Wpisy oznaczone tagiem "swatch" (89)  

paulluska26
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

gwiazdkadg
 
Hej !! :)

Dzisiaj ostatni wpis z serii piaskowej - póki co, gdyż jest to ostatni kolorek z mojej mini-kolekcji tych lakierów, a na liście "must have" pozostały jakieś 3 kolory, ale z czasem ich też się dorobię - może to kwestia tygodnia.. Tym razem przedstawię Wam kolorek niezwykle rześki, połyskujący - idealny na lato !! Przepięknie będzie się komponował na opalonych dłoniach/stopach :)

A mowa tu o kolorku nr 53 - moim zdaniem on powinien reprezentować całą kolekcję Golden Rose - Holiday, gdyż idealnie się wpisuje w te wakacyjne klimaty !! :)

pom44.jpg


Mnie cała ta seria przypadła do gustu i myślę, że każdy mógłby znaleźć coś dla siebie - a cena - 12,90zł jak na lakier teksturowy wcale nie jest wygórowana i to za taką wspaniałą jakość produktu !! Jedynie co chciałabym by zostało dodane to więcej kolorków typu pastele: mięta, błękit, seledyn, żółć, fiolet.. ahh marzenie !!

Więcej zdjęć:

pom11.jpg


pom33.jpg


Buziaki :* zachęcam kupić chociaż jedną sztukę, wątpię byście były nimi rozczarowane :) !! przepięknie będą się prezentować także na stopach !!

Więcej oczywiście na marlenails.blogspot.com !! :*
Pokaż wszystkie (17) ›
 

darkbeauty
 
Skoro już w temacie Catrice jesteśmy :)...
W drogeriach pojawiła się lub też niedługo zagości zapowiadana niedawno Candy Shock.
Tak się stało, że nie dalej jak 3 dni temu zahaczyłam o Naturę, gdzie znalazłam świeżo wystawiony stand i choć pierwotnie miałam mieszane uczucia, to pastelowość tej kolekcji tak mnie urzekła, że...
W związku z tym przygotowałam kilka swatchy :)

Na początek cienie - swatch w słońcu:
Catrice candy shock eyeshadow swatch.jpg

- i w cieniu
Catrice candy shock eyeshadow swatch2.jpg

Od lewej: jasny beż/pomarańcz, róż, zieleń/srebro, ciemny beż/brąz

Realny poziom jasności wypiekanego różu i pudru rozświetlającego:
Catrice candy shock blush.jpg
Catrice candy shock powder.jpg

I swatche :)
- światło naturalne, cień
Catrice candy soch blush powder swatch2.jpg

- światło naturalne, ale mocno podciągnięte kontrasty, aby wydobyć kolor
Catrice candy soch blush powder swatch.jpg

- flash
Catrice candy soch blush powder swatch3.jpg

Pierwsze wrażenia?
Zaskoczyło mnie, że wszystkie kosmetyki wypiekane są aksamitne i miękkie. Spodziewałam się raczej suchej i szorstkiej powierzchni, tymczasem spotkałam się z przyjemną, kremową konsystencją. Brakuje w nich grubych drobin [jak w cieniach z Out od Space na przykład], są drobno zmielone, niemal miałkie ;)

Cienie w opakowaniach wyglądają uroczo, z chęcią wzięłabym wszystkie, ale... niestety kolory po aplikacji wyglądają bardzo podobnie. Nieznacznie różnią się odcieniem, ale, jak zresztą widać na swatchach, na oczach będzie to prawie niewidoczne. Zupełnie inaczej wyglądały na promocyjnych zdjęciach. Zieleń wygląda jak srebro, ładny róż z opakowania daje bardziej beżowy efekt.

Zaskoczył mnie bardzo róż z tej kolekcji. Spodziewałam się duplikatu kosmetyku z limitki Marblemania [Essence], bo na fotach promo wyglądał dość ciemno, a tymczasem okazał się o wiele bardziej jasny i pastelowy. Daje bardzo subtelny efekt, właściwie ledwo widoczny i raczej widziałabym go na bladej cerze. Na śniadej lub opalonej zniknie zupełnie, moim zdaniem.

Puder też daje bardzo delikatne wykończenie. Jest niewidoczny na twarzy, jednocześnie fajnie zmiękcza rysy i sprawia, że skóra wygląda promiennie. Taki mini photoshop :)

O ile cienie są mocno rozświetlające, to róż i puder, mimo iż zawierają drobinki, są niemal matowe :)
Dopiero flash lub bardzo mocne światło słoneczne jest w stanie je wydobyć. Nie obawiajcie się jedna efektu bombki i mega brokatu, nic z tych rzeczy. Oba kosmetyki są godne polecenia, zatem... spieszcie do drogerii ;)
 

luise
 
Świeci słońce, świeci słońce, świeci słońce na na na na na na :D Cześć Robaczki :) śpicie jeszcze? no wiecie co, wstawać wstawać zapowiada się ładny dzionek :)

Do rzeczy :) jakiś czas temu kupiłam w Polo(!) trio z Wibo za ok 18 zł chyba: lakier nude, konturówka i kremik BB.

Na razie o samym kremie:
DSC07129.JPG

*Producent pisze*
Nowoczesny produkt łączący działanie kremu i fluidu. Maskuje niedoskonałości, wyrównuje koloryt oraz odżywia skórę dzięki składnikom pielęgnacyjnym.
Kwas hialurownowy działa przeciwzmarszczkowo. Wit.E opóźnia procesy starzenia. Zawiera ekstrakt z owoców mango, bogaty w witaminy C, B1, B2, prowitaminę A. Witamina PP działa regenerująco, łagodząco, polecana na skórę naczynkową. Ekstrakt z algi zielonej ożywia koloryt skóry.
DSC07130.JPG

DSC07131.JPG

*Swatch*
DSC07132.JPG

*Moim zdaniem* kremik ma bardzo przyjemną konsystencję. Jak wychodzi z tubki odnoszę wrażenie jak by miał juz w sobie pęcherzyki powietrza. Ma przyjemny swieży zapach. Ładnie stapia się z cerą. Delikatnie wyrównuje koloryt jednak z wiekszymi problemami sobie nie radzi. Dla osób lubiących make up no make up bedzie w sam raz.
*Pojemność* 30g
*Odcień* NUDE
Brak składu INCI na opakowaniu (?)

Przyjemnej niedzieli :)
  • awatar believe ♥ .: Ja już wstałam jakoś o 8 coś :) u mnie tak troszkę świeci ale jeszcze zimno na dworze :( fajny ten kremik hehe :) ładnie się wpasowuje w skórę , tak mi się wydaje bo patrzę na to zdjęcie z ręką i jakby się go bardziej wklepało to było by idealnie chyba :) pozdrawiam i miłego dnia :*
  • awatar piska: Może będzie idealny na lato :) skuszę się chyba :)
  • awatar Marlenails: a jak z trwałością ?? :)
Pokaż wszystkie (7) ›
 

darkbeauty
 
O tym produkcie powiedziano już chyba wszystko... ale i ja dorzucę swoje trzy grosze :)

*Opis producenta:*

Gwiazda wśród wszystkich kredek do powiek: łatwy w użyciu ołówek dzięki idealnemu mechanizmowi wykręcania grafitu. Gwarantuje trwały rezultat. Modne kolory dodają spojrzeniu głębi i zmysłowości. Dostępna w 8 kolorach.
Essence Long Lasting Black.jpg

Odkąd  pamiętam, moje powieki były problematyczne z uwagi na ich tłustość i specyficzne osadzenie. Każdy cień nakładany bez bazy szybko osiadał w załamaniu. Każda kredka, z jaką miałam do czynienia prędzej czy później tworzyła nieestetyczne "ksero".
Kiedy więc przeczytałam wiele zachęcających opinii, mówiących o trwałości i niezawodności tego produktu, bardzo szybko zdecydowałam się na zakup.

Longlasting ma formę wykręcanej kredki. Mamy tu do czynienia z plastikową obudową ozdobioną srebrnymi nadrukami, które są bardzo trwałe i nie ulegają starciu :). Do tego tradycyjna skuwka. Wewnątrz skrywa się serce produktu - czyli rysik, który szybko wydobędziemy lekko przekręcając dolną część obudowy. Mechanizm działa bez zarzutu, nie zacina się i nie psuje [a jestem już przy końcu :)].
Essence Long Lasting Black2.jpg

Sama kredka jest miękka i dobrze mi się z nią współpracowało, przynajmniej na początku [ale o tym za chwilę]. Aplikacja nie sprawiała mi trudności - wygodna forma pozwala na narysowanie dość precyzyjnej kreski. Postawiłam na klasykę i wybrałam czarny wariant. Nie mam zastrzeżeń do koloru - ładna czerń, wygląda na matową, chociaż zauważyłam, że po roztarciu można dopatrzyć się maleńkich iskierek.
Essence Long Lasting Black3.jpg

Z niedowierzaniem i radością przyjęłam fakt, że namalowana na powiece kreska nie odbiła się :D, nie znika, pozostaje tak samo nasycona kolorem, jak po namalowaniu i wytrzymała do wieczora :) Kredka jakby zasycha na skórze. Dobrze współpracuje z cieniami.

Jak wspomniałam, byłam bardzo zadowolona, ale tylko na początku. Ale... pierwszym mankamentem produktu, który daje o sobie znać dość szybko, jest brak temperówki do rysika. Podobno stara wersja kredki takową posiadała, jednak [nie wiedzieć czemu] zrezygnowano z tego przydatnego narzędzia. Ostra końcówka szybko się ściera, przez co kredka traci na precyzji. Oczywiście można nabyć temperówkę oddzielnie ale może to stanowić nie lada problem, a po drugie oczekuję od produktu komplementarności, który zapewni z kolei jego funkcjonalność. Wybaczyć to można w przypadku zwykłych kredek, kiedy narzędzie do ostrzenia można dostać praktycznie w każdym kiosku, ale tutaj jest o nie wyjątkowo trudno :/. Inna metoda polega na ostrzeniu końcówki poprzez odpowiednie "przytarcie" boków rysika. Ale to generuje dość pokaźne straty i wpływa na zmniejszenie wydajności. Złośliwie można pomyśleć, że nowe opakowanie zostało tak zaprojektowane celowo, właśnie po to, aby kredkę szybko zużyć i napędzić sprzedaż. Khem...

Druga sprawa - po jakimś czasie niestety zauważyłam, że zjawisko "kserowania" wróciło. Nie wiem, może to wina tego, że moje powieki nagle stały się bardziej tłuste. Może. Enyłej, produkt przestał sobie radzić.

Po trzecie, mimo iż trwałość produktu wg instrukcji na opakowaniu to aż 36 miesięcy [a mniemam, że kredkę kupiłam świeżą, bo to dość popularny kosmetyk i szybko schodzi z półek], to moja kredka po jakimś czasie utraciła odpowiednią konsystencję. Wyschła. Teraz aplikuje się ją dużo gorzej.

Cena: 6,99 zł / 0,28g

Używałyście już słynnej LL? A może polecacie jakiś inny produkt?
  • awatar don't hide your feel: też ją mam i faktycznie to, że nie da sie zaostrzyć jest wielkim minusem produktu...
  • awatar beautybypatrycja: ja mam fioletowa wersje i jestem zadowolona i to bardzo, choc mam 2 kredki tego typu z innych firm i tam temperowka jest. ale ta z essence kupilam za 6.99 zl tak jak Ty i jestem zadowolona
  • awatar beautybypatrycja: mam wersje fioloetowa i sobie chwale, choc fakt nie ma temperowki a tego typu kredki z innych firm jakie mam jednak je posiadaja.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

gwiazdkadg
 
Witam bardzo serdecznie :)
Dzisiaj pragnę zaprezentować jeden z trzech kupionych przeze mnie kolorków z kolekcji blogerskiej Nail Obsession od Wibo. Jest nim lakier o wdzięcznym tytule: "roziskrzone niebo", sygnowany przez znaną i lubianą blogerkę Miratell [miratell.blogspot.com/] :)

Fotki:
lakier rn.jpg

roziskrz.jpg

rn.jpg


*MOJA OCENA TEGO LAKIERU TO 3,5* a czemu to możecie spokojnie doczytać na moim paznokciowym blogu *marlenails.blogspot.com*

Pozdrawiam serdecznie i życze miłego popołudnia, ja dziś jakoś marnie się czuję, może przez tą nagłą zmianę pogody, sama nie wiem. Oczywiście przypominam o kolejnym tygodniu wyzwania - "OMBRE" - zapraszam !!! :*
  • awatar NieIdealna Zakupoholiczka: Kolor bardzo przypadł mi do gustu, mimo iż nie lubię fioletu na paznokciach :)
  • awatar vasios: fajny kolorek :)
  • awatar pat18s: niestety już się na niego nie załapałam :) śliczny jest :)
Pokaż wszystkie (32) ›
 

gwiazdkadg
 
Witam serdecznie :)

Dzisiaj chcę Wam zaprezentować jeden z moich najnowszych lakierów Flormar :)
Piękny błękit, który idealnie otula płytkę paznokcia i nadaje jej wyjątkowy wygląd..
Ja jestem z niego w 100% zadowolona, dwie cienkie warstwy kryją idealnie ;)

flor1.jpg


*Nieco więcej na blogspocie: marlenails.blogspot.com*
ZAPRASZAM :)

PS: Dziś olejowałam włosy po raz drugi olejem Khadi - moje pierwsze wrażenia są baaardzo pozytywne :) Ale o tym po dłuższym stosowaniu co by nie zapeszyć. Buziaki :*
  • awatar Dyszka hłe hłe ;p: super + wpadnij i zostaw ślad ♥
  • awatar YeeesYeees: piękne paznokcie :)
  • awatar Wiedźma1: piękny lakier :*
Pokaż wszystkie (41) ›
 

darkbeauty
 
Wpisy dotyczące kosmetyków kolorowych w tym miesiącu sponsoruje fiolet :D

Wczoraj lakier, dzisiaj eyeliner w tym samym kolorze. Zapraszam na krótką recenzję kosmetyku spod znaku BeautyUK.
Beauty UK eyeliner Purple Haze1.jpg

Zacznę od tego, że zapałałam wielką ochotą na jego posiadanie zaraz po tym, jak przypadkowo natknęłam się na aukcję ebay. Od razu wiedziałam, że chcę go mieć i to właśnie fiolet o nazwie Purple Haze przykuł moją największą uwagę.

Opakowanie ma ciekawy kształt, chociaż może  jest trochę przekombinowane; nie przeszkadza to przy malowaniu, rączka dobrze leży w dłoni.
Eyeliner ma płynną konsystencję, a po aplikacji szybko wysycha na skórze. Posiada piękny, głęboki, wibrujący odcień fioletu. Producent w nazwie zasugerował perłowy, ale dla mnie jest on raczej metaliczny. Zawiera w sobie maleńkie drobiny, ale po aplikacji zlewają się one w jednolitą kreskę.
Beauty UK eyeliner Purple Haze2.jpg

Eyeliner jest dość trwały o odporny na tarcie, ale... trzeba uważać, jeśli ma się problem z tłustymi powiekami.
Aplikator mi osobiście nie pasuje. Jest krótki, mało elastyczny, wręcz twardy i niewygodnie się nim operuje. Wolę pędzelki.
Beauty UK eyeliner Purple Haze brush.jpg

Druga z wad, to prześwity. Nie wiem, czy to kwestia aplikatora czy samego eyelinera, ale ciężko mi było namalować nim porządną kreskę, co zresztą widać na fotce. Kolor osadza się na zewnętrznych krawędziach linii, a środek pozostaje wybarwiony. Trzeba w to miejsce jeszcze raz nakładać kosmetyk i, co ważne - dopiero po wyschnięciu poprzednio nałożonej warstwy, bo inaczej znowu pojawi się prześwit. Aplikator należy w trakcie kilkukrotnie moczyć w kałamarzyku, bo nabiera za mało produktu. A potem kawałek po kawałeczku, etapami wypełniać docelowy kształt linii. Czasochłonne. Zrobienie kreski jednym pociągnięciem, jak w przypadku innych eyelinerów, z którymi się zetknęłam, jest niemożliwe. Ja nie umiem :(
Beauty UK eyeliner Purple Haze swatch.jpg

Gdy się już uporałam z jako takim nałożeniem, okazuje się, że czuję drobny dyskomfort. Po wyschnięciu kosmetyk jakby ściąga powiekę i czuję się, jakbym nad rzęsami miała coś w rodzaju naklejki.
Beauty UK eyeliner Purple Haze.jpg

Jak już wspomniałam, kreska jest odporna na tarcie, ale wilgoć i sebum potrafią w niej sporo namieszać. Wtedy po prostu się... kruszy :o. Nie rozmazuje, nie spływa, tylko rwie się na małe kawałeczki. To samo przy zmywaniu - na waciku dostrzec można jakby strzępki cienkiej folii, a nie rozpuszczony kolor. Weird.

Podsumowując: kolor piękny, ale reszta nieco rozczarowuje. Trzeba poświęcić sporo czasu, aby namalować perfekcyjną kreskę [moja celowo nakładana nie do końca prawidłowo, aby pokazać efekty szybkiej aplikacji z "dobrodziejstwem" inwentarza].

Cena: ok 13 zł
 

thoc
 



Witajcie!

W końcu udało mi się dorwać cień z *KOBO nr 213 "Green Pistachio"*. Bardzo chciałam go kupić od kiedy zobaczyłam go w makijażu, jaki zrobiła KatOsu:

U mnie nie ma Natury, więc moje poszukiwania były utrudnione. Co więcej jak już docierałam do drogerii, to akurat tego odcienia nigdy nie było. Fatum po prostu. W końcu, po ponad roku - sukces - był na półce i nie mogłam go nie kupić;)

Zdjęcie1127.jpg


Cień ma naprawdę piękny, opalizujący miętowy kolor. Jego konsystencja jest taka, jak wszystkich cieni z serii Professional - gęsta, jakby trochę mokra. Najlepiej nakłada się go po prostu palcem (ja tak z powodzeniem robię) - trudno nałożyć go na powiekę pędzelkiem (jeśli już to ruchem "wciskającym", bo inaczej "pigmentacja ucieka"). Ale efekt, jaki uzyskujemy na oku wart jest zachodu. Osobiście bardzo lubię perłowe cienie, a odcień *Green Pistachio* jest wyjątkowo udany:)

[Zdjęcia, o dziwo, dość dobrze oddają kolor cienia]

Zdjęcie1128.jpg

Zdjęcie1129.jpg

Zdjęcie1130.jpg

Pozdrawiam i życzę wszystkim miłego wieczoru;]
  • awatar million colors: choruję na taki kolor już od dawna >:d
  • awatar tica: Ciekawa jestem jak będzie prezentował się na oku :)
  • awatar YellowButterfly: U mnie mimo natury - szafa KOBO wiecznie pusta :/ szkoda tylko, ze nie ze względu na popyt :/
Pokaż wszystkie (3) ›
 

thoc
 



Witajcie!

Zdjęcie1082.jpg

Ostatnio dostałam jedną z zachwalanych przez wszystkich pomadek Wibo "Eliksir" (nr 04) w ładnym, intensywnym różowym odcieniu.

Zdjęcie1083.jpg

Zdjęcie1084.jpg

Zdjęcie1085.jpg


W Biedronce zauważyłam lakiery firmy Bell w bardzo ładnych kolorach i świetnej cenie (5,99 zł) - nie mogłam przejść obok nich obojętnie! Mam już jeden lakier z tej serii i muszę powiedzieć, że spisuje się bardzo dobrze. Kupiłam sobie taki w delikatnym odcieniu różu (nr 19), bo mój poprzedni jasnoróżowy lakier ściął się w galaretkę i jest nie do użytku. Ciekawa jestem jak będzie się spisywał na paznokciach;]

Zdjęcie1086.jpg

Poza tym dokupiłam wazelinę kosmetyczną Ziaja (30 ml) na pękające usta, bo żaden specyfik sobie z nimi nie radził. Muszę powiedzieć, że jak na razie spisuje się świetnie i jestem z niej bardzo zadowolona (kosztowała zawrotną sumę 1,69 zł). Moje usta wyglądają o niebo lepiej.

Zdjęcie1087.jpg

Zdjęcie1088.jpg

Pozdrowienia i miłego wieczoru!
 

darkbeauty
 
Pazurów też dawno nie było, więc dzisiaj wrzucam złotko od Sensique z dość starej już edycji sezonowej, ale ciągle można go dostać :) Poza tym ma swój odpowiednik wśród lakierów Hean, więc jeśli kogoś kolor zainteresuje, może szukać u innego źródła :]

A mowa o Festival od Light, kolor o pięknej nazwie, opatrzony również numerkiem 258.

Sensique nr 258.jpg

Opakowanie charakterystyczne dla Lakierów tej marki, smukła butelka o podstawie kwadratu i długa rączka od pędzelka. Pędzel jest również na mój gust nieco ciut przydługi, ale mimo to wygodny i łatwo się nim posługiwać.
Konsystencja bardzo dobra, odpowiednio rzadka, dobrze przystaje do płytki. Lakier rozprowadza się bardzo równomiernie, łatwo i bez smug. Aplikacja jest naprawdę super! W dodatku bardzo szybko schnie. Choć paznokcie malowałam wieczorem, rano nie znalazłam śladów odgniecionej pościeli :)

Kolor, w moim odczuciu, to ciemne, białe złoto. Tonacja chłodna.Przezroczysta baza z mnóstwem grubo zmielonego shimmera, który w rezultacie daje kolor i krycie. Choć wygląda trochę brokatowo, po pomalowaniu pozostawia gładką powierzchnię. A jak on pięknie błyszczy w słońcu!
Sensique nr 258c.jpg

Wykończenie - chyba foil. Ale zaznaczam, że nie wyznaję się zbyt dobrze w tym temacie ;).
Kryje dobrze w zasadzie po dwóch warstwach, wtedy odrobinę widać końcówki, ale trzeba bardzo dokładnie się przyjrzeć. Jedna warstwa daje krycie bardzo niepełne.
Trwałość naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła :)
Dopiero w 4 dniu pojawiły się pierwsze, małe odpryski po bokach i nieco przytarte końce.

Cena: 5,99 zł / 8 ml
  • awatar Raissa: n z seniue cudo, akurat szukałam złotego lakieru, dzieki Ci
  • awatar Marlenails: piękny kolorek :)
  • awatar migus: Bardzo sylwestrowo.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

darkbeauty
 
Dziś słówko o lakierze do paznokci, jaki kupiłam jakiś czas temu poruszona informacją o tym, że zostanie wkrótce wycofany.
Chodzi o produkt Essence uroczo nazwany Can;t cheat on me :D
Czy faktycznie nie można go zdradzić z rzadnym innym???

Opakowanie malutkie, całe 5 ml :D, w sam raz, aby zużyć jeszcze przed datą ważności i nie żałować, że się zmarnował... Niewyszukane, ale nie to jest najważniejsze :)
Narzędzie pracy czyli pędzelek: SUPER! Krótki, odpowiednio zbity, sprężysty, lekko spłaszczony, bardzo wygodny i precyzyjny. Prawdziwie udany!

Aplikacja bardzo łatwa, lakier ma odpowiednią konsystencję, przyjemnie się rozlewa po płytce nie zostawiając smug, a z tym pędzelkiem to już w ogóle bajka.

Niestety, na razie dosyć zalet, bo... krycie niestety zostawia wiele do życzenia. jedna warstwa wygląda... no prawie nie wygląda o_O. Przy dwóch też nie jest dużo lepiej i wciąż widać białe końcówki. Trzy wyglądają jako tako. Najlepiej lakier ten stosować na kryjącej bazie.

Wysycha szybko i na twardo.

A kolor?
W cieniu to taki jakby brokatowy szaraczek. Zgaszony i spokojny. Jasne srebro. Zawsze dziwiła mnie moda na szaroście na paznokciach, ale po pomalowaniu płytki tym kolorem stwierdziłam, że coś w tym jest! Taką szarość mogłabym wiecznie nosić na pazurkach :D
Essence cg 52 cant cheat on me1.jpg

Ale to nie wszystko...


Bo gdy padnie na niego światło kolor rozkwita i nabiera trójwymiarowości. Do tej pory szary, bardzo drobno zmielony brokat zaczyna ożywać i niesamowicie odbijać światło.
Essence cg 52 cant cheat on me2.jpg

Mało tego! Bo okazuje się, że na powierzchni pojawia się delikatny efekt holo. Mamy tu i żółte, i zielone i niebiesko-fioletowe iskry. Feeria barw :D
Essence cg 52 cant cheat on me3.jpg

A to wszystko przy idealnie gładkiej powierzchni. Nie ma śladu brokatowej chropowatości. W dodatku idealnie się zmywa :)

Trwałość - nie najgorsza, a nawet całkiem dobra :)
Drugiego dnia zaobserwowałam naprawdę niewielkie przetarcia, czwartego - drobne odpryski przy krawędziach. Lakier ma na tyle dyskretny kolor, że choć przykuwa wzrok, nie podkreśla niedoskonałości i nie zrobi Wam wstydu, gdy odpryśnie w nieodpowiednim momencie. Trwałość można pewnie też przedłużyć odpowiednim top coatem, ale ja tradycyjnie niczego nie dawałam, a kładłam go jedynie na bazę LA Colours.

All in all - uroczy :)
Warto go kupić, jeśli ustrzelicie go w koszyczkach wyprzedażowych :]

Cena: ok. 5,50 zł / 5 ml
  • awatar choccolate: ciekawie wygląda, nietypowy odcień
  • awatar Żanuś: bardzo ladny...podchodzi pod cielisty tak mi sie wydaje...delikatny brokat..super
  • awatar Marlenails: cudny jest :*
Pokaż wszystkie (4) ›
 

darkbeauty
 
Wracam w klimaty orientalne.
Dawno nie było recenzji BB Creamu :)
Na tapecie [dosłownie i w przenośni ;)] kolejny BB spod znaku Missha. Tym razem lekko "ekskluzywny" kosmetyk z linii Signature.

*Opis producenta*

Krem BB z luksusowej linii z zawartością lipidów. Działa rozjaśniająco na przebarwienia, spowalnia starzenie cery, leczy skazy, koi skórę (opatentowany NA - Complex).
Doskonale się dopasowuje, wyrównuje koloryt i maskuje niedoskonałości cery.
Drobniutkie cząsteczki uzyskane dzięki technologii mikro szlifowania miękko stapiają się ze skórą, zapewniają doskonały komfort noszenia aż do 12 godzin!
Lipidy, takie jak w płaszczu lipidowym naszej skóry oraz opatentowany kompleks aminokwasów wzmacniają działanie NMF (naturalnego czynnika nawilżającego) i zachowują odpowiednią równowagę nawilżenia i natłuszczenia skóry.
Organiczne składniki Ecocert, naturalny kompleks leczący i uspokajający cerę oraz opatentowana formuła `7 - free` minimalizują wszelkie podrażnienia skóry.
Kompleks peptydów, wyciąg z miłorzębu i 50 rodzajów różnorodnych ekstraktów roślinnych zapewniają doskonałe nawilżenie oraz dostarczają skórze bogactwo substancji odżywczych.
Do każdego typu skóry, nawet tej skłonnej do trądziku.

Produkt dostajemy w naprawdę ładnym opakowaniu. Całość utrzymana w stonowanej, złoto-brązowej kolorystyce, ozdobiona dyskretnym wzorem kwiatowym. Produkt opakowany jest w pudełko, wewnątrz którego znajduje się elegancka tubka. Co mnie zaskoczyło - tubka jest twarda :o. Jest wykonana z nieodkształcającego się plastiku, cały czas zachowuje pierwotną, "napompowaną" formę :). Pompka jest równie miła dla oka, biało- złota, bardzo funkcjonalna. Łatwa w obsłudze, można regulować głębokość nacisku i tym samym ilość wydobywanego produktu :). Nie zacina się.

Po ciężkawej perfect Cover i nieco tępej Cho Bo Yang, spodziewałam się kolejnego kremu w tym typie. Tymczasem Signature jest niespodziewanie rzadka i przyjemnie lekka, tym samym ma o wiele lepszą smarowalność i dobrze się aplikuje na skórę.
Pierwsze wrażenia: ładny, jasny kolor; beż z odrobiną żółci? Bardzo dobrze się wtopił w naturalny koloryt cery i ładnie ukrył pory, a dodatkowo oczywiście fajnie ujednolicił koloryt skóry :). Ogólne krycie określiłabym jako przeciętne, ale zaskakująco dobre jak na taki rzadki krem :)
Zapach ma delikatny, podobny do tego z Perfect Cover, ale lżejszy i mniej wyczuwalny.

Missha M Signature jest niezwykle lekkim BB, nie "dusi" skóry, nie czuć go na twarzy :). Nie zapchał mi cery ani nie podrażnił. Pozostawia na skórze glow, umiarkowany powiedziałabym, zdecydowanie mniejszy niż Elemong ;) Nie oceniam długofalowych właściwości pielęgnacyjnych kremu, gdyż korzystałam z niego jedynie kilkanaście razy, ale... generalnie podobało mi się jego działanie :). Nie zauważyłam wysuszenia, nie podkreślał też suchych skórek.

No dobra, dość gadaniny, czas na obrazki :)

No make up, jak widać - sporo do ukrycia
No make up.jpg

Swatch bezpośrednio na skórze, zapowiada się dobrze :) - jasno i żóltawo
Missha M Signature 21 swatch.jpg

A tu efekt po zblendowaniu
Missha M Signature 21.jpg

Rezultaty w szczegółach [drugie zdjęcie trochę nieostre mi wyszło, efekt niezamierzony] - ten sam fragment przed i po
Missha M Signature results.jpg

Podsumowując - bardzo polubiłam "Sygnaturkę" ;) i jest to krem, który z czystym sercem mogę polecić.
Występuje w trzech wersjach kolorystycznych [numerki 13, 21 i 23].

Cena: ok 90 zł / 45g
  • awatar paaula21: Rzeczywiscie barzdo fajny efekt daje:) ps. chyba pierwszy raz widze Ciebie tu :) pokazuj sie czesciej babolu :)
  • awatar Żanuś: uu..bardzo ladnie i klasycznie
  • awatar Dark Beauty: @paaula21: Byłam parę razy :) Dzięki :* @Zanus: Dzięki, choć... chyba nie o to chodziło ;)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

darkbeauty
 
Dzisiaj dla odmiany coś z kolorówki.
Zapraszam na recenzję tuszu marki Golden Rose.

Przyznam szczerze, że o ile lakiery tej firmy bardzo lubię, to innych kosmetyków nie znałam i jakoś nie spieszyło mi się do zakupu. Zatem z ciekawością podeszłam do testowania tuszu, który dostałam jako gratis do zamówienia :)

Mówi się, że darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, ale... cóż, ja zajrzałam i podzielę się z Wami moimi refleksjami.

Produkt dostajemy opakowany w złote pudełeczko, wewnątrz którego kryje się typowa dla tuszów buteleczkę ze złotą nakrętką. Zawartość to 12,5g, czyli całkiem sporo. Flaszka z zawartością jest nieco dziwnie wyprofilowana, pękata w dolnej części. Design do mnie nie przemawia. Ale nie to jest w sumie najważniejsze, zatem krok dalej...
tusz GR.jpg

... natykamy się na... w sumie sporą szczoteczkę z włosia. Tradycyjna spiralka. Lubię takie. Całkiem wygodna w obsłudze.
tusz GR szczoteczka.jpg

Ot i w zasadzie tyle w temacie. przejdźmy więc do meritum czyli testowania in vivo ;)

Oto moje naked eye :P czyli oczko saute.
naked eye.jpg

Pierwsza warstwa.
Jak widać - bieda [choć zależy, co kto lubi]. Efekt totalnie au naturell. W zasadzie no make up.
Niestety, pierwsza warstwa jest prawie niewidoczna, tusz nie pogrubia ani nie wydłuża.
Tusz GR 1 warstwa.jpg

Warstwa druga.
Zaczyna się coś dziać, ale efekt też bardzo średni. Chyba zdjęcie pokazuje więcej, niż było widać w rzeczywistości ;)
tusz GR 2 warstwy.jpg

Warstwa trzecia.
Wreszcie rzęsy jako tako podkreślone, jednak to nie jest to, czego szukałam.
tusz GR 3 warstwy.jpg

Nazwa tuszu obiecuje nam Extra Volume, a tu niestety, objętości nie widać. Bardzo słabo pogrubia, jak na produkt tego typu. Efekt ogólny marny. Generalnie od samego początku produkt był bardzo, bardzo suchy i kiepsko przystawał do rzęs, nie trzymał się ich, słabo czernił. Przy malowaniu bardzo dobrze rozdzielał rzęsy i nie sklejał ich, za to zdarzało mu się robić grudki.
Trwałość bardzo przyzwoita, tusz nie osypywał się w trakcie noszenia.
Suchość nie sprzyja wydajności. A poza tym przez to mam wrażenie, że tuszu jest dużo mniej niż oznaczono na opakowaniu.

Zrobiłam do niego kilka podejść i udało mi się znaleźć na niego sposób. Między kolejnymi warstwami trzeba odczekać kilka minut - wtedy wygląda trochę lepiej i nieco wydłuża. Ale jest to bardzo czasochłonne rozwiązanie. Są na pewno lepsze produkty.

Cena: ok 10 zł/12,5g
  • awatar black_meggy: eee, efekt jest beznadziejny ... :/ Zapraszam Cię do odwiedzenia i skomentowania mojego bloga, gdzie właśnie pojawiła się nowa notka makijażem! :) oraz do poprzednich notek m.in makijaż dzienny i RECENZJA GENIALNEGO TUSZU!
  • awatar beautybypatrycja: faktycznie kiepsciutko, dobrze wiedziec:)
  • awatar choccolate: oj kiepski... Ja lubię pomadki z tej firmy
Pokaż wszystkie (5) ›
 

missingdream
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

pauline29
 
pauline29: witajcie :)
zaniedbałam troszkę bloga, ponieważ mam ciężki okres. Zaliczenia, egzaminy jeszcze egzamin z języka..dużo roboty..
2 dni temu zrobiłam duzeeeeee zakupy większość zamówione z internetu, wiec pokaże  stylizację dopiero jak przyjdą :) już się nie mogę doczekać :)
a teraz perełka postu :)
dzisiejszy prezent zegarek Swatch jest boski :)
kolor <3 kolejna miętowa rzecz  :)
jak wam się podoba ?? :)
 

dontfollowme30
 
Premiera matowych paletek Sleek MakeUp juz na dniach, ale dla wszystkich fanek Sleeka, cos na rozbudzenie wyobrazni i zaostrzenia apetytu.
Swieza matowa paleta cieni matowych i-Divine V2 ( wersja ciemna)

Sleek MakeUp Ultra Matte i-Divine Palette V2 Darks Review Swatch 004.jpg


Sleek MakeUp Ultra Matte i-Divine Palette V2 Darks Review Swatch 003.jpg


Sleek MakeUp Ultra Matte i-Divine Palette V2 Darks Review Swatch 002.jpg



I swatche

Sleek MakeUp Ultra Matte i-Divine Palette V2 Darks Review Swatches 1.jpg


Sleek MakeUp's Ultra Matte i-Divine Palette V2 Darks Review Swatches 2.jpg


Podoba sie Wam, zamierzacie kupic?

Ja juz zamowilam V1 ;)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

choccolate
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kobietamag.pl
 
kobietamag.pl/?p=44730
Słynny szwajcarski producent zegarków i biżuterii Swatch zawsze mierzy prosto w serce, celebrując miłość i jej nieśmiertelne kolory – czerwień i róż.  Kolekcja Love korzysta z symbolicznej kolorystyki pasji i uczuć, by pomóc zabłysnąć tym, którzy kochają, kochają, kochają…
 

modastyl
 
Kolejna rzecz, którą mam z www.oasap.com -czyli przesłodką koszulę, całą w koty :) Mam nadzieję, że nie znudziła Wam się turkusowa torebka z Fleq.pl, ale ostatnio ta torebusia do wszystkiego mi pasuję.


_MG_7270.JPG


_MG_7200.JPG


_MG_7246.JPG


_MG_7239.JPG


_MG_7214.JPG


koszula (shirt)- www.oasap.com
spódnica (skirt)- zara
torebka (bag)- Fleq.pl
zegarek (watch)- Swatch


ZAPRASZAM NA MÓJ DRUGI BLOG:
styllove.blogspot.com/
ORAZ NA FB
www.facebook.com/styllove
Pokaż wszystkie (24) ›
 

missingdream
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

zegarki-swatch
 
Wertując bogactwo propozycji szwajcarskich zegarków, warto w tym momencie przytoczyć również (www.wsliwinski.pl/kategorie/zegarki/swatch) zegarki swatch, jakie to ciągle zachwycają bogatym designer, a także wprowadzeniem nowoczesnych technologii. Historia marki pokazuje nam, że jest to coś nietuzinkowego i godnego polecenia, ponieważ te zegarki postawiły na nogi cały przemysł szwajcarski z branży zegarków. Jak się przekonamy, nie tylko sama bardzo dobra jakość okazuje się być w tej chwili zachęcająca.
Atrakcyjna cena niejednego z nas zaskakuje, a także mobilizuje do dokonania zakupu. W tym momencie mamy do wyboru całkiem wiele modeli, a każdy z prezentowanych jest na swój sposób niepowtarzalny i przykuwający uwagę. Można powiedzieć, że zegarki swatch są jedyne w swoim rodzaju, jednak zachowują szyk i fason, dlatego można powiedzieć o tych zegarkach jako o eleganckich. Wszystkie szwajcarskie zegarki posiadają zasłużoną renomę na całym świecie, dlatego też dobrze jest samodzielnie sprawdzić to, jakie to uczucie nosić tak znakomity zegarek i jak dużo satysfakcji i zadowolenia ma możliwość on dać użytkownikowi w czasie każdego dnia.
 

choccolate
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów