Wpisy oznaczone tagiem "społeczeństwo" (564)  

dodheimsgard
 
Wpis tylko dla znajomych
høst☾:

Wpis tylko dla znajomych

 

herlittlestories
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

caligo
 
fabularium: Z ochotą sięgnę po tę pozycję:
owvolumen.pl/(…)jean-delumeau-strach-w-kulturze-zac…

[Fascynująca książka o tkwiących w naszej kulturze, tradycji, mentalności, fobiach, urazach, stereotypach oraz sposobach ich przezwyciężania. I niezwykle aktualna. Bo wbrew pozorom niewiele się zmieniło, co widać coraz wyraźniej. Warto przeczytać, by spojrzeć na obecną sytuację z szerszej perspektywy i lepiej zrozumieć nasze społeczeństwo.]


Przeczytałabym też coś (z nieco innej bajki) Michaela Shermera, coś innego niż "Rynkowy umysł...".
 

caligo
 
fabularium:
Ciekawa wypowiedź:
m.krytykapolityczna.pl/(…)dobrowolski-polacy-potrze…

Było i jest:

“Ateizm wiąże się z Oświeceniem, a u nas, jak wiemy, było ono słabe. (...) Ateizm szczerze mówiący, że Boga nie ma, jest w niej [postfeudalnej mentalności przejawiającej się do dziś na wielu poziomach życia indywidualnego i społecznego Polaków] po prostu złem, naruszeniem porządku świadomości zbiorowej. Człowiek przyzwoity i dobrej woli po prostu nie może być ateistą, tak jak nie można puszczać bąków w towarzystwie.”



A mogłoby być tak:

“Bardzo niewiele brakowało, by ustanowić tu pierwszą areligijną republikę. Niestety kiepski, szwedzki zresztą, król Zygmunt III Waza za podszeptami Piotra Skargi zatrzymał ją u nas i zapisał Polskę do kontrreformacyjnego obozu Habsburgów. Co, jak twierdzi część historyków, było pierwszą z wielu błędnych politycznych decyzji, które w końcu skończyły się rozbiorami.”

 

epartnerzy
 
bestsellery - SERIA REFLEKSJE Michaela Sandela do -56% taniej

banner_sandel_726x230.jpg


o autorze:
Michael J. Sandel (ur. 1953): jeden z najwybitniejszych współczesnych amerykańskich filozofów i autor bestsellerowych książek. Absolwent Uniwersytetu Brendeis, pracę doktorską obronił w Oxfordzie. Od 1980 roku wykłada filozofię polityczną na wydziale nauk politycznych, stosunków międzynarodowych i administracji Uniwersytetu Harvarda. Sympatię studentów i popularność medialną zdobył w szczególności dzięki cyklowi wykładów, zatytułowanemu: „Sprawiedliwość. Jak należy postępować”. Uczestniczyło w nich do tej pory blisko 15 tysięcy studentów, a kiedy zaczęła retransmitować je brytyjska telewizja BBC, Sandel stał się znany na całym świecie. Autor kilku książek, (wydanych także w Polsce) m.in. Liberalism and the Limits of Justice (1982), Democracy’s Discontent (1996), Justice. What’s the right thing to do (2010).

Promocja trwa do 23.11.2015 r.
Przejdź na stronę promocji:
epartnerzy.com/michael_j__sandel_c1813.xml?pid=12436

Pobierz darmowe fragmenty ebooków:

Przeciwko udoskonalaniu człowieka - ebook
Pełna wersja:
epartnerzy.com/(…)przeciwko_udoskonalaniu_czlowieka…

darmowy fragment:
aspiracja.com/(…)przeciwko_udoskonalaniu_czlowieka_…

Przeciwko udoskonalaniu człowieka - ebook.jpg


*********
Sprawiedliwość - ebook
Pełna wersja:
epartnerzy.com/(…)sprawiedliwosc_p85505.xml…

darmowy fragment:
aspiracja.com/(…)sprawiedliwosc_ebook.pdf…

Sprawiedliwość - ebook.jpg


*********
Czego nie można kupić za pieniądze - ebook
Pełna wersja:
epartnerzy.com/(…)czego_nie_mozna_kupic_za_pieniadz…

darmowy fragment:
aspiracja.com/(…)czego_nie_mozna_kupic_za_pieniadze…

Czego nie można kupić za pieniądze - ebook.jpg
 

nietereska
 
Niebo nie runęło, ziemia się nie rozstąpiła. Zranieni do żywego członkowie i sympatycy PO nadal ujadają, chociaż Polacy w wyborczą niedzielę zrobili im jesień średniowiecza.
Ale dla normalnych ludzi nic w zasadzie się nie zmieniło. Miało być obowiązkowe modlenie, miały być pobudy o szóstej, miał być ciemnogród. A nie ma.
Na wesoło o pierwszym powyborczym poranku:
pl.blastingnews.com/(…)obudzilam-sie-rano-w-nowej-p…
file1291332600679.jpg
 

caligo
 
Refleksje (z sieci) na Dzień Ojca...

Statystyki wskazują, że dziewczęta, które nie mają więzi z ojcem (lub te więzi są bardzo słabe) są bardziej narażone na wykorzystywanie seksualne oraz inne formy przemocy fizycznej. Osiągają słabsze wyniki w szkole, wcześnie zachodzą w ciążę, a ich związki częściej się rozpadają. Nie potrafią kontrolować swoich emocji.

www.charaktery.eu/(…)Męskość-rodzi-kobiecość…

Kind.jpg

Współczesne ojcostwo, współczesna rodzina

"... nie ma stabilnych rodzin tam, gdzie nie ma stabilnego rynku pracy, na którym można zarobić na godne życie. "Śmieciowa rodzina" to konsekwencja śmieciowego rynku pracy dla gorzej wykształconych.

Po drugiej stronie skali są małżeństwa klasy średniej z dwójką pracujących i dobrze wykształconych rodziców. Od lat 70. mężczyźni z wyższym wykształceniem coraz częściej żenią się z wykształconymi kobietami (wcześniej wykształcenie nie miało znaczenia, a przy tym pula wykształconych kobiet była znacznie mniejsza)."

wyborcza.pl/(…)Ojcostwo__klasa_i_kasa.html…
  • awatar Zakira Luna: Zgadzam się z tym wszysktkim- ojciec jest podporą, daje poczucie bezpieczeństwa, jeżeli nasze życie to ,,statek", wtedy ojciec jest...kotwicą :)
  • awatar fabularium: @Zakira Luna: Ładnie powiedziane. Uważam, że o rodzinę powinni dbać oboje rodzice - oczywiście każda ze stron posiada różne umiejętności, inne predyspozycje, inne uwarunkowania biologiczne i kulturowe, ale większych dysproporcji w 'zaangażowaniu w rodzinę' nie powinno być. Facet powinien umieć ugotować obiad dla siebie i rodziny tak jak kobieta powinna umieć zarobić na siebie i na rodzinę. To jest pełnosprawność :-D No i najważniejsze: budowanie dobrych, głębokich relacji w rodzinie. I być może zarazem najtrudniejsze zadanie...
  • awatar Zakira Luna: @fabularium: zgadzam się- niby takie oczywiste, a jednak tak trudne...
Pokaż wszystkie (3) ›
 

herlittlestories
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

caligo
 
fabularium:
Augen.jpg
foto: Kasia Salak

Prof. Monika Płatek: "Płeć biologiczna nie uzasadnia kulturowego ograniczania kobiet i mężczyzn. Ona nie ma być nienaturalnie bierna, posłuszna, podległa, a on — sztucznie ograbiony z wrażliwości, empatii, delikatności, słabości. Taka tresura zabetonowana w tradycji, ukryta w języku, przepisana w prawie i podparta protezą religii nie pomaga, ale szkodzi. (...) Chłopiec wciśnięty w ciasny pancerz fałszywej męskości, by się z tym uporać, sięgnie po alkohol. Zatuszujemy prawdę, winę za przemoc zwalając na alkohol. Dziewczynka, gdy wyrośnie, znów jak matka zostanie z tym sama. Państwo się przyłoży i zlikwiduje rejestr alimenciarzy. Po co prawdą kłuć w oczy? Rozsypkę związków zwalimy na gender, a gender, akademicką dziedzinę, niewybrednie przyrówna się do nazizmu, ideologii i Hitlera. Nawału zgonów z powodu raka szyjki macicy nie skojarzymy z lekceważeniem kobiet i ich zdrowia. Padającym zaś na zawał mężczyznom wmówimy, że ich śmierć nie ma nic wspólnego z kulturowym przywaleniem stresującymi wzorcami męskości, tylko z biologią." [WO, 28.3.2015]

Ktoś dopisał: A na koniec refren... "Chłopaki nie płaczą..." Bez drugiego dna. Lub "Chłopaki nie płacą". Z drugim dnem lub bez.
I jak tu się nie zgodzić z powyższym?
 

worthlesslady
 
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że jestem dziwna, niepoprana moralnie, nienormalna. Bo czy to nie szokujące i zawstydzające być dziewicą w wieku (prawie) 20 lat, kiedy jedna dziewczyna w mojej klasie jest 2 miesiącu ciąży, a druga stara się zaciążyć, bo jak to ujęła "facet spuszcza się w nią od kilku miesięcy" *. Halo, czy jest ze mną coś nie tak? W mojej klasie tylko 5 osób nie ma partnerów, gdzie reszta po prostu skończyła swoje związki. Czuję się jak wyrzutek, bo tylko ja nie miałam nigdy nic "na poważnie". Czy to normalne? Może odstaję po prostu od jakiejś społecznej normy, czekając na tego jedynego na moim wymarzonym, czarnym jednorożcu. Oszaleję, a z takimi ludźmi nie da się normalnie funkcjonować. Nie chcę być tą inną. Tą dziwną. Tym wyrzutkiem. Nie chcę. Przecież ja ledwo co się całowałam.. Boże, żal mi samej siebie. Powinnam skoczyć z mostu.
XXI wiek mnie przerasta.
Zostanę wieczną dziewicą... Atrakcyjnie, że nie wiem.


*(Moja klasa jest młodsza ode mnie o rok - przepadłam z powodu depresji, więc o to siedzę w klasie z ludźmi, gdzie 80% z nich, to dzieci w ciałach nastolatek)


tumblr_mzkjjbAqiy1sd3xodo1_500.jpg
  • awatar Folari: To raczej z tymi dziewczynami jest coś nie tak. Bycie dziewicą w takim wieku wcale wielce dziwne nie jest. :)
  • awatar Return to life: Jestem młodsza od Ciebie, ale czuje się podobnie i często męczą mnie takie same pytania.
  • awatar Lithium_Flower: Jak mawiała mama: "jak inni skoczą w ogień to ty też pójdziesz?". Sama sobie odpowiedz :) To twoje życie i nikt za Ciebie go nie przeżyje. "Facet spuszcza się w nią od kilku miesięcy". Romantycznie w chuj <3 Patologia...
Pokaż wszystkie (3) ›
 

bitwbit
 
Potrafię kochać ludzi (ale to pedalsko brzmi), ale potrafię ich też nienawidzić. Zazwyczaj kocham (nie tylko w ten pedalski sposób) pojedyńcze osoby, natomiast nienawidzę grupy, zbiorowości.
Mógłbym uogólnić to w ten sposób:

Człowiek pojedyńczy - jak kanapka, może być super np. z dobrą wędliną i papryką, a może być z gównem.

Społeczeństwo - jak kanapka, ale zawsze z gównem.

Jebani rowerzyści wkurwiają mnie swoją nieznajomością przepisów (mam czasem wrażenie, że to jednak ignorancja). Zasrani kierowcy którzy wszędzie się spieszą, wciskają, mają w dupie wszystkich bo to ONI muszą zdążyć, podjechać jak najbliżej sklepu. Pedały w rurkach, niestabilni emocjonalnie ludzie brudnopisy z kolcami w dupie, cipowate metale w chujowych glanach, kominiarze oszuści, księża dzieciojebcy, szafiarki-szmaciarki, przychlastowe dzieci społeczniaki... Przyjemnie prawda ?

Natomiast jeśli miałbym tak opierdolić konkretną osobę to jest mi już ciężej. Owszem znajdą się tacy, ale generalnie bardzo często ich wady powiąże z subkulturą, wyznaniem, pokoleniem - czyli czymś co pochodzi od społeczeństwa. Nienawiść do jednostki przychodzi mi z trudem i
szczerze mówiąc cieszy mnie to. Złe uczucia mogą ujść w bezpieczną stronę, a dla jednostek zostanie mi dużo miłości (tak kurwa, tej pedalskiej).
 

pushthebutton
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
pushthebutton:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

banzajpl
 
Przemoc jest niestety dla wielu ludzi poważnym problemem. Na każdym kroku możemy spotkać ofiary przemocy, ale najczęściej porusza się temat kobiet nękanych przez ich partnerów. Problem ten...
www.banzaj.pl/Przemoc-wobec-mezczyzn-i-kobiet-ja…
 

zyciewazki
 
Czy wzruszają nas historie nieuleczalnie chorych, niepełnosprawnych, poszkodowanych...?
Nie! dopóki nie spotyka to kogoś z kręgu ludzi, których znamy.
Dlaczego ? Codziennie w trakcie najbardziej prymitywnych czynności, gdzieś pomiędzy obiadem, a plotkami z przyjaciółką, pomiędzy reklamą proszku i kleju do protez docierają do nas informacje o tym że ktoś potrzebuje naszej pomocy... Uodporniliśmy się na czyjeś wołanie o pomoc, bo dociera do nas tymi samymi kanałami, co reklamy (tv,radio, internet, bilboardy, ulotki). A reklama kojarzy się z namową, zabiegiem marketingowym, ściemą i drugim dnem ...
Macie jakieś pomysły na to, by czyjeś wołanie o pomoc faktycznie jeszcze do nas docierało? Czy da się jeszcze wyleczyć ze znieczulicy?
 

motywacjachwiejaca
 
motywacjachwiehaca: A w tej cales ciszy

IMG_20140504_214337.jpg


( my fat body )
50d0e8be002cc60f53261da4.jpeg
  • awatar ~Julia~: To jest dobra myśl dla tych, którzy jeszcze sami nie dojrzeli do ściągnięcia masek. Ciesze się, że coś takiego piszesz, choć wiem, że nie jest ci teraz ani lekki, ani przyjemnie. Ale... może to początek jakiś zmian. Takich niewidocznych, w Tobie samej
Pokaż wszystkie (1) ›
 

miedzyinnymi
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

entrophia
 
masks.jpg

Czy za każdym razem, gdy stajesz przed lustrem widzisz w nim tę samą osobę?

Czy na to banalne z pozoru pytanie istnieje równie banalna i prosta odpowiedź?

W ciągu życia wielokrotnie jesteśmy zmuszani do odgrywania różnych ról. Nie odkryję drogi do Indii stwierdzeniem, że aby temu sprostać ludzie bardzo chętnie sięgają po maski. Często nie zdając sobie z tego nawet sprawy. Czy ktoś mógłby powiedzieć uczciwie o sobie, że nie ma żadnej maski? Nie znam takich osób, bo czy aby na pewno zawsze możesz i chcesz pokazać innym, co naprawdę czujesz, co przeżywasz i jakie emocje w danej chwili się w Tobie rodzą? Prawdą jest, to co już zostało powiedziane powyżej – okoliczności nas zmieniają, a my wraz z nimi, w zależności od tego jaką rolę trzeba nam grać, przywdziewamy różne stroje. Człowiek musi być raz przykładnym pracownikiem, raz dobrym współmałżonkiem, innym razem przyjacielem,a jeszcze innym - dzieckiem swoich rodziców. Inną twarz pokazujesz w pracy, inną w domu, a jeszcze inną w gronie przyjaciół… Jednak, do czego najbardziej potrzebujemy masek? Otóż najbardziej są one przydatne w zacieraniu uczuć i emocji (tak! tak!). Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele osób cenzuruje swoje uczucia, może nawet sami należymy do tego zaklętego kręgu. Jako ludzie, mamy bowiem tendencję do tego by nasze uczucia kategoryzować, oceniać i poddawać autokrytyce. Pozwalamy sobie na okazywanie tylko tych uczuć, które w naszym mniemaniu są dobre. Kiedy natomiast, w mniejszej lub większej panice, pojawią się w nas te, które osądziliśmy jako złe lub niewłaściwe, wówczas sięgamy po inną twarz - skrupulatnie i często po mistrzowsku upychając w ogromnej szafie masek to, co niewygodne. To, co chcemy ukryć, jest głównym kryterium przy wyborze danej pozy. To strach przed brakiem akceptacji sprawia, że w zależności od sytuacji i osoby, maskujemy to, co w nas prawdziwe.

Mylnie mogłoby się niektórym wydawać, że ta swoista „maskarada” dotyczy tylko naszych słabych stron. Otóż nie, dotyka ona także tego, co w sobie cenimy i uważamy za wartościowe.
W dzieciństwie wraz z przekonaniami o różnych powinnościach, wpaja się człowiekowi wiele masek, postaw. Twarze te z czasem wrastają w ludzką naturę, tak, że zaczynamy postrzegać je jako integralną część naszej osoby. W tym jednak kryje się pewna pułapka, bo to jacy powinniśmy być nie jest tożsame z tym jacy w gruncie rzeczy jesteśmy. Powinność rodzi ryzyko spełniania oczekiwań otoczenia, czego konsekwencją może być oddzielenie nas od autentycznego kontaktu ze sobą. Na dłuższą metę, skutki życia w maskach bywają zgubne, bowiem zaczynają kierować ludzkim życiem, i w końcu to my zaczynamy służyć im, a nie one nam – bez nich nie wiemy, jacy jesteśmy.
Każdy człowiek ma własną historię, świat przeżyć i wartości. Swoją opowieść. Warto jednak przyjrzeć się swoim maskom, sytuacjom, w których je przywdziewamy. Zadać sobie pytanie: jak często po nie sięgamy i dlaczego? Wzmocni to naszą samoświadomość, pomoże rozwojowi i być może poprawi relacje z innymi ludźmi. Oczywiście próba spojrzenia na własną osobę bez maski jest podjęciem ryzyka pozbawienia się złudzeń, spojrzenia w swoją prawdziwą twarz. Jednak próba taka, może przyczynić się do nieprawdopodobnego odkrycia w nas nieznanych nam dotąd nowych, wewnętrznych lądów.
Zatem, otwórz swoją szafę, z której w sekrecie przed innymi korzystasz codziennie. Przyjrzyj się jej dłużej, sięgnij tam, gdzie trzymasz swoje maski. Obejrzyj wszystkie, te których używasz najczęściej, te na specjalne okazje i te, które zapomniane, leżą gdzieś na dnie szafy. Odszukaj każdą. Masz je teraz przed sobą. Nie oceniaj ich, uświadom sobie tylko to, że istnieją i spróbuj je nazwać, bo może się okazać, że kilku z nich już nie potrzebujesz…


  • awatar Coobus: Każdy z nas zakłada maskę, każdy gra, mamy to w naturze. Mam ten wątek również w swoich wierszach. Życie to teatr (nie ja to wymyśliłem, jak wiesz). Ładny tekst.
  • awatar kruk55: z masek mi najbardziej podobają się te karnawałowe ;)
  • awatar Księżycowy Króliczek: "Na dłuższą metę, skutki życia w maskach bywają zgubne, bowiem zaczynają kierować ludzkim życiem, i w końcu to my zaczynamy służyć im, a nie one nam" - brzmi jak morał filmu "Maska"
Pokaż wszystkie (3) ›
 

entrophia
 
„Samotność”

Samotność jest tak jak deszcz.
Z morza naprzeciw wieczorom wznosi się;
z równin, co dalekie są i odległe,
płynie ku niebu, którym zawsze włada.
I dopiero z nieba na miasto opada.

Kropi w bezpłciowe tu na dół godziny,
gdy w ranek ulice wchodzą zakrętami
i gdy ciała, co nie znalazły ni krztyny,
odwracają się smutne, zawiedzione plecami;
i gdy ludzie, co żarci są nienawiściami,
jednym łóżkiem muszą spać związani:

wtedy samotność płynie z rzekami…

(Rainer Maria Rilke)


Jest udziałem każdego. Od czasu do czasu przytula nas lodowatą dłonią pustki. Zaraz po Miłości, stoi w kolejce do naszego serca. Jednak nie zawsze jest w nim gościem, na którego przybycie ogarnia nas euforia. Samotność.

Pisali o niej wielcy i mali tego świata. Mówią o niej strony ksiąg, na których przez całe wieki potwierdza swoją obecność. Niesiemy ją uśpioną na dnie duszy, drżąc przed jej przebudzeniem.

samotność.jpg

Czym tak naprawdę jest i skąd się bierze?

Samotność jest powszechnie uważana za jedno z częstych źródeł cierpienia. To bolesna świadomość pustki, której człowiek wielokroć nie potrafi wypełnić, to poczucie braku więzi z drugim, oderwania, bycia „poza” życiem; to także trudność w odbudowaniu czy zbudowaniu szczerej relacji z otoczeniem, z drugą osobą.

Jednak samotność ma nie tylko wymiar psychologiczno-społeczny, bowiem istnieje też inny rodzaj samotności. Tej, która dzieje się w tłumie, tej która rozgrywa się wewnątrz człowieka, nawet wtedy, kiedy z mniej i bardziej bliskimi ma kontakt wzorowy. Bo jest jeszcze samotność w aspekcie duchowym, dotkliwe poczucie oderwania i oddzielenia od boskiego pierwiastka. Wieczna tęsknota.

Idąc ulicą, mijam ludzi zagubionych, upadłych na duchu, kruchych jak kwiaty na wietrze. Ludzi osamotnionych, których smutne, pełne melancholii twarze zlewają się w szarą plamę, nieprzeniknione morze łez, goryczy, żalu… pustki. Ci ludzie, nie są samotni z wyboru, on bowiem bardziej znamienny jest dla odosobnienia, które jest dobrowolne i może być doświadczeniem odświeżającym, regenerującym siły. Samotność natomiast, ta która siada na parapecie okna, chłodem pustego domu ślizga się po ścianach, ona jest dotkliwa, nieprzyjemna i wyczerpująca. W przeciwieństwie do odosobnienia, które w zależności od woli człowieka może rozpocząć się i skończyć w określonym czasie, samotność ogarnia go niezależnie od niego.

Szybkie przemiany społeczne dzisiejszych czasów pozbawiają ludzi bliskich kontaktów i są źródłem izolacji człowieka od innych. Współczesne społeczeństwo coraz częściej jest społeczeństwem odhumanizowanym, niszczącym tradycyjne źródła bezpieczeństwa, rozrywającym i burzącym więzi międzyludzkie. Taka sytuacja potęguje warunki sprzyjające osamotnieniu. Sprawia, że człowiek zamiast mostów buduje mury. Zamyka się na drugiego, ale także dla siebie staje się z czasem bardziej obcy, ucieka w wirtualne światy techniki, filmu, internetu. Żyje historiami bohaterów z ekranu telewizora czy kina (jeśli w ogóle ma chęć jeszcze do niego wychodzić) lub gier. Coraz bardziej odcięty, coraz bardziej odizolowany, samotny i nieszczęśliwy. Współczesna kultura wypromowała modę na życie w pojedynkę. W efekcie prowadzi to do powstawania związków płytkich, krótkotrwałych, przelotnych. Nie dających możliwości rozwijania więzi. Obecne czasy niewątpliwie dają człowiekowi także wiele wolności, jednak co z tego, kiedy człowiek nie potrafi z niej rozsądnie korzystać. O wiele częściej używa jej by powiedzieć „nie”, zamiast „tak”, jego nastawienie do życia jest coraz bardziej konsumpcyjne, a niestety, bliskości nie można kupić, nie można jej mieć od zaraz, trzeba ją budować, poświęcić swój czas, opiekować się powstającym związkiem z troską nie mniejszą niż ta z jaką dba się o rośliny, a nawet z większą. Nie każdego na to stać, ale każdy pragnie być szczęśliwy. Jednak bez podjęcia ryzyka, jest to niemożliwe.

A może warto tak ryzykować, bo przecież...człowiek tworzy relację, wówczas, gdy siebie powierza drugiemu i pozwala mu wejść do swego serca. Kiedy dzieli się z nim swoimi przeżyciami, porażkami, sukcesami, radościami i smutkami. I wreszcie wtedy, gdy przyjmuje na siebie jego życie i jego sprawy, Gdy w ufności obnaża swoją duszę. Jest to odwieczna Tajemnica prawdziwej przyjaźni i miłości, które jak siostry stoją jedna przy boku drugiej. W szczerej, głębokiej relacji każda z osób pozostaje sobą poprzez powierzenie się drugiej, a przy tym, żadna nie zatraca się i nie rozmywa, lecz zachowuje własną odrębność i indywidualność.


 

entrophia
 
fire&ice.jpg


Nie od dziś wiadomo, że światem rządzą stereotypy. Zauważamy je mniej lub bardziej świadomie, tak samo jak mniej lub bardziej świadomie się im poddajemy. Chcemy być „oryginalni”, ale często jesteśmy schematyczni, podświadomie odgrywamy swoje role „w zgodzie” z kulturowo i społecznie narzuconymi nam schematami zachowań.
 
   Mówiąc stereotypy mam na myśli wszelkiego rodzaju poglądy, które z ślepą wiarą podzielały całe rzesze pokoleń wstecz z naszymi praprapra…babkami i dziadkami na czele, przez którą to wiarę i przywiązanie do niej, kobiety częstokroć płakały do poduszki, spuszczały wzrok, nie walczyły o należne im miejsce w życiu społecznym, kulturowym, politycznym i także rodzinnym, a mężczyźni zaciskali w bezradności dłonie, bili się na wojnach i nie płakali wcale – bo przecież „to wstyd by chłop płakał!”. Jednak czy naprawdę to taki wstyd, czy naprawdę wciąż musimy dławić w sobie pierwiastki nie przejawione w naszej płci na poziomie biologicznym? Kobieta by być kobietą wcale nie zawsze i nie na każdym kroku musi być uległa, uśmiechać się, gdy ją boli, być „miłą” na zawołanie, tak samo jak mężczyzna by być mężczyzną nie zawsze musi pozować na mięśniaka-troglodytę bez uczuć, twardego i agresywnego. Wszyscy bowiem mamy prawo do pielęgnacji w sobie zarówno pierwiastka kobiecego jak i męskiego, by zachować równowagę, by nie czuć wstydu, przed wyrażaniem emocji i uczuć.

   Rzecz w tym, że już od czasu opuszczenia przez nas przyjemnego i ciepłego gniazda łona naszych matek jesteśmy wtłaczani w sztywne ramy stereotypów – chłopcy w błękicie, dziewczynki w różu – i tak niewinnie się to zaczyna… Ale do czego zmierzam? Otóż społeczne definiowanie płci jest nierozerwalnie związane z jej odgrywaniem. Definicje te do pewnego stopnia stanowią typy idealne, a co za tym idzie nie występujące w takiej postaci w praktyce społecznej. Konsekwencją tego jest fakt, że wciąż jesteśmy zmuszeni do potwierdzania swojej płci, udowadniania, że jesteśmy albo kobiecy albo męscy. Role płciowe są przefiltrowane przez siatkę binarnych opozycji męskości i kobiecości, i tak dla przykładu: on „powinien” być twardy – ona delikatna, on agresywny – ona łagodna, on milczek – ona gaduła, on reprezentuje rozum – ona intuicję, on współzawodniczy – ona współpracuje, tego typu pary przeciwieństw można by mnożyć do białego rana. Podział ról płciowych przekłada się na każdą płaszczyznę naszego życia, począwszy od pracy zawodowej, a skończywszy na życiu rodzinnym i zachowaniach w alkowie – męskie pożądanie ma być aktywne, a kobiece bierne, mężczyzna ma być doświadczony, a kobieta niekoniecznie, on jest ponoć poligamiczny, a ona monogamiczna – ponoć. W potocznym określaniu płciowości osoby pośredniczą stereotypy, lecz nie tylko one. Dużą rolę w formułowaniu oczekiwań względem kobiet czy mężczyzn odgrywa także kultura w jakiej żyjemy. Udział w życiu społecznym, zmusza nas do nieustannego potwierdzania płci społecznej, która nie zawsze jest tożsama z płcią biologiczną. To trudne zadanie, gdyż bardzo często oczekiwania społeczne wobec danej płci nie są spójne. Jednakże tak jak wszystko, także modele kobiecości czy męskości, ulegają ostatnio nieznacznym modyfikacjom. Widać to dość wyraźnie w obszarze kultury masowej. Zmienia się obraz lansowanego przez mass media typu współczesnej kobiety i współczesnego mężczyzny. W kulturze masowej, kobieta okazuje się być kobietą macho, kobietą modliszką, kobietą z pazurem, która bez żenady pokazuje, że w niej także drzemie testosteron. Z kolei promowany wizerunek mężczyzny, coraz częściej zaczyna przyjmować znamiona kobiecości. Jakkolwiek, jednak, kto jest uważny, ten spostrzegł, że ta dwoistość: kobiecość vs. męskość nie rozkłada się proporcjonalnie, sprawiedliwie. Można zauważyć wyraźne zjawisko androcentryzmu, tzn. uprzywilejowania pierwiastka męskiego. Mężczyzna bowiem wciąż jeszcze tylko „może”, a kobieta „musi” być zadbana. Ona na każdym kroku musi dawać dowód, że dbanie o powierzchowność jest dla niej „sprawą najwyższej rangi” (gładko wydepilowane nogi, nienaganny makijaż, fryzura, elegancki strój, pięknie perfumy). Płeć piękna bowiem jest jakby społecznie bardziej „zobowiązana” do potwierdzania swojej „wartości” poprzez sprawy tak powierzchowne jak wygląd czy ubiór, do odgrywania pewnego rodzaju kulturowego spektaklu. Potoczne, utarte definicje płci mówią nam wyraźnie, jak i jakie role mamy odgrywać. Jednym z elementów jest konwencjonalny – męski lub kobiecy – wygląd. I mimo, iż obecnie wszystko wskazuje na to, że wiele spraw związanych z normatywnie pojmowaną płciowością, wydaje się ulegać rozluźnieniu, to „jednak kobieta pragnąca nabyć męskie buty lub spodnie spotka się w sklepie z pouczeniem, że powinna raczej zaopatrzyć się w czółenka lub podkreślić talię, a gdy nie farbuje siwiejących włosów, wszyscy – od pracodawcy do przypadkowego przechodnia – będą jej zwracać uwagę na niestosowność takiego postępowania. Mężczyzna z kolei posuwający swą dbałość o wygląd o jeden krok dalej niż zezwala aktualna norma zostanie w najlepszym razie uznany za zniewieściałego. W najgorszym – nazwany ‚babą’ lub ‚pedałem’.”(I. Desperak). Takie stwierdzenia, niestety wciąż nie należą do rzadkości. Nie chodzi tu tylko i wyłącznie o zwykłą tolerancję, ale o poszanowanie prawa człowieka do bycia sobą, życia w zgodzie z własnymi emocjami, wartościami, uczuciami; o prawo osoby ludzkiej do możliwości pielęgnowania w sobie i rozwijania prawdziwych cech swojej osobowości, a nie jedynie tych, które będą akceptowalne społecznie, „dzięki” którym będziemy mogli tylko odgrywać nasze role – tak jak robiły to całe pokolenia mężczyzn i kobiet przed nami, nie pozwalając sobie na bycie sobą, na ujawnienie swoich talentów i rozwijania ich bez poczucia popełniania grzechu społecznego niedopasowania. Jeśli nie damy sobie szansy na to by być sobą, w naszym życiu wciąż obecna będzie rywalizacja, nieuzasadnione zmęczenie życiem ( a w rzeczywistości zmęczenie ciągłym „obowiązkiem” społecznego udowadniania swojej kobiecości czy męskości) oraz poczucie niespełnienia, wypalenia.
 „Idealna” kobiecość lalki Barbie i Matki Polki, tak samo jak „idealna” męskość bezłzawego, bezuczuciowego, silnego i agresywnego typa – dla nikogo nie jest zdrowa.
Wszędzie musi być równowaga. Równowaga pojęta nie na zasadzie przeciwieństw, lecz uzupełnienia, które powinno odbywać się nie tylko w relacji między kobietami, a mężczyznami, ale także a może przede wszystkim, na poziomie pojedynczej osoby ludzkiej integrując w niej pierwiastek kobiecy z męskim i odwrotnie, czyniąc w ten sposób jej duszę androgyniczną. Bowiem jak stwierdził S. T. Coleridge „genialny umysł jest umysłem obupłciowym”…
  • awatar kruk55: interesujący blog :)
  • awatar Księżycowy Króliczek: To jest naprawdę mocny tekst. Nagle okazuję się, że wcale nie jestem dziwna tylko wychodzę po za stereotyp :3
Pokaż wszystkie (2) ›
 

pajabier4444
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów