Wpisy oznaczone tagiem "smęty" (19)  

maluchna
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

maluchna
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

maluchna
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

maluchna
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

maluchna
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

mrumiomiu
 
Kicia Wampirzyca: Już się zaczęło...
ten znienawidzony okres przejściowy, który odczuwam jak późny listopad. Kilka stopni na termometrze, pizga w domu i na zewnątrz.
Czas kocy, świec, gorącej owsianki z jabłkami i cynamonem. Dół głęboki na 666 metrów.
Nie chce się myśleć o wyjściu z łóżka, a jak trzeba, to robi się niedobrze.
Niesforne i niewygodne myśli trzeba czymś procentowym zapijać. Czas kupić likier na rozgrzewki i na zaśnięcie.
Teraz siedzę nad kawą, przywołuję wspomnienie o lecie, topiąc wosk o zapachu lodów truskawkowych.
Leje deszcz.
Przy mnie książka, muzyka i myśl o czekających niedługo obowiązkach, wizytach u lekarza, papierkowych sprawach.
Jak bardzo pogoda ma na mnie wpływ. Nie chcę już neonów i pasteli, chcę czerni, bladości, skóry na plecach, sińców pod oczami i ciemnych ust.
Jak się nigdy nic nie chce tak teraz nie chce się jeszcze mocniej.

tumblr_n9l3k1yMS91swx8i2o1_500.jpg
Pokaż wszystkie (9) ›
 

jusstka
 
Och, jak słodko... Znowu wpadam w ten żałosny, smęcący nastrój, kiedy jedyne o czym mogę myśleć to to, że moje życie jest do dupy.
Ostatnio zdarza się to coraz częściej.
Bosko.
A już myślałam, że kilka problemów mam za sobą.
Okazuje się, że one ciągle są przy mnie, przyczepione do świadomości jak pasożyty.
  • awatar Franny: kox!
  • awatar Mysterious lady: Na pewno nie jest jakoś bardzo źle... także głowa do góry i pozytywne myślenie.. to podstawa do dobrego samopoczucia :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

naryysowana
 
Uf, w życiu każdej kobiety, tudzież dziewczyny przychodzą takie dni, kiedy nie ma się na nic ochoty, wcina się kilogramami tabletki przeciwbólowe i ma się apetyt jak smok wawelski. tak, jestem na tym etapie, że co jakiś czas mam ochotę iść i pożreć zawartość całej lodówki wraz z nią, a brzuch boli mnie niemiłosiernie ;c. Błogie lenistwo jest super, ale do czasu. Za oknem pogoda straszna, pada i pada. Dodatkowo męczy mnie kaszel i mój młodszy brat. Nie wiem, co gorsze. Serio. :D
Dobra, spadam oglądać jakieś głupie programy w tv, może coś zjem? :D
 

seryjnyzabojca6
 
Tak sobie myślę i myślę (umiem trochę!) I dochodzę do wniosku, że to zajebiście mieć bloga i opisywać na nim swoje nudne życie. Mogę się wyżalić i nawet ktoś może to przeczyta. *Ostatni wpis 132 dni temu* A to dobre!
Będę się starała jak najczęściej coś pisać, opowiadać. Zwłaszcza, że same wpisy typu:Jakieś przerobione akcjami w PS zdjątko i mądry cytacik.

Aśka  jedzie na koncert...Ja też chciałam, ale nie jestem w nastroju, nie mogę, nie mam glanów i mnie zabiją w pogo. Nie wiem nawet kto gra, jakiś metal alternatywny i reeage-folk lol. Ja to bym pojechaa na Analogsów, Strachy, albo Kult...Ale jak się mieszka w takiej dziurze to wiadomo-perspektyw brak.
Oglądne se zaraz "Chłopca w pasiastej piżamie". Chusteczki? Są! Nie fap time, tylko Chlip-chlip time.



*jestem Bobrem, and I know it*
Bóbr Rider-płaczę ze śmiechu :"D.

Mam nadzieję że ktoś przeczyta, przynajmniej zerknie >///<
  • awatar FearOfTheDark†: Witaj Anetałko,cieszę się,że użyłaś mojej osoby w tym wpisie. Powiem tylko tyle-było ZAJEBIŚCIE! Następnym razem jedziesz!! I tam nie był tylko metal alternatywny i reggae/folk ale również hard rock'n'roll, kalifornia punk oraz rock :D Wiem,że to nie do końca twoje klimaty,lecz było warto! ;D Trzymaj się Bobrzee! ;*
Pokaż wszystkie (1) ›
 

tojad
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
tojad:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

pikusiarka
 
...babeczki, kawka...ale zanim zdążyłam zrobić kawę zadzwonił telefon - właścicielka mieszkania, które aktualnie wynajmujemy. Pamiętacie jak w marcu (ups - to raptem miesiąc temu :/ ) pisałam , że  w przeciągu ostatnich dwóch lat przeprowadzałam się 5 razy i, że bardzo się cieszę, że ta marcowa przeprowadzka będzie ostatnia w tym roku? Otóż nie - właścicielka zadzwoniła powiedzieć, że sprzedaje mieszkanie i jego nowi właściciele wprowadzą się we wrześniu ?!?!Dobrze, że to nie ja z nią rozmawiałam tylko mój mąż - bo chyba by mi nie starczyło kultury osobistej...Podpisując umowę 1000 razy pytaliśmy czy będziemy tu mogli mieszkać minimum rok, bo nie chcemy się przeprowadzać z maleńkim dzieckiem, dopisaliśmy nawet dodatkowy punkt w umowie, że wynajem jest na minimum rok. Zapłaciliśmy pośredniczce z biura nieruchomości, poświęciliśmy kilka dobrych dni na wyremontowanie mieszkania i przewożenie gratów, po tyłku pot się lał od dźwigania a rękami nie można było ruszać bo zakwasy takie, mój mąż naprawił tu wiele rzeczy, które szwankowały, przystosowaliśmy przestrzeń do życia, z trudem wielkim urządziliśmy przy małym dziecku (Borys był jeszcze noworodkiem jak się tu sprowadziliśmy), zainwestowaliśmy własną kasę i morze czasu...zresztą chyba każdy kto choć raz się przeprowadzał wie ile to wszystko wysiłku kosztuje. A po dwóch m-cach mieszkania taka nowina!!! Co za zachłanna, nieuczciwa baba!!! Przepraszam za słownictwo ale jestem tak wściekła, że płakać mi się chce! Od początku wiedziała, że chce to mieszkanie sprzedać i cały czas szukała kupca a zgodziła się wynająć takie mieszkanie rodzinie z małym dzieckiem! Tylko po to by jeszcze kilka m-cy kasę z kogoś wyciągnąć??? Takie mieszkanie to można wynająć pracownikom, którzy przyjeżdżają na kontrakty do Wawy, lub studentom, którzy mają kilka pudeł rzeczy i na wakacje się wyprowadzą, ale nie rodzinie, która chce wynajmu na dłużej !!! Nie mam już siły ani ochoty się przeprowadzać, czasu ani pieniędzy na takie zabawy! Teraz znów szukanie mieszkania, oglądanie, dogadywanie...A poza tym takie prozaiczne rzeczy jak zapisanie dziecka do przychodni, znalezienie dobrego lekarza, taniej apteki, najbliższej poczty, targu ze świeżymi warzywami, miejsca na spacery z psem...niby pierdoły - ale z takich pierdół składa się moje życie. Boryń ma dopiero 10 tyg i niebawem po raz trzeci będzie zmieniał przychodnie...witki mi opadają. Jestem wściekła i rozgoryczona - chyba muszę przygotować jakiś napad na bank by w końcu móc kupić własne mieszkanie...
Nawet tym pysznym babeczkom nie udało się poprawić mi humoru...
  • awatar Haniya: skoro podpisywaliscie dodatkowy punkt to ja bym szla do sądu
  • awatar renatka1: ja też bym poszła do sądu! szczególnie tak jak mówisz, dodatkowy punkt, własne zainwestowane pieniądze
  • awatar Puchuś Kubatek;D: pewnie idź do sądu! Baba nie może was tak potraktować!
Pokaż wszystkie (18) ›
 

anatomia
 
anatomia: Pamiętacie jeszcze Koleżankę (cykl po przerwie "Żeby życie było trudniejsze")? Mimo tego, że przebywanie z nią wprowadza mnie w kompletnego doła, dalej się z nią koleguję.
Koleżanka popadła w anoreksję.
A tak poza tym to temat numer jeden w naszej klasie.

Wychowawczyni dzisiaj (to jest od 4 miesięcy jej popadania w tę chorobę) zadała sobie trud, by spisać numer do matki Koleżanki i się z nią skontaktować. A w tym czasie ja oberwałam, dwukrotnie.

“NO BO PRZECIEŻ JESTEŚCIE PRZYJACIÓŁKAMI”


To usłyszałam od nauczycielki wuefu i części klasy.

“JESTEŚ PRZEWRAŻLIWIONA NA JEJ PUNKCIE”


Tutaj znowu wychowawczyni i druga połowa klasy.

I słuchanie, że z jednej strony nic nie robię w sprawie Koleżanki, a z drugiej, że dziewczyny chciały porozmawiać beze mnie o Koleżance z wychowawczynią, a ja się wepchałam.

Cokolwiek zrobię lub nie zrobię.

I nikogo nie obchodzi, że nie mogę spać, bo obawiam się, że Koleżanki jutro nie będzie w szkole, bo jest w szpitalu czy coś gorszego.
 

dextella
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

dextella
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

dextella
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

helpmewithmyself
 
black heart ♥: Założyłam tego bloga po to, żeby dać upust złym emocjom.

Więc czuję, że jestem do niczego.
Kolejny raz usuwam z telefonu notatkę zatytułowaną "bilans", tym razem z sympatyczną sumą: 360 kcal.
Tym razem miało się udać. Po 18 zaczęło się żarcie. Kurwa, ja chyba już nie potrafię się odchudzać.
Ważę 60 kilo. Nigdy w życiu nie doprowadziłam się do takiego stanu.
Jest źle.
Nie robię postępów w grze na gitarze elektrycznej.
Zakochałam się w koledze z klasy. Nie mam u niego szans. Zresztą w ogóle nie jestem w jego typie, sam dał mi to do zrozumienia.
Moi rodzice się rozwodzą. To znaczy - mam nadzieję. Już wiele razy była o tym mowa, ale tym razem to musi dojść do skutku. Nie zniosę już dłużej tych kłótni, o nie.
Czasem mam ochotę się pociąć. Ostatnio przyłapałam się na tym, że gdy spotkało mnie coś nieprzyjemnego w szkole, myśl o tym przyniosła mi dziwne ukojenie. Ale tak naprawdę - nie odważyłabym się tego zrobić.

W dodatku jestem aspołeczna i zamknięta w sobie, więc nikomu nie przyznam się do żadnej z tych rzeczy.
  • awatar Porcelanowa doll: Bądź silna:*:*
  • awatar † Darling...: nawet nie zaczynaj się ciąć sama wiem że to tylko chwilowa ulga a i tak to robię trzymaj się
  • awatar on my way.: każdy w życiu ma jakoś przejebane, za przeproszeniem. ale nie ma co się poddawać ani załamywać
Pokaż wszystkie (3) ›
 

mianorris
 
Na mojej stancji w Gdyni odcięto nam Internet, a pewnej chwili także telefon... Ten ostatni już wrócił, ale na normalny dostęp do Sieci pewnie sobie jeszcze poczekam... Dziękuję firmie *Netia*, czyli najbardziej nieuporządkowanej bandzie niedoinformowanych leniwców, jaką znam. Koszmar, nie polecam tej firmy NIKOMU.

Teraz zjechałam do domu na Gwiazdkę i właśnie nadrobiłam Wasze wpisowe zaległości. Zakładek było chyba ze dwadzieścia o.O

Ponieważ paaadam z nóg z powodu nauki, imprezowania, grypy żołądkowej i podróży z 3m, na razie wpis na szybciocha, czyli biorę udział w następujących konkursach:

*rozdanie u Lookbooky*
lookbooky.pinger.pl/m/9506278/sylwestrowe-rozdanie

sionnaine.pinger.pl/m/8830475/iv-wydanie-candy
candy.jpg


annpaznokcie.pinger.pl/m/9316300/rozdanie
rozdanie.jpg


fioletowa-optymistka.pinger.pl/(…)najwiekszy-konkur…
can.jpg


avillson.pinger.pl/m/9160655#comment17575925
ccc.JPG
  • awatar Miratell: @Parseltongue: Mea culpa. Poprawiłam. Cóż, nie jestem idealna, uznałam że to są synonimiczne określenia. Nie czepiałam się tej dziewczyny, tylko chciałam rozwiać wszelkie wątpliwości... Potwierdzić lub obalić wady. A jeśli nawet tak to brzmiało to nie miałam takiej intencji.
  • awatar Miratell: @Parseltongue: To są wersje pomniejszone właśnie. :)
  • awatar Ann :): ja zamówiłam teraz pierwszy raz, co krył w sobie pierwszy KissBox, można zobaczyć np tutaj: womanland.blogspot.com/(…)co-kryje-pierwszy-kissbox…
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

mianorris
 
Wzięłam niedawno udział w konkursie na pingerze użytkowniczki "Kooralowa". Nagroda nie byle jaka, bo piękne szpilki na platformach... Mam jednak ten upierdliwy zwyczaj, że po dodaniu bloga do "Obserwowanych" przeglądam starsze posty by zobaczyć czy będę miała co czytać, gdy upłynie czas oczekiwania na wyniki konkursu :>

Moim oczom ukazał się przedziwny miszmasz. Z jednej strony - zdjęcia *przepięknych* stylizacji, a z drugiej - tandetne zakupy i manikiury. W końcu trafiło się, że rozpoznałam jedno ze zdjęć - z bardzo charakterystycznym płaszczykiem z Asos, który zwrócił moją uwagę już jakiś czas temu na lookbooku. Sama "nierówność" wpisów wzbudziła moje podejrzenia i zaczęłam przeglądać historię moich wejść na lookbooka aż *znalazłam*. Właścicielka owych fotek ma własnego bloga (nawet nie na pingerze, zresztą bardzo go polecam helpihavenothingtowear.blogspot.com/ ),a zdjęcia oczywiście były kradzione.

Powiem szczerze, że sama kradzież zdjęć już mnie nie dziwi. Widziałam to nie raz, ostatnio na blogu skazananazajebistosc.pinger.pl . Ale rozwala mnie na łopatki fakt, że Kooralowa stworzyła sobie na Pingerze całą *alternatywną osobowość*. Przewodnicząca szkoły, świetne oceny, cudowne ubrania (od Ariadny), ciągłe zakupy kosmetyczne i ubraniowe (pewnie pokradzione z innych blogów), giveaway na dwie pary nowych, drogich butów, które jakimś cudem wygrały blogi zawierające po *jednym* poście... Nawet jeśli cokolwiek z tego było prawdą, to trudno mi uwierzyć w resztę...

Pytanie brzmi: po co? Po co kłamać w Internecie, gdzie i tak jest się anonimowym? Umiałabym *jakoś* przełknąć kłamstwo przed koleżankami ze szkoły itd. - oczywiście naganne, ale na swój sposób zrozumiałe... przynajmniej dla mnie. Ale taka szopka, by udawać kogoś innego przed zupełnie obcymi ludźmi, których nigdy się nie spotka? Jedyny powód jaki umiem sobie wyobrazić to taki, że laska żyje na co dzień w totalnej *patologii* (takiej prawdziwej, typu głodzenie, molestowanie przez ojca czy coś) i po prostu stworzyła sobie bajkowy świat, do którego mogła uciec. Ale srsly, jak bardzo jest to prawdopodobne?

Druga rzecz, która mną dziś wstrząsnęła, to ten oto *"klip wyborczy"*:

Na szczęście jest na nią ogromna nagonka "na internetach" i nie tylko - o samym spocie dowiedziałam się z prasy. "Na szczęście" dlatego, że mam dzięki temu nadzieję, że nikt na nią *nie zagłosuje*...
Chciałam napisać na temat tego filmiku jakiś kąśliwy pamflet, ale z drugiej strony - myślę, że nie jest to potrzebne. Jeśli ktoś obejrzy i nie zrozumie jak ograniczonym trzeba być, by chcieć być reprezentowanym przez kogoś takiego, to ja i tak nie będę miała argumentów, by go przekonać... Ale myślę, że większość Was się ze mną zgodzi i zagłosuje na ludzi profesjonalnych i kompetentnych, lub *przynajmniej* sprawiających takie wrażenie... Bo ta pani nie zostawiła mi złudzeń :)
Jako ciekawostkę podaję link do drugiego spotu panny *Lenart*. Tym razem zamiast braku szacunku do samej siebie dostajemy pustosłowie, seplenienie, dziwną mowę ciała, dresów jako jej kumpli i zwracanie się do wyborców w trakcie popijawy, pewnie z drinkiem w ręku. *Miodzio.*
  • awatar mala0727: wiesz... ktoś kto nie lubi siebie, nie akceptuje tego kim jest kreuje się na osobę, którą potencjalnie mógłby być nie wiem co gorsze okłamywać innych i siebie niż pogodzić się z rzeczywistością, doceniając to co się ma łatwo mi mówić, bo sama nie jestem święta ale takie kreowanie siebie to zaburzenie osobowości, zachowania w każdym bądź razie ma to z pewnością podłoże psychiczne.
  • awatar mala0727: @Parseltongue: jasne :) może nie jestem ekspertem, ale będę się starała Was zadowolić i zaspokoić informacyjnie :)
  • awatar small-coffee: Odnośnie spotu pani z SLD - dziewczyna ma ewidentną wadę wymowy, problem z wymówieniem "r". Ok, nie jej wina, chociaż jako przyszła pani posłanka (w jej mniemaniu) powinna nad tym wcześniej popracować. Powaliła mnie koncepcja tego spotu a raczej jej brak - przyszła pani posłanka w knajpie z kumplami opowiada o swoich priorytetach w kampanii... A już końcówka o tym, że postara się aby każdy młody człowiek po studiach znalazł pracę w Lublinie położyło mnie na łopatki. Równie dobrze mogła powiedzieć, że jeśli zostanie wybrana, każdy w Polsce będzie zarabiał po 10 000. Netto. Prowadzisz ciekawego bloga i masz bardzo trafne uwagi na temat kradzieży zdjęć i kradzieży tożsamości. Jak pisze Mala0727, to rozpaczliwe leczenie kompleksów... Zapraszam do mnie, a raczej zapraszam do komentowania mojego bloga, bo wiem, że być to już u mnie byłaś :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

little-o
 
Rozstania dzień drugi. Po pobieżnym przejrzeniu znajomych K. na lastfmie odkryłam, że ma nową małpę w klatce: swoją byłą. I nie mówię tu o sobie. Pogratulowałam mu dnia bratania się z byłymi. Nie śmiał się. Ja się śmiałam.



tru, tru.
 

 

Kategorie blogów