Wpisy oznaczone tagiem "teatr" (463)  

deergirl
 
LonelyDeer: Jestem zmęczona, nie wiem co czuć, nie wiem co myśleć. Spektakl był faktycznie mocny i trudny w odbiorze, daje dużo przemyśleń. Nie chciało mi się schodzić do Piwnicy Kany, w ogólnie nie miałam na to ochoty. Znowu mam problem z komunikacją z ludźmi... jakoś trudno mi się rozmawia. Czuję się jakby nieobecna, jakby nic mnie nie dotyczyło.
Za to zaproszono mnie na urodziny pana Darka (aktora) i Kasi (menadżerki), pozytywnie mnie to zaskoczyło. Nigdy bym się nie spodziewała, że zaproszą mnie na zamkniętą, prywatną imprezę. Muszę im kupić jakiś uniwersalny prezent - zapewne alkohol. Dla pana Darka whisky, dla Kasi wino. Powinno być w porządku. Mimo, że się bardzo cieszę z zaproszenia, to jednocześnie się obawiam jutrzejszego wieczoru. Będzie tam dużo ludzi, których nie znam i nie wiem czy się z mamą odnajdziemy w tym towarzystwie. Najwyżej wyjdziemy wcześniej, ja nie mam siły zmuszać się do czegokolwiek - znowu mój nastrój mocno spada. Bez powodu. Jak zwykle.
e174266b6e553f3a06df8d6a891d42f7.jpg
  • awatar In_tenebris: Podobno największe problemy z komunikacją z innymi ludźmi naja osoby wrażliwe, czują się niezrozumiali przez otoczenie co często jest powodem ich zamknięcia się w sobie i drobiazgowego analizowania swego życia a to do szczęścia raczej nie prowadzi.
  • awatar LonelyDeer: @In_tenebris: To prawda, chociaż ostatnimi czasy kontakty z ludźmi lepiej mi wychodziły. Otworzyłam się na ludzi, widać u mnie duży postęp. Niestety czasami cofam się znów do punktu wyjścia i tracę cały postęp, jaki udało mnie się osiągnąć. Mimo to nie zamierzam się poddawać i będę starać się dalej walczyć ze sobą.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

deergirl
 
LonelyDeer: Dzisiaj idziemy z mamą do Kany na spektakl, na który trzeba się przygotować psychicznie. Instruktorka powiedziała, że sztuka jest dla niej wykańczająca fizycznie i emocjonalnie, widzowie czasem nawet nie klaszczą na zakończenie, bo są w zbyt dużym szoku i nawet nie wiedzą czy wypada to robić po takim widowisku.
Później może się uda zejść do Piwnicy Kany i pogadać? Byłoby fajnie, bo znowu ostatnio się odizolowałam od ludzi, trzeba się jakoś przełamywać. Chociaż nie zamierzam się dzisiaj malować - nie czuję się zbyt ładna, więc w makijażu będę się czuć jeszcze gorzej. Za to ładnie się ubiorę i wyprostuję włosy.
54578817be03a7d4d4d201e4bfcd1f3a.jpg
 

deergirl
 
LonelyDeer: Czuję się już lepiej, miałam trochę czasu na przemyślenia. Scenariusz będę pisała dalej, dostałam wczoraj małą dawkę motywacji.
Na zajęciach mieliśmy przedstawić przygotowane przez nas etiudy na podstawie wcześniejszego zadania. Nie chcę się zbytnio chwalić, ale do mojej etiudy instruktorzy nie mieli żadnych uwag i powiedzieli, że jak dotąd jest to mój najlepszy występ. No muszę przyznać, że się sporo nagłówkowałam nad etiudą, musiałam zorganizować kilka rekwizytów. Większość ludzi nie wzięła tego aż tak na poważnie i wymyślali swoje scenki na ostatnią chwilę. Głównym zadaniem było wykorzystanie dwóch przedmiotów, jedno mieliśmy narzucone, a drugie mogliśmy sobie wybrać. No nie wszyscy sobie zorganizowali rzeczy, a nie było to aż tak trudne, nikt nie musiał przynosić skrzypiec czy armaty. Były to zwykłe przedmioty. Instruktorzy byli bardzo zawiedzeni. Więc na tle innych wypadłam jeszcze lepiej. Byłam z siebie zadowolona.
Jutro lub w sobotę idę z mamą na spektakl, który wystawiają moi instruktorzy. Pewnie później znowu zejdziemy do Piwnicy Kany i będziemy rozmawiać godzinami. Bez tłumów i hałasu, jak ostatnio. Uwielbiam z nimi spędzać czas, w ogóle lubię ludzi, którzy tam przychodzą. W większości są to artyści, z którymi można prowadzić interesujące rozmowy. Oby się udało jeszcze dostać bilety.
5ce61fe567cf77b6d5e69ece6e67b3b8.jpg
 

deergirl
 
LonelyDeer: Nie wiem czy lubię mojego psychoterapeutę... cały czas mam mieszane uczucia, co do tej psychoterapii. Niby jest w porządku, ale jakoś nie mogę się w nią w pełni zaangażować. Nie pamiętam czy miałam takie odczucia z moją poprzednią psychoterapeutką. Na pewno nowością jest fakt, że mój obecny psychoterapeuta przeklina i używa "młodzieżowych" słów. Nie na rękę mi jest, że muszę jechać tam na 8 rano... stanowczo za wcześnie. I co będzie jak wrócę na studia? Mogę się założyć, że przez większość dni będę miała rano zajęcia. Zobaczymy.
W końcu omówiliśmy mój scenariusz na zajęciach z grupą... nie jestem zadowolona. Po pierwsze instruktor stwierdził, że jest to bardziej filmowe niż teatralne. Powiedział, że nie wie czy to wystawimy, w zasadzie zależy to od grupy. Nie wiem czy im się podobało, nie było ani pozytywnej, ani negatywnej reakcji, po prostu obojętność. Mnie, jako twórcę, ta obojętność chyba zabolała najbardziej. Usłyszałam tylko "fajnie, że się odważyłaś". Tyle. Wolałabym głosy krytyki, wtedy przynajmniej dzieło jest "jakieś". Ale czego się mogłam spodziewać, jestem tak samo bezbarwna, jak mój scenariusz. Instruktor kazał czytać poszczególne role... to było najgorsze. Oni nie potrafią czytać. Już nawet nie chodzi o sposób czytania, jaki miałam w głowie podczas pisania (pod tym względem oczywiście tragedia i muł, ale jestem wyrozumiała), chodzi o zwykłe przeczytanie tekstu... porażka.  W sumie żałuję, że to pokazałam, niepotrzebnie się obnażyłam. Niestety okazało się też, że wysłałam Piotrowi wersję bez edycji... w chuj literówek. Może za dużo wymagam, ale mógł mi o tym powiedzieć, a jak nie miał zamiaru tego robić, to chociaż mógł je poprawić. Wszyscy strasznie się skupiali na tych literówkach, specjalnie je podkreślali czytając, kolejny raz pokazałam, że jestem zwyczajnie tępa. Nienawidzę siebie za to. Ponoć pozostałym instruktorkom się podobał... Piotr zaproponował odczyt scenariusza przed jakąś małą publicznością. Cóż... zawsze coś. Chyba. Oczekują, że napiszę resztę historii, ale chyba straciłam do tego serce. Po prostu tego nie widzę. Jestem też sfrustrowana, że nie chcą do końca tego wystawić na scenę, tylko wolą stworzyć spektakl z naszych improwizacji. Czyli coś bez ładu i składu. Takie coś chyba mnie nie interesuje.
2e040f1028a8f3fc62bc4dd67f4b2764.jpg
  • awatar Lalka Zombie: Każdy twórca, artysta widzi świat inaczej, bardzo indywidualnie i rzadko zostaje zrozumiany, więc głowa do góry.
  • awatar Amfitryta: LonelyDeer wydaje mi się że jesteś dla siebie zbyt surowa. Skoro poprosili cię o dalsze pisanie to chyba jednak jest potencjał w twoim tekście. Nie wymagaj od siebie ze za pierwszym razem jak coś napiszesz od razu będzie arcydziełem. Tworzenie sztuki to też ciężka praca i wymaga praktyki! Więc pisz ile się da i nie poddawaj się ❤️
  • awatar LonelyDeer: @Amfitryta: Po kilku dniach stwierdzam, że faktycznie trochę przesadziłam z moją reakcją. Wszystko, co robię musi być najlepsze i nie pozwalam sobie na błędy. Pisałam ten tekst w emocjach, potrzebuję zwykle kilku dni na przemyślenia. Dziękuję za tak miłe słowa wsparcia <3
Pokaż wszystkie (4) ›
 

deergirl
 
LonelyDeer: Ostatnio zbyt dużo się dzieje, nie jestem przyzwyczajona do tak częstych kontaktów z ludźmi. Jestem zmęczona. Wczoraj znowu wylądowałam w Piwnicy Kany i gadałam z koleżankami i nawet z obcymi ludźmi. Okazało się, że w toalecie zaczepił mnie jakiś znany szczeciński piosenkarz, a ja go nie znałam. Fajnie nam się gadało, pytał o moje tatuaże, powiedział, że jestem fajna. Przytulił mnie i się rozeszliśmy. Później powiedziałam o tym mojemu chłopakowi, a on na jaja zapytał: "Taki łysy?" , "No tak". "Czekaj, taki ciemniejszy?", "No tak". "Ty gadałaś z Ukedże!". Do tej pory nie wiem kto to jest, ale jest miły, więc go lubię.
Zaczepiało mnie wielu artystów, chcieli pogadać ze "świeżą krwią", dziwili się, bo nigdy wcześniej mnie tam nie widzieli. W sumie uczęszczam tam od niedawna, ale przyjęli mnie jak swoją. Rozmawiałam m.in. z grafikiem, któremu też podobały się moje tatuaże. Opowiedział mi o swojej podróży do Budapesztu. Takimi ludźmi chcę się otaczać.
Tylko moja psychika ma już dość, jestem wykończona. Cieszę się, że w końcu znalazłam swoje miejsce, ale co za dużo to niezdrowo. Muszę to odchorować.
517dd09b5c8cc97cfcd34643b6a4b70e.jpg
 

deergirl
 
LonelyDeer: Napisałam już pierwszy akt mojego scenariusza. Jestem zadowolona, chyba jest w porządku. Mojej mamie się podoba, wyłapała kilka literówek. Zaraz wyślę to do instruktorów, mam nadzieję, że im się spodoba. Nadal czuję lekką obawę, ale tym razem nie stchórzę. Wszyscy na mnie liczą i pokładają nadzieje w tym scenariuszu. No cóż... to wysyłam.
d78a48f8d1978476098bed22d3c39aac.jpg
 

deergirl
 
LonelyDeer: Ostatnie dni były dla mnie bardzo intensywne. Nie miałam nawet czasu wejść na laptopa, napisać czegoś na blogu czy pograć w coś. Od piątku moje życie kręciło się wokół teatru, w którym uczęszczam na warsztaty. Kana w tym roku obchodzi 40-lecie, z tej okazji wznowili po kilku latach spektakl - przyjechali aktorzy, z którymi moi instruktorzy już dawno nie grali. Mieli zagrać 98, 99 i 100 raz "Lailonię" na podstawie bajek Kołakowskiego.
W piątek chciałam pójść na spotkanie z trupą, opowiadali oni jak to wszystko powstawało, co musieli zrobić, aby w ogóle to wydarzenie się odbyło itd. Później poszliśmy do baru "Piwnica Kany" i tam spędziłam miło czas z koleżankami z warsztatów, dołączyła do nas jedna z instruktorek i gadaliśmy kilka godzin. Ja oczywiście nie mogłam pić alkoholu, więc sączyłam wodę z cytryną, miętą i lodem, ale i tak dobrze się czułam. Do domu wróciłam po 2 w nocy.
W sobotę zgłosiłam się do wpuszczania ludzi na spektakl w ramach wolontariatu. Istny chaos, przyszło pełno ludzi, ale jakoś sobie poradziłyśmy. I udało mi się wejść na przedstawienie. "Lailonia" bardzo mi się podobała, nie pamiętam, kiedy ostatnio się tak śmiałam. Fajnie też było zobaczyć naszych instruktorów na scenie. Po spektaklu wróciłam do domu.
W niedzielę grali setny spektakl, na który miałam wykupione bilety. Mama zaprosiła swoich znajomych + ich dzieci. Wcześniej postanowili, że się "mną zajmą", bo mama oczywiście opowiada o mojej depresji na prawo i lewo. Niestety nie zaiskrzyło między nami, po prostu wiem, że nie będziemy znajomymi, nie polubiłam ich. Wiem, że nie powinno się z góry skreślać ludzi, ale ja po prostu wiem z kim się dogadam, a z kim nie. Przykro mi.
Po spektaklu zaprosili nas na "afterparty", znowu w Piwnicy Kany. Byłam tylko ja i moja mama, bo jej znajomi woleli już iść do domu. I dobrze, bo zaprosili nas do stolika, czułam się jak bohema, otaczali mnie artyści - aktorzy, reżyserzy, choreograf, krytycy. Czułam się bardzo dobrze. Moja mama rozmawiała ze "starszą" Kaną, a ja z koleżankami bleblałyśmy z instruktorką Karoliną. Było fajnie. Moje koleżanki musiały dosyć wcześnie wracać do domu, więc później jakoś się złożyło, że dołączyłam do towarzystwa mamy. Rozmawiałam z krytykiem i scenarzystą, panem Jankiem. Nie wiedziałam, że jestem taka mądra i ogarnięta w starych filmach - bardzo miło nam się rozmawiało. Nawet chwilę potańczyłam, bo oczywiście instruktor Piotr i dyrektor Darek mnie wyciągnęli - nikt nie umiał tańczyć w tym towarzystwie, więc nie czułam się osamotniona. Zamknęliśmy bar o 2 w nocy... Było niesamowicie! Wreszcie poczułam się częścią grupy, częścią czegoś wielkiego. Wszyscy czekają na mój scenariusz, liczą na mnie. A ja ich nie zawiodę. Ufam im w stu procentach i już nie boję się im pokazać mojej pracy - wiedzą ile czasu na to poświęciłam. Najwięcej motywacji uzyskałam od pana Jana, jest profesjonalnym scenarzystą i spodobał mu się mój pomysł - większego komplementu nie mogłam usłyszeć. Jestem zmotywowana do działania. Czuję, że mi się uda.  
3d1b851e2954476a291ae9a4b8507124.jpg
 

deergirl
 
LonelyDeer: Ostatnio spędzam noce na pracy nad scenariuszem, a w dzień odsypiam. Jestem zupełnie rozregulowana... nie zasnę w nocy. Ale jakoś lepiej pisze mi się nocą, jest ciszej niż w dzień, spokojniej. W ramach przypomnienia obejrzałam film "Przerwana lekcja muzyki" - główna inspiracja do mojego scenariusza. Zrobiłam trochę notatek, na pewno się przydadzą. Miałam problem z wymyśleniem konceptu do drugiej sceny, ale chyba już mam pewien pomysł. Muszę jeszcze obejrzeć "Lot nad kukułczym gniazdem", tam pewnie znajdę masę inspiracji. W scenariuszu odwołuję się do wielu motywów, postaci filmowych, kwestii, scen... mam nadzieję, że nada się to do teatru alternatywnego. Bo co złego jest w odwoływaniu się do klasyków? Muszę jeszcze raz przeczytać "Ferdydurke" i "Tango", tam pewnie znajdę pełno cytatów do wykorzystania. Ludzie powinni wyłapać większość motywów i znaczeń, chociaż wątpię, by ktokolwiek docenił symbolikę imion. Tutaj nic nie będzie przypadkowe, każda kwestia, każdy gest będzie miał znaczenie. Nadal się boję, że grupa warsztatowa tego nie doceni - nie będą wiedzieli ile godzin nad tym spędziłam, nie będą znali odwołań i symboliki. Może nawet uznają, że było to napisane w jeden wieczór albo w ogóle nie będą się nad tym zastanawiać. A jak ktoś skrytykuje koncept to chyba się popłaczę i będą musieli mnie zabrać do szpitala dla obłąkanych, bo tego nie zdzierżę. Chyba.
Nie każdy artysta został doceniony od razu, najpierw spadała na nich lawina krytyki i osądów, pewnie w większości niesłusznych, wynikających z nie zrozumienia  lub ignorancji. Czy ja będę taką artystką? Jeśli uda mi się napisać ten scenariusz w całości, to chyba będę mogła nazwać się pisarką? Zawsze się bałam coś tworzyć, bo nigdy nie było dla mnie wystarczająco dobre, to co zrobiłam... jak napisałam jakieś opowiadanie, po ponownym przeczytaniu od razu je kasowałam. Uważałam, że były beznadziejna i niewarte pokazania komukolwiek. A co, jeśli tak samo będzie z moją sztuką? Po prostu mnie się nie spodoba? Wyrzucę to do kosza? Można być dla siebie tak okrutnym?
b6fd4b39b9cf60d9d21bac20f4fffdbc.jpg
 

deergirl
 
LonelyDeer: Dzisiaj muszę koniecznie napisać choć kilka scen do spektaklu. Spędziłam godziny na wyszukiwaniu informacji z działu psychiatrii, postaci biblijnych, znaczenia imion i filmów o chorobach psychicznych. Muszę przyznać, że trudno nadaje się imiona bohaterom, aby pasowały idealnie do charakteru, nazwane są już 3 postaci! Najbardziej zadowolona jestem z imienia głównej bohaterki - trochę mi zajęło, ale jest idealne.
Wygląda na to, że spędzę cały dzień na pisaniu. Muszę korzystać z wolnego czasu, bo mój chłopak pewnie wróci jutro, max. po jutrze. Przy nim nie będę mogła rozwalić się na całym łóżku i w ciszy tworzyć - znowu non stop będzie grał na tym jebanym Playstation. Jak ja tego nienawidzę. Nie mogę się doczekać, aż się wyprowadzimy, będę miała własny pokój, oazę ciszy. A na razie muszę korzystać z okazji, że pojechał do rodzinki. Mama powiedziała, bym zamówiła coś sobie do jedzenia, więc myślałam, że jestem sama w domu, ale nie... jest tata. Specjalnie mi to nie przeszkadza, bo on zawsze jest zajęty swoimi grami. Nie wydaje żadnych głośnych, nagłych dźwięków, więc moja kochana cisza pozostanie niezmącona.
Znowu zamówiłam chińskie za 50 zł, mama powiedziała bym szalała, więc zaszalałam. Ze świąt niestety nic nam nie zostało, poza ciastem. Niby mam fasolę po bretońsku i zupkę instant, ale w tym domu lepiej mieć coś na zapas - nikt obiadu nie ugotuje, bo nikomu się nie chce. Taka rodzinka. Moją podstawową dietą są dania ze słoika, kanapki i tosty. Czasem coś mi się zachce robić, ale jest to rzadkość, zwłaszcza, że do moich dań zwykle trzeba zakupić specjalne składniki, a potem jest tyle z tym pieprzenia. Łatwiej kupić słoik i go podgrzać. Ostatnio mam ochotę na sajgonki, chyba dla odmiany będę je teraz wcinać. Stosuję monodietę, bo zwykle jem na okrągło tę samą rzecz, dopóki mi się nie znudzi. A potem wracam do poprzednich pozycji, i tak to się jakoś toczy.
Na święta jadłam cały czas barszcz... jak ja kocham tę zupę. Mogłabym ją jeść cały czas i nigdy nie miałabym dość. Szkoda, że barszcz z prawdziwego zdarzenia robi się tylko na święta, z torebki to nie to samo.
No to spróbuję zagłębić się w mojej twórczości. Chcę rozpisać minimum trzy sceny. Musi mi się udać.
14ebdd328e48a48aa07b95a355769f9b.jpg
 

deergirl
 
LonelyDeer: Dzisiaj czuję się nawet nieźle, nie jestem może radosna, ale jest okej. Jak zwykle spałam do 13, pewnie spałabym dłużej, gdybym nie miała koszmaru... przez niego się obudziłam. Znowu mam problemy z zaśnięciem, dzisiaj dokuczały mi zatoki i nos - moje ciało chyba nie lubi snu, bo wymyśla najróżniejsze sposoby, abym nie zasnęła. No cóż, ponoć trzeba żyć w zgodzie z samym sobą.
Odwiedziliśmy babcię, jest już dużo lepiej, może jutro wyjdzie. Akurat gdy my wyjeżdżamy... ale super święta.
Rodzice oczywiście chcieli iść na spacer po moim najbardziej znienawidzonym mieście. Bałam się, że spotkam kogoś z przeszłości, a szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak bym na nich zareagowała. Może bym ich olała, może się przywitała, może zaczęła płakać, a może dostałabym szału lub ataku paniki... no byłoby ciekawie, ale nie chcę tego sprawdzać. Dla własnego komfortu psychicznego założyłam czarną maskę na twarz - byłam pewna, że nikt mnie nie rozpozna, wiem, że to głupie, ale desperacko trzymałam się tej myśli. Naprawdę nie chciałam nikogo spotkać, nie chcemy przecież abym znów zaliczyła załamanie. Na co to komu?
Chciałabym wieczorem przysiąść do mojego scenariusza, mam już parę gotowych scen, teraz wystarczy je zapisać. Bardzo się tym ekscytuję, mam nadzieję, że wyjdzie to tak dobrze, jak myślę. Rzadko podoba mi się coś, co sama wymyślę albo zrobię, ale coś czuję, że będę zadowolona. Oby inni podzielili mój entuzjazm. Na przykład mojej mamie się podoba...
a4f35c6ec289198f017c67ad76433901.jpg
 

deergirl
 
LonelyDeer: Nie mam pojęcia co napisać, znowu nie czuję absolutnie nic. Pustka w środku...
Właśnie wróciłam z warsztatów teatralnych, dzisiaj robiliśmy improwizacje. Dostaliśmy jakieś cytaty (*ekhem* z dupy *ekhem*)i na ich podstawie mieliśmy ułożyć sobie w głowie jakieś elementy, które będziemy chcieli pokazać. Utrudnieniem miał być fakt, że na scenie miało być kilka osób jednocześnie i mieliśmy razem odegrać jakby etiudę.
No nawet ciekawe rzeczy wychodziły. Trochę zabawne.
Nadal nic nie ustaliliśmy względem naszego spektaklu, który (uwaga!) odbędzie się 23 marca! Tak, zgadza się... mamy datę premiery, ale nic poza tym. Zero scenariusza. Zero choreografii. Zero obsadzonych ról. Jedno, wielkie zero. Ta sytuacja niezwykle mnie denerwuje, bo nie mieści mi się w głowie, że nic nie jest ustalone, a zostało nam tak niewiele czasu. Ponoć chcą coś ustalić w środę, no mam nadzieję, że coś się ruszy w tym temacie, bo jak nie, to sama napiszę scenariusz na podstawie pomysłów, które przygotowaliśmy jakiś miesiąc temu.
Chociaż nie wiem czy dam radę wystąpić. Co prawda, ostatnio idzie mi chyba nieźle... ale nie wiem czy się odważę. Bardzo chciałabym wystąpić, nawet chciałabym mieć jakąś większą rolę, może nie główną, ale jakąś znaczącą. Bardzo bym chciała. Może głupio tak mówić, ale bardzo bym chciała odegrać jedną scenkę z konkretnym kolegą... scenę z filmu "La la land" - tę z piosenką "Lovely night". Byłoby cudownie... Olek (tak go nazwijmy) jest przystojny i ma taki głęboki głos. Taki mój mały kaprys. Bylibyśmy cudowni.
Piotr (po solidnym opierdolu, o którym pisałam wcześniej) gdybał sobie głośno, że chciałby założyć podgrupę, którą uczyłby śpiewać... chciałabym w tym brać udział, ale nie wiem czy Piotr by mnie wziął. Niby mnie lubi i powstała między nami specyficzna nić porozumienia. Ale nie wiem czy bym się nadawała... śpiewam tylko dla siebie w domu, jak jestem sama. Czasami grupowo śpiewamy piosenki, ale w tłumie nie wyróżniam się i nigdy nie pokazywałam "swoich możliwości". Jakoś nigdy nie potrafiłam zdobyć się na odwagę i zaśpiewać coś sama. Może nabrałabym pewności siebie na takich zajęciach i faktycznie nauczyła się śpiewać? Kolejna rzecz, którą bardzo bym chciała...
322df822e29cb8c45e6c52a16dc16a2e.jpg
 

deergirl
 
Boli mnie głowa, a dziwny niepokój nadal mnie nie opuścił. Jestem sama w pokoju, więc wręcz się nasilił. Zwykle w takich sytuacjach chcę zająć czymś myśli. Najgorsze, co mogę zrobić, to nie robić nic i czuć jak niepokój przekształca się w strach. Na to nie mogę sobie pozwolić.
Od jakiegoś czasu chodzę na warsztaty teatralne. Może to zabrzmi dziecinnie, ale od zawsze chciałam grać w teatrze, albo robić cokolwiek za kulisami. Tylko od kiedy jestem skryta, wycofana i strachliwa, nie potrafiłam zdobyć się na odwagę, by spełnić to marzenie. Jednak koleżanka z roku pokazała nam ogłoszenie o naborze do grupy teatralnej, nie mogłam mieć lepszej okazji. Zdobyłam się na odwagę i wysłałam zgłoszenie... udało się! Chodzę tam już kilka miesięcy i jestem z siebie dumna, że się nie poddałam, choć bywało ciężko. Już wiele razy chciałam rezygnować, nawet psychiatra mi to zasugerowała, ale nie. Ja się nie poddam. Teatr Kana to jedyne miejsce, do którego chce mi się iść i mam tam kontakt z ludźmi. Wszyscy tam się szanują i akceptują, nie potworzyły się żadne grupki wzajemnej adoracji, wszyscy mają wspólny cel - spektakl. Nie wiem jeszcze czy wystąpię. Za bardo się boję... ale może uda mi się przemóc? Na warsztatach wiele razy udawało mi się przekraczać granice komfortu i wstydu. Nie jest to łatwe, ani przyjemne, ale świadczy to o wielkim progresie, jaki udało mi się osiągnąć. Całkiem nieźle jak na lękliwą laskę z depresją. Ostatnio miałam mały kryzys, po tym jak zwolniłam się z pracy. Nie mogłam się skupić, a na wszystkich zadaniach związanych z emocjami płakałam... ale nikt mnie nie oceniał. Czuję się tam dobrze.
4e4aa9259d7493430babb2d747165248.jpg
 

gablotka-szkolna
 
Telewizja Polska S.A. po raz kolejny organizuje Internetowy Przegląd Uczniowskich Zespołów Teatralnych. Tegoroczna edycja przypadająca w roku obchodów setnej rocznicy odzyskania niepodległości odbywa się pod hasłem „Odsłony wolności – 100 lat niepodległości Polski”. gablotka-szkolna.blogspot.com/(…)internetowy-przegl…
 

gablotka-szkolna
 
Świdnicki Ośrodek Kultury organizuje konkurs na sztukę teatralną – Alchemia Teatralna 2018. W konkursie mogą wziąć udział gimnazjaliści, uczniowie szkół średnich oraz osoby dorosłe. gablotka-szkolna.blogspot.com/(…)konkurs-alchemia-t…
 

akinomvera
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gablotka-szkolna
 
Suwalski Ośrodek Kultury organizuje XVII Międzynarodowy Festiwal Teatrów Dzieci i Młodzieży „Wigraszek” 2018. Tegoroczna edycja odbędzie się pod hasłem „Wolność przestrzenią twórczości, twórczość przestrzenią wolności”. gablotka-szkolna.blogspot.com/(…)festiwal-teatralny…
 

aniulka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gablotka-szkolna
 
Przedszkole Nr 317 "Smykolandia" w Warszawie zaprasza do udziału w VIII Multimedialnym Ogólnopolskim i IV Międzynarodowym Przeglądzie Małych Form Parateatralnych „Smykolandia – Warszawa – Mokotów -2018”. Przegląd jest adresowany do przedszkoli dla dzieci w wieku 4- 6 lat. gablotka-szkolna.blogspot.com/(…)przeglad-maych-for…
 

annagrace
 
Już od dłuższego czasu zastanawiam się nad zmianą szkoły. W mojej nie czuję się ani trochę dobrze. Jedyne co mnie tam jeszcze trzyma to cudowne zajęcia teatralne z przesympatycznym nauczycielem. Jako obowiązkowy przedmiot mam taniec, którego wręcz nienawidzę. Pan jest strasznie wymagający, nie potrafi zrozumieć, że ktoś czegoś nie umie lub nie nadąża. Wszystko musi być po jego myśli, bo jak nie, to złość. Układ również nie jest prosty. Jest bardzo skoczny i skomplikowany. To nie moje klimaty, a tam panuje wieczny przymus. Raz chciałam zgłosić nieprzygotowanie, a Pan nie potrafił przyjąć tego do wiadomości i kazał mi tańczyć. Po krótkiej dyskusji dał mi spokój. Od tego momentu nie było mnie na tańcu 6 tygodni. W tym tygodniu będzie już siedem. Taniec jest chyba główną przyczyną dla której bardzo chciałabym zmienić szkołę. Nie podoba mi się też matematyka, ze względu na nauczycielkę, która potrafi strzelać bardzo chamskimi docinkami, kiedy ktoś czegoś nie umie, ale do tego już przywykłam. Do tańca nie dam rady. Ja po prostu czuję się tam słaba i nie nadaję się to takiego skakania po sali będąc jeszcze pod ciągłą presją i słuchając krzyku, że coś źle robię.
Dobranoc Wam wszystkim.
AnnaGrace
tumblr_static_ej4cfpzv88owkwgkgccg00skw.jpg
 

gablotka-szkolna
 
Teatr jednego aktora to bardzo atrakcyjna forma estetycznego wychowania dzieci i młodzieży. Suwalski Ośrodek Kultury jest organizatorem Ogólnopolskich Spotkań Monodramów Dziecięcych „O Baryłeczkę Kubusia Puchatka”. Scena czeka na młodych aktorów w wieku od 8 do 16 lat. gablotka-szkolna.blogspot.com/(…)konkurs-monodramow…
 

gablotka-szkolna
 
Bałucki Ośrodek Kultury w Łodzi zaprasza zespoły teatralne, instruktorów, nauczycieli oraz wszystkich zainteresowanych teatrem tworzonym przez młodych do udziału w 38. Ogólnopolskim Festiwalu Teatru Młodych DZIATWA 2017. Festiwal adresowany jest do amatorskich grup teatralnych, skupiających dzieci i młodzież do lat 16, działających w placówkach kultury, oświatowo-wychowawczych, a także organizacjach pozarządowych i grupach. gablotka-szkolna.blogspot.com/(…)festiwal-teatru-mo…
 

ebook-obyczajowe
 
Autor: Edward Rutherfurd  

Po Paryżu i Nowym Jorku, Edward Rutherfurd przedstawia nam fascynujące losy Londynu.

Z rozmachem opisuje ponad dwa tysiące lat historii tego miasta. Dzięki barwnym bohaterom, których pasjonujące losy misternie splatają się z historią miasta, ukazana zostaje cała bogata przeszłość Londynu. W miarę rozwoju metropolii jesteśmy świadkami powstawania amfiteatru w Londynie, budynku Tower of London,  Teatru Szekspirowskiego czy modnej dzielnicy West End.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/ebooki/londyn_p119384.xml?pid=154355

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z kategorii "obyczajowe", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-obyczajowe.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

gablotka-szkolna
 
Wydawnictwo „Nasza Księgarnia” serdecznie zaprasza uczniów szkół podstawowych oraz uczestników kół teatralnych działających przy domach kultury i bibliotekach do udziału w ogólnopolskim Festiwalu Teatralnym „Zosia z ulicy Kociej” w roku szkolnym 2016/2017. Festiwal będzie się składał z trzech etapów: weryfikacji wideo, dwóch półfinałów i uroczystego finału. gablotka-szkolna.blogspot.com/(…)festiwal-teatralny…
 

gablotka-szkolna
 
Telewizja Polska S.A. po raz czwarty organizuje Internetowy Przegląd Uczniowskich Zespołów Teatralnych iTeatr. Hasłem przewodnim tej edycji jest „Nasza klasyka i Sceny z Szekspira”. gablotka-szkolna.blogspot.com/(…)internetowy-przegl…
 

 

Kategorie blogów