Wpisy oznaczone tagiem "spacer" (1000)  

gdzietuwyjsckrakow
 
Lubię góry, ale nie lubię trudnych szlaków, dlatego Polanę Kalatówki pokochałam od razu.

CAM00569.jpg

A właściwie od dziecka, bo chodziłam tam z mamą co roku. Podziwiałyśmy widoki, czytałyśmy książki, siedząc na trawie i jadłyśmy a drogie pierogi popite paskudną herbatą w schronisku. Do dziś bardzo lubię ten szlak.

CAM00576.jpg

Droga na polanę wiedzie z Kuźnic, jest kamienna
i prosta. Po drodze możemy odwiedzić Pustelnię Brata Alberta. Zejść możemy dołem polany szlakiem, który wiedzie przez las. Z Kalatówek można pójść dalej
w wyższe partie gór, co kiedyś planuję zrobić. Kiedyś... Póki co zachęcam Was do prostej wycieczki na Kalatówki.

CAM00565.jpg
  • awatar E W E L I N A: teraz w Tatrach jest czerwona strefa :(
  • awatar Ruda Grażka: @E W E L I N A: Tak, kiepsko chodzi się po górach z maseczką :( Mogliby znieść nakaz noszenia maseczek na terenie TPN.
  • awatar E W E L I N A: @Ruda Grażka: ale z drugiej strony, przypuszczam że na szlakach raczej nie kręci się policja lub straż miejska żeby sprawdzać, czy ludzie mają maseczki. Tym bardziej w październiku, kiedy na szlakach jest raczej pusto.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

pajabier4444
 
I znowu miałam nie pisać, ale śniły mi się tak ciekawe rzeczy, że grzechem byłoby ich nie opisywać.
Otóż śniło mi się, że, jako dorosła już osoba, byłam w prywatnej szkole muzycznej I. stopnia, do której w rzeczywistości uczęszczałam.
Szkoła mieściła się w paru salach pewnego przedszkola.
I w tym śnie właśnie tam byłam i obserwowałam lekcję fortepianu swojej koleżanki - Wiktorii.
Ona w tym śnie była chyba w piątej klasie, a w realu ma teraz 23 lata.
Ona grała tak super w tym śnie, że ja aż byłam w szoku  i pani Lidia, która mnie również w realu uczyła fortepianu, też była w szoku, że ona się tak przygotowała.
Ja początkowo byłam w tej sali i słuchałam, jak ona gra, ale potem wyszłam na korytarz, do szatni (ta sala znajdowała się na dole).
Tam jednak słyszałam ten komentarz pani Lidii co do gry koleżanki.
Potem śniło mi się, że wyszłam z tego przedszkola i spacerowałam po lesie z jakimś mężczyzną.
Bałam się, że on mnie porwie i mi coś zrobi, ale nic takiego się nie stało. Był dla mnie bardzo miły.
Zrobiło się chłodno i zaczęło padać, więc postanowiliśmy wrócić, a ja poczułam wtedy ulgę, że mnie nie skrzywdzi.
No i wróciliśmy do tego przedszkola.
Potem śniło mi się, że właśnie z całą szkołą muzyczną gdzieś jechaliśmy jakimś autokarem.
Bałam się, bo w pewnym momencie kierowca zaczął szybko jechać. Pomyślałam wtedy - ,Co za idiota! Chce nas pozabijać? /)".
Zaczęłam szukać jakiegoś pasa bezpieczeństwa i, na szczęście, znalazłam go, ale, gdy go zapięłam, kierowca zaczął zwalniać.
Potem śniło mi się, że schudłam.
Powiedziałam to babci, a ona na to, że za mało jem.
Zaczęłam płakać i krzyczeć, że to nieprawda i się kłóciłyśmy.
Rano przed wybudzeniem śniło mi się natomiast, że jadłam sernik wiedeński.
Oba sny, zarówno ten, gdzie kłóciłam się z babcią, jak i ten z sernikiem, były bardzo realne.
Po tym śnie z babcią obudziłam się i poczułam ulgę, że to tylko sen, a przy tym z sernikiem było mi szkoda, że to mi się tylko śniło, bo był naprawdę pyszny :D.
I tak oto wyglądają moje sny.
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Albo nie...

IMG_20190819_225249_658.jpg

W ostatnim wpisie dotyczącym Kanału Augustowskiego
i Białorusi opisałam, jak to przez mięso wapniaków nie udało się nam wpłynąć za granicę. Czy zrezygnowaliśmy
z wycieczki na Białoruś? Nie! Postanowiliśmy pojechać do Grodna samochodem. Tym razem już bez problematycznych starszych...

20190817_165639.jpg

Nie było to takie łatwe, ponieważ nie posiadaliśmy mnóstwa dokumentów, które są wymagane przy wjeździe na Białoruś jak na przykład zielona karta dla samochodu, albo ubezpieczenie i zezwolenia na wjazd na ten konkretny dzień, na który mieliśmy tam jechać. Nie mieliśmy też biletu wstępu do jednej atrakcji turystycznej w Grodnie, który również jest wymagany i pozwolenia na wjazd samochodu. Większość dokumentów posiadaliśmy, ale na zupełnie inne daty, więc trzeba było wyrobić nowe. Udało się bez problemu. Wszystko załatwiłam telefonicznie, wysyłając zdjęcia paszportów i umawiając się na odbiór
i płatność następnego dnia. W Augustowie jest wiele biur podróży, które wydają potrzebne dokumenty. Jedno z nich bardzo nam pomogło i wyrobiło papiery na cito.

20190817_154747.jpg

Udało się nam przejść długą kontrolę graniczną na przejściu z Białorusią, gdzie trzeba kilkakrotnie podbić jeden papierek i pojechaliśmy do Grodna.

20190817_183954.jpg

To piękne miasto pełne kontrastów. W środku oprócz zabytków i nowej zabudowy oraz przepięknego Niemna znajdziemy drewniane chatki.

IMG_20190820_184630_146.jpg


20190817_162955.jpg

Wybraliśmy się na długi spacer ulicami Grodna, podziwiając prześliczne cerkwie w tym tą pod wezwaniem Borysa i Gleba, której część jedna drewniana, a część kamienna. Dlaczego? Ponieważ budynek został zbudowany na skarpie i połowa się osunęła. Odbudowali ją, używając innego tworzywa.

20190817_155856.jpg


20190817_160532.jpg


IMG_20190820_100203_065.jpg


IMG_20190820_100203_066.jpg

Podeszliśmy też na rynek pod imponującą Bazylikę Katedralną Franciszka Ksawerego oraz trochę dalej by zobaczyć dom Elizy Orzeszkowej (tej od "Nad Niemnem").

20190817_184605.jpg


20190817_192219.jpg


IMG_20190819_225249_659.jpg

Nie mogliśmy przeoczyć też popularnej Wieży Strażackiej
i budynku teatru.

20190817_153950.jpg


20190817_183954.jpg

Białoruś ma przykrą renomę kraju zacofanego, brzydkiego, w którym nic nie ma. To nie prawda! Grodno było piękne
i przepełnione zabytkami, nie zauważyliśmy też śladów zacofania większych niż w Polsce.

20190817_192411.jpg

Z całego serca polecam Wam Grodno.

20190817_165030.jpg
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Propozycja idealna na popołudniowy spacerek na Śląsku.

IMG_20200712_165716.jpg

I to dość długi saperek, ponieważ park w Świerklańcu jest ogromny. Przechadzając się po alejkach, możemy podziwiać stawy, fontanny i ruiny Starego Zamku.

IMG_20200712_174225.jpg

Wszystkie zabytki, które są lub były na terenie parku są bardzo dokładnie opisane, dzięki czemu możemy dokładnie poznać historię rodziny szlacheckiej, która mieszkała na tych terenach.
Warty odwiedzenia jest Pałac Kawalera, który również mieści się w parku i zachwyca wnętrzem.

IMG_20200712_221106.jpg


IMG_20200712_171634.jpg

W piwnicy Pałacu znajduje się kawiarnia, jednak nie polecam wizyty. Obsługa była raczej niemiła, kawa ujdzie, ciasto względnie dobre, a komarów w okolicy całe mnóstwo.

IMG_20200712_172517.jpg

Polecam natomiast, spędzić popołudnie spacerując po zielonym i pięknym parku. Przy odrobinie szczęścia trafimy na koncert muzyki klasycznej w amfiteatrze.

IMG_20200712_171021.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Spacery po Gdańsku są dobre w każdą pogodę.

IMG_20200612_232610.jpg

W tym roku mocno eksplorujemy Polskę. Na długi czerwcowy weekend wybraliśmy się do Gdańska.

IMG_20200612_084618.jpg

Wynajęliśmy domek Ptasi Raj na wyspie Sobieszewo. Właściciel był bardzo miły, a domek ładnie urządzony
i przytulny z kominkiem, częścią wypoczynkową dużą kuchnią, tarasem i grillem. Jedynym jego minusem były mrówki w kuchni, których ewidentnie wypadałoby się pozbyć. Cena za dwu dobowy pobyt 6 osób (przy takiej liczbie przydałaby się druga łazienka w domku) wyniosła 700 zł. Podczas wyboru kierowaliśmy się bliskością plaży. Szliśmy na nią jedynie 10 min. Niestety wyprawa do sklepu zajmowała już pół godziny. Na szczęście zaraz obok domków była godna polecenia restauracja: Stara Wędzarnia.

IMG_20200611_143220.jpg


IMG_20200612_084657.jpg

Skąd taka nazwa domków? Ponieważ w miejscu, gdzie są umiejscowione, znajduje się rezerwat Ptasi Raj. Wieczorem poszliśmy zwiedzić rezerwat i obejrzeć zachód słońca słuchając ćwierkania ptaków.

IMG_20200612_204700.jpg

Nie mogło oczywiście zabraknąć wyprawy do centrum
i podziwiania słynnego gdańskiego żurawia, który jest najstarszym europejskim dźwigiem portowym.

IMG_20200612_232904.jpg


IMG_20200612_181406.jpg

Do tej pory zwiedzałam Gdańsk zawsze w deszczu dlatego, gdy pierwszy raz zobaczyłam jego zabytkowe uliczki
w pełnym słońcu, uznałam, że są naprawdę piękne.

IMG_20200612_174600.jpg

Podsumowując, polecam Wam głównie nocleg na wyspie Sobieszewskiej w Ptasim Raju, ponieważ jest to niezwykle urokliwe miejsce. Ufam, że gdańskiej starówki nikomu rekomendować nie trzeba ;)

IMG_20200612_172143.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Wygląda na to, że nie szybko będziemy mogli pojechać za granicę, dlatego postanowiliśmy intensywnie eksplorować Polskę.

99246357_1119510231745304_6574683916072910848_n.jpg

Najbliższe nam są województwa małopolskie i śląskie. Doskonałym pomysłem na weekendy wypad jest wycieczka nad jezioro Przeczycie do Boguchwałowic. Po przechadzce po opuszczonej infrastrukturze jeziora (która czasem może robić za plan zdjęciowy do dreszczowca ;) ) polecam wybrać się do pobliskiego lasu. Jest tam ładna spacerowa ścieżka.

98355692_296993344661314_6595216217684836352_n.jpg


99279151_240012243950182_3278969997329694720_n.jpg


100046109_242712350352620_6776663609389875200_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Na urodziny oprócz biletów do Saloników i do Mediolanu dostałam również loty do Sztokholmu. Odkryłam kolejne miasto, w którym mogłabym zamieszkać.

98605330_675871156317949_5570234775144235008_n.jpg

Poznawanie miasta zaczęliśmy od spaceru. Podziwialiśmy prześliczne kamienice i pomniki, w tym pomniki świętego Jerzego.

98175875_269347980931690_1412594488588632064_n.jpg


98194422_267974501245348_6125901224240742400_n.jpg


98205725_421272628755906_7700783534599831552_n.jpg


98262517_1638041053017176_4918294576818552832_n.jpg


98203761_932543090507900_6527112488935227392_n.jpg

Powędrowaliśmy przez uroczy ryneczek otoczony kolorowymi kamieniczkami oraz pod zamek, który akurat nie zrobił na nas wrażenia przez swój geometryczny kształt.

98270933_528658157805094_9148451640955633664_n.jpg


97978565_659682301558806_286798318091108352_n.jpg

Sztokholm to miasto portowe, więc zachwycałam się wszechobecnymi łódkami przy kejach. To jeden z powodów, dla których mogłaby zostać tam na zawsze.

97788091_846822485728447_7356743451460763648_n.jpg


98291297_314004872921693_9048179904239108096_n.jpg


98318683_553220292052016_3291125459152011264_n.jpg

Wieczór trafiliśmy do urokliwego parku na festiwal kuchni koreańskiej.

98475585_262206328314351_636131643479818240_n.jpg


99060929_647719362450479_5865113764965122048_n.jpg

Zakochałam się w Sztokholmie i w jego różnorodności oraz otwartości. Na ulicach było widać mnóstwo przedstawicieli różnych kultur, a w wielu miejscach powiewały tęczowe flagi.
Sztokholm oferuje też wiele dobrych rozwiązań jak na przykład wszechobecne elektryczne hulajnogi, którymi poruszaliśmy się między wyspami, na których położone jest miasto. Hulajnóg jest masa i jeździ się nimi po ścieżkach rowerowych. To miasto nie zamyka swoich sklepów
w niedzielę ani restauracji o wczesnych godzinach. Ludzie są mili i przyjaźnie nastawieni.
Aktualnie Szwecja ma jedną z najlepszych strategii walki z koronawirusem, dzięki czemu ich gospoda nie leci na łeb na szyję, jak nasza.

98319673_266189881238127_8006183983115141120_n.jpg

Mam nadzieję, że uda mi się zwiedzić jeszcze inne zakątki Szwecji i wrócić do Sztokholmu.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Kontynuuje wspomnienia zeszłorocznego wiosennego wyjazdu do Kopenhagi.

IMG_20190411_151607_117.jpg

Okazała się, że stolica Danii obfituje w przepiękne parki usytuowane na wyspie w centrum miasta, w których spędziliśmy mnóstwo czasu.

56407479_1989187804710135_4679027656769929216_n.jpg


IMG_20190410_105559_315.jpg

Spacerując, trafiliśmy na kilka przepięknych pałacyków oraz młyn.

57798896_957839154409615_3379035296443138048_n - Kopia.jpg


56416914_1308018742670755_2035151999598592000_n - Kopia.jpg


57852323_310247926312875_3358349320901361664_n.jpg

Wybraliśmy się też pod pomnik Hansa Christiana Andersena, którego bajki uwielbiam, pomimo że są smutne. Anderesen
w swoich dziełach wyrażał cierpienie spowodowane zawodami miłosnymi. Był gejem, a w XIX wieku niełatwo żyło się homoseksualistom. Ciekawą atrakcją pomnika jest kod QR, po którego zeskanowaniu "zadzwoni" do nas Hans i opowie bajkę. Bawiliśmy się świetnie przy tym.

57313560_800596453656074_7566516612044423168_n.jpg

Dalej nogi poniosły nas pod malowniczy marmurowy kościółek.

57852454_1200923553418063_892644502194356224_n.jpg


IMG_20190411_110034_578.jpg

Następnie zwiedziliśmy fort Kastellet w kształcie pięcioramiennej gwiazdy.

56319186_2175644652766368_2881686871069425664_n.jpg


56325216_283731335888970_6735598327561191424_n.jpg


57467998_869646816711653_4748369341123133440_n.jpg


58384033_441314406619771_2236832136126529536_n.jpg

Wiosenne spacery tak się nam spodobały, że po opuszczeniu wyspy udaliśmy się jeszcze pod zamek królowej Danii. Nie jest zbyt majestatyczny, ale wyróżnia się wybiegiem dla koni usytuowanym z przodu.

57343530_604223853322825_5598623276315181056_n.jpg

Postanowiliśmy zahaczyć jeszcze o ogród botaniczny, gdzie wejście jest za darmo oraz zobaczyć bramę do popularnego duńskiego parku rozrywki- Tivoli.

IMG_20190418_152210_545.jpg


IMG_20190418_152210_544.jpg


57550563_2288749371148269_3003187656172503040_n.jpg

Na koniec dnia zostawiliśmy najlepszą atrakcję Kopenhagi- Christianie. Jest to osobna dzielnica, która ma własne prawo i nie podlega jurysdykcji duńskich władz. Powstała w latach 70- tych w wyniku zasiedlania byłych koszar wojskowych przez hipisów. W Christianii nie wolno zrobić zdjęć, więc mam tylko jedną fotkę wejścia do tego magicznego miejsca. Czego jeszcze nie wolno? Biegać, nosić broni, jeździć samochodem. Można natomiast całkowicie legalnie kupić i palić zioło. Mają tam nawet własną walutę. W środku dzielnicy jest kolorowo i panuje bardzo miła atmosfera. Spędziliśmy tam długie godziny, bawiliśmy się świetnie i zwiedzanie Christianii polecam każdemu.

57674176_592177384621726_9018716351279136768_n.jpg

Być w Kopenhadze i nie być w Christianii to jakby nie być nigdzie ;)
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Moja dusza podróżnika zaczyna mieć już powoli dość siedzenia w domu podczas kwarantanny i chce wyrwać się
w świat. Póki co nie może, więc postanowiłam podróżować do moich wspomnień i przy okazji pomóc Wam planować pokoronawirusowe wyprawy.

56595476_392654871465342_230073104464871424_n.jpg

Rok temu na wiosnę pierwszy raz zobaczyłam Kopenhagę. Dania jest niebotycznie drogim krajem dlatego, głównie spacerowaliśmy i podziwialiśmy piękno miasta z zewnątrz.

56786242_311940782831176_7020651381396602880_n.jpg


56459557_1929010390560374_2590884178874597376_n.jpg


57491852_280725936166516_8788279433019523072_n.jpg


57574588_315209059149333_6641042479351070720_n.jpg


58374734_340273386628694_4299963128944263168_n.jpg


58382569_415351032530741_1800406082384822272_n.jpg

Naszą uwagę zwróciła kopenhaska opera nad pięknym jeziorem, gdzie zrobiliśmy przystanek na piwko.

IMG_20190406_134404_554.jpg

Następnie zobaczyliśmy majestatyczny ratusz.


57267756_379658655955702_6447724669918248960_n.jpg


57511619_2442593765765452_6285719456995868672_n.jpg

Kopenhaga to oczywiście kanały i pocztówkowe kolorowe kamieniczki, które na żywo są jeszcze piękniejsze.

57303343_2115344525424407_8699169075059752960_n.jpg


IMG_20190406_231005_606.jpg

Spacerując dalej, wyszliśmy z centrum i dotarliśmy do najbardziej rozpoznawalnego miejsca w stolicy Danii- Małej Syrenki. Zatrzymaliśmy się nad rzeką na kolejne piwo. Złoty trunek to dobro narodowe Danii, ponieważ
z tego kraju pochodzi Carlsberg. To Carl Jacobsen, założyciel tego browaru ufundował posag Małej Syrenki. Zobaczył balet na podstawie baśni Andersena i chciał, aby do posagu pozowała aktorka ze spektaklu- Ellen Price, ale ta się nie zgodziła, gdy powiedziała się, że ma pozować nago. Posąg ma twarz Ellen, a ciało żony Jacobasena.

57378684_448748469194225_6190749075722207232_n.jpg


57504596_385314795527579_7367991317973958656_n.jpg


57530929_314710372808851_5693288856644747264_n.jpg


IMG_20190411_171630_905.jpg


56355304_1158746337618954_6243909874514657280_n.jpg

Na koniec wybraliśmy się do Kościoła Świętej Trójcy. Świątynia ma nie tylko piękne organy i ładny ołtarz, ale również wieżę, na której jest taras widokowy. Wprawdzie płatny, ale warto się tam wdrapać i podziwiać panoramę miasta.

56786105_641063452973908_7014050583598333952_n.jpg


IMG_20190412_131814_854.jpg


IMG_20190418_181715_857.jpg
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Dlaczego jednym z symboli Edynburga jest terier,
a jakże, szkocki? Jak wypadło kolejne miasto na naszej pizzowej mapie?

51082898_631318187307185_8197458040950095872_n.jpg

Piesek Bobby

Policyjny pies o imieniu Bobby przez 14 lat pełnił straż przy grobie swego ukochanego właściciela. Na szczęście zarządca cmentarza oraz dawni koledzy jego zmarłego pana dbali o wiernego czworonoga, który, nawet jeśli ktoś go przygarnął, wracał na cmentarz.
O dobro Bobby'ego troszczyli się też goście
i właściciel pobliskiej restauracji. Zwierzak codziennie o 13:00 przybiegał do knajpki na lunch.
W pewnym momencie przerwa obiadowa Bobby'ego stała się atrakcją miasta. Tuż przed pierwszą pod cmentarną bramą zbierał się tłum ludzi, czekających na psiaka.

Mimo sympatii mieszkańców Bobby znalazł się
w niebezpieczeństwie. Z powodu dużej ilości bezpańskich psów i roznoszonych przez nich chorób, władze miasta wydały nakaz wykupienia przez właścicieli drogiej licencji. Psy bez niej miały być złapane i uśpione. Po kilku dniach policjanci zapukali restauracji, do której Bobby przychodził na obiady. Właściciel nie miał pieniędzy, ale postanowił psiaka ratować. Sprawa otarła się o sąd
i nabrała gigantycznego rozgłosu. Ostatecznie uznano, że cmentarz, na którym mieszka Bobby, stanowi grunt miejski, więc licencję opłacił burmistrz. Terier dostał obrożę z napisem "Bobby
z Greyfriars". Tak, tego cmentarza, na którym niby tak straszy.

Bobby odszedł w 1872. Właściciel jego ulubionej restauracji pochował go pod klombem przed wejściem do cmentarnego kościoła. Prawo zabraniało grzebania zwierząt na święconej ziemi, więc nie mógł on spocząć obok swojego pana. Dopiero w 1981 roku, odsłonięto prawdziwą tablicę nagrobną. Oprócz imienia, daty śmierci i wieku psa widnieje na niej napis "Jego lojalność i oddanie powinny być lekcją dla nas wszystkich".
Naturalnych rozmiarów pomnik Bobby'ego stoi na rogu ulicy George IV Bridge.
W Edynburgu kupimy mnóstwo pamiątek z podobizną sympatycznego teriera.
Pizza w Edynburgu

Jaka? Od prawdziwego Włocha, popijana włoskim piwem. Spacerując po mieście, trafiliśmy na plac, na którym znajdowały się niemal tylko pizzerie. Nasz wybór okazał się całkiem niezły. Moje ulubione danie
w Edynburgu smakowało dobrze, choć czułam delikatne różnice, jeśli chodzi o ciasto- było mniej słone. Ogólnie szkocka pizza dostaje okejkę i polecam.


51061441_1275421532611853_3382966797836746752_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Czyli mówiąc po ludzku hotel i cmentarz.

50917013_349473919225760_6549830812936699904_n.jpg

Old Waverley Hotel
Nasze spanko doczesne rezerwowałam jak zawsze przez booking.com i jestem z niego bardzo zadowolona. Przede wszystkim znajduje się w ścisłym centrum Edynburga i wszędzie można dotrzeć na piechotę. Hotel ma mega wygodne łóżko i przepyszne tradycyjne szkockie śniadanie (takie english breakfast tylko
z kaszanką), miły personel i spoko wystrój. Jedynym minusem był brak przejściówek do gniazdek. Obsługa też nie miała.
Uważam, że hotel spełnił moje oczekiwania i cena była współmierna do jakości. Polecam.
Ogólna ocena 10/10.

51499497_762412380810864_8441188608840302592_n.jpg

Cmentarz Greyfriars Kirkyard

Jestem wielką fanką afrtergrobingu i uwielbiam zwiedzać cmentarze. Edynburg rozpieszczał mnie pod tym względem, bo tam trafimy na całe mnóstwo przepięknych nekropoli.

50956325_339244956678272_6448776803761782784_n.jpg

Greyfriars Kirkyard nie dość, że jest powalająca piękny to jeszcze związanych jest z nim wiele legend. Najbardziej prawdziwa wydaje się ta, że J.K. Rowling szukała tam inspiracji w temacie imion dla postaci z Harry'ego Pottera. Ponoć leży tam Tom Riddle.

50955249_1192606387555935_5441978015074484224_n.jpg

Nieco odbiegając od realizmu to mówią, że cmentarz, jest nawiedzony. Straszy tam niejaki Mackenzie, który niegdyś lubił torturować swoich aktualnych cmentarnych sąsiadów, zanim wydał wyrok, w którego winku zasypiali snem wiecznym. W 1691 Mackenzie dołączył do stałych rezydentów Greyfriars Kirkyard. Nie planował aktywnie udzielać się w nowej społeczności, aż do czasu, gdy w 1999 jakiś bezdomny postanowił urządzić sobie noclegownie na trumnie prawnika. Trumna cóż może i porządna, ale po 308 latach miała prawo załamać się pod ciężarem nieproszonego gościa. Bezdomny zaliczył bliskie spotkanie z resztami szczątków Mackenziego i uciekł, krzycząc z przerażenia. Ponoć ten incydent uwolnił ducha złośliwego mecenasa. Duch straszy i sprawia, że odwiedzający cmentarz źle się czują, doznają fizycznych obrażeń i omdlewają. Jak duch ludziom tak ludzie duchowi i w 2004 dwóch nastolatków ukradło czaszkę Mackenziego i grało nią w piłkę na terenie cmentarza.

51495287_439064573299504_2893605912121966592_n.jpg

Na Greyfriars oczywiście byłam, nic mnie nie wystraszyło i zachwycałam się przepięknymi nagrobkami. Ogromne wrażenie zrobiły na mnie zwłaszcza te wbudowane w ściany sąsiadujących
z nekropolią domów.

51402269_328369194446546_1172647636562345984_n.jpg

Podsumowując jeśli tak jak ja lubicie cmentarną turystykę to Edynburg będzie dla Was rajem,
a Greyfriars Kirkyard dopiszcie do listy "must see". Wstęp jest darmowy.
Ogólna ocena; 10/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Rok temu w styczniu poleciałam do Edynburga. Obawiałam się, że wyspiarska pogoda da mi się poznać od najgorszej strony: będzie wietrznie, zimno
i deszczowo. Nic podobnego. Edynburg zwiedzałam
w słońcu.

50815771_2343960589152581_7109643455957041152_n.jpg

Muszę przyznać, że to była miłość od pierwszego wejrzenia, a właściwie od pierwszego nocnego spaceru po Edynburgu. Wtedy odkryłam piękno jego gotyckich kamiennych budowli i ciekawych pomników.

50790806_244980323092030_6815952471270096896_n.jpg


50818568_2012343272189501_3443175186990366720_n.jpg


51038285_2562175147132257_3256287471880634368_n.jpg


51078295_315723915815028_8914078982169690112_n.jpg

Za dnia miasto okazało się jeszcze piękniejsze, zwłaszcza kolorowe witryny sklepów i lokali gastronomicznych. Chowanie telefonu nie miało sensu, ponieważ robiłam zdjęcia ciągle. Szczególnie urzekły mnie kamienice w centrum oraz długa Royal Mile łącząca dwie królewskie siedziby: Zamek i Pałac Holyrood.

50827950_305129523693237_4830209689545342976_n.jpg


50922833_286523748712148_2030336082834358272_n.jpg


51142208_377820333020400_5297902336402784256_n.jpg


51161301_299826324216449_7921774247817510912_n.jpg


51178897_241199550137766_8646596910125154304_n.jpg


51188399_281506452521972_8995798603356176384_n.jpg


51195342_358074728364371_3959230389666447360_n.jpg


51216169_549506832219809_1498663799249436672_n.jpg


51237836_528876564301932_4075337327205941248_n.jpg


51273694_2520710931489208_1157602868635631616_n.jpg


51552811_1261555100687761_7791759793856708608_n.jpg


51612555_795248700814273_5084669777230692352_n.jpg


51650040_392152661373404_2339507285002289152_n.jpg


51662377_799160623767134_543609483759190016_n.jpg

Edynburg jest pełen kraciastych pamiątek, nawiązań do Nessie i Harry'ego Pottera.

51552621_1610166429130185_4215004398041956352_n.jpg


51297196_296950804340362_2846420108622954496_n.jpg

Dlaczego do młodego czarodzieja? Ponieważ to
w kawiarni The Elephant House J.K. Rowling pisała swoją pierwszą książkę. Jako wielka Potteromaniaczka musiałam tam pójść na angielską herbatkę o 17.
I ogromnie się zawiodłam. W środku jest oczywiście tłoczno, a wystrój nijak nie nawiązuje do sagi. Na ścianie widnieje jedynie małe zdjęcie pisarki informujące, że to tutaj tworzyła magię. Popijając nawet dobrą herbatę, bolałam nad niewykorzystanym potencjałem tego miejsca.

51061452_543171706181702_1452958617006243840_n.jpg

Prócz tradycyjnej herbaty poszliśmy też do tradycyjnego pubu na piwo i fish and chips oraz haggis. Flagowej brytyjskiej ryby z frytkami nikomu nie trzeba przedstawiać. Inaczej może być z haggis. Jest to specjał szkockiej kuchni, przyrządzany
z owczych podrobów, wymieszanych z cebulą, mąką owsianą, tłuszczem i przyprawami, zaszytych
i duszonych w owczym żołądku. Haggis jest zwykle podawany z ziemniakami. To było przepyszne! Dobrze doprawione i mega sycące. Wiem, że dla niektórych to danie jest nie do przełknięcia, ale mi podroby niestraszne.

50882546_208042356732242_5038860888707170304_n.jpg


51059189_1362774640543534_1505219852078415872_n.jpg

Po tym, jak zakochałam się w Edynburgu, jestem bardzo ciekawa jak wygląda Londyn. Czy też jest tak majestatyczny i efektowny pod względem architektury? Przekonam się już nie długo, bo lecę w piątek :)

50681692_320257075285014_2175129557915402240_n.jpg
  • awatar Kosmetyczneplum7: Ryba z groszkiem i frytkami to tu taki standard . Mieszkam kawałek stąd
Pokaż wszystkie (1) ›
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów