Wpisy oznaczone tagiem "skinnymini" (25)  

hononey
 
15.jpg
*Nigdy niczego nie osiagniesz, jesli nigdy nie sprobujesz*
----------------------------------------------------------------------------------------------------
    Jeśli nie macie nic przeciwko temu, wpis ten chciałabym zacząć od bluzgów na rok 2012. Nie musisz czytać jeśli nie chcesz, na dole są bardziej przydatne informacje, ja jednak muszę się wyżyć. A więc do dzieła... Ty podły 2012 roku, który wcale nie był fajny. Dlaczego musiałam się tyle obżerać, dlaczego musiałam przechodzić przez tyle porażek. No słucham? Dlaczego mi nie pomagałeś, dlaczego mnie nie motywowałeś? Pogodę miałeś szczerze do dupy. Całą wiosnę i lato lało jak ta lala. Jesień przecierpiałam, ale ten cholerny deszcz na zimę to już wielka przesada. Ogarnij się wreszcie. 2013 będzie moim rokiem. Tak Ci zrobię na złość, że Ci w kalendarz pójdzie i dni tygodnia ci się poprzestawiają, a spróbuj tylko wygłupiać się w jakieś powodzie, to posłuchasz od Majów co na ten temat sądzę. Masz mi pomóc schudnąć i masz mnie motywować i masz mnie wspierać bo to ma być przełomowy dla mnie rok, rozumiesz? Dobra, wyżyłam się a teraz do rzeczy.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
    Nigdy nie wierzcie Amerykańskim 'naukowcom'. Dlaczego? Widzicie co się dzieje w USA? To oznacza, że nic zdrowego do tej pory nie wymyślili, [albo wymyślili, ale FDA (Food and Drug Administration - Agencja ds. Żywności i Leków) zakazała tego, ponieważ zdrowi ludzie nie przynieśliby im zysków] więc nie czytajcie bzdur na onecie, czy wp w dziale zdrowie, bo to co tam jest napisane, jest dalekie od zdrowia.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
    Co do słodzików - Aspartamu i innych... Skopiuję to co napisałam w jednym z komentarzy u dziewczyn:

“Nie polecam coli. Aspartam jest ekstraktem z 'kupy' bakterii (chyba e. coli) i wszyscy po kilku latach stosowania coli przybierają na wadze. Poza tym aspartam jest neurotoksyną (zabija Ci neurony, czyli mózg). Dodatkowo uzależnia. Jeśli natomiast pijesz normalna cole która jest słodzona cukrem to wiedz, ze cukier działa jak narkotyk i uzależnia. Dodatkowo, żeby przerobić cukier w energie, organizm poświęca własne pierwiastki i witaminy i przez to się szybciej starzeje (np. choroby stawów ale przede wszystkim zmarszczki i choroby skóry, spowodowane przez niewydolność wątroby) . Dlatego muesli też nie polecam, ponieważ maja wysoki indeks glikemiczny”


----------------------------------------------------------------------------------------------------
    Jeśli chodzi o posty (nic niejedzenie, czyli inaczej głodówka lecznicza), to doszłam do pewnego wniosku, który w sumie jest całkiem oczywisty. Przez ostatnie 3 miesiące obiecywałam sobie codziennie, że od jutra przejdę na post. Tak się działo, ponieważ bałam się, że już NIGDY nic nie zjem. To się działo podświadomie. Ostatnio jednak stwierdziłam, że po świętach nic nie będę jadła. I wtedy na złość mi się odechciało (odwrócona psychologia). Działo się tak, ponieważ wiedziałam, że za kilka dni zjem więc będę 'bezpieczna' (prehistorycznie myśląc). Więc jeśli jesteście na poście, to zawsze myślcie ile już nie jadłyście, a nie ile Wam jeszcze zostało do końca postu i zawsze uświadamiajcie sobie, że niedługo będziecie mogły jeść. To Wa da Waszej podświadomej części wiadomość, że przeżyjecie i będziecie bezpieczne.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
    Wiadomo, najtrudniej jest zacząć. Na którymś blogu przeczytałam, że dziewczyna ma zamiar robić sobie kalendarz z kwadracikami na kartce A4. I na kartce będzie 84 kwadraciki, na każdy dzień diety (jakoś tak). To mi dało inspirację do czegoś innego. Najtrudniej jest cokolwiek zacząć, a zwłaszcza post, dlatego bierzesz kartkę w kratkę (najlepiej A4) i stawiasz krzyżyk w jednym kwadraciku na każdą godzinę, od której przestałaś jeść. Mi właśnie minie niedługo 3 kwadracik.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
    Czytam angielski Cosmopolitan no i dzisiaj do mnie przyszedł pocztą (bo się zapisałam, żeby mi co miesiąc przesyłali). Oprócz typowych dla magazynu tematów, znalazłam bardzo, ale to na prawdę bardzo ciekawy artykuł.
    Koleś jest prywatnym trenerem i miał super ciało. Idealnie wyrzeźbione. I jak to bywa z prywatnymi trenerami, zawodził się, że jego podopieczni nie chcą przestrzegać wymogów diety, itp. Więc, żeby postawić się na miejscu swoich podopiecznych, postanowił, że przytyje, żeby zrozumieć dlaczego tak się zachowują.
    Na przytycie dał sobie pół roku. Po pół roku przytył ponad 45kg. W tym czasie życie jego i jego żony diametralnie się zmieniło. Myślał, że ten cały eksperyment będzie tylko fizyczny (w dosłownym tego słowa znaczeniu), ale okazało się trochę inaczej. Ich życie seksualne zubożało. Kiedyś codziennie wychodzili na weekendzie na randki do restauracji, a teraz on wolał zostawać w domu, ponieważ bał się tego jak ludzie będą go postrzegać, itp. Kiedyś, żona nawet nie musiała go prosić o pomoc w domu, ponieważ sam do wszystkiego się palił, a teraz... wszystko było dla niego ciężkie do zrobienia, ponieważ on sam był ciężki od tłuszczy, który musiał nosić.
    5 listopada 2011 był ostatni dzień niezdrowego jedzenia. Na początku trudno było mu się przemóc, żeby iść na siłownię. Żona musiała go zachęcać, ponieważ on nie chciał być 'tym grubym na siłowni'. 5 maja (czyli pół roku od ostatniej wyżerki) wrócił do poprzednich rozmiarów i do poprzedniego ciała. Nazwał do fit2fat2fit
    Wpiszcie w google fit2fat2fit, jeśli chcecie się dowiedzieć więcej.
    Jeśli byłyście na diecie, schudłyście i znowu przytyłyście, potraktujcie to jako taki właśnie eksperyment. Że to było tylko po to, żeby wczuć się w rolę jak to jest być grubym i teraz znowu bezpiecznie możecie schudnąć.
120604064701-drew-manning-fit2fat2fit-story-top.jpg

----------------------------------------------------------------------------------------------------
    Dzisiaj kolejna część przetłumaczonego filmu. Chciałabym tylko powiedzieć, że różne osoby się wypowiadają (ale oni są guru w świecie prawdziwego i zdrowego odżywiania), więc nie zdziwcie się, jeśli nagle zmieni się płeć w wypowiedzi. I jeszcze jedno. Fakt, że to dotyczy Amerykanów, nie oznacza, że w Polsce tego problemu nie ma. Wyobraźcie sobie, że zamiast słowa Amerykanie jest słowo Polacy i wtedy zrozumiecie potęgę tego problemu:

    *#2 (2:01 – 4:00)*
- Pierwszy rodział, pierwszej książki, którą napisałem , nazywał się “Diety nie działają”. Tak się dzieje, ponieważ są one okresowe. Mają wpisane/wbudowane niepowodzenie już w fundamentach.
- Możesz stracić wage będąc na diecie, ale to troche jak, pożyczać kasę od Piotrka, żeby oddać dług Pawłowi.  Możesz zrzucić 5kg przez czysty wysiłek, ale będziesz musiała je oddać z odsetkami.
- Ludzie to wiedzą I nadal to robią. Ponieważ nie znają natury pułapki w której są.
- Był moment w moim życiu, w którym pozwoliłem sobie dojść do wagi 150kg I tamten świat, przeciwnie do tego świata (koleś zrzucił tą wage I teraz mówi o świecie, w którym jest się szczupłym, jak ludzie Cię traktują jak jesteś chuda, itp) jest BARDZO odmienny.
- Życie nie było fajne/zabawne. Jedyną zabawą dla mnie było oglądanie ludzi w telewizji, którzy dobrze się bawili.  
- Ważyłem ponad 200kg. Miałem problemy ze spaniem. Miałem stwierdzoną cukrzycę.
- Następny cheese-burger I dostałbym ataku serca I powiedziałem to sobie – NIGDY WIĘCEJ.
- Tacy po prostu jesteśmy jako ssaki. To nie jest Twoja wina. Jesteś zaprogramowany, żeby utyć, kiedy jedzenie jest dostępne.
- Miałam 31 lat, kiedy zdałam sobie sprawę, nie wiem co z sobą robię. Nie wiedziałam, jak się sobą zająć I mam już tego dość. Więc musiałam wrócić I nauczyć się wszystkich tych rzeczy, które chciałabym wiedzieć kiedy byłam dzieckiem.
- “PRZECIĘTNY Amerykanin zjada ponad 70kg cukru I słodzików KAŻDEGO ROKU” – US Department of Agriculture
- Cukier, bez pytania, jest kokainą przemysłu spożywczego, ale udaje mu się to ukryć ten narkotyk* w wielu produktach spożywczych.
- Cukier jest we wszystkim. W Ameryce jemy codziennie ponad 22 łyżeczki cukru.
- To jest poważny problem w dzisiejszych czasach, ponieważ ludzie są przejedzeni, ale również śmiertelnie głodują.

377468_10151264003500590_1703617576_n.jpg


    2ga część wczorajszego filmu. Może nie chce Wam się oglądać, ale powiem Wam tak. 10 minut obejżanego filmu dziennie nic Wam nie zrobi, jeśli będziecie oglądać po trochu. Za to wiadomości których możecie się dowiedzieć są bezcenne. Istnieje powiedzenie: 'Wiedza jest walutą wszechświata'. To co obejrzycie w tym filmie, już nikt Wam nie odbierze.
    Żeby Was zaintrygować poniższym filmem, żebyście go obejrzały (nawet po jednej części dziennie), wstawię kilka ciekawostek z tego filmu. Fakt, że wstawię tu ciekawostki, nie oznacza, że wstawię wszystkie, więc będziecie musiały obejrzeć całe 10 minut kilpu, żeby dowiedzieć się reszty =P

- Kakao to istna 'tablica Mendelejewa' jeśli chodzi o skład minerałów.
- Witaminy potrafią leczyć choroby. Jak to? Ponieważ, to właśnie brak witamin powoduje choroby.
- W warzywach i w naturalnych pokarmach, znajdują się witaminy, minerały, pierwiastki i substancje, które nie zostały jeszcze odkryte przez naukowców, ale nasze ciało ich potrzebuje. Tak więc nie ufaj naukowcom, tylko naturze, ponieważ natura ma wszystko to, co jest potrzebne Twojemu organizmowi.
- Zalecana dzienna dawka witaminy C jest tylko po to, żeby zabezpieczyć społeczność przez szkorbutem. W ten sposób czujność społeczności jest uśpiona, ponieważ myślą, że skoro nie dostaną szkorbutu, to koniec sprawy, a tym czasem rak, itp są spowodowane niedoborem witaminy C.
- Jedna witamina bierze udział w kilkudziesięciu procesach. Jeśli którejś zabraknie, procesy zostają zakłócone i organizm zaczyna chorować. [Hononey: Wtedy idziesz do lekarza, żeby Cię wyleczył, ale on tak naprawdę leczy SYMPTOMY, przepisując Ci masę leków, a nie leczy prawdziwego powodu. Symptomy są tak na prawdę wołaniem o pomoc Twojego organizmu. Dlatego na przykład, jak jesteśmy chorzy, nie chce nam się jeść, ponieważ organizm próbuje się nareperować. Jeśli jesz w czasie choroby, to karmisz chorobę, ponieważ osłabiasz organizm.]

[Hononey: Nigdy nie bierzcie multiwitaminy, która zawiera żelazo. Czemu? Ponieważ działa jak grabki zrobione z żyletek i ora Twoje jelita. Sama rozumiesz co to oznacza. Ale i tak wytłumaczę =D Wobraź sobie rany na rękach, np. jak się otrzesz. Boli nie? Starasz się dezynfekować i starać niczego nie dotykać. A teraz wyobraź sobie, że masz rany w JELITACH. One chcą się zagoić, ale nie mogą, ponieważ jest tam (ładnie mówiąc) kupa. Dodaj do tego jeszcze temperaturę która panuje w Twoim organizmie... I w ten sposób toksyny dostają się do Twojego mózgu, przez jelita.]

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Buziaki,
Yola ♥
  • awatar malinowa Sandra: bardzo ciekawe..dzięki za dzielenie się tak przydatna wiedzą;)
  • awatar ♥Crazy about cosmetics♥: @Hononey ♥: ja schudłam 10 kg ale po tym nie trzymałam diety i przytyłam. a niestety mam tendencje do tycia i doskonale zdaje sobie sprawę z tego ze jak schudnę to już cały czas będę musiała się pilnować... obserwuję :)
  • awatar ♥Crazy about cosmetics♥: @Hononey ♥: ale pewne cechy są uwarunkowane genetycznie, czy się mylę?:)
Pokaż wszystkie (11) ›
 

hononey
 
    [*] dla Penny, psinki mojej Siostry. Spoczywaj w pokoju Kochanie. <3
__________________________________________________

    Taaa... Ja to wiem jak zrąbać sobie dzień (-,-) Poszłam w końcu spać o 01:00 a wstałam o 05:00 leżałam dwie godziny w łóżku po czym zasnęłam i obudziłam się o 13:00. #IdiotsEverywhere

0_big_large.jpg


    Dzisiaj o soku marchewkowym, ponieważ komuś wczoraj obiecałam, że o tym napiszę. Fragment pochodzi z książki Michał Tombak - Czy można żyć 150 lat?

    Sok z Marchwi
    Zawiera witaminy A, B, B2, B12, PP, K, E i inne. Polepsza strukturę włosów, paznokci, likwiduje wrzody żołądka i dwunastnicy, zwiększa odporność organizmu na infekcje i wspomaga walkę z nimi, jest wyjątkowo dobry dla oczu i gardła.
    Często wiele schorzeń wątroby i układu pokarmowego jest spowodowanych niedoborem niektórych pierwiastków, które znajdują się w świeżym soku z marchwi. Różnego rodzaju alergie skóry, uczulenia, egzemy (wypryski), choroby układu limfatycznego znikają po regularnym piciu soku z marchwi.
    Przy spożywaniu soku z marchwi odbywa się oczyszczanie organizmu. W tego wyniku duże ilości substancji toksycznych, które znajdują się w organizmie, nie mogą być odfiltrowane tylko przez wątrobę i dlatego przechodzą do układu limfatycznego, by następnie zostać wydalone przez pory skóry.
    Te rozpuszczone toksyny są koloru żółtego lub pomarańczowego. Jeśli w organizmie było dużo złogów, to w wyniku picia soku z marchwi skóra może pożółknąć. To zjawisko jest całkowicie normalne i kiedy wszystkie substancje trujące zostaną wydalone z organizmu, skóra wróci do naturalnej barwy. Czasami proces ten może trwać od 6 miesięcy do roku.
    Sok z marchwi ma strukturę i skład podobny do naszej krwi, tylko zamiast atomu żelaza występuje atom magnezu. Pijąc sok z marchwi, pijecie najczystszą 'krew' rośliny, którą nie bez powodu w czasach starożytnych nazywano królową warzyw.
    Szklanka soku z marchwi, wypita raz na dobę, pokrywa dobowe zapotrzebowanie organizmu na witaminy i mikroelementy. Witaminy i mikroelementy pomagaja w normalizacji funkcjonowania układu odpornościowego organizmu, co daje mu możliwość pokonania najgroźniejszych dolegliwości zdrowotnych. Są osoby które wątpią w skuteczność kuracji sokiem z marchwi. Wydaje im się niemożliwe, żeby w tak prosty sposób odzyskać pełnię zdrowia. Zaufajmy Einsteinowi, który kiedyś powiedział: 'wszystko, co jest genialne, jest proste'.

[Hononey: Chciałabym dodać od siebie, że soki warzywne lub owocowe zmieniają środowisko organizmu na zasadowe (czyli bardzo korzystne), natomiast dodanie cukru do spożywanych soków niweluje korzystny ich wpływ i do tego potwornie zakwasza organizm. Pomyślcie o tym zanim wypijecie kolejnego Kubusia.]

0c1bb9827b3c48a5857981f08ef235fd_large-.jpg


    Na tym linku znajduje się film o którym już wspomniałam kilku osobom. Nazywa się HUNGRY FOR CHANGE i jest to jeden z prawdziwych filmów, gdzie od dechy do dechy mówią prawdę o jedzeniu i o tym co powinniśmy na prawdę spożywać. Z racji faktu, że nie na internecie polskich napisów do filmu, postanowiłam codziennie dodawać fragment przetłumaczonego filmu. Nie dodam wszystkiego od razu z dwóch powodów. 1) za długo zajęłoby mi tłumaczenie, aż w końcu odechciałoby mi się go tłumaczyć. 2) za dużo czytania na jeden raz dla Was i was to znudziło i mało by się dało zapamiętać, tak więc będę wklejać po kawałkach codziennie.

Oto link: www.disclose.tv/(…)Hungry_For_Change…

A tutaj macie pierwszą część mojego tłumaczenia. W nawiasach jest podane od kiedy do kiedy tłumaczony jest tekst.

*#1 (0:00 – 2;00)* “jedna trzecia kobiet I jedna czwarta mężczyzn w USA jest na diecie” – Uniwerytet Colorado
“więcej niż 60 miliardów dolarów jest wydane każdego roku na diety w USA” – Marketdata Report
Marketing ciągle Cię okłamuje, ponieważ pokazuje Ci obietnicę, że będziesz seksowna, popularna I cool, ale tak naprawdę będziesz otyła I nieszczęśliwa I chora. Będziesz miała tego dość.
Wydaje mi się, że skupiamy się na niewłaściwym problemie. Ludzie szukają rezultatu, który jest pozorny/powierzchowny. Szukają tylko tego jak wyglądać dobrze. I oni tak na prawdę nie zdają sobie sprawy (uważają), że to mogłoby być dokonane od środka.
“ponad dwie trzecie, tych którzy są na diecie, przybiera więcej wagi, niż gdy ją zaczynali” – Uniwersytet Kaliforni, Los Angeles

1e5e79bb002050074f4ceaf7.jpg


Odpowiedzi do komentarzy:

    Ina - Jejku, dziękuję Ci prześlicznie (napisałabym potwornie, ale potwornie jakoś dziwnie brzmi). A ja właśnie dzięki takim osobom jak Ty mam motywację. Dziękuję Ci Kochana. Buziaki.

04ede441001e345750423d7e.png


    Na razie tłumaczę ten film. Po jego tłumaczeniu mam zamiar tłumaczyć kolejny, a po jego tłumaczeniu... zacznę wreszcie tłumaczyć WHEAT BELLY. O tej książce i autorze możecie przeczytać tutaj: www.wykop.pl/ramka/1105967/buszujacy-w-pszenicy/

Wywiad na prawdę ciekawy i koleś wie co mówi. To właśnie dzięki niemu zrozumiałam, jak nasz świat jest skorumpowany.

Na dole macie zdjęcia z dzisiejszego spaceru.

Buziaki,
Yola ♥

Na sam koniec jeszcze 1sza część bardzo dobrego filmiku, który powinien otworzyć Wam oczy na trochę szerszą perspektywę.
  • awatar audacieux: O, fajnie, że zajmujesz się tłumaczeniem. Przynajmniej robisz coś konkretnego, przez co możesz się wiele nauczyć. Robię akurat często z moim chłopakiem sok z marchwi. Kupujemy 3kg i do sokowirówki. Nie dość, że sam w sobie jest taki słodziutki i pyszny to jeszcze zdrowy <3
  • awatar .Miss Independent.: Nie każdemu musi pasować mój jadłospis i to rozumiem, i każdy ma inne zdanie. I fakt dziś było dużo owsianek, ale jutro może być ich mniej, i płatków :) A batoniki musli jem żeby je skończyć jak babcia mi ich całe opakowanie dała :P A na takiej mniej więcej diecie już 15 kg straciłam wiec jakoś daję radę :) Ale dziękuję za opinię.
  • awatar .Miss Independent.: Jestem otwarta na nowości i chętnie skorzystam z cudzej wiedzy, więc jak masz jakieś pomysły na zmainę w mojej diecie to proponuj, chętnie skorzystam:D
Pokaż wszystkie (4) ›
 

hononey
 
    Dzisiaj dietę zawaliłam ale przecież jutro też jest dzień, nie? Dzisiaj mam zamiar w ogóle nie spać bo nie mogę się w ogóle obudzić 0 0530, a to jest najlepsza pora do budzenia. Dlaczego?

0_0_0_1663189069_middle.jpg


  Otóż organizm ludzki ma pewne 'fazy' albo profesjonalniej to nazwać cykle. No i wygląda to mniej więcej tak:

   06:00 - 10:00 = cykl przebudzania/spokoju. Wschodzi słońce. W tym czasie organizm jest spokojny i zaczyna się budzić. Wypoczął podczas snu, nie potrzebuje dopływu energii, dlatego nie ma sensu obciążać go obfitym śniadaniem. Wystarczy na śniadanie wypić szklankę soku warzywnego i zjeść jedno warzywo. Każdy pokarm, oprócz soków, oddaje swoją energię po 1,5-2 godzinach. Rano racjonalniejsze jest spożywanie produktów łatwo przyswajalnych, które są bogate w energię i nie potrzebują dużo czasu na strawienie. Warzywa są najodpowiedniejszym pożywieniem na śniadanie.

[trzeba pamiętać, żeby każdy sok mocno wymieszać ze śliną, najlepiej do momentu aż straci smak. Nasza ślina jest enzymem trawiennym, który rozbija związki, których żołądek nie może strawić. W ten sposób go odciąża i dlatego chudniemy]

   10:00 - 14:00 = Cykl głodu/spożywania/trawienia. Charakteryzuje się wysokim położeniem słońca/ W tym czasie jesteśmy szczególnie głodni i jest w nas najsilniejszy, zgodnie ze słońcem, "ogień trawienny" (nie wiem czy wiecie, ale światło słoneczne pomaga trawić pokarm, dlatego między innymi tak łatwo tyjemy na zimę). Wtedy mniej więcej od godziny 11:00 do 14:00 należy zjeść obfity posiłek.

   14:00 - 18:00 = cykl aktywności. Słońce ogrzało ziemię i powietrze, podnosi się wiatr. U człowieka to okres największej aktywności fizyczne, największej wydajności pracy.

Następnie cykle się powtarzają: 18-22, 22-2, 2-6.

Powyższy fragment pochodzi z książki Michał Tombak - Czy można żyć 150 lat?

  Dlatego jak same widzicie, najlepiej wstawać przed 0600 i kłaść się przed 22. A jeśli nie możecie zasypiać przed 22, to warto nastawiać budzik na 0500. Co do długości snu, to wcale nie powiedziane, że to musi być 8h. Jak ważyłam 48kg albo byłam na poście to mało co spałam, a teraz jak jem to mogę i spać po 10h. Pamiętajcie, że sen jest czasem na wewnętrzną regenerację (organizm naprawia się od środka), dlatego nie może to być zakłócone przez proces trawienny, a to oznacza, że po 18 lepiej nic nie jeść.

              ~~~~~~~~~~~~~~

    Ja dzisiaj zawaliłam dietę, ale przecież jutro też jest dzień. Jutro postaram się napisać o tej diecie (a raczej stylu życia o którym pisałam). Dzisiaj nie kładę się spać. Głupio, wiem, ale nie mogę się zmusić, żeby wstać o 0530. Przez sen wyłączam alarm - not cool.

Dobra to tyle. Buziaki. ♥

p.s. a co do postu to 'boję' się na niego przejść. Oczywiście nie boję się przejść, ale ten brak siły i to ciągłe uczucie zimna...
  • awatar Pulpet.: Już nigdy nie tknę coli. Obiecuję. Nastraszyłaś mnie trochę. Cenię Cie za twoją wiedzę. co mogłabyś mi polecić na śniadanie, jeśli nie musli?
  • awatar Addictivei: Wiesz co ja już próbowałam to robić takimi sposobami. Nie jadłam takich rzeczy, nie piłam mleka. Stosowałam dużo płynów, maści albo maseczek z drożdży np. ale to nie pomagało. A to pomaga. Mimo to dziękuje za rady :).
  • awatar *arabella*: O czym to?
Pokaż wszystkie (13) ›
 

hononey
 
IMG_0212.JPG


    Mam silną chęć pisania bloga, znowu. Ale to nie będzie o tym co powinno się jeść a czego nie, bo mnie już dobija jak ktoś się mnie pyta po raz enty co trzeba jeść a czego nie wolno.

    To jest blog o motywacji, o tym jak działa nasza nasz mózg i nasza świadomość. O naszych słabościach i jak się nie poddawać. Ten blog będzie o mnie, ale komentarze wyłączone. Jeśli chce się ktoś skontaktować zapraszam na prywatną pocztę =)

4925880812465530_UKzi6EAE_c.jpg


    A tymczasem coś motywującego:





Buziaki ♥
 

hononey
 
    @kingsworth zaciekawiła mnie tematem parowarów, więc ja się pochwalę swoim:


604842-tefal-vita-cusine-compact-steamer-l.jpg


parowar-tefal-vitacuisine-compact.jpg


tef330ax.jpg


tefal_vitacuisine.jpg


tefal_vs_4003_vitacuisine_compact_5.jpg


tefal-vitacuisine_116.gif


tefal-vs4003-vitacuisine.jpg


tefal-vs4003-vitacuisine-compact-dampfgarer-9d.jpg


    Parowar ma fukncję vitamin+. Funkcja Vitamin+ przyspieszająca parowanie i zachowująca więcej witamin, a potem zmniejsza ilość pary, żeby zachować smak. Mam o tyle wygodnie, że gdybym chciała gotować ryby razem z warzywami, to warzywa nie przejdą smakiem ryby, bo na dole mam pojemnik na soki z gotowania. W Polsce kosztuje jakieś 380 - 500zł. Ja kupiłam w Anglii, ale nie żałuję. Moje najlepiej wydane pieniądze :) Tutaj jest link www.tefal.pl/(…)Vitacuisine+Compact+VS4003.htm…
www.okazje.info.pl/(…)tefal-vs-4003.html…

    Tefal ostatnio w Polsce wypuścił nowy parowar Stem n Light, w którym jednym guzikiem naciskasz program i parowar sam dostosowuje czas do pokarmu. Uważam, że to głupota, ponieważ kiedy sama decydujesz (tak jak z moim parowarem), ile czasu potrzeba to, jeśli jeden z pokarmów potrzebuje mniej czasu, to albo kładziesz go na samą górę, albo ostrożnie wyjmujesz wcześniej. Poza tym, parowar informuje mnie kiedy skończyła się woda, więc nie muszę 'modlić się' w kuchni czekając żeby dolać wody, bo parowar najzwyczajniej w świecie pipczy (i do dosyć głośno) oraz pokazuje ikonę wlewanej wody.

Tak więc jestem dumna z tego, że go wtedy kupiłam i to jest najlepszy parowar, jaki do tej pory tefal wyprodukował.

Buziaki ♥
  • awatar MałeSzczęścia: mój mąż kiedyś takowy wygrał ale zostawił go u mamy :/
  • awatar Kini-Mini: mm.. moj nie taki wypasny:( bu... ale coz;) dzis juz nie zdaze bo ide pobiegac;) ale jutro prztestuje na rybce i warzywkach:)
  • awatar MałeSzczęścia: chyba będę musiała odwiedzić mamusię i zapytać czy używa :P a jak nie to męża wyślę, w sumie przydałby się bo chciałabym zrzucić troszkę jeszcze.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hononey
 
IMG_0276.JPG

“Don't ever feel guilty about the past - what's done is done. Learn from any mistakes you might have made”


__________________________________________________

    Po pierwsze, to podoba mi się cytat pod zdjęciem. Po drugie, dzisiaj będzie krótko i na temat. Co dzisiaj udało mi się zrobić? Praktycznie przez cały dzień robiłam segregator/planer/kalendarze uzupełniałam na do collegu. Bycie zorganizowaną, to taki mój malutki obłęd nieszkodliwy dla otoczenia. Z Siostrą pogadałam chwilę, zadzwoniłam pod wieczór do Dziadków, a potem zdecydowałam się pójść na siłownię. Miło było (hahaha, Magda - wiesz o co chodzi xD ).
    Uwielbiam robić coś poza chodzeniem na bieżni. Nienawidzę po prostu iść. Gdybym miała chodzić, to równie dobrze mogłabym chodzić naokoło jeziora koło mnie. Więc wzięłam swój czytnik książek i tak sobie czytałam na bieżni. Czytałam dalej książkę, o której wcześniej Wam mówiłam *Joachim Werdin - Styl życia bez jedzenia*. Pozwolę sobie wkleić tutaj fragment książki, który powinien Was zaciekawić (fragment służy jedynie w celach marketingowych i nie czerpie z niego żadnych korzyści materialnych):

Ciało człowieka posiada rozbudowany system oczyszczania. Wydalanie zbędnych i zatruwających substancji odbywa się przez kał, mocz, oddech, śluz, łój, pot, krew, limfę, łzy, włosy, paznokcie i naskórek (złuszczający się). Ciało człowieka można porównać do maszyny produkującej odpady, które biorą się głównie z tego, co człowiek spożyje.
Od sprawności systemu oczyszczania maszyny zwanej ciałem człowieka zależy jej działanie. Jeżeli ciało jest na bieżąco oczyszczane w pełni, nie gromadzi niczego na potem, to funkcjonuje poprawnie. Jeżeli jednak (co najczęściej zdarza się) ciało nie jest w stanie przerobić i wydalić zbyt dużej ilości wprowadzanych do jego środka substancji, wtedy gromadzi je. Gromadzi je np. w postaci glikogenu w wątrobie, tłuszczu pod skórą i między tkankami mięśniowymi, w postaci mazi o nieokreślonym składzie w cyście, jako związki chemiczne metali ciężkich w kościach, szpiku kostnym, mózgu.
Ciało osoby spożywającej zbyt dużo pokarmów (szczególnie jeżeli te zawierają wiele toksyn), wdychającej trujące gazy zawarte w powietrzu, pijącej zatrutą wodę, ma spory kłopot, bo nie jest w stanie oczyścić się wystarczająco. Gromadzi zatem wszystko to, co na bieżąco nie może wydalić, żeby system trawienia i wydalania nie zatkał się. Jeżeli co jakiś czas dać ciału wystarczająco odpocząć, to znaczy, oddychać czystym powietrzem i pościć, ten usunie zgromadzone szkodliwe zapasy.
Owe zgromadzone zapasy (inaczej trucizny) są jedną z najczęstszych przyczyn chorób. Dlatego post leczniczy (szczególnie suchy) jest najskuteczniejszą ze znanych na Ziemi, fizycznych metod leczenia ciała człowieka. Właściwie przeprowadzony post „czyni cuda”, bo usuwa „choroby nieuleczalne”.
To taka prosta informacja, że dzieci już w szkole podstawowej mogą ją pojąć. Więc dlaczego tak wielu lekarzy nie wie o tym? Kiedy nie wiedzą, jak wyleczyć chorego, mówią, że ma chorobę nieuleczalną, podczas gdy faktem jest, że nie istnieją choroby nieuleczalne. Istnieją “specjaliści”, którzy nie umieją wyleczyć chorego. Jeżeli tych ludzi jest większość, stanowią silną sugestię i zamiast przyznać się do braków w podstawowej wiedzy o leczeniu człowieka, mówią o nieuleczalności, wtedy powstaje mit o nieuleczalności.
Nie trzeba być naukowcem, lekarzem albo filozofem, żeby zrozumieć prosty fakt, że zanieczyszczone ciało potrzebuje odpoczynku od jedzenia, od dalszego ciągłego zatruwania, żeby mogło usunąć z siebie trujące substancje. Podawanie zanieczyszczonemu ciału chemicznych związków zwanych lekarstwami, jest jednym z najczęstszych błędów popełnianych przez człowieka z powodu swojej niewiedzy. Jedzenie tych chemikalii dodatkowo zatruwa ciało.
Jak działa system oczyszczania statystycznego mieszkańca Świata Zachodniego, gdzie ludzie nie głodują, bo mają nadmiar jedzenia? Dla porównania weźmy przykład samochodu. Jeżeli jego silnik pracuje z szybkością dwa do trzech tysięcy obrotów na minutę, to można samochodem jeździć przez wiele lat bez szkody dla silnika. Jeżeli jednak ten sam silnik jest zmuszany do ciągłej pracy na siedmiu tysiącach obrotów i więcej, to w bardzo krótkim czasie zepsuje się.System oczyszczania owego statystycznego mieszkańca Świata Zachodniego można porównać właśnie do silnika, który wyje na maksymalnych obrotach. Aż dziw bierze, jak bardzo wytrzymały jest system oczyszczania człowieka. Żadna maszyna zbudowana przez człowieka nie mogłaby wytrzymać takiego traktowania.
W skład systemu oczyszczania wchodzą głównie wątroba, nerki, skóra, płuca i jelito grube. Właśnie te narządy są często przeciążone z powodu nadmiernej ilości spożywanego pokarmu. Dlatego w obecnym czasie rak jelita grubego, rak wątroby, nowotwory skóry należą do jednych z najczęstszych chorób i przyczyn śmierci. Nadmiernie używany narząd psuje się wcześniej, po kilku, kilkunastu albo nawet po kilkudziesięciu latach. Wymienione narządy pracują na prawie 100% a żeby utrzymać ciało w czystości, powinny nie przekraczać 70% swojej wydajności. Najlepiej gdyby to było mniej niż połowa ich mocy przerobowej.
Wyniki wielu badań nad wpływem pokarmu na ludzi wskazują jednoznacznie na to samo, że im więcej człowiek je, tym więcej choruje, szybciej starzeje się i wcześniej umiera. Statystycznie zmniejszenie ilości zjadanego pożywienia o połowę wydłuża biologiczny czas życia o co najmniej 20%. Jeżeli ów statystyczny mieszkaniec Świata Zachodniego zmniejszyłby czterokrotnie ilość zjadanego pokarmu (niektórym lepiej byłoby zmniejszyć nawet dziewięciokrotnie), to życie ciała prawie bez chorób, do wieku 120 lat byłoby statystyczną normalnością.
„Co za dużo, to nie zdrowo.” — to fakt, ale twierdzenie „Co za mało, to szkodzi.” też jest faktem. Dla każdego człowieka określona ilość jest tą najwłaściwszą. W tym przypadku tabele, wykresy zależności masy ciała, ilości i kaloryczności pokarmu lepiej traktować z przymrużeniem oka. Lepiej zastosować technikę świadomego jedzenia, żeby określić trzy czynniki: co, ile i kiedy ciało powinno spożywać, żeby działało właściwie. Tutaj uogólnienia mogą więcej szkodzić niż pomóc.


Wam pozostawiam refleksję nad tym fragmentem. Polecam przeczytanie książki - naprawdę warto. Poza tym macie dowód, że ograniczenie pożywienia daje skutek, ale żmudne liczenie kalorii jest tylko marketingową manipulacją i nie ma żadnego związku z prawdziwym działaniem naszego organizmu.
__________________________________________________

    Dzisiaj w nocy miałam koszmarny sen. (Tylko dla osób 18+). Obrzydliwy, straszny, smutny... Śniło mi się, że z jakiegoś powodu urwałyśmy się z Igą z lekcji i poszłyśmy do jakiejś restauracji, która bardziej przypominała zajazd/pub niż restaurację. W magiczny sposób Tata też się tam pojawił i zamówiliśmy wszyscy dania i ekspedientki zaczęły zachwalać, że mięso jest z ich hodowli i że karmią zwierzęta tym co najlepsze itp. I mój Tata jak to Tata (jak mu się coś nie podoba to zaraz robi aferę), zaczął mówić, że wykorzystują zaufanie zwierząt, że zwierzęta to prawie jak ludzie i też mają uczucia itd. I do lady podeszły jeszcze inne kobiety i potem widziałam tylko jak podrzynały gardła Idze i Tacie i w ogóle kroili ;( Dobra, niby to sen, ale przecież zwierzęta właśnie tak to widzą. Dlatego od dzisiaj na 99.99% zostaję wegetarianką (no bo to jeszcze będzie zależało od mojego stanu zdrowia - jak znowu będę miała anemię, czyli niedokrwistość to zjem, ale tak to będę unikać). Poza tym to trochę obrzydliwe - jeść nogę zwierzęcia, albo robić z niej wywar (trujący nawiasem - ale o tym kiedy indziej).
IMG_0213.JPG


    Na dzisiaj to tyle. Ahhh... Dzisiaj miałam rozmowę z Jasonem z Sheffield. Ma typowo angielski akcent i idziemy powoli, kroczek po kroczku. Nie będziemy się porywać na związek za szybko - ani ja, ani on.

Buziaki ♥
  • awatar bowarto: ten Jason pewnie rozmawia jeszcze jak typowy chlopak z Yorkshire ^^ ciezko mi idzie zrozumienie takich, ooj ciezko..
  • awatar MałeSzczęścia: dzięki za link!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hononey
 
IMG_0012.JPG

“Don't ever feel threatened by the future - take life one day at time”


__________________________________________________

    Miewam się dobrze. Nawet bardzo jeśli chodzi o samopoczucie odnośnie postu. Wiadomo... Każdy ma swoje wzloty i upadki, kiedy marzyłoby się o jakimś pokarmie, ale nie poddaję się.

    Tak jak kiedyś pisałam - wierzę, że istnieją dwie rzeczywistości - ta na TAK i ta na NIE. Zastanawiałam się, czy to co robię ma jakiś sens i gdzie ja w zasadzie zmierzam. I ostatnio napisałam na kartce, "co by było gdyby..." I doszłam do pewnych wniosków:

- Aktorstwo jest mi potrzebne, bo bez niego nie umiałabym czytać języka ciała i prawdziwych intencji ludzi. Poza tym nigdy nie poznałabym ludzi, którzy otworzyli mnie na świat zewnętrzny i udowodnili, że wszystko w życiu ma sens.

- Gdyby moja siostra cioteczna nigdy nie przeszła na dietę, ja również bym na nią nie przeszła. Gdybym nie przeszła na dietę Dukana (mimo, że jest szkodliwa dla zdrowia) nigdy nie zainteresowałabym się tematem zdrowia i dietetyki. To również zasługa mojej Siostry, która namówiła mnie na założenie bloga na pingerze.

- Gdybym nie przeszła na dietę i zaczęła się interesować zdrowym odżywianiem, prawdopodobnie teraz ważyłabym 90kg (przy moim wzroście 160cm) i tyłabym dalej, marnując własne życie. W końcu dla otyłej osoby, kilo w tę czy w tę nie robi żadnej różnicy, bo i tak są otyli (nie obrażam osób otyłych, bo sama tak miałam).

- Gdybym nigdy nie zaczęła interesować się zdrowym odżywianiem, nigdy nie zdecydowałabym się iść na kierunek prywatnego trenera.

- Gdybym nie zaczęła się interesować zdrowym odżywianiem, nigdy nie odważyłabym się wierzyć we własną potęgę i nie przeczytałabym książek o biznesie.

- Gdybym Tata nie zaczął kupować książek w Polsce, sama nie wpadłabym na ten pomysł. Gdybym nie zdecydowała się na kupno książek w PL, to nigdy nie rozwinęłabym swojej wiedzy do tego poziomu i już zawsze byłabym więźniem otaczającej mnie, sztucznej iluzji.

- Gdybym nie schudła i zaczęła się interesować zdrowym odżywianiem, nigdy nie zaczęłabym hodować własnych roślin.

- Gdybym nie przeszła na dietę byłabym gruba, moje życie byłoby porażką, a ja byłabym nieszczęśliwa i bez szans na chłopaka.

    Jak więc widzicie, nasze decyzje mają wpływ na czyjąś przyszłość, niezależnie, czy jest to osoba z Waszej rodziny, czy też osoba której kompletnie nie znacie.
__________________________________________________

    Ostatnio czytałam o osobach bardzo otyłych - tych, które ważą ponad 300kg. Doszłam do pewnego wniosku. Może i są grube... Może nie dożyją 25 roku życia. Może i nie będą mieli szczęśliwego życia rodzinnego z mężem i dziećmi, ale są szczęśliwi - na swój sposób. Nic nie robią cały dzień, jedzą co im się chce i dostają dotacje od państwa, ponieważ są klasyfikowani jako inwalidzi. Może właśnie to u nich oznacza szczęście.
__________________________________________________

    Wczoraj się opalałam (tak - przełom, w Anglii wyszło Słońce) i przy okazji czytałam książkę (Styl życia bez jedzenia - Joachim M. Werdin). Zaczyna się nudno, ale z czasem zaczyna nabierać sensu. Autor napisał, że organizm ludzki tak naprawdę jest nastawiony na wydalanie toksyn, więc tak naprawdę pożywienie powinno być w całości wydalone z organizmu ludzkiego. Natomiast jeśli szyszynka jest mała (szyszynka rośnie pod wpływem naświetlenia światłem słonecznym. Dzieci rodzą się z dużymi szyszynkami jednak przez to że są karmione, ich szyszynki się kurczą. Nie twierdzę że nie wolno karmić dzieci - wręcz trzeba. To by również tłumaczyło, dlaczego dzieci, które są w brzuchach Mam w czasie słonecznego sezonu, są zdrowsze), dzieje się na odwrót. Jedzenie zostaje pochłaniane z (często) niekorzystnymi skutkami. Autor potwierdza, to co wcześniej mówiłam na temat patrzenia w słońce o poranku. Jednak, żeby zrozumieć tą książkę, trzeba wierzyć w każde słowo od samego początku, które jest w niej napisane. Inaczej, po prostu stwierdzicie, że autor musi zmienić dilera, bo dragi nie działają ;)
__________________________________________________

    Wczoraj zrobiłam sobie lewatywę, a poza tym opalałam się przez jakąś godzinę. Nie dostałam poparzenia (bo krem był z Q10, który jest przeciwutleniaczem). Poza tym zrobiłam sobie lewatywę. Przedwczoraj schudłam 0.3kg. Od wczoraj schudłam 0.5kg. Sądzę, że to dzięki słońcu i wit D, ponieważ mało było tej lewatywy. Jak więc widzicie, chroniczny brak wit D3 (ta która jest 'w słońcu', a nie w tabletkach) może prowadzić do otyłości.
__________________________________________________

    Zawsze mnie dziwiło, czemu osoby uprawiające jogę, są chude, albo przynajmniej szczupłe. Czytając książkę Tombaka 'Czy można żyć 150 lat?' zrozumiałam to. Otóż rozciąganie, przeciąganie, wyginanie (bla, bla, bla) daje kręgosłupowi masaż. W kręgosłupie znajdują się 'przewody' dzięki którym z mózgu do narządów trafiają informacje. Jeśli kręgosłup jest zdrowy, to informacje przesyłane z mózgu nie są zakłócone. Wszystkie narządy są nastawione na wydalanie, więc im lepiej wydalają, tym organizm lepiej pracuje i jesteśmy chudzi. Po drugie, kręgosłup znajduje się koło organów. Takie wyginanie kręgosłupa daje masaż organom. Masowane organy są wtedy bardziej dokrwione, a więc i bardziej dotlenione. Dotleniony organ lepiej wydala toksyny i złogi, więc jesteśmy chudsze.
    W czasie nocy nasz organizm jest nastawiony na regenerację. Jak wcześniej wspomniałam, prosty kręgosłup oznacza 'czyste' informacje. Prosty kręgosłup, oznacza także, że żaden z naszych organów nie jest gnieciony, a więc pracuje poprawnie. Dlatego najzdrowiej jest spać na plecach, z czymś podłożonym pod nasz kark (uwaga, nie pod kark i głowę, ale pod sam kark).
__________________________________________________

    Tylko osoby grube to zrozumieją, albo osoby które nienawidzą, kiedy ich twarz obrasta tłuszczem z powodu tycia. Tłuszcz na twarzy determinuje jak jesteście uważane przez społeczeństwo. Możecie mieć wielką pupę, albo wielkie nogi, albo wielki brzuch, ale jeśli macie chudą twarz, to jesteście klasyfikowane jako prawie szczupłe. Wystarczy, że jesteście chude, ale macie napuchniętą twarz tłuszczem i wszyscy się od Was 'odwracają'.
    Tłuszcz z buzi mi zleciał i znowu zaczynam być ładna ^_^ Z tej okazji dodałam nawet zdjęcie na www.hononey.tumblr.com Ktoś może to uznać za płytkie, ale prawda jest taka, że grube osoby właśnie do tego dążą - chcą być piękne. Wszyscy im powtarzają - Miej innych w dupie bo są ślepi, ale prawda jest taka, że wszyscy są ślepi i dlatego chcemy być piękni, żeby ludzie na nas patrzyli. Uroda może gwarantować nam większą nadzieję na lepsze życie. Rzeczy zaczynają stawać się łatwiejsze i życie zaczyna nabierać kolorów. Ktoś kiedyś powiedział 'Rób to co kochasz i tak jak myślisz, bo ludzie i tak będą Cię oceniać, nie zważając na to czy robisz to żeby im się podobać, czy dlatego bo tak właśnie uważasz'. Przykro mi jeśli kogoś tym obraziłam, ale tak uważam i tak piszę. Jestem osobą skromną, a wierzę, że uroda jest nagrodą jaką dostałam za to, że tyle wycierpiałam w dzieciństwie za to że byłam gruba. Więc śmiało komentujcie, ale ja tak uważam i tak piszę.
__________________________________________________

    To by było tyle na dzisiaj. Jeśli chodzi o artykuły. Jeszcze raz zachęcam do przeczytania książki, bo naprawdę warto. Pokazuje organizm człowieka z zupełnie innej strony.
IMG_0085.JPG

    Ale mam zajebisty plan zajęć!
Poniedziałek: Wolny
Wtorek: 11.00 - 16.45
Środa: 9.15 - 16.45
Czwartek: 9.15 - 16.45
Piątek: 9.15 - 12.30

    Lepszego na ostatni rok nie mogłam sobie wymarzyć!
__________________________________________________

    Oglądaliście Step Up 4? Pamiętacie tą scenę, co zjeżdżają po ruchomych schodach i udają bankierów? Dzisiaj coś takiego zrobiliśmy w college'u ale na temat przemocy. Było genialne :D
__________________________________________________

    Ten rok zapowiada się genialnie. Po prostu idealnie. Dla tych, którzy będą mieli wzorową frekwencję, dostaniemy nagrody. A na koniec roku jedziemy do Alton Towers za darmo ^_^ (roller coastery - największe w Anglii). Poza tym dużo fajnych ludzi dołączyło na nasz kurs. Ojjj szykuje się ^_^
__________________________________________________

    Oprócz tego całkiem nieźle. Kiedyś jakbym usłyszała od samej siebie, że wytrzymam 10 dni bez jedzenia, to bym siebie wyśmiała. A no i ważę 58,5 a w moich kichach strasznie mi się przelewa. Tata jutro będzie w pracy, Mama tak samo, to zrobię sobie lewatywę. Mama mnie tylko 'denerwuje', bo cały czas albo piecze jakieś ciasto, albo smaży mięso, albo cebulę...

Buziaki ♥
  • awatar ♥The best version of me♥: zgadzam się zycie osoby pieknej jest o wiele latwiejsze i to jest niezaprzeczalny fakt! Moja piękna :*
  • awatar Kini-Mini: why:P
  • awatar Kini-Mini: kupilam parowar:) ciesze sie ze mowisz ze sie oplaca;) czyli miesko w wodzie:)? a rybka?
Pokaż wszystkie (8) ›
 

hononey
 
IMG_0007.JPG

“Don't ever be afraid to try to make things better - you might be surprised at the results”


__________________________________________________

    Wczoraj było ciężko. W 3-4 ostatnie dni wychodzenia z postu wypadają akurat w moje urodziny (11.11). Jak widziałyście więc na kalendarzu, będę mogła jeść to na co będę miała ochotę. Poza tym chce sprawdzić, czy jeśli przez te kilka dni będę się opychać, czy waga wróci na swoje miejsce (ot, tak przyjemny eksperyment).
    No i właśnie z tej okazji, przeglądałam sobie na necie, jedzenie które mogłabym zjeść w ciągu tych dni. Od tego patrzenia nabrała mnie chęć (nie fizyczny głód, ani psychiczny). Zwykła największa na świecie chęć, żeby coś takiego zjeść. Zrobiło mi się smutno, że nic nie jem, a wszyscy coś jedzą i po prostu nabrała mnie chęć. Tym bardziej, że do Mamy przyszła wczoraj koleżanka i jadły ciastka popijając je Martini. Więc same możecie sobie wyobrazić jak się czułam. Wczoraj nic nie robiłam, absolutnie nic. Leżałam na kołdrze w łóżku caly dzień, grałam na komórce i laptop przekręciłam o 90 stopni tak, żebym mogła oglądać filmy leżąc. Przypuszczam, że to przez to, że mój organizm wreszcie się przestawił na wewnętrzne żywienie, bo dzisiaj (tj. 8 dzień) wyskoczyły mi ropienie na podniebieniu. To oznacza, że organizm się oczyszcza. Tak napisał Wojtowicz i tego się trzymam.
    Wczoraj w ogóle nie miałam dotlenionego organizmu i byłam odwodniona strasznie wieczorem, bo myjąc się, potwornie kręciło mi się w głowie. Więc poszłam na dół, dolałam do wody 30 kropelek wody utlenionej (głupia ja, nie powinnam była brać tyle na raz) i potem mi się zrobiło tak niedobrze... =/ Jak beknęłam porządnie kilka razy, od razu zrobiło mi się lepiej. Efekt wszystkiego był taki, że obudziłam się minutę przed czasem - w dodatku wypoczęta.
    Jak powiedziała mi moja bdb znajoma - pierwszy tydzień postu jest najgorszy. Pierwsze trzy dni są najgorsze. Walczysz z samą sobą, żeby nie zjeść czegokolwiek. Poza tym jest Ci potwornie zimno cały czas. Najchętniej leżałabyś cały czas w łóżku pod kołdrą mając na sobie 12 warstw ubrań. 8 dnia wszystko jest lepsze. Masz lepsze samopoczucie, jest Ci cieplej, ale Twoje mięśnie nie mają siły - dosłownie. Po zwykłej jeździe na rowerze, najchętniej położyła byś się na łóżku o niczym nie myśląc i tak przez 30min. Podobno po 2-gim tygodniu jest lepiej i ma się przypływ energii, ale ja tak daleko jeszcze nie zaszłam.
    Tak wygląda spadek mojej wagi w czasie postu.
graph.jpg

    Oczywiście organizm  każdego człowieka jest inny, ponieważ geny są inne, dlatego moje doświadczenie bierzcie jako *przykład*, a nie wytyczne.
04ede441001e345750423d7e.png

__________________________________________________

    *Dzisiaj pogadamy o* szkodliwości *oliwy z oliwek*

    Musicie wiedzieć, że balans między tłuszczami nienasyconymi (tj. omega-3, omega-6) musi być zachowany. Organizm *nie* potrafi wytwarzać Omega-3, dlatego musi być dostarczane z pożywieniem. Natomiast Omega-6 i Omega-9 potrafi wytwarzać sam. Balans między kwasami tłuszczowymi musi być zachowany 1:1 (maksymalnie 1:6). Niestety dosłownie wszystko co jemy (z wyjątkiem zielonych warzyw i siemienia lnianego), ma za duzo omega 6 względem omega 3 (czyli omega-3<omega-6). No i teraz przeczytajcie ten link:

pracownia4.wordpress.com/(…)wiecej-o-prawdziwych-pr…

A to jest link potwierdzający poprzedni link (inny artykuł, inne okoliczności):

potreningu.pl/(…)zdrowe-tluszcze-przyczyna—chorob-i…

To samo z olejem rzepakowym (artykuł po angielsku):

www.breakingtheviciouscycle.info/(…)canola_oil.htm…

    W wielkim skrócie, olej rzepakowy zawiera związki (lub nazwijmy to prostu z mostu: toksyny), które niszczą organizm od środka. Dodaktowo podnoszą w bardzo krótkim czasie cholesterol, do tego stopnia, że możecie być brane pod uwagę jak osoby z grupy z podwyższonym ryzykiem zawału serca. Owszem - cholesterol jest potrzebny organizmowi (jest odpowiedzialny za 'transport' hormonów), ale ze względu na wielką podaż omega-6, cholesterol odkłada się w rowkach w naczyniach, które zbyt wielka podaż omega-6 wyrządziła (tzn. tak jakby ktoś nożem pumeksem jeździł po patelni z tefala (tej teflonowej) i teraz próbujecie usmażyć stek bez oleju - no i się przykleja do patelni. Stek to cholesterol, a pocharatana patelnia to nasze tetnice). Jak więc widzicie całe to zachwalanie diety śródziemnomorskiej pełnej chleba, toksycznych ryb i oliwy z oliwek, jest kulturalnie rzecz mówiąc o kant du*y.

    Jak więc widzicie - macie kolejny dowód na to, że żyjecie w świcie, w którym ludzie próbują zarobić kosztem Waszego zdrowia.

Buziaki ♥
  • awatar Bianxoo: czyli co ten post polega na tym ze sie w ogole nic nie je ? ;o
  • awatar Bianxoo: @memorkaPL: no poprostu jestem zdziwiona ..
  • awatar ♥The best version of me♥: w drugim tygodniu owszem jest przypływ energii, ale nadal męczą Cię zwykłe czynnośći. Ja idąc do sklepu (droga ok. 5 min w jedna strone) po wode 5L przychodzilam cala zasapana i robilam dokladnie to samo co Ty kladlam sie na lozku totalnie pozbawiona sił. Niby się juz lepiej czujesz, ale zwykle czynnosci sprawiaja duzo wysilku. <3
Pokaż wszystkie (8) ›
 

hononey
 

“Don't try to understand everything - some things will just never make sense.”


__________________________________________________

    Po napisaniu tego wpisu hononey.pinger.pl/(…)kilka-slow-o-poddawaniu-sie-na… zaczęłam się trochę zastanawiać. Ale żebyście mogły zrozumieć mój punkt widzenia, muszę Wam opowiedzieć jak to ma się do mnie.
    W marcu (kiedy były urodziny Izy), obżarłam się. Dosłownie pochłaniałam jedzenie ze stołu szwedzkiego. Następnego dnia się nienawidziłam za to. Ale postanowiłam dwie rzeczy: 1) że od tego momentu zawsze będę miała posprzątane w pokoju na tip-top 2) że będę przestrzegać diety.
    Okazało się, że porządek łatwiej jest utrzymać niż przestrzegać diety, ALE... No właśnie ale. Od marca mam codziennie porządek. Pokój odkurzam dwa razy w tygodniu, z biurka i parapetu zawsze muszą być zdjęte paprochy/kurz itp. Wszystkie rzeczy mam posegregowane w pudełkach po butach, a listę znajdujących się w nim rzeczy mam zapisaną na komputerze. Doszłam już niemal do obłędu na temat porządku w swoim pokoju. Na początku musiałam zmuszać się do porządku w swoim pokoju, potem się po prostu do tego przyzwyczaiłam, a potem zaczęło mi to sprawiać przyjemność, aż wreszcie przerodziło się w przyjemny obłęd.
    Próbuję Wam przez to wytłumaczyć, że na początku zawsze jest się trudno przestawić (tyczy się to wszystkiego, od obowiązku aż po styl życia - co jest popularnie nazywane 'dietą' w dzisiejszych czasach). Na początku walczycie same ze sobą, potem to akceptujecie a następnie przyzwyczajacie się. Przyzwyczajenie przeradza się w przyjemność.
    Najważniejsze jest zacząć od teraz. Od właśnie tej chwili. Jeśli zaczniecie od jutra, to już zawsze będziecie przyzwyczajone zaczynać od jutra. Jeśli zaczniecie od teraz, jutro już od połowy dnia będziecie na nowym stylu życia (czyt. popularnie nazywanym 'dietą') i będzie łatwiej Wam się przyzwyczaić do zmian. Potem za 2 dni Wasz ośrodek w mózgu, w którym podejmuje się decyzje, będzie walczył o powrót na 'stare śmieci', ale musicie zrozumieć, że to Wasz organizm/mózg tego chce. Wy zdecydowałyście się zmienić styl życia, a to mózg/organizm chce powrócić do starego.
    Zaczynanie od zaraz jest najtrudniejsze (sama mam z tym kłopoty), ale jest najbardziej efektywne.
gallery-46130900-500x500.jpg

    A właśnie, zapomniałabym Wam powiedzieć. Na wakacje planuję tutaj przyjechać www.remus.com.pl/ tylko pytanie, czy mają turnusy wakacyjne? Wysłałam mejla, na razie zero odpowiedzi. Znacie może jeszcze podobne ośrodki?

Buziaki ♥
  • awatar Pamiętnik anonimowej grubaski: popieram w 100%. początki są najtrudniejsze, ale jakoś trzeba zacząć :)
  • awatar ♥The best version of me♥: kocham twój punkt widzenia! Muszę sobie to wbić do bańki bo to naprawdę są święte słowa! Muszę cały czas o tym myśleć! To ma sens bo najgorzej bynajmniej u mnie jest 3 dnia, bo jak napisałaś mózg chce znów nami władać, a przecież to my jesteśmy jego Paniami i tego się trzymajmy! <3
  • awatar Skinny18: Mam taki sam punkt widzenia jak ty :) ja tak miałam z chodzeniem na siłownie najpierw mi się strasznie nie chciało a teraz to już taka rutyna która sprawia przyjemność :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hononey
 
    Nie ściemniam, mojej szczęce się nudzi. Nie jestem głodna w sensie fizycznym (tak na serio to jest mi trochę niedobrze i cały czas bekam), ani też psychicznym (nie ciągnie mnie). Po prostu mi się nudzi. Tęsknię za kłapaniem szczęką... ale cóż poradzić.
    Na dole podaję Wam kalendarze mojego odżywiania, kiedy będę wychodziła z Postu. Nie oznacza to, że przez tydzień będę spożywała jeden rodzaj potrawy. Weźmy na przykład pierwszy tydzień. Przez pierwszy tydzień będę piła tylko soki. Ale już drugiego tygodnia będę mogła pić soki oraz jeść surówki/sałatki. Trzeciego tygodnia będę mogła pić soki, jeść surówki/sałatki, warzywa gotowane, orzechy oraz tłuszcze pod różnymi postaciami, itd.
pazdziernik.jpg

    Jeśli nieumiejętnie wychodzi się z postu, to wtedy łatwo można powrócić do poprzedniej wagi. Jeśli natomiast przestrzegamy zasad, organizm czuje się dobrze 'we własnym ciele'.
Listopad.jpg

    Dzisiaj dzień minął mi szybko. W ogóle mijają mi szybko. Pojechałam na miasto (jednak wzięłam Bunię) i kupiłam sobie nowy segregator, wypłaciłam kasę z bankomatu, żeby schować do skarbonki. Wróciłam do domu i niedawno odkurzyłam chatę. Dzisiaj nie jest mi już tak zimno jak wczoraj. Co raz cieplej mi się robi. Prawdopodobnie dlatego, że od wczoraj zrzuciłam 0.5kg a nie 1kg jak zazwyczaj. Ale to dobrze, szybciej organizm się oczyści. Nie chce mi się robić lewatywy. Serio. Zrobię sobie we wtorek - dzień przed collegem.
    A właśnie! Dzisiaj śnił mi się 'koszmar'. Śniło mi się, że wyciągnęłam z szafy orzechy i zanim zdążyłam na nie popatrzeć, już były zjedzone. Śniło mi się jak je gryzłam i przeżuwałam i wiedziałam, że były słone bo wyobrażałam? sobie smak ale go nie czułam. Byłam (w śnie) rozczarowana sobą i powiedziałam 'Nie, to nie dzieje się naprawdę. Super, 6 dni poszło się jebać'.
    Rodzice mnie męczą i pytają, czemu przestałam chodzić na siłownię. Powiedziałam, że jak zacznie się rok szkolny, to wtedy zacznę. Wiecie, nie będę się zmuszać, bo po collegu od razu bd mogła iść na siłownię i tak to dzień ułoży mi się jakoś rutynowo, a jakbym teraz poszła to po pierwsze bym się zmuszała do tego, a po drugie jestem trochę za słaba, żeby tyle na siłownie chodzić no i po trzecie chce się nacieszyć marnowaniem czasu =D
g.i.wp.pl.jpg

    W poprzednim poście zapytałam jak się *pogrubia* tekst, ale to już wiedziałam (nimota jedna xD). Chodziło mi jak się używa kursywy (pochyła czcionka).

Buziaki ♥
  • awatar Zmeyette: Pomożesz mi odzyskać pierwsze miejsce? wonderlife.pl/konkurs/15/miss-wrzesnia-2012/4043/
  • awatar Pamiętnik anonimowej grubaski: nie wiedziałam, że w dukanie jest post. chyba czas się trochę dokształcić ;)
  • awatar Kini-Mini: wiesz.. jeszcze apropo tej "dlaczego tyjemy.." TY tam mówiłas ze nie zgadzasz sie z nim w kwestii podjesca do bilaka bo zakwasza.. ja tam akurat nie czepiam sie tego, bo uwazam ze pisze tez o jedzeiniu tłuszczy, no i pozwala zielone :) ale nie zgadzam sie z nim co do cwiczen.. bo niby nie zabrania wprost..ale ciagle pise o tym, ze one nic nie daja jak sie faktycznie ma juz w genach bl bla... no i przede wszystkim - ze sie chce jesc wiecej.. no ok, chce , nie chce... ale jest jeszcze kwestia ciala. które zdecydowanie inaczej wyglada po samej diecie a inaczej po aktywnosci fiz. ;)
Pokaż wszystkie (7) ›
 

hononey
 
    "Od zarania dziejów, przyszło na świat około 110 miliardów ludzi. Żaden nie przetrwał. Na świecie żyje ich prawie 7 miliardów. Każdego roku umiera około 60 milionów ludzi. Czyli 160 tysięcy w ciągu dnia. Gdy byłem małolatem, przeczytałem taki cytat, “Żyjemy samotnie, umieramy samotnie. Wszystko inne jest iluzją.” Przez to nie mogłem w nocy usnąć. Wszyscy umieramy samotnie. Więc po kiego mam przeżyć swoje życie pracując w pocie czoła? Dla iluzji? Ponieważ ani liczba przyjaciół, ani dziewczyna, ani twierdzenie o sprzężeniu zaprzeszłym, ani wyznaczenie pierwiastka kwadratowego przeciwprostokątnej nie pomoże mi uniknąć przeznaczenia. Mam lepsze rzeczy do robienia z moim życiem."
eb8f6902000e18d04dd17cda_large.jpg

    Dzisiaj dodaję artykuł, który napisałam kiedyś na www.hononey.tumblr.com

a co z razowym chlebem?
Asked by: Anonim

Chleb jest węglowodanem, a więc cukrem. Nie mówię, żeby unikać węglowodanów, tylko je ograniczyć. Najlepszym źródłem węglowodanów (wg. mnie - chociaż i tak pewnie niedługo wygrzebię informacje na temat szkodliwości) są ziemniaki. Tutaj masz pewien link i polecam go przeczytać (cały - jest to dość spory artykuł, ale odpowiada na wiele pytań. Poza tym czas jaki Ci zajmie czytanie, zrekompensuje zdrowie w dalekiej przyszłości), chociażby z samej ciekawości.

pracownia4.wordpress.com/(…)buszujacy-w-pszenicy…

—————————————————

Do wszystkich:

Cóż, artykuł dotyczny jedynie pszenicy, ale prawda jest taka, że to dotyczy się każdego zboża (może w mniejszym stopniu owsa). Tak jak krowa została ‘zaprogramowana’, żeby jeść trawę, tak człowiek został ‘zaprogramowany’, żeby nie jeść zboża. Nasz układ trawienny po prostu nie trawi (w obydwu tym słowa znaczeniach tj. - ‘nie lubi’ i ‘nie potrafi’) zboża. To tak jakbyś koniowi dała mięso do zjedzenia, albo słoniowi kazała upolować lwa i go zjeść. Fakt, że coś jemy (bo jesteśmy na tyle inteligentni by to zjeść - np. tygrys nie zacznie Ci jeść trawy), nie oznacza, że jest to dla nas zdrowe. Myślę nad założeniem następnego działu, pt. ‘Carbs’. Po pierwsze musicie zrozumiec, że ludzie chcą na Waszarobić. Jeśli będziesz jadła zboże/węglowodany, a Twój organizm tego nie trawi, to będziesz chora (w dłużej perspektywie czasu). To oznacza, że bedziesz musiala isc do lekarza (lekarz dostaje pieniadze). Lekarz przepisuje Ci leki (koncerny farmaceutyczne dostają kasę). Potem kupujesz sobie jakies suplementy, których nie sprawdziłaś w necie, które tak na prawde nic nie dają (prywatne firmy ‘farmaceutyczne’ dostająkasę). Z racji faktu, że lekarz nie jest Ci w stanie pomóc, szukasz pomocy u prywatnego lekarza (kolejny lekarz dostaje kase). Dodatkowo cukier (a więc węglwodany) ‘niszczy’ DNA i kolagen (a więc co raz większe zmarszczki, wiotka skóra) i kupujesz kremy i podklady na twarz, zeby skora miala jedolity kolor (firmy kosmetyczne dostaja kase). Do tego gdzie byś nie szła, wszędzie pisze 0% fat/tłuszczu. A kobieta potrzebuje spożywać tłuszcz, ze względu na potomstwo. Gdzieś przeczytałam (i tu musicie mi wierzyc na slowo, bo probowalam znalezc link, ale już nie potrafie), że kobiety które chca zajsc w ciaze i ograniczaja tłuscz i jedzą produkty 0%, trudniej jest im jest zajść w ciążę. Jeśli jemy tłuszcz (w odpowiednich dawkach oczywiście), to samo jakbysmy mówiły naszemu organizmowi: hey, spoko, masz z czego czerpac energie. Dlatego, spokojnie możesz z tymi kaloriami zrobic co chcesz”. Węglowodany mają 4kcal na gram, więc organizm je oszczędza i przechowuje na energię, białko ma 4kcal i wykorzystuje je na odbudowe miesni, a jesli miesnie nie sa uszkodzone, to spala białko, dodatkowo spalając nasz osobisty tłuszcz (niestety proces ten jest wielka meczarnia dla organizmu - to tak jakbyscie wczoraj przebiegły 20km, i dzisiaj chciały zrobić 2 razy tyle. Dlatego dieta białkowa, to wielkie obciazenie dla watroby). Natomiast tłuszcz to 9kcal na 1g i nasze ciało robi z tym co chce. Nie oszczędza bo daje dużo energii. Dodatkowo po spaleniu tluszczu w naszym zoladku mysli sobie: hey, tluszcz to ja sam mam, pospalajmy troche z organizmu tego tluszczu.

Dlatego, jak same widzicie, węglowodany to jest pic na wodę, żeby świat mógł zarobić na Was kasę.

TN: A jak wpływają na nas inne ziarna, np. kamut, orkisz, owies, szarłat, gryka. Czy są dla nas zdrowe, czy nie?

Patrząc ewolucyjnie, kamut i orkisz to starsze formy pszenicy. Zatem nie doszło u nich do szkodliwych modyfikacji genomu „D” jakie miały miejsce w przypadku nowoczesnej pszenicy. Ale to wciąż pszenica. Oznacza to, że będzie tam gliadyna (choć jej działanie w zakresie pobudzania apetytu będzi mniejsze niż jej współczesnego odpowiednika), będą też lektyny zwiększające przepuszczalność jelit. Oba składniki podnoszą dodatkowo stężenie cukru we krwi.

Jeśli chodzi o oddziaływanie na układ odpornościowy, owies rzeczywiście różni się znacząco od pszenicy. Jednak problem z owsem polega na tym, że niezwykle mocno podnosi poziom cukru we krwi. Miska gotowanej, ekologicznej, grubo mielonej owsianki bez dodatku cukru u osoby zdrowej zwiększy poziom cukru do 150 mg/dl, 200 mg/dl, czasami nawet więcej. U cukrzyka lub przedcukrzyka nawet 300 mg/dl po zjedzeniu owsianki nie jest rzadkością.

Szarłat i gryka to ziarna, które nie mają związku z pszenicą i zasadniczo są czystymi węglowodanami. W przeciwieństwie do pszenicy nie wywołują skutków immunologicznych, neurologicznych, ani nie pobudzają apetytu. Jednak podobnie jak owies podnoszą stężenie cukru we krwi i wywołują wszystkie efekty z tym związane (zwiększona odporność na insulinę oraz glikacja – w oku, w tkankach chrzęstnych, w tętnicach, oraz glikacja cząstek LDL). Z tego powodu doradzam pacjentom, aby te wszystkie ziarna spożywali w niewielkich ilościach tj. nie więcej niż niż pół filiżanki po ugotowaniu, i tylko w ramach diety ubogiej w węglowodany (np. średnio 40-50 gramów dziennie).

pracownia4.wordpress.com/(…)buszujacy-w-pszenicy…

I jak już wspomniałam: ludzie zarabiają na Tobie kasę

TN: Ostatnie pytanie. Teraz kiedy książka jest już na rynku, czy kiedykolwiek leży Pan w nocy nie mogąc zasnąć, i zastanawia się, czy dobrzy ludzie z Monsanto lub Pillsbury planują Pana koniec? Gdybym był na Pana miejscu, unikałbym przez jakiś czas ciemnych uliczek.

WD: Dzięki za ostrzeżenie! Prowadząc kampanię przeciw pszenicy z pewnością narobiłem sobie wpływowych wrogów. Mam na myśli wielki przemysł spożywczy, wielomiliardowy agrobiznes, grupy producenckie zbóż, oraz – ku mojemu zdziwieniu – przemysł farmaceutyczny. Byłem wstrząśnięty (choć pewnie nie powinienem być wiedząc, do czego ci ludzie są zdolni), kiedy dowiedziałem się, że przynajmniej jedna grupaproducencka pszenicy jest opłacana przez przemysł farmaceutyczny. To naprawdę niepokojące.

Za Michealem Eadesem wypada też odnotować, że dr Davis pozbył się również pokutujących w środowisku kardiologów lęków przed tłuszczami diecie, zwłaszcza tłuszczami nasyconymi. Oto co pisze na ten temat w swojej książce:

Antytłuszczowa fobia, jaka panuje od ponad 40 lat, zniechęciła nas do spożywania takich pokarmów jak jaja, wołowina i wieprzowina z uwagi na zawartość w nich tłuszczów nasyconych. Jednak tłuszcz nasycony nigdy nie stanowił problemu. Towęglowodany, w połączeniu z tłuszczem nasyconym powodujągwałtowny przyrost cząsteczek LDL we krwi. Problemem były zawsze bardziej węglowodany niż tłuszcze nasycone. W rzeczywistości nowe badania oczyściły tłuszcze nasycone z zarzutów o to, że zwiększają ryzyko wystąpienia ataku serca lub udaru.
f7408c4600233b314fb2e0e8.png

    Jak się dodaje pogrubiony tekst, albo kursywę? Bo ja nie wiem =(

Buziaki ♥
  • awatar KaGa: jak chcesz pogrubić coś to musisz wziąć to w *gwiazdki* :)
  • awatar natka96: pogrubiony tekst- *gwiazdka na początku i końcu tekstu* :) bardzo ciekawy artykuł choć bardzo mnie martwi, że tak niewiele osób o tym wie :/
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hononey
 
    W poprzedniej notce napisałam *Białko, węglowodany i cała prawda, czego organizm potrzebuje naprawdę*. W tej notce opiszę jak minął mi dzień.
da4d606000267b87503b9a84.jpg

    Tak jak napisałam, rano poleżałam z Bunią, potem patrzyłam się słońce. Mama położyła się spać, a ja byłam 'uziemiona', żeby Jej nie obudzić (Mama budzi się na najmniejszy szmer). Wyszłam więc z Bunią i wyrzuciłam przy okazji brukiew i liście selera w krzaki gdzieś (wiem, nie powinnam wyrzucać, ale może te dzikie króliki zjedzą). Wróciłam do domu, wzięłam się za pisanie dziennika, pisanie pingera i stwierdziłam, że mogę przecież iść do Polskiego Sklepu. Lubią drobne, więc wymieniłam je na Ł50. Obecnie mam około Ł184 i zbieram na sokowirówkę, która kosztuje jakieś Ł850. Różni się od zwykłej tym, że mieli warzywa/owoce. Taki sok jest lepszy gatunkowo, ponieważ nie utlenia się, a poza tym jest zrobiony ze stali nierdzewnej, więc sok nie wchodzi w reakcję z metalem. Przy okazji sprzedałam książki, których nie zdołałam przeczytać (opowiadania dla młodzieży - tak się ciągnęły, że czytanie było wręcz męczarnią). Ja jechałam na rowerze, a Bunia biegła z czego oczywiście była szczęśliwa (mój Pies seryjnie kocha biegać). Po sklepie wróciłyśmy do domu. Posiedziałam na necie, bo nie było nic innego do roboty z racji, że Mama spała. Wstała koło 1400 - obie byłyśmy w szoku, bo przespała aż 7h, kiedy zazwyczaj przesypia 5h. Ja leżałam w 'szklarni' bo było cieplutko, a potem Mama przyszła i gadałyśmy gdzieś tak z 30min. Fajnie było. Mama się mnie zapytała 'Czy Ty wczoraj coś jadłaś, czy już totalnie Ci odbiło?'. Skłamałam (po części), że wczoraj wieczorem poszłam kupić orzechy do ASDY i potem jeszcze ugotowałam sobie brukiew, a rano byłam tak napakowana po nocy, że zdołałam zjeść tylko liście selera'. Potem się zapytała 'Ile ważysz? 60kg?'. Odpowiedziałam (nie skłamałam), że ważyłam 65.9 a dzisiaj rano 60.9. Mama na to 'Ma się tą wagę w oku, nie?'. Oczywiście wszystko było na luzie, ale wolę żeby nie wiedziała, że nic nie jem. Potem poszłam na górę zadzwonić do Dziadków. Dzisiaj jakoś cienko się rozmawiało. Dziadkowi zebrało się na żarty (a ja nie w humorze), a Babcia była trochę rozespana, więc też nie dochodziło za bardzo. Potem się rozłączyłam, tłumacząc że Mama niedługo idzie do pracy. Pomogłam się Jej szykować. Mama powiedziała, że trochę leci mi z buzi, jakby acetonem, ale to dobrze. To znaczy, że organizm się oczyszcza (oczywiście tego Jej nie powiedziałam). Mama poszła do pracy, (jak jesz, to nie czytaj) ja zrobiłam sobie lewatywę, ale tylko jedną. Wbrew pozorom sprawiają że czujesz się lepiej, ale dla osoby, która nie spożywa żadnych pokarmów są bardzo męczące. Wymyłam się, wysmarowałam (u mnie jest godzina 1844) i właśnie leżę w łóżku z laptopem na nogach. Potem jeszcze będę musiała wyjść z Bunią, ale to już potem.
e41a99780002562b4f511205.jpg

    Jutro muszę iść do college'u po mój nowy plan zajęć (bo nie wytrzymam, jak go nie zobaczę) no i chciałabym kupić sobie jakiś nowy piórnik. Będę musiała jechać bez Buni, bo bidula tyle nie wytrzyma przed Frenchgate'm =( Poza tym w planach mam odkurzanie i sprzątanie domu. Dzisiaj na szczęście nie było mi tak zimno jak wczoraj (prawie cały dzień było mi ciepło), ale złapała mnie 'niemoc twórcza'. Jak słowo daję. Najchętniej bym cały czas leżała. Nie próbuję robić z siebie jakiejś chorej, po prostu piszę jak się czuję. Na dzisiaj to chyba tyle.

Buziaki ♥
  • awatar bowarto: fajnie sie ciebie czyta, bo doskonal znam wszytkie miejsca o ktorych piszesz ;P do lewatywy rzeczy tu kupilas? mozemy sie spotkac jak bede miala wolne, na razie nie wiadomo kiedy., dzis mialam, ale to zle sie czulam i w polowie drogi sie zawrocilam do domu,,:( kurde musze dzis jeszcze do Asdy isc, a mi sie nie chce..
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hononey
 
    Wczoraj wieczorem położyłam się do łóżka tak 2130 z czego następne 30min dokańczałam czytać książkę Wojtowicza i słuchałam muzyki z głośnika do iPhone'a (dawno tego nie robiłam i wprowadziło fajny nastrój. Zwłaszcza, że księżyc tak odbijał światło, że w pokoju nie musiałam włączać światła).
1525635_1229938963.jpg

    Z racji faktu, że Mamy nie było w domu, ponieważ miała nocną zmianę, a Tata był w trasie, Bunia przespała calusieńką noc ze mną w łóżku. Najlepsze było to, że się nie wierciła. W nocy tylko tak położyła się na kołdrze, że nie miałam czym nóg przykryć, więc Jej powiedziałam, żeby położyła się koło mnie. Wstała, położyła się na boku a łepek na poduszce :3 I tak sobie słodko spałyśmy. W ogóle miałam mocniejszy sen niż zeszłej nocy (efekt wody utlenionej?) Rano zadzwonił alarm o 0600, wyłączyłam twierdząc, że jeszcze mogę pospać, ale sprawdziłam pogodę i było napisane, że o 0600 nie będzie żadnej chmurki (i nie było) więc tylko czekałam, aż Słońce wyłoni się zza budynków, żebym mogła w nie patrzeć. Popatrzyłam te 6 minut, wróciłam do łóżka (Bunia nadal leżała zwinięta w obważanek) i przeczytałam kawałek książki 'Życie bez pieczywa'.
286119382546630555_Ffqsrgml_f_large.jpg

*Białko, węglowodany i cała prawda, czego organizm potrzebuje naprawdę*
    Autorzy niestety mylnie zakładają, że tylko częściowe wyeliminowanie pieczywa/zbóż (ogółem węglowodanów) pomoże, co niestety nie jest prawdą. Niesłusznie też zakładają, że zjadanie warzyw (tych, które nie posiadają skrobi) jest również niezdrowe. Nie wiedzą jednak (co możecie przeczytać w pozostałych książkach, które są na liście, którą podałam kilka postów temu), że warzywa mają enzymy, pierwiastki, minerały, witaminy, które pomagają je przetrawić (i które są potrzebne do przetrawienia)(oczywiście, jeśli spożywamy je w postaci surowej). Dlatego organizm nie musi się nadwyrężać w ich trawieniu. Węglowodany (obojętnie które) trawią się w jamie ustnej i w jelitach. Dlatego tak ważne jest, żeby przegryźć kęs spożywanego pokarmu około 50-ciu razy. Wtedy jesteśmy pewni, że ślina (enzym trawienny) na 100% wymieszał się z pokarmem. To oznacza, że dalej organizm nie musi się nadwyrężać i produkt nie gnije w jelitach powodując dolegliwości i odkładając się w zakamarkach (jelito grube wcale nie jest 'zwykłą rurką' jak nam się wydaje. Jelito grube wygląda tak, jakby ktoś cały czas wpisał vvvvvvv ma po prostu takie wgłębienia). Dzięki dobrze przetrawionemu jedzeniu, nie powstają również kamienie kałowe, z których potem powstają niezdrowe/chorobotwórcze komórki.
    Inna sprawa ma się z białkiem i tłuszczem, które trawią się (głównie) w żołądku i dwunastnicy, a tłuszcz jeszcze bardziej spowalnia ten proces. Dlatego nie powinno się łączyć białek z węglowodanami (obojętnie w jakiej postaci by nie były), ponieważ żołądek dostaje głupawki, nie wie co ma trawić i zaczyna się proces gnilny.
    Człowiek ogółem powinien spożywać białko ale nie w takiej ilości jak ma to miejsce w dzisiejszych czasach. Białko zawsze będzie niedotrawione, a ponieważ nie zawiera błonnika, nie 'zmusza' jelit do ruchu. I tak oto ląduje w jelitach gdzie gnijąc, produkuje szkodliwe gazy jak np. metan, które zabijają zdrowe jelita. Dieta wysokobiałkowa sprzyja również rozwojowi grzybów jelitowych oraz zakwaszeniu organizmu.
    Ph krwi człowieka powinno znajdować się pomiędzy 7.3 a 7.5. Im wyżej tym lepiej, ponieważ dolna granica oznacza zakwaszenie, a górna granica oznacza środowisko alkaliczne (zasadowe). Jeśli pokarm który spożywamy, zawiera więcej wodoru niż tlenu, wtedy zakwaszamy organizm. Poza tym białka (mówię o zwierzęcych jak i białku z jaja kurzego) nie ma enzymów i minerałów oraz witamin, żeby je przetrawić. Dlatego organizm musi czerpać z własnych zapasów owe pierwiastki i to również pomaga w zakwaszeniu organizmu. Poza tym, jeśli jest więcej wodoru niż tlenu cząsteczkowego, oznacza, że organizm jest niedotleniony, a tlen do życie. Bakterie, wirusy, oraz zmutowane komórki (czyli rak) przystosowały się do 'życia' w zakwaszonym i beztlenowym środowisku, dlatego nie mogą znieść występowania tlenu, który ich zabija. Zakwaszony organizm, to chory organizm. Dlatego cukier oraz białko nie są najlepszym wyjściem. Dlatego dieta Dukana działa. Organizm korzysta z zapasów tłuszczu, żeby przetrawić pokarm (w tłuszczu znajdują się minerały najprawdopodobniej), ale na dłuższą metę to jest wyrządzanie samemu sobie krzywdy.
    Powietrze składa się w 80% z azotu. Co się dzieje z tym azotem? Według Tombaka, nasz organizm potrafi syntezować azot tak, by przetworzyć go w białko. Trzeba tylko oddychać poprawnie (wdech przez 2 sekundy tak żeby brzuszek się uniósł, wydech musi być baaaardzo długi, chwile zatrzymanie oddechu na samym końcu i tak cały czas. Wtedy mamy więcej CO2 w naszym organizmie, co pozwala na lepszą wymianę gazów - więcej o tym w 'Woda utleniona na straży zdrowia', książce Wojtowicza o poście oraz w książkach Tombaka). Wiadomo, że białko jest potrzebne organizmowi, ale ciało człowieka potrafi je syntezować z warzyw (jeśli organizm jest zdrowy, a jelita czyste, co możemy zawdzięczać postowi), orzechów, pestek dyni, słonecznika, itp. Jeśli już nas tak ciągnie do białka, to twaróg (ale nie za dużo), jogurt (najlepiej grecki) albo żółtko jaja (najlepiej nie gotowane) są zdrowymi rozwiązaniami (nie zdrowymi, ponieważ rząd i autorytety tak reklamują, tylko zdrowymi, ponieważ dla Waszego organizmu są zdrowe i Wam za to podziękuje dłuższym życiem).
barbie1-290x290_large.jpg

    Owoce są natomiast 'be' ze względu na występowanie fruktozy. Jak napisał Gary Taubes w swojej książce 'Dlaczego tyjemy i jak sobie z tym poradzić?' (nie potrafię znaleźć teraz tego fragmentu w książce). Ogółem fruktoza działa jak wyłącznik spalania tłuszczu. Więcej o tym w książce o której wspomniałam powyżej.
    Warzywa natomiast nie mają takiej ilości cukru. Warzywa rosną w ziemi (a nie tak jak owoce na drzewach. Pnie drzew 'filtrują' witaminy dostarczane do owoców, dlatego owoce mają tyle cukru zamiast witamin jak warzywa). Dlatego, że rosną w ziemi, pobierają prosto z ziemi minerały, witaminy itd. Nie jest im potrzebna taka ilość cukru jak w owocach, ponieważ to właśnie z minerałów czerpią energię. Wiecie czym jest sok z warzyw? Po pierwsze zawiera (powiedzmy) 80% wody. Woda ta nazywana jest strukturalną, ponieważ organizm może ją bez trudu przyswoić. Działa jak najlepszy napój izotoniczny. Poza tym (sok) jest pełen tlenu atomowego, tlenu którym oddychają nasze komórki (nie mylić z cząsteczkowym, który wdychamy płucami i skórą). To oznacza, że nasza krew będzie alkaliczna (zasadowa), ponieważ występuje w niej bardzo dużo tlenu. Tlen to życie i śmierć dla wirusów, bakterii oraz raka. Poza tym, sok zawiera pierwiastki, witaminy i minerały, których człowiek nie odkrył, a natura sama już od niepamiętnych czasów o nie zadbała w trosce o zwierzęta (w tym ludzi). Jak jest napisane na stronie ( leczenieraka.blogspot.co.uk/(…)terapia-dr-gersona-w… ) 'NIE WLEWAJ SOKÓW DO ŻOŁĄDKA, ale dokładnie je "przeżuwaj" zanim połkniesz, by jak najbardziej nasączyć je śliną. Soki wyciśnięte z owoców i warzyw nie są naturalnym pożywieniem dla człowieka. Naturalnym pożywieniem jest cały owoc i całe warzywo wyciśnięte w najlepszej wyciskarce wszechczasów - własnej szczęce. Płynne soki oddzielone od miąższu są nuklearną bomba witaminową, która oprócz oczyszczania organizmu i niszczenia komórek rakowych niszczy również komórki zdrowe i pożyteczne. Własna ślina unieszkodliwia niszczycielki aspekt tej "bomby" wobec tychże zdrowych komórek, nie umniejszając przy tym niszczycielskiego rażenia przeciwko właściwym "wrogom" zdrowego organizmu.'
c655c9ac00231e0a50014d86.jpg

    Jeśli chodzi o odżywianie to tyle na dzisiaj. Wieczorem napiszę jak mi poszło.

Buziaki ♥
  • awatar Kini-Mini: aff..:) miło sie czyta :) Dzieki:)
  • awatar ♥The best version of me♥: od kilku dni zastanawiam się nad bananami, wiem, że to owoc mączysty i zawiera dużo weglowodanów, ale ma także dużo witamin....muszę troche o nich poczytać pozniej bo teraz musze lecieć <3
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hononey
 
    Wierzę, że każdy wybór ma ścieżkę. Kiedy mówimy TAK to idziemy jedną ścieżką, a jak NIE to idziemy DRUGĄ i każda decyzja ma swoje dwa wymiary (wymiar na TAK i wymiar na NIE). I tak sobie dzisiaj myślałam (hipotetycznie oczywiście), jakby wyglądał dzisiaj mój dzień gdybym się poddała 2-go dnia postu. Mogę się założyć, że siedziałabym przed laptopem i obżerała się orzechami, albo wykańczała powidła, zrobione przez Mamę. Z całą pewnością nienawidziłabym siebie, że tak się obżeram i plułabym sobie w twarz, że spróbowałam ciasta/golonki. I pewnie od jutra zaczęłabym post od nowa mając 4 dni w plecy i wmawiając sobie, że tym razem mi się uda. Dlatego jestem z siebie dumna, że się nie poddałam i dziękuję z całego serca, że mnie wspieracie ♥
401058_280960638637837_129992337068002_757422_2135991322_n.jpg

    Dzisiaj nie było mi już tak zimno jak wczoraj, bo nie miałam na sobie tyle ciuchów, ale nadal zamarzałam, co mi bardziej działało na nerwy niż przeszkadzało. 1-ego dnia ważyłam 65.9 a dzisiaj z rana 62.0. Jakby nie patrzeć to ponad 4kg więc się nie dziwię, że jest mi tak zimno bo organizm dostał zwyczajnego szoku. Kiedy się ruszam, wszystko jest w porządku, ale kiedy dłużej spoczywam, to zaczynam marznąć. Stopy i dłonie miałam takie zimne, że letnia woda mnie parzyła. Powodem było niedotlenienie. Przy szybszym wstawaniu miałam zawroty głowy. Dlatego zdecydowałam się dodawać do wody kropelki wody utlenionej wg zaleceń Nieumywakina. Efekt? Jest mi o wiele cieplej i dłonie nie są już takie lodowate. Poza tym mniej mnie kręci po wstawaniu.
403144_286479364752631_129992337068002_770451_264260350_n.jpg

    Dzisiaj poddałabym się. Nie, nie chciało mi się jeść w sensie psychicznym (ani też fizycznym). Najzwyczajniej w świecie mojej szczęce się nudziło. Dlatego ze złości napisałam, że jak jutro mi też będzie tak zimno to rzucam cały ten post. Jednak @mintheart mnie zmotywowała no i oto jutro będzie 5-ty dzień postu. Dacie wiarę? 5-ty dzień! =O Czasami sobie myślę ile mi jeszcze zostało, ale zaraz potem wracam na tory i myślę sobie 'Kurde, Jolka, to aż 5 dni bez jedzenia!' i od razu zaczynam czuć się lepiej.
407398_10150566142899811_233271039810_9135379_117410684_n_large.jpg

    Bardzo źle, nawet gorzej jak źle, bo Mama rozkminiła ile już nie jadłam, ale skłamałam, że 2 dni, a nie 4 więc jestem dwa dni do przodu. Kiedy Mama poszła do pracy, kupiłam w ASDZIE orzechy, żeby nie było, że nic nie jem. Orzechy szczelnie schowane w pudełku, w szafie, a zawsze mogę pokazać paragon. Gorzej jak mi powie 'Chcę zobaczyć jak jesz'. Od środy do College'u więc będzie mi się łatwiej 'ukrywać'. Przez 4 dni będę chodziła do collegu, a w pozostałe postaram się chodzić na bieżni w siłowni, więc nie powinno być źle. Nawiasem to schudłam te 4kg więc już się nie wstydzę iść na siłownię. Tak, wiem. Siłownia jest po to żeby schudnąć, ale przyjechać po wakacjach cięższą niż się wyjechało (i jeszcze to widać), to nie za fajnie.
419580_343438245695953_230382797001499_1018532_878127419_n_large.jpg

   Jak mi dzisiaj minął dzień? Hmmm... Rano wstałam, oczywiście lampiłam się w słońce, dodałam zdjęcie na www.hononey.tumblr.com które dziadek mi przysłał (O shit, właśnie sobie przypomniałam, że miałam do nich zadzwonić). Mama wstała, a ja pisałam na komputerze, potem wzięłam się za mozolne sprzątanie pokoju i przestałam. Nie wiem, ale coś mnie wzięło, żeby uzupełniać stare ćwiczeniówki od angielskiego. Koło 1700 skończyłam  i stwierdziłam. Mama poszła do pracy, a ja w tym czasie zrobiłam sobie (nie czytaj, jeśli jesz - seryjnie) lewatywę. Wojtowicz w swojej książce pisze, że w czasie postu występuje zwiększona produkcja żółci, która zawiera wszystkie toksyny i w ten sposób wątroba się oczyszcza. Następnie, ta żółć przenika do jelita skąd zostaje wydalona. No i wyleciało ze mnie dużo żółci, co mnie zmotywowało jeszcze bardziej, ponieważ widzę postęp i skutki mojego postu. Gdyby nic się nie działo, to pewnie znalazłabym sobie jakiś głupi argument i rzuciła ten post, ale na szczęście poprawa jest =)
423475_353616037989569_332626250088548_1331397_2078415152_n_large.jpg

    Niby chce, ale nie chce mi się spać. Tata jest w pracy, Mama tak samo i ciekawa jestem jak dzisiaj przeżyję tą noc z Bunią. Oczywiście nie narzekam, że chce ze mną spać, ale działa mi na nerwy jak się o mnie ociera...

Buziaki ♥
 

hononey
 
396314_322182634487457_127507310621658_861139_1234361233_n_large.jpg

*3/40*    
   Zacznijmy od wczoraj. Wczoraj było ciężko, ale nie pod względem 'Ciągnie-mnie-do-jedzenia', tylko pod względem 'Nosiłam-na-sobie-wszystkie-ciuchy-bo-mi-było-zimno'. Wczoraj miałam dzień nicnierobienia.
    Rano wstałam napisałam post oraz dodałam wpis do dziennika, który prowadzę właśnie z okazji, że poszczę. W moim pokoju panował totalny bałagan (chociaż to słowo jest za ładne, żeby określić chaos panujący w moim pokoju) z racji faktu, że trzeba było przewiercić się przez ścianę w moim pokoju, żeby rodzice mogli oglądać TV w swoim. Tata oczywiście chciał poprowadzić *kable po ścianach*, ale szybko wybiłam mu ten pomysł z głowy i kazałam mu się przewiercić przez ścianę. Poza tym w rogu i tak stoi szafa, więc nie będzie widać. No więc tak mój pokój wyglądał po zeszłodniowym wierceniu.
    Wracając do tematu. Od tak 1000 aż do 1600 miałam na sobie 5 par leginsów (z czego jedne miały coś w rodzaju pluszu pod spodem), 2 bluzki, 2 bluzy i kurtkę i jeszcze weszłam w śpiwór. Oh, bo bym zapomniała wspomnieć o 3 parach skarpetek. I tak przez te 6h oglądałam House'a. Potem się trochę rozgrzałam i mimo myśli 'A niech ten bałagan (użyłam wtedy innego słowa) zostanie tam', jednak zaczęłam go ogarniać. Musiałam przykleić klejem na ciepło kabelki do ściany (to nie była ściana, ale coś podobnego - mniejsza o to) bo oczywiście Tata nic z nimi nie zrobił. Jak wstał i zobaczył, że robię to gorącym klejem, to zaraz oczywiście, bo niszczę 'framugę' i tak dalej. No to mu elokwentnie wytłumaczyłam, że gwoździami tego nie zrobi, bo po pierwsze nie da się wszędzie dojść (jest jeszcze taka listwa pod którą młotek by nie wszedł) a po drugie ślady po gwoździach wszędzie będzie widać. Na co on wielka obraza i oczywiście ja racji nie mam, bo kto to ja jestem, żeby się znać? W odwecie (za urazę Jego męskiej dumy) kazał mi wynieść śmieci na zewnątrz (bo jutro, tzn dzisiaj) mają zbierać. I stał nademną jak ta kukła twierdząc, że nie położy się spać (jest kierowcą tirów więc oni mogą spać nawet i w dzień), dopóki nie zobaczy, że je wyniosłam (kiepski szantaż ale cóż). Po czym po powrocie do domu, zobaczyłam, że gra w swoje strzelanki -,-Mniejsza o to, bo nie chcę sobie humoru psuć (i tak postawiłam na swoim odnośnie kleju).
    Na szczęście poszedł spać a ja zabrałam się za ponowne przesuwanie pustych mebli na swoje miejsce. Stwierdziłam, że mam dobrą okazję, żeby trochę pozmieniać w środku i okleiłam pudełka na buty gazetami, żeby fajniej wyglądało. Szafa narożna skończona. Teraz wystarczy tylko książki powsadzać do szafy na książki i odkurzyć, ale stwierdziłam, że zrobię to jutro (tzn dzisiaj), bo tak mi się spać chciało, że szok. Około 2100 poszłam spać i zasnęłam. Niestety nie mogłam spać - byłam zmęczona, ale nie na tyle, żeby mieć twardy sen. Poza tym Bunia się kręciła cały czas -,-
47db5a74a28e1692b3a88e3b996bb65d_large.jpg

*4/40*
    Wstałam 0615, poleżałam chwilę w łóżku, wyszłam z Bunią, wystawiłam resztę śmieci i na razie mi się nic nie chce. W ogóle jak byłam z Bunią na dworze tak mi się zrobiło niedobrze w pewnym momencie. Dopiero jak się wody napiłam powoli w domu, to mi przeszło.

Edit: znowu jest mi niedobrze...
253114_10151224876719809_321952799_n.jpg

*Lista książek, które obiecałam*

   Książki polecam przeczytać w kolejności, która jest na dole, ponieważ jedna uzupełnia luki drugiej.

1. Iwan Nieumywakin - Woda Utleniona Na Straży Zdrowia.

Dając tę książkę na pierwsze miejsce, nie chodzi mi o to, żebyście czytały o wodzie utlenionej. W książce jest również opisane dlaczego powstaje rak, dlaczego duże ilości białka są niezdrowe i dlaczego tak się dzieje. Książka, jest naprawdę godna polecenia. Poza tym uzupełnia następną książkę.

2. Christian B. Allan - Życie bez pieczywa

    Książkę zaczęłam czytać, ale wydaje się być ciekawa, no i oczywiście krytykuje zboże/kasze/pieczywo itp.

3. Morgano - Zbiór informacji na temat cukru

    Książkę również zaczęłam czytać i nie skończyłam. Książka potępia cukier oraz węglowodany i w prosty sposób tłumaczy, co się dzieje kiedy spożywamy cukier. Poza tym, opowiada jak powstały kalorie i o świecie pełnym spisków.

4. Iwan Nieumywakin - Endoekologia zdrowia

    Książki niestety nie miałam przyjemności nawet zacząć czytać, ale wiem, że jest godna polecenia, ponieważ poprzednia książka tego autora (Woda utleniona na straży zdrowia) tworzyła sens.

5. Michał Tombak - Czy można żyć 150 lat?

    Książkę na razie przeczytałam do połowy, ale póki co jest skarbnicą wiedzy. Dosłownie! Dzięki tej książce można zrozumieć, dlaczego ludzie zaczynają się starzeć po 40 roku życia i jak można spowolnić ten proces. Poza tym w książce jest wiele ciekawostek.

6. Michał Tombak - Jak żyć długo i zdrowo.
7. Michał Tombak - Uleczyć nieuleczalne.

   Nie zabrałam się jeszcze za czytanie tych książek, mimo to, polecam przeczytać.

8. Dlaczego układ pokarmowy ma zasadniczy wpływ na moc układu odpornościowego.

    Nie przeczytałam i autora nie znam. Taki e-book po prostu pobrałam z internetu. Przewinęłam na szybkiego jedynie i muszę powiedzieć, że ten króciutki e-book tworzy sens.

9. Dr Wojtowicz - Głodówka lecznicza Ulecz sam siebie

   Przeczytałam 3/4 książki i to co jest napisane tworzy logiczny sens. Niestety autor nie wie jakie konsekwencje niesie za sobą spożywanie węglowodanów (o czym Wy już wiecie, po przeczytaniu 'Życie bez pieczywa'). Ogółem bardzo dobra książka, która potrafi przemówić niedowiarkowi do rozumu.

10. Fahrner Heinz - Post jako metoda lecznicza
11. Machałow - Lecznicza głodówka
12. Machałow - Oczyszczanie organizmu

    Książek nawet nie zaczęłam czytać, ale polecam.

13. Ewa Dąbrowska - Przywracać zdrowie żywieniem

   Akurat tej książki nie przeczytałam, ale przeczytałam inną - Apteka natury i była całkiem dobra.

*A teraz lista dodatkowych książek jako lektura dodatkowa, oraz dla tych, którzy rozumieją język angielski*

- Dwutlenek Chloru - Przełom
- William Douglass - Hydrogen Peroxide H2O2 Medicine Miracle
- Gary Taubes - Dlaczego tyjemy i jak sobie z tym poradzić
- Jon Gabriel - Metoda Gabriela (jeszcze warto byłoby wspomnieć, że istnieje nagranie do tej książki, którego słucha się przed snem. gabriel-method-audio.s3.amazonaws.com/(…)03-Polish-… Ja niestety mam ten problem, że zasypiam w 5 minucie nagrania ale przynajmniej nie męczę się zasypianiem)
- William Davis - Wheat belly

Większość książek znajduje się na moim chomiku www.chomikuj.pl/hononey żeby ułatwić Wam czytanie. Jeśli potrzebujecie zmienić typ pliku, to polecam program CALIBRE, który można pobrać za darmo i jest on również w języku polskim.

P.S. Ale mi zimno :S

Buziaki ♥
  • awatar Kini-Mini: owszem -zakwasza, (co czesto dobija na dukanie ludzi np) ale on np pisze o spozywaniu tłuszczy (a to w dukanie zabronione w uderzenówce) no i nie zabrania kategoryczine zielonych warzyw:) to jakie widzisz roziwazanie? odsatwiasz całkiem wegle?
  • awatar Kini-Mini: no a powiedz cos wiecej o niebiezpiecznej ilosci bialka ( o czym wspomnialam w poz.1)?
  • awatar Kini-Mini: no własnie;) złe samopoczucie i negatywne skutki owszem bo białku i zakwaszeniu nim:) ale on naklania do tluszczu, tłumaczac ze on nie utuczy nas;) ale całkiem wegle? nie jesz np zielonyc watrzyw?
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hononey
 
    Taka mała anegdota ode mnie. Chciałabym zauważyć, że przejście od razu na post, po przeczytaniu mojego postu nie jest najmądrzejszym rozwiązaniem. Oczywiście im szybciej, tym lepiej i póki jesteście na poście wszystko jest ok. Jednak wychodzenie z postu jest bardzo delikatną sprawą, ponieważ w czasie postu cały układ trawienny zrobił sobie wakacje. Nasz organizm przeszedł na tryb odnowy, więc nie oczekujcie, że po 20 czy 40 dniowej terapii, zechce mu się wytwarzać soki trawienne, itp. Radziłabym poczytać książki na ten temat, póki macie czas będąc na poście. Bo jest bardzo ważne, co spożywa się po takiej terapii. Ogółem powinno się zajrzeć do literatury na temat postu i zaznajomić się z tematem. Nawet jeśli piszą językiem nie z tego świata (którego ja sama często nie rozumiem), to i tak czytajcie dalej, ponieważ czasami daje się coś zrozumieć, a nawet jeśli nie, to czasami w międzyzdaniach uda się autorowi napisać coś po ludzku. Książki o których wspominam są na moim chomiku i nie piszę tego, żeby 'nabić sobie punktów' na chomiku, tylko po, żeby temat postu i zdrowego odżywiania (czego nawet dzisiaj nie wiedzą ludzie, nazywający siebie lekarzami) stał się bardziej udostępniony.
    Na prawdę serce mi się kraja jak chodzę po blogach i co czytam, to jest mniej więcej tak:
      kawa (kawa wypłukuje cenne pierwiastki, sama nie dając żadnych organizmowi),
      mleko 0% (po pierwsze mleka nie powinniśmy pić, ponieważ mleko zawiera kazeinę - więcej o tym można przeczytać w książce Tombaka - Czy można życ 150 lat?),
      jogurt 0% (a czemu nie kefir? Kefir jest o wiele zdrowszy. Tylko żeby kefir przetrawił się do końca, trzeba go odstawić nie do lodówki, tylko w jakieś pomieszczenie o pokojowej temperaturze. Wtedy bakterie będą mogły go przetrawić do końca. Poza tym nigdy, ale to przenigdy nie wybieramy produktów 0% Dlaczego? Ponieważ wbrew ogólnemu stereotypowi, organizm ludzki potrzebuje tłuszczu i to nawet bardzo. Nigdzie, na żadnych blogu, nie widziałam, żeby ktoś miał w bilansie orzechy, migdały czy pestki dyni lub słonecznika a są o niebo zdrowsze od tego pieczywa chrupkiego, które wywołuje odpowiedź immunologiczną i tak Wam podnosi cukier, że będąc koło 40 możecie spokojnie dostać cukrzycy (właśnie z tego względu mam zamiar zacząć tłumaczyć książkę WHEAT BELLY, która prawdopodobnie z wiadomych celów - krytykuje zboże, główną żywność Polaków - nie została nigdzie przetłumaczona na język polski).
     Wracając do tematu. Co jeszcze widzę na blogach: soki z pomarańczy, grefrutów - niestety biedaczki nie wiedzą, że fruktoza (cukier w owocach) jest jeszcze bardziej tuczący od tego stołowego cukru. Czasami po prostu odechciewa mi się czytać blogów, ponieważ nie mogę patrzeć jak dziewczyny potrafią sobie wykańczać organizm.
    Dlatego tak ważne jest czytanie książek, ale tylko tych właściwych. No dobra, a skąd mam wiedzieć, które to te właściwe? Te które spisują na stracenie węglowodany. Jeśli w książce jest napisane, że możesz schudnąć na węglowodanach, to lepiej ją odłóż. Tak samo diety wg grupy krwi też są o kant d*py. Ciekawa teoria, ale autor sam nie wiedział co pisał. Niedługo podam Wam listę książek, które mogę Wam polecić i które sama przeczytałam (lub przeczytałam w części). Czytanie różnych książek (ale tych właściwych) otwiera Ci oczy na szersze perspektywy, ponieważ książki uzupełniają się. Jakieś 70% książki mówi prawdę, a te 30% trzeba skorygować czytając inną książkę. Najpierw podam listę, książki postaram się wrzucić, ale trochę mi to jeszcze zajmie ponieważ wolę je najpierw przeczytać, a dopiero potem napisać co o niej sądzę.

Buziaki ♥
  • awatar particularity: Czekam więc na spis książek, poza tym, bardzo przydatne informacje!
  • awatar Kini-Mini: i ja czekam na propozycje;) ja dobiegam do konca "dlaczego tyjemy" - w 100%(prawie) zgadzam sie z autorem:) uwielbiam anatomie, biologie, biochemi..:) intereosowalam sie od zawsze, moje studia sa z tym powiazane;) wiec zdecydowanie zgadzam sie z teoria Taubesa:)
  • awatar ♥The best version of me♥: było by cudownie jakbys przetłumaczyła "Wheat Belly" bo trace zapał i motywację jak pomyslę ile mi zajmię czytanie jej ze zrozumieniem...Jestes naprawde najlepsza xoxo
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hononey
 
    Ostatnio się zastanawiałam, czemu nam się nie udaje - mam na myśli diety, głodówki, posty itd.

    (Nieświadomie) Zakładamy, że jeśli nie udało nam się za pierwszym razem, to za drugim razem też nam się nie uda. W momencie, kiedy patrzymy na coś słodkiego, lub coś, co obiecaliśmy sobie nie jeść, zaczynamy sobie przypominać, wszystkie te razy kiedy nam się nie udały. Automatycznie wyciągamy rękę po coś co przed nami stoi i zaraz potem żałujemy że to zjedliśmy.
    Albo istnieje druga opcja (dla trochę wytrwalszych), kiedy to patrzymy się na coś słodkiego i wmawiamy sobie, że tego nie weźmiemy i *w końcu tak jesteśmy w środku ze sobą skłócone, że bierzemy kawałek tylko po to, by uspokoić tą niewygodną burzę w naszej głowie* i nawet nie wiemy kiedy zaczęłyśmy się opychać tą rzeczą.
    Jest też opcja, kiedy wmawiamy sobie, że tym razem się uda i zaczynamy wyliczać jedzenie które nie mają na nas żadnego wpływu i znowu zaczyna się wewnętrzna wojna i znowu mamy skuchę.
    Z dietą jest jak z chodzeniem z chłopakiem, z jednym się nie uda, z drugim i trzecim też nie. Czwartego i ósmego mogłabym zapomnieć, ale w końcu znajdujesz takiego za którego wychodzisz.
    Poza tym zakładamy, że na diecie nie da się wytrwać, bo błędnie zakładamy, że dieta jest czymś tymczasowym. Słowo 'dieta' pochodzi z języka greckiego i oznacza 'styl życia', a nie 'tymczasowe odżywianie określonymi produktami'. Jeśli przyjmiecie za fakt, że tak się odżywiacie, to ciężar spadnie Wam z barków.

    Dzisiaj (tj. 2 dnia) strasznie mnie ciągnęło do jedzenia. Potwornie, Mama krzątała się po kuchni, piekła ciasto, a potem jeszcze Tacie upiekła golonkę, której zapach w domu przybierał każdego o ślinkę i prawdopodobnie hektolitry soków trawiennych.
    Patrzyłam na to jedzenie, które Mama robiła, pomagałam w kuchni i zaczęłam się patrzeć na to ciasto i myśleć - Przecież jeśli zjem ten kawałek, to zawsze będę taka, zawsze będę się poddawać. Jeśli drugiego dnia postu wezmę kawałek, to zawsze już drugiego dnia będę brała kawałek, usprawiedliwiając się, że to przecież mogę zacząć od nowa. *No właśnie nie można, bo po co zaczynać od nowa? Gdyby dodać te wszystkie razy kiedy się poddawałam, można by utworzyć okres około 2 - 3 miesięcy, a teraz wyobraź sobie, że przez te 3 miesiące byś się nie poddała. Byłabyś już lżejsza teraz. Poza tym z postu wychodzi się tyle ile się na nim było, więc w plecy poszłyby mi 4 dni. Dlatego zrezygnowałam.
    Mało brakowało, żebym wzięła kawałek golonki (już nie wspominając ile razy zaglądałam do lodówki), ale Mama mi dała ciasta, żebym spróbowała i powiedziałam, że nie będę jadła. Potem zrobiłoby mi się głupio, gdybym wzięła golonkę, a przecież Mamie powiedziałam, że nie spróbuję Jej ciasta, dlatego spróbowałam znaleźć sobie inne zajęcie.*
    Potem przypomniałam sobie, że Wojtowicz napisał w książce, że kiedy organizm (z wielkim trudem) się przestawia na proces naprawy *całego organizmu* w mózgu, gdzie podejmuje się decyzje, zaczynają się procesy i nasze ciało chce nas przekonać, że jednak lepiej jest coś zjeść. Wiedziałam, że mam ochotę coś przegryźć (chociażby nawet trochę tej głupiej sałaty), ale wiedziałam, że minuta w której się poddam będzie minutą w której przegrałam walkę. Czemu? Ponieważ, wiedziałam, że to mój mózg tego chce, a nie ja (ja zdecydowałam, że nie chcę jeść, to mój organizm/mózg szukał pożywienia). Poza tym już samo spróbowanie sprawia, że zaczynają się wydzielać soki trawienne, ślina itd powodując, że zaczynami być głodni fizycznie i psychicznie co jest bombową mieszanką.
    Któraś z Was (nie pamiętam nick'a, ponieważ post piszę w Notepad'zie), napisała, że wcale się o mnie nie martwi, ponieważ w ciągu 72h napadnie mnie wilczy głód. Uwielbiam rywalizację, upieranie się jak osioł, stawanie na swoim... Jak chcecie, tak to nazywajcie, ale wiem że coś takiego mnie podbudowywuje. Dlatego wiem, że czwartego dnia będę się czuła lepiej, ponieważ owe 72h miną. Poza tym znajoma, która pościła, powiedziała mi że pierwszy tydzień jest najtrudniejszy. Więc skoro wytrwałam tydzień to wytrwam i kolejne.
    Najważniejsze, żeby nie patrzeć ile Wam zostało, tylko ile już osiągnęłyście. Dodatkowo zauważyłam, że wszystkie 'diety' jakie zaczynałam, zaczynały się właśnie z końcem sierpnia. Proteinowa w 2010 z końcem sierpnia. Potem SCD 2011 koło września. Teraz mój post z końcem sierpnia. Dlatego uważam, że koniec sierpnia daje mi dodatkowe siły.
    Musicie w sobie znaleźć wszystkie argumenty, które przemawiają za tym, że jesteście silne. Co by to nie było, jak pokręcone nie było, musicie wiedzieć, że jesteście silne, ponieważ ja jestem silna. Ponieważ, po tylu nieudanych próbach nie poddałam się w najgorszym momencie. Ponieważ sama, tak długo nie byłam bez pokarmu i to właśnie sprawia, że jestem silna.
    Wieczór spędziłam na oglądaniu Dr House'a i tak jak napisał Wojtowicz - Dlaczego niejedzenie naprawia organizm, a jedzenie go niszczy? Doszłam do wniosku, że nie chcę skończyć jak pacjenci w szpitalach, którzy mają po 50-60 lat i nie mogą koło siebie nic zrobić. Ja chcę być zdrowa i o to walczę.

Wybaczcie, że nie dodałam obrazków, ale jest już późno i po prostu mam ochotę iść spać.

P.S. Jamie do mnie napisał, czy idę dzisiaj na miasto w sensie do klubów. Przy okazji wysłał mi kilka buziaków (czego normalnie nie robi). Odpisałam mu i podziękowałam (bez buziaków), że na dzisiaj mam co innego zaplanowane (no House'a oglądałam) i odpisał: Nie ma sprawy, udanego wieczoru. Zazwyczaj po tym jak mu pisałam, że nie mogę z jego strony występowała cisza. Dostałam małego szoku, że odpisał. Cóż, może jestem jedyną, która spała z nim w łóżku, ale z nim nie spała (jeśli wiecie o co mi chodzi).
  • awatar ♥The best version of me♥: To jest chyba Twój najlepszy wpis jaki dotychczas napisałaś. Dodaje tyle siły i pozytywnej energii. Gratuluję Mała <3
  • awatar withmee: genialny wpis. *.* zawsze będę go czytać, kiedy będę miała ochotę na coś 'niedozwolonego' w diecie. dziękuje ♥
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hononey
 
    Doszłam do małego wniosku. Nie mogę komentować Waszych blogów, ponieważ czytając bilanse zaczynam być głodna (tym razem fizycznie, a nie psychicznie). Dlatego wybaczcie, że nie mogę tego czytać.
13.jpg

    U mnie całkiem nieźle. Wcale nie ciągnie mnie do jedzenia. Jestem dumna i możecie mnie do woli chwalić #joke ,ponieważ:
     -x- na stole leżą ciastka (jedne z moich ulubionych), które zostały po wczorajszych gościach i ich nie tknęłam. Nawet mnie nie kręcą.
     -x- Mama kupiła mi i Tacie golonkę. Powiedziała mi to przez telefon, bo akurat była na zakupach, a ja powiedziałam, że na serio nie mam chęci i powiedziała, że nie szkodzi, bo zawsze można zamrozić (jeszcze nie wie, że zrezygnowałam z mięsa - w zasadzie to w ogóle nie musi wiedzieć).
     -x- dzisiaj rozmawiałam z Dziadkiem przez Skype'a (mieszkam w Anglii, a Dziadkowie zostali w PL). Musicie wiedzieć, że z moim Dziadkiem można pogadać jak z najlepszym przyjacielem. Jeśli chodzi o sprawy ze znajomymi i moje prywatne to nikomu nie wykabluje, bo jak sam stwierdził: 'To nie moja sprawa, a najważniejsze, że Ty jesteś szczęśliwa'. Natomiast, jeśli chodzi o moje odżywianie, to prawdopodobieństwo wygadania się Mamie o mojej diecie jest niebezpiecznie wysokie. Dlatego dzisiaj rozmawiałam z Dziadkiem i Dziadek się mnie zapytał co ja tam teraz jem. No i pytał się o słodycze, chleb itd i powiedziałam, że nic nie jem. A Dziadek powiedział: 'Ale to nic to się kładzie na mały talerz, czy na duży talerz?' A ja, że no nic nie jem, a Dziadek 'To teraz już w ogóle talerzy nie ma i nie musisz ich już myć. Ojj Ty leniuszku. Ale tak na serio powiedz Dziadkowi prawdę.' No i skłamałam i powiedziałam, że no 'normalnie' (na swój sposób) jem. Przecież gdybym mu powiedziała, że mam nic nie jeść przez 40 dni to chyba by mu serce stanęło. Dlatego jestem hapi, że nikt nic nie wie. Mama też się nie domyśla (na razie), a Tata w te klocki w ogóle nie jest ogarnięty, chyba że mu Mama powie. Dlatego na razie jestem bezpieczna.
27.jpg

    Ja się czuję na razie super. Rano mi było zimno trochę (ale lepiej jak wczoraj) i mnie brzuch bolał, bo dostałam okresu. Mam własną teorię na temat bólów brzucha w czasie miesiączki (jeśli coś jesz to nie czytaj dalej). No więc bolał mnie brzuch i dosłownie nagle mogłam powiedzieć gdzie co się znajduje. Poszłam na toaletę i tylko słyszałam 'chlup'. Niedługo potem brzuch przestał boleć. Pod czas miesiączki cały syf z nas wychodzi, więc ból brzucha (wg. mnie) to tak naprawdę większa ilość krwi, która chce za jednym razem wyjść i dla mnie nie ma sensu brać leków. Leki biorę dopiero wtedy jest zagrożenie życia. Nawet pastylek na gardło nie biorę, a przeziębienie samo minie ;)
34.jpg

    Na razie u mnie nic się nie dzieje. Kolejny wpis dodam wieczorem =) (chyba).

Buziaki ♥
  • awatar Rozterkowa: no ja czekam na twoje komentarze i mam nadzieję że mnie czytasz :(
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hononey
 
    Jak już wczoraj wyjaśniłam, post jest zdrowy dla organizmu. Wklejam fragment książki Dr. med A. G. Wojtowicz - Głodówka lecznicza (fragment służy w celach marketingowych i nie nie jest moją własnością):

421929_400690633280641_204299746253065_1788877_217769942_n_large.jpg


Na początku głodowania leczniczego organizm nie chce przez kilka dni przestawić się na nowe tory, zachowując normalny tryb funkcjonowania. Indukuje przy tym uczucie łaknienia, by zmusić nasz ośrodek decyzyjny do zaspokojenia głodu. Jednakowoż sytuacja ta nie odzwierciedla w najmniejszym stopniu rzeczywistych potrzeb organizmu. Dobrą ilustracją będzie następujący przykład. Posługujemy się oto samochodem osobowym, mającym o wiele większy niŜ zwykle zbiornik na paliwo (np. 200 l). Samochód nasz ma niezły silnik, spalający dziennie tylko 5 l paliwa. I oto my uparliśmy się, by mieć zawsze pełny zbiornik, uzupełniając codziennie ubytki. Po jakimś czasie (3 -10 dni) organizm zaczyna przestawiać się na bardziej
właściwe funkcjonowanie w nowych warunkach. Zaczyna oszczędzać energię, przestawia radykalnie metabolizm, inaczej wykorzystuje wewnętrzne rezerwy. Na zewnątrz przejawia się to spadkiem temperatury ciała, silnym reagowaniem uczuciem
zimna na ucieczkę energii na zewnątrz, osłabieniem tętna, niechęcią do ruchu fizycznego, zanikiem łaknienia i stanem jasności umysłu. Zapoczątkowuje się wówczas cały szereg zmian wewnętrznych, na które organizm decyduje się z niemałym trudem,
a które doprowadzają po kilku dniach do pełnego przejścia na odżywianie endogenne. Wówczas to zaczynają pracować na najwyższych obrotach mechanizmy oczyszczania wewnętrznego oraz potężne mechanizmy wewnętrznego odtwarzania na poziomie
komórek, narządów i całych struktur i układów naszego organizmu. Zewnętrzną oznaką tego stanu jest zahamowanie spadku masy ciała. Podczas poprzednich faz głodówki leczniczej miała miejsce szybka utrata masy ciała, rzędu 1kg dziennie.
Natomiast pełne przestawienie się organizmu na odżywianie endogenne charakteryzuje się dziennymi ubytkami rzędu 100g. Mechanizmy leczącooczyszczające tej fazy głodówki występują na trzech poziomach. Po pierwsze okres głodówki to czas całkowitej bezczynności wielu systemów wewnętrznych obsługujących przyswajanie pokarmu dostarczanego z zewnątrz. Doznają one wówczas regenerującego odpoczynku, a organizm może przeznaczyć zaoszczędzoną w ten sposób energię (a nie jest ona wcale mała) na zintensyfikowanie procesów odbudowy i oczyszczania wewnętrznego. Po drugie - na cele odtwarzania struktur wewnętrznych, co jest jednym z podstawowych przejawów życia, które podczas głodówki nie ustaje ani na chwilę, organizm przeznacza te składniki swego ciała, które są dla niego najmniej ważne. Następstwem tego jest rozpuszczenie i znaczna
utylizacja prawie wszystkich typów patologicznych narośli, skrzepów, kamieni w wątrobie, nerkach i pęcherzyku Ŝółciowym, artretycznych zmian w  stawach itp. oraz prawie wszystkich typów patologicznie zmienionych komórek. Po trzecie - (wg Wojtowicza) wyniku całego szeregu zmian staje się moŜliwe przyswajanie przez komórki organizmu głodującego człowieka atmosferycznego azotu i dwutlenku węgla. Proces ten jest dostępny zwykle jedynie roślinom dzięki tzw. zjawisku fotosyntezy. Tak więc podobny w skutkach do zjawiska fotosyntezy proces zachodzi podczas głodówki
leczniczej. Okres właściwej głodówki leczniczej ciągnie się do czasu kiedy na potrzeby konstrukcyjne zaczynają być przeznaczane struktury bardzo waŜne dla życiowych funkcji głodującego (mózg, serce, nerki, wątroba). Wówczas to pojawia się uczucie głodu, oczyszcza się język, który pokryty był podczas głodówki grubym nalotem,
następuje cały szereg przełomów wewnątrz organizmu, a wszystko to jest sygnałem do
zakończenia głodówki. Dzieje się to zwykle w okolicach 40 dnia głodowania. Po okresie głodowania następuje najbardziej krytyczny moment w całym tym przedsięwzięciu. Jest nim rozpoczęcie odŜywiania pokarmowego. Wyłączony podczas głodówki układ pokarmowy nie włącza się od razu, metabolizm równieŜ nie przestawia się gładko na nowe tory, Wszystko to powoduje, że podjęcie odżywiania musi
następować powoli i zgodnie w ilości i jakości do zdolności przyswajania organizmu. Poszczególne rodzaje pokarmu powinny pojawiać się w ściśle określonym czasie i objętości, a niektóre są całkowicie zabronione w tym czasie np. mięso i jego przetwory czy sól. Niestrawiony wysokobiałkowy pokarm przy braku perystaltyki jelit i braku dostatecznej ilości kwasu solnego w żołądku, może być dobrą pożywką dla rozwoju
wielu szczepów bakterii, co moŜe doprowadzić do opłakanych skutków. Należy więc szczegółowo przestrzegać opracowanych przez specjalistów zasad metodyki terapii zwłaszcza dotyczących okresu podejmowania jedzenia po głodówce - zwanym
okresem odbudowy. W okresie odbudowy następuje cały szereg ciekawych zjawisk w organizmie. Bardzo szybko następuje odbudowa ubytków masy mięśniowej. Świadome kierowanie tym procesem daje możliwość jakby samodzielnego budowania swego ciała
w pożądanym przez nas kierunku. Towarzyszy temu stan euforii, naładowania energią, chęcią działania w aspekcie fizycznym i psychicznym. Ciekawostką jest bardzo znaczne zmniejszenia się zapotrzebowania na sen w tym okresie. Długość okresu odbudowy wynosi mniej więcej tyle ile trwała cała głodówka, choć w przypadku pierwszych głodówek w ogóle, moŜe się zdarzyć, że okres ten będzie znacznie dłuższy. Aby podkreślić wagę okresu odbudowy w omawianej terapii zaproponowano
wprowadzenia terminu terapia głodówkowo-dietetyczna.

tumblr_lxlf4x91bY1r9j4kmo1_400_large.png


Chciałabym jednak zauważyć, że głodówka o której mówi autor jest wcześniej wspomnianym postem. Z doświadczeń wspomnianych przez moją dobrą znajomą, która przeszła na owy post, że nawet gdybyście się myły i pucowały to i tak będzie śmierdziało. Tak się dzieje ponieważ organizm wchłania kamienie kałowe, które zalegają w jelitach. Dlatego ja stosuję lewatywy oczyszczające, które wypłukują kamienie oraz śluz.
 

hononey
 
    Dzisiaj postanowiłam wdrożyć swój 40-dniowy post. Mówię całkiem poważnie. Dzisiaj przeżyłam cały dzień bez jedzenia. Skoro udało mi się 1 dnia to i uda mi się przez kolejne 39. Ostatnio przeczytałam do połowy ciekawą książkę o poście. Wbrew pozorom to bardzo zdrowe, o ile się nie oszukuje i nie podjada. Dodałam 4 książki na chomika o poście i zachęcam do przeczytania. Jednak nie odpowiadam za Was i za Wasze zdrowie. Musimy jednak pamiętać o jednej rzeczy. *Post* jest wtedy kiedy świadomie odmawiamy spożywania pokarmu w celach zdrowotnych. Post trwa od 1 do 40 dni. *Głodówka* jest wtedy, kiedy zmuszamy się do niejedzenia, lub też kiedy brakuje pożywienia. Głodówka trwa powyżej 40 dni.

531097_297313097006074_138684572868928_673897_664220916_n_large.jpg


    Dzień całkiem spoko. Nie pokłóciłam się z Tatą, nie pokłóciłam z Mamą. Rano wstałam (koło 0700). Mama miała w tym tygodniu na rano, więc się przestawiła na wstawanie o 0500 i od rana bawiła się słoikami =/ Na szczęście mnie nic nie może obudzić. Jak mieszkałam w Polsce, to na ulicy wybuchła bomba pod samochodem (w nocy to było) i rano wstałam i do Mamy: O! Co się stało? Mówię całkiem seryjnie. Czasami nawet alarmów nie słyszę jak mnie budzą.
    Wracając do tematu. No więc miałam dzisiaj iść na siłownię, ale Tata stwierdził, że trzeba zamontować nowy telewizor. Poza tym hery (czyt. włosy) trzeba było umyć. Więc na zmianę pomagałam Tacie, trzepałam włosami żeby wyschły i oglądałam 4 sezon 'Jej szerokość Afrodyta'. Nie obchodzi mnie co się stanie w ostatnim odcinku. Muszą nakręcić 5 sezon!!! Tata się wziął za podłączanie TV, Mama poszła na zakupy a ja wzięłam się za sprzątanie pokoju - ale takie porządne (mówimy tutaj o wycieraniu wszystkich kurzy i wycieraniu biurka spirytusem salicylowym). Potem przyszła koleżanka Mamy z dziećmi i mężem a ja w tym czasie nadal ogarniałam pokój. Rano to mi w ogóle było tak zimno, że musiałam napić się gorącej herbaty bo siedziałam w kurtce =/ W sumie to nie zeszło mi nawet długo z ogarnianiem. Goście poszli, a ja kolo 1830 wyszłam z Bunią, wróciłam, zrobiłam sobie (tylko dla tych z mocnymi żołądkami i jeśli coś jesz to dalej nie czytaj) lewatywę (ostrzegałam ;) ) i się wykąpałam, wysmarowałam, odpisałam na wiadomości i o to siedzę i piszę post. Zaraz biorę się za pisanie mojego 'postowego' dziennika.

535163_275729615849624_116735255082395_687977_1566969370_n.jpg


    Zachęcam do wejścia na mojego chomika - dodałam nowe książki. Medycyna -> Medycyna - tematy -> Post

Buziaki ♥
  • awatar bowarto: strasznie sie oziemnilo w Doncaster..
  • awatar Plan jest taki: przekonałaś mnie do zrobiecha choćby 1-dniowego postu. jak tylko wrócę do domu - zrobię! życzę Ci powodzenia i czekam na kolejne wpisy, bo uwielbiam je czytać :D
  • awatar Dziennik Viki: too bluza ale podwinelam rekawy ;P ciesze sie, ze udal sie dzien ;)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hononey
 
    Dooo-bryyy-wieee-czóóórrr... Jak tam u Was. U mnie super. Nic nie zjadłam. Nic, a nic! Ani trochę, chociaż mnóstwo było okazji. Po prostu za każdym razem pomyślałam sobie, że @Chole też nie je i głupio by się było poddać.

302198_290507474307304_200509983307054_1142516_2015441461_n_large.jpg


    A teraz rozmowa, którą przeprowadziłam z Madzią:
[M]: aaaa to szybko sie *kąpiesz* nie to co ja :d
[J]: szybko? miałam wrazenie ze to ciagnelo sie w nieskonczonosc xD
[M]: az tak zle xD
[J]: nie no, milo bylo ale wydawalo mi sie ze strasznie dlugo

380256_276384775784108_116735255082395_689510_129805248_n.jpg


    Wielkie pytanie. Opłaca się mieć telewizor w pokoju? Szczerze. Bo teraz kupili ten nowy i zaproponowali, że ten 'stary' mogę wziąć do siebie do pokoju. No dobra. Powiedzmy, że bym wzięła, ale tak:
1. Po co mi telewizor skoro nie będę go oglądała.
2. Gdybym chciała oglądać ćwiczenia na telewizorze i ćwiczyć, to nie mogę, to mieszkam na piętrze i w kuchni byłoby strasznie słychać (kuchnia jest pod moim pokojem).
3. Gdybym do telewizora dokupiła sobie konsolę Wii to i tak bym nie mogła ćwiczyć, bo:
 3a. patrz punkt 2
 3b. mam wykładzinę w pokoju i step do ćwiczeń byłby cały czas źle skalibrowany.
4. Filmy mogę oglądać na laptopie przecież.

    Tak więc postanowiłam, że w moim pokoju nie zawiśnie żaden telewizor.

472452.jpg


    I jutro to samo. Jutro poszczenie. Ostatnio chodzę po domu stajnik-less =D i wiecie co? Nawet wygodniej niż ze stajnikiem.
    Dzisiaj piłam wodę, zieloną herbatę na rozgrzanie (mną telepało). Ogółem dzień zaliczam do udanych a Wy?

P.S. Wolę mieć zapracowane ręce niż siedzieć w domu i nic nie robić. Serio. W tym roku szkolnym postaram się jak najwięcej pracować/uczyć się.
  • awatar Plan jest taki: też chodzę bez po domu, też mi ostatnio wygodniej... powodzenia jutro z postem :)
  • awatar magda1988g: ja zatoo dzisiaj zarlam jak opetana zaczelam spokojnie rano kanapeczka,po pracy owsianka potem poszlam na silowenie na godzine...ale jak poszlam znowu do pracy to przed zakonczeniem wpadlo miw rece banoffi x 2 a potem jeszcze na burgerkinga zaszlam niewiem poco...eh te [pokusy nie potrafie sie im oprzec :/
  • awatar ♥The best version of me♥: haha dobrze, że podkreśliłaś, że to kąpiel bo ktos mogłby pomyśleć, że chodzi o sex :D We wszytskim Cie wspieram nawet jeśli tego nie popieram <3
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hononey
 
    Jejku, ale mnie dawno na tumblerze nie było. Chciałabym więc podziękować, za ten miły list:

masz extra ten blog przeczytałam cały, imponujesz mi też postanowiłam wprowadzić w swoje zycie ład i porządek plus dieta !

A więc dziękuję <3

075c5a3e25047354d0aac42d62159e2c_large.jpg


    Dzisiaj Post - Yuppi Yeah Yey! Dziękuję jeszcze raz @Chole za pomoc i wsparcie. Doszłam już do tego momentu, kiedy kg w te czy w te nie robi mi żadnej różnicy. Dosłownie dzisiaj rano wstałam, poszłam do łazienki, spojrzałam w lustro i powiedziałam w myślach: 'Jolka, co żeś Ty ze sobą zrobiła najlepszego?!' Doszło do takiego absurdu, że wstydzę się iść na siłownię, bo 'boję się' co ludzie o mnie pomyślą...

    Wiecie co? Może i byłam chuda jak patyk, moje ręce nie miały żadnego tłuszczu, żebra można było liczyć gołym okiem, ale przynajmniej byłam szczęśliwa - naprawdę szczęśliwa. I mam zamiar znowu osiągnąć tę radość.

    Tata niedługo wraca z pracy i będę mu pomagała zawieszać nowy telewizor -,- ehhh... Gdybym ja miała własny dom - własny tylko dla siebie, to... ah z resztą. Szkoda gadać.

    Chcę sobie kupić dobrą sokowirówkę, a mianowicie Angel 7500, więc chyba raczej nie pojadę na wakacje w przyszłym roku do Włoch, czy Francji, ale zdrowie przecież ważniejsze nie?

    A tym czasem popijam zieloną herbatę. Wiem, że nie powinnam ale dzisiaj pada, a ja potrzebuję czegoś na rozgrzanie...
 

hononey
 
    Po pierwsze, to prosiłabym o chwilę ciszy, dla Babci jednej z Pingerowiczek @almsotlover . Twoja Babcia Cię kocha i czuwa nad Tobą.

    Chciałabym podziękować @Chole za to że dołączyła się do mnie i mojego postu. We dwie jest łatwiej, bo kiedy chcesz coś zjeść (nie z głodu, ale z mentalnego głodu), to wiesz że ta druga osoba nie je i Ty też nie jesz z powodu tej drugiej osoby.

    A co do wakacji w PL, to to były jedne z najlepszych jakie do tej pory spędziłam. Spotkałam  2 bliskie mojemu sercu osoby (Siostrę i Przyjaciółkę), spędziłam czas z Dziadkami i spotkałam dużo znajomych (a nie tak jak poprzednio, że siedziałam cały czas w domu). Najlepsze było to jak z Siostrą robiłyśmy zdjęcia i wyszłyśmy jak 13-latki xD Albo jak się huśtałyśmy do późnej nocy... Ohhh... Czemu życie musi być takie przesrane. Dobrze, że w ogóle mamy ten kontakt <3

Dobranoc i do jutra.

IMG_1345.JPG
 

hononey
 
    W przerwie na 'Śniadanie u Tiffaniego' postanowiłam dodać post. Po pierwsze, tak jak mnie prosiła @almsotlover dodałam książkę Michała Tombaka na swojego chomika (www.chomikuj.pl/hononey). Żeby dostać się do książki, wchodzicie w medycynę, a następnie Medycyna - Autorzy i w Tombaka. Książka godna polecenia.

    A teraz moja *prośba*. Kto jutro ze mną, nie chce nic nie jeść. To znaczy mieć post? W sensie jutro i pojutrze (2 dni dokładnie). Sama nie daję rady, a potrzebny mi jest ktoś kto robiłby to ze mną, więc jak?

audrey-audrey-hepburn-fashion-girly-glitter-pretty-Favim.com-47902_large.jpg
  • awatar Plan jest taki: Hmm ja to przemyślę, nidgy nie robiłam żadnego postu, ale nie wiem czy wytrzymam, a jaki jest jego cel?
  • awatar hononey: @plan-jest-taki Post (czyli nic nie jedzenie) pozwala organizmowi się oczyścić ze złogów. Pozwala mu odpocząć i przestawia się w tryb 'naprawy'. Żywi się chorymi komórkami i w ten sposób organizm się oczyszcza. Reguła jest taka. Z postu 'wychodzi się' tyle ile on trwał. Czyli, jeśli nie jadłaś nic przez 2 dni, to przez następne dwa dni (albo i więcej jeśli chcesz) musisz jeść (minimum to 2 dni jedzenia po 2dniowym poście) i potem znowu możesz pościć. Post jest bardzo zdrowy dla organizmu.
  • awatar Petrificus Totalus: z miła chęcią się przyłącze :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

Kategorie blogów