Wpisy oznaczone tagiem "szczurek" (75)  

jamniczek-pl
 
Napisałam do A. czy od czasu odbioru od Niej Alanis przywykła do nowego, czy można zmienić. Nie piszę, że na pewno zmienię. Chodzi mi to po głowie.

Czemu?

Kojarzy mi się z jednym ze ŚP Opaków. Oczywiście nie chcę wyrzucić Ich z pamięci! Jednych pamiętam lepiej, innych gorzej, oczywiście nie w sensie: "Lepszy" - "Gorszy" - nie!

To kwestia pamięci, nawiązania bliskości, ciężko to określić.

Kiedy nadawałam Jej imię Alanis chodziło mi po głowie jeszcze, między innymi, Nicole (żona Liama, niestety już długo nie są razem.)
Ale powiedziałam Mamie, bo to Ona mi podpowiedziała, że będzie mi się kojarzyło z imieniem Nicky.
Dlatego, między innymi, "nie przeszło".

Po prostu chciałabym zamknąć tamten rozdział a gdy wybierałam imię nie pomyślałam, że będzie mi się kojarzyło z imieniem jednego z Nich.

Chcę otworzyć nowy. Bez skojarzeń ze ŚP Opakami.

Mam nadzieję, że rozumiecie.

Zobaczę, co odpisze A.

Jeżeli jest za późno i Alanis już załapała, że tak ma imię - takie imię zostanie.

-*-

A. odpisała. Bardzo Ci dziękuję.
Alanis jest na tyle mała, że mogę Jej zmienić imię.
Teraz muszę się dobrze zastanowić.
 

jamniczek-pl
 
Mój kochany Opak przed wizytą u Weta.
Zak_27_06_15_1.jpg

Zak_27_06_15_2.jpg
  • awatar Tooona: jaki słodziak :) Ma jaśniejszy brzuszek?:) Bardzo jest podobny do mojego Coli :)
  • awatar Giovannna: cześć Zak :)
  • awatar jamnick: @Tooona: słodziak (dziękuję w Jego imieniu): w domu swoim rządzi a jak co do czego.. ;) Tak, ma jaśniejszy brzuch. Taką białą abstrakcję że tak powiem. Giovannna: to miłe i niespodziewane. :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

jamniczek-pl
 
Opak ma zanik mięśni w tylnych łapkach. Pani M. dokładnie Go zbadała i nie stwierdziła żadnego zwyrodnienia, niczego niepokojącego. Wymacała kręgosłup, okolice.  

Katar - żadnych zmian po osłuchaniu. Czysto.

Długo mi tłumaczyła co i jak, ja, jak to zazwyczaj bywa, niewiele zrozumiałam.

Mógłby to być przerwany nerw (?), ale to wykazałby rezonans magnetyczny. Problem w tym, że nawet jeśli bym go wykonała dowiedziałabym się tylko tego, że niestety jest przerwany, a i tak nie byłoby jak Opaka leczyć.

Może to też być... no właśnie, szkoda, naprawdę szkoda, że nie nagrałam tego, co Pani M. mówiła.

“Tak naprawdę niewiele można zrobić.”



Nie okłamuje mnie. I bardzo dobrze. Cenię u lekarzy szczerość bez mydlenia oczu. Czytając o bezwładzie tylnych nóg wcześniej sama się tego dowiedziałam.
Można w pewien sposób pomóc, ale wyleczyć się nie da.
Nie szpikowała Go bolesnymi zastrzykami (czytałam, że jedne z nich są bolesne).
Dostałam receptę na Neurovit.

“Leczenie schorzeń nerwów obwodowych różnego pochodzenia, takich jak polineuropatia, nerwoból i zapalenie nerwów obwodowych.”



Podawanie: dwa razy dziennie, doustnie... dopyszcznie.

Ważna kwestia: czy to schorzenie boli?
Nie, nie musi boleć. Wetka szczurem nie jest (pozwolę sobie na puszczenie oka ;) ) więc nie wie - to dodaję od siebie.
Mam nadzieję, że ma rację i Go to nie boli. Przeszkadza, jest irytujące, nie wiem co czuje Zak, ale oby nie bolało.

Może żyć jeszcze długo. Jeśli zacząłby ciągnąć za sobą tylne nogi powinnam założyć taką osłonę, aby się w nie nie zranił i nie wdała się infekcja.

Ale jak wówczas radzić so... nieważne, to nieważne.

Pani M. pokazywała mi zdjęcia takich osłon stosowanych dla psów. Jeżeli chodzi o szczury samemu trzeba ją wykonać.

Oby do tego nie doszło.

Tak, że od dziś (od wczoraj) Neurovit plus beta-glukan.
  • awatar Giovannna: ojj biedny Zak...widziałam takie psiaki z wózkami żeby tylne nóżki podtrzymywały ale jak dla szczurka zrobic taki malutki? chyba ciężko by było.
  • awatar jamnick: @Giovannna: oczywiście.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
  • awatar freudunia: :)
  • awatar sraczka: może zdechł?
  • awatar jamnick: @sraczka: 1. Proszę, jeżeli już (o tym za chwilę) to nie "zdechł" a "zmarł". To żywe stworzenie, odczuwające, myślące. 2. Wygląda na zdrowego. Kiedy szczur śpi często ma nastroszoną sierść. Gdyby nie wyglądał na zdrowego nie zamieściłabym tego zdjęcia. Szczurki mają bardzo dziwne pozycje podczas snu. A może się akurat turlał? :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

jamniczek-pl
 
Dawno nie było nic o moich Opakach, nadrabiam.

Po pierwsze i najmniej ważne, ale też, zdjęcia: wspinający się dzielnie grubasek Mike i Zak z Mikem na podłodze (Mike przy wersalce).
Lepszych do pokazania nie mam, robione w trybie nocnym.

b2.pinger.pl/(…)Mike1.jpg…
b1.pinger.pl/(…)MikeZak.jpg…

Chłopaki od jakiegoś czasu kichały a Mike dodatkowo miał biegunkę. Właściwie chyba oboje mieli, ale Mike nasiloną, cały czas rzadkie kupy a Zak pod tym względem lepiej za to kichanie się nasiliło.

Poszliśmy do naszych Wetów.

Jakoś pod koniec października zeszłego roku dostali trzy razy Tylovet (antybiotyk), na początku nie podawałam probiotyków (duży błąd), później takie, które podobno nie działały w przypadku szczurów. Dziwne.
Temu przypisywałam rozwolnienie. Nie wiedziałam skąd nasilający się katar.

Teraz: obaj nadal na beta-glukanie, synbiotyku Multilac (wskazany dla ludzi i właśnie szczurów) i doszedł syrop Sambucol, po którym szybko kichanie się zmniejszyło a teraz, pomimo, że to dopiero trzeci dzień, właściwie ustało!

Ale lepiej nie cieszyć się na zapas.
Jednak cieszę się, że Pani M. wiedziała, co dobrać.

Rozwolnienie.

Kał poszedł do badania laboratoryjnego i na całe szczęście nie wykryto pasożytów. Pani M. napisała, że zrobiono badania i Sambucol działa korzystnie w przypadku zapalenia jelita grubego u szczurów. Tak, że z pewnością dzięki odpowiedniemu synbiotykowi i temuż leku rozwolnienie właściwie zniknęło.

:)
  • awatar IMA:): Zazdroszcze, że masz dostęp do weterynarzy, którzy potrafią i gryzonie leczyć. Poka klatkę opaków:)
  • awatar jamnick: @IMA:): jeżeli nie dzieje się coś bardzo dziwnego, kiedy to trzeba jechać na Bulwar Ikara (kiedyś gabinet dr Piaseckiego był "tylko" na Głogowskiej, nadal jest), gdzie mają dość drogą lecznicę, ale zajmującą się leczeniem zwierząt egzotycznych, wówczas jadę do moich Wetów. Jedna z moich koleżanek przejechała całe miasto żeby dostać się do Pana M. Z psem. "Najlepszy we Wrocławiu". Potrafią zdziałać "cuda". Ale przecież w każdym większym mieście jest dobry wet. Tylko trzeba poszukać.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
Koleżanka powiedziała mi, że bierze szczura od znajomego.
Odparłam: nie bierz jednego, weź dwa.
Koleżanka: to mu za jakiś czas dokupię.
J: najlepiej weź od razu dwa samce lub dwie
samiczki. I nie kupuj. Adoptuj*.

szczu2.jpg


Koleżankę spotkałam po kilku dniach.
Ma parkę samców. I trzyma ich w akwarium.
Mówię: dam Ci klatkę dla nich.

Na klatce się nie skończyło.
Dałam Jej część jedzenia. W tym: coś dla chomików, ale szczury lubią, kolbę, niedokończone opakowanie żarła, nie pamiętam.
Trociny Chipsy dałam.
I zgniecione nieco przez wrzątek (sprawdziłam, działa) poidło dałam.

szczu1.jpg


W klatce były dwa domki - jeden na górze, jeden w kuwecie.
Dałam.

I powiedziałam, żeby całość potraktowała wrzątkiem.

Mam nadzieję, że to ostatnia noc szczurów w akwarium. W sensie - już jutro będą miały dom z prawdziwego zdarzenia.

Dałam, dałam, dałam... Powiedzmy, że pożyczyłam. Mi koleżanka z forum też kiedyś "pożyczyła" dunę.

Cóż to?

To taka kuweta z plastykowym nakryciem, który ma na górze otwór. Kiedy szczurkowi się coś stanie czy też, na przykład, jest po kastracji w takowej dunie może kilka dni posiedzieć.
Przy tych upałach to ciężkie, bardzo.

Dlatego Wam i Waszym podopiecznym życzę zdrowia.

szczu3.jpg


*a z forum, po próbie zalogowania, mnie wywaliło. Wiedzą co robią. To, że mówię ludziom o czymś, to, że coś pożyczam i oddaję nie najmniejszego znaczenia.
Ludzie na forum dzielą się na mniej omylnych i bardziej omylnych. I tych nieomylnych w ogóle, rzecz jasna. Jacyś guru czy coś w tym stylu, którym podpaść to zadławić się grubą rybią ością.
Oby się nie zadławili własną nieomyślnością i... podejściem do ludzi (nie ja pierwsza mam zastrzeżenia.)
Pozdrawiam z Ziemi.
Puk puk.
  • awatar Absyntowa: Sąsiedzi ostatnio "wystawiają" na balkon w klatce coś gryzoniowego. Tak w ciągu dnia. Na godzinkę, dwie. Nie wiem co to za stworki, nie jestem w stanie dojrzeć. Muszę przyznać, że trochę mnie to dziwi, bo wcześniej tego nie robili, ale może maluchy są od niedawna. Jest upał. W mieszkaniach w budynkach z naszego "podwórka" jest zdecydowanie chłodniej niż na zewnątrz. Nie wiesz może czemu mieliby to robić? Nie zakładam, że robią coś szkodliwego, po prostu, interesuje mnie to. Nie znam się kompletnie na gryzoniach.
  • awatar jamnick: @Absyntowa: może są przekonani, że zwierzętom jest dobrze, jeśli posiedzą nieco na dworze. Porada z piekła rodem: niech sami siebie zamkną w klatce i wystawią w ciągu dnia na dwie godziny. Porada poważna: jeżeli jesteś w stanie skontaktuj się z nimi i powiedz, żeby nie wystawiali zwierząt na balkon. Jeśli spytają skąd masz wiedzę o tym, że zwierzęta cierpią to odpowiedz, że masz znajomą, która opiekowała się kilkunastoma gryzoniami przez wiele lat. Ludzie mogą nie reagować na czyjeś "proszę", ale kiedy im się poda taki czy inny "autorytet" częstokroć podchodzą do sprawy inaczej.
  • awatar jamnick: @Absyntowa: PS Dziękuję, że mi o tym napisałaś.
Pokaż wszystkie (9) ›
 

jamniczek-pl
 

“Przysadka była sporo wystająca i powiększona, co wskazuje na guz.”


(...)

“Oczywiście w 100 % rozstrzygnęłaby histopatologia, ale to sporo kosztuje i lepiej dawać świeży materiał niż z lodówki, bo to bardzo delikatna tkanka i łatwo się psuje.”



Dostaję wiadomości od "Naszej" Weterynarz, za co jestem Jej bardzo wdzięczna.
Sekcja zwłok Ś.P. Lennona. Cytat z http://jamniczek-pl.pinger.pl

Doktor odnotował, Pani Doktor mi wysłała: "Na skórze okolicy mostka liczne duże wybroczyny, zaczerwienienia i wylewy krwawe (prawdopodobnie plamy opadowe).

  • awatar freudunia: Więc jednak...
  • awatar jamnick: @freudunia: wszystko na to wskazuje. Ś.P. Lennon nie miał jednak "typowych" oznak tego schorzenia. Dopiero kiedy zaczął byś starszym szczurkiem można by było przypuszczać, że to objawy, między innymi, guza przysadki.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
Doktor odnotował, Pani Doktor mi wysłała:

"Na skórze okolicy mostka liczne duże wybroczyny, zaczerwienienia i wylewy krwawe (prawdopodobnie plamy opadowe).
Jama brzuszna z niewielką ilością surowiczego płynu, żołądek wypełniony treścią pokarmową. Jelita bez widocznych zmian na całej długości. Śledziona i nerki bez zmian, wątroba mozaikowata, miejscami żółta, bardzo krucha. W klatce piersiowej duża ilość ropnego płynu, płuca małe, częściowo bezpowietrzne, silnie przekrwione"


Mama przeczytała i zwróciła uwagę na opis wątroby.
Biedak, przecież dostawał leki - a jednak cały czas było źle.

Jeżeli Jego ciało zostało po sekcji oddane do utylizacji - a najpewniej tak zrobiono, jednak nie mam 100%-owej pewności - to nie dowiem się czy  miał guz przysadki.

A to dla mnie bardzo, bardzo ważne.
Lennon nie żyje. Cytat z http://jamniczek-pl.pinger.pl

Zmieniono Mu wczoraj leki, dzisiaj podczas podawania antybiotyku odszedł. PS Czy orientujecie się, ile teraz kosztuje sekcja zwłok gryzoni?

 

jamniczek-pl
 
Makidu wysłała mi link do obrazka:
szczurze.jpg

Dziękuję.

Odpowiem na forum ogólnym, nie prywatnie.

Czytałam o zachowaniach szczurów i to naprawdę bardzo inteligentne, w dodatku czułe na to, co się dzieje z zagrożonym (np. zamkniętym) szczurem.

W rzeczywistości, którą ja obserwuję, chory szczur nie może spokojnie zjeść leku, pokarmu, który jest mu podawany, inne pchają się.

Jest tak, jak jest.

Przecież szczury wybierają jednego, który zawsze sprawdza, czy coś, co jest im podawane nie jest trujące. Jeśli ten, który "testuje" ma się dobrze - pójdą po jedzenie.

Dlatego wynaleziono trutkę, która nie zabija szybko. Szczur wygląda na zdrowego, nic mu nie dolega. Zatem pozostałe idą po pożywienie.
Trucizna działa powoli.
To znęcanie się.
Umierać w męczarni.

Z jednej strony szczury są wrażliwe na los współbraci, których znają i starają się je np. wydostać z zamknięcia.

Z drugiej jednak (mowa tu przede wszystkim o dzikich szczurach) wybierają osobnika, który przecież może umrzeć po tym, co zje.
Ale to troska o zdrowie swoje i towarzyszy.
  • awatar titella: slodziaki :)
  • awatar freudunia: Ciekawe to co napisałaś o szczurach. Zawsze miałam w głowie, że są inteligentne, ale nie zagłębiałam się w temat. Szkoda mi, że są wykorzystywane do badań... :/
  • awatar IMA:): fajne są :) tych dziko żyjących to się boje ale te hodowlane super :) szkoda, że nie mam warunków ;/ bo już bym miała gromadkę
Pokaż wszystkie (3) ›
 

jamniczek-pl
 
Wczoraj było apogeum.

Wcześniej jakieś znaki, ale myślałam, że to chwilowe, że przejaskrawiam.

Boki chodziły, ciężki oddech - aż główka w górę i w dół, w górę i w dół Mu "falowała".

Dzwoniłam wieczorem do przychodni wet. czynnej 24 godz./dobę, akurat wyjeżdżali. Pan grzecznie spytał, czy to coś poważnego, co się dzieje. Gdybym nie miała sterydu zaczęłabym próbować się z nim jakoś umówić na mieście.

Zadzwoniłam do dalej położonej - nikt nie odbierał i nie oddzwonił, gdy zostawiłam wiadomość.

Na szczęście miałam steryd, gdyby nie to  musiałabym jechać taryfą naprawdę daleko a w dodatku na takich dyżurach "koszą" nieźle.

Do sporej apteczki Lennona doszedł antybiotyk i dwa sterydy.

Żeby mi się nie zaczęły te leki i dni mieszać.
  • awatar freudunia: Biedny Lennon... trzymam kciuki za jego zdrówko!
  • awatar jamnick: @freudunia: dziękuję.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
Lennon ma lekkie problemy z tylnymi łapkami, przednie też nie są już w dawnej kondycji. (Poza tym) Pomimo zmiany leku na guza przysadki nie widzę poprawy. Pojechaliśmy.

Dostał preparat na poprawę krążenia, na stawy, dalej trzymamy się kabergoliny (zobaczymy, jak się będzie czuł za jakiś czas), poza tym, na wszelki wypadek steryd, do tego jeszcze ma zjeść antybiotyk do końca, smaruję gojące się rany na brzuchu, do tego beta glukan i probiotyk z prebiotykiem.

Strasznie zleciał z wagi przez kilka dni. z Ok. 540 gram na ok. 460. Dokupiłam Convalescence.
  • awatar titella: biedny , strasznie mi go szkoda ... nawet przewaznie nie komentuje o nim nic bo nie chce sie wkurzac , moj pies ma 10 lat , jak na shar peia to duzo i tez zaczynaja mu sie klopoty z chodzeniem itd.. i tylko mi sie to przypomina :p mam nadzieje , ze mu sie poprawi :)
  • awatar jamnick: @titella: dziękuję. I życzę Twojemu psu jak najlepszego zdrowia!
  • awatar freudunia: Zdrowia jeszcze raz!
Pokaż wszystkie (4) ›
 

jamniczek-pl
 
Wczoraj na ręczniku papierowym zobaczyłam bardzo dużo krwi. Wzięłam Lennona na ręce i widzę, że jest mocno poraniony. W jednym miejscu ostrzej. Dzieciaki czasem się bawią i być może doszło, przez przypadek, oczywiście, do użycia zębów. Ale żeby aż tak?

Pojechałam do Ośrodka*, o którym niejednokrotnie pisałam. Pani Agnieszka wygoliła to bardziej zranione miejsce, zrobiła, co trzeba, z drugim również.

Dostał maść i antybiotyk. Ma być odizolowany od Chłopaków na minimum dwa dni. Dunę wyścieliłam ręcznikami papierowymi, przeniosłam jeden z domków z dużej klatki, ma wodę, jedzenie i się kuruje.

Pani Agnieszka powiedziała, że ta rana wygląda tak, jakby zahaczył o coś ostrego. Po powrocie sprawdziłam. Nie znalazłam krwi za wyjątkiem tek, którą widziałam na ręczniku na samej górze.

Nie wiem co mogło się stać.

Bardzo niepokojące.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

jamniczek-pl
 
Byłam wczoraj z Opakami i Librą w Przychodni, do której link znajduje się pod ostatnim wpisem "Nie bądź katem."

Zaniepokoiły mnie:
- trudności w trafianiu tylnymi nogami na pręty klatki (nazywam ją domem, jest nim), bardzo często łapki nie dawały rady i wpadały między pręty;
- kichanie;
- któregoś dnia zaczął zębami trzeć o podłogę drewnianego domku.

Zastanowiłam się, czy przypadkiem coś Go nie boli.

Okazało się, że pomimo podawania Bromergonu (Bromocriptini) guz może zacząć rosnąć. (!)

W poczekalni poznałam dziewczynę, której jeden ze szczurków ma guza przysadki i, o ile dobrze pamiętam (lecytynę zażywam dopiero drugi dzień, pamięć mam naprawdę słabą) przejście na kabergolinę/rozpoczęcie podawania większych dawek dało rezultaty.

Przeszliśmy i my.

Bromergon to lek starszej generacji z większą możliwością powstawania skutków ubocznych.
Ponieważ szczurki nie wymiotują nie można tego zauważyć, ale podobno jednym z nich są mdłości.

Lennon dostał steryd z catosalem, mam go podać podskórnie jeszcze dwa razy.

I beta-glukan. Nie tak dawno jadł. Dlatego Lekarka powiedziała, by zacząć podawać go za tydzień. Jednak zmieniła się opcja: zacząć od teraz.

Lekarka spokojnie wyjaśniła mi, kiedy przyznałam, że nie zapamiętałam co mówiła o porfirynie (ma ją cały czas wokół nosa... Lennon, nie Lekarka ;> ), po raz drugi, dlaczego tak jest.

Stres, ból, choroba (na szczęście czysto podczas osłuchania), niemożność mycia się (częstszego? Lennon się myje. Kiedy daję Im obiad/kolację zawsze przed tym starannie się myje. Kochany Chłopak. :) )  powodują takie skutki.

A jeżeli guz się powiększył to nie jest niczym dziwnym, że przez ból rzadziej lub mniej dokładnie się mył - to już moje słowa.
 

jamniczek-pl
 
Poprzednim razem - ale to było około 2-3 tygodni temu - podjechałam do "rodzinnych" Wetów.

Beta-glukan jak najbardziej, ale poza nim, oczywiście po osłuchaniu Lennona, nie było sensu podawać antybiotyku. Antybiotyki to nie recepta na wszystko - jak mogą niektórzy ludzie i, co ważniejsze, lekarze, myśleć.

Wczoraj jednak pojechaliśmy do Ośrodka, ponieważ cały czas pokichuje.

Czekając na wizytę spotkałam dziewczynę z dwoma łysolami. Tak, szczurki.

Jeden był już leczony antybiotykiem, wszystko ładnie przycichło i znów nawrót. Wydawał nieprzyjemne dźwięki i robił boczkami.

Na sto procent antybiotyk dostał.

O tym się nie przekonałam, ponieważ zabierałam się za płacenie i wymieniłyśmy przed jej wejściem kilka zdań.

W Ośrodku mają antybiotyk, który pierwszy raz w życiu Opak chętnie je. Oby Mu się nie odwidziało.

I Lennon go dostał, ponieważ lekkie bo lekkie, ale szmery słychać było.

Poza tym mam nadal podawać beta-glukan. Nie szkodzi w tym momencie, że dostawał go około trzech tygodni. Taki zwykły, dla kotów. Rozcieńczałam z niewielką ilością wody i spożywał chętnie. Ale ten "od nich" to dopiero przysmak!

W Jego wieku odporność maleje. To zrozumiałe. Nie sądziłam jednak, że powinien nadal brać (z krótką przerwą).

Ale wiedzą, co robią.

Wczoraj późnym wieczorem pierwsza dawka.

Oby.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
Od kilku dni widzę, że już nie schodzi do obiadów/kolacji, czuje, widzi, ale gdy Zak i Mike wcinają On się myje, później próbuje zejść, ale wycofuje się.

Nie, nie ma problemów z chodzeniem! Ale wiem, czemu nie przychodzi, gdy podaję mokry pokarm.

Ostatnio coś tam między Nim a Zakiem się stało, byli na oparciu sofy. Taka szczurza, mała bijatyka.

I Lennon ześliznął się na sofę.
Chciałam Mu pomóc wejść na oparcie, ale On, pomimo, że jest dość wysoko, wskoczył. :)

“Mama, dam sobie radę, spokojnie!”



Tak, że nie chodzi o brak sił itd.

Po prostu hierarchia wśród Opaków się zmienia.

To Lennon rządził w stadzie swego czasu.

Bodaj dwa dni temu, gdy przeniosłam Go do miejsca, w którym dostają mokre jedzenie, Zak "wsiadł" na Niego. Wie, że teraz może. Chce "przejąć pałeczkę".

Wcześniej, jeszcze nie tak dawno, bał się Lennona. Jasne, że często spali razem itd., ale bał się. A teraz "kozaczy".

I Lennon uciekł na górę.

Silny jest i szybki. Mój kochany Lennon. :)

Podkarmiam Go osobno na tyle, na ile się da. Opaki wścieklizny dostają ;), czują i widzą, ale zamykam klatkę a obok siedzi Lennon i je.

Wczoraj, gdy nie zszedł na kolację dostał to, co Mike i Zak zjedli prawie w całości, na zakrętce od słoika. Szamał.

Codziennie daję Mu porcję Convalescence Support firmy Royal Canin.

Z opisu: "Bardzo ważnym elementem w okresach wzrostu, rekonwalescencji bądź po ciąży dla czworonogów jest podawany pokarm. Musi on zawierać zwiększone ilości kalorii oraz składników odżywczych, które pozwolą w szybszym tempie wrócić do zdrowia. Także przy niedożywieniu czy anoreksji konieczna staje się zmiana pożywienia. (...)

W okresach wzmożonego zapotrzebowania na składniki pokarmowe idealnie sprawdzi się dieta Royal Canin Convalescence Support. (...)

Pokarm ten stanowił będzie kompletną i wysoce energetyczną dietę, którą wyróżnia wyjątkowy smak oraz wysoka strawność. Wzbogacono go kompleksem współdziałających przeciwutleniaczy, minimalizującym objawy stresu oksydacyjnego oraz niekorzystne działanie wolnych rodników. Proces trawienia karmy będzie ułatwiony dzięki wykorzystaniu lekkostrawnych składników, które gwarantują optymalną podaż składników odżywczych."
  • awatar denaturat: najgorsze w zwierzątkach jest to, że żyją dużo krócej od nas. nie mogłabym mieć szczura, urocze pysie mają, ale za krótko żyją... najbardziej chciałabym mieć kota albo psa, bo najdłużej mogą żyć (chociaż różnie bywa, pieseł taki młody a rak go dosłownie zjada, nie mogę na niego patrzeć). ale póki co - jestem świnkową mamą. upatrzyłam sobie nawet prosiaka do adopcji, mam nadzieję, że uda mi się faktycznie w kwietniu iść do pracy i już na początku będę mogła kupić klatkę i go adoptować.
  • awatar jamnick: @denaturat: 1. Niestety. Szczurki są bardzo mądre i urocze, ale... właśnie. 2. Pies - skoro go zjada to naprawdę trzeba mu pomóc, nie może cierpieć. Wiesz o czym piszę. 3. Trzymam kciuki. A klatkę kup np. na Allegro, nie w jakimś zoologicznym. Wyjdzie o wiele taniej. Oczywiście do tego, o ile sprzedawca/czyni będzie miał/a: dodatki wszelkie. Jeszcze taniej. (Jedzenie, domki, zabawki etc.) Wiadomo. :)
  • awatar denaturat: @jamnick: wiem... ale ta decyzja należy niestety do sąsiadki. pies nie je, jest już naprawdę chudy (ostatnio go głaskałam, bardzo czuć kości), ale cóż - co ja mogę... nawet nie mam za bardzo jak jej zasugerować, że powinna coś z tym zrobić, bardzo rzadko ją teraz widuję. pieseła przez ostatnie dwa miesiące widziałam może dwa razy i to nie z nią, tylko najmłodszym synem, a z nim na takie tematy rozmawiać też nie będę. no cóż. a co do klatki. mam już upatrzoną na allegro, składana 120 cm za 119 zł + 20 złotych kurier. niestety dołożone do niej akcesoria się nie przydadzą - plastikowa miseczka zostanie wywrócona, trocinek starczy na 1/6 klatki, siankiem Puszek pogardzi, bo to królewicz i jada tylko najlepsze sianko... :P
Pokaż wszystkie (9) ›
 

milab
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

jamniczek-pl
 
Wszystko wskazuje na to, że Lennon ma zapalenie układu moczowego.

Jeżeli zaś chodzi o wątrobę - rok temu miał robione badania, kiedy kilka miesięcy temu chciałam je wykonać u innych wetów a to nie wiedzieli, jak najlepiej się wkłuć a to... mniejsza, najważniejsze, że niestety, ale stan się pogorszył.

Wróciłyśmy do domu z apteczką. Strzykawki z różnymi substancjami, tabletki, kapsułki.

Ważne, żeby udało Mu się to podawać bo na razie nie jest za ciekawie (chodzi o doustne, znaczy dopyśtne podawanie) a dałam dziś wiezorem tylko trochę z kapsułki i 1/4 tabletki w Convalescence. Gdy się skapnął, że tam jest - nie chciał. Duże te tabletki, jednak trzeba będzie rozgniatać, mieszać z wodą i do pyszczka.

Biedny Opak, tyle tych leków, do tego cały czas Bromergon, którego też nie znosi.

Poskutkują, nie ma wyjścia!
 

jamniczek-pl
 
Wstępne wyniki są dobre, ale krew pójdzie do laboratorium i jutro będziemy wszystko wiedzieli. Wątroba, nerki itd. Poza tym gdy wyschną siuśki z krwią na specjalnym papierku Pani Ewelina Stanicka obejrzy je pod mikroskopem.

Nie dość, że Lennon sika z krwią to nie jada swojego ulubionego suchego pokarmu lub odrobinkę, nie znosi go jak zwykle do iglo na dół, tak jak piszę: dowiemy się co się dzieje jutro.

Dostał antybiotyk (Marbofloksacynę), steryd, który przywiozłam z domu, żeby Pani Ewelina Mu podała skoro już musiałam jechać, Catosal, rana ogolona i ładnie się goi.

Za wizytę i badania poszło prawie 150 zł, ale zdrowie jest najważniejsze.

PS Mam zdjęcia Libry i 11-tygodniowego owczarka szetlandzkiego, z którym Libra zapoznawała się u Weta a którego, a dokładniej której, opiekunem jest druga przemiła dziewczyna z rejestracji.
Nie wiem, czy wstawię je dzisiaj w nocy czy tak za 2-4 dni.

___

00:18

Lennon harcował z Mikem, zjadł kawałek twardego "Teddy"'yego od Vitakraftu, na pewno to kop po sterydzie, ale oby dłuższa kuracja nie oparta na nim wyleczyła Opaka.

Nie mogę znaleźć kabla, zdjęć nie będzie.
Portfel też mi wcięło, miałam wczoraj przed wyjściem z domu.
Coraz więcej rzeczy gubię.

Żartujemy z Mamą, że mam w pokoju czarną dziurę, ale czy to takie ha ha to ja bym nie była pewna.  ;>

PS Nie no, telefon to na pewno ona wtedy gwizdnęła, do tej pory nigdzie się na niego nie natknęłam a ile to już czasu minęło?
Czemu to zrobiła?
Dla pieniędzy. Bo dla czegóż by innego?

PS 2 A jeśli gdzieś kiedyś go zobaczę, w domu oczywiście, to będę się kajać za oskarżenie jej, ale wątpię.
 

 

Kategorie blogów