Wpisy oznaczone tagiem "the streets" (3)  

ameliepoulain25
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

sadat
 
Wtorki, obok poniedziałków, śród i czwartków są dla mnie najgorszymi dniami tygodnia. Pustka przeciętnego wtorku jest w stanie zamienić mnie w emo (co prawda, emo emerytowanego bo wiek już nie ten) i wyssać ze mnie wszelką radość - o ile takową by kiedykolwiek we mnie znalazła.
Dzisiaj nastrój miałem dosyć chujowy, z akcentem na "chujowy". Jednakże i tak:

Dystans: 10.730 metrów
Czas: 59 minut 10 sekund
Zadowolenie: Noż kurwa mać, całkiem dobrze

"Ugrałem" aż 50 sekund i powoli powoli zaczynam wierzyć w to, że jestem w stanie naprawdę mocno pobiec i wydusić z siebie jakiś ciekawy wynik. Skończy się pewnie dramatem na całej linii ale póki co, widząc progres i zapas energii jaki mam (dzisiaj to nawet finisz miałem - oczywiście ponieważ akurat obok przechadzały się TRZY niewiasty), popuszczam wodzę fantazji i widzę siebie za niecałe dwa tygodnie zanudzającego wszystkich dookoła opowieścią o tym jak to osiągnąłem tyle a tyle :)
Z serii kawałków mnie kręcących, pora raz jeszcze cofnąć się w mroczną przeszłość. Jest rok 2004, czyli moment zmian, po których już nigdy nie byłem sobą. A może to wcześniej byłem kimś innym niż jestem naprawdę? Ta piosenka była wiernym towarzyszem przemian, a jej tekst... Hmmm, It's shakin', my life is crashin' before my eyes...


Dzisiaj znowu o mało co nie potrącił mnie miły starszy jebany dziadziuś w jebanym samochodzie, któremu nie chcę się rozejrzeć w jebane dookoła przed skrętem. Żółć mnie wtedy zalewa i z tej złości robię się podobny do Pana poniżej...
 

sadat
 
Został niecały miesiąc do "startu".
Szukałem jakiejś dobrej wymówki żeby dać sobie dzisiaj spokój, niestety, nie znalazłem nic na tyle mocnego by samemu w to uwierzyć.
Z ciekawostek:
- o mało nie zostałem potrącony przez Nissana Micrę. Posłałem wiązkę.
- o mało nie zostałem rozjechany przez samochód dostawczy. Posłałem wiązkę.
- dwukrotny kontakt z pudlem wielkości słonia. Za pierwszym razem tylko na mnie popatrzył, za drugim  obwąchał. Za trzecim razem postanowiłem, że nie będę już tam biegł bo po dwóch zmysłach przyjdzie pora na zmysł smaku :)


Na trasie napotkałem kilka samotnych dam w wieku od 15 do 25 lat, przy których, jak zawsze, reprezentowałem sylwetkę prostą, krok sprężysty, oddech równy a tempo godne finału biegu na 100 metrów (ze względu na ograniczenia fizyczne - z paraolimpiady młodzieżowej).

Czas: 49 min 33 sekund
Dystans: 9000 m
Zadowolenie: Umiarkowanie dobre ale stać mnie na dużo więcej

Standardowo, na zakończenie kawałek bujający mnie ostatnio. Nowa płyta "The Streets" im częściej słuchana tym lepsza!


To nie przerażający "Pudel Baskerville'ów" z powieści Doyle'a. To "coś" chciało mnie zjeść:
 

 

Kategorie blogów