzę w miarę regularnie na siłownię, ale ani razu nie zapisałam sobie swoich wyników / osiągnięć z odbytych ćwiczeń ;o
Fajnie byłoby zacząć robić sobie bilans i mam nadzieję, że pisanie tego tutaj nauczy mnie systematyczności  ;D także dzisiejszy dzień liczę jako pierwszy :)
Siłownia - dzień 1
Zaczęłam od orbitreku 15 min - około 180 kcal
Następnie ćwiczenia na nogi (na maszynach ćwiczących uda średnio 25 - 30 kg, a na maszynie gdzie wykorzystywałam siłę całych nóg - 60 kg), pośladki (20 kg) i na koniec ręce (20-25 kg - zależnie od maszyny). Cieszę się, bo dzisiaj podokładałam sobie w większości po 5 kg :D
Ostatecznie poszłam jeszcze na rowerek (5 km - około 120kcal)
Dni bez papierosa - 3
Dni bez alkoholu - 9
Dni bez słodyczy - ojjj a kto by się tym przejmował :d jutro nie zjem nic słodkiego xd
Zmierzę się w domu, bo wracam na weekend, a zważę się za jakiś tydzień jak przejdą mi "te dni" :D
 

badbunny
 
Bad Bunny: Wlatuje wczorajszy bilans
-------------------------
Śniadanie:
♥ jajecznica na dwóch jajkach, 39g bekonu, 8g zimnotłoczonego oleju rzepakowego, do tego 53g chleba - 451kcal
♥ 152g jabłka - 79kcal
Posiłek potreningowy:
♥ 40g odżywki białkowej - 165kcal
♥ 300g makaronu carbonara z kurczakiem i bekonem - 429kcal
Obiad:
♥ 280g zapiekanki rybnej i 135g warzyw - 238kcal
Kolacja:
♥ 200g serka wiejskiego z pomidorem i kukurydzą - 194kcal
♥ bułka panini z 13g masła - 345kcal

B31% T37% W32% - zjedzonych 1901kcal
2.3l wody

Aktywność:
♥ 1h 10min spaceru - 261kcal
♥ 1h 30min treningu na siłowni - 460kcal
 - siłowe na plecy i biceps
 - cardio na rowerku do spinningu
-------------------------
smoothies.jpg
 

badbunny
 
Bad Bunny: I wczorajszy bilansik
-------------------------
Śniadanie:
♥ 30g chleba, 34g bekonu, dwa jajka i 5ml zimnotłoczonego oleju rzepakowego - 332kcal
Drugie śniadanie:
♥ 200g serka wiejskiego z pomidorami - 194kcal
Obiad:
♥ 225g zapiekanki warzywnej (ziemniaki, marchewka, brokuł, kalafior, fasolka szparagowa, cebula, groszek, kukurydza, ser mozzarella i śmietana) - 250kcal
Przekąska:
♥ 57g chleba z 20g masła orzechowego i 116g banana - 368kcal
Posiłek przedtreningowy:
♥ 225g zapiekanki warzywnej (ziemniaki, marchewka, brokuł, kalafior, fasolka szparagowa, cebula, groszek, kukurydza, ser mozzarella i śmietana) - 250kcal
Posiłek potreningowy:
♥ 40g odżywki białkowej - 165kcal
Kolacja:
♥ omlet z dwóch jajek, 30g płatków owsianych, 10g organicznego masła orzechowego, 111g truskawek i 71g malin - 372kcal

B27% T39% W34% - zjedzonych 1931kcal
2.4l wody

Aktywność:
♥ 1h 10min spaceru - 262kcal
♥ 1h 30min treningu na siłowni - 514kcal
 - siłowe na ramiona i nogi
 - cardio na rowerku do spinningu (10.5km, 30min)
-------------------------
Wczoraj rozłożenie posiłków wyszło mi komicznie - było ich aż 7! I z tego wszystkiego najlepsze jest to, że kalorycznie i pod względem makro wszystko się zgadza :D Każdy jeden posiłek był poniżej 400kcal, dlatego wyszło jak wyszło.
W dni beztreningowe muszę inaczej rozkładać posiłki niż w dni treningowe, dlatego ich ilość jest różna.

Ogólnie jest git :)
vintage.jpg
Pokaż wszystkie (4) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: A więc pora na podsumowanie lutego :)

Luty zdecydowanie wypadł lepiej niż styczeń. Przynajmniej jego druga połowa. Nareszcie wróciłam na właściwe tory. W sumie to po raz pierwszy zrobiłam porządne rozplanowanie względem jedzenia i ćwiczeń. Teraz pozostaje mi jeszcze lepiej zaplanować całą resztę, żeby faktycznie wszystko systematycznie robić.

Zeszłomiesięczne osiągnięcia:
♥ spędziłam 7.5h na siłowni (szału nie ma, ale wreszcie poszłam tam gdzie trzeba :P )
♥ rozpisałam odżywianie z odpowiednią ilością makroskładników.
♥ przestałam kompulsywnie się objadać (oby tak zostało)
♥ angielski:
 - 24h 51min nauki
 - 7638 razy powtórzonych słówek
 - 1488 dodanych słówek
 - 3 zrobione lekcje z poziomu B1 i 12 z działu 'dirty English'
♥ uzbierałam razem 13.5 tys na operację (czyli +3.5 tys) coraz bliżej celu :D
♥ umówiłam się do lekarza i na wizytę w szpitalu
♥ przesłuchałam całego audiobooka po angielsku (9h)
♥ wróciłam do regularnego dodawania wpisów na pingerze

I w sumie to byłoby na tyle z większych osiągnięć lutego. Gdybym wzięła dupkę w troki na samym początku to byłoby sto razy lepiej. Jednak nie narzekam, bo cieszę się, że przynajmniej zrobiłam ten właściwy krok :)
  • awatar krupczatka na trening!!!: Oby moje podsumowanie marca na blogu wyglądało podobnie... Bo póki co jedynie rośnie moja zakładka z fitinspiracjami na pintrest...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: I już prawie kolejny miesiąc za nami. Jutro podsumowanie lutego :) A dziś podsumowanie wczorajszego dnia:
-------------------------
Śniadanie:
♥ jajecznica na 3 jajkach i dwóch kawałkach bekonu i 10g zimnotłoczonego oleju rzepakowego, 55g chleba - 586kcal
Drugie śniadanie:
♥ 100g ugotowanego makaronu, 433ml rosołu - 350kcal
Obiad:
♥ 238g makaronu z serem, jabłkami i cynamonem - 473kcal
Potreningowo:
♥ 40g odżywki białkowej - 165kcal
Kolacja:
♥ 96g wędzonej makreli i 135g warzyw - 340kcal

B33% T36% W31% - zjedzonych 1914kcal
2.1l wody

Aktywność:
♥ 1h 10min spaceru - 262kcal
♥ 1h 30min treningu na siłowni - 519kcal
 - siłowe na plecy i biceps
 - cardio na rowerku do spinningu (30min - 12.5km)
-------------------------
Wczoraj miałam dobry dzień treningowy. Wstąpiły we mnie siły i na rowerku do spinningu na dosyć dużym obciążeniu ujechałam 20min na stojąco. W zamiarach miałam zrobić tylko 20min cardio, ale stwierdziłam że na luzie dam radę pół godziny, więc to wykorzystałam :)

Jestem z deksza załamana, bo przenieśli premierę Far Cry 5 :( Kupiliśmy z chłopakiem złotą edycję, za którą też zapłaciliśmy trochę złota :P (nigdy w życiu nie wydałam na grę tyle kasy). A teraz wychodzi na to, że musimy czekać kolejny miesiąc aż ją udostępnią. Tak na nią czekałam, odliczałam dni do 27 lutego a tu takiego psikusa zrobili. Mam nadzieję, że nie będą więcej nic przenosić, bo się wtedy naprawdę wkurzę :P
far cry.jpg
 

badbunny
 
Bad Bunny: Szybki wpis, bo już nie mam mocy. Cały dzień w pigułce to siłownia, nauka angielskiego i sprzątanie. Teraz tylko na luzie sobie siedzę troszkę i oglądam serial dokumentalny o Snoop Dogg'u i jego drużynie futbolu amerykańskiego. Ten weekend nie wiem kiedy zleciał, jakiś pieprzony żart.
-------------------------
Śniadanie:
♥ jajecznica na 3 jajkach i dwóch kawałkach bekonu i 15g zimnotłoczonego oleju rzepakowego - 482kcal
♥ 56g chleba - 143kcal
Posiłek potreningowy:
♥ 40g odżywki białkowej - 165kcal
♥ 65g banana - 58kcal
♥ 57g chleba z 35g masła orzechowego - 356kcal
Obiad:
♥ 173 smażonego fileta z kurczaka w panierce, 220g ziemniaków i 200g mizerii (obiad zrobiony przez chłopaka) - 614kcal
Kolacja:
♥ 50g ugotowanego makaronu jajecznego i 200ml rosołu - 167kcal

B31% T39% W30% - zjedzonych 1985kcal
2.1l wody

Aktywność:
♥ 30 min spaceru - 112kcal
♥ 1h 30min treningu na siłowni - 426kcal
 - siłowe na barki i nogi
 - 10km na rowerku do spinningu (20min)
-------------------------
Tyle na dziś. Jutro poniedziałek, chujowo ale nie ma co się poddawać. Trzeba przeć do przodu!
monday.jpg
  • awatar gość: i dobrze ci tak!!! I będzie jeszcze gorzej, bedziesz tyrać i nic z tego ci nie zostanie ani nie wyjdzie na dobre. Niedziela ma być przede wszystkim dla Boga. A ty masz dla bożków. I przekonasz się, że skończysz tragicznie.
  • awatar Bad Bunny: Coraz lepsze te teksty :D
  • awatar 50 seasons: Jest nadzieja, bo już za chwilę kolejny weekend :D Oby tylko nie minął tak szybko :/
Pokaż wszystkie (4) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: Pora na wczorajszy bilans, bo już nie miałam o tym siły pisać wieczorem. Z siłowni wróciliśmy z chłopakiem dopiero przed 23 :0
-------------------------
Śniadanie:
♥ omlet z dwóch jajek i 30g płatków owsianych, 20g organicznego masła orzechowego, 84g truskawek i 75g borówek - 434kcal
Obiad:
♥ 226g makaronu carbonara z kurczakiem i bekonem - 323kcal
Posiłek przedtreningowy:
♥ kanapka z masłem orzechowym i bananem, BCAA - 409kcal
Posiłek potreningowy:
♥ 40g odżywki białkowej - 165kcal
Kolacja:
♥ tortilla z kurczakiem, pomidorem, ogórkiem, sałatą, serem feta i sosem czosnkowym na bazie jogurtu naturalnego - 542kcal

B29% T37% W34% - zjedzonych 1873kcal
2.2l wody

Aktywność:
♥ 1h 10min spaceru - 260kcal
♥ 1h 20min siłowni - 350kcal
 - siłowe na klatę i triceps
 - cardio na rowerku do spinningu
-------------------------
Nareszcie udało mi się dostać moje ulubione masło orzechowe! >:D Nie rozumiem dlaczego nie ma go w żadnych sklepach w mieście, a i w internecie ciężko go dostać. To jest najlepsze masło pod słońcem i od razu zamówiłam 4 opakowania, bo boje się, że później znowu będę miała problem z jego dostaniem.

Kupiłam dwa smaki - Chocolate Bourbon Biscuit i Toffee Fudge Crunch. Toffie to jest po prostu niebo w gębie!
Co najważniejsze ich skład jest mega dobry:
orzechy (92%), organiczne kakao, cukier z palmy kokosowej (gdzie na 100g produktu jest tylko 6g tego cukru), olej kokosowy z pierwszego tłoczenia, naturalne aromaty i sól himalajska.

Wybaczcie, że się tak podniecam haha :D Ale nosz kurczaki, to jest zajebiste! :D

Tak ono wygląda:
peanut butter.png

Także jak ktoś się do niego dokopie to polecam ;)
  • awatar Wieczna Studentka: Mnie się nie udało przekonać do masła orzechowego. Mogę zjeść z czymś na przykład u kogoś, ale sama z siebie nie kupię.
  • awatar krupczatka na trening!!!: A gdzie kupiłaś? :> Smakowe masło orzechowe...To nie brzmi jak masło orzechowe tylko "coś" do smarowania pieczywa ;p @Wieczna Studentka: polecam masło orzechowe na waflu ryżowym z bananem i cynamonem ;)
  • awatar krupczatka na trening!!!: No ja wiem, ze to masło ma cudo skład, ale nie rozumiem po co ten SMAK Chocolate Bourbon Biscuit i Toffee Fudge Crunch... To już mi tak brzmi trochę chemicznie. Masło orzechowe to orzechy a nie toffee ;)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: Jak zostałam pracownikiem dnia?

Tego dowiecie się zaraz... :D
Na wstępie chcę się pochwalić, że ponownie udało mi się pięknie zaliczyć michę! A do tego byłam na siłowni :)
-------------------------------
Śniadanie:
♥ omlet z dwóch jajek i 50g płatków owsianych, organiczne masło orzechowe, truskawki, borówki i maliny - 434kcal
Posiłek potreningowy:
♥ 40g odżywki białkowej - 165kcal
♥ 118g banana (wartość bez skórki) - 105kcal
Obiad:
♥ 216g makaronu carbonara z kurczakiem i bekonem - 309kcal
Podwieczorek:
♥ 250g tłustego twarogu z 50g jogurtu greckiego, pomidor, ogórek - 423kcal
♥ kromka chleba z 15g masła - 255kcal
Kolacja:
♥ 58g ugotowanego pełnoziarnistego makaronu z 115g mielonej wołowiny, papryką i cebulą - 212kcal

B30% W34% T36% - zjedzonych 1903kcal
2.4l wody

Ćwiczenia:
♥ siłowe na plecy i biceps
♥ 20min interwałów na rowerku
♥ 1h spacerowania (= dojście na i z siłowni + do i z pracy)
= spalonych 809kcal
-----------------------------------
A teraz powiem o co z tą pracą chodzi :) Przychodzę na swoją zmianę, a kobieta z mojego wydziału patrzy się na mnie dziwnie i pyta się co tak wcześnie dzisiaj przyszłam. Ja zdębiałam i odpowiadam jej pytaniem na pytanie, że jak wcześnie jak za 4min zaczyna się moja zmiana. Ona odwraca wzrok na zegar na ścianie, to i ja się patrzę. I po kilku sekundach mózg mi zaskoczył - była 12.56, a ja zmianę zaczynam o 14!

Przyszłam godzinę wcześniej do pracy totalnie nie zdając sobie z tego sprawy, pomimo, że na czas patrzyłam chyba z 10 razy robiąc różne rzeczy. Do tej pory tego nie ogarniam haha :D Nigdy w życiu mi się takie coś nie zdarzyło.

Ale w gruncie rzeczy dobrze na tym wyszłam. Przełożony zgodził się na to, żebym wyszła z pracy godzinę wcześniej i dzięki temu udało mi się zrobić zakupy na jutrzejszy obiad i już nigdzie jutro latać nie muszę :) A tak gdybym skończyła o 22 to już wtedy mam wszystko pozamykane.

No i tak to, wszyscy się ze mnie podśmiewali ;]
piesio2.jpg
  • awatar gość: Jprdle co za żenująca opowieść, aż po pokoju trzeba mi było się przejść kilka razy, żeby tę żenadę rozchodzić.
  • awatar gość: co? Nic do siebie dystansu ni mosz. Aleś ty karyna :( i jeszcze się żali, aleś ty nudna i biedna ojejejejjjjjj
  • awatar 50 seasons: Super blog, pozdrawiam :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: Jak siłownia zabiła mnie w jeden dzień?

Mój powrót na siłownię był bardzo sukcesywny. W zeszłą środę wybraliśmy się z chłopakiem na trening. Od razu na wstępie powiedzieliśmy sobie, że nie będziemy przeginać, bo mięliśmy bardzo długą przerwę.
Weszliśmy na salę i od razu załamka - wszystko zajebane ludźmi tak, że nic się nie dało zrobić - ani na czym ćwiczyć, ani gdzie ćwiczyć.
Mam fajną siłownię, ale problem jest taki, że jest po prostu za tania i jak zjeżdżają się studenci to jest przepełnienie. Rozważam teraz przeniesienie się do innej, mniejszej i droższej siłki.

Ale wracając do tematu. Trening zrobiony, wróciliśmy do domu i się zaczęło. Nagle zrobiło mi się przerażająco zimno. Na początku myślałam, że to wina pogody, bo na dworze były ze 2 stopnie. Jednak po wzięciu gorącego prysznica nadal było to samo - trzepało mną jak diabli. No ale nic, niedługo po tym poszłam spać, a rano czułam się ok. W pracy miałam strasznie wysuszone gardło, ale tyle z tego było.

Jednak nie może być za długo kolorowo. W piątek w pracy czułam się już tak źle, że przez dwie godziny nie robiłam dosłownie nic, starając sie dojść do siebie. Po pracy zaczęły mnie łapać zimne dreszcze na przemian z falami gorąca. Później złapała mnie już taka gorączka, że myślałam, że się roztopię. Nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje. Cały zeszły weekend spędziłam więc w łóżku, a w niedzielę wieczorem musiałam iść do pracy na nockę. Jeszcze później przez dwie noce czułam się beznadziejnie, ale jakoś dałam radę.

No i tak to było. Jedno wyjście na siłownię, a później tydzień leczenia choroby :/ Aż strach się bać iść po raz kolejny haha :D
laziness.png
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Coś jest w powietrzu , wszyscy chorują :c Cieszę się że mnie nic nie łapie. Zdrówka kochana ! ;*
  • awatar hononey: Tyranem bym mojego ojca nie nazwała, bo zawsze starał się być sprawiedliwy. Niestety nie panował nad własnymi emocjami i kończyło się to właśnie w taki sposób...
Pokaż wszystkie (2) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: Niech wreszcie naprawią tego pingera! Ile można czekać!?

Jestem na siebie zła, bo znowu nie poszłam na siłownie. Co do kurwy jest ze mną nie tak?! Na siłownię chodzę od lat i nigdy w życiu nie miałam takiej przerwy. W tym roku nie byłam tam ani razu! :/ Obiecuję sobie, że pójdę i nie idę. Pomimo, że uwielbiam ćwiczyć i brakuje mi tego w huj to i tak nie idę. No pojebana.

Jeszcze do tego wkurzyłam się, że spałam od 15.30 do 18 po pracy. No pół dnia zmarnowane.
Jednym plusem jest to, że spędziłam 1.5h na nauce angielskiego.

Dzisiejszy bilans:

Śniadanie:
♥ Bułka z ziarnami z masłem, żółtym serem, szynką, ogórkiem i sałatą - 382kcal
♥ 100g sałatki jarzynowej - 135kcal
Drugie śniadanie:
♥ makaron z krewekami, ananasem, groszkiem, cebulą, pieczarkami, smażoy na oleju kokosowym w sosie sojowo-śmietanowym - 382kcal
Obiad:
♥ makaron z wieprzowiną, papryką i cebulą - 344
♥ 3 kiwi - 142kcal
♥ morela - 36kcal
Przekąski:
♥ średnia paczka M&M'sów - 380kcal
♥ 7 kostek białek czekolady - 263kcal
Woda:
1.6l

♥ spacer 40min - 300kcal

Podsumowanie: 2064/1900kcal
W47% B16% T37%

Masakra z białkiem dziś, ale też wina tego, że zjadłam słodkie. Jednak szczerze mówiąc na to akurat nie jestem zła, bo zjadłam w miarę normalną ilość jak na osobę z problemami z kompulsywnym jedzeniem. Mógłam tych M&M'sów mniej zjeść, ale ujdzie. Mam nadzieję, że będzie spokój na kilka dni ;)

Załączam nutę, która będzie mi kiedyś przypominała o jednej sytuacji heh
Pokaż wszystkie (2) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: Ostatnio próbowałam dodawać wpisy, ale albo całkowicie mi one ginęły, albo wyświetlały się tylko na stronie głównej, a po wejściu w bloga już nic nie było >:| Także przepraszam za moją nieobecność, ale po prostu mnie to wkurzyło :P

Mam ostatnio jakieś problemy z przelewaniem słów 'na papier', czyli na bloga. Dużo myśli krąży mi w głowie, ale mam problemy z ich posegregowaniem.

Styczeń zleciał mi nawet nie wiem kiedy. W ogóle nie jestem zadowolona ze swoich osiągnięć, a raczej powiedziałabym ich brakiem. Jedyne, co udało mi się odhaczyć (lub zrobić w części, jeżeli chodzi o długoplanowe postawienia) z mojej listy postanowień noworocznych to:
♥ Dokończyłam tatuaż. Cała praca zajęła łącznie 15 godzin. Jestem mega zadowolona :)
♥ Zapisałam się na konsultację do chirurga plastycznego. W przyszłym miesiącu lecę do Warszawy. Mam nadzieję, że moje wyniki badań będą wystarczająco dobre, żeby podjąć się operacji.
♥ Odłożyłam około 10tys. na operację. Jeszcze drugie tyle :P
♥ Kupiłam trzy karmniki dla ptaków i orzechy dla wiewiórek. Zajadają aż miło patrzeć :) Mój ogród cały rusza się w ptakach!
♥ Spędziłam 20h39min ucząć się angielskiego. Powtórzyłam 2808 słówek i dodałam 928 nowych. Przerobiłam 33 na 150 lekcji.

I to by było tak naprawdę na tyle. Najbardziej jestem zła na to, że nie byłam ANI RAZU na siłowni. Rozumiecie? Ani razu! Nigdy w życiu nie miałam takiej długiej przerwy w ćwiczeniach i nigdy w życiu nie byłam tak zdemotywowana. To jest jakaś masakra! :/
llama.png

snake.png

owl.jpg

whale.jpg

elephant.jpg

you'r body.png

it's ok.png
Pokaż wszystkie (3) ›
 

agnessia
 
Nie wierzę, że jest już 19:30 ;o Jak ja nic takiego dzisiaj nie zrobiłam!
wstałam po 9, poszłam po zakupy no i zjadłam śniadanie (oczywiście bez odcinka serialu się nie obejdzie :P)
na siłownię skoczyłam po 13, a po 16 byłam już z powrotem u siebie.
Obiad ugotowałam, zjadłam, obowiązkowe ploteczki z przyjaciółką były.  
I JAKIM CUDEM CAŁY DZIEŃ MI ZLECIAŁ NA NICZYM ;o
A po weekendzie ciężkie egzaminy -.-
Żeby mi się chciało uczyć tak jak mi się nie chce ;3
TRUE!

38952-sesja.jpg
 

pingeromania22
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

agnessia
 
KONIEC z gotowymi sałatkami przepełnionymi majonezem, kupowanymi na wagę w sklepie przy mieszkaniu
KONIEC z czekoladą i wszelkiego rodzaju batonikami
KONIEC z jedzeniem tostów w nocy
KONIEC z szybkimi przekąsami, bo przecież sesja się zbliża i nie mam czasu na gotowanie
KONIEC KONIEC KONIEC KONIEC!!

Zbieram się właśnie i lecę na siłownię, w lodówce czekają na mnie grejpfruty gdy najdzie mnie nagła ochota na przekąszenie czegoś, aby się rozbudzić zamiast przesłodzonej mocnej kawy piję Yerba mate.


Cheap-Gyms.jpg


Zaczynam po raz 90348, ale co tam.. choćbym i teraz nie wytrwała to zacznę raz jeszcze :D


7285-fit-girl.jpg
 

pingeromania22
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

pingeromania22
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów