Wpisy oznaczone tagiem "sprzeczki" (17)  

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)wiesz_rownie_dobrze_jak_ja_ze_kl…
Wiesz równie dobrze jak ja, że kluczem do udanego związku jest umiejętność rozmowy. Wszyscy się kłócimy, wszyscy padamy ofiarą nieporozumień, ale najważniejsze to umieć ze sobą rozmawiać. Nie można pozwolić, by wzajemne żale zamieniły się w mur nie do przebycia.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)kobieta_ktora_cie_kocha_zawsze_b…
Kobieta która Cię kocha zawsze będzie się na Ciebie wściekać i obrażać ale nigdy nie pozwoli byś znalazł się poza jej zasięgiem.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)za_kazdym_razem_gdy_sie_poklocim…
Za każdym razem, gdy się
pokłócimy i później oboje
milczymy przez dłuższy czas,
zastanawiam się po co to robimy?
Przecież oboje doskonale wiemy,
że nie możemy bez siebie żyć...
 

niva89
 
Witam.
Nie wiem czy mogę, ale droga Luno_s20 dałaś mi do myślenia.
Zaczęłam się zastanawiać jak to konkretnie jest z tymi międzyludzkimi relacjami.
Czy relacja która była czysto fizyczna może się zamienić w coś więcej? Albo czy relacja w której fizyczności brakuje może przeistoczyć się w relacje emocjonalno - fizyczną?
Widziałam się w sobotę z panem x....
Było inaczej. Coś się zmieniło, choć chyba nie jestem gotowa by to nazwać. Może brak mi śmiałości albo wiary...
Spotkanie rozpoczęło się sprzeczką. To akurat nie nowość.
Zawsze przychodzi mi na myśl piosenka Wilków - "Ja ogień Ty woda" On ogień, ja woda.
Piękne zestawienie żywiołów, które z zasady ze sobą walczą, ale tak samo są potrzebne. Tak samo piękne.
Ogień - wybuchowość, żarliwość,siła, brak kontroli.
Woda - zmienna, czasem zimna, stała, spokojna lecz pod wpływem "przeszkód" może stać się nieokiełzana.
Tak to wygląda.
Relacja z założenia fizyczna się zmienia. Coś się rodzi - nić porozumienia, próba akceptacji. Nieśmiało, głęboko.
Fizyczność ze spotkania, na spotkanie zostaje zsunięta na drugi plan.
Seks jest mniej ważny - rozmawiamy, wygłupiamy się. Śmiejemy, czasem sprzeczamy.
Jak on rzadko się śmieje... Śmiał. Po roku znajomości uświadomiłam sobie, ze to taki niecodzienny widok. Teraz to się zaczyna zmieniać. Chyba się zaczynamy powoli rozumieć.
Boje się. Cholernie się boję.
Nieśmiało, ale się cieszę.
Powtarza mi coraz częściej, ze "chyba bardziej niż mnie lubi".
A pan "x" do wylewnych nie należy.
Widzę zmianę w jego sposobie patrzenia na mnie, widzę jak się doprasza o każdy dotyk czy przytulenie, widzę jak się przy mnie odpręża, uspokaja.
Kiedyś mi powiedział, że moja obecność działa na Niego kojąco.
Teraz to widzę.
Czuję.
Z drugiej strony boli mnie szorstkość z jaką często ze mną obchodzi, choć może to być tylko pozą... Albo tak jak sam powiedział gdy mnie w sobotę przeprosił (!), że jest po prostu głupi i nie zawsze umie się zachować.
Nie dlatego, że nie chce, nie umie.
Rozmawiałam z jego mamą - dobrze to podsumowała - "trafiła kosa na kamień". Coś w tym jest.
Jestem kobietą z krwi i kości. Jestem pewną siebie i dumną osobą. Ale wiem kiedy "trzeba zgiąć kolana".
Czasami czuję w stosunku do pana "x" opiekuńczość. Zwłaszcza gdy opowiada o dzieciństwie. Nie miał łatwo i wiem, że to wszystko bardzo głęboko w Nim siedzi...
Z drugiej strony nie jestem już "zbawicielką całego świata". Nie chcę i nie będę ponosić odpowiedzialności za błędy innych ludzi... Bo i dlaczego? W imię czego?
Tej relacji brakuje cholernie dużo. Nigdy mi nie pomógł (ja nie proszę), nigdy mnie nie wspierał. A jego "problemy" są dla mnie często po prostu oderwane od rzeczywistości.
Czy ogień i woda się spotkają?
Czy jest szansa?
Szansa na szczęście, szansa dla Nas?
Nie wiem.
Choć bym chciała...



images.jpg
 

valette
 
Lekka sprzeczka, nie potrzebne uniesienie i ogrom niemych pretensji które dusiło się w sobie starając zgasić.
I zgasło, wypatrywałam go zza drzewami w szybie i serce przyśpieszało tempa, gdy ktoś w czarnej kurtce przemierzał chodnik. Potem już tylko wyszłam z sali pełna goryczy, że jednak go nie ma, że jednak przesadziłam, że chyba wszystko nie miało tak wyglądać. I wyszłam na zewnątrz a moje oczy spotkały się z jego źrenicami. "Jednak jest" - myślę sobie, podchodząc i tuląc się bez słów. Później dostałam buziaka w czoło i kinder niespodziankę.
Czy można kochać bardziej niż granica pozwala?

A dzisiaj mam cały dom dla siebie; na dzień i na noc. Rodzice wybywają na urodziny. Cóż ze sobą począć w tak długą noc? Trochę samotnie, chciałabym zaprosić R. na noc, ale to nie wypali. Wiem, jaki stosunek do tego ma jego mama. No nic, myślę, że jeszcze się ze sobą naśpimy za życia.
Wróciłam dzisiaj wspomnieniami do dzieciństwa, nastawiłam mleko w garnuszku, w osobnej misce zmiksowałam jajko z mąką i solą, po czym wlałam do mleka. Mniam! Lane kluski na mleku, brakowało mi tego. Pyszne, polecam każdemu kto uwielbia wszystko co mleczne.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/2902/nie_mozesz_odejsc_rozumiesz.html
Choćbym nie wiem jak była zła
i nawet jeśli bym krzyczała, że
Cię nienawidzę, że masz się wynosić,
nie możesz odejść rozumiesz? Nie możesz...
nie_mozesz_odejsc_rozumiesz_2013-10-16_20-05-45.jpg
 

handbalara
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

banzajpl
 
W każdym związku, nawet w najlepszym, zdarzają się kłótnie i gorsze momenty. Sprzeczki raz na jakiś czas nie są niczym złym, wręcz przeciwnie – oczyszczają atmosfer ę w związku i...
www.banzaj.pl/Zasady-prowadzenia-dobrej-klotni-7…
 

 

Kategorie blogów