Wpisy oznaczone tagiem "sumienie" (34)  

kiedys_bede_fit
 
26.09.16, piątek

Hej aniołki ! Witam Was w ten przyjemny dzień ! Jak widać tryskam od rana dobrą energią, a to za sprawką koktajlu który zrobiłam z babcią:) Aż mam ochotę zrobić porządny trening! O tak, zdecydowanie lubię takie dni. Tak jak teraz patrzę - jak kiedyś mogłam leżeć całymi dniami przed tv czy komputerem.. Można precież tak aktywnie spędzić ten czas, szkoda tylko, że tak późno się o tym przekonałam..
IMG_20160826_102940.jpg


Na zdjęciu koktajl ze szpinaku, kiwi, awokado, miodu i soku z cytryny. Pycha:) Może i na zdjęciu jakoś zachwycająco nie wygląda, ale uwierzcie mi, cudo.

Od środy jestem u babci wraz z siostrą. Odwrotnie do mnie, mieszka ona w mieście więc ma gdzie wyjść. Byłyśmy wczoraj na lodach, nie jest mi z tego powodu źle, nie mam wyrzutów sumienia. Nie mam takich dni jak #cheat #day. Wiem, że od tego mi nic nie będzie, a każda chwila spędzona z rodziną jest dla mnie cenna. Dla przykładu, gdy jeździmy gdzieś z rodzicami i oni proponują pizzę -nie odmawiam im, ale też nie obżeram się i nie zjadam całej sama. Wiem, że takie chwilę też ich cieszą i moim zdaniem tak powinno być, chociaż w nawyki i życie innych nie wnikam :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

eve.lynn
 
Umieram, głowa mnie boli, w sumie jak całe ciało.
To tego jest mi zimno i mam chyba gorączkę.
Mój brat poszedł się jeszcze zjarać.
Eh...

Martwię się tym, że Ali (mój dobry kumpel, a zarazem drugi współlokator Adiego) zorientował się, że sypiam z Adim.

Zresztą nie było trudno, zniknęłam ja z nim.
Nie chce żeby to się wydało.

Tak ogólnie mam nadzieję, że alkohol nie osłabił działania tabletek antykoncepcyjnych.
Wpadka z Adim ? Najgorsze co mogłoby się wydarzyć.
Ja nie dorosłam do ciąży, Adi tym bardziej.

206771_201413906548864_100000407692222_603987_6508305_n.jpg
 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

napiorkowskaaa
 

Z wyrzutami sumienia zmagamy się przez całe życie.
Całe życie nas dręczy to, że podjęliśmy taką, a nie inną decyzje.
Decyzje gdzie prawdopodobnie kogoś zraniliśmy.
Lub nie umiemy przyznać się do błędu.
Lecz mało osób w tych czasach ma takiego zwanego ’ kaca moralnego’ ludzie ciągle kłamią, oszukują i zachowują się nie fair wobec innych, ale czują się z tym w porządku…

tumblr_mquu96jRKd1qdsm3co1_500.jpg
Pokaż wszystkie (1) ›
 

goawayfromthisplace
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

thiswarisours
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

licho
 
No to jedziemy! Dokąd, zapytacie? Do krainy potępionych. A już wyjaśniam, co ma przywieść mnie do potępienia. Tak sobie biegałam, jak to licha mają w zwyczaju gdy nie śpią - po sieci, i natknęłam się na niekoniecznie świeże doniesienia z Białorusi o ludziach skazanych na karę śmierci.
Pod artykułem pojawił się cytat - niestety bez autora, a i ja, pomimo że mawiają, iż mam "łeb jak sklep", nie zawsze przypomnę sobie, co, kto, i kiedy powiedział.
Cytat ów mówił o tym, że życie jest dobrem najwyższym, i jako takie powinno być chronione przez państwo, ponieważ jest dobrem naturalnym i niezbywalnym, zyskiwanym z chwilą narodzin.

I ja się z tymi słowy całkowicie zgadzam. Jednak co innego skłoniło mnie do przemyślenia sensowności, czy też bezsensowności kary śmierci.

Cała akcja dotyczyła dwójki mężczyzn skazanych za zamach terrorystyczny - podłożenie ładunków wybuchowych w metrze. W efekcie tych działań śmierć poniosło 58 osób, a niemal 400 zostało rannych.
I ja się tutaj pytam, CO Z ICH NIEZBYWALNYM PRAWEM DO ZACHOWANIA NAJWYŻSZEGO DOBRA?
Dlaczego wypaczone poczucie wolności jednego człowieka ma odbierać, i to w czas pokoju, życie dziesięciu, dwudziestu, czy sześćdziesięciu niewinnych niczemu osób?!

Oczywiście, to nie jest powodem, by kogokolwiek zabijać, gdyż w efekcie po prostu przybędzie o jednego martwego więcej.
Tak więc kara śmierci nazywa się karą tylko umownie. Głównym założeniem kary jako takiej dla dzisiejszego wymiaru sprawiedliwości jest resocjalizacja. A w jaki sposób zresocjalizować nieboszczyka? To oczywiście niemożliwe.
Stąd też silny argument obrońców życia, że kara śmierci nie jest karą, a właściwie zemstą.
A ja się z tym nie zgodzę.

Wyobraźmy sobie wioskę, powiedzmy - w Indiach. Wioska jak tysiące innych. Jeden siedzi przed chatą, inny myje gary, jeszcze inny wraca z miasta z zakupami, ktoś tam za domem dłubie w nosie, na środku placu bawią się dzieci. Wpada tygrys i zjada 10 osób. Następnego dnia robi to samo. I kolejnego... Ale pewnego dnia, gdy we wsi nikt już nie wychodzi z chałupy, zjawia się tam mężczyzna z bronią. Ma ją przypadkowo bo właśnie sobie kupił. I przyłapuje tygrysa na zjadaniu mieszkańców. Jak sądzicie, czy odłoży broń, i pobiegnie po sieci i naboje usypiające, by "darować zwierzęciu, którego naturę coś najwyraźniej wypaczyło"?

Człowiek, który "niechcący", bez powodu, zabija szcześćdziesiąt osób, mając w planach uśmiercenie pięciuset(!), raczej traci prawo do nazywania siebie istotą ludzką - gdyż jedyne, co jeszcze łączy go ze światem ludzi, to podobne odczucie bólu, głodu, zmęczenia i strachu. Tyle samo łączy nas z psami, kotami, myszami, gołębiami... i kurami które radośnie zabijamy - bez żadnej przewiny z ich strony.
Tak więc zastosowanie kary śmierci wobec takiego osobnika nie byłoby zemstą, a właściwie EKSTERMINACJĄ osobnika NIE NADAJĄCEGO SIĘ by kiedykolwiek przywrócić go społeczeństwu(co potwierdzi każdy żołnierz, któremu przyszło zabić człowieka więcej niż jeden raz - przy czym inną kwestią są działania wojenne, a inną zabijanie osób, które nam nie zagrażają, bo tak nam się uwidziało).

I tutaj pojawia się drugi, bardzo silny argument obrońców prawa do życia: Sądy bywają omylne.
I z tym się zgadzam. Ale... czy aby na pewno jest to argument na ich korzyść? Załóżmy teraz omylność sądu, i skazanie wspomnianych dwojga na dożywocie. Oczywiście w odizolowaniu, bo nie wydaje mi się, by pozostali więźniowie codziennie gratulowali zabicia w metrze - jak leci - młodych, starców, kobiet i dzieci.
Cóż za wspaniałomyślność!
I nie - nie chodzi mi o koszt utrzymania takiego więźnia, bo skoro jeszcze jakoś dajemy radę zliczywszy wszystkie te cwane matki, które rozwodzą się z mężami, z którymi żyją, tylko po to, by zyskać świadczenia, to tych kilku więźniów więcej kieszeni nam nie urwie.
Ale proponuję wszystkim, którzy są za tym rozwiązaniem, by zamknęli się w pokoju trzy na trzy metry kwadratowe, wyrzucili przez okno modem/router/telefon, jedzenie kazali sobie przynosić pod drzwi, i nie wpuszczali przez nie nikogo. Przez dwa lata.
A gdy już stamtąd wylezą - zakładając że ich powrót "do życia" obejdzie się bez psychologów - niechaj ponownie głoszą teorię o humanitarnym osadzeniu człowieka na kilkadziesiąt lat w takim pomieszczeniu.
Chyba, że udostępnilibyśmy takim osobom internet, bibliotekę, basen, siłownię, możliwość nauki etc - ale wówczas byłaby to NAGRODA - a nagradzenie za ludobójstwo to humanitarność od doopy strony - jest jak związanie i skopanie do nieprzytomności rodzin i bliskich ofiar takiego człowieka, niosąc za sobą przesłanie w stylu "Wasza córa/wasz ojciec" byli tak nieznaczący, że nikogo za ich śmierć karać nie będziemy, ale możemy nagrodzić.

Ale wróćmy do tematu, z którego - jak zwykle- odbiegłam. Przypominam, że takie osadzenie w ciasnej celi na dożywocie jest powodem, dla którego HUMANITARNIE USYPIA SIĘ ZWIERZĘTA NIE MAJĄCE SZANS NA ADOPCJĘ! Czy nie oznacza to przypadkiem, że takie odizolowanie najbardziej humanitarną metodą nie jest? Dlaczego izolując zwierzę uważamy, że lepsza byłaby dla niego śmierć, a izolując na zawsze człowieka - istotę jak najbardziej stadną, uważamy się za wielkich humanistów?

I najważniejsze pytanie: Czy jest jakikolwiek sens RESOCJALIZOWAĆ osobę, która NIGDY nie zostanie przywrócona społeczeństwu, i dopełni swojego żywota za kratami?

Ja nie mówię tutaj o osobach, które zabiły w obronie własnej, lub spowodowały wypadek, albo wykazały się po prostu tego czy innego stopnia bezmyślnością powodując uraz lub śmierć innej osoby. Mówię o LUDOBÓJCACH - jednostkach wypaczonych do tego stopnia, że ciepły talerz zupy ma dla nich większą wartość niż życie innego człowieka. Jednostkach, które najpewniej z umiłowaniem poćwiartowałyby, gdyby mogły - swoich obrońców.
Sądzicie, że zanim owa dwójka podłożyła ładunki wybuchowe, przeprowadziła wśród pasażerów ankietę, by określić, kto jest humanistą a kto komunistą? Nie interesowało ich to w ogóle.

I ostatnia kwestia - by nie napisać niechcący encyklopedii...
Jakoś nigdy nie spotkałam się z przypadkiem, w którym w takiego obrońcę zmieniłaby się osoba znająca już smak utraty bliskiego członka rodziny czy miłości życia z rąk mordercy... Może słusznie, a może niesłusznie, ale nasuwa się więc wniosek, że ludzie krzyczący o obronie życia ludobójców są przeważnie jak ksiądz uświadamiający na temat rodzenia dzieci.

Pozostaje oczywiście kwestia sposobu wykonania tej kary, ale to wydaje się raczej oczywiste. Zresztą, to też temat na inną dyskusję.
kara_smierci.jpg


kara_smierci2.jpg


kara_smierci_fotel.jpg
 

licreet
 
Nie mogę uwierzyć w to ile zjadłam. Miałam zacząć dzień od zdrowego śniadania, którym miało być jabłko i pełnoziarnisty tost. Zamiast tego sięgnęłam po wysokokalorycznego loda, a potem zaczęłam się obżerać kanapkami z serem. Nie obyło się bez moich słodkich płatków z mlekiem. Póki co zjadłam także z cztery kawałki ciasta. Zupełnie nie wiem co mnie napadło na takie obżeranie. To chyba było z nudów. Zaczynam od jutra, trzymajcie kciuki i łapcie zdjęcia z ideałami :)

1384011_661909277152731_1061470470_n.jpg


996599_664499306893728_1691311249_n.jpg


1379812_664625170214475_232882898_n.jpg
  • awatar BE SKINNY ♥: weekendy są najgorsze ;/ ale najważniejsze, żebyś się nie poddawała :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

tak-nie
 
Śmieszny Horror: Ten świat nie ma sumienia,  
ten świat nie chce się zmieniać.
 

licho
 
Witajcie. Być może zaskoczy was, że takie grzeczne licho zaczyna przygodę z pingerem od zamieszczenia kontrowersyjnego wpisu.

Jest to jeden z tematów o których warto rozmawiać, dlatego mało kto ma odwagę go poruszyć.
Ja liczę na rozpoczęcie dyskusji w tym temacie ponieważ sprawa jest tak naprawdę bardzo poważna, i dotyczy od wieków wałkowanych zagadnień. Jak zwykle świat nauki ściera się ze światem religii - przy czym ten pierwszy będzie bez szans o tyle, o ile władze nadal będą podlizywać się przywódcom religijnym nie zwracając uwagi na to, że Polska nie jest państwem wyznaniowym.

Czy aby na pewno nie jest?
No to spójrzmy. Kościół Katolicki jako jedyny jest zwolniony z podatków. Mało tego - Carritas Polska również spośród organizacji charytatywnych JAKO JEDYNY jest zwolniony z podatków. Oddaje się Kościołowi tereny warte miliony za przysłowiową złotówkę. Nie ma ku temu ŻADNEGO powodu. Im mniej jest wyznawców - tym więcej jest kościołów.
W opinii większości Polska jest krajem katolickim. A więc pytam, kto spośród osób ochrzczonych zna 10 przykazań na pamięć bez podpierania się katechizmem? Jaki procent tych ludzi modli się codziennie? Ilu z nich zna Pismo Święte? Ilu chodzi do kościoła? Ilu z nich wie co Kościół uznaje za grzech, a czego nie? Ilu potrafi zmówić dwie modlitwy w całości bez spoglądania do modlitewnika? Czyżby sam fakt ochrzczenia nas bez naszej wiedzy i przyzwolenia był powodem do przypisania nam określonego światopoglądu?

Najwspanialszym wyjaśnieniem wymienionych wyżej braków jest "Jestem wierzący ale niepraktykujący". I tutaj nasuwa się moje pytanie: W co "wierzący" jest człowiek który nie zna swojej religii a staje w jej obronie? Ja rozumiem że ktoś kto zna Pismo Święte chociażby w części, chodzi do kościoła i przyjmuje jego nauki staje w obronie Kościoła. Ma do tego wszelkie i niezbywalne prawo, tak jak ja mam prawo pisać te treści. I taki człowiek ma mój szacunek. Lecz człowiek nakłaniający innych do punktu widzenia którego nawet w pełni nie poznał, jest dla mnie śmieszny.

Równie dobrze mogłabym określić się niepraktykującym herpetologiem - a nie oznacza to że faktycznie nim będę. Na tej samej zasadzie jestem niepraktykującą buddystką, niepraktykującym filozofem i niepraktykującym kosmonautą.

Aby stać się Katolikiem, nie trzeba leżeć plackiem przed świątynią. Nie trzeba padać krzyżem na widok procesji. Są wszak ludzie którzy mimo chęci do kościoła pójść nie mogą - i też nie stają się przez to ateistami.

Ale do rzeczy: Jako osoba dawniej bardzo religijna wiem doskonale, czego uczy się na katechezach, w kościele. Znam równiez Pismo Święte. Na tyle przynajmniej by rozumieć pojęcie wolnej woli. Jak ta wolna wola ma się do tego, co dzieje się w Polsce?
Dlaczego lekarz może nie wykonać zabiegu przerwania ciąży w sytuacji gdy jest to wskazane(np gdy ciąża zagraża życiu matki) w ramach własnego sumienia, ale zgodnie z tym samym sumieniem para pragnąca posiadania potomka miałaby rezygnować z in vitro? Dlaczego sumienie tylko jednej grupy ludzi brane jest pod uwagę?

Czy prawo podarowałoby lekarzowi który nie przeprowadziłby transfuzji krwi na czas i uśmiercił w ten sposób pacjenta, gdyby ten zasłonił się przynależnością do zboru Świadków Jehowy? Szczerze w to wątpię. Czy to samo prawo podarowałoby lekarzowi który będąc wyznawcą Hare Krszna doprowadziłby pacjenta do anemii w ramach pomocy w utrzymaniu ascezy i odjęciu mu od ust wszelkich produktów pochodzenia zwierzęcego? Jeszcze bardziej w to wątpię. Więc dlaczego cały naród ma hołdować wyłącznie poszanowaniu katolickiego sumienia, i to kosztem swojego własnego?

Argument wedle którego Kościół czyn taki czy owaki uzna za grzech ma się nijak do powodów, dla których dane ustawy powinny przechodzić lub nie przechodzić. Gdzie i w którym miejscu Pisma Świętego jest zapis, zgodnie z którym Chrześcijanin ma prawo decydować o sumieniu osoby niewierzącej? Gdzie i kiedy zapisano, że należy narzucać swoją wolę by siłą doprowadzać ludzi do zbawienia?
Załóżmy że po długich i trudnych poszukiwaniach znajdziemy argument który pozwala uchronić człowieka od grzechu siłą i przymusem. Pojawia się pytanie dlaczego właśnie ten a nie inny grzech?
Dlaczego prawo nie pilnuje by ludzie nie oddawali się obżarstwu ustanawiając, że klient restauracji ma prawo zamówić posiłek o łącznej wadze pół kilograma? Dlaczego nie chciwość, gdzie zakazano by zarobków powyżej 3 tysięcy złotych? Dlaczego nie próżność, gdzie zakazano by w ogóle wszelkich praktyk chirurgom plastycznym?! Dlaczego właśnie in vitro, którego zakwalifikowanie jako grzechu pozostawiono współczesnym duchownym?

Z niedowierzaniem patrzycie na Islam. A ja pytam skąd to niedowierzanie? Czy sami robimy/robicie cokolwiek innego? Nie, nie ma tu żadnej różnicy. Może jedna - ludzie mieszkający w krajach muzułmańskich dobrze wiedzą, gdzie mieszkają. Tam wszystko jest jasne - prawo to religia a religia to prawo. I nikt nie mydli im oczu że jest inaczej.

Nie może wymagać poszanowania swoich poglądów ten, kto nie szanuje poglądów innych ludzi.

Więcej na tematy religijne w Serwisie KF
 

tomaszm21
 
Autor: Ewa Bauer  

Powieść przedstawia historię młodej kobiety, która bardzo pragnie być szczęśliwa. Pomimo przeciwności losu i osobistych tragedii, jakie ją spotykają, wciąż wierzy, że prawdziwa, wierna i uczciwa miłość istnieje. Losy Anny przeplatają się z losami dwóch innych kobiet, których życie również nie układa się tak, jakby sobie tego życzyły. Bohaterowie przechodzą metamorfozy, podejmują różne – nie zawsze słuszne – decyzje. W odwiecznej walce dobra ze złem, marzenia ścierają się z rzeczywistością, pragnienia z sumieniem. Emocje w tej książce grają główną rolę. Czy w poszukiwaniu miłości wolno wszystko?


Ewa Bauer: prawniczka z wykształcenia, psycholog z zamiłowania. Choć zawsze mówiła, że pisanie pozostawia sobie na emeryturę, postanowiła przyspieszyć ten proces, czego efektem jest jej debiutancka powieść W nadziei na lepsze jutro. Włada kilkoma językami, uwielbia podróże, ale korzenie zapuściła w Krakowie.


"Darmowy fragment" do pobrania, znajdziesz tutaj:
czytajnas.nextore.pl/(…)w_nadziei_na_lepsze_jutro_p…

Więcej ebooków z działu "romans", znajdziesz tutaj:
www.nexto.pl/ebooki/romans_c1039.xml?pid=154355
 

wojciechdydymski
 

Często wspominam osoby, których nie znałem, a wyryły się w mojej pamięci jako wyrzut sumienia.

I nie jest to podyktowane bezpośrednim, osobistym grzechem czy przewinieniem względem tych osób, ale winą społeczną, za,która odpowiedzialne jest państwo i każdy żyjący lepiej od tych osób obywatel...

To swoisty grzech społeczny, zasłonięty sekretem milczenia, milczenia pełnego obaw o własną przyszłość i byt.

Nędza, głód, bezsilność, choroba, bezrobocie, alienacja, wstyd,samotność, na,którą zostały skazane te osoby i rodziny- to w 80-90% wina państwa i nawyków społecznych, które odrzucają tych ludzi w niesprawiedliwy dla nich sposób jako patologię społeczną ...

Tak naprawdę prawdziwą patologią jest państwo żyjące na koszt społeczny, co sprzyja propagacji bogactwa, cwaniactwa i sitwy na każdym stopniu piramidy władzy ...

Demoralizacja najwyższych kręgów władzy i hierarchii opartej na piramidzie władzy i zysków, doprowadza do ogromnych różnic klasowych w wyniku, których niszczy się najwrażliwsze i najbardziej wartościowe jednostki społeczne, które nie potrafią kraść, oszukiwać, kłamać i żyć na podłożu czysto materialnym ...

Zabijając wyższe wartości moralne,zabijamy wrażliwość i uczciwość ludzi, którzy nie potrafią być "zaradnymi" (twórca - według państwa nie jest zaradny, zaradny jest złodziej, bankster, lichwiarz...) w chaosie dnia codziennego...

Pisarze, idealiści, poeci, malarze, osoby starsze, chore, niepełnosprawne, samotne matki, opozycjoniści, naukowcy, badacze... To według państwa patologia,zagrożenie, wstyd i obawa... którą trzeba uciszyć i stłamsić.

Ci wszyscy ludzie odrzuceni,zniszczeni, wyalienowani przez własne państwo i rodzinny... powinni być społecznym wyrzutem sumienia dla całego państwa i każdego przechodzącego obojętne obok biedy, głodu, ubóstwa i bólu obywatela ...

Większość z was mija takich ludzi obojętnie, traktuje ich jako medialną statystykę, niewygodną prawdę, o,której nie należy głośno mówić ...

Więc większość z was szepta o tym we własnym sumieniu... Rozdrapując rany własnego wnętrza ...
Nie potrafiąc przełamać własnej obojętności na los innych ...

O wiele łatwiej dać coś komuś na pokaz WOŚP, małym dzieciom, na tacę i słodkim pieskom - ale gdzie w tym jest człowiek, prawda, prawdziwe wsparcie czy zrozumienie ?!

Dam kasę, ale nie chce tego widzieć, dotykać i nie chce o tym wspominać ...
Najlepiej schować wszystko to, co rani naszą duszę, poczucie estetyki... Bowiem boimy się starości, choroby, bólu i biedy ...

To wszystko, to ludzkie zakłamanie,którego państwo uczy obywatela pokazując bogactwo, elity, gwiazdy i piękno... jako cel, do, którego należy dążyć kosztem innych ...

Tak pragniecie uciszyć głos swego sumienia... Tak samo zachowujecie się w stosunku do własnych dzieci - pieniądze mają uleczyć brak czasu i miłości ?!!!

Obojętność, bezradność... wobec cierpienia jest wpojonym nawykiem i rytuałem społecznym, który odrzuca biedę i ból jako przemilczany wyrzut sumienia, na, który reagujemy strachem, agresja, obojętnością...postrzegając ten problem jako zagrożenie dla naszej - własnej pozycji ...

Wszystkie wyżej wymienione grzechy społeczne są tworem państwa, systemu, struktury nienawiści społecznej - państwa względem zbyt wrażliwego i inteligentnego obywatela,który ma czelność posiadać własne zdanie, cel i marzenia !

Zabijając własne sumienie zabijamy coś, co jest w życiu najważniejsze: miłość i Boga... odrzucając te naczelne wartości kierujemy nasze życie w kierunku samolubnej pustki okultyzmu i fetyszu pieniądza... a, to najprostszy krok ku moralnej oziębłości i obojętności względem losu innego człowieka ...

Wojciech Dydymus Dydymski
 

seme
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

spiryt.us
 
Znalezione na bit.ly/QVQ3jV (kliknij w link, aby powiększyć ;) )
 

i-love-your-eyes
 
Mętlik w głowie.
Miało być tak lżej, miało być tak lepiej. A jest inaczej. Może nie zupełnie odwrotnie, ale jednak. Wyrzuty sumienia.. Po co są.? Tak wiem, żeby uświadomić nam ,że zrobiliśmy źle. Ale jeśli to nie było złe.? Jeśli się komuś należało? To skąd te wyrzuty sumienia. Jeśli te odczucie można tak nimi nazwać..
Jestem chyba poprostu za wrażliwa. Przecież takiemu dupkowi się należało. A ja jednak ciągle mam przed oczami obraz jego z załzawionymi oczami. Które się ledwo powstrzymywały od płaczu. Zostaje pytanie: prawdziwego płaczu.? . A może i on był udawany , tak jak wszystkie jego ściemy.?
Gdyby nie to, byłoby mi lepiej. Kurde, ile ja bym zrobiła , żeby nie być aż tak wrażliwą.
Wiem jedno:
Tak kurwa. Należało mu się. Jestem pojebana, powinnam być szczęśliwa.!
No to trzeba zrobić coś, żeby taką być.
Ostatecznie i mam was za świadków , że zamykam oficjalnie rozdział mojego życia z tym dupkiem.
Teraz trzeba cieszyć się życiem dopóki można.!:D
Choć i tak nie jest okej..
 

afroo
 
by: AfRoo: b. lubię tą nutkę
polecam tą piosenkę

 

smiriam
 
ist2_3531183_woman_runner[1].jpg

źródło: www.keywordpicture.com/keyword/runner%20woman/


Nie zdecyduję się więcej na bieganie z dwoma dużymi butelkami wody! Nie tylko ich ciężar był zbyt przytłaczający dla moich wątłych ramion, ale samo ich objęcie sprawiało ból! Najbardziej z całego ciała bolą mnie dziś nadgarstki. I kręgosłup, ale to chyba kwestia ciągłego siedzenia przed lapkiem.

Kupiłam buty. Wracałam z nimi do mieszkania i nie czułam tej radości, podniecania, które towarzyszyły mi niemal za każdym razem, gdy środki dostępne z mojego konta zmieniały się w kolejną parę butów.
Nie wiem czy na moje podejście ma wpływ zmęczenie, czy wątpliwości o sens TEJ pary butów.

Nie pamiętam kiedy ostatnio malowałam paznokcie, może przed ślubem uda się coś z nimi zrobić. W końcu druhna też powinna jakoś wyglądać... Mam ochotę dojebać szponami wystającymi na centymetr:D Ale nie chcę robić zamieszania czy problemów.

Od kiedy dowiedziałam się, że kolejny rok (najprawdopodobniej, więc nadzieja jest) nie pojadę na wakacje, to wykopałam optymizm daleko za siebie, chęci i siły poszły z pragnieniem na wódkę.
A ja kolejny wieczór rozmyślam, jak posprzątać ten bałagan w mózgu. Jak załatwić pewne sprawy, co przycisnąć, a co odpuścić.

M.
 

 

Kategorie blogów