Wpisy oznaczone tagiem "thinspiracje" (1000)  

chudooo
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

porcelainange6l3
 
Nuteliaஐ:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

porcelainange6l3
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

meeya
 
Meya: Parę thinspiracji aby lepiej zacząć dzień <3
tumblr_nt74f0mUJG1soe1m9o1_500.jpg


tumblr_orrq0mtKqH1wnyx35o1_500.jpg


tumblr_odctyk9Dpo1ujg72lo1_500.jpg


tumblr_os2luhC19u1wsuewio1_1280.jpg


tumblr_ofenmdpsyT1v49l8ho1_500.jpg

Miłego dnia kochane!
 

inevermind
 
Nie jest to mój pierwszy blog tutaj.
Potrzebuję Was bardziej niż kiedykolwiek. Czuję się pusta w środku, a jednak tak cholernie pełna tłuszczu i wszystkich śmieci, które dostarczam. Chyba jest to moja największa waga jaką kiedykolwiek miałam.

Mam ogólnego doła i może jest to spowodowane zbliżającym się okresem, a może po prostu nie mogę się pogodzić z pewnymi wydarzeniami, które miały miejsce w moim życiu.
Zaczynam dietę. OD TERAZ.


1.jpg
 

everydayflow
 
everydayflow: WIOsna idzie, no to WIO!
Jak zwykle jestem w punkcie wyjścia. Trenowałam sumiennie aż do grudnia, kiedy to powaliły nas różnego rodzaju choróbska, każdy po kolei, wielokrotnie, jak domino. Gdy już zbliżałam się do 54 min na 10 km, złapało mnie ostro, nie chcę przynudzać, prawie 2 miesiące bez biegania roztrzaskały mojej postępy w drobne drzazgi, trochę jakbym sama sobie dała po pysku. Mimo to jestem z powrotem- "utyta", niezniszczalny tłuszcz, ale biorę to na klatę i walczę. Mam nadzieję- Wy razem ze mną!
 

noella
 
Noella: Potrzebuję odzyskać nad czymś całkowitą kontrolę i będzie to myślę jedzenie, będę jeść jak najmniej mi się uda, nie dość że będę się czuć lżej na codzień, schudnę to jeszcze zaoszczędzę sporo kasy, same plusy. Jutro zaczyna się Wielki Post jak również marzec, więc wręcz idealna data by rozpocząć od nowa..

Ostatnie kilka dni zawaliłam, niektóre to porządnie, aż brak słów po prostu.. Dziś też.. Bilansów nie ma sensu tu podawać nawet bo wstyd..

Ale nie ma już co rozpamiętywać, będzie lepiej, jutro się zważę i z tą wagą co ujrzę a spodziewam się niefajnej już liczby rozpocznę na nowo, nie poddam się, już tak sporo kg mam za sobą jak na swoje możliwości ;)

Z pozytywów: to nie ruszam od 4.02.2017 słodyczy i mam zamiar nadal to kontynuować ;), niedługo minie miesiąc, sukces ;)

Postanowienia!
Od jutra, nie ruszam makaronu, moja słabość, zawsze z nim przeginam jak zacznę jeść, masakra, ostatnie kilka dni codziennie.. Koniec z tym!
Plus do tego kolejne moje ostatnie uzależnienie, które chce rzucić w tym czasie czyli czekoladowe płatki z mlekiem (tych płatków mimo iż czekoladowe to do słodyczy nie wliczałam), zamiennikiem będzie tu kakao (odtłuszczone kakao plus takie samo mleko i słodzik a kaloryczność znacznie mniejsza wyjdzie niż porcja płatków), mam nadzieje ze ten zamiennik się sprawdzi, innej opcji nie widzę w sumie..

Chyba jakoś dam rade, co nie? :)

1.
4af2db240013b6fa52739c68.jpg

2.
a5e1c3aa000f273052337120.jpg

3.
fgfg.jpg

4.
large.jpg

5.
bfsdb.gif

6.
cf8e3ea3001c006c527403e6.jpg

7.
b12cbacd00247dac53270d6b.jpg

8.
THIN.jpg

9.
tumblr_mqd4nkBI3q1sc6nmfo1_500.jpg

10.
tumblr_meoeptoiml1r62ne4o1_500_large.jpg

Noella
  • awatar SiaxAna: Brawo za rezygnację ze słodyczy, powodzenia od jutra! :D
  • awatar GiaLexi46: pewnie ze dasz! 3mam kciuki :*
  • awatar helloubiczyz: ja też zaczynam (wracam) od dziś :)
Pokaż wszystkie (9) ›
 

atkins
 
Wiem, że trochę wcześnie na bilans, ale na 38594795% nic dzisiaj już nie zjem.

Waga: 57,4kg (-0,5kg)

Bilans:
2 żółtka z jajka - 109kcal
8 wafli ryżowych cienkich - 128kcal
3 plasterki chudej szynki - 60kcal
kotlet ziemniaczany - 255kcal

Razem: 552/500

Niby jestem z siebie dumna, bo mamy tłusty czwartek, a nie zjadłam ani jednego pączka. Z drugiej strony drugi dzień abc, a ja już zjebałam. Chciałam zjeść mniej niż wczoraj, bo jutro 300kcal, chciałam jakoś się "przygotować". Ale mama przyjechała z tymi kotletami ziemniaczanymi (przywiozła 2 i sos, zjadłam tylko jednego, bez sosu), a ja je tak lubię... Z 10 minut się do tego zbierałam. Najpierw zważyłam, wyszło ok. 150 gram. Policzyłam jako 140 gram ziemniaków i 25 bułki tartej. Mama nawet powiedziała, że jej zdaniem dobrze policzyłam. xD Ale i tak wydaje mi się, że miał więcej, bo czuję się strasznie pełna. Może to dlatego, że wcześniej piłam sporo wody i herbaty? Nie wiem, ale mam okropne wyrzuty sumienia.
Pada deszcz, ale chyba przejdę się na godzinę spaceru, spalę chociaż część.

Edit:
przeszłam się na około półgodzinny spacer (jakieś 150kcal) i zrobiłam część treningu cardio znalezionego w internecie, cały miał 20 minut, ale wytrzymałam tylko 2 z 3 serii, czyli jakieś 12 minut (około 84 spalonych kcal), a i tak spociłam się przy tym jak świnia xD
Cóż, chciało mi się żreć ziemniaki, to teraz trzeba spalić. Pewnie jeszcze trochę poćwiczę, zrobię trochę pajacyków, brzuszków i jakieś rozciąganie.
A wszystko dlatego, że uwielbiam gdy co rano na wadze widzę coraz mniejsze liczby :)

tumblr_ly4hn25d0L1qi6hrto1_500.jpg


Jezu, mam nadzieję, że waga mimo to będzie spadać. Normalni ludzie chudną, jedząc niecałe 600kcal, nie?
Tak czekam na te 55kg.
  • awatar litt3n: o ja też czekam na 55kg! Schudniesz na pewno, zwłaszcza jak jeszcze ćwiczyłaś, nie zadręczaj się, bo bardzo ładnie Ci poszło
  • awatar Atkins: @litt3n: Waga powoli, bo powoli, ale leci w dół, więc jest całkiem dobrze Dzięki za wsparcie :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

litt3n
 
litt3n:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

talona
 
Stało się. Pierwszy raz od 3 lat. Dokonałam tego.
Waga z rana: 59,8kg!
Jak to piszę to płaczę. Mam ochotę przekazać tę informację każdemu człowiekowi, który stąpa po ziemi. Nawet nie wiecie jakie to było dla mnie ważne! Szczególnie, że moja najwyższa w życiu waga była nadwagą. A to magiczne "5" oznacza dla mnie wagę idealną, bo prawda jest taka, że gdy byłam zdrowa, ale trochę schudłam i ważyłam 52kg to właśnie wtedy czułam się najlepiej. To jest kurwa niesamowite :O
Wczoraj miałam ochotę na 3Bita, ale zjadłam porcję kisielu dla 4 osób - 120kcal, ale nie polecam. Nawet ze stewią był okropnie kwaśny. Dziś nie mogę się zdecydować pomiędzy cukinią w cieście, a makaronem. No i cholernie zjadłabym coś słodkiego. Popatrzę co tam jest w sklepie.. bo należy mi się, nie? :D Zastanawiam się, czy dziś przypadkowo nie zjebię, bo w soboty mamy zawsze duże zakupy, na których trafia wiele fajnych rzeczy do koszyka.. uh, obym była twarda!
Założyłam sobie wczoraj folder z Thinspo. Ludzie są tacy piękni ._. A ja wmawiam sobie, że jak schudnę i zrobić więcej tatuaży, to też taka będę :D
Zaraz lecę do używanego na zakupy. Pragną mi się jakieś fajne spodnie i leginsy na jogę.
Macie jakiś sposób na ból głowy od głodu?


bilans:
-papryka (20)
-pieczarki (25)
-cukinia (22)
-kasza jęczmienna (127)
-bułka wiejska (215)
-jajko (70)
-pomidor (15)
-ser (85)

spalone:
-ogólne aktywności typu zakupy, spacer (-220)
-praca (-300)


razem: 579-520=59kcal

Myślicie, że jeśli jutro zjadłabym koło 1500kcal to przytyję? Mam ochotę na toooosty :(
  • awatar `.żαвкαα.`: Powodzenia :)
  • awatar GiaLexi46: na tego typu bol glowy jest naprawdę jeden magiczny sposób - PIJ DUZO WODY! to bardzo ważne naprawdę, efekty widać od razu w ciągu jednego dnia kiedy np. od rana pijesz sb regularnie co chwila troszkę i naprawdę będziesz się czula ogolnie lepiej, weselsza, silniejsza, zero bolu glowy itd
  • awatar art-of-destruction: Super! Gratuluję kochana! :* @aya46: mi woda nie pomaga, a jej piję na prawdę dużo, czasami nie wiem, czy to migrena, czy dlatego, że za mało zjadłam.. A mój jedyny sposób na ból głowy to położyć się i spróbować zasnąć.. Powodzenia! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

noella
 
W poniedziałek oficjalnie przed północą jak pojawiły się w systemie oceny z dwóch egzaminów, których nie znałam jeszcze zakończyłam sesję, jeden poszedł mi super, drugi gorzej niż myślałam ale zaliczyłam a to najważniejsze. W zeszły weekend tzn piątek, sobotę i niedzielę poszłam na nocki do pracy (towarowanie) bo udało mi się w swojej firmie wstrzelić w wolne terminy co ostatnio graniczyło z cudem ale już się nauczyłam odświeżania nagminnie strony pracowniczej. Tą pracę można podpiąć trochę pod lżejszą troszeczkę siłownię połączoną z marszem i spacerem XD, także nie dość że kasę jakąś zarobiłam to jeszcze sporo kcal spaliłam tam, nawet nie wiem ile dlatego nie odejmuję tego w bilansie ale 8 godz ciągłego ruchu na wykładaniu towarów to jednak sporo myślę, choć kierownictwo tam upierdliwe i czepialskie że hej wrr.. Załamać się szło chwilami.. :(
Dziś i jutro znów pracuję na nockach tylko w innym markecie niż tydzień temu, może będzie lepiej, oby.. a w poniedziałek zaczynam nowy semestr na uczelni już..
Za dużo sobie nie odpoczęłam bo ciągle coś w sumie.. Ale no życie :P

To czas nadrobić zaległości, które uzbierały się przez lekki brak czasu..

Waga z D1: *71,5 kg* (5.02.2017)

*9.02.2017* --> D5
Bilans: *ok 1150 kcal*
Waga: *69,5 kg* (-2 kg)

*10.02.2017* --> D6
Bilans: *ok 1100 kcal*
Waga: *69,2 kg* (-2,3 kg)

*11.02.2017* --> D7
Bilans: *ok 900 kcal*
Waga: *68,6 kg* (-2,9 kg)

*12.02.2017* --> D8
Bilans: *ok 930 kcal*
Waga: *68,4 kg* (-3,1 kg)

*13.02.2017* --> D9
Bilans: *ok 900 kcal*
Waga: *68,3 kg* (-3,2 kg)

*14.02.2017* --> D10
Bilans: *ok 650 kcal*
Waga: *68 kg* (-3,5 kg)

*15.02.2017* --> D11
Bilans: *ok 920 kcal* (plus ok 2h spaceru, ciekawe ile spaliłam kcal heh ;))
Waga: *?* (nie mogłam się zważyć :( bo spałam u chłopaka z 14 na 15 i spędziłam z nim też cały dzień)

*16.02.2017* --> D12
Bilans: *ok 600 kcal*
Waga: *67,2 kg* (-4,3 kg) WoW <3

Dziś *17.02.2017* --> D13
Bilans: *ok 950 kcal*
Waga: *67,2 kg* (-4,3 kg) jak widać od wczoraj bez zmian ale będę cierpliwa, dziś się w nocy w końcu w pracy bardzo poruszam, to może coś jutro spadnie :P

Ufff.. dotarłam do końca, dużo tego było jednak, postaram się częściej tu pisać mimo wszystko ;)

P.S. Poza tym *od 4.02.2017 nie jem słodyczy, jak dla mnie to już duży sukces tyle dni wytrwać <3*, zwłaszcza jeśli ktoś jadał je prawie że codziennie..

Plus czekam teraz na dwie szóstki na wadze, choćby 66,9 zamiast tej 67 z hakiem :D, bo wtedy będzie mega sukces bo tej liczby na wadze już nie widziałam wieki XD

1.
c201d49a001cc15353ba741f.jpg

2.
e2d49af700138e9552b8921d.jpg

3.
309054d90006277351ef25cb.jpeg

4.
af5ead970016009152fe02f8.jpg

5.
d43da2890026691a5299b79f.jpg

6.
abb9da3f001ab9d353529309.jpg

7.
e7e2616b0005541a5199d4fc.jpg

8.
eee60d8d000e12ff533fd1b9.jpg

9.
ed84e0040025b5155235954a.jpg

10.
ea247db1001d390a51483227.png

Noella
 

talona
 
znalazłam teraz coś takiego, może się wam przyda: www.losertown.org/eats/cal.php kalkulator oblicza kiedy prawdopodobnie osiągniecie swoją wymarzoną wagę jedząc daną liczbę kcal ;)

Możecie mi powiedzieć czy za dużo od siebie wymagam? Waga z rana: 60kg. Tak cholernie liczyłam na tą 5 z przodu!! Wciągnęłam kreski z tabaki na 1/4 mojego biurka żeby zrzucić z siebie zbędny balast z żarcia, a tu nic. 60. Niby to pierwszy cel osiągnięty, ale prawda jest taka że ucieszę się z niego dopiero wtedy, kiedy będzie to 59,9kg.. Nie po to się głodzę, żeby nie mieć z tego żadnych efektów -.- To tylko 700gram w 2 dni, a kiedyś schudłabym już kilo. Co jest teraz nie tak? Organizm jakoś stara się bronić, bo już wie co go czeka?
Jest mi dziś okropnie smutno, bo kiedy zaczynałam swoją pierwszą dietę (wtedy też od razu miałam zdiagnozowane zaburzenia odżywiania) 7 lat temu - zaczynałam z wagą 55kg. I pamiętam ile to chudnięcie zajmowało mi czasu. A teraz, gdy zaczynałam z tym prawie 64kg zajmie mi to kilka razy dłużej. A coraz trudniej jest mi powstrzymać ból brzucha z głodu. Bo z ochotą na coś jakoś staram sobie radzić.. Macie jakieś sposoby na to odczuwanie głodu? Mnie na trochę pomaga Pepsi max, albo kawa, ale i tak szybko to wraca. Mój organizm naprawdę stara się w różnoraki sposób powiedzieć "nie głodź się, nie chcę znów przez to przechodzić!". Ale mój mózg chce.
Wczoraj trochę popisałam z byłym. Napisał mi, że zmieniłam się. Chodziło Mu o pozytywne znaczenie tego słowa: chodzę na jogę, gdzie prawie staję na głowie, staram się w szkole. W zasadzie nauczycielka angielskiego też ostatnio powiedziała mi że mnie nie poznaje. A mama? Od mamy też to usłyszałam chociaż w trochę inny sposób: "Sonia! Zaczęłaś pić parzoną kawę - dorastasz! Jestem z Ciebie dumna!":D Ogólnie to na mamę zawsze mogę liczyć, kocham Ją. Dziś po szkole pójdę na jakieś zakupy, a potem planuję wypasiony obiad. Pizza na spodzie brokułowym! Od razu tu podliczę kalorie. Nie zamierzam dziś się ruszać, bo nie mam na to za bardzo sił. I trochę straciłam motywację, bo mimo że chodzę po 15km dziennie, to kurwa na wadze nie ma efektu!!!
Co do bilansu to może uda mi się zamienić jajko na coś mniej kalorycznego.

bilans:
-brokuł (78)
-otręby (14)
-jajko (71)
-przyprawy (10)
-papryka (14)
-pieczarki (11)
-mozzarella (86)
-przecier 5 łyżeczek (42)
-pomidor (15)
-kisiel (120)



spalone:
-zakupy, spacer (-140)


razem: 441-140=321

  • awatar Fatme.: Chciałabym mieć tak z mamą.
  • awatar GiaLexi46: kochana! wystarczy ze np. przed wazeniem wysikalabys się trochę więcej i mialabys to 59,9! trzeba się z tym liczyc ze przy takich bilansach kazde plyny, godziny itd. maja wielkie znaczenie co do wagi która rano widzisz. a jeśli chodzi o ten glod - pijesz dużo wody w ciągu dnia? to serio pomaga, i generalnie masz więcej sily, w glowie się nie kreci ani nie boli i no polecam szkrabie :* ja się od głodu ratuje fajkami, ale no nie będę cie namawiać do tego, bo to jakas masakra ile hajsu idzie na szlugi i wgl
  • awatar litt3n: też mam ten problem z bólami żołądka, serio kawa? Wydawało mi się że po kawie jest jeszcze gorzej :c Trzymam kciuki żeby jutro już było 5 z przodu!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

talona
 
Waga z rana: 60,3kg.
Jestem już tak blisko pierwszego celu! Nie mogę doczekać się jutra, bo dziś mam dosyć aktywny dzień, więc na pewno będzie to 5 z przodu. Będę wtedy najszczęśliwsza! Zjem dziś na obiad jakąś porządną jajecznicę, jak tylko kupię jakąś smaczną, sojową bułkę. Inaczej chyba padłabym na jodze, a zamierzam też wrócić piechotą ze szkoły (na jogę też chciałabym iść piechotą, a jest to spory kawałek). Dziś w nocy też trochę poćwiczyłam ten swój angielski - list na dwie strony w Wordzie. I wiecie co? Jestem w ciul dumna! Stawiam, że mam jakieś dwa bezokoliczniki (zapomniałam czasami dodać your), użyłam jednego przysłowia które nie występuje w angielskim (ale w zamierzonym celu - żeby było odczytane dosłownie i podkreśliłam, że to polskie przysłowie), no i pewnie nie dałam wielu the, a, an, ale to nie jest istotna rzecz. Jestem z siebie dumna! Zobaczymy jak pójdzie mi kartkówka z angielskiego, trzymajcie kciuki.
Iiiii.. bardzo chciałam podziękować Wam za wsparcie i za to, że we mnie wierzycie. To naprawdę pomaga i daje kopa!


bilans:
-jajecznica (141)
-2 bułki sojowe z pomidorem (580)

spalone:
-60 min joga (-155)
-2h spacer (-300)


razem:
721-455=265kcal
Pozwoliłam sobie dziś na więcej, bo padłabym na jodze. Wierzcie mi lub nie - na jodze z moją nauczycielką naprawdę idzie się spocić!
Jeszcze wieczorem dopiszę spacer, bo idę i wracam pieszo.

EEj ludzie, właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że w 5 dni schudłam te prawie 3kg, bo we dwa się obżarałam, wowwow
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

talona
 
A więc nadszedł ten dzień: 7 dzień diety. Zrobiłam małe podsumowanie:
szyja: -1cm
biust: -1cm
talia: -3cm
pas: -3cm
udo: -1cm
łydka: 38cm (wcześniej nie mierzyłam)
waga: -2,7kg

Waga z rana: 60,7kg! Prawdopodobnie pojutrze zobaczę 5 z przodu. Pierwszy raz od 3 lat <3. Mam nadzieję, że nic nie zjebię, bo mam dosyć ciężkie dni. Nie mogę spać, ciężko mi się skupić. Myślę, że zdałam sobie sprawę z tego, że znów jest mi smutno. No i sporo myślę o jedzeniu, burczy mi w brzuchu, ale nie mam jakoś specjalnie na nic ochoty (poza słodkimi rzeczami).
Dziś gdy wrócę ze szkoły do domu zamierzam trochę się poruszać. Trzeba jednak tej diecie pomóc, bo stwierdziłam, że boczki i uda od samego głodzenia same nie zejdą. A jeśli nawet to i tak wolałabym silniejszy efekt. Uzależniłam się też od parzonej kawy i Pepsi Max. Piję te trunki bez przerwy, chociaż z Pepsi mam wyrzuty sumienia- spróbuję ją zamienić na niegazowaną wodę.


bilans:
-szpinak z jajem (180)
-kromka chleba (90)
-sojowa parówka (90)
-keczup, musztarda (40)


spalone:
-15min joga (-50)
-30min spacer (-130)


razem: 400-160=240kcal
Miałam już dziś nie jeść kolacji, ale zaczęło mi się kręcić w głowie, także zjadłam
  • awatar GiaLexi46: FUCK YEAH! na pewno po jutrze zobaczysz 5 z przodu, zwłaszcza jeśli zamierzasz dziś cos poćwiczyć! 3mam baaardzo mocno kciuki ♥
  • awatar litt3n: Cudownie, trzymam kciuki za tą 5 z przodu!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

talona
 
Jeezu moje zdjęcie na fejsie nigdy nie zgarnęło tyle lajków co te, które dodałam wczoraj. Wyglądam tam naprawdę chudo! Mam nadzieję, że za niedługo będę wyglądała tak już na każdym zdjęciu, boooo waga spada!
Waga rano: 61,4kg. Jutro 7 dzień diety to też trochę się pomierzę i podsumuję co osiągnęłam w ciągu tego tygodnia. Czuję się przeziębiona, mam nadzieję że to nie znowu choroba, bo u mnie kończy się to antybiotykiem. A rocznie zjadam ich co najmniej 4 paczki. Dziś może nic nie będę jadła, a w zamian wypiję butelkę wina. Chociaż zaburzy mi to jutrzejszą wagą, bo alko zatrzymuje wodę. Uch.. Przymierzam się też do rozpoczęcia A6W. Co polecacie na nogi? Z tej partii ciała naprawdę nie potrafię schudnąć.


bilans:
-jajeczno-szpinakowe muffiny z mozzarellą i pomidorem (337)
-kajzerka z warzywami (190)
-margaryna (50)
-parówka sojowa (90)


spalone:
-60min spacer (-200)


razem: 667-200=467kcal
uhhh, bardzo nie chciałam jeść tej kolacji, jestem zła! Za to poszłam sobie do Kauflandu po tabakę, co by się nie pociąć. Mam dziś na to tragiczną ochotę.
  • awatar GiaLexi46: rowerek na nogi najlepszy moim zdaniem! polecam polecam haha
  • awatar litt3n: na nogi kiedyś ćwiczyłam Miley Cyrus sexy legs, bardzo polecam :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

litt3n
 
litt3n:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

talona
 
Także tak jak mówiłam - wczoraj żarłam. Pycha wegańskie ciacho, gołąbka i potem w domu jeszcze bułkę i sałatkę. Nie obeszło się bez przytycia +400g. Dziś zamierzam nie przekroczyć 1000kcal, ale idę pomóc przyjaciółce w zakupach. Dodatkowo zjadłabym spaghetti, albo ogólnie makaron. W domu nie zjem nic, wypiję ewentualnie kawkę i herbatę. A co będzie na mieście to zobaczymy. Do końca tygodnia chciałabym osiągnąć 1 cel. A może i nawet pójść dalej i zobaczyć pierwszy raz od kilku lat 5 z przodu. Będę wtedy płakać, gwarantuję Wam to.
Od kilku dni marzę o wielkiej miłości. I wyjechaniu z kraju. Wzdycham sobie do byłego i facetów z Jet Crew, są tacy głupi i słodcy. No i chcę wziąć się porządnie za swój angielski. Tylko jak ćwiczyć mowę, gdy nie mam z kim gadać? :D


bilans:
-500ml piwa 350 kcal (? Wedlug ilewazy.pl nawet mniej, ale naprawde w to nie wierze!)
-szpinak z dodatkami 100kcal

spalone:
-90min spacer (-300)


razem: 450-300=150kcal
  • awatar Naomi ∞: Powodzenia.
  • awatar GiaLexi46: to tak jak ja - tyle ze za ten mój hiszpański i ang zabieram się od miesiąca haha, poza tym ja mam dokładnie to sama z tą 5 z przodu! słuchaj no od paru dni mam 60,5...60,3...60,1 - NOSZ KURWA DAJCIE MI TĘ 5 BŁAGAM! hahaha
  • awatar litt3n: Oj też sobie wzdychałam do byłego i się wrobiłam znowu w związek już 1,5 roku haha, więc uważaj! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

talona
 
Na biologii miałam dziś zagadnienia z genetyki, rozmawiałyśmy sobie o otyłości i przecinaniu nerwu odpowiedzialnego za odczuwanie głodu, ach marzenia.
Gotuję sobie danie jednogarnkowe (cebula, papryki, czosnek, ziemniaki, pomidor, pieczarki i dużo przypraw). Porcja (pół garnka <3) ma tylko 210kcal. A wynik i tak sporo zawyżyłam, bo nie chciało mi się osobno odmierzać każdej przyprawy. Pewnie najem się tym do syta, w pracy dorzucę do tego jeszcze pieczywo, a dziś wytrzymam może na tej jednej porcji do końca dnia, a wieczorem nagrodzę się herbatą z cytrynką i cukrem <3. Mam dziś mega ochotę na słodkie. W szczególności na budyń z syropem malinowym.
W niedzielę chyba będę się obżerać, bo jest Veganmania w Katowicach i chyba udało mi się ubłagać tatę, żeby pojechał ze mną na kochanego Vegaba.
Zaraz też wybieram się do lekarza, jestem ciekawa czy jakaś diagnoza już się pojawi.

waga z rana: 62,4kg (-1kg w dwa dni)

ZAWALIŁAM. Wczoraj wysmialam mame ze na noc zjadlam cala tabliczke czekolady a dzis ja to zrobilam. I gofry. I kromka chleba.. chleb i czeko wyrzygane. Gofry nie..

Bulimia: 1x Dulcobis, 1x wymioty
bilans:
-to warzywne danie (210)


spalone:
-40 min spacer (-145)

 

iamnothungry0
 
Dzisiaj nie poszłam do szkoły. Mam dzisiaj występ z zespołem tanecznym na balu sportowca i w związku z tym tworzą się dwa tematy.
1. Bal sportowca - występujemy gościnnie, ale później mamy możliwość zostania na balu. Dziewczyny mega się cieszą, mają już przygotowane kreacje. Czy ja idę? Zastanawiałam się nad tym, ale ostatecznie podjęłam decyzję, że nie idę. Nigdy nie chodzę na żadne dyskoteki i tym razem nie robię wyjątku. Wpływa na to wiele czynników, ale po prostu nie czuję się dobrze na takich imprezach.

2. Zbiórka na 15.00, lekcje kończyłabym o 14.00. Dlaczego więc trzymam się zwolnienia? Normalnie poszłabym do szkoły, ale nie mam siły kompletnie - wolę oszczędzać resztki energii na występ, bo tańczymy dwa wymagające kondycji układy.

I sprawa numer 2 - tak, znam Troian z serialu. Kocham Pretty Little Liars i jest pierwszym serialem, przez który stałam się serialomaniaczką. :D
Jeśli znalazłoby się kilka zainteresowanych osób, to mogę dodać wpis, w którym wymienię i w skrócie opiszę moje ulubione seriale ;)

a teraz thinspo:

t1.jpg


t2.jpg



t3.jpeg
 

noella
 
Dziś mija 4-ty dzień walki o lepszy wygląd :). Cieszę się bardzo, że jakoś się jeszcze trzymam i proszę by to trwało i tym razem się coś udało w tym kierunku.. W sumie to postaram się o to bo *chcieć to móc <3*
W poniedziałek oczywiście dopadły mnie trudne dni :/, dzień przed wtorkowym obszernym egzaminem, norma przed ważnymi dniami -_-, przez pierwsze dni tego okresu jest ciężko wręcz ale o dziwo po tabletkach jakoś w większości materiał do tego zaliczenia ogarnęłam i dziś przed południem pojawiło się 4,5 z tego egzaminu :), mega szok, pozytywne zaskoczenie bo się nie spodziewałam nawet aż takiej wysokiej oceny, celem było zaliczenie go po prostu bo był 3-ecim z najcięższych egzaminów w tej sesji..
Czekam jeszcze tylko na kilka ocen z przedmiotów, zwłaszcza tych z egzaminów pisanych w zeszłym tygodniu, które myślę jednak, że zaliczyłam ale wolę być pewna bo to czasem różnie bywa i wtedy zakończę oficjalnie ten semestr i przyjdzie czas na małe świętowanie :D plus od jutra zaczynam szukanie nowej porządniejszej i bardziej stałej pracy którą muszę połączyć z dziennymi studiami.. Good luck.. ale nie ma wyjścia bo kasa potrzebna..

Koniec gadania, czas na postępy i bilanse, jak na razie bez ćwiczeń ale po @ postaram się to zmienić ;)

Waga z D1: *71,5 kg* (5.02.2017)

*6.02.2017* --> D2
Bilans: *ok 1150 kcal*
Waga: *70,8 kg* (-0,7 kg)

*7.02.2017* --> D3
Bilans: *ok 1150 kcal*
Waga: *70,6 kg* (-0,9 kg)

*8.02.2017* --> D4
Bilans: *ok 1100 kcal*
Waga: *70,2 kg* (-1,3 kg)

Jestem coraz bliżej powrotu do 6 z przodu na wadze, jest dobrze ;)

1.
1601058_359537164187294_105385579_n.jpg

2.
tumblr_n12zw4xnGa1spw2g2o1_500.jpg

3.
8731.jpg

4.
tumblr_ly96k5a81i1qkpgx8o1_500.jpg

5.
9d9e80400026a3ea523c729b.jpg

6.
982576ce000437ff522d8cee.jpg

7.
d3affe600028c21c51d05678.jpg

8.
tumblr_mpwot6vW101rb77zco1_500.jpg

9.
cc46d16900080bc7526e66bb.jpg

10.
b554a4d50018df9951ccc34e.jpg

Noella
  • awatar Navillera: I pomyśleć, że ja w liceum narzekam na sprawdziany. xD Mam nadzieję, że te egzaminy dobrze ci poszły. :D
  • awatar Mīakyatto: Gratulacje dobrych ocen. Obyś z dostała równie dobre oceny z pozostałych przedmiotów. Powodzenia w zrzucaniu wagi i poszukiwaniach pracy! Fighting!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

talona
 
Oficjalnie pragnę Wam powiedzieć, że mam najgorsze życie z możliwych. Zostałam sama. Dlaczego?
-rzucił mnie facet, bez którego nadal nie mogę żyć
-mój przyjaciel zabił się dopalaczami
-jedyna przyjaciółka znalazła sobie okropnego faceta, który jest o mnie zazdrosny.
Może być gorzej? Jasne! Kończę liceum, od początku szkoły mam zajęcia indywidualne, więc poza nauczycielami nie znam tam nikogo.
Dodatkowo, jeśli chodzi o facetów, to moje znajomości kończą się na kilku pocałunkach, albo kilku wspólnych wizytach w łóżku.. Czego oczywiście żałuję, bo czuję się wtedy jakbym zdradziła BYŁEGO chłopaka.
Nie mam już takich problemów jak kiedyś, czuję się w miarę "wyleczona" z depresji. Ale powiem Wam, że to wraca. Cały czas wraca.. Płaczę po nocach, mam dużo lęków. Czasami biorę jakieś leki bez przyczyny, codziennie się upijam i jem. Ciągle jem. To głupie, bo czuję, że jeśli będę chuda to będę miała wszystko.. Za czasów, gdy chorowałam na bulimię było tak łatwo chudnąć!  -8kg w miesiąc? Wtedy- żaden problem. Teraz- +8kg w 2 tygodnie..
Zamierzam się zmotywować i zacząć od nowa. W sobotę zaczynam nową pracę, 24 marca robię kolejny tatuaż, potem matura i mam nadzieję - przeprowadzka do ukochanego Krakowa, albo i jeszcze dalej: nad morze. Chciałabym też pokazać swojej miłości, że potrafię być fajna. Charakter już zmieniłam. Został nieszczęsny wygląd..

tabletki: 1 błonnik, 2 witamina C, 9 Ulgix

bilans:
-jajeczno-szpinakowe muffiny z mozzarellą i pomidorem (337)
-kawa z korzeniem imbiru (1)
-kawa z cynamonem (1)
-krupnik (98)
-energetyk (30)

spalone kcal:
-60 min yin joga (-130)
-90 min sprzątanie (-330)
-40 min spacer (-160)

razem:
467-590=-123kcal
Łał, do tego dochodzi 1000kcal zmarnowych na samo życie. Wiem, że raduję się głupotami takimi jak sprzątanie, czy chodzenie, ale nie zdajemy sobie sprawy ile te czynności spalają kalorii! Nawet jeśli nie rzeźbią ciała - warto zwracać na nie uwagę.

  • awatar GiaLexi46: no to nie pozostaje nam nic jak zyczyc ci powodzenia piekna! tez chciałabym kiedyś wynieść się nad morze, mieć plaze codziennie pod nosem mmm. w marcu licze na zdj tatuażu ;)
  • awatar Talona: @aya46: dzięki! Właśnie plaża i morze to moje wielkie marzenie. No i jestem zakochana w Gdańsku! A w marcu oczywiście pochwalę się tatuażem ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

iamnothungry0
 
Pokaż wszystkie (3) ›
 

iamnothungry0
 
*nie macie pojęcia, jak ciężko było napisać to nazwisko*

Tak więc, jak obiecałam, dzisiaj wrócę z DPD, wieczorem szykuje się bilans!
Dawno tego nie wstawiałam, wow.
Teoretycznie mogłabym wstawić bilans już po obiedzie, który będzie po 15:00, bo gdybym zjadła kolację, nie zmieściłabym się w dzisiejszym limicie, rozplanowałam więc posiłki tak, żeby śniadanie było kaloryczne, a później tylko obiad, ewentualnie jakaś mała przegryzka.
Tak, czy inaczej wolę wstawić bilans dopiero wieczorem, żeby mieć pewność, że nie podjadałam.

a1.jpg


a2.jpg


a3.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

noella
 
Próbuję jeszcze raz, jak na razie małymi krokami byle do przodu..

Tak więc dziś --> *5.02.17*
Bilans: *ok 1300 kcal*
Ćwiczenia: *brak*

Jak na mnie to sukces, bo dni bywały różne, w styczniu czasem lepsze, często gorsze, w lutym od samego początku porażka ale postaram się nie poddać i dążyć do celu nawet gdyby miało to dłużej niż powinno trwać, kiedyś w końcu się uda, prawda? :)

P.S. Zważyłam się dziś, 71,5 kg a w połowie stycznia było 69,5 kg już, eh :( ale mam nadzieję, że niedługo do tej wagi wrócę a potem coraz mniej i mniej aż do celu.. :)

Sesja na magisterce nadal trwa, liczę że po niej czyli w połowie tego tygodnia, oczywiście jak dobrze pójdzie i obejdzie się bez poprawki, bardziej się za siebie zabiorę.. Muszę! Wtedy też jestem zmuszona ogarnąć nową pracę, także lekko nie ma i nie będzie ale będę się starać ogarnąć jakoś wszystko ;)

1.
7f20f6870024aa8e51ab4e14.jpg

2.
5c7895f20026b77b52f523d9.jpg

3.
d3200fb40022747c528b3d5a.jpg

4.
20130628101250.jpg

5.
12364bf50025e5495198dca0.jpg

6.
dfc568cb001839f752c45c7c.jpg

7.
cf471a2b000a404a51d05693.jpg

8.
http3A2F2F36.media.tumblr.jpg

9.
1098047_552566508126537_619134774_n.jpg

10.
amershop+(14).jpeg

Noella
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów