Wpisy oznaczone tagiem "thispiracje" (60)  

noella
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

lighttouch
 
Za słaba by żyć, za silna by umrzeć.
Wracam do Was...
Wracam, ponieważ wracam do tego z czym wcześniej udało mi się wygrać. A przynajmniej tak mi się wydawało...

*Proszę, podajcie mi pomocną dłoń. Jest ktoś tutaj ze mną, jeszcze ?*


   Było w miarę dobrze.. można powiedzieć. radziłam sobie jakoś ze sobą, swoją psychiką, lekko już zresztą podburzoną. Wszelkie zbędne myśli starałam się w sobie tłumić, zgasić te które rozpalały się i płonęły we mnie żywym ogniem chcąc podjudzić popiół, tych które udało mi się chociaż częściowo ugasić. Wszystko układało się w miarę dobrze. Mimo tego, że nie było już tak jak wcześniej. Może to jest efekt uboczny całego zaangażowania, w coś co w ogóle powinno nie mieć miejsca? Jakaś część mnie obumarła. Mimo, że funkcjonuję , żartuję, uśmiecham się, to nie jestem taka JA w pełnej, oryginalnej wersji. Wykonuję te wszystkie czynności, zwane życiowymi. Spędzam czas z przyjaciółmi, czasami znajduję odrobinę czasu dla siebie, gdzie mogę spokojnie zastanowić się do dalej. Co ze sobą zrobić. Bywa ciężko. Zwłaszcza, gdy zdzieram z siebie przyzwoitość i w obliczu swoich amarantowych czterech ścian pokoju wylewam wszelką złość, żałość i pretensje, których i tak nikt nie usłyszy.

*Proszę, podajcie mi pomocną dłoń. Jest ktoś tutaj ze mną, jeszcze ?*

Było dobrze. Wróciłam do odchudzania. Wymiotów. Przeczyszczania. Ciągłe zmniejszanie porcji jedzenia. Cięcie się.
Może po prostu mi tego brakuje? A może po prostu nie wiem już jak to jest żyć?

*Proszę, podajcie mi pomocną dłoń. Jest ktoś tutaj ze mną, jeszcze ?*
  • awatar Nick.: Martwilam sie o ciebie :(
  • awatar Skinny18: a miałam nadzieję że nie wrócisz już do tego bo tak dobrze ci szło a pamietaj zawsze ci ktoś pomoże czy tutaj czy u ciebie, nigdy nie zostaniesz z tym sama :*
  • awatar madameskinny: Ja jestem. Pamietasz mnie? Icantexplain.pinger.pl... jejku dawno cie nie czytalam ani nic. Dlaczego wrocilas do tego wszystkiego? Przeciez tak dobrze ci szlo, zaczelas odzyskiwac siebie.. czemu to sie znowu musialo stac? Nie tak ma byc.. nie moze tak byc. To nie jest dobre życie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

nanamei
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nanamei
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nanamei
 
NanaMei:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

pinacolandia
 

Koniec z licznikiem. Przynajmniej do końca czerwca, potem zobacze. A rezygnuje dlatego, że on i tak nie ma sensu, miał byc do końca czerwca zrealizowany a tak nie będzie. Można się tylko pogubić :P
Zamiast tego będe pisac znowu bilanse i ćwiczenia które wykonałam ;) Więc dzisiaj jest dzień pierwszy, zaczynam od początku ;)

Bilans:
śniadanie : 1/2 jogurtu naturalnego z truskawkami + czerwona herbata
I przekąska : kawa z mlekiem (będzie)
obiad : zupa krem z kalafiora (będzie)
II przekąska : jabłko (będzie)
kolacja : 2 kromki chleba razowego z almette,wędliną i ogórkiem (będzie)


Ćwiczenia:
-a6w
-100 brzuszków
-nogi
-Mel B posladki
-przysiady
  • awatar soFun: Podziwiam ludzi , którzy planują wszystkie posiłki z wyprzedzeniem. U mnie niestety się tak nie daa. ;c
  • awatar kosmetyczkomania: Życzę wytrwałości :*
  • awatar healthy happy fit: chciałabym mieć taką figurę jak na 1 zdjęciu
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

lighttouch
 
Witajcie kochane !

Na początku chciałabym podziękować za wszystko to co zrobiłyście dla mnie. Bez Was, ja usycham. Stałyście się dla mnie cholerną inspiracją, motywacją, oparciem. Dałyście mi tyle siły, że dzięki Wam, jestem tutaj dziś, teraz, żyję..
Jesteście nieocenione !

U mnie ?
wczoraj miałam napad, ale w dość "spokojnej" formie, jeśli można to tak nazwać. Cholernie się hamowałam. I... udało się . Owszem zjadłam więcej niż zazwyczaj, ale nie przesadziłam. Tyle że wymiotowałam...
Ważyłam się dziś. Przez dwa tygodnie, waga praktycznie trzyma się w normie więc nie narzekam. Zresztą, na dzień dzisiejszy cała ta waga ma dla mnie dość małe znaczenie. Wolę mieć tu czy tam więcej, niż poświęcić swoje życie na ciągłe męczenie się tym co zjadłam, ile zjadłam, czy zdrowo, czy też nie, ile to ma kalorii, czy nie za dużo...
Mam tego dość. Przez ane i mie, moje życie straciło sens. Dopiero teraz jak się od nich odcinam czuję, że żyję. Co prawda brakuje mi znajomych, przyjaciół, chłopaka... Ale to jeszcze mogę osiągnąć, mogę zdobyć, jeśli tylko o to zawalczę. Jeśli tylko pokonam ane, ed, mie.
Proszę Was tylko o jedno, nie zostawiajcie mnie teraz bo właśnie w ten moment jest dla mnie przełomowy, a wasze wsparcie doda mi cholernie dużo sił...
  • awatar •thin&happy•: dokładnie kochana, masz przed sobą całe życie, jeśli uda Ci się pokonać te cholerne choroby, a widzę, że zmierzasz ku temu dużymi krokami, to na pewno będziesz miała dalej dobre życie.. przyjaciół i chłopaka znajdziesz w swoim czasie, może nawet nie będziesz musiała daleko szukać.. najważniejsze jest to, żebyś raz na zawsze skończyła z aną, mią i tym całym gównem, przez który nie mogłaś do tej pory normalnie żyć:c trzymaj się mocno, pamiętaj, że wierzymy w ciebie <3
  • awatar dudziak: dobrze, ze chcesz z tego wyjsc i walczysz
  • awatar Skinny18: zawsze tu będziemy dla ciebie więc nie przejmuj się :* powinnaś wyrzucić wagę, polegaj na tym jak się czujesz. Walcz dalej i nie poddawaj się :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

nataliette
 
Jak szkoda, ze weekend majowy tak szybko sie skonczyl :)
robi sie coraz cieplej :] :D
moj nowy zakup :

IMG_4533.JPG

plyty
4d685685.jpg

prezent od Borysa:

rtttrwte.jpg


etwetwetwt.jpg

ramka na zdj
ewtwetwetwt.jpg

:)
moja nowa fryzurka:


IMG_0639.PNG


3232.jpg


2323.jpg


dfsdfsdf.jpg


weweqeqe.jpg


Slajd1.JPG

jutro przychodzi paczka z cambridge Satchel Company <3
Hugs XOXO
  • awatar gemma ♥: i prosze cie kochana, spojrz trzezwo na swoja twarz a dopiero pozniej okreslaj innych:) tutaj masz przyklad
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

lighttouch
 
Witajcie kochane !

Dziś wpis odmienny. Zastanawia mnie jedno... Jak się odchudzałam, doszłam do wymarzonej wagi, moje kości były widoczne, waga z dnia na dzień malała, byłam szczęśliwa owszem. Ale jednocześnie byłam więźniem. Cierpiałam. Miałam moją wymarzoną sylwetkę, ale nie miałam ludzi których kochałam. To ja ich od siebie odtrąciłam, nie oni mnie. To ja skupiłam się na sobie, na chudnięciu, na idealnej sylwetce, a nie na utrzymaniu kontaktu z nimi. To ja schodziłam na dno poprzez doprowadzanie się stopniowo do śmierci.
Teraz pomyślałam sobie, czy warto ? Warto, owszem. Warto zrzucić kilka kg jeśli chcemy poprawić swoją wartość, jeśli chcemy lepiej wyglądać.. Ale czy warto się niszczyć? Ana, Mia, ED. One stają się naszymi najczęstszymi przyjaciółkami.
Chociaż jeszcze w mojej głowie brzmi echo "jesteś brzydka, gruba, schudnij", to nie daje się temu. Dlaczego? Bo chce być zdrowa i szczęśliwa. Nie chce poświęcić swojego życia na liczenie kalorii, na sprawdzanie wagi, na ciągłe myślenie o jedzeniu, o figurze. To nie daje prawdziwego szczęścia. Możecie myśleć, że pisze brednie...
Owszem, anoreksja, bulimia, stale będą dla mnie czymś w rodzaju inspiracji. Ale nie chce do tego wracać. Chce żyć. Chce kochać. Chce być kochana. Chce być szczęśliwa.
Tak czy siak, wspieram każdą z Was. Każdą która chce zgubić kg, która chce wygrać z aną, mią, ed.
Jesteście silne i dacie radę.
  • awatar martwa dziewczyna: Jestem tego samego zdania co Ty :) dlatego ciągle nie wiem co robić. Może nie mam znajomych, ale nie chce być znowu 'więźniem'? Chciałabym trochę schudnąć i być normalna, tylko czy tak się da.
  • awatar •thin&happy•: Kochana w pełni cie rozumiem.. Jetes mloda, masz przed sobą całe zycie, a gdybys nie byla taka silna, to Ana i Mia juz dawno by cie wykonczyly.. Na szczescie Ty sie nie poddajesz, dajesz rade i zaczynasz rozumiec, jak wielka krzywde sobie wyrzadzilas.. Trzymam za Ciebie kciuki <33
  • awatar Skinny18: nie piszesz bredni, masz zupełną rację i są ludzie którzy odchudzają się z głową i jest wszystko dobrze gorzej jak ktoś nienawidzi siebie i znajdzie się w świecie gdzie znajdzie ludzi podobnych potem ciężko z tego wyjść, nie każdego niestety da się od tego uchronić ale chciałabym żeby każdy kiedy doszedł do takich wniosków jak Ty :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

lighttouch
 
*4 dni bez napadów*
*4 dni bez wymiotów*
*4 dni bez ważenia*
*4 dni bez cięcia się*

I co więcej? Jestem z siebie bardzo dumna. Teraz to ja wygrywam. Teraz to ja jestem ponad to wszystko. Zbieram w sobie wszystkie siły i walczę.
Zrozumiałam dziś jedno. Gdybym dalej sięgnęła po żyletkę, gdybym dalej skupiła się na wadze, kaloriach, mogłabym śmiało sobie powiedzieć:

“jesteś słaba, wiesz? cholernie słaba. bo gdzie się podziała ta twarda  i silna dziewczyna, która obiecała walczyć o siebie? przegrałaś. przegrałaś z kawałkiem metalu. przegrałaś walkę o swoje życie. przegrałaś walkę o szczęście. przegrałaś walkę o siebie.”


Ale nie, ja do tego nie dopuszczę.
Wszystko co mnie do tej pory niszczyło - teraz daje mi motywację do większej walki.
Ana, Mia, Ed.. to było błędne koło. W końcu to przerywam. Trzymajcie kciuki.


*Wszystko polega na tym, żeby człowiek był taki, jaki jest, żeby nie wstydził się chcieć tego, czego chce i marzyć o tym, o czym marzy. Ludzie są na ogół niewolnikami konwenansów. Ktoś im powiedział, że powinni być tacy i tacy, i starają się być takimi aż do śmierci, nie wiedząc nawet, kim byli i kim są naprawdę. Nie są więc nikim i niczym, postępują niejednoznacznie, niejasno, chaotycznie. Człowiek przede wszystkim musi mieć odwagę być sobą.*
  • awatar martwa dziewczyna: Ale miło się czyta pozytywny wpis :) Cieszę się, idziesz w dobrą stronę.
  • awatar •thin&happy•: Ja od poczatku wierze w ciebie, wiedzialam, ze kiedys w koncu sie uda <33 nadal trzymam mocno kciuki, kochana, bedzie dobrze! ^^
  • awatar Skinny18: Zawsze trzymam za Ciebie kciuki. Jesteś za młoda żeby zniszczyć siebie w tak młodym wieku, jeszcze tyle pięknych chwil przed Tobą nie daj sobie tego zabrać. I miło wiedzieć że dajesz sobie radę, że jesteś znowu z nami. Walcz o siebie :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

lighttouch
 
Witajcie kochane :)

Od dziś, zmiany. Walczę.
O to by Ana nie wróciła.
O to by pokonać ED.
O to by pokonać Mie.
O to by wyjść z depresji.
O to by pokochać siebie.

Niech się dzieje co chce, ja się nie poddam. Nigdy nie będę idealna, nigdy nie będę perfekcyjna. Ale mogę być szczęśliwa. Tak, mogę, jeśli tylko o to szczęście zawalczę i się nie poddam. Chce móc kiedyś spojrzeć wstecz i mieć pewność, że wygrałam. Wygrałam to życie.

*AnaMay* - dziękuję za każde słowo otuchy, za każdą poradę, za dodawanie sił, za dobroć, którą mi okazujesz, za to co dla mnie robisz.
Dla mnie jesteś piękna. Nie tylko na zewnątrz, ale i w swoim wnętrzu. Dziękuję.

Zacytuję na koniec mojego ulubionego pisarza:

*[...] jeśli się z czymś bo­rykasz, ro­zej­rzyj się dookoła, a zo­baczysz, że wszys­cy ludzie z czymś się bo­rykają i że dla nich jest to równie trud­ne, jak dla ciebie.*
  • awatar Wus hu: To mi się podoba ! <3
  • awatar incognitus: kochana i tak ma być zawsze, takie wpisy lubię, uwielbiam, kocham! Wygrasz ta walkę, każda walkę wygrasz, pokonasz ane, mie. I nie dziękuj mi, bo Ty zrobilas dla mnie o wiele więcej, dzięki Tobie wychodzę powoli z tego wszystkiego. I Ty też będziesz szczęśliwa :*
  • awatar priceless: trzymaj się cieplutko :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

lighttouch
 
Boję się.. czego? Że już nigdy nie będę szczęśliwa. Ten strach nie pozwala mi przeżywać, czuć, rozumieć, walczyć, jest moim przekleństwem. To co przeżywam... to wszystko mnie otumania, pozbawia opanowania, przytomności umysłu.
W ręku pusty kieliszek, a w środku jeszcze większa pustka, coś co o wiele trudniej wypełnić. Czuje się jak roślinka, która więdnie z dnia na dzień. Nie pielęgnowana ciepłem, nie podlewana uczuciami, nie nawożona miłością.

Mia jest zła. Bardzo. Na rodziców. Na mnie. Pozwala mi się objeść, później łagodnie i z uśmiechem prowadzi mnie gdzieś gdzie mogę to  z siebie wyrzucić, ale za często rodzice ją zatrzymują. Złości się codziennie. Przez co cięcie się postępuje. Nie chce żeby tak na mnie krzyczała. Nie chce żeby mnie wyzywała. Chce móc siebie pokochać, ale nie potrafię.
Już drugi tydzień jak Pani H. jest na wyjeździe służbowym. Wizytę mam dopiero 7 maja. Potrzebuje jej.
9 maja - wizyta u psychiatry.
A jutro? Nie wiem co będzie jutro. Nie wiem czym będę jutro...
  • awatar Skinny18: znowu wracasz do tego co było wcześniej i to bardzo przykre...brakuje mi tego jak pisałaś że nie poddasz się, że wygrasz, że będziesz walczyć do końca, gdzie to wszystko się podziało? wszyscy tutaj zawsze będą cię wspierać ale nie zaczniemy walczyć o twoje życie za ciebie, to musisz zrobić sama, byłaś już tak blisko wyjścia z tego, spróbuj kolejny raz bo życie jest tego warte, ty jesteś warta tego żeby żyć normalnie. Może powrót do ośrodka dobrze by ci zrobił? działaj, rób cokolwiek żeby wyleczyć się, nie poddawaj się :*
  • awatar gość: oj.. doskonale Cię rozumiem :(
  • awatar Metamorfoza: Kochana nawet nie pisz głupot! Jeszcze nie dawno miałaś tyle siły i ochoty do walki. Gdzie ona się podziała?! Jesteś silną i mądrą dziewczyną i wierzę, że jak chcesz to potrafisz :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

lighttouch
 
Kochane, dajecie mi mnóstwo motywacji. Dajecie mi wiele wiary w lepsze jutro. Ale ja upadam.
Tak, upadam. Kiedyś swoją czarną wewnętrzną dziurę wypełniałam imprezami, alkoholem, wygłupami. Teraz zapełniam to objadaniem się, wymiotami, autodestrukcją.

Wczoraj miałam napad i wykorzystałam sposób wyszukany w necie. Pół szklanki soli + przegotowana woda. Leciało ze mnie tak, że wzrok nie dosięgał, ale męczyłam się 6 h.
Dzisiaj miałam napad - zrekompensowałam to sobie kolejnymi krechami na ręce.
Wiem, to jest chore, nierozsądne, bez sensu.
Ale ja już nie daję rady sama ze sobą.
Waga? : 52.5
Nie mam siły żyć. Istnieć. Funkcjonować.
Patrząc na siebie w lustrze widzę wielką ogromną świnię, bez uczuć, bez szans na lepszą przyszłość. Dajcie mi siły bo to mnie wykańcza...
  • awatar martwa dziewczyna: pomogło? ;o mnie te napady zabijają.. ja też już nie mam siły. Chciałabym Ci pomóc, ale sama umieram.
  • awatar gość: dokładnie :( napady zabijają nas...
  • awatar sayaaa: kochana, musisz być silna, nie możesz się poddać. Wiem, że to trudne, ale zbierz siły i wyjdź z tego, nie pozwól żeby zepsuło Ci to całe życie!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

lighttouch
 
Jestem w kropce. Żyję w zniewoleniu. Moją czarną dziurę, która tkwi wewnątrz mnie, zapełniam imprezami, alkoholem, wygłupami, ranami.
Ale nie wiem już co to znaczy, żyć.

Chciałam, aby M. określił się jasno. Wystawiając karty na stół. Stwierdził, że to nie ma sensu,że nie widzi mnie w swojej przyszłości. Znów zawód. Kolejny.

Wczoraj znów doszły kolejne sznity. Mama znalazła żyletkę, to sięgnęłam po nóż. To jest chore, wiem to. Ale ja już nie potrafię inaczej.
Napad - wymioty albo przeczyszczanie, cięcie się, chęć skończenia ze sobą, nowy dzień i wszystko się powtarza. Błędne koło.

Teraz to Mia mnie wyniszcza. Teraz to ona ma nade mną władzę, kontrolę. Naprawdę, dziś, mam ochotę to skończyć, teraz, zaraz.

Trzymajcie się, nie dajcie się wciągnąć w to bagno. To niszczy. Rozwala człowieka od wewnątrz. Spadam. Myślałam, że umiem latać, więc dlaczego upadłam ?
  • awatar Grubba ja: Nawet anioły spadają czasami na ziemię..
  • awatar gość: martwię się o Ciebie :(
  • awatar martwa dziewczyna: :( tyle mogę 'powiedzieć'. Skoro wygrałaś jedną walkę, musisz wygrać drugą !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

lighttouch
 
Witajcie wariatki, motylki, pesymistki, realistki, optymistki.

Jest mi cholernie źle z tym, że tak Was zawiodłam. Że tak się oddaliłam od Was. To Wy dałyście mi szansę na lepsze życie, to Wy zmotywowałyście mnie do walki, a ja teraz się od Was oddalam. Przepraszam. Postaram się to zmienić, obiecuje, ale czy dacie mi szansę?

U mnie źle. Ana dała sobie spokój, Mia za to nadrabia. Nie wiem czy jest jeszcze dla mnie jakakolwiek szansa. Każdy napad, rekompensuje sobie cięciem. Rodzice ostatnio zauważyli wszystkie moje sznity na rękach. Codziennie sprawdzają mój pokój, mnie - czy przypadkiem nie doszły nowe blizny. Naprawdę, wysiadam, mój pociąg się zatrzymuje, a ja muszę chyba wysiąść i stanąć na torach, czekając aż pociąg ruszy by oszczędzić sobie i wszystkim cierpienia.

Pamiętajcie, jesteście wspaniałe, idealne - każda na swój sposób. Jeśli myślicie, że nie jesteście szczęśliwi w swoim życiu, pomyślcie, że jest ktoś kto jest szczęśliwy, bo istniejecie.

*Przestańcie nienawidzić siebie za wszystko czym nie jesteście. Zacznijcie kochać siebie za wszystko, czym jesteście.
  • awatar gość: święte słowa! Wracaj do nas kochana i proszę spróbuj się nie ciąć :(
  • awatar incognitus: pokonalas ane i to się liczy teraz, tak? nie wszystko naraz bo nie da się pokonać wszystkiego od razu bo polegniesz. Ale walcz dalej bo zaslugujesz na szczęście. Ja dzięki Tobie w to uwierzylam że mogę być szczęśliwa i jestem. Wiesz jestem z kopią Scofielda ;) jest fantastycznie i teraz modlę się aby i u Ciebie tak było.
  • awatar incognitus: od 24 marca jesteśmy ze sobą ale spotykaliśmy się dosyć długo wcześniej. Strasznie kochany jest. Wpadlam jak śliwka w kompot, nie wyobrażam sobie teraz życia bez niego. :) strasznie bym chciała żebyś Ty także była szczęśliwa. Żebyś zapomniała o tym wszystkim.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

sevensperfection
 
Sevens perfection:

Bilans:
11:00  -  owsianka [3 łyżki płatków owsianych, 1 łyżka kaszy manny, 1 szklanka mleka, 1 łyżeczka gorzkiego kakao nisko tłuszczowego, cynamon]
14:00  -  duże jabłko
14:30  -  lód w wafelku (110 kcal|)
15:00  -  5 łyżek białego gotowanego ryżu z sosem niezagęszczonym, 1 udko z kurczaka duszone bez skóry, 1/4 gotowanej kapusty
18:00  -  pomidor, kawałek ogórka, 2 plastry polędwicy sopockiej, 1 łyżka oliwy z oliwek
+ kawa bez dodatków 2x, zielona herbata 4x, owocowa herbata 1x

Waga spadła 1,5 kg od ostatniego ważenia. Teraz jest 61,5 kg. Cudnie! :D
Chciałam dziś iść na rower, ale wiatr mnie zniechęcił - żałosne... wiem.


Popadam w apatię...
  • awatar Skinny18: ej no co to za wymówki. Jedyne wolne dni od pracy gdzie możesz porobić sobie coś innego a tobie się nie chce, ale i tak gratuluje spadku wagi mówiłam że będzie mniej :)
  • awatar perfect vacuum: piekny bilans :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

lighttouch
 
Hej kochane ! Jak tam u Was? Przepraszam Was po raz kolejny za moją nieobecność. Mam teraz strasznie dużo na głowie, ale bez Was nie jestem w stanie wytrzymać.

Ja oceniam swój stan na 2+.
Ostatnio po raz kolejny chciałam to zrobić, chciałam ze sobą skończyć. Zrobiłam to pod wpływem chwili, impulsu. Tylko J. i A. się mną przejęli.  Oni są niezastąpieni. Ich interwencja sprawiła, że próbowałam się odratować. Ale nie wiem czy jestem w stanie powiedzieć, że tego żałuję..

Dziś mama zobaczyła sznity na moich rękach. Jakoś z tego wybrnęłam. Ale teraz codziennie sprawdza mi ręce, żeby sprawdzić czy żadna nowa kreska nie doszła. Jak żyletki były pochowane, to użyłam noża.

Kolejna zła informacja - ana może i odeszła na bok, ale popadłam w drugi problem. Tak... Bulimia. Przeczyszczanie, wymioty.. Dlatego znów zaczęłam się ciąć.

Wróciłam na terapię do mojej Pani H. W piątek mam z nią kolejną wizytę. Stwierdziłyśmy, że jak sama nie dam rady to będę musiała przyjmować znów leki.

Poza tym, w moim życiu pojawił się M. Kiedyś próbowaliśmy wiele razy, ale nam nie wyszło. Teraz znów się do siebie zbliżyliśmy. Wiem, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ale on daje mi siłę, motywację. Przy nim czuję się bezpieczna. Więc jak dobrze pójdzie to na kilka miesięcy pojadę do niego, do Holandii. A w czerwcu wybieram się z nim na wesele. On jest idealny, idealny dla mnie.

Trzymajcie się ciepło. Postaram się częściej zaglądać. Mam nadzieję, że o mnie nie zapomnicie.

ps. gdybyście miały jakieś pytania, zapraszam:
ask.fm/asiiiieek
tam jest też link do mojego profilu na fb.
  • awatar martwa dziewczyna: kurczę, taka kolej rzeczy... Anna, napady, bulimia ;/
  • awatar •thin&happy•: mam nadzieję, że nie stracisz tej siły i jeśli to ma Ci pomóc, to spotykaj się z tym M., w końcu najważniejsze, żebyś pozostawała silna. trzymaj się kochana.
  • awatar Nick.: Też to znam . Niby ana odstąpiła a teraz ciągle się przeczyszczam i wymiotuję :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (50) ›
 

lighttouch
 
Witajcie kochane !
Dawno mnie tu nie było. Stęskniłam się cholernie za Wami. Przepraszam za swoją nieobecność, mam nadzieję, że mi wybaczycie.

Co u mnie? Miałam być na terapii przez ok. 3 miesiące. Niestety, od piątku jestem już w domu. Wywalili mnie przez naruszenie regulaminu.
Tam jest zakaz spożywania alkoholu, ale ja wraz z K. i J. poszliśmy kilka razy na piwo. Nie było by w tym nic złego bo oni stali się mi najbliżsi i wszystko robiliśmy razem. I jeden i drugi stali się najważniejsi tam. Niestety trafiły się osoby, które "podkablowały" to Terapeutom, ale wzięłam winę tylko na siebie.
J. i tak się wypisał kilka dni wcześniej bo miał dość tego otoczenia. K. jest już tam 8 miesięcy po 3 próbach samobójczych. Nie chciałam żeby przez taką głupotę zaprzepaścił szansę na lepsze życie. Za dużo przeszedł.
Jestem w domu i nie daje rady. Rodzice robią wyrzuty, nie rozumieją, karcą, dochodzi czasami do rękoczynów..

Ale mam dobrą wiadomość. POKONAŁAM ANĘ!
Przytyłam, jem wszystko co chce i na co mam ochotę nie bacząc na kalorie.
Jednak teraz problem mam z inna sprawą. Mam codziennie tragiczne napady. A potem się przeczyszczam na wszelkie sposoby. Dlatego też przytyłam. ważę 51 kg. Każdy mi mówi, że kompletnie tego po mnie nie widać. Nie obchodzi mnie to.
Dlatego proszę Was, nie pakujcie się w to. To niszczy życie.. To całe niezdrowe odchudzanie, to pragnienie bycia szczupłym, by mieć idealne ciało... to się nie kończy.. jak się zacznie, to nie ma końca, cały czas coś będzie nie tak, coś będzie nie pasować. Każdy detal będzie się odbijał na naszej psychice. Ja zniszczyłam najpiękniejsze lata swojego życia. Co z tego, że ważyłam cholernie mało, co z tego, że miałam chude ciało, jak miałam zagrożenie życia, zagrożenie, że nigdy nie założę rodziny, straciłam wszystko co kochałam. Czy warto? nie sądzę. Nie karcę tych, które do tego dążą. Życzę Wam szczęścia i radości. Ale proszę, zadbajcie o siebie.

Od jutra wznawiam terapię z moją Panią H.
Zerwałam znajomość z M. Kocham go, a raczej kochałam . To była toksyczna miłość.

Uwielbiam Was. Będę teraz tu częściej zaglądać i pisać Wam o dalszej walce.
  • awatar Skinny18: szkoda że cię wywalili ale dobrze sobie radzisz teraz i niech tak zostanie. Obyś nigdy nigdy do tego nie wracała. A nie masz możliwości zamieszkania sama żeby nie być pod nadzorem rodziców może byłoby ci łatwiej? :*
  • awatar ohalice: Szkoda, że Cię wywalili, ale widać, że i tak uzyskałaś tam pomoc. Bardzo mnie cieszy, że jest dużo lepiej niż było. Dalej walczysz, ale już wygrałaś. Trzymaj się
  • awatar incognitus: wróciłaaaaaaaaaaaaaaś! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

sevensperfection
 
Sevens perfection:

W pracy już lepiej. Właściwie pracują w tym sklepie 4 dziewczyny - tylko na zmiany chodzą. Z trzema mam super już kontakt, bardzo dobrze się dogadujemy. Ale z tą jedną nadal nie potrafię się porozumieć, już nawet nie próbuję. Ona też się specjalnie nie wysila, więc ja też nie będę. Wręcz mnie dołuje za każdym razem, gdy ją widzę. Czuję jej ciężki wzrok na moich barkach i źle mi się przez to pracuje. Staram się to ignorować i nie zaprzątać sobie nią głowy - po prostu dobrze wykonywać swoje obowiązki, żeby nie miała się do czego przyczepić. Muszę jednak przyznać, że ona wcale lepiej ode mnie sobie nie radzi. W sensie obsługi klientów, jedynie tyle co przy kasie skasuje im ubrania. Ogólnie mamy taki obowiązek, żeby mówić klientom na wejściu dzień dobry, podejść i zapytać się czy szukają może czegoś konkretnego i doradzić jakby co. Ja już się przemogłam i praktycznie to ja odwalam tą brudną robotę w większości za te obie, które akurat ze mną pracują tego dnia. Z klientami dobrze mi idzie w zagadywaniu ich, wcześniej miałam z tym troszkę problemu, ale teraz robię to jak pro. Gorzej tylko z pokazaniem im tego czego tak naprawdę chcą, bo nie do końca jeszcze wiem gdzie co jest w tym sklepie i wtedy trochę głupio się czuję, gdy pytam : "czy szuka pani może czegoś konkretnego?", ona mi coś tam odpowiada, że taką a taką bluzeczkę i ja wtedy po prostu wpadam w nieogar... no ale cóż. Specjalnie się tym nie przejmuję, bo to kwestia czasu, żeby to pojąć. Ważne, że to najgorsze już potrafię - czyli tą gadkę szmatkę. Szefowi na tym najbardziej zależy. I też czasami przychodzą klienci, ale tak naprawdę podstawieni, żeby sprawdzić jak pracownice sklepu ich obsługują i oceniają nas potem. Więc wolę być ostrożna i robić to jak należy.
Najlepiej obsługuje mi się facetów. Wiedzą po co przychodzą, ja im doradzam i kupują - bez specjalnego cackania się. I jeszcze na koniec ci podziękują, choć muszą wydać np. 400 zł. Ostatnio trafił mi się taki dziany koleś. Kupił koszulę, spodnie i kurtkę wiosenną. Gdybyście mnie widziały jak dumnie szłam, żeby go zaprowadzić z tymi ubraniami do lady. Faceci jednak lubią jak się im powie czy dobrze w czymś wyglądają, a wręcz tego potrzebują bo nie mają o tym zielonego pojęcia. Gdybym stanowczo nie powiedziała mu w czym tak naprawdę dobrze wygląda to by się motał i w końcu nic nie wybrał.

________________________________________________________  

Ach ta dieta... Nie będę ściemniać - nie ma jej. Nie liczę kalorii, ale staram się jeść z umiarem, choć często jest to trudne, gdy nie stawiasz sobie konkretnego ograniczenia. Muszę coś postanowić sobie, zaplanować i ogarnąć to jakoś, bo tracę kontrolę. A o ćwiczeniach w ogóle nie ma mowy od poniedziałku do piątku. Praca mi zabiera całą energię - w końcu 8 godzin stania bez przerwy robi swoje. Nogi mi puchną, gdy wracam z pracy nie robię nic - oprócz leżenia. A jak mam iść tylko do kibelka to umieram po prostu - ledwo chodzę. Mam nadzieję, że z czasem organizm się do tego przyzwyczai i znajdę troszkę mocy, żeby poćwiczyć, bo bardzo się za tym stęskniłam. Choć pobiegać te pół godzinki dziennie. Słońce takie piękne za oknem a ja mam zdychać w domu z bólu...? Wykończę się - mówię wam. Ale wiosna/lato mnie motywuje.

Właśnie pomalowałam sobie paznokcie na czerwono :)

Co do diety - do liczenia kalorii raczej nie wrócę, ale muszę ułożyć jakiś plan dnia, co, kiedy i ile zjem. Nie będzie to łatwe, ale się postaram. Mój brzuch mnie już dobija.
  • awatar ♥ T ♥: Patrz, ile Ty się o ludziach dowiesz w trakcie pracy :d . Lej na tamtą laskę, ciekawe, czy identyczny stosunek ma też do pozostałych dwóch ?
  • awatar ♥ T ♥: @Sevens perfection: Kultura jakaś obowiązuje, dziwię się dziewczynie, bo bycie miłym i uprzejmym nic ją nie kosztuje ;) . Mam nadzieję, że dziewczynie przejdzie "problem", bo szkoda się męczyć w niefajnej atmosferze. Trzymaj się tam ciepło :)
  • awatar Skinny18: uff przeczytałam :) Nogi po pewnym czasie przyzwyczają się i nie będziesz tego aż tak odczuwać, co do diety to ważne że kontrolujesz się to jest podstawa wszystkiego i nie wracaj do liczenia kalorii nigdy wiecej :) I cieszę się że w pracy lepiej a tamtą dziewczyną nie przejmuj się jesteś świetna, rób to co robisz i będzie dobrze :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

majoweramki
 
majowe ramki.:
*Dzień 3*

bilans:

ś: 3x kanapka z chleba na zakwasie z serem i pomidorem
ii ś: jabłko i pół pomarańczy

reszty się pozbyłam :) razem jakieś 370 kcal. Mało, za mało, ale czułam się nazbyt pełna z tym wszystkim.

byłam dziś na badaniach i dowiedziałam się, że mam uczulenie m.in. na laktozę i białko mleka krowiego :c właśnie szukam *ciekawych przepisów bezmlecznych. jakbyście miały jakiś pomysł to byłabym ogromnie wdzięczna* moimi przepisami postaram się systematycznie z wami tu dzielić. damy radę, kochane :*
  • awatar xoxo__: Współczuję, ja od nabiału jestem uzależniona, więc nie wiem jak bym dała radę. Ale powodzenia!
  • awatar Motylem chcę być: Ładny bilansik ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

cestunemaigrelette
 
c'est une maigrelette .:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

cestunemaigrelette
 
c'est une maigrelette .:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

lighttouch
 
Witam kolejny dzień, tak jak przywitałam wczoraj, nietrzeźwym spojrzeniem na świat i życie..
Co u mnie? Jest źle. Psychicznie jak i fizycznie.
Jak tylko zobaczyłam na wadze liczbę 44 przeraziłam się. Sięgnęłam po tabletki przeczyszczające. Waga 42.
A potem napad.. jeden.. drugi.. trzeci.. Znów tabletki. Błędne koło. Nie czuje już swoich kości biodrowych, nie mogę spojrzeć na siebie w lustrze. Ostatnie dni spędziłam leżąc na łóżku i patrząc się w sufit. Powiedzieli mi, że takie napady mogą się nasilać jak będę wracać do domu, dlatego odradzają mi tu przyjeżdżać. To jest po prostu moje rozładowywanie emocji. Nie daje im upustu tylko „zajadam”.
Moje lęki się nasiliły. Boję się wagi, boję się ludzi, boję się uczuć, emocji, boję się siebie. Na dzień dzisiejszy ciężko mi jest w ogóle wyjść do sklepu.
Powiedzieli, że anoreksja jest tylko objawem moich prawdziwych zaburzeń. Pan K. stwierdził, że należy mi się szacunek, z powodu mojego problemu. Wiedział, że jak wrócę do domu, wszystko się pogorszy. Miał rację. To jest toksyczne miejsce. Znów wzbudzają we mnie poczucie winy, znów się wyżywają, robią wyrzuty, traktują jak dziecko. Tylko Pan K. mnie rozumie. I osoby z oddziału. To tam teraz jest mój dom. Lepiej się czuje tam, niż tu, w domu. Wierzcie lub nie, ale okazało się, że problem leży nie we mnie, a w rodzicach. Owszem, mam anoreksję, mam zaburzenia depresyjno-lękowe, mam nerwicę, ale problem sięga aż mojego dzieciństwa.
Gdybym ostatnimi czasy była w domu, a nie na oddziale, pewnie już dawno by mnie na tym świecie nie było.
Jutro tam wracam. Kolejną przepustkę będę mieć dopiero za 2 tyg. Będę za Wami tęsknić, wiecie?


Wczoraj odezwałam się do niego, do M. Co pisał? „To po c**j chciałaś się zabić? Chcesz żyć, ale życie Cie wykańcza. Więc zrób to co Ci pisałem a nie odpierdalasz cyrki. To jutro pogadamy. Mogę zadzwonić jutro i za rok. Po co za rok? Żebyś nie robiła cyrków ponownie i miała motywację bo jak nie to Cię dorwę po śmierci. Zostawić Cię na chwilę to już dziwaczysz. Jutro pogadamy. Nie rób nic głupiego i wpierdalaj za dwóch. Jak będziesz znowu dziwaczyć to tym razem skonsultuj to ze mną.”

Jak się poczułam? Tak inaczej… Pisał jeszcze wiele. I jak zwykle dał mi porządnego psychicznego kopa. Ma dziś zadzwonić. Pisałam mu, że boję się usłyszeć jego głos, bo za bardzo tęsknie. Ale chyba tego potrzebuje. Jego, jego głosu, jego osoby. Nie mogę z nim być, pogodziłam się już z tym. Ale mogę mu dać szczęście w inny sposób. Dziękuje Bogu, że mogłam go poznać, że jest… Nawet chyba nie zdaje sobie sprawy, ile dla mnie znaczy.

Trzymajcie się i nie dajcie się życiu! Walczcie, o siebie, dla siebie, dla innych.
  • awatar Skinny18: dobrze że masz kogoś kto cię motywuję, dobrze że masz jego. Myślałam że będzie u ciebie lepiej ale nie jest. Nie poddawaj się. Masz dla kogo żyć. W ośrodku chcą ci pomóc, dobrze że masz K. to nie będzie łatwa droga ale dasz sobie radę. Wierzę w Ciebie :* :*
  • awatar gość: Szkoda, że znów to wszystko wraca, już myślałam że będzie tak dobrze. Ale też nie jest źle, walcz o swoje zdrowie i nie bój się przytyć, pamiętaj tu chodzi o twoje życie. Bardzo tęsknimy, trzymaj się :)
  • awatar Nyks.: Jesteś dla mnie ogromną inspiracją, wiesz? Jesteś inspiracją. Inspirujesz mnie swoją walką. Nie musisz mi wierzyć, ale tak jest. To, że dajesz sobie radę z tym wszystkim, podbudowuje mnie. Mam nadzieję, że sobie poradzisz, będę czekać następny Twój post z niecierpliwością, trzymaj się :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

lighttouch
 
Dodaję wpis, tak jak obiecałam. Koło 15 już mnie tu nie będzie. Wracam tam, na oddział. Boje się.

Jak samopoczucie? Totalny spadek na samo dno. Jest mi źle. Dziś się ważyłam przy rodzicach. Waga? Znów bez zmian. 42,8 . Po tygodniu "wpychania" w siebie masy jedzenia waga się nie rusza. Jak tak dalej pójdzie, to powiedzieli mi że w kwietniu dostanę tylko jedną przepustkę na cały miesiąc i to tylko na 2 dni.

Dziś zjadłam pierwszy raz od kilku lat wspólny obiad z rodziną. Bez kombinowania, bez osobnego gotowania. Tak jak każdy. I co czuje ? z jednej strony ogromna duma i radość, bo tęskniłam za wspólnymi obiadami przy stole. Ale z drugiej? Mam ochotę usiąść i płakać. Szukałam żyletek w domu bo już nie dawałam rady. Mama wszystko pochowała przed moim przyjazdem. To się znów powtarza, znów się męczę, znów słabnę. Znów ana wraca. Ćwiczyłam, ograniczyłam posiłki. Zawsze jak jestem w domu, to wszystko wraca. Ona mnie trzyma jak w klatce. Bulimia, anoreksja, zaburzenia depresyjno - lękowe, jedzenie kompulsywne, próby samobójcze. i to wszystko zapoczątkowała ona. Anoreksja. Wydawało mi się, że jestem silna, ale ja tak naprawdę krzyczę z bólu.

Kochane, będę dopiero w przyszły piątek w domu, jak dobrze pójdzie. Więc wtedy dodam wpis od razu. Przepraszam Was z całego serca za to, że nie komentuje wpisów, że nie ma mnie przy Was. Jest mi z tym tak cholernie źle.

*AnaMay* świadomość, że mimo mojej nieobecności, wciąż o mnie myślisz i pamiętasz, obudziła we mnie moje dawne *ja*. Moje emocje. Poczułam taką niewyobrażalną radość, że jesteś. Dziękuje.
  • awatar •thin&happy•: Jednak myślę, że lepiej będzie, jeśli nie będziesz zbyt często wychodziła na przepustki do domu, bo Twoje myśli znowu schodzą na złą drogę, a przecież tak dobrze Ci idzie! Nie chcesz i nie możesz tego zaprzepaścić, prawda? Doskonale, że zjadłaś ten obiad i mam ogromną nadzieję, że nie zrobisz nic głupiego. Czekam na relację za tydzień i trzymam za Ciebie mocno kciuki, ciągle o Tobie pamiętam i zastanawiam się, jak sobie radzisz. Gdy czytam, że dajesz sobie radę, to jestem bardzo szczęśliwa. Walcz, kochana, nie poddawaj się.
  • awatar .kukardka: musi być dobrze. nie poddawaj się. udało ci sie już tyle osiągnąć. nie daj sie!!!
  • awatar ohalice: Nie poddawaj się, jesteś silna. Pamiętaj czego najbardziej pragniesz. Wyzdrowieć. Według mnie to niesprawiedliwe, że z powodu wagi ograniczą Ci aż tak te przepustki... W końcu to nie Twoja wina, naprawdę bardzo się starasz. Nie martw się, przebrnij przez ten trudny okres, potem będzie już coraz łatwiej. Ani na chwilę o Tobie nie zapomniałam, ponieważ wierzę, że uda Ci się wygrać, masz w sobie mnóstwo siły kochana.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 

Kategorie blogów