Wpisy oznaczone tagiem "smutek" (1000)  

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)najprawdziwsza_przyjazn_wszystko…
Przyjaźń potężna jest, przyjaźń - samotność pozbawia życia, przyjaźń smutek zamienia w radość, przyjaźń z tęsknotą wygra, przyjaźń rozpacz zastąpi, przyjaźń pustkę zapełni, przyjaźń żal utopi. Najprawdziwsza przyjaźń wszystko przetrwa.
 

deergirl
 
Zaraz idę do pracy, a moje czoło nadal jest poranione... Założyłam bandamkę, ale niewiele to pomogło i czuję się jak idiotka. W sumie i tak jest lepiej w porównaniu z tym, co było przedwczoraj - przynajmniej broda się już zagoiła. Dziwnie jest nie móc dotykać swojej twarzy, zawsze jakoś ją podtrzymywałam albo drapałam. Poprosiłam M., by nie pozwalał mi jej dotykać, mama też zwraca mi uwagę już gdy podnoszę rękę. Niech ten koszmar wreszcie się skończy.
f42417ad8b7c0807b634866a5b0a321a.jpg
 

deergirl
 
Gdy już myślałam, że wszystko jest ze mną w porządku, to choroba przypomniała mi dość szybko "Jesteś chora, dziwko. Za dużo szczęścia naraz jest dla ciebie złe, ja się już tobą zajmę". No właśnie... Myślałam, że skoro już jest ogólnie dobrze, umiem się już śmiać, rozmawiać z ludźmi, czerpać drobną przyjemność z życia to mogę odstawić leki. HAHAHHAHAHA KURWA NIE! Nie dość, że czuję się strasznie po Woodstocku, to jeszcze znowu mam kryzys egzystencjalny - kompletnie nie widzę sensu w niczym... Do tego doszedł kolejny problem, który może przekreślić moje studia i zawieźć prosto do psychiatryka.
Zaostrzyła się moja autoagresja.
Nie pisałam o tym wcześniej, bo nie był to jakiś duży problem, ogólnie starałam się nad tym panować. Zawsze jak widzę jakąś niedoskonałość na twarzy to ją rozdrapuję, później oczywiście tego żałuję, ale za każdym razem robię to samo - nie mogę się powstrzymać. Drapię do krwi, zdarzało się, że robiłam sobie dużą dziurę na twarzy. Jednak odkąd nie mam już dużego problemu z trądzikiem, drapałam bardzo rzadko, chociaż kiedy się zamyśliłam, zdarzało mi się po prostu drapać - nawet o tym nie myślałam, robiłam to. Teraz to się trochę zaostrzyło. Na Woodstocku słońce nieźle spaliło mi twarz (wystarczyło 20 minut na słońcu bez kremu, a moja alabastrowa cera zamieniła się w spalony bekon). Po powrocie do domu nie mogłam na siebie patrzeć, czułam się obrzydliwa, więc... rozdrapałam sobie całe czoło. Jest to wielka, czerwona rana, która obejmuje nos i brodę. Szczerze? Nie mam pojęcia kiedy to sobie zrobiłam. Robiłam coś na komputerze i nawet nie wiedziałam, że drapię. Nie wychodzę z domu. Obsmarowałam się maścią cynkową, by jak najszybciej się zagoiło. Nie patrzę w lustro ani w monitor komputera. Najgorzej, że jutro idę do pracy... mam kilkanaście godzin na wymyślenie, jak to zakryć. Może chustką? Nie wiem. Mama chce mnie znowu wysłać do psychiatry i powoli mnie przygotowuje na najgorsze - gdy pani doktor zobaczy mój stan, od razu może mnie wysłać do szpitala. Kuracja trwa 3 miesiące... za dwa zaczynam studia. Obiecałam mamie, że coś z tym zrobię, będę normalna, nauczę się nad tym panować. Obcięłam sobie paznokcie najkrócej jak się da. Kiedy coś mnie swędzi przykładam sobie chusteczkę, wgl nie dotykam twarzy. Jak ja siebie nienawidzę. Chciałabym po prostu to wszystko skończyć, ale wiem, że nie mogę. Gdybym była sama - nie miała nikogo już dawno by mnie nie było i miałabym spokój. Nie mogę zrobić tego rodzinie, wywołałabym efekt domina: zabijam się > moja mama nie wytrzymuje i również popełnia samobójstwo, zapewne łyknęłaby jakieś proszki w pracy lub sobie coś wstrzyknęła > tata nie wytrzyma długo bez mamy, więc również by ze sobą skończył, myślę, że by się powiesił > moja babcia również nie zniosłaby tylu zgonów naraz i też by sobie coś zrobiła > pies babci umarłby z głodu i tęsknoty > nawet M. nie wytrzymałby psychicznie, nie wiem czy byłby zdolny się zabić, ale oszalałby i zniszczył sobie życie, jest bardzo delikatny. Jak widać na moich barkach spoczywa kilka żyć najbliższych mi osób - nie jestem samolubem. Czasem trzeba być odpowiedzialnym. Nie zmienia to faktu, że znowu jest mi ciężko i mam dość, nie wychodzę z łóżka, nie odzywam się do nikogo. Chcę być sama.  
7bc2278bff0ea805ba12bef208b5e06d.jpg
  • awatar Sorbet z Malin: Nie można odstawiać leków jest lepiej bo te leki działają. Wiem co mówię na lekach 7 lat.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

deergirl
 
Wooow bardzo długi czas nie było wpisów... jak ten czas leci. Szok. Nawet nie zdałam sobie z tego sprawy, ile czasu minęło. No cóż...
6250430ed882ebab405e9ffcdd07e880.jpg

Zatem, muszę zacząć od tego, że byłam na słynnym festiwalu - Przystanek Woodstock... i było ok. Szczerze? Nie wiem, czemu ludzie aż jarają się tym wszystkim, jeżdżą nawet tydzień przed i każdy mówi: "Jest tam zajebiście", "Chciałbym tam zostać na dłużej" czy "Woodstock powinien odbywać się co miesiąc". Każdy mi mówił, że każdy, kto tam raz przyjedzie - zawsze będzie wracał". Yyyy... no trochę się nie zgadza. Ale żeby było jasne, nie mówię, że było chujowo, że się dobrze nie bawiłam i nigdy więcej tam nie przyjadę. Po prostu nie są to do końca moje klimaty. Jestem księżniczką i z natury jestem wygodnicka, więc wiadomo, że spanie w namiocie nie jest dla mnie atrakcją, a widok sikających wszędzie mężczyzn jakoś mnie nie zachwyca... Serio, ludzie zachowują się tam jak jebane zwierzęta. Najgorsze były chyba toalety... dramat. Nie wiedziałam nawet, że potrafię wstrzymać oddech na tak długo, a taka wyprawa do Toi Toi'a zabierała średnio godzinę (te koleeeeeejki). A skoro o tym mowa, to niesamowicie przytłaczała mnie liczba ludzi - 200 000 osób w jednym miejscu. Jako alien i typowy antyspołeczniak czułam się źle. Nie podobało mi się też, że każdy może tam wejść - pełno bezdomnych, którzy nie mają żadnych oporów. Ja rozumiem, że to dla nich idealna okazja, by coś zjeść i może coś zarobić, ale moja tolerancja kończy się w momencie naruszenia mojej nietykalności osobistej... nie, nie lubię jak osoba, która nie myła się od tygodni, chce się do mnie przytulić albo mnie zaczepia. Nie wiem, może jestem dziwna.
da26b0a06b1a0c256fdf07c9718a9905.jpg

Ale żeby nie było, że tylko narzekam, bo ogólnie to jestem zadowolona. Od zawsze chciałam tam pojechać, zobaczyć jak faktycznie tam jest i o co chodzi. Przybyłam, zobaczyłam, przeżyłam. Jedzenie było bardzo tanie jak na festiwalowe standardy i można było najeść się do syta za małą cenę (wiecie jak kocham placki po węgiersku <3). Pozytywnie zaskoczyła mnie też sama organizacja - chylę czoła przed panem Owsiakiem (szczególnie po tekście do pani poseł Pawłowowicz, że życzy jej więcej uprawiania seksu). Mieliśmy własną wioskę (P O T Ę Ż N A wioska)- poznałam tam świetnych ludzi i myślę, że będziemy utrzymywać kontakt. M. też potrafił się mną zająć i stanął na wysokości zadania. Był kochany.
d7c7ce0541c5657c6092f8800a83ae4c.jpg

Zakochałam się tam w muzyce,  koncerty były świetne - Hey na czele z Kasią Nosowską, Wilki, Nothing but Thieves (o nich chyba napiszę osobnego posta, bo się dosłownie zakochałam). Wystąpili także Chorzy, którzy przewinęli się u mnie w kilku postach, grali na Małej Scenie - Szczecin jest dumny! Dali niezłe show i nie pamiętam, kiedy ostatnio tak się darłam (no na Organku w Poznaniu).

Podsumowując: źle nie było, ale warunki, w jakich żyłam przez te cztery dni, mi nie pasują i następnym razem wynajmę jakiś motelik. Jednak sama atmosfera faktycznie przyciąga, a koncerty są niesamowitym przeżyciem, nigdy nie zapomnę tych emocji (Nothing but Thieves!!!).
96bd073b8431eeb39da8355adc54ce9e.jpg
  • awatar fire.walk.with.me: ta racja toalety masakra ale potem wyczailem ze lepiej pojsc do tych kolo malej sceny bo tam jest ich duzo nie ma kolejek i wgl a w tych przy gastro od poludnia i glownej drogi to bylo okropne oprocz tego nie polecam kebaba a tak to dobrze sie bawilem oprocz wstretu do ludzi ostatnieto dnia gdzie juz chcialem sie wyspac wytrzezwiec i wracac do domu
Pokaż wszystkie (1) ›
 

ksiazkoholiczka6
 

“Zapytałam kiedyś zupełnie idiotycznie, dlaczego nie może być tak samo bez przytruwania się prochami. Odpowiedzieli mi wtedy, że to głupie pytanie. Jak inaczej wyłączyć się z tego bagna, jakie mamy na co dzień?”



To nie jest kolejna młodzieżówka którą czyta się lekko łatwo i przyjemnie. Książka ta zostawia po sobie ślad który przez długi czas nie chce zniknąć. To właśnie robi z czytelnikami książka "My, dzieci z dworca ZOO"

Jest to historia nastoletniej Christiane F. która podejmuje decyzje które nie koniecznie zawsze są dobre. To powieść o walce z nałogiem i jego konsekwencjami.

Świat który przedstawia nam książka nie ma nic wspólnego z ideałem. Jest to świat pełen bólu, przemocy, narkotyków, śmierć. Książka pokazuję nam życie którego nie którzy z nas nie znają a które jak najbardziej istnieje dokoła nas.
 Brutalność książki wyrywa nas z ogarniającej społeczeństwo znieczulicy, szokująco przedstawia nam ten  świat, o którego istnieniu zapominamy.
W utworze tym nie znajdziecie sztucznej wrażliwości, a dużo szarej rzeczywistości, z którą trudno czasem jest się pogodzić i która bardzo rani.
 Bohaterowie tej powieść zmagają się z problemami podobnymi do naszych lub ludzi których znamy.
Książkę tę będzie się czytać dobrze nie tylko młodzieży ale również i dorosłym. Daje ona dużo do przemyślenia każe się zastanowić co jest w twoim życiu ważne i przede wszystkim jakie życie ty chcesz wieść.

Minusem tej książki jest to że nie wiem czy nasza bohaterka żyje i jak potoczyły się jej dalsze losy.
Uważam że książkę tą powinien przeczytać każdy przynajmniej raz.
Proszę was również o to że jeśli przeczytaliście tą książkę albo macie zamiar ją przeczytać to zastanówcie się (po lekturze) czy nie warto w waszym życiu czegoś pozmieniać, naprawić jakieś błędy lub docenić kogoś kto starał się wam pomóc.
 "My, dzieci z dworca ZOO" jest historią która budzi wiele przeróżnych emocji i uczy nie tylko młodego czytelnika ale również starszego do czego mogą doprowadzić narkotyki, i jakich błędów nie popełniać jako człowiek.
Zapraszam również do obejrzenia filmu:
www.cda.pl/video/256181cb

Podzielcie się swoją opinią na temat tej książki?
 

porcelainange6l3
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

szalona1312
 
CO_SŁYCHAĆ_ŚWIECIE:
"Czasami musisz zniknąć. Odwrócić się na pięcie i zobaczyć świat bez niektórych osób. Jeśli ktoś Cię nie docenia, nie stój obok, nie uśmiechaj sie jak w taniej produkcji i nie połykaj tłumionych łez , po prostu odejdź. Daj komuś szanse na zobaczenie życia bez Ciebie, bez Twojego śmiechu, humorków i ciągłych rozmów. Nabierz szacunku do samej siebie, nie pojaw się w tym samym miejscu co zawsze. Daj komuś zatęsknić..."

tapeta-danbo-nieszczesliwie-zakochany.jpg

#Sima
 

deergirl
 
Już po imprezie. Muszę przyznać, że było... nawet fajnie. Złapałyśmy z dziewczynami wspólny kontakt i ogólnie się dogadujemy. Była smakowa wódka (wypiłam dwa kieliszki, przecież następnego dnia do pracy), czipsy, hamburgery (made by me), tortille, gry etc. Typowa babska impreza. Wszystkie założyłyśmy jednoczęściowe piżamy, ja musiałam swoją pożyczyć, bo nie mam takich rzeczy w domu. Oglądałyśmy horror, czyli cały film przesiedziałam z zamkniętymi oczami - miały ze mnie ubaw. Dżizas jak ja nie lubię horrorów brrr. Już dzisiaj w nocy nie mogłam spać sama, bo się bałam i spałam przy włączonym świetle - i tak miałam koszmary... Końcem końców chyba mogę śmiało powiedzieć, że ma koleżanki. Nie przyjaciółki, ale koleżanki, z którymi mogę pogadać, wyjść gdzieś, pośmiać się. Nie pamiętam kiedy z kimś tak gadałam - może w gimnazjum? 2 klasa? No dawno, bardzo dawno. W weekend Ania (kierowniczka) ma urodziny i zaprasza nas do restauracji na jedzonko. Myślimy z dziewczynami nad prezentem, nie jest to takie łatwe. Ale się cieszę!
Jeśli chodzi o M. już jest dobrze. Oczywiście do tej pory mnie przeprasza za to co zrobił i zrozumiał, o co było tyle krzyku. Daje mi czas dla siebie, już wie, kiedy ma iść do domu, a kiedy zostać. Przyniósł mi różę (wie, ze uwielbiam dostawać kwiaty), zabrał mnie do kawiarni (tam,  gdzie poszliśmy na pierwszą randkę) i kupił mi obrazek na ścianę (3, 90 w promocji, ale i tak było to urocze). Nie ma do mnie żadnych pretensji i widać, że się stara. Ja też nie jestem wredną suką i trochę podbudowuję jego podniszczone ego. Zobaczymy, czy ten stan rzeczy się utrzyma. Bo muszę przyznać, że nieźle mu idzie.
f7cd8cfebce8ecf1fce9eaf665db4693 (1).jpg
 

deergirl
 
To uczucie, kiedy rodzice zostawili ci pizzę, byś sobie zjadła po pracy <3.

5b5a1841a22da1a1094aaa6db65ec40a.jpg
 

deergirl
 
W związku z tym, że mam paskudny nastrój pooglądałam sobie zdjęcia kotków. Muszę przyznać, że już mi lepiej.
75adbf37c41044d701baf7f7a29bdb41.jpg

7226a66b0137531c0f287a3ac889738e.jpg

d96771526fa23dc79190cec8dd49590b.jpg

f0fbbc60a53c3938bb079a1d1f2fc88a.jpg

Jeśli też masz parszywy nastrój, pooglądaj sobie kotki <3.
  • awatar RainbowxD: Bardzo pocieszne kociaki! ;) Sama mam ostatnio nostalgiczny humor, więc aż miło jest tak sobie popatrzeć na te urocze stworzonka.
  • awatar vailetis: Skoro lubisz koty to zapraszam do oglądania mojej trójki od kilku dni wróciłam na Pinger i mam trzy fajne koty, każdy inny. Jeśli będziesz smutna wejdź :) Zapraszam bez zobowiązań oczywiście.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

deergirl
 
Tego już za wiele, nie wierzę, że to zrobił. Wszedł na mojego Facebook'a i przeczytałam wiadomości z mamą! To już jest przegięcie, czytanie moich prywatnych wiadomości. Kim on jest? Tępą dzidą, która chce wszystko kontrolować czy facetem? Tylko osoby niepewne siebie, zakompleksione i zazdrosne czytają czyjeś wiadomości. Nie ma na to usprawiedliwienia. Ja tego nigdy nie robiłam i nie będę robić, bo jest to słabe. Wyżaliłam się mojej mamie w prywatnej wiadomości, że ta sytuacja mnie przytłacza - a on to sobie przeczytał. Oczywiście z pretensjami. On ma do mnie pretensje? To ja powinnam być oburzona jego zachowaniem, a on śmie mi mówić, że ja go upokorzyłam? Naprawdę? I oczywiście tekst: "Ty mnie nie kochasz" to podstawa. On jest biedny, pokrzywdzony, nikt go nie rozumie, wszyscy mają pretensje, a on oczywiście niewinny. Koleś zachowuje się jak 10-latek. Cios poniżej pasa. Nie będę się do niego odzywać dopóki się nie ogranie. Zależy mi na nim, ale takiego zachowania nie będę tolerować.
a8dfa250e9dee29c3f6f1b70c220527c.jpg
 

deergirl
 
Jestem zmęczona. Naprawdę zmęczona nim i jego wiecznym przesiadywaniem w moim domu. Dzisiaj powiedziałam, że chcę się przygotować na imprezę z dziewczynami. Oczywiście FOCH. Bo ja go wyganiam. Serio? Byłeś ze mną bez przerwy dwa dni (wooow miałam dosłownie jeden dzień "wolnego" w tym tygodniu") - no tak nie może być. Za każdym razem jak chcę poruszyć ten temat, on oskarża mnie, że go ciągle wywalam, że przecież odpoczywam od niego w pracy... no ten argument mnie powalił na kolana. On twierdzi, że nie potrzebuje wolnego czasu...On po prostu sam ze sobą się nudzi. No cóż, to nie jest już mój problem. Myślałam, że będzie lepiej, gdy on znajdzie sobie pracę... jeśli wgl ją znajdzie. Ta mu nie pasuje, to nie chce, tu za mało płacą bla bla bla. Ludzie, w jego wieku praca powinna być czymś oczywistym, a on wybrzydza, nie wiadomo o co mu chodzi. A jak zadzwonili do niego w sprawie pracy na ochronie, to stwierdził, że on nie wie, czy chce tam pracować. Ja nie mam już siły, jestem opryskliwa, wredna, sarkastyczna i już nawet nie chce mi się udawać, że wszystko jest ok. Koniec. Ja mam się czuć dobrze. Jeśli tego nie zrozumie, będziemy musieli się pożegnać.
f7d580d16f192f5565362acd64e926dd.jpg
 

deergirl
 
Dziewczyny z pracy zaprosiły mnie na imprezę u jednej z nich w domu i nie mogę się doczekać! Kiedy ja ostatnio byłam u kogoś znajomego w domu? Może trzy lata temu. U koleżanki? Yyyy... w pierwszej klasie gimnazjum. Nie mogę się pochwalić pokaźną sumą znajomych... w sumie liczba moich przyjaciół wynosi 0, a ludzi, z którymi gadam...5. No. Słabo. Dlatego ucieszyłam się, gdy zaprosiły mnie do siebie na noc, nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam koleżanki, ale było to bardzo dawno temu. Do tego będę z nimi nocować... wow. Mam nadzieję, że zaakceptują mnie także poza pracą i zyskam w końcu jakiś znajomych... Sarenko, błagam nie spierdol tego.
b75f3fb90859814c2589286b98b24583.jpg

1069affda12f2fe76b0f9557902c39bb.jpg

7a1efbf5b766f72ea215a7e4f95ae2bd.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

deergirl
 
Napisałam emocjonalny, pozytywny i przyjemny wpis, ale pinger postanowił nagle się odświeżyć i wszystko poszło się jebać. Pierdole.
1b50419c420b5eeb656c3a2a296e2cd8.jpg
 

deergirl
 
Przeszłam już tę przeklętą grę "Life is Strange". Dobra, nie jest przeklęta, ale momentami myślałam, że scenarzyści musieli mieć dość osobliwe życie szkolne. Ostatni Epizod rozwalił mnie od środka, a mój mózg do tej pory nie chce zdrapać się ze ściany. Największy mind fuck jaki miałam. Serio. A widziałam mocno popierdolone filmy i czytałam mocno schizowe książki. Najgorszy był ostatni wybór... no kurwa nie wiedziałam co mam zaznaczyć. Jakoś niedługo wychodzi dodatek do gry, przedstawiający wydarzenia sprzed gry - prequel o Chloe i Rachel.
Ponoć ma powstać część druga, opowiadająca zupełnie inną historię, z nowymi bohaterami i w innym miejscu. Jeśli będą się inspirować jedynką to już mogę sprzedać nerkę, by uzbierać kasę. No cóż. Rzadko kiedy mnie coś tak wciąga i robi mi dosłownie wodę z mózgu - must have!
5478eb1e4c184202b18df8cc15a3e82e.jpg
  • awatar fire.walk.with.me: gdzie to sie gra w ta gre bo tak duzo osob jest tym zachwyconym a nie nigdy nie wiem co i jak
  • awatar Amfitryta: miałam o to samo zapytać ... czy to jest gra online czy do zakupienia w sklepie ?
  • awatar LonelyDeer: @Amfitryta: Trzeba kupić :/
Pokaż wszystkie (4) ›
 

deergirl
 
Masakra... M. trochę przegina z tym wspólnym spędzaniem czasu. Dopiero teraz mam trochę czasu dla siebie, bo w końcu powiedziałam mu, że chcę pobyć sama. Miała to być długa rozmowa, ale skończyło się na słowach: "Nie rozumiem o co ci chodzi". No serio? On twierdzi, że nie potrzebuje czasu dla siebie i woli go spędzić ze mną. No nie... jak ja mam to mu wytłumaczyć. Byliśmy w sobotę na Męskim Graniu w Poznaniu i nawet jak wróciliśmy do domu, po spędzeniu ze sobą bitych 30 godzin non stop, on nadal chciał u mnie siedzieć. Ja już jestem trochę zmęczona. Nie dość, że prawie codziennie chodzę to pracy, to nawet w domu nie mam chwili spokoju, bo on cały czas tęskni. Jutro znowu przyjedzie, bo cytuję "Dam ci spokój, ale po południu przyjadę". Ehh... chce mi się spać.
a0d2ed9577d94be5c228bbed290dc3a5.jpg
  • awatar RainbowxD: To trochę niefajne z jego strony - każdy przecież potrzebuje chwili wytchnienia dla siebie.
  • awatar Amfitryta: Z przykrością muszę stwierdzić, że ja taka jestem. Mój ojciec mi kiedyś powiedział (po tym jak mnie rzucił chłopak), że go zamęczyłam. I miał rację. Wszędzie razem. A w życiu trzeba mieć trochę przestrzeni dla siebie. Ewentualnie znaleźć drugą osobę o podobnym charakterze - bardzo trudne. Tak więc rozumiem twojego chłopaka, i on też kiedyś zrozumie. Niestety być może gdy będzie już za późno.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

deergirl
 
Właśnie skończyłam 3 epizod "Life is Strange" i czuję się oszukana, zmieszana i zła...
[SPOILER ALERT!!!]
*
*
*
*
CO SIĘ STAŁO Z CHLOE??? No ja nie mogę, pierwszy raz, grając w jakąś grę, miałam ochotę wyrzucić laptopa przez okno. Nie wierzę, ja tylko jej ojca uratowałam... błagam, chcę to zmienić T^T. Wiedziałam, że jeśli jej ojciec będzie żył to przyszłość diametralnie się zmieni, ale no bez przesady! Ona jest na wózku!! Ludzie, ja was błagam, naprawcie mi mózg. Boję się grać dalej, serio...
A tak btw. miałam zamiar pograć godzinkę i pójść spać, ale patrzę teraz i jest druga w nocy... NIE! Nie będę dalej grać. Nie będę. Nie będę. Nie będę... dobra, kurwa, muszę wiedzieć, co jest dalej. Mam przeczucie, że dzisiaj nie pójdę już spać.
c3529d19c6584d24d443c0a5259e5cf8.jpg
  • awatar RainbowxD: Ooo, ja też bardzo lubię postać Chloe.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

deergirl
 
Jestem wykończona po dzisiejszym dniu. Dziś był jednym z tych dni, po których tracisz wiarę we wszystko - nawet w siebie. Kierowniczka ma bardzo złe humory w poniedziałki - tym razem dała mi to odczuć bardziej niż poprzednio. Czepiała się pierdół, i mówiła swoim "poważnym" tonem (którego, nawiasem mówiąc, się boję). Później, gdy byłam w sklepie sama na godzinę, akurat zadzwonił nasz szef - który też do szczęśliwych nie należał. Powiedział strasznym głosem, że mam wejść na czat ogólny naszej sieci i się wyłączył. Chyba to dziś mnie trochę rozchwiało emocjonalnie, bo do końca dnia nic mi nie wychodziło. Nic. Wszystko mi leciało z rąk, myliłam się, byłam rozkojarzona - porażka. No cóż, każdy może mieć lepsze lub gorsze dni. Teraz wiem, że nie chcę zostać kierowniczką, bo boję się naszego szefa...
A właśnie, dzisiaj M. wrócił do domu i mam cały wieczór dla siebie. Miał lekkiego focha, że chcę być sama, ale już mu przeszło. Mogę się wyluzować i mieć wyjebane. Przynajmniej teraz.
dd2ec1cfd08e4c96feb15653864158be.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów