Wpisy oznaczone tagiem "smród" (18)  

xdpedia
 
www.xdpedia.com/25033/wosk_gowno_wosk_gowno.html
Gościu siedzi w autobusie i wącha palec. - Wosk, gówno, wosk, gówno Po godzinie znowu wącha. - Wosk, gówno, no wosk ale skąd wosk w dupie?
 

louve3
 
Odkad zagladam na fora perfumowe, czyli chyba od ok. 2 lat, zastanawia mnie to, jak rozne sa opinie o tych samych perfumach. I nie dziwi mnie, gdy ktos nie lubi jakiejs nuty, a nawet wielu nut, wiadomo, to jest normalne, jak najbardziej, i ja nie jestem wyjatkiem - tez tak mam.
Natomiast mocno mnie rusza, gdy ocenia sie wode po pozorach, chocby tylko po powachaniu korka, czy... innej osoby psiknietej okreslona woda, przeciez wiadomo, ze na skorze zapach zmienia sie, kwitnie, bywa, ze pieknieje... rozwija sie - czasem nawet bardzo dlugo... i za godzine, dwie, trzy, bedzie pachnial, byc moze, inaczej...

Na szczescie, (albo i nie) to upodobanie do nut jak i "nielubienie" jest zmienne... jak my, jak zycie... wreszcie jak dojrzewanie, okrzepniecie w tajemnej, magicznej, nie do konca dajacej sie poznac, wiedzy perfumowej... i nauczenie sie porzadnie, rzetelnie "czytac" nuty perfumowe... a przynajmniej wiedziec autentycznie, bez sciemy jak pachna czyste nuty perfum. Tak bez uprzedzen... tylko, czy to jest w ogole mozliwe?
Ale nawet mniejsza i o to... jestem tak naprawde w szoku w sumie dopiero wowczas, gdy ktos, a takich osob jest naprawde cale mnostwo, opisujac zapach, i to nawet pozytywnie, uzywa dosc dziwnych porownan... I to nagminnie. Wkurza mnie to czasem do bialosci. Nie chodzi mi bynajmniej o sporadyczne porownania.

Aczkolwiek z doswiadczenia wiem, ze czlowiek ma nieraz takie dni, gdy prawie wszystkie pachnidla (i nie tylko) mu smierdza. No, chociazby mnie wczoraj.
Ale do rzeczy... o co (mi) chodzi...
Niektorzy pisza o tym, ze woda, ktora ma np. w sobie pizmo, ambre, hyraceum, kastoreum, czy inne zwierzece nuty, smierdzi... moczem, kalem, WC... mozliwosci jest wiecej... Ale choc te skladniki sa pozyskiwane z takich, a nie innych czesci ciala, nie oznacza w zadnym wypadku, ze cuchna, to sa np. feromony, a one z zasady smierdziec nie moga, (i nie smerdza) a wrec przeciwnie, maja zachecac, wabic...
Pachnidlo Historia mordercy.jpg

“Kastoreum pozyskiwane z wydzieliny z odbytu (!) bobra w świecie perfumiarzy cenione jest za swój *waniliowy aromat* i właściwości utrwalające. Przy produkcji zapachów czasem zastępuje się je hyraceum, czyli odchodami futerkowego zwierzęcia o nazwie góralek. Dają one *głęboki, ziemisty aromat*. Niewinnie brzmiące słowo "piżmo" jest w istocie wydzieliną z gruczołów okołoodbytniczych, wydzielających feromony. To właśnie za ich pomocą cyweta, czyli odmiana dzikiego kota z Gwatemali, zwabia do siebie przedstawicieli przeciwnej płci. Ten *przypominający zapach wanilii aromat ma ponoć rozpalać także ludzkie zmysły*.”



To, ze pozyskana won jest odzwierzeca, nie oznacza w efekcie smrodu, to nie sa do diabla odchody, rany:/.
Naprawde nigdy nie pojme osob, ktore nie zastanawiaja sie nad tym, co pisza..
Kiedy mam/znam opisywane w taki sposob perfumy... to wiem, ze nie maja w sobie smrodu, absolutnie... i dziwie sie... Dziwie sie niepomiernie, bo jak mozna banany, mleko, wanilie... odbierac jak kloake... znam je, mialam... dla mnie to pachnidlo jest naprawde przemile: geste, slodkie, odprezajace, orientalne... zero brudu, zero podejrzanych rzeczy... to jedzonko:-)


Ale co dziwniejsze, nawet brak tych trudnych, bo brudnych, haha, nut, nie chroni perfum przed atakiem takich (bezsensownych) podejrzen i szkalowan... Rozumiem, tak miec raz, czy dwa, ale nie ciagle... jesli czlowiek non - stop tak odczujwa, to dla mnie jest co najmniej dziwny... no, gdzie on sie, kurcze, obraca, co wacha i w ogole...:p

Ludziom, co kobiecosc pachnie... ryba, mowie nie;-]
Mnie tam pachnie lotosem i innymi, milszymi zgola rzeczami... Wanilia... labdanum, haha, i wiele jeszcze tego dobrego...

I jednak nikt mi nie powie, ze drzewo sandałowe, piżmo, jaśmin, mech dębowy, róża i geranium moga przypominac starego dziada chwiejacego sie nad grobem... a tak wlasnie "widzi" je pewien mlody chlopak "Charlie Blue", ktore to pachnidlo jest, to fakt, mocne, dosadne, ale glownie po prostu slodkie, miodowo slodkie, przyprawowe, sypkie, i co najwazniejsze - kadzidlane... kobiece, orientalne, wiec ewentualnie, nie spodobaloby sie wielbicielom "swiezakow" i delikatnych, spokojnych, stonowanych pachnidel... (a  jednak nieco mi je obrzydzil:/)
Ja temu chlopakawi, ktory mi dlugo i zawile pisal o wplywie odzywiania, brania lekow, narkotykow, alkoholu i brudu na zapach skory... o chemii skory, poradzilam, by... sie moze... przed perfumowaniem umyl;-] (nie obrazil sie)
I kawal, z broda pewnie, ale co tam, najwazniejsze, ze w temacie:

Klient w "mordowni" dostal zamowione danie na stol
i wydarl gebe na kelnera (ktory jest na, hehe, cyku)
- Panie! Ta ryba smierdzi!!!
Kelner odsuwa sie nieco i pyta:
- A teraz?!
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)baba_u_lekarza_cos_mi_smierdzi_w…
Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze,
 coś mi śmierdzi w nosie.
- Lekarz zagląda i mówi:
- Koza pani zdechła.
baba_u_lekarza_cos_mi_smierdzi_w_2013-10-29_16-08-09.jpg
 

jamniczek-pl
 
Taki ser na przykład. Leży zapomniany tydzień, dwa, trzy, cztery. Żółty. No, żółty to po prostu zrobi się pleśniowy, nie ma tragedii, ale zachomikujcie gdzieś w rogu biały. Albo zostawcie zupę na mięsie. Nie, zupa to nie tragedia w sumie. Za to jaki przepiękny zapach unosi się w powietrzu gdy otworzysz lodówkę i nie wiesz, że to brukselka spleśniała. Docierasz do źródła... Mmm, przypominam sobie zepsute suszone śliwki. Wszystko ociekało w jakiejś obślizgłej, ociekającej i jednocześnie ciągnącej się masie, śmierdziało jak skarpetki umoczone w piwie otwartym cztery miesiące temu.

W "sezonie kukurydzianym" trzeba uważać na to, gdzie Twój pupil zostawi kolbę. Nie dość, że ciepło, to jeszcze ta kolba gdzieś sobie jest i zaczyna wytwarzać fetorek.

Zepsuta brokuła też nieźle daje czadu.

Najciekawiej jednak wspominam znalezione w piwnicy, za czasów dzieciństwa, pudełko z robakami. Robaki były w pudełku a myśmy o nich zapomnieli. Kiedyś zeszłam do piwnicy, patrzę: o, pudełko. Otworzyłam.

Nie próbujcie sobie tego wyobrazić.
zjedzeniem.jpg


PS Ropa ma obrzydliwy zapach. Trochę chyba podobny do tego wydostającego się od tych zleżałych robaków.
___

Za to kiedyś zostawiliśmy w lato w samochodzie jabłko. Pod tylną szybą. Gdy wróciliśmy do auta pachniało odrobinę szarlotką. :)
  • awatar la_la_la: kiedyś rozlało mi się mleko w samochodzie, niby wytarłam, ale po paru dniach smrodek był nie do zniesienia :(
  • awatar jamnick: @la_la_la: O, mleko. Z czym byś porównała ten smród?
  • awatar la_la_la: @jamnick: ze zgniłym jajkiem blee
Pokaż wszystkie (14) ›
 

smiriam
 
Nachodzą mnie różnorakie refleksje. Część z nich dotyczy mojego zdrowia.. właśnie uświadomiłam sobie, że godzinę temu powinnam była wziąć probiotyk!
Już. Mogę wrócić do mych bardzo owocnych refleksji. Pojawiają się na ogół znikąd. Podczas szybkiego marszu na tramwaj, czytając wprosta w autobusie, w kolejce u lekarki...
Zastanawiam się, dlaczego tak często spotykam osoby, którym pogmatwało się życie. Tylu alkoholików, żebraków, upodlonych, brudnych, śmierdzących. Zastanawiam się wtedy, co lub kto spowodowało, że ich sytuacja jest tak beznadziejna. Nie będę moralizować tutaj w stylu: jakby chcieli, to by robotę znaleźli. Nie!
Mnie w sumie zastanawia, czy sami się sprowadzili na dno, czy może ktoś kupił kamienicę z ich zapadłym mieszkaniem, podniósł niebotycznie czynsz, aby można było otworzyć kolejny bank albo aptekę w centrum? A może nie umieli odłożyć z wypłaty na rachunki? Może? może...

Najbardziej zastanawia mnie jednak, czy ci zniszczeni, zaszczani, schlani od rana, brudni ludzie mają dzieci. Jeżeli wyglądają na takich po 50., to prawdopodobnie są po 40. Więc mogą mieć dzieci w moim wieku... Może starsze, może młodsze... I to, co najbardziej mnie zastanawia- czy syn albo córka takiego agresywnego, śmierdzącego, brudnego człowieka jest podobny? Podobna? A może stanowią całkowite przeciwieństwo? Wyjechali do innego miasta, albo znaleźli pracę, wyprowadzili się ze złej okolicy, żyją jak ludzie? Jak zachowaliby się, gdyby jadąc firmowym samochodem zobaczyli tego człowieka, ojca, czy matkę sępiącego na przystanku 50 groszy "na przeżycie"...
Nie wiem, czy kogoś obrażam tą notką. Ale wciąż się zastanawiam, czy taki człowiek, który niszczy siebie i rodzinę swoją patologią, ma jakieś przebłyski... Co się dla niego liczy? Flaszka? Piwo? Co z humanitaryzmem? Jak wygląda sumienie, dusza takiej osoby...

A dzisiejsze przemyślenia wzięły się stąd, że równo w południe, na Rondzie Matecznym widziałam takiego człowieka. Na przystanku, a później jechał w tramwaju. Bekając na cały wagon, krzycząc, mówiąc do siebie. Przepraszając za bekanie. Odzierał się z resztek godności.

Upadek człowieczeństwa nie występuje tylko w krajach Afryki czy Azji. Mamy go też na naszych ulicach- stara żebraczka niemal leżąca na chodniku. Zasmarkane dzieci biegające po tramwaju zamiast szkolnym korytarzu. "Daj! Daj pani!". Nie!

Dla mnie najbardziej nieludzkie jest trzymanie brudnego, uszczanego po pachy niemowlęcia w jednej, a kubka na drobne w drugiej ręce.
Tym kobietom dzieci powinno się odbierać.
Tyle.


Bardzo nielubiąca żebractwa.
I zezwierzęcenia gatunku ludzkiego.
Do psa mam więcej szacunku niż do części tych patologii, które opisałam.

M.
  • awatar gość: Tylko czasami to właśnie nie jest wina tych ludzi, że znaleźli się w tak podłej sytuacji w jakiej są...(nie mówię tu o zawodowym żebractwie czy innych oszustach) i moim zdaniem należy im się jeszcze większy szacunek niż niejednemu bogatemu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

fuenta
 
    Jutro zapierdalam do serca wielkopolski. Pora na lans w moim rodzinnym mieście Poznaniu, który szykuje się już na przysłowiowe rozpoczęcie sezonu basenowego! Mam dodatkowe dwa dni wolne, bo w niedziele przylatuje moja druga siostra. Jedyne, o co się boję, to moja wątroba! EmKa wybywa ze mną, aby pierwszy raz w życiu poddać się zabiegom upiększającym w najlepszym przybytku tego rodzaju – Szepty Studio Urody! Do piątku mają się potwierdzić jeszcze 4 dodatkowe osoby, które chcą dojechać do nas na weekend! Ja się szczerze mówiąc już nie mogę doczekać. Możliwość podładowania akumulatorów i nie obcowania z paszkwilami owoców stwórcy, którzy męczą mnie swoją obecnością w miejscu pracy, jest jak najlepsza nagroda!

    Wielki kurwa Magik, po dwóch dniach nieobecności, powrócił na swój tron! Przerwał nadzór robotników budowlanych, którzy doprowadzają do stanu użyteczności jego wychodek… Ja pierdole tej, ile można o tym słuchać. Oni chyba biedni nie zdawali sobie sprawy, że przecież to jest Caubara! Chłopiec, który wpadł do roztworu eliksiru otyłości, przerośnięta larwa motyla papilio machaon, o aparycji smaru do śrub okrętowych! Jedyny taki, co wchodzi dwa razy do tej samej rzeki. Zawsze. Podobno, kiedy Einstein myślał nad teorią względności, Caubara podszedł do niego i powiedział 'kwadrat'. W zeszłym tygodniu raczył już nas opowieściami o tym, jak to musi zwrócić uwagę na pracę fachowców. No faktycznie, w końcu jako absolwent studium psychologicznego przy UJ’cie, został zapoznany tam z wszechstronna wiedzą nie tylko w dziedzinie kładzenia glazury, czy montowania kabin prysznicowych, ale także przyswoił sobie tajniki ornitologii, botaniki, inżynierii statków rzecznych, zasad działanie perpetuum mobile i produkcji kurwa kamienia filozoficznego! Najlepsze, że tą jego łazieneczkę zalało już jakiś miesiąc temu, a oni zaczęli remont w zeszłym tygodniu i nadal korzystają z uprzejmości – choć dla mnie to jakieś zamroczenie i głupota – sąsiada. Ja się pytam, czy oni się tam też pluskają??? Bo co do walenia kupy, to nie ma wątpliwości. Sick! Kwestia jest prosta. Niestety zdaję sobie sprawę, ze smrodu jaki ten natrętny erotoman gawędziarz pozostawia po sobie w ramach spadku po uwolnieniu gigantycznych pokładów stolca. Dramat! Ponoć nawet mieszkańcy miasteczka Lusuia na wyspie Trobrianda, położonej na Morzu Salomona, na wschód od Nowej Gwinei, odczuwają w tym czasie dyskomfort związany z fetorem, jaki drażni ich górne drogi oddechowe, a wydobywającym się z pomieszczenia toaletowego w moim kołchozie. Naturalnie po ówczesnej wizytacji w celu ‘uwolnienia orki’ – jego kupy ponoć przypominają wielkością tego pociesznego bohatera familijnej mdłości Disnejowskiej -  Caubary! Koniec, nie mam zamiaru się niepotrzebnie ekscytować jakimś babolem z nosa, który uzurpuje sobie prawo do bycia masą perłową!

    Bohater żałoby narodowej i nadworny skupiacz na sobie trenów około 30% Polaków zaczął się lansować na obiadkach u mieszkańców małych miasteczek i wsi. W końcu kto inny na niego zagłosuje, poza rzeszami niepełnosprytnych towarzyszek i towarzysz z wykształceniem w porywach podstawowym! Podczas gdy inni pomagają przy powodzi, on wcina rosołek z Panią Filomeną Brunhildą Niznaną i jej krewnymi…??? WTF?! Ja cały czas żyję w strachu, że jeden z najbardziej żółcią-opluwających ostatnich czasów… zostanie nowym mieszkańcem Pałacu Prezydenckiego. Z drugiej strony, najgorsze co się mogło przytrafić komitetowi wyborczemu Jarka i pretendentowi do miana pierwszego kawalera – Alikowi… przytrafiło się! Przyszła powódź i ku przerażeniu spin-doktórów i spin-lekarek, obywatele naszego pięknego kraju zaczęli darzyć sympatią i wspierać wspókrajan poszkodowanych w tej naprawdę potwornej i kolosalnej tragedii. Zresztą, mówiono o tym otwarcie, choć anonimowo, jak zwykle w Piss’ie. Ale jak można ufać człowiekowi, który okłamuje własną matkę, przecież miała prawo wiedzieć, że jej dziecko nie żyje! Zamknięto ją w jakimś innym ‘matrixie’ na miesiąc, w którym nie było gazet, telewizji i radia.
    Dodatkowo ujawniono zapisy z czarnych skrzynek znalezionych po tragedii w Smoleńsku, gdzie zginął nie tylko brat Jarka, ale także ponad dziewięćdziesiąt innych osób. O dziwo, nie była to akcja wrogich moskali, nie maczały w tym palce służby bezpieczeństwa Turkmenistanu, ani Wybrzeża Kości Słoniowej. Nawet nie można podejrzewać o spisek kobiet ze starszyzny plemienia Bantu (notabene jednego z najstarszych w Afryce)! Jak pięknie zauważył WildaBoy, nagle jak z zaczarowanego kapelusza, zaczęli wyskakiwać eksperci, ekspertki, znawcy, biegli, fachowcy, specjaliści i zawodowcy, którzy obudzeni w samym środku nocy, po dwudziestoczterogodzinnym marszy przez pustynię  Atakama w Ameryce Południowej, wiedzą najlepiej co się stało… Jak wspomniałem w komentarzu tego posta, z tego co się orientuję, najbliżej przyczyn katastrofy jest jeden z duchownych katolickich, wielki zawłaszczający ciała, bądź przyjaźnie znanych zmarłych Polaków – wielebny Dziwisz. Zwrócił on uwagę na możliwość awaryjności różańca powieszonego w kokpicie, to ponoć on zawiódł! Szkoda gadać, sytuacja wraca powoli do normy, narodowe piekiełko się odradza! Alleluja!

    Z innej beczki, bo rozbawiła mnie do łez niejaka Kaśka Szczołek, aka Sara May. Ponoć sex to strata czasu, biadoliła coś o krowach rozpłodowych… bu-hahahaha i ha!!! A ktoś by ją ruchał? Mało, że trzeba się przebić przez zwały tłuszczu, krost i buszu łonowego, to jeszcze ten odór, który potrafi nawet oślepić! To w ramach żartu sytuacyjnego…
    Może by Kasieńka zrobiła duet z tym kolo co nam Eurowizję spierdolił, w sumie są siebie warci. Zresztą ten facet pracował swego czasu w barach gejowskich… Wiem, wiem, ameryki nie odkryłem, proch już dawno opatentowany, widać, że manierą homoseksualną zalatuje od niego jak smrodem od Caubara! Wszystko by się wydarzyło jak Szczołek pragnie, bez ruchania, za to dwie cipki delikatnie sączące swoją pieśń! A chórki niech im Cichodupka robi  z Krzysiuniem Ibiszem.

    Wczoraj zobaczyłem też reakcje Tereski, aka Eliz Elliot, na disco polo. Z EmKa rozwaleni przed odbiornikiem telewizyjnym, ja nawet całkiem zadowalam się werbalnymi wynurzeniami obywatelki pisarki Grocholi Katarzyny. Moja lepsza połowa całkowicie zdegustowana, jak on to nazwał – ‘peirdoleniem dla pierdolenia’ – ponad wiekowej grafomanki. Wtem, jak jakiś czort z pogańskich opowieści do Wojewódzkiego wpada ten od ‘Jesteś szalona… la la la, la la la lala coś tam sia lala’! Teresa wpadła w taki szok, że jak leżała, tak zlała się na kocyk, którym opatulony był mój facet… Muszę przyznać, ze chyba dobrze wychowujemy nasze dziecko, reakcja jak najbardziej poprawna. Nie wiedziałem tylko o co chodzi z tym oblizywaniem języka przez szansonistę Melera cały czas i minami jak u nastolatka, który wciągnął towar od wszystkich dilerów na dzielni… ech, ci starsi panowie, zawsze coś wymyślą, żeby zwrócić na siebie uwagę…
  • awatar magda81: Tomek- przywieź słońce do Poznania- błagaaaam. ;)
  • awatar fuenta: @magda81: masz to jak w banku, zawsze przytargam ładną pogodę :)
  • awatar Vivica: Jak ten sasiad w ogole pozwala mu srac u siebie? Chyba, ze mozg juz ma tak zaczadzony oparami z klozetu, ze przeniosl sie w inny wymiar! To walen jest psychologiem? Buhahahaha! Ja juz widze jak on ta ekipe remontowa musztruje tam. Bankowo mu zostawia jakis surprise pod kafelkami ^^ Ja tez sie boje dyktatury Jarka. Najgorsze jest to, ze znow nie ma w czym wybierac :( i znowu trzeba wybrac mniejsze zlo ... No bo senyszyn to szans by chyba nie miala jakby co ;)
Pokaż wszystkie (9) ›
 

prawareka
 
Wynoszę śmieci w niebiesko-szarym kubełku, schodzę powoli z czwartego piętra, czterdzieści schodów w dół, czterdzieści w górę, trzy schodki przy wejściu do klatki, tyle samo z powrotem, razem osiemdziesiąt sześć. Kamienica stara, jedna z trzech dookoła podwórka otwartego z jednej strony, kiedyś tu były gołębniki i komórki, teraz płot a za nim tył nowoczesnego budynku dla młodych i chyba bardziej zamożnych.
Idę do śmietnika cuchnącego tym specyficznym zapachem tekturowych pudeł przemokniętych deszczem, wyrzucam śmieci, uderzając kantem wiaderka o kant pojemnika na śmieci, tak, żeby wszystko wypadło i nic nie przykleiło się do ścianek. Wracam powoli, liczę schody.
 

jamniczek-pl
 
Ludzie narzekają na psie kupy. Narzekają, lamentują i końca nie widać (.... końca nie widać, nie widać, nie widać, nie wi...).

A cóż sami zrobili? Nie będę mówiła o "wielkich" rzeczach. Napiszę za to o drobiazgach, od których wszystko się zaczyna.

Wychodzę z domu.

Wiecie, jakie piękne odmiany tulipanów rosną u Nas w ogrodzie? Głaskałam w drodze do sklepu. Urocze. Nikt ich nie połamał bo mamy furtkę. Oby przetrwały.

Gdy czekałam aż otworzą sklep zebrałam kilka papierków po słodyczach na "posesji" sklepu. Pochodziłam, popodnosiłam i wrzuciłam do kosza.

W drodze powrotnej zobaczyłam, że ktoś ściągnął "opakowanie" po parówce i rzucił na chodnik. Kurwa, kilka metrów dalej są kubły na śmieci. Podniosłam, wrzuciłam.

Przecież jest tak ładnie, wiosennie, ciepło, czy ci ludzie muszą pozostawiać po sobie opakowania po różnych rzeczach?! Czy to tak trudno przejść się kilka metrów albo schować do torby/reklamówki jeśli nie ma kubła?! Albo w łapie trzymać? Kupić i jeść to jakoś nie można, ale posprzątać po sobie to już nie. Kur..

Ludzie wydają mi się coraz bardziej bezmózgowi. O, mam loda, o, chipsy - pozostaje "problem": opakowanie. Siap. I leży. Cały chodnik czysty, obok przystrzyżony żywopłot, obok zielono, obok trawka, ale nie, ten rzuci i idzie. Bo co go to obchodzi?

Co go to obchodzi, że następny zrobi to samo i następny i następny i następny i...

Ludzkość zgnije we własnych śmieciach. Udusi się własnym odorem.

W śmieciach podlewanych moczem, którym wielu facetów obsikuje płoty, chodniki, mury. A kobiety będą im w takt posikiwania rytmicznie wymiotować tak, żeby pobdrzękiwania moczu nie były takie bez echa.

A czternasto-, piętnastolatkowie mają często wszystko w dupie i chleją, palą i patrzą się na to obrzydlistwo. Powszednieje im to. Myślą, że rzucanie kurwami, rąbanie się gdzieś po kątach i inne atrakcje to jest to, co dziwić nie powinno. Przecież nie wezmą do ręki gazet, książek, gdzie jest napisane o patologii. Mogą co najwyżej wejść na jakieś fora, gdzie im podpowiedzą, co kupić w aptece bez recepty żeby się zaćpać.

Na moich oczach wszystko gnije.

I dlatego tak bardzo cenię wyjątkowe Jednostki. Wybijają się ponad to wszystko i po swojemu, po wrażliwemu: do przodu.

To nie będzie sarkazm: ja nie twierdzę, że nie będzie znów potopu z Jego ręki. My sami sobie ten potop stworzymy.
  • awatar antybohaterka: zgadzam sie w z Tobą! to jest wlasnie koniec swiata innego nie bedzie!
  • awatar jamnick: @antybohaterka: się za przeproszeniem we własnym gównie udusimy. Wcale nie psim. A wszystko ludzie zwalają na psy. Że im srają pod oknami. I piekło robią. Ludzie... ludzie. Dziwna rasa. Czyż nie?
  • awatar margaryna: W miejscowości do której uczęszczałam do szkoły, notorycznie obsrywany był amfiteatr. I nie żeby to psy, ale codziennie na porannym papierosie, znajdowałyśmy z koleżanką co najmniej dwie świeże, ludzkie kupy :/ Jesteśmy gorsi niż zwierzęta.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

exaybachy
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

cycero1984
 
Kiedyś pisało się brudas, brudny, umyj się etc. - teraz wyraża się opinię na temat danego kierowcy :D
  • awatar gość: stary jesteś mistrzem świata :D
  • awatar gość: ten napis to nic dziwnego - Warszawiaki nie potrafia jezdzic.
  • awatar gość: naprawdę wymiękam super sprawa szacunek
Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Kategorie blogów