Wpisy oznaczone tagiem "szczurki" (61)  

zajakiegrzechy
 
O rany... Od czwartku bez neta a odcinek Sherlocka obejrzany TYLKO do połowy :(
Tak, stałam się fanką Sherlocka (ta wersja gdzie aktor ma kręcone włosy-znak rozpoznawczy) On ma tak wspaniałą dedukcje...♥
 *nowinka*
MAM SZCZURKI!!! ♥ To o nich robiłam ten dłuugi wpis który uległ zniszczeniu.
Straciłam przez to wiare w internety durne, więc wpis skrócę.
PANIE I PANOWIE! MAM ZASZCZYT PRZEDSTAWIĆ WAM...:

sebus.jpg

Sebastian. Spokojny, lubiący jeść gryzoń o niebywałej upartości. Przypominałby mi Teodora, ale gryzie. Żyliśmy w przyjaźni, teraz - w zgodzie xD

maltazar.jpg

Maltazar. Energiczny, przyjacielski jak i ostrożny szczurek. Jest jak Jack Sparrow z Piraci z Karaibów. PO prostu jest Boski XD. Żyjemy w zgodzie, bo po pierwszym dniu chb nie ma na co liczyć na przyjaźń xD

klatka.jpg

Klatke sobie "przemeblował" Maltazar. Rozwalił materiały i scianki po czym stworzył własną norkę. To jego teren ;) Sebuś nie chce się ruszyć z góry :( Dałam go tam myśląc że nauczą się chodzić po drabinka a tu klops, bo on nie zejdzie i teraz  sika po wszystkim >,<
Są słodkie ♥ Powód by żyć normalnie ;)
Jakie pytanka?
  • awatar RainbowxD: Fajnie, że już masz internet. Słodkie szczurki :D.
  • awatar ◀Pućka ▶: ojejku jakie słodziaki z tych szczurków ! *.* _____________________ Zapraszam ! ♥ *NOWY WPIS*
  • awatar Greenie: wiesz jaka jest fajna zabawa ze szczurkami? Dać im papier toaletowy. Rozwijasz rolkę i dajesz im końcówkę, a szczur ją wciąga i wciąga i wciąga... a potem robi sobie gniazdo. Mój Billy niestety nie lubił ani papieru ani żadnych materiałów i skutecznie wypychał je z klatki przez pręty, ale Gryzik obudowywał sobie papierem całą klatkę ;]
Pokaż wszystkie (5) ›
 

jamniczek-pl
 
... za to Im chłodniej.

To kilka dni, mam nadzieję, że po dzisiejszym i po spędzonej w innym pokoju nocy odprężą się.

Oby się nic nie stało. Odpukać.

Dodałam drugi (korekta dnia 05.07.15 - trzeci; jeden, Ich ulubiony na górze, drugi na dole, teraz trzeci) hamak, który w razie czego powinien uchronić Zaka przed spadnięciem do tak zwanej kuwety. Jest tam żwirek z kukurydzy dla gryzoni, na to położone ręczniki papierowe.

Martwię się o Nich, o ich stan psychiczny i dodatkowo Zaka - fizyczny.

___


Zero trzecia zero trzy.

(Podobno o trzeciej w nocy budzą się demony. Gdzieś zasłyszałam. OK, jest pięć po trzeciej. Wpis zaczęłam pisać o tamtej godzinie.)

Pusto tu bez Nich. Odruchowo spoglądam w miejsce, gdzie stał Ich dom - czyli tzw. klatka. A właściwie klatki. Łapię się na tym, czy wiatrak (klimator wyłączyłam) nie będzie w Ich stronę wiał  z mojej koszulki po zapaleniu e-papierosa.

Nawet nie chcę myśleć co będzie gdy kiedyś odejdą.
 

jamniczek-pl
 
Pani M. luźno wstrzyknęła. Wydawało się, że kolejne, podane w domu, również pójdą luźno.

Myliłam się.

W poniedziałek Opaki miały dostać kolejną dawkę Tylovetu. Pierwszą dostały w czwartek.

Wzięłam przygotowane igły z substancją, poprosiłam Mamę o pomoc... a to coś nie chce wyleźć.

Trzymałam leki w innym pokoju, tam, gdzie jest chłodniej i odizolowane od promieni słonecznych.

Kiedyś, kiedy podawałyśmy antybiotyk zwykle był rzadkim płynem. A ta "zawiesina" nijak nie chciała przejść do strzykawki, co dopiero pod skórę Stworzenia.

Wymęczyłam Mike'a, Zakowi dałam już spokój.

W czwartek jedziemy na umówioną konsultację, oczywiście od razu powiem jak sprawa wygląda(ła).

Nie dostały antybiotyku w swoim czasie więc mogą się na niego uodpornić.
Tego się obawiam.
Pani M. zadecyduje co dalej.

Mama przytrzymywała Mike'a, próbowałam Mu chociaż część wstrzyknąć. Odrobina poszła, ból zapewne spory, to jakby mąkę z niewielką ilością wody zmieszać i próbować wycisnąć... i to pod skórę.
 

pakamera.pl
 
wisior z
autorska ilustracja
zatopiona pod
szklanym kaboszonem
wielkosci 2,5cm
w kolorze ant.... Wiecej zdjec tutaj www.pakamera.pl/naszyjniki-wisiory-szczurki-nr12…
 

jamniczek-pl
 
... ale mnie wczoraj wzięło.

Skosiłam.

Nie wiem kiedy zobaczyłam na lewej, tylko na lewej ręce czerwone, małe plamy, które zeszły same z siebie.
Może to po maślance?

Cholera wie.

Idźmy dalej.

Wyzbierałam zaschnięte stare kupy Libry przy okazji.

A propos Libry.

Coś się niedawno drapała częściej niż zwykle i lizała pod ogonem.

Na moją wiadomość, że pojedziemy do Weterynarza zwiesiła łeb. Tłumaczyłam, nie ma wyjścia.
Zawsze się cieszy na wyjście, do Wetów nic nie ma, ale...
Ten Pies rozumie. Nie cieszyła się. Pomerdywała ogonem, ale coś Jej w głowie świtało.
Nie chodziła, nie wąchała lakieru do włosów co zwykle robi [może Jej tabakę kupię? ;> ] Lubi - chyba - some kichnąć kilka razy) , leżała i coś tak jakoś: "Z chęcią pójdę, ale coś mi tu śmierdzi."

Pan M. włożył w zad rękę. Znaczy w Jej zad. Ile pisku było!

Jak wiecie swój swego czuje.
Lub jak kto woli do woli: swój do swego ciągnie.

Libra, między innymi, jest hipochondryczką.

Wystarczy delikatnie nacisnąć na łapkę (przecież nie specjalnie, pałęta się toto...) czy, kiedy bawi się z Mamą w taką ich tam zabawę, ja w tym palców ani tym bardziej dłoni nie maczam, delikatnie chwyci się za psi pysk - od razu "yyiiiiyyy".


Chłopaki pokichują, ale wszystko wewnątrz gra jak powinno.
Czyli jakieś uczulenie.
Chyba.
Na razie położyłam na podłoże (gdzie nie przebywają) ręczniki tak zwane kuchenne. Nigdy nie było problemu z tym konkretnym podłożem, ale alergia zawsze może się rozwinąć.

A może mają alergię na własny mocz?
Z tym już nic nie zrobię.

To znaczy leki są, ale na razie podawanie w ciemno jest nieuzasadnione.

-*-

Dobrej niedzieli - niech to Wam się udzieli.
  • awatar IMA:): I co z Librą? Co powiedział wet? Też mam szczurki, już zapomniałam jak strasznie śmierdzi w pokoju przy tych zwierzakach. Twoje też śpią tam gdzie się załatwiają?
  • awatar jamnick: @IMA:): dziękuję. 1. Wszystko z Librą OK. Miała lekko coś tam zapchane, ale na oko tak lekko że się zdziwiłam, że coś odczuwała. 2. Tak, z Opakami jestem w jednym pokoju.
  • awatar IMA:): @jamnick: Ja nie dałam rady być w jednym pokoju z szczurkami, ale może dlatego, że jest bardzo mały i nie szło wytrzymać chociaż ściółkę zmieniam codziennie. Chodziło mi o to, czy one śpią w swoich siuśkach - moje mają ulubione miejsce w którym śpią w klatce. I to jest jednocześnie miejsce, gdzie się załatwiają. I mam wrażenie, że przez to czuć od nich bardzo.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

jamniczek-pl
 
  • awatar IMA:): Słodziaki :) A powiedz, gryzą się czasami? Czy cały czas taka sielanka?
  • awatar jamnick: @IMA:): kiedy daję im jedzenie (mokre) to Ich zwyczaj jest taki: Zak schodzi pierwszy i je. Mike jakby się obawiał. Jakiś czas temu tak Go - nie wiem czym, jednym ruchem ;) - przestraszył, że biedny Mike poleciał na sam dół. Nie, że głową w dół, ale spitolił w tempie 200 km/godz. ;) Nie wiem, jakaś taka zabawa w odstraszanie czy co Oni tam w głowach mają. A ogólnie jest świetnie. Odpukać.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jakchcesz
 
by.me: Moje dzieciaczki Kochane :D

straasznie rozrabiają :)

DSC02472p.jpg
 

jamniczek-pl
 
Pokaż wszystkie (5) ›
 

jamniczek-pl
 
Koleżanka powiedziała mi, że bierze szczura od znajomego.
Odparłam: nie bierz jednego, weź dwa.
Koleżanka: to mu za jakiś czas dokupię.
J: najlepiej weź od razu dwa samce lub dwie
samiczki. I nie kupuj. Adoptuj*.

szczu2.jpg


Koleżankę spotkałam po kilku dniach.
Ma parkę samców. I trzyma ich w akwarium.
Mówię: dam Ci klatkę dla nich.

Na klatce się nie skończyło.
Dałam Jej część jedzenia. W tym: coś dla chomików, ale szczury lubią, kolbę, niedokończone opakowanie żarła, nie pamiętam.
Trociny Chipsy dałam.
I zgniecione nieco przez wrzątek (sprawdziłam, działa) poidło dałam.

szczu1.jpg


W klatce były dwa domki - jeden na górze, jeden w kuwecie.
Dałam.

I powiedziałam, żeby całość potraktowała wrzątkiem.

Mam nadzieję, że to ostatnia noc szczurów w akwarium. W sensie - już jutro będą miały dom z prawdziwego zdarzenia.

Dałam, dałam, dałam... Powiedzmy, że pożyczyłam. Mi koleżanka z forum też kiedyś "pożyczyła" dunę.

Cóż to?

To taka kuweta z plastykowym nakryciem, który ma na górze otwór. Kiedy szczurkowi się coś stanie czy też, na przykład, jest po kastracji w takowej dunie może kilka dni posiedzieć.
Przy tych upałach to ciężkie, bardzo.

Dlatego Wam i Waszym podopiecznym życzę zdrowia.

szczu3.jpg


*a z forum, po próbie zalogowania, mnie wywaliło. Wiedzą co robią. To, że mówię ludziom o czymś, to, że coś pożyczam i oddaję nie najmniejszego znaczenia.
Ludzie na forum dzielą się na mniej omylnych i bardziej omylnych. I tych nieomylnych w ogóle, rzecz jasna. Jacyś guru czy coś w tym stylu, którym podpaść to zadławić się grubą rybią ością.
Oby się nie zadławili własną nieomyślnością i... podejściem do ludzi (nie ja pierwsza mam zastrzeżenia.)
Pozdrawiam z Ziemi.
Puk puk.
  • awatar Absyntowa: Sąsiedzi ostatnio "wystawiają" na balkon w klatce coś gryzoniowego. Tak w ciągu dnia. Na godzinkę, dwie. Nie wiem co to za stworki, nie jestem w stanie dojrzeć. Muszę przyznać, że trochę mnie to dziwi, bo wcześniej tego nie robili, ale może maluchy są od niedawna. Jest upał. W mieszkaniach w budynkach z naszego "podwórka" jest zdecydowanie chłodniej niż na zewnątrz. Nie wiesz może czemu mieliby to robić? Nie zakładam, że robią coś szkodliwego, po prostu, interesuje mnie to. Nie znam się kompletnie na gryzoniach.
  • awatar jamnick: @Absyntowa: może są przekonani, że zwierzętom jest dobrze, jeśli posiedzą nieco na dworze. Porada z piekła rodem: niech sami siebie zamkną w klatce i wystawią w ciągu dnia na dwie godziny. Porada poważna: jeżeli jesteś w stanie skontaktuj się z nimi i powiedz, żeby nie wystawiali zwierząt na balkon. Jeśli spytają skąd masz wiedzę o tym, że zwierzęta cierpią to odpowiedz, że masz znajomą, która opiekowała się kilkunastoma gryzoniami przez wiele lat. Ludzie mogą nie reagować na czyjeś "proszę", ale kiedy im się poda taki czy inny "autorytet" częstokroć podchodzą do sprawy inaczej.
  • awatar jamnick: @Absyntowa: PS Dziękuję, że mi o tym napisałaś.
Pokaż wszystkie (9) ›
 

kuroageha
 
Wczoraj znalazły się u mnie dwie szczurze dziewczynki, Yin i Yang ;D (pl.wikipedia.org/wiki/Yin_i_yang).
Dzisiaj pocięłam prześcieradło i zrobiłam z niego hamaczki na całą klatkę, co było dla mnie i mojego brata wyzwaniem, ponieważ wymiary klatki to 100x50x80.
Dziołchy właśnie kimają.
~ Serafina.
 

jamniczek-pl
 
Tyle lat się za to zabierałam... do rzeczy.

Dobra i zła wiadomość.

Od której zacząć?

Od złej.

Dobrze.

Nie ma odczulania na szczury. Powiedział to jeden z najlepszych profesorów w kraju w tej dziedzinie.

Liczyłam, że jest.


Wiadomość dobra.

Kiedy siedziałam w klinice czekając 15 minut po podaniu alergenów tak mnie wysypało i swędziało ("Nieźle" - sąsiadka po prawej, "Ładnie" - dziewczyna z tyłu; ogólnie miła atmosfera. Serio!), że myślę sobie: oho, pięknie.

A okazuje się, że, odpukać na przyszłość: nie mam uczulenia pokarmowego, nie mam też uczulenia na kurz i roztocza (a podejrzewałam, że te drugie mieć mogę i się obawiałam). Natomiast oczywiście uczulenie na rośliny mam jak najbardziej. Muszę uważać na pylenie traw i bylicy. Dostałam kartkę ze zrozumiałą tabelą, opisem.

Teraz nie zrobią odczulania, będę łykać proszki i zjawię się w klinice na jesieni.
  • awatar Makidu: proszki...proszki wszedzie .. i pylki :/
  • awatar jamnick: @Makidu: narkotyki wszędzie wszędzie seks.
    narkotykiw.jpg
    :}
  • awatar Louve: @Makidu: :-] @jamnick: :d :d
Pokaż wszystkie (5) ›
 

jamniczek-pl
 
Najpierw myślałam, by pojechać do "rodzinnego" Weta, ale uznałam, że jednak pojawię się w Ośrodku dr Piaseckiego. Nie podobało mi się to kichanie, było inne od zwykłego. Już byłam u Naszej Wetki, niestety kichanie powróciło, w dodatku w dziwnej formie.

Lennon od dzisiaj bierze antybiotyk, Zak, który też pokichuje dostaje beta-glukan.

Mike czysty.


A! Pobierają teraz - ale nie wiem, do kiedy będzie trwać akcja - wymaz/zeskrobiny (?) z buź szczurków (nie wiem, jak z innymi zwierzętami egzotycznymi), jak również od ich opiekunów i robią bezpłatnie badania na obecność mykoplazmozy.

Kto chce niech skorzysta. wet.wroclaw.pl/e/


-*-

Jako, że miałam leczenie kanałowe trójki myślałam, że Pan Dentystolog wyjmie dzisiaj trutkę na modliszki, wypełni kanał i dokończy całość.
Nie, kroi się bodaj trzecia wizyta z tym samym zębem.

Grunt, że ten akurat na NFZ.
  • awatar IMA:): Wymaz z pyszczka szczura? Wow. U mnie w mieście to by mnie baba zabiła śmiechem jakbym o takie coś zapytała. Jak mi kiedyś wypisywała recepte do wykupienia w aptece to napisała, że dla króliczka, bo szczur to obciach
  • awatar jamnick: @IMA:): 1. Nie pamiętam, jakiego słowa użyła Weterynarz. Ja na 90% miałam zrobić (tzn. jeżeli chcę) zeskrobiny i wówczas zastanawiałam się, czy mam żyletką delikatnie jeździć po skórze czy... Trochę zdębiałam. I właśnie nie pamiętam. Ale skoro wkładała coś do Ich pyszczków i ja mam to samo zrobić to przecież nie zeskrobiny. Musiało mi się coś pomieszać. ;) 2. Dlatego do poprzedniego, nadal istniejącego, i do nowego miejsca przybywa wiele osób nie tylko z Wrocławia, oczywiście. Z różnych miast i miasteczek. Stomatologia dla zwierząt chociażby - no kto by pomyślał, że nie jakieś podcinanie zębów tylko jak u dentysty... Ale przyjeżdżają, jak wiesz, ponieważ w innych miejscach takiej fachowej (i niestety w nowym Ośrodku drogiej zazwyczaj) pomocy nie znajdą. 3. W "Naszej" aptece wiedzą, że mam Opaków, nierzadko przychodziłam z receptą, gdzie było napisane, że mam wykupić coś dla Szczurka. Ostatnio nawet Pani mnie spytała, jak się mają. Zaczęłyśmy rozmowę, ale za mną stał
  • awatar jamnick: klient i nie chciałam nadwyrężać jego cierpliwości. To miłe, gdy farmaceutka interesuje się podopiecznymi. A tym bardziej miłe, że to szczury - wiele osób, to też wiesz, się wzdryga. Oglądały Je kiedyś, gdy przyjechałam od Weta do apteki. Naprawdę miłe.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

jamniczek-pl
 
Temat nie do śmiechu, ale gdy tak przeglądam sieć...
alekicha1.jpg

alekicha2.jpg


*przeglądam ogólnie a trafiłam na "perełkę"; Lennon niestety znów kicha od czasu do czasu - i nie tylko On.
 

jamniczek-pl
 
Byłam z Opakami u Weterynarza. Przez wzgląd na Lennona.
Butelka ciepłej wody, ręczniki, materiał, wszystko w sweter i transporter do torby. We trójkę się grzeją a poza tym nigdy nic nie wiadomo, czy u któregoś jakieś szmery...

Na szczęście Pani M. nic niepokojącego nie słyszy. A Lennon kicha.

Dalej będę podawać beta glukan, do tego Scorbolamid, zmieniłam ściółkę.


Wracaliśmy, wstąpiłam z Nimi do Max Dentu. Mam mieć zrobione zdjęcie panoramiczne więc w końcu się tym zajęłam.
Jest na płycie (100 zł jeśli nie jest się pacjentem, połowa tej kwoty jeśli się jest), mogę obejrzeć w domu.
Sprawa fajna, powiększanie, jakość.
Ale ta cena.
  • awatar Makidu: He?? u nas jak jestes pacjentem z ubezp to dost taka plytke bez dodatkwych kosztow, obojetne czy zeby pluca czy cokolwiek, dodatokwo zdjecia
  • awatar jamnick: @Makidu: jesteś w Niemczech. A tu Polska. I polskie NFZ. Zdjęcie RTG jednego zęba (np. w czasie leczenia kanałowego), jeżeli jest do trójki, może i jest refundowane, ale gdy chodzi o zdjęcia panoramiczne to ja się stykałam z prośbą o to, bym takowe zdjęcie zrobiła tam, gdzie je robią i przywiozła. 60 zł kosztuje gdzieś indziej na kliszy, nie na płytce. 70 zł (chyba) i na kliszy (chyba) + CD jeszcze gdzieś indziej. Przejazd tramwajem, niezależnie od długości kursu - 3 zł. Bez przesiadek: 6 zł w obie strony. A tu mam naprawdę blisko, poza tym w grę wchodziła jeszcze jedna rzecz o której mogę napisać Ci prywatnie jeśli chcesz.
  • awatar IMA:): a co wyszło z tego badania zeskrobin?
Pokaż wszystkie (5) ›
 

ratti
 
Ze specjalną dedykacją dla Lotki, która i tak doskonale orientuje się w moim stadzie. :)

Miały być dwa szczurki do gabinetu, do pracy, a tu niespodzianka: okazało się, że te dwie samiczki są w ciąży. Na czas macierzyństwa wzięłam je do domu, by spokojnie odchowały dzieciaczki.
Przez prawie miesiąc z dwóch samic zrobiło się 18 szczurków. :)
Zakochałam się w Mukim, a że był to samiec- zdecydowałam się na męskie stadko u siebie, zostawiłam mu do towarzystwa też Emila i Rubina.
Z małych dziewczynek zostały z mamą: Tekla i Elma, ponieważ dzięki nim Lili (ich mama) lepiej się oswajała.

Reszta ogonków trafiła do innych domów i mam nadzieję, że chowają się dobrze.

Stado w moim domu: Muki, Emil, Rubin
Stado w pracy: Lili, Grace, Elma i Tekla

drzewo.PNG


Lili i jej dzieci:
3.PNG


Grace i jej dzieci:
grace_i_dzieci.PNG


Filmik prawie po narodzinach, przedstawiający karmienie i mycie dzieci.
Słabej jakości, bo nagrywane telefonem. Aparat nie mieścił mi się w drzwiczkach od klatki.



Trochę tych filmów znalazłam.
Postaram się je wrzucać tu czasem.

***
Sylwestra spędziłam u sąsiadów.
Około 23:15 pan domu podczas gry w playstation move uderzył ręką w szafę i... Złamał palec. ;)
Także Nowy Rok powitał w szpitalu, wrócił przed 1: 00 już z gipsem, ale fajerwerki i tak dla nas odpalił.
A Wam jak minął Sylwester?
  • awatar Rołpen: Wszystkie twoje szczurki są naprawdę uroczę,piszę to już z któryś raz ale naprawdę są słodkie. ;) Sąsiadowi Życzę zdrowia. :)
  • awatar Słono - gorzka: Widzę, że miałaś ciekawego sylwestra :) u mnie na szczęście bez emocji już o 2 w łóżku :P szczurza rodzinka jest przecudowna, a te maleństwa wyglądają uroczo :) nigdy nie spodziewałabym się, że będe zachwycona szczurami hehe
  • awatar LotkaPsotka: Och,dziękuję! Nie trzeba było!! Masz całkiem pokaźne stadko ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

jamniczek-pl
 
Od około tygodnia Lennon dość często się drapał. Myślałam, że może coś tam sobie ubzdurałam, może to zwykła szczurza toaleta. Ostatnio wpadłam na pomysł, że lek na wątrobę i wzmacniający układ odpornościowy nie raz podawałam z odrobiną jogurtu, do tego gerberki - może się przebiałczył?

Wczoraj spojrzałam dokładnie a tam strupki na ciele. A drapał się ostatnio faktycznie bardzo, bardzo często i uporczywie. Z tym, że jak już zobaczyłam te strupki... Ach, i dzień wcześniej pojawił się jeden na czole. Skąd na czole?

Dzisiaj kolejny strupek. Wczoraj stwierdziłam, że muszę się zwlec i pojechać do Wetów. Trzeba Mu jak najszybciej pomóc.

AngelsDream (angelsdream.pinger.pl) podała mi nazwę preparatu, który nie jest drogi a stosuje się go przy guzach przysadki. Co ma guz przysadki do drapania się?

Dowiedziałam się, że jedno z drugim może być połączone. Guz zaczyna uciskać, szczurka boli i dlatego zaczyna się drapać. To tak jak u ludzi. Niekiedy świąd, drapanie się w pewnych sytuacjach występuje na tle nerwowym. Czyli nie ma tu mowy o alergii, tak niekiedy działa psychika.

Mam przeczucie, że to jest właśnie to. I mówiłam Pani Doktor, że po prostu to czuję. Poprosiłam o lek przeciwbólowy i podałam nazwę preparatu (dla ciekawych: Bromergon). Stwierdziłam, że może by podać Mu steryd, ale Wetka mądrze powiedziała: jeżeli podamy lek sterydowy to nie będziemy wiedzieli, czy szczur przestał się drapać dzięki sterydowi (a po sterydzie z pewnością by przestał), czy też działają podane leki.

Fakt.

Stoimy już na światłach, gdy pomyślałam: warto by jednak sprawdzić, czy to na pewno nie jakieś pasożyty.

Nie, nie jestem zakręcona jak kolorowy bąk.

Wróciliśmy.

Pani Doktor zeskrobała, zeskrobiny zaniosła gdzieś, poczekałyśmy trochę. Żadnych nie znalazła.

Pozostaje jeszcze kwestia świerzbu, ale kontaktów z innymi gryzoniami nie mamy (pytała mnie o to), poza tym gdy wracam skądś myję ręce zanim dotknę Opaków. A Libra nie jest chora.

Oby Bromergon zadziałał.
 

jamniczek-pl
 
Dawno o Nich nie pisałam.

Pomimo stwierdzonego u Lennona guza przysadki (na pewno coś z przysadką, czy to guz? - chyba, ale...) Opak - ODPUKAĆ - jest silny, ma apetyt.

Daję Mu beta glukan i od jakiegoś czasu Heparegen. W kwietniu miał robione testy i coś nie tak było z wątrobą a nie można podawać jednego z leków przeciwbólowych, który przez kilka dni dostawał, jeżeli jest coś nie tak m.in. właśnie z wątrobą.  

Durna, delikatnie napisawszy, jestem, że nie powiedziałam Wetom, że nie przypomniałam sobie o tych badaniach i nie przeczytałam w necie. Stąd teraz podawanie Heparegenu.

Mike i Zak mają się dobrze. Czasami widzę, jak się ze sobą przekomarzają, urokliwy widok.

Rosną Opaki. :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
... okazało się, że A. wróciła z Warszawy.

Cieszę się.

Wybrałam dla Libry odpowiedni kaganiec (sprytny, nie będzie go mogła ściągnąć*, ale jednocześnie ma pełen komfort), oprócz tego zrobiłam zakupy dla Libry plus żarło dla Opaków za niemałą sumę i zaczęłyśmy rozmawiać. Z M. również, ale głównie z A.

Opowiedziałam, jaka jest sytuacja.

Dała mi wskazówki. Bardzo cenne wskazówki. Zaczęłam się stosować do nich już od dziś.

Myślałam, że Librze po tygodniu opadnie nieco ta energia, którą można by obdarzyć z dziewięć psów. A. powiedziała, że opadnie.
Za rok.
:>

Ja perwollę.

To młody pies, dzieciak właściwie. A ja myślałam, że 1,5 roku to taki wiek, że zaczyna się z dekka poważnieć. Nie, że jak dorosły, no co Wy!, ale też nie jak kilkumiesięczny szczeniak. A ja myślałam, że to po schronisku.

No to sobie pomyślałam.

A. sama miała/ma (?) psa, którego wzięła z ulicy. Sama miała z nim problemy i wie, jak jest.

Sytuacja, słuchajcie.

W jednej ręce smycz z Librą, która, jaka jest na zdjęciach zmyli każdego - zgadza się jedynie wygląd, ale przecież aparat i ekran przekłamują nieco kolory, w drugiej torba z ciężkimi zakupami.

I mamy wysiadać z tramwaju, a ta, oczywiście, dostaje swojego świra.

W głowie: "Dobrze. Tu pies, który jak wyrwie to świetnie będzie i gitara gra a ząbki na przystanku, torba ciężka i niewygodna, no, nie widzę jakoś tej wysiadki, niemniej trzeba się zdecydować. No."

Udało się.

Niepołamana i jeszcze z górnymi zębami (wiadomo, że i tak się pozbędę jedynek, których jeszcze - nie wiem) jestem z powrotem.

*jak się uprze to i ten ściągnie, chociaż naprawdę musi się postarać.

___

Wg tego przelicznika www.szarik.pl/news-104-wiek-psa---przeliczanie-w… Libra ma ok. 23 lat.

Chyba kogoś pomerdało, skoro jesteśmy w temacie psów.

Dziwne. Naprawdę dziwny przelicznik. 23 lata?!

Na innej stronie: "Jednym z nich, chyba najbardziej znanym jest ten gdzie na jeden rok lat przeżytych przez naszego psa przypadać miałyby cztery lata życia ludzkiego."
psy-pies.com/artykul/jak-dlugo-zyje-pies,165.html

Czyli 15 x 4 = 60. W wieku 15 lat pies ma zaledwie 60 lat ludzkich?

Coś mi się tu nie zgadza.
  • awatar IMA:): ja słyszałam,ze te pierwsze dwa lub trzy lata sie jakos inaczej liczy(chyba normalnie), natomiast kazdy kolejny rok x7
  • awatar IMA:): Mój pies kocha swój kaganiec :) Aa to dlatego, że za każdym razem jak go jej wkładaliśmy, to jednocześnie w środku czekał na nią smakołyk. Cieszyła się jak widziała, że kaganiec bierzemy do ręki :)
  • awatar jamnick: @IMA:): czyli jak dokładnie liczyć wiek psa? PS Ciekawe z tym kagańcem. W środku kagańca smakołyk? Nie wyleciał? Jakoś... Nie zrozumiałam dokładnie a jak wiesz, kiedy nie rozumiem z reguły pytam.
Pokaż wszystkie (9) ›
 

aga16233
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

jamniczek-pl
 
Ropa z palca Zaka wyjęta, antybiotyk przepisany. Co do ogona - końcówka odpadnie. Mam nadzieję, że sama, bez Jego czy Lennona ingerencji.

Nie wiem, czy problem z palcem i ogonem to skutek tego, że Lennon dziabnął, czy Opakowi się gdzieś w międzyczasie... nie, to niestety na 99% "wina" Lennona. Kiedy Zak tak strasznie piszczy atmosfera się zagęszcza i Lennon może nad sobą nie panować.

Po powrocie wszedł do Nich do hamaka. On naprawdę nie chce źle. Nie ma wrogich zamiarów.
Gdyby nie przerażenie Zaka byłoby dobrze.

Próbowałam łączenia w mniejszej klatce.
Nic z tego nie wyszło.

Nie winię Zaka ani Lennona! Winę ponoszę wyłącznie ja sama.

W drodze powrotnej podjechaliśmy do Kakadu. Zakupy dla Opaków, zakupy dla Pumby.

W Kier-furze  zamiast stoiska z hotdogami stoi teraz stoisko z lodami. Owszem, niektórzy ludzie po gonitwie zakupowej loda na ochłodę by zjedli, ale:
- umiejscowienie, według mnie, kompletnie bez sensu: przy samym wejściu,
- taka zmiana, gdy zbliża się jesień?
  • awatar ammy: Zdrowia dla maluchów! Może jeszcze się poprawi, może trzeba dać im trochę czasu w izolacji całkowitej? Nie wiem, miałam w życiu tylko myszy i świnie morskie, ale za małolata, ale jakoś nie było problemów tego typu :/ Zimowe lody, mniam! :]
  • awatar jamnick: @Anamara: od długiego czasu tak piszę i pomimo Twojego zwrócenia uwagi nie zmienię tego. Czy każdy człowiek zasługuje na (mój) szacunek? Nie. Ale piszę w 98% z wielkiej litery. Opaki są mi bliskie. I zasługują na mój szacunek. Ci, którzy Ich nie znają mogą spokojnie pisać z małej... Chwila, od wielkiej/małej czy z wielkiej/małej? Trochę czytałam i się pogubiłam.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
Opaki nie mogą się porozumieć.

Nie pisałam nic w tym temacie gdyż myślałam, że z czasem wszystko się unormuje.
Nie unormowało się.

Dobrze, skłamałam.
Nie chciałam obnażyć swojej bezradności.

Próbowałam Je zbliżyć do siebie. Na początku szło dobrze. Mniejsza klatka, trójka na jednej półce.

Ale później znów od zera.

Jako, że Zak jest bardzo lękliwy nie chciałam Go zmuszać - chociaż i tak Ich zmuszałam - do, np., przebywania w kapturze czy chodzenia do Mamy do pokoju. Siedzenia na ramieniu itd., etc.

Jakiś czas temu zauważyłam spuchnięty palec u Zaka.

Jestem wyrodną "matką". Jestem.

Paluszek Opaka mógł się podczas mojej nieobecności bądź snu po prostu zaplątać gdzieś chwilowo, niewiele trzeba żeby coś się stało z palcem u szczurka. Są bardzo drobne (nie wszystkie szczurki, ale palce - owszem).

Ale mógł capnąć Lennon, którego bym o to nie podejrzewała. Lennon nie jest agresywny. Lennon chce przejąć kontrolę nad mniejszym, dwuosobowym stadem.

Woda utleniona, riwanol i tribiotic, o którym na pewnym forum (nie chcę reklamować innego niż ten, na którym mam bana, przeczekam rok) przeczytałam.

Używałam wcześniej dla własnych celów, miałam saszetkę, razem z Mamą trzy dni nakładałyśmy po czym starałam się trzymać "dzikusa" Zaka tak długo, aż się nie wchłonie.

Dzisiaj patrzę: ogon.
Woda utleniona.

Jestem wyrodną "matką". Jestem.
Zauważyłabym wcześniej, gdybym była dobrą.

Palec czy ogon to nie jest wielki problem. "Do wesela się zagoi."
Problemem jest to, co ja mam jeszcze wymyślić, żeby ustało niezmiernie mocne piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiczenie Zaka o to tylko, że Lennon chce do Nich dołączyć.

Niestety, ale z tego powodu i Lennon stał się bardziej nerwowy. Udziela się to wszystkim.

Mama zachowuje wielki spokój (przychodzi czasem i rozmawia z Lennonem, który nagle traci dla Niej głowę...), ja panikuję i takie myśli mi przechodzą przez głowę, że nawet nie będę o nich pisać, Mike
"uczy" się od Zaka nadwrażliwości i myśli, że musi się bronić, to zupełnie normalne.

Odnośnie obrony - ja jestem bezbronna.

Nie chciałam o tym pisać, ale w końcu...

I obawiam się, że tak będzie długo. A kiedy za rok czy półtora (nie wiem) Lennon odejdzie będę opiekowała się zdziczałym i przerażonym Zakiem i bardziej otwartym, ciekawskim Mike'm.

Boję się o Zaka.

Boję się o siebie.

Boję się o przyszłość.

Nie, nie sprowadza się owa bojaźń do Opaków. Po prostu się jej boję. Nie chcę pisać w tym akapicie nic więcej.

A do tego doszły krótsze dni. Gdy tak szybko zapada mrok za oknem mam przefiltrowaną głowę.

Boję się.
  • awatar ammy: Ułoży się jakoś; przede wszystkim jednak nie obwiniaj siebie, taka natura, niestety nie masz aż tak dużego wpływu jakbyś chciała...
  • awatar jamnick: @ammy: sęk w tym, że dużo w tym mojej winy. Oczywiście dziękuję Ci za to, co napisałaś. Nie potrafię już nic dopisać. Siedzę i wpatruję się przed siebie.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
po1.jpg

Absolutnie nie Ich wina!

Ciekawe, kiedy alergolog ma najbliższy termin i czy da się odczulić... nie alergologa, mnie. G-)
  • awatar Haniya: tzymaj dalej zwierzeta, ktore cie alergizują, poczekaj az dorobisz sie czegos powaznego, moze ci nawet serce odmówi kiedys współpracy bardzo mądre podejscie
Pokaż wszystkie (1) ›
 

jamniczek-pl
 
Wzięłam Mike'a i Zaka do kaptura, pochodziły mi koło szyi, jest pamiątkowe zdjęcie czerwonych plam. Jakoś później, jutro..

Do rzeczy.

Położyłam ręce na klatce, Mike i Zak wchodzili na klatkę i wychodzili z powrotem do mnie. Cieszyłam się, że się powoli przyzwyczajają.

Okazuje się, że Zak nie chciał wrócić w żaden sposób na/do klatki bo jest tam Lennon. Cały czas uciekał do mnie.

Sierść nie lata, krew się nie rozlewa, raz widziałam Zaka i Lennona śpiących razem, ale sprawa się pogarsza bo są coraz bardziej przerażeni Lennonem.

W stadzie tak to już jest, że szczury ustalają hierarchię, Lennon robił to od razu właściwie.
Ale teraz nie wiem, czy zastrasza Ich "dla zabawy" (?!), czy o co tu chodzi, może to Jego sposób na rozrywkę a One zamiast się stawić izolują się.

Nie wiem co z tym fantem zrobić i co dalej będzie.

Może jutro w dzień dam Ich na jakiś czas do mniejszej klatki. Myślę, że to dobry pomysł. Niech sobie posiedzą w innej. Na noc dam spokój.
  • awatar IMA:): może jeszcze potrzebują troche czasu. A umieszczenie ich w osobnej klatce, na neutralnym gruncie może być dobrym pomysłem
  • awatar jamnick: @IMA:): Zaczęło się dobrze. Lennon nie jest agresywnym Opakiem, chciał pokazać, kto rządzi w domu i to Jego pełne prawo. Jedyne co robi to zabiera żarło (znosi do "iglo" ryż, kaszę gryczaną, kukurydzę, wszystko co da się znieść). Tak już ma. ;) Boję się, żeby Zak nie dostał ataku serca. Ale chyba przesadzam. Bo gdyby szło o naprawdę ostre starcia (jak pisałam, sierść wyrywana, krew) to bym musiała się zastanowić, co dalej. Lennon nie jest w wieku ani w kondycji fizycznej, w których kastracja byłaby dobrym pomysłem. Szczególnie, że nie zawsze daje efekty - nie ma gwarancji! Lennon będzie coraz starszy, Zak i Mike coraz więksi, myślę, że w pewnym momencie sytuacja się uspokoi. Mam taką nadzieję.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
Lekarz rodzinny. Ponownie skierowanie do alergologa. Miła kobieta, nie robiła mi problemów czy wykładów (skłamałam, że poprzednie zgubiłam a po prostu się przedawniło), nie mówiła nic odnośnie Opaków gdy opisywałam objawy uczulenia.

Stomatolog. Antybiotyk w zębie zostaje a po wyrwaniu ósemki kanałówka. Chcę go ratować.

Carrefour. Od długiego czasu myślałam o spodniach. Jedne przetarte, inne... a, mniejsza. Problemy są dwa: mięsień piwny plus teraz moda na rurki. W Reserved nie uświadczysz rozszerzanych ani trochę nawet. Proste i rurki.
Udało się kupić w Orsay.

Aha, jeżeli kupujecie swoim szczurkom wapno polecam te Vitakraftu dla ptaków. Dowiedziałam się dziś, że jest zdrowsze od kostek, które się kupuje gryzoniom a na opakowaniu widnieje: " (...) jest naturalnym produktem morskim, który został oczyszczony, namoczony wodą a następnie odsolony."
 

 

Kategorie blogów